Szejk Kataru Tamim bin Hamad Al Tamimi z nieżyjącym już przywódcą Hamasu Ismailem Haniją
Upokorzony przez Izrael Katar grozi gospodarce Zachodu, ale dżihad to groźba znacznie poważniejsza
Christine Douglass-Williams
Izraelski atak na terytorium Kataru zszokował świat — choć wcale nie powinien. Powiązania i współdziałanie między Katarem a Hamasem były głębokie. Dokumenty znalezione w Gazie również wykazały współpracę Hamasu z Katarem przeciwko planowi pokojowemu Donalda Trumpa. Po izraelskim uderzeniu w Dosze premier Izraela Benjamin Netanjahu powiedział podczas wydarzenia w ambasadzie USA w Jerozolimie:
„Skończyły się czasy, gdy przywódcy terrorystyczni cieszyli się nietykalnością w określonych miejscach… Nasi wrogowie muszą wiedzieć jedno — od momentu powstania Izraela krew Żydów nie jest tania!… Przywódcy Hamasu spotkali się dokładnie w miejscu, gdzie świętowali 7 października 2023 roku, podczas gdy Hamas nadal dokonywał rzezi w Izraelu.”
Dziś Doha stała się przedmiotem globalnej debaty i znalazła się pod lupą, stojąc upokorzona i odpowiadając groźbami. Cytując artykuł Yigala Carmona opublikowany 16 września 2025 r. przez MEMRI:
„Katar został poważnie osłabiony i upokorzony przez uderzenie w Dosze i teraz grozi Zachodowi naciskiem gospodarczym – Uwaga: Katar to nie tylko światowa potęga ekonomiczna, ale także dżihadystyczny byt; pamiętajcie o 11 września.”
Przez ponad dwie dekady Katar wyróżniał się na tle świata arabskiego na dwa sposoby: dzięki potężnej sile finansowej, która pozwalała mu „kupować” polityków na Zachodzie, oraz zdolności do prowadzenia podwójnej gry wobec Ameryki.
Katar nieustannie podsycał nastroje antyamerykańskie i wspierał islamistyczne organizacje oraz ruchy terrorystyczne wymierzone w USA. Pompował miliardy dolarów w amerykańskie uniwersytety, by je zideologizować przeciwko Ameryce, wykorzystując w tym celu również swoją globalną tubę medialną — Al-Dżazirę. Jednocześnie odgrywał rolę „drugiego po Ameryce” nadzorcy świata arabskiego.
Wszystkie państwa arabskie nienawidzą Kataru, ale musiały pogodzić się z tym, że Trump i Izrael z nim współpracują. Izrael, podpisując Porozumienia Abrahama ze Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi, „wbił nóż w plecy” Emiratom, pozwalając Katarowi ustawić się ponad nimi. Ta tragiczna sytuacja doprowadziła do tego, że większość krajów arabskich — zarówno tych potrzebujących wsparcia Kataru, jak i tych, które go nie potrzebowały, jak ZEA czy Arabia Saudyjska — ale obawiały się jego relacji z Iranem — podporządkowały się Dosze.
Uderzenie Dosze wszystko zmieniło. Katar został obnażony jako słaby…
Nie ma sporu co do tego, jak wielkie znaczenie Katar ma dla islamu. Prawo szariatu jest głównym źródłem jego legislacji, choć w celach czysto pragmatycznych kraj utrzymuje pewne pozory demokracji. Na przykład w Katarze zarejestrowane są kościoły — ale wszystkie zamknięte w jednym, ogrodzonym kompleksie religijnym w Dosze. Katar w sposób mistrzowski ograł Zachód, głównie za pomocą dyplomacji i siły finansowej. Jak podaje Global Markets, Katar dysponuje jednym z największych funduszy majątkowych świata, opartym na ogromnych złożach gazu, dyscyplinie fiskalnej i rosnącym sektorze pozanaftowym, co tworzy solidne podstawy pod transformacyjny rozwój.
Wiele państw zachodnich, które zaangażowały się w relacje z Katarem, zyskało na tym na krótką metę — ale długoterminowe skutki są zgoła odmienne. Szczególnie niepokojące są ogromne fundusze przekazywane przez Katar instytucjom edukacyjnym, za pomocą których szerzone są zasady islamu, w tym radykalna retoryka antyizraelska. To nie powinno dziwić, biorąc pod uwagę otwarte wsparcie Kataru dla Hamasu. W wielu amerykańskich uczelniach, „katarska stolica” to „Miasto Edukacji” — kompleks akademicki, w którym znajdują się filie Northwestern (dziennikarstwo) i Georgetown (polityka zagraniczna), obie uczelnie otrzymały setki milionów dolarów od tego bogatego państwa Zatoki. Cornell, który wybudował kampus szkoły medycznej w Dosze, otrzymał od Kataru 2,1 miliarda dolarów.
Jako główny sponsor Bractwa Muzułmańskiego, Katar przenosi jego ideologię na cały świat. Oto fragment książki Jihad is the Way autorstwa Mustafy Mashhura, lidera egipskiego Bractwa w latach 1996–2002:
Cel Bractwa Muzułmańskiego: Dominacja islamu na świecie
- „…umma islamska… może odzyskać swoją potęgę, zostać wyzwolona i zająć swoje należne miejsce, przeznaczone przez Allaha — jako najwyższy naród wśród ludzi, jako nauczyciele ludzkości…”
- „Należy wiedzieć, że dżihad i przygotowanie do niego nie służą wyłącznie obronie przed atakami wrogów islamu, lecz realizacji wielkiego celu: ustanowienia państwa islamskiego, umocnienia religii i jej rozpowszechnienia na całym świecie…”
- „Dżihad nie ogranicza się do konkretnego regionu krajów islamskich. Ojczyzna muzułmanina jest jedna i niepodzielna. Sztandar dżihadu został już wzniesiony w części z nich i będzie wznoszony dalej — z pomocą Allaha — aż każdy skrawek ziemi islamu zostanie wyzwolony, a Państwo Islamskie ustanowione...”
Środki: Dżihad — obowiązek religijny
- „Potem przychodzi siła broni i oręża… Oto rola dżihadu.”
- „Dżihad to publiczny obowiązek religijny… obowiązujący cały naród muzułmański. To osobisty obowiązek każdego muzułmanina, by odeprzeć napaść niewiernych…”
- „Młodzież powinna wiedzieć, że problemy świata islamskiego, takie jak Palestyna, Afganistan, Syria, Erytrea czy Filipiny, nie są kwestiami terytorialnymi, lecz religijnymi. To problemy islamu i muzułmanów i nie można ich rozwiązać negocjacjami ani uznaniem prawa wroga do islamskiej ziemi, którą ukradł. Jedynym rozwiązaniem jest dżihad dla Allaha — dlatego dżihad jest drogą.”
- „Symbolem Bractwa jest Księga Allaha (Koran) między dwoma mieczami. Miecze symbolizują dżihad i siłę chroniącą prawdę zawartą w Księdze Allaha.”
- „…A zatem wyruszajcie do walki, wierni, młodzi i starzy, pieszo lub konno, w każdych okolicznościach…”
Czas: Nie śpieszcie się — przygotujcie się dobrze
- „Bractwo nie podąży ślepo za młodzieńczym zapałem do podejmowania niedojrzałych i nieprzemyślanych działań… Przygotuj się i trenuj sztukę wojenną…”
Katar, państwo wspierające Bractwo Muzułmańskie, działa po cichu na Zachodzie, by podkopać go od środka. Warto przypomnieć plan Bractwa dla Ameryki Północnej (i szerzej — dla całego Zachodu):
„Proces osiedlania się [muzułmanów] to cywilizacyjno-dżihadystyczny proces — w pełnym znaczeniu tego słowa. Bracia muszą zrozumieć, że ich praca w Ameryce to rodzaj wielkiego dżihadu mającego na celu eliminację i zniszczenie cywilizacji Zachodu od wewnątrz i sabotowanie jego nędznego domu ich rękami i rękami wierzących, by religia Boga zatriumfowała nad wszystkimi innymi. Bez tego zrozumienia nie jesteśmy gotowi na to wyzwanie i nie jesteśmy przygotowani do dżihadu. A przecież przeznaczeniem muzułmanina jest wypełnianie dżihadu wszędzie tam, gdzie się znajdzie, aż nadejdzie godzina ostateczna. I nie ma od tego ucieczki — chyba że dla tych, którzy postanowili się lenić. Ale czy lenie i mudżahedini będą sobie równi?…”
Szok Kataru po izraelskim ataku, jego reakcja na upokorzenie oraz kolejne groźby gospodarcze wobec Zachodu powinny być sygnałem alarmowym. Tego państwa nigdy nie należało obdarzyć zaufaniem. Jego wpływy należało trzymać w ryzach — ale tak się nie stało. Doha została teraz upokorzona i szykuje się do odwetu.
To, co nastąpi, będzie testem nie tylko dla Kataru, ale i dla Stanów Zjednoczonych, które stały się zbyt zależne od katarskich funduszy. Nadszedł czas, by Ameryka i cały Zachód stanęły twardo w obronie swoich wartości i obnażyły to, co kryje się pod powierzchnią. Państwa przestrzegające szariatu od dawna erodują bezpieczeństwo i siłę Zachodu, wykorzystując przy tym swobody zachodnich społeczeństw.
MEMRI ostrzega również:
„Katar to wahabicki emirat dżihadystyczny zaangażowany w islamską dominację na świecie.”
Jego groźby nie ograniczają się więc wyłącznie do kwestii ekonomicznych. To znacznie poważniejsze zagrożenie niż to, co rozpowszechniają „katarscy agenci wpływu”, tacy jak „New York Times”, który ostrzega, że zbyt bliskie relacje USA z Izraelem mogą narazić stosunki z Katarem. Przypomnijmy, że Katar:
– gości największą amerykańską bazę wojskową na Bliskim Wschodzie,
– kupił od USA systemy obronne za miliardy dolarów,
– niedawno podarował prezydentowi Trumpowi luksusowy odrzutowiec Boeing.
Jak ostrzega MEMRI, stawka jest znacznie większa:
Zachód nie może ulegać złudzeniu, że Katar ogranicza się do presji ekonomicznej — choć i ta jest ogromna. Nie — to groźne złudzenie. Katar to emirat dżihadystyczny. Od lat wspiera organizacje dżihadystyczne. Odpowiada za wiele zamachów terrorystycznych, których dopuścił się m.in. Khalid Sheikh Mohammed (KSM), pracując jako urzędnik katarskiego rządu. Próba zamachu na Jana Pawła II, plan zestrzelenia 11 samolotów amerykańskich nad Pacyfikiem, operacja Bojinka i inne.
I nie tylko Katar — także inne państwa muzułmańskie, jak Turcja czy nawet Arabia Saudyjska, która 7 października, gdy Izraelczycy byli jeszcze mordowani, obwiniła Izrael za „okupację”; również Katar i Iran potępiły wtedy Izrael.
Ameryka stoi na rozdrożu. Jako przywódca świata zachodniego musi chronić swoje wartości przed infiltracją z krajów islamskich, których obywatele przynoszą ze sobą wartości szariatu. Wielka wdzięczność należy się Izraelowi, który stoi na pierwszej linii frontu w globalnej walce z dżihadem.
Link do oryginału: https://jihadwatch.org/2025/09/feeling-humiliated-by-israel-qatar-is-issuing-economic-threats-on-west-but-jihad-is-the-worse-threat
Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com







