Archive | June 2016

Ostrożnie Yeti – Film Polski 1960 – cały film

Ostrożnie Yeti – Film Polski 1960 – cały film


Ostrożnie Yeti – Film Polski, fabularny. Klasyka polskiego kina, zaliczana do reprezentantów Polskiej Szkoły Filmowej.**Ostrożnie Yeti. Die absurde Komödie Gags: eine groteske Jagd angeblich über die polnische “Schneemann” gebracht. Übertragung der Sendung aus Indien, die zu der Yeti sein war, war leer. Verzweifelte Professor versucht, ihn zu finden. Er bekommt zu Gefängnis, von denen aber er entkommt Handschellen zu fesseln den Dieb. Inzwischen hat die “Schneemann” beginnt, als ein Täter von einer wachsenden Zahl von Verbrechen werden. Am Ende wird alles klar. In dem Telegramm zur Ankündigung der Sendung przekręcono Wort und damit die ganze Missverständnis.

**

Polish Film School (school Poland) – the name given to the direction of Polish cinema, from developing in the years 1955-1965. It was characterized by inspiration Italian neorealism, breaking with the aesthetics of socialist realist cinema, analyzing the effects of World War II and characteristics of individual attitudes and Polish national myths. A characteristic feature of the “Polish school” were also develop a unique pattern freedom transforming a literary work on screen.

With its history is closely linked Film Group PERSONNEL that this comprised directors and screenwriters. Ostrożnie Yeti
The name is attributed to prof. Alexander Jackiewiczowi that even in 1953 he wrote: I would like to make our film prepared himself to hearing the great historical, social and moral of life around us, with our time to form a Polish film school worthy of the great tradition of our art.

Ostrożnie Yeti

Polish Film School, artistic trend, precursory changes to European cinema ’50s, which led to the movie became more and more personal expression, with clearly marked position of the author. The creators of the date of Polish film school were A. Jackiewicz and A. Bohdziewicz who in the mid-50s – commenting on the press go of Polish filmmakers of socialist realism – suggests the patterns of Italian cinema neorealistycznego. The stream, which eventually emerged on the wave of political changes of October and the five-year period from 1956 to 1961 dominated the cinema in our country, but he had Polish specifics. Its creators have become young, born in the 20s artists whose experience has been a generational war and post-war transformation of the political system. Ostrożnie Yeti

Filmhochschule (Schul Polen) – der Name auf die Richtung des polnischen Kinos, die Entwicklung in 1955 bis 1965 gegeben. Es wurde von Inspiration italienischen Neorealismus gekennzeichnet, mit der Ästhetik des sozialistischen Realismus Kino brechen, die Analyse der Auswirkungen des Zweiten Weltkrieges und die Eigenschaften der individuellen Einstellungen und polnischen Nationalmythen. Ein charakteristisches Merkmal der “Polnischen Schule” wurden ebenfalls entwickelt ein einzigartiges Muster Freiheit Transformation eines literarischen Werkes auf dem Bildschirm.

Mit seiner Geschichte ist eng verknüpft Film Group PERSONAL, dass dieses umfasst Regisseure und Drehbuchautoren. Ostrożnie Yeti
Der Name ist auf prof zurückzuführen. Alexander Jackiewiczowi, dass auch im Jahr 1953 schrieb er: Ich möchte unseren Film zu machen bereitete sich zu hören, die großen historischen, sozialen und moralischen Leben um uns herum, mit unserer Zeit, eine polnische Filmschule würdig der großen Tradition der Kunstform.
Ostrożnie Yeti

Filmhochschule, Kunstrichtung, Vorläufer Änderungen an europäischen Kinos der 50er Jahre, die der Film geführt wurde mehr und mehr persönlichen Ausdruck, mit gut gekennzeichneten Stelle des Autors. Die Macher von dem Tag der polnischen Filmschule waren A. Jackiewicz und A. Bohdziewicz, die in der Mitte der 50er Jahre – kommentierte die Presse Los polnischer Filmemacher des sozialistischen Realismus – legt nahe, die Muster des italienischen Kinos neorealistycznego.
Ostrożnie Yeti

Der Strom, der schließlich entstand auf der Welle der politischen Veränderungen im Oktober und dem Fünfjahreszeitraum 1956 bis 1961 dominierte das Kino in unserem Land, aber er polnischen Besonderheiten hatten. Seine Schöpfer sind zu jung, in den 20er Jahren Künstler, deren Erfahrung war ein Generations Krieg und Nachkriegs Transformation des politischen Systems geboren.
Ostrożnie Yeti

 


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Trzeba wreszcie nad tym zapłakać

Logotyp Miesięcznika ZnakTrzeba wreszcie nad tym zapłakać

Janusz Poniewierski


70. rocznica zbrodni w Kielcach, która równie dobrze mogła wydarzyć się w każdym innym miejscu w Polsce, to najwyższa pora na rzetelny rachunek sumienia, wyznanie winy i podjęcie pokuty.

Aż do publikacji Sąsiadów Jana T. Grossa my, Polacy, żyliśmy w poczuciu względnej niewinności. Owszem – mówili ci najwrażliwsi – obciąża nas przedwojenny antysemityzm i późniejsza obojętność na tragiczny los Żydów (jej symbolem jest karuzela stojąca w 1943 r. na pl. Krasińskich, tuż za murem płonącego getta), ale nie współuczestnictwo w zbrodni Holokaustu. Bo przecież – jak z przekonaniem powtarzaliśmy – trudno cały naród winić za czyny pojedynczych osób: szmalcowników i zwyczajnych bandytów, którzy mordowali Żydów. I nawet Jan Błoński, autor niezwykle ważnego dla naszej samoświadomości eseju Biedni Polacy patrzą na getto, pisał w roku 1987: „Kiedy czyta się to, co o Żydach wypisywano przed wojną, kiedy się odkrywa, ile było w polskim społeczeństwie nienawiści, można nieraz się zdziwić, że za słowami nie poszły czyny. Ale nie poszły (albo szły rzadko). Bóg tę rękę zatrzymał. Tak, Bóg, bo jeśli nie wzięliśmy udziału w tej zbrodni, to dlatego, że byliśmy jeszcze trochę chrześcijanami, że w ostatniej chwili pojęliśmy, jak szatańskie to było przedsięwzięcie…”.

Byliśmy jeszcze trochę chrześcijanami, w ostatniej chwili pojęliśmy… Rozważając te słowa – dosyć surowe, choć ostatecznie zwalniające nas od odpowiedzialności za zbrodnię − trudno nie zapytać o Kielce. O pogrom, podczas którego – rok po zakończeniu wojny! – zamordowano 42 osoby narodowości żydowskiej, w tym: dziecko, niemowlę i kobietę w ciąży, a ok. 80 osób pobito, poraniono, okaleczono. Pisze Bożena Szaynok, autorka książki o tym wydarzeniu: „Nienawiść i okrucieństwo w dniu pogromu przekazują relacje świadków; wspomina się w nich między innymi o strzelaniu do niewinnych ofiar, o wyrzuceniu przez milicjantów z II piętra młodych dziewcząt, które zostały następnie dobite przez tłum znajdujący się na dole, o ukamienowaniu młodego mężczyzny. Wydarzenia antyżydowskie rozgrywały się przede wszystkim w budynku przy ulicy Planty, jak i w jego okolicach. Ale do mordów na Żydach dochodziło na terenie całego miasta, także w pociągach przejeżdżających tego dnia przez Kielce”.

Nie zamierzam w tym miejscu dociekać przyczyn, dla których możliwy stał się ów pogrom – zainteresowanych odsyłam do pracy Bożeny Szaynok. Dość powiedzieć, że iskrą powodującą wybuch stała się pogłoska o rzekomym mordzie rytualnym − kilkusetletni zabobon, który aż do XX stulecia co i rusz odżywał w świadomości chrześcijan mimo zaprzeczającego mu oficjalnego nauczania Kościoła (jeszcze kilka lat temu, już w wieku XXI, przewodnik po katedrze w Sandomierzu przekonywał mnie, że w mieście tym istniała kiedyś żydowska sekta, używająca krwi chrześcijańskich dzieci do wyrobu macy).

Nie zamierzam również szukać żadnych okoliczności łagodzących i dywagować o możliwej prowokacji czy dwuznacznej roli, jaką odegrały w Kielcach milicja i wojsko. Zamiast tego chciałbym powtórzyć pytanie, które już wtedy, latem 1946 r., zadała polskiej opinii publicznej pisarka Stefania Skwarczyńska: „Jak się ustosunkować do faktu, że na ludzi spokojnych, straszliwie dopiero co skrzywdzonych przez czasy, któreśmy przeżyli, rzuca się z rewolwerami i rurami od kaloryferów rozwścieczony tłum. Że rzecz rozgrywa się nie w jakimś kwadransie podniecenia, ale przez sześć godzin, a więc w czasie wystarczającym do opamiętania” . Pytam więc: czy rozległ się wówczas głos wzywający ludzi do opamiętania? Gdzie były w tym czasie miejscowe autorytety? Przedstawiciele inteligencji (choćby znani kielczanom nauczyciele)? I ludzie Kościoła?

70. rocznica zbrodni, do której doszło w Kielcach, ale która równie dobrze mogła wydarzyć się w każdym innym miejscu w Polsce (przypomnijmy, że rok wcześniej do antyżydowskiego pogromu doszło w inteligenckim Krakowie − to najwyższa pora na przeprowadzenie rzetelnego rachunku sumienia, wyznanie winy i podjęcie pokuty. Dosyć już usprawiedliwiania się, zrzucania winy na bezpiekę (i „żydokomunę”) i zasłaniania się heroizmem polskich Sprawiedliwych wśród Narodów Świata. Trzeba posłuchać jasnego i jednoznacznego głosu ludzi sumienia: „Miast się targować i usprawiedliwiać, winniśmy najpierw pomyśleć o sobie, o własnym grzechu czy słabości” .

Wiem, coraz częściej słychać opinie całkiem przeciwne: że dość się już naprzepraszaliśmy. Że czas skończyć z narracją, iż (jak do uczestników uroczystości upamiętniającej ofiary mordu w Jedwabnem pisał prezydent Bronisław Komorowski) „naród ofiar musi uznać niełatwą prawdę, że bywał także sprawcą”. Jeszcze rok temu, w czasie debaty prezydenckiej, Andrzej Duda oskarżył Komorowskiego, że tą wypowiedzią wpisuje się w „kłamliwe oskarżenia” i niszczy polską pamięć historyczną.

Nie bardzo rozumiem, dlaczego mówienie prawdy ma oznaczać niszczenie pamięci. Wiem jednak, że rachunku sumienia i „uznania niełatwej prawdy” o grzechach ojców domaga się od nas wyznawane przez nas chrześcijaństwo.

Oczywiście „wina jest nieprzekazywalna. Z drugiej strony jednak nasze zbawienie spełniło się tak, że On, Jezus Chrystus, »wziął na siebie nasze grzechy«. Jeśli mówię, że nie obchodzi mnie grzech moich sióstr i braci [i ojców – J.P], to uciekam od logiki zbawienia w Chrystusie” (bp Grzegorz Ryś).

Ten rachunek sumienia musi przeprowadzić nie tylko polski naród, ale i Kościół. W dniu pogrzebu ofiar pogromu nad ich mogiłami przemawiał rabin Kahane: „Nie jest naszą rzeczą w tej chwili analizować, kto ten ohydny pogrom zorganizował. Ale jedno chciałbym w tej uroczystej chwili, w obliczu ofiar (…) powiedzieć: Istnieje jedna kategoria ludzi, jeden stan w Polsce, który mógłby temu zaradzić. (…) Stan duchowny, oficjalne czynniki Kościoła katolickiego w Polsce. (…) Kapłani ludu polskiego! (…) Czy możecie z czystym sumieniem po odejściu stąd mówić: Nasze ręce nie przelały tej niewinnej krwi, nasze oczy tego nie widziały, »Nie zabijaj« nie dotyczyło Żydów?” .

Pewien mądry ksiądz powiedział mi niedawno, że Kościół w Polsce podczas wojny w większości obojętnie patrzył na śmierć Jezusa, obecnego w swoich żydowskich braciach i siostrach. Że na ten widok umył ręce jak Piłat. Już po raz nie wiadomo który słychać dziś pianie koguta. Czy mój Kościół uświadomi sobie wreszcie, co uczynił (i czego nie zrobił, co zaniedbał), i czy zapłacze jak Piotr?

* * *

Dwuznaczne i niezręczne były oświadczenia prymasa Augusta Hlonda i biskupa kieleckiego Czesława Kaczmarka, opublikowane po pogromie kieleckim. W moim najgłębszym przekonaniu honor polskiego episkopatu uratował wówczas bp Teodor Kubina z Częstochowy, współautor odezwy, w której nazwano zbrodnię w Kielcach „strasznym w swej formie pogwałceniem chrześcijańskiego przykazania miłości bliźniego i ogólnoludzkiej zasady: »Nie zabijaj«”. I jednoznacznie powiedziano, iż „wszelkie twierdzenia o istnieniu mordów rytualnych są kłamstwem. Nikt ze społeczności chrześcijańskiej ani w Kielcach, ani gdzie indziej w Polsce nie został skrzywdzony przez Żydów dla celów religijnych i rytualnych. Nie jest nam znany ani jeden wypadek porwania dziecka chrześcijańskiego przez Żydów. Wszystkie szerzone w tej materii wiadomości i wersje są wymysłem świadomym zbrodniarzy lub nieświadomym – ludzi obałamuconych i zmierzają do wywołania zbrodni” .

Można by sądzić – pisze Adam Michnik – „że odezwa biskupa Kubiny, świadectwo duchowej wielkości Kościoła katolickiego w Polsce, będzie stale obecna, wciąż przypominana i podawana za wzór”. Niestety… W czasie konferencji plenarnej episkopatu Polski, niedługo po pogromie, „zobowiązano poszczególnych biskupów, ażeby powstrzymali się od zajmowania indywidualnie stanowiska wobec wszystkich bez wyjątku wydarzeń w kraju i nie stwarzali sytuacji jak po wypadkach kieleckich (…), że ordynariusz jednej z diecezji (…) współuczestniczy w wydawaniu odezw, których treść i intencje inni ordynariusze diecezji uznali za niemożliwe do przyjęcia z zasadniczych założeń myślowych i kanonicznych Kościoła katolickiego” .

Logika kościelnej dyplomacji okazała się ważniejsza niż krystaliczny głos płynący z wnętrza Ewangelii. Było tak, jakby Jan, który stanął pod krzyżem, został upomniany przez pozostałych apostołów za to, że wyszedł przed szereg.

Czy dziś, w 70. rocznicę pogromu, Kościół w Polsce stanie przy dawnym biskupie częstochowskim? Czy zapłacze nad ofiarami Zagłady? „Czy spoglądając na twarze zamordowanych żydowskich kobiet, mężczyzn i dzieci, dostrzeże jakiś refleks losu Tego, co był »umęczon pod Ponckim Piłatem« − jakiś ślad tamtego cierpienia, płaczu, tortury ukrzyżowania?” .


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Pierwsze zwycięstwo na Euro: 2016 rok. A Pierwszy gol?

Żydowski Instytut HistorycznyPierwsze zwycięstwo na Euro: 2016 rok. A Pierwszy gol?

ŻiH


Wide j zef klotzJózef Klotz, strzelec pierwszej bramki w historii reprezentacji Polski w piłce nożnej.

Zwycięstwo reprezentacji Polski nad drużyną Irlandii Północnej podczas Mistrzostw Europy w piłce nożnej rozgrywanych we Francji, było pierwszym w historii występów Biało-Czerwonych na tym turnieju. Gola na wagę historycznego tryumfu strzelił w 51. minucie meczu zawodnik Ajaksu Amsterdam, Arkadiusz Milik.

A kto strzelił pierwszego gola w historii dla reprezentacji Polski? Żeby odpowiedzieć na to pytanie musimy cofnąć się do 28 maja 1922 roku.

W swoim trzecim meczu w historii, Biało-Czerwoni mierzyli się na Stadionie Olimpijskim w Sztokholmie z gospodarzami, drużyną Trzech Koron. W 27. minucie spotkania szwedzki zawodnik Einar Hemming zagrał ręką w polu karnym. Sędzia podyktował „jedenastkę” dla Polaków. Do piłki podszedł Józef Klotz, mający żydowskie korzenie piłkarz krakowskiej Jutrzenki. Strzelił nie dając szwedzkiemu bramkarzowi żadnych szans. W 74. minucie pierwszego gola „z akcji” dołożył Józef Garbień i Polacy mogli się cieszyć z pierwszego, historycznego zwycięstwa – pokonaliśmy Szwedów 2:1.

Wróćmy do strzelca pierwszego gola dla Biało-Czerwonych, Józefa Klotza. Był to jego drugi i ostatni występ w koszulce z orzełkiem na piersi. Później co prawda grał jeszcze w barwach Makabi Warszawa, ale do kadry już nie wrócił.

Nie wiemy wiele więcej o Józefie Klotzu. Nieznane są też jego wojenne losy. Wiadomo jedynie, że zginął w warszawskim getcie w 1941 roku.

Warto również odnotować, iż selekcjonerem Biało-Czerwonych podczas pamiętnego meczu ze Szwedami był inny polski Żyd — Józef Lustgarten.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Korzenie terroryzmu są w religijnej ideologii

Korzenie terroryzmu są w religijnej ideologii

[Memri]  Malgorzata Koraszewska



Profesor Al Ansari z Kataru mówi o terroryzmie, o religijnej ideologii, która sieje nienawiść, kształci ekstremistów. Musimy przyznać – mówi – że jest coś złego w naszej kulturze. To nie ekonomia, nie bieda i bezrobocie popychają do terroryzmu, ale nasza kultura i sposób wychowania naszych dzieci.

 


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


„Korczak na rowerze” — edukacyjna wycieczka rowerowa

Żydowski Instytut Historyczny„Korczak na rowerze” — edukacyjna wycieczka rowerowa

ŻiH


Kolejna edycja cieszącej się dużym zainteresowaniem wędrówki po Warszawie śladami Korczaka.
Wide wide korczak

Zapraszamy na kolejną wycieczkę rowerową warszawskimi śladami Janusza Korczaka. Wycieczka edukacyjna „Korczak na rowerze” to okazja do poznania kilkunastu warszawskich adresów związanych z biografią Henryka Goldsztmita, znanego głównie pod pseudonimem Janusz Korczak. Uczestnicy wydarzenia odwiedzą mniej znane korczakowskie miejsca w Warszawie, na przykład: okolice placu Teatralnego – ulicy Bielańskiej i Ogrodu Saskiego.

Na naszej trasie nie zabraknie punktów, które od wielu lat są świadkami pamięci o Januszu Korczaku, wychowawcach i dzieciach z Domu Sierot – parku przy ul. Świętokrzyskiej i Teatru Lalka oraz Umschlagplatzu przy ul. Stawki.

Podczas rowerowego przejazdu opowiemy o życiu i działalności Janusza Korczaka, człowieka wielowymiarowego – lekarza, pedagoga, opiekuna Domu Sierot, pisarza, publicysty i działacza społecznego.

Nie będzie to typowa wycieczka, podczas której dominuje oglądanie pomników i tablic pamięci, ale opowieść o człowieku bardzo silnie związanym z Warszawą, który sam mieście tym mówił: „Warszawa jest moja i ja jestem jej. Powiem więcej: jestem nią.”

Start: 26 czerwca 2016 r., godz. 12. Zbiórka w Księgarni na Tłomackiem, Żydowski Instytut Historyczny, ul. Tłomackie 3/5. Udział w wycieczce jest bezpłatny po wcześniejszym zgłoszeniu uczestnictwa pocztą elektroniczną na adres: oszymanska@jhi.pl


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com