Archive | 2017/01/18

Narodowy socjalista pisze do mnie list

Narodowy socjalista pisze do mnie list

Andrzej Koraszewski


FinansoFinansowana i prowadzona przez ONZ szkoła dla biednych Palestyńczyków w Gazie.wana i prowadzona przez ONZ szkoła dla biednych Palestyńczyków w Gazie.

Narodowy socjalista zwrócił się do mnie z uprzejmym pytaniem dlaczego Izrael nie przyjął około 10 milionów uchodźców syryjskich: „Proszę więc o wyjaśnienie roli Izraela w obecnym konflikcie syryjskim i dlaczego Izrael, ta podobno jedyna bliskowschodnia demokracja, nie przyjmuje uchodźców z sąsiedniej Syrii skazując ich tym samym na bardzo ryzykowną podróż do Europy przez bardzo przecież dziś niebezpieczną Turcję?”

Gdyby nie podpis, kto wie, czy nie kusiłaby mnie próba odpowiedzi, z informacją o wielkości państwa Izrael, o liczbie uchodźców z Azji i Afryki, którzy znaleźli schronienie w maleńkim Izraelu, o syryjskich rannych leczonych w izraelskich szpitalach, o Hezbollahu na syryjsko-izraelskiej granicy, o wielopokoleniowym wychowaniu do nienawiści w całym muzułmańskim świecie. Oczywiście nie od rzeczy jest tu również fakt, że Izrael i Syria są od 1948 roku w stanie wojny, ale to osobna sprawa, zaledwie dodatkowo komplikująca to, co już jest bardzo skomplikowane. Pewnie bym próbował, gdybym widział najmniejszą szansę na pokazanie rzeczywistości komuś, o kim sądziłbym, że zadał pytanie w dobrej wierze. Mail był jednak podpisany imieniem i nazwiskiem: Lech Keller, a to nazwisko znam od kilkunastu lat, więc odpowiedziałem krótko, że z narodowymi socjalistami korespondencji nie prowadzę.

Lech Keller, który przesyłał mi swoje obrzydliwe liściki już wcześniej utracił w tym momencie ochotę na dalsze udawanie, ale stanowczo zaprotestował, że jest narodowym socjalistą, które to określenie zachowuje dla Żydów, następnie nieco urażony dodał:

„Nie przede mną będziesz się Acan niebawem tłumaczyć, a przed niejakim JHWH. 😉 A przypominam, że ów JHWH jest to bożek syjonistów, a więc takich typów jak ty – stwór potężny ale wielce okrutny a złośliwy „mocny, zawistny, karzący nieprawość ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia tych, którzy (go) nienawidzą” – z tradycyjnego polskiego przekład Dekalogu, według Biblii księdza Jakuba Wujka. ;-)”

Domyśliłem się, że ów Keller jest przekonany, że biblijny Bóg pokarze mnie za mój głęboki ateizm i lekceważący stosunek do patologicznych antysemitów.

Lech Keller, podpisuje się czasem jako doktor Lech Keller, czasem jako Lech Krawczyk, częściej jako Kagan, Leonid lub którymś z wielu innych używanych nicków. Krótko mówiąc internetowy troll szalejący od rana do nocy na licznych forach internetowych. Do Kagana i Leonida sam się przyznał, jego autorstwo innych wpisów jest zaledwie dość oczywiste.

Używany przez niego kilkanaście lat temu nick „Kagana” związany był z jego ukochaną teorią o pochodzeniu europejskich Żydów od Chazarów, czyli z głęboką potrzebą zaprzeczenia historycznej ciągłości narodu żydowskiego. (Co mu w niczym nie przeszkadza w dowodzeniu straszliwego charakteru dzisiejszych Żydów za pomocą cytatów z Bibli.) O Chazarach ów Kagan-Keller pisał:

Chazaria wyróżniała się systemem tzw. podwójnej monarchii. Kagan był najwyższym (panującym) królem a Kagan-Bek był urzędującym królem i dowódcą armii. Kaganowie byli bardzo tolerancyjni, tak iż nawet jak przyjęli oni Judaizm jako religię dworu (a więc i państwa), to pozwolili oni chrześcijańskim Grekom, pogańskim Słowianom i Muzułmańskim Persom na wyznawanie ich religii. W stolicy Chazarowie mieli Najwyższy Sąd złożony z 7 sędziów, tak, aby każda ważniejsza religia obecna w ich państwie miała w nim swego reprezentanta. Na dodatek wyznawcy Judaizmu byli sądzeni według Tory, wyznawcy Chrześcijaństwa według Biblii, wyznawcy Islamu według Koranu, a tzw. poganie według swoich plemiennych (głównie słowiańskich) zwyczajów. (Obszerny tekst o Żydach-Chazarach Keller opublikował na stronie www.ojczyzna.org.)

Wracając jednak do uprzejmego pytania, dlaczego Izrael nie przyjął syryjskich uchodźców, mógłbym na przykład odpowiedzieć cytatem z wpisu na blogu Agnieszki Zagner do artykułu „Bilet do piekła”, w którym autorka opisuje jak Australia broni się przed uchodźcami Keller (jako Leonid) pisał:

I dobrze, że Australia ich nie przyjęła. Australia ma bowiem bardzo poważne problemy z bezrobociem, narkomanią, degradacją wielkich miast i po prostu nie jest ona w stanie przyjąć imigrantów ekonomicznych nie mających kwalifikacji, aktualnie potrzebnych Australii. Australia od dawna NIE jest już bowiem owym wspaniałym krajem, pełnym możliwości, kangurów, misiów koala i szeroko uśmiechniętych surferów na tle zachodzącego słońca nad Sydney czy Melbourne. Piszę to jako obywatel australijski, który mieszkał i pracował na antypodach ponad 30 lat. Jest to też może kraj wielokulturowy i wieloetniczny, ale tak naprawdę, to dominuje tam kultura anglosaska.

Poza tym, to aby być w porządku, pamiętajmy, że jedynymi prawdziwymi Australijczykami są tamtejsi Aborygeni i Papuasi mieszkając na samej północy Australii, oraz że doszło tam w XIX wieku do wymordowania całego narodu Tasmańczyków przez brytyjskich najeźdźców, a więc że to nie jest raj, a raczej niedawne piekło, także dla licznych zesłańców z Wielkiej Brytanii, którzy byli pierwszymi europejskimi osadnikami na tym kontynencie. Jest to więc pod wieloma względami Ziemia Przeklęta, i o tym trzeba pamiętać pisząc cokolwiek o Australii.

Dobrze więc, że Australia ma jasny przekaz wobec każdego próbującego szukać w tym kraju azylu: żaden nielegalny imigrant, czyli tak jak wszędzie osoba nieposiadająca ważnej wizy, nie otrzyma pozwolenia osiedlenia się na antypodach i to bez wyjątku. Podobną politykę powinna przyjąć też UE, a jeśli nie, to przynajmniej Polska.”

Całkiem niedawno o tego rodzaju typach spod ciemnej gwiazdy (o ile dobrze pamiętam chodziło akurat o tygodnik „The Economist”) jakiś autor napisał, że gdyby nie mieli podwójnych standardów, nie mieli by żadnych.

Na blogu Jana Hartmana pod artykułem „Arabusy mordują” traktującym o niedawnych koszmarnych wydarzeniach w Ełku, 8 wpisów Leonida moderator usunął, kilka (widać mniej dosadnych) zostało. O stosunku do imigracji Leonid-Keller pisze:

Petarda to nie jest granat. A ksenofobia doskonale chroni przed napływem niepożądanych imigrantów. Spróbuj np. wyemigrować do Japonii.

Głównym problemem Kellera są rzecz jasna Żydzi. Po prostu uwielbia hasło Die Juden sind unser Unglück! Oczywiście nie używa go w tym języku, zdecydowanie woli język ojczysty, no i chętnie w formie cytatu:

Historia pokazała i to zawsze że utrata grupy społecznej pochodzenia żydowskiego jest WIELKIM ZYSKIEM dla krajów, które pozbyły się Żydów, że one zawsze z reguły kwitną, po tym jak pozbyły się one Żydów. Popatrz na Niemcy po II Wojnie Światowej: one kwitły przez co najmniej 30 lat, aż zaczęli do nich znów zjeżdżać Żydzi, a więc wraz z ponownym przybyciem Żydów do Niemiec, zakończył się niemiecki cud gospodarczy. Na początek proponuję więc przeczytać co o Żydach napisał jeden z najbardziej światłych Polaków, czyli Stanisław Staszic:

ŻYDZI PRZYCZYNĄ WIELKICH NIESZCZĘŚĆ NARODU POLSKIEGO
Stanisław Staszic rozpoczął swoją prace „O przyczynach szkodliwości Żydów” stwierdzeniem że (str.4) „Do przyczyn wielkich nieszczęść narodu polskiego należą Żydzi”. (Podpisane steaktartar z wyraźnym wskazaniem, że znów Keller.)

Oczywiście gniewa się Keller okrutnie kiedy widzi zarzut antysemityzmu, on przecież jest tylko antysyjonistą, a antysyjonizm nie ma nic wspólnego z antysemityzmem i tylko syjoniści mieszają te dwa niemające nic ze sobą wspólnego pojęcia.

Narodowy socjalista w swoim uprzejmym, liście dopytuje również, co sądzę o przedświątecznej rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ:

I na koniec – jak Hasbara komentuje ostatnią rezolucję Rady Bezpieczeństwa ONZ, jednoznacznie potępiającą rasistowską, neokolonialną politykę Izraela na ziemiach nielegalnie przez tenże Izrael okupowanych?

No i jakże tu wyjaśnić narodowemu socjaliście, że to nie po raz pierwszy narodowy socjalizm zlewa się z postępowym internacjonalizmem i pobożnym totalitaryzmem? Gdybym go podejrzewał o uczciwość, pewnie odesłałbym do tego, co już sto razy pisałem, albo do australijskiego prawnika pokazującego, że ta rezolucja narusza Kartę ONZ , albo do wstydzącego się za swój kraj mieszkańca Nowej Zelandii, albo do brytyjskiego publicysty piszącego o Małych kłamstewkach Wielkiej Brytanii.

Podejrzenie o uczciwość mogłoby jednak Lecha Kellera obrazić i mógłby złożyć zawiadomienie do prokuratury o obrazę jego uczuć podstawowych.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


6 Jewish Historians Tell Us What To Expect in 2017 — and Beyond

6 Jewish Historians Tell Us What To Expect in 2017 — and Beyond

Philip Eil


The White HouseThe White House

As a group, historians have not stayed silent during the rise of Donald Trump. In 2016, a group calling itself Historians Against Trump launched a website and released a statement (excerpt: “The lessons of history compel us to speak out against Trump”) that, by early November, had been co-signed by over 950 people. Meanwhile, documentarian Ken Burns and author David McCullough launched the Facebook page “Historians on Trump” — now with over 65,000 “likes” — for the dissemination of videotaped statements from notable professors and writers like Lyndon Johnson biographer Robert Caro and the Pulitzer Prize winner Stacy Schiff.

In mid-December 2016, 1,200 historians co-signed a statement that described the country’s present moment as “doubly dangerous.” It isn’t just that Trump’s election brings the United States to the “cusp of what may be a massive rollback of civil rights and liberties,” the authors wrote, “but our culture is also mired in confusion about facts vs. misinformation and a rebellion against knowledge and critical thinking.” And then there are the scholars of Jewish history.

Shortly after Election Day, David Biale, a professor at University of California, Davis, drafted a statement discussing Trump’s rise through the lens of American Jewish history. He then worked with colleagues from around the country to prepare the mini-essay for publication. The resulting statement, published in the Los Angeles-area newspaper Jewish Journal in mid-November, has been shared over 20,000 times on Facebook and co-signed by hundreds of historians. “As an immigrant people, Jews have experienced the pain of discrimination and exclusion,” one section reads. “Our reading of the past impels us to resist any attempts to place a vulnerable group in the crosshairs of nativist racism…. We stand ready to wage a struggle to defend the constitutional rights and liberties of all Americans.”

Biale was one of six professors the Forward contacted to offer thoughts on how to address and understand the Trump presidency. Some scholars spoke with us via phone; others emailed their thoughts. In all cases, the aim was simple: to try to answer the question “What will this moment mean for American Jews?”

When in Israel, Drink Local
David Myers

Professor of Jewish History at UCLA

Author of “Jewish History: A Very Short Introduction”

I feel as if I’m in the beginning of Philip Roth’s counterfactual novel “The Plot Against America,” in which Charles Lindbergh defeats FDR for the presidency in 1940 under the banner “America First” and decides to send East Coast Jews to the Midwest for re-education, which is really a form of forced assimilation.

The premise of Roth’s novel is that the institutions of American democracy are fragile, far more fragile than we think. And I’m afraid I’m feeling much the same with the election of Trump, who has already done massive damage to the institutions of American democracy — for example, by questioning whether he would accept the results of the election before (and, counterintuitively, even after) the vote took place.
David MyersDavid Myers
Courtesy of David Myers

From the perspective of American Jewish history, his election evokes for me some of its darkest chapters — [like] the 1930s and 1940s, when race-baiting and xenophobia were at a high point, when loyal Japanese Americans were interned in camps, and when virulent anti-Semites like Father Charles Coughlin railed against Jews to millions of radio listeners. I hope against hope that my fear is exaggerated, that Trump’s flirtations with the “alt-right” will cease and his opportunistic bigotry will be quelled. Alas, his appointments to date offer no solace in this direction.

In light of all of this, the first thing I’d recommend to fellow Jews is vigilance. Let us not miss warning signs about the erosion of democratic principles and practices. Let us pay heed to history and remain vigilant about the present. And let us form alliances with others who may be vulnerable, such as Muslim Americans. Indeed, if and when a registry of Muslim Americans is mandated, let millions of American Jews, as [the Anti-Defamation League CEO and national director] Jonathan Greenblatt bravely suggested, be the first to sign up.

In a strange and ironic way, Trump’s election has made me more of an American patriot than I can remember. He makes clear to me that America, on its best days, stands for the nobility of democracy and equality. We Jews, with our memory of oppression, have a moral obligation to stand on the front lines of defense of that noble legacy.

 

Jonathan Sarna
Professor of American Jewish History at Brandeis University
Author of “American Judaism: A History
Jonathan Sarna

Jonathan Sarna
Courtesy of Jonathan Sarna

Part of me worries that Americans generally, and American Jews in particular, don’t know their history very well. But everybody has been taught the Holocaust; if there’s one thing we’ve taught in the last generation, it’s the Holocaust. So naturally that’s the reference point, and when something happens, we say: “Aha! This is the Holocaust!” I don’t think that is really likely to be the case here. I think, first of all, that there’s a huge ideological difference between Mr. Trump and Adolf Hitler. And, even more important, the danger to the Jewish community in Germany was heavily economic. Stores were boycotted. They were destroyed. There was violence and so forth. We have not seen anything remotely like that here. I suggested that the appropriate comparison was 1920, when, after a long period of progressivism — Woodrow Wilson, liberalism and so forth — the country really turned under Warren G. Harding. There were many similarities in the sense of a fear that America, as we knew it, was changing. And, indeed, the immigration restriction legislation in 1924 [the Immigration Act] is a conscious attempt — astonishing! — to turn the clock back to 1890, to try and shape an immigration policy which would change the character of the country back to what it was. Of course, it failed, and the Catholics and the Jews who were stigmatized in that period later became, I think, widely accepted insiders in American life, although [there is] no question that, especially in terms of Jews, anti-Semitism did not disappear.

I think, as in 1920, so today in 2016, there will be a sense of turning back the clock on various progressive moves that were made over the last more than eight years. And I think there will also be an effort to slow down the changing America. Today it’s not Jews and Catholics; it’s Hispanics and Muslims. I suspect that that effort will be as unsuccessful as the effort in 1920.

read more: 6 Jewish Historians Tell Us …


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com