Archive | 2017/01/22

Zachować dziedzictwo

Zachować dziedzictwo styczeń 2007, nr 620

Kamil Bolesław Kuś


Bildresultat för Żydzi gliwiccy

Żydzi gliwiccy, książka będąca pokłosiem konferencji pod takim samym hasłem, a wydana ostatnio przez Muzeum w Gliwicach, przedstawia historię Żydów zamieszkujących rejon tego miasta od czasów średniowiecza. We wstępie do monografii dyrektor muzeum Leszek Jodliński określa cel tej publikacji. Chodzi mianowicie o „nadzieję na trwanie pamięci o miejscu i roli, jaką Żydzi gliwiccy odegrali w historii Gliwic, oraz na nowe badania, które prowadzić będą do lepszego poznania ich historii, służąc zachowaniu dziedzictwa gliwickich Żydów, jego pomnażaniu i dawaniu świadectwa przyszłym pokoleniom”.

Taki cel wymaga pokazania różnych aspektów funkcjonowania społeczności żydowskiej na przestrzeni dziejów. Zajmuje się tym kilkunastu autorów, polskich i zagranicznych. Książkę rozpoczyna rozdział traktujący o osadnictwie Żydów i ich sytuacji prawnej, sięgającej roku 1587, kiedy to cesarz rzymsko-niemiecki Rudolf II dał miastu przywilej antyżydowski (de non tolerandis Judaeis), na mocy którego żydowscy mieszkańcy Gliwic musieli opuścić miasto, zamyka ją natomiast opowieść o losach Żydów gliwickich po zakończeniu II wojny światowej. Mamy więc tutaj szeroką panoramę czasową, w którą zostały wpisane różnorodne wątki tematyczne, poczynając od osadnictwa, poprzez architekturę sakralną, a na przedsiębiorczości znanych rodzin żydowskich kończąc.

W monografii tej znajduje się m.in. bardzo ciekawa praca prof. Ewy Chojeckiej Architektura synagogi w Gliwicach na tle XIX-wiecznej architektury synagogalnej Europy i Górnego Śląska, która pozwala nam zobaczyć, jak budynek może stać się wyznacznikiem asymilacji i prestiżu danej społeczności, będąc „wyrazem konceptów wykraczających daleko poza sferę potrzeb konfesyjnych tradycji ortodoksji”.

Mamy tutaj również rozdział poświęcony przemysłowcom pochodzenia żydowskiego na terenie Gliwic. Wpływ tych przedsiębiorców na sytuację ekonomiczną regionu był znaczny, dość że w XIX wieku w Gliwicach, mieście chrześcijan, było więcej Żydów niż ewangelików. Uboższe rodziny żydowskie w odróżnieniu od wielkich bogatych rodów, takich jak Ballestremowie, Schaffgotschowie czy Donnersmarckowie, budowały swoje firmy powoli, od małych zakładów, poprzez spółki, do powstałych z połączenia spółek dużych koncernów, oddziałujących nie tylko na same Gliwice, lecz również na cały region.

Jako że bytowania jakiejkolwiek społeczności nie można sprowadzić wyłącznie do życia religijnego i handlu, mamy w monografii kilka artykułów na temat życia kulturalnego, społecznego i szkolnictwa. Już na przełomie XVIII/XIX wieku odnotowano obecność, jak pisze Jacek Schmidt, żydowskich artystów zwanych „wesołymi figlarzami”. W latach 30. XX wieku bardzo dobrze prosperował żydowski Teatr Miejski w Gliwicach, który grał aż przez siedem i pół miesiąca w roku. Orkiestra liczyła trzydzieści siedem osób, chór dwudziestu czterech śpiewaków, ponadto teatr posiadał siedmioosobowy zespół taneczny. Sprowadzano gości z zagranicy, jak np. balet operowy z Berlina czy Teatr Hebrajski z Moskwy. Niestety, w roku 1937 tajna policja w Gliwicach zabroniła wynajmować salę teatralną gminie żydowskiej i tak zakończyła się działalność tego teatru. Wielkim sukcesem społeczności żydowskiej było również założenie przez Rushę Kohn, około 1918 roku, Szkoły Muzycznej w Gliwicach. Szkoła kształciła od elementarnych podstaw do dojrzałości koncertowej. Żydowscy mieszkańcy Gliwic byli także amatorami sportu. Na terenie miasta w latach 20. i 30. istniały dwa sportowe zrzeszenia żydowskie „Hakoah” i „Schild”. Zawody, głównie lekkoatletyczne, rozgrywane między zrzeszeniami żydowskimi odbywały się jeszcze w 1932 czyli tuż przed II wojną światową.

Do najciekawszych artykułów monografii należy praca Petycja Bernheima. Zwycięstwo Dawida nad Goliatem. Sprawa jest ciekawa z dwóch powodów. Pierwszy to aspekt prawny, a dokładniej – pokazanie na przykładzie owej Petycji, jak działa prawo międzynarodowe. Drugi powód jest czysto historyczny, uzmysławiający nam, że gdyby przed II wojną światową, zamiast stosować politykę ustępstw wobec Hitlera, stworzono realne instytucje do egzekwowania umów międzynarodowych, być może byłoby możliwe uniknięcie wielkiego nieszczęścia, jakim była wojna. Petycja Bernheima była odpowiedzią środowisk żydowskich na ustawy norymberskie, zwłaszcza na ich trzeci paragraf, mówiący o tym, iż niektóre zawody, wymienione w tekście ustawy, mogą być wykonywane wyłącznie przez Aryjczyków. W tym czasie Niemcy były związane umową międzynarodową, Polsko-Niemiecką Konwencją Górnośląską, zawartą w 1922 roku, która na takie praktyki nie zezwalała. Petycja, powołując się na tę Konwencję, stanowiła ośmiostronicowy protest, zawierający wyliczenie aktów prawa niemieckiego, które pozostawały w sprzeczności z postanowieniami tejże Konwencji, wysłany do Ligi Narodów (ówczesna nazwa: Związek Narodów) w Genewie. Protest ten został przez Ligę pozytywnie rozpatrzony i Niemcy musiały na terenie Gliwic cofnąć swoje ustawy.

Podczas lektury Żydów gliwickich uzmysławiamy sobie, że być może najlepszym sposobem na znalezienie porozumienia z Obcym jest wzajemne zbliżenie w dziedzinie kultury, estetyki, sztuki, bowiem są to obszary niemal neutralne w porównaniu z polityką i religią – najbardziej zapalnymi i konfliktogennymi dziedzinami życia. Poznając tradycję, obyczaje i historyczne uwarunkowania czy to innego narodu, czy po prostu mieszkającego za miedzą sąsiada, odkrywamy ze zdziwieniem, że nie jest on aż tak inny, jak się nam wydawało, a dzielące nas różnice stają się zrozumiałe i do zaakceptowania.

Jednocześnie mamy nieodparte poczucie, że obecnie historia zatoczyła koło. Dzisiaj bowiem wielkim problemem jest wieloetniczność państw świata zachodniego. Powstaje na przykład pytanie, jak traktować człowieka, którego ojciec jest Jamajczykiem, matka pochodzi z Indii, zaś cała rodzina mieszka w Londynie. Kim jest taki człowiek? Jamajczykiem? Hindusem? Anglikiem? Sytuacja Żydów mieszkających w Gliwicach była podobna. Żyd? Niemiec? Polak? Przemysłowcy żydowscy biegle władali niemieckim, mieszkali w Polsce i utożsamiali się ze społecznością, w której żyli, do tego stopnia, że początkowo nie rozumieli, dlaczego akurat wobec nich stosuje się represje. Dzisiaj, kiedy w Europie zwyciężają partie niechętne obcym, a nastroje społeczne nie sprzyjają otwieraniu się na innych, zamiast szukać sposobów na zasymilowanie obcych etnicznie grup ludzkich, wybiera się „pakowanie do pudeł”. Arabów do pudła z napisem „terroryści”, Romów – z napisem „brudasy”. Żydzi i Polacy nie mogą zapomnieć traumy pogromu, a to sprawia, że jedni i drudzy na słowo „Żyd” bardzo często reagują odruchowo słowem „Holokaust”. A to utrudnia bliższe poznanie. Poznanie arcyciekawej żydowskiej kultury, historii, tradycji.

Etykiety, czy to nadawane grupie etnicznej przez kogoś z zewnątrz, czy to przyjmowane przez grupę, nie służą przełamywaniu barier i porozumieniu.


Opracowanie zbiorowe, Żydzi gliwiccy, Muzeum w Gliwicach, Gliwice 2006.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


UN – ‘Tough Love’—The First and Last Obama Lie

‘Tough Love’—The First and Last Obama Lie

JOHN PODHORETZ


Bildresultat för obama.jpg
I wrote an article in this space six months into the Obama presidency entitled “The Turn Against Israel.” It appeared in the July 2009 issue. These were its concluding paragraphs:

“The goal of American foreign policy in the Middle East is now the creation of a Palestinian state. Very little will be expected of the Palestinians in the creation of that state; Hamas should renounce terror and recognize Israel, but a failure to do so will not kill the deal. Violence should be foresworn, but even that is of secondary importance to the state itself.

“A great deal is, however, expected of Israel. Settlements are to be frozen, including their ‘natural growth.’ Israel must bolster the Palestinian economy, provide Palestinians with jobs, and make things better in Gaza. Israel is to give; the Palestinians are to receive. Israel’s giving is to be accompanied by a promise of reduced violence. Palestinian receiving will be accompanied by Israel’s surrender of more territory beyond the entirety of Gaza and the near-entirety of the West Bank already in Palestinian hands. Israel, the president asserts, will be better off if all this happens. Trust him. He’s Israel’s friend. A better friend than anyone else, remember, because he’s willing to be honest about Israel’s need to sacrifice itself on the altar of nothing more than a promise, and maybe not even that.

“And so the turn against Israel that so many predicted during the 2008 campaign is coming to pass—with a smile, and a nod, and an invocation of a word that actually means something very different from friendship. It might even mean its opposite.”

The decision in December by President Obama to abstain on a UN Security Council vote effectively declaring any Jewish presence in East Jerusalem or the West Bank a violation of the Fourth Geneva Convention and therefore illegal under international law marked the moment he crossed the finish line in the course he had charted from 2008 onward. The turn against Israel was complete. And, as he had when he began it, in farewell interview after farewell interview, he characterized his assault on the legitimacy of the Jewish presence in the Holy Land as an act of tough love. “Friends need to tell each other the hard truths,” said Secretary of State John Kerry in a speech defending the abstention.

Which raises the key question: Why abstain? If “hard truths” define friendship, then by all means they should have made the truths as hard as possible. If Obama and Kerry truly believe the Jewish presence in East Jerusalem is illicit, then they should have voted for the resolution. Instead, they took the coward’s way out. They opened the vault to the criminals and placed the jewels in their hands while wearing white gloves so there would be no residual trace of their fingerprints. The abstention was in some weird sense the mark of their bad conscience. They wanted something to happen while maintaining some historical deniability about their involvement in it.

In the eight years of the Obama presidency, war broke out twice between the Palestinians and the Israelis and nearly broke out a third time. In each case, the issue was not the West Bank, or East Jerusalem, or anything near. The two wars and the third near-war took place in and around Gaza, from which Israel had withdrawn unilaterally in 2005—more than three years before Obama took office. The wars were the result of aggressions by the terrorist organization Hamas.

The idea that the settlements and the Jewish presence in East Jerusalem are the main barrier to peace between Israel and the Palestinians was proved to be a lie right before Obama’s eyes in 2009, and 2012, and 2014. And he didn’t care to see it, because he is blinded by an antipathy he wishes to ascribe to Israeli action when honesty would compel him to find it in his own misguided leftist ideology—or within his own soul.

Israel has survived the horrendous blessing of Barack Obama’s false friendship.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Barack Obama: Eight Years in the White House

Barack Obama: Eight Years in the White House

Steve Kroft


On 60 Minutes, President Obama discusses his two terms as commander-in-chief, Donald Trump and what has been one of the strangest presidential transitions in history

The following script is from “60 Minutes Presents: Barack Obama: Eight Years in the White House,” which aired on Jan. 15, 2017. Steve Kroft is the correspondent.

Good evening. I’m Steve Kroft. Welcome to “60 Minutes Presents.” Tonight, President Barack Obama looks back at eight years in the White House. His successes. His failures and what he learned from his two terms as the nation’s chief executive and commander-in-chief.

We first met him 10 years ago, when he was in his first term as a U.S. senator from Illinois and launching an unlikely campaign for president.

 


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com