Archive | March 2026

115 lat temu urodził się Stefan Kisielewski – kompozytor, „oficjalny przeciwnik socjalizmu”


115 lat temu urodził się Stefan Kisielewski – kompozytor, „oficjalny przeciwnik socjalizmu”

Agata Szwedowicz, Paweł Tomczyk


Stefan Kisielewski, pseud. Kisiel, prozaik, publicysta, kompozytor, 1989 r. Fot. PAP/CAF – Witold Rozmysłowicz

Miał wciąż żywe poczucie etyczne, w ramach którego sprawiedliwość, cnota, męstwo, prawda zajmowały miejsce zasadnicze – 7 marca 1911 r., urodził się Stefan Kisielewski, kompozytor, pisarz i publicysta, „nadwiślański Bernard Shaw”, „oficjalny przeciwnik socjalizmu” w PRL.

„Ma mózg wyekwipowany w zdolność jasnego, prostego, łatwego przedstawiania własnej prawdy, choćby najtrudniejszej, czasem uparty i pieniacki (zwłaszcza gdy nie ma racji), ale zakorzeniony w zdrowym i prawidłowym odczuciu moralnych odpowiedzialności, wahań, rzetelności” – charakteryzował go przyjaciel Leopold Tyrmand. Zadedykował Kisielewskiemu swój „Dziennik 1954”. Był to czas po zamknięciu „Tygodnika Powszechnego”, gdy niedawni redaktorzy ledwie wiążą koniec z końcem, a Kisiel „kręci się po Warszawie jak wesz na grzebieniu i co chwila wpada do mnie” – jak z czułością ujął to Tyrmand. „Kisiel składa się z duszy i akcesoriów, przy czym obydwa czynniki są równie interesujące, choć niezmiernie różne, razem zaś składają się na jedyną w swoim rodzaju całość” – pisał o przyjacielu kilka stron dalej. Jego zdaniem, Kisiel jest absolutnym abnegatem. „Ubiera się jak pracownik poczty w Kłaju, o którego dba żona, żeby się nie przeziębił” – ocenił dandys Tyrmand, któremu to lekceważenie norm bardzo imponowało. Do czasu, gdy Kisiel wydrapał cegłówką słowo „DUPA” na wartburgu, którego Tyrmand dostał – na talon od premiera Cyrankiewicza – po wielkim sukcesie „Złego”. Ponoć po tym incydencie panowie nie odzywali się do siebie przez rok.

„Chociaż Stefan Kisielewski wielokrotnie odżegnywał się od wszelkich doktryn, także socjalistycznej, i kładł nacisk na tożsamość liberalną, demokratyczną, na wartości wolnego rynku i kapitalistycznych metod gospodarowania, to zarazem miał wciąż żywe poczucie etyczne, w ramach którego sprawiedliwość, cnota, męstwo, prawda zajmowały miejsce zasadnicze” – napisał krytyk, publicysta i dyplomata Marek Zieliński w tekście pt. „Umarła klasa. Wspomnienie o Stefanie Kisielewskim” („Więź, 2017). „Pod maską nadwiślańskiego Bernarda Shawa skrywał pryncypializm, twarde przekonanie o nadrzędności jednostki ludzkiej w stosunku do ideologii politycznych bądź społecznych i wiarę w religijny, metafizyczny porządek świata. Kryptonimem dla jego duchowych tęsknot było określenie »spirytualizm«, którym szafował często. Ważniejszym jednak wyrazem jego wiary stawał się nieustanny sprzeciw Kisiela wobec kłamstwa, głupoty, zła, a przynajmniej małoduszności” – ocenił.

Kisielewski był warszawiakiem. Jego ojciec, Zygmunt, od młodości działał w ruchu socjalistycznym, niepodległościowym, był piłsudczykiem, felietonistą „Robotnika” – pisma PPS. Matka – Salomea z domu Szapiro – była współtwórczynią Związku Nauczycielstwa Polskiego.

Studia w Konserwatorium Warszawskim i UW ukończył z trzema dyplomami: z teorii muzyki, kompozycji i fortepianu, słuchał też wykładów na polonistyce i filozofii. „Pod wpływem rodzinnych tradycji Stefan wstąpił do bojowego sanacyjnego Legionu Młodych, ale nie zasklepił się w poglądach, zainteresował się myślą narodowej demokracji, która była w rodzinnym domu wyklęta. Chciał wiedzieć, w co wierzą inni w tej tak pełnej napięcia politycznego epoce” – przypominał Bartosz Kaliski z Instytutu Historii im. Tadeusza Manteuffla PAN w posłowiu do książki „Reakcjonista” (2021), będącej „autobiografią intelektualną” Kisielewskiego.

Ostatecznie poglądy polityczne Kisiela krystalizowały się w warszawskim „Buncie Młodych” (który z czasem zmienił tytuł na „Polityka”). Redaktorem naczelnym periodyku był urzędnik ministerialny Jerzy Giedroyc – pismo promowało „polską doktrynę imperialną”: na bazie chrześcijańskich wartości chciano zbudować silne państwo, przychylnie oceniano emigrację Żydów do Palestyny, skrajną nacjonalistyczną prawicę zwalczano.

Jednak Kisielewski nie po to jednak kończył konserwatorium, by rezygnować z komponowania. Kilka miesięcy na przełomie 1938 i 1939 roku spędził w Paryżu. Gdy wrócił do Warszawy, dostał posadę w redakcji muzycznej Polskiego Radia – jego programy miały być emitowane od 1 września 1939, na 6 września zaplanowano prawykonanie jego I Symfonii w Filharmonii Warszawskiej – dyrygować miał Grzegorz Fitelberg. Wybuch wojny pokrzyżował te plany, kompozytor został powołany do wojska.

W październiku Kisiel powrócił do Warszawy i znalazł nowe zarobkowe zajęcie – jeździł rikszą, z czasem zaczął też dawać lekcje muzyki, grywał też w lokalach rozrywkowych. W 1942 roku ożenił się z Lidią z domu Hintz (z którą miał trójkę dzieci: Wacława, Krystynę i Jerzego). Był w AK, działał w podziemnej rozgłośni radiowej przy w Wydziale Kultury Delegatury Rządu Londyńskiego na Kraj. Wziął udział w pierwszych dniach Powstania Warszawskiego, szybko jednak – postrzelony w pośladek – zakończył działania bojowe. Pozostał krytykiem decyzji o wybuchu powstania do końca życia. „Zburzyłeś mi miasto” – tak żartobliwie witał się już po wojnie z Władysławem Bartoszewskim.

Próbował pisywać w „Odrodzeniu” i „Przekroju”, jednak swoje miejsce odnalazł w „Tygodniku Powszechnym”. Miał pisać o muzyce, szybko jednak zajął się publicystyką. Już pierwszy jego felieton opatrzono zastrzeżeniem: „Redakcja nie podziela wszystkich poglądów autora”. W 1947 r. ukazała się pierwsza powieść Kisiela „Sprzysiężenie”. Jej wątki homoseksualne wywołały skandal. „Pamiętam, że kiedy »Sprzysiężenie« wydałem i podniósł się krzyk, że to pornografia, to ksiądz Piwowarczyk powiedział: »No, panie Kisiel, że pan pisze pornografię, to rozumiem, ale że taką nudną, to już jest niewybaczalne«” wspominał Kisiel w swoim „Abecadle” (1990). Ksiądz Jan Piwowarczyk (1889-1959) był założycielem i asystentem kościelnym „Tygodnika Powszechnego”.

W 1957 r. Stefan Kisielewski zdecydował się kandydować do Sejmu PRL – złośliwcy twierdzili, iż zrobił tak, aby było śmieszniej. W istocie jednak Kisiel uległ złudzeniu, że rządy Gomułki przyniosą realne zmiany. „Nie uważam, aby dalsze uchylanie się od wszelkiej odpowiedzialności było moralne i chrześcijańskie. Trzeba wrócić z »emigracji«, tak jak Gomułka i Wyszyński wrócili z więzienia” – pisał. Jako członek katolickiego koła poselskiego „Znak” zasłynął jako jeden z najbardziej niesfornych parlamentarzystów. Ówczesnym sejmem zarządzał w imieniu PZPR wicemarszałek Zenon Kliszko – marszałkiem był, zgodnie z tradycją, członek Zjednoczonego Stronnictwa Ludowego Czesław Wycech, praktycznie figurant. Kliszko nie pozostawił wątpliwości, jaka ma być rola katolickich posłów – mają wybić sobie z głów mrzonki o byciu opozycją Jego Królewskiej Mości w komunistycznym kraju. Zostali wybrani przez partię, więc nie ma co udawać politycznej niewinności.

Kisiel lansował „neopozytywizm”, definiowany przezeń u schyłku 1956 r. jako dbałość o najważniejsze potrzeby narodu – istnienie biologiczne, autentyzm życia kulturalno-duchowego, tworzenie form ustrojowych pasujących do struktury polskiego społeczeństwa. Na końcu wymieniał suwerenność państwową i przestrzegał przed odrywaniem kraju od Związku Sowieckiego. Ten ostatni postulat mógł być rezultatem tragicznych wydarzeń powstania węgierskiego 1956 roku.

Już po pierwszym posiedzeniu Sejmu PRL Kisielewski poczuł się zawiedziony, narzekał na nudne przemówienia, jednostajne głosowania i narzuconą przez Stanisława Stommę „Znakowi” dyscyplinę partyjną. Kiedy wygłosił z trybuny sejmowej jakieś mocno antysocjalistyczne przemówienie, Kliszko się wściekł i wezwał Stommę: „co to ma znaczyć?”. „Kisielewski uważa, że jest oficjalnym przeciwnikiem socjalizmu…” – wyjaśnił szef „Znaku”. „Oficjalni przeciwnicy socjalizmu siedzą we Wronkach, a nie w polskim sejmie” – zapienił się Kliszko. W parlamencie PRL Kisielewski wytrwał dwie kadencje. Gdy w 1964 r. podpisał „List 34” cenzura wpisała go na czarną listę – zniknął z radia, telewizji i prasy. Wtedy postanowił wycofać się z czynnej polityki.

W „Tygodniku Powszechnym” publikował felietony. „Literacko znakomite, pisane niesłychanie potocznym, prostym, jasnym językiem, bez żadnych, wydawałoby się, zawiłości, metafor mówiły o konkretach w sposób dla cenzury bardzo niemiły. I na pozór nie było się do czego przyczepić, mimo że żądło tkwiło gdzieś ukryte. Cenzor dosyć był bezradny, jeśli nie chciał konfiskować całości” – oceniał je Jerzy Turowicz, redaktor naczelny. Do historii przeszły potyczki Kisiela z cenzorami. Gdy pewnego razu zatrzymano mu felieton dopatrując się w nim niebezpiecznych dla władzy aluzji, napisał następny, który również zdjęto. Trzeci z kolei felieton Kisiel napisał więc o pogodzie. Cenzorzy długo próbowali znaleźć w nim jakieś aluzje i doszli do wniosku, że zostały one bardzo sprytnie ukryte. Zatrzymano więc felieton o pogodzie, a zamiast niego puszczono do druku pierwszy, uprzednio zatrzymany.

Wydawał też książki w „Kulturze” Giedroycia pod pseudonimem Tomasz Staliński. Wolna Europa uznała powieść Tomasza Stalińskiego „Widziane z góry” za najlepszą krajową książkę 1967 roku.

29 lutego 1968 r. Kisielewski, podczas posiedzenia Związku Literatów Polskich, nazwał politykę kulturalną PRL „dyktaturą ciemniaków”. Władze poczuły się obrażone. 11 marca Kisiel został pobity przez „nieznanych sprawców”, potem stracił pracę redaktora w wydawnictwie muzycznym, zerwano z nim umowę na muzykę do filmu i zawieszono jego felietony. Nie mając nic do roboty, zajął się pisaniem dzienników. Jego kolejny felieton w „Tygodniku Powszechnym” ukazał się dopiero w marcu 1971 roku.

Gdy po wydarzeniach 1976 r. powstał KOR nie został jego członkiem. Uważał za błąd, by inteligenci stawali na czele robotników. Do „Solidarności” też się nie zapisał, ponieważ, jak wyjaśniał, „jej robotniczy rodowód mnie trochę odstręcza”. „Od Solidarności zalatuje marksizmem, bo jej członkowie są wychowani na takim myśleniu” – oceniał.

„Ja mam cierpliwość: przeczekałem Hitlera, Stalina, Gomułkę i pomniejszych, dlatego mam przywilej zamieszkiwania w Polsce. A jest to jeden z najciekawszych krajów świata, choć nie zawsze najsympatyczniejszych. I dla »literata« kopalnia tematów – chcę z niej czerpać do śmierci, choćby nikt nigdy nie miał tego czytać” – pisał do Leopolda Tyrmanda 22 stycznia 1976 roku.

Jako liberalny konserwatysta Kisiel został w 1987 r. współzałożycielem Ruchu Polityki Realnej, który w 1989 roku przekształcił się w Unię Polityki Realnej. Po „zmianie ustrojowej” 1989 r. Kisielowi marzyła się „antysocjalistyczna dyktatura”. Dlatego w wyborach 1990 r. poparł Lecha Wałęsę, widząc w nim materiał na dyktatora. Po pół roku jednak w artykule „Mój powrót wariacki” wyrzucił Wałęsie, że zmarnował szansę na zmianę Polski w kraj kapitalistyczny. Rozstał się wówczas też z „Tygodnikiem Powszechnym”, gdzie często skracano mu artykuły. Felietony Kisiela zaczęły ukazywać się w tygodniku „Wprost”. Stał się też patronem nagrody tego tygodnika.

Stefan Kisielewski zmarł 27 września 1991 roku w wieku 80 lat. Trzy dni wcześniej na Warszawskiej Jesieni odbyło się prawykonanie jego koncertu fortepianowego. W warszawskim szpitalu klinicznym przy ul. Banacha, Kisielewski wysłuchał transmisji przez radio. Koncert ten pisał przez jedenaście lat. „Muzyka była tak samo przewrotna, jak pisarstwo Stefana Kisielewskiego” – napisał Mariusz Urbanek w książce „Kisielewscy” (2006). „Nazywał się »Fortepianowy«, ale fortepian był tylko tłem dla perkusji i instrumentów dętych” – wyjaśnił.

Przed śmiercią Kisielewskiego opanowały myśli, że zmarnował życie, napisał mało muzyki, którą kochał, że nie skończył jeszcze paru książek i że strwonił czas na mało ważne felietony. Napisał w „Dziennikach”: „Czy miałem wpływ na bieg wydarzeń? Nie wiem, ale na psychikę wielu ludzi wpłynąłem”.

„Nikt z nas, z tego pokolenia do którego ja należę, nie może powiedzieć, że ukształtował swoje sumienie, swoją postawę patriotyczną, bez jego osoby. W każdym z nas ślad jego myślenia, jego, postawy, jego niepokoju, pozostał” – powiedział nad trumną Stefana Kisielewskiego ksiądz Zdzisław Król, kanclerz warszawskiej kurii metropolitalnej.

Ksiądz Janusz St. Pasierb przypominał podczas pogrzebu Kisielewskiego zapis z dzienników prymasa Wyszyńskiego »Pro memoria« z lutego 1968 roku: „Stefan Kisielewski w sprawach ogólnonarodowych”. „To zdanie brzmi jak streszczenie całego życia Stefana Kisielewskiego” – podsumował.(PAP)


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Katz to Beirut: Act against Hezbollah or ‘Lebanon will pay the full price’


Katz to Beirut: Act against Hezbollah or ‘Lebanon will pay the full price’

JNS Staff


“We have no territorial claims against Lebanon, but we will not be prepared for Lebanese territory to become a base for firing at the State of Israel.”

Defense Minister Israel Katz and IDF Chief of Staff Lt. Gen. Eyal Zamir (right) during a situational assessment at the Kirya military headquarters in Tel Aviv on March 7, 2026. Photo by Elad Malka/Israel Ministry of Defense.

Defense Minister Israel Katz told Beirut on Saturday to act swiftly against Hezbollah or else “Lebanon as a whole will pay the full price.”

Addressing Lebanese President Joseph Aoun directly during a situational assessment at the Kirya military headquarters in Tel Aviv, Katz said, “Lebanon is not the United Nations. You [and Lebanon] committed to implementing the [ceasefire] agreement and disarming Hezbollah, and that is not happening.”

He continued, “We will not allow harm to our communities, we will not allow harm to our soldiers, and if the two stand against one another, the Lebanese government and Lebanon as a whole will pay the full price.”

Katz warned that as things stand, Beirut is forcing Israel to ensure the safety of its own citizens and soldiers at the expense of the Lebanese Republic.

“We have no territorial claims against Lebanon, but we will not be prepared for Lebanese territory to once again become what it was for many years—a base for firing at the State of Israel. We will not allow a return to that situation. Therefore we are addressing and warning: Act and take action before we do even more,” the defense minister said.

If slain Hezbollah chief Hassan Nasrallah “destroyed Lebanon, then [his successor], Naim Qassem, will also ruin it by continuing down this path,” Katz added.

Katz’s message was delivered in a recording from a meeting in the command bunker at the Kirya together with Israel Defense Forces Chief of Staff Lt. Gen. Eyal Zamir and Military Intelligence chief Maj. Gen. Shlomi Binder, alongside other senior IDF commanders.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


„To dla Irańczyków moment Muru Berlińskiego”


„To dla Irańczyków moment Muru Berlińskiego”

Masih Alinejad


Fragment przemówienia Masih Alinejad przy okazji przyjęcia Nagrody Odwagi podczas 18. Dorocznego Genewskiego Szczytu


Przez 47 lat reżim niszczył środowisko, naszą kulturę, nasz naród — wszystko. A na Zachodzie, demokratyczne kraje wciąż czekają na zreformowanie tego reżimu.

Więc moje pytanie jest bardzo proste: jak długo chcecie czekać, żeby zobaczyć, że pod rządami tak zwanych reformatorów — ludzie nadal są mordowani?

Ostatnio widzieliście, że wreszcie w Europie zmienił się język polityków. Bardzo się cieszę z tej chwili — gdy europejscy przywódcy rozumieją, że Ali Chamenei nie jest tylko Najwyższym Przywódcą, ale ojcem chrzestnym ISIS.

Ale nie powinniśmy się na tym zatrzymać.

Przez lata, kiedy stawiałam Europejczykom wyzwanie i pytałam, dlaczego negocjują z Islamską Republiką, mówili: „Teraz jest czas umiarkowanego prezydenta. Musimy otworzyć drzwi dyplomacji wobec umiarkowanego prezydenta Hasana Rouhaniego”.

Za Hasana Rouhaniego zabito 1 500 osób. Nazywali go umiarkowanym. My nazywamy go terrorystą.

Międzynarodowe media nazywają Masouda Pezeszkiana reformistą. Dlatego mówili, że trzeba z nim negocjować — żeby powstrzymać Alego Chameneiego. [W rzeczywistości] to marionetka Alego Chameneiego.

Za Masouda Pezeszkiana zmasakrowano 40 000 ludzi. Ponad 300 tysięcy osób zostało rannych. A 10 000 niewinnych protestujących oślepiono.

Nazywacie go reformistą? My nazywamy ich zabójcami.

A teraz chcę poprosić Europejczyków, by posłuchali choć kilku imion — tylko kilku imion — ofiar zabitych podczas tego powstania.

Mohammad Dżabbari stał w drzwiach, trzymając je gołymi rękami zamknięte, gdy siły bezpieczeństwa szturmowały budynek, planując aresztować nieuzbrojonych protestujących. Ocalił życie innych. W końcu funkcjonariusze zdołali odepchnąć drzwi, powalili go na ziemię i zabili.

Strażak. Człowiek próbujący ratować życie. Kiedy inni uciekali przed kulami, on biegł w stronę nieuzbrojonych ludzi. Jego zdjęcie obiegło internet, gdy niósł na ramieniu rannego. Siły bezpieczeństwa postrzeliły go i zabiły.

Faezeh Mostafan. Miała zaledwie 20 lat. Po tym, jak siły bezpieczeństwa ją zabiły, jej matka bała się, że ukradną jej ciało. Przytulała je aż do rana, żeby móc ją pochować.

Te imiona można wymieniać bez końca.

I dlatego chcę was zapytać, panie i panowie — to bardzo proste: wypowiadajcie ich imiona i stańcie po stronie tych, którzy poświęcili swoje życie — nie tylko po to, by wyzwolić Iran, ale by wyzwolić Europę od islamizmu, by chronić globalne bezpieczeństwo, by chronić was przed jednym z najniebezpieczniejszych reżimów: Islamską Republiką.

Stańcie po stronie narodu Iranu.

Stańcie za Rahą. Za Madżidem. Za Mohammadem. Za Mehdim. Za Pouyą. Za Pejmanem. Za Imanem. Za Abolfazlem. Za Aidą. Za lekarzem. Za dziećmi.

Imiona — imiona dają mi nadzieję. Bo inaczej wszyscy jesteśmy straumatyzowani.

Zabrali nam wszystko. Naszą ojczyznę. Członków naszych rodzin. Naszą wolność. Naszą godność. Ale nie odebrali nam nadziei.

Nasza nadzieja i nasz gniew są większe niż nasz strach. I zakończymy ten reżim.

Stańcie z nami.

To dla Irańczyków moment Muru Berlińskiego. Pomóżcie nam obalić mur dyktatury — teraz.

Historia wam się przygląda.

Dziękuję wam bardzo.


Masih Alinejad dziękuje UN Watch za wyjątkowe wsparcie dla narodu irańskiego

Dyrektor wykonawczy UN Watch Hillel Neuer z Masih Alinejad oraz szwedzką europosłanką Alice Teodorescu Måwe, 18. Genewski Szczyt, 18 lutego 2026

Odbierając Nagrodę Odwagi 2026 w imieniu „Bohaterów Iranu”, Alinejad odniosła się do swojej silnej relacji z UN Watch:

Chcę być szczera — wobec siebie i wobec każdego z was tutaj: nie chciałam tu przychodzić i odbierać tej nagrody. Ponieważ cały naród jest traumatyzowany. Ponieważ Irańczycy doświadczyli masakry — ponad 40 000 osób zabitych w zaledwie 24 godziny. A ja, jak miliony Irańczyków, jestem straumatyzowana. Pomyślałam: „Nie zasługuję na nagrodę. Czuję na barkach ciężar winy”.

Powiedziałam: „Potrzebujemy działania, a nie nagrody. Musimy zobaczyć, jak reszta świata zawstydza rząd i przestaje ich legitymizować — a nie ceremonię”.

Ale potem powiedziałam sobie: „Ta nagroda pochodzi od UN Watch, od Genewskiego Szczytu”. Przez lata i lata byliśmy sami w naszej walce, bo zachodni przywódcy porzucili naród Iranu. Ale UN Watch był tam — zapraszając dysydentów, aktywistów, liderów, prawdziwych przedstawicieli Irańczyków — na tę scenę.

I powiedziałam sobie: „Jeśli ta nagroda oznacza, że jesteśmy razem i że pozostaniemy zjednoczeni, aby wyrzucić władców Islamskiej Republiki z tego kraju, przyjmuję ją”. Bo wierzę, że to, co zrobił Hillel Neuer, zmieniło narrację Zachodu. Dlatego wielu Irańczyków nazywa go „Wujkiem Hillelem”.


Tło

UN Watch od dawna jest sojusznikiem i wspierającym Masih Alinejad, która zasłynęła uruchomieniem masowego ruchu inspirującego kobiety w Iranie do sprzeciwu wobec prawa o obowiązkowym hidżabie. W 2015 roku uhonorowano ją Międzynarodową Nagrodą Praw Kobiet podczas 7. Dorocznego Genewskiego Szczytu Praw Człowieka organizowanego przez UN Watch.

W 2023 roku, po tym jak UN Watch poprowadził skuteczną kampanię na rzecz wyrzucenia Iranu z Komisji ONZ ds. Statusu Kobiet, Alinejad przemawiała podczas wydarzenia UN Watch zorganizowanego z tej okazji, obok siedziby ONZ w Nowym Jorku.

W 2026 roku UN Watch sprowadził Masih Alinejad do europejskiej siedziby ONZ, by podzieliła się  swoją historią z dyplomatami podczas otwarcia Genewskiego Szczytu 2026. Kliknij, aby obejrzeć wideo.


.


Link do oryginału: https://civicrm.unwatch.org/civicrm/mailing/view?reset=1&id=3997&cid=14419&cs=7ec48db62545704efd13b27679d29d77_1772736353_504

UN Watch, 5 marca 2026


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Hiszpania: amerykańskie samoloty z baz Rota i Moron latają na wojnę z Iranem


Hiszpania: amerykańskie samoloty z baz Rota i Moron latają na wojnę z Iranem

Maciej Stasiński


Hiszpańska fregata Christopher Columbus F-105, która według hiszpańskiego Ministerstwa Obrony zostanie wysłana na Cypr. (Fot. REUTERS/Spanish Defence Ministry)

Premier Sanchez oficjalnie odmawia wsparcia dla amerykańskich i izraelskich działań w Iranie. Równocześnie Hiszpania wysyła okręt wojenny do obrony Cypru przed Irańczykami.

Choć w środę rząd hiszpański ogłosił, że sprzeciwia się wojnie w Iranie i nie pozwala Amerykanom używać baz wojskowych na swoim terytorium, z baz w Rocie i Moron na południu Hiszpanii codziennie startują amerykańskie samoloty biorące udział w atakach na Iran.

Od początku wojny do czwartku, 5 marca, 24 amerykańskie samoloty wojskowe C-17 Globemaster, C-130 Hércules i C-5 Super Galaxy oraz powietrzne tankowce KC-135 Stratotanker startowały z baz w Hiszpanii i latały do amerykańskich baz w Niemczech i Włoszech, a potem dalej w kierunku Iranu.

Wojna w Iranie. Amerykańskie samoloty na wschód odlatują z baz w Niemczech i we Włoszech

Hiszpania, wbrew zapowiedziom, że w wojnie nie weźmie udziału, wysłała w czwartek swoją flagową fregatę wojenną „Krzysztof Kolumb” do obrony Cypru przed atakami Iranu. Fregata, która brała udział w ćwiczeniach na Wyspach Kanaryjskich, została nagle skierowana na północ i będzie eskortować francuski lotniskowiec „General De Gaulle”, który prezydent Emmanuel Macron zawrócił z Morza Bałtyckiego i posłał na Cypr.

Źródła z hiszpańskiej armii cytowane przez dziennik „El Mundo” podpowiadają, że amerykańskie samoloty celowo latają do baz Ramstein i Spangdahlem w Niemczech oraz do Aviano i Sigonella we Włoszech, a dopiero stamtąd dalej na wschód, żeby nie drażnić Hiszpanii i nie łamać traktatu dwustronnego o bazach, który operacji jednostronnych, czyli nieuzgodnionych z krajem gospodarzem baz, zakazuje.

Samolot Boeing KC-135 Stratotanker Sił Powietrznych USA kołuje w bazie lotniczej Moron w Moron de la Frontera w południowej Hiszpanii, 27 sierpnia 2021 r. Fot. REUTERS/Marcelo Del Pozo

W ten sposób wilk jest syty, czyli Amerykanie używają baz, ale i owca cała, czyli nie robią tego bezpośrednio w operacjach bojowych, lecz w celach logistycznych i latają między swoimi europejskimi bazami, lądując po drodze w Niemczech i we Włoszech.

Portugalia, Wielka Brytania, Niemcy i Włochy pozwoliły Amerykanom używać baz na swoim terytorium w wojnie z Iranem.

Wojna na Bliskim Wschodzie. “Hiszpania działa zgodnie z prawem międzynarodowym”

Podobnie było w wojnie w Iraku w 2003 roku, gdy Rota i Moron były wykorzystywane w lotach amerykańskich samolotów z Azorów na Atlantyku, przez Hiszpanię i niemieckie bazy, i dalej na Bliski Wschód. W Rocie i Moron stacjonuje stale ok. 3 tysięcy żołnierzy amerykańskich.

Gdy doniesienia o lotach z Moron i Roty, a zwłaszcza o udziale fregaty wojennej się rozeszły, rząd premiera Pedro Sancheza pospieszył w czwartek rozproszyć wątpliwości, że co innego mówi, a co innego robi. Minister obrony Margarita Robles kilkakrotnie unikała jasnej odpowiedzi, by w końcu oświadczyć, że misja fregaty na Cypr nie ma nic wspólnego z udziałem Hiszpanii w wojnie, a jedynie stanowi misję obrony zewnętrznych granic Unii Europejskiej, której Cypr jest członkiem.

– To jest misja obronna, ma na celu odstraszanie i może ewakuację.

Nie bierzemy udziału w ofensywnych operacjach wojennych, tylko bronimy granic Unii Europejskiej, podobnie jak wobec Rosji – mówiła minister obrony. I zapewniła: – Wszystko odbywa się ramach prawa międzynarodowego.

Premier Sanchez usiłuje odzyskać poparcie

Hiszpańska prasa interpretuje sprzeciw socjalistycznego rządu Sancheza wobec wojny z Iranem jako manewr wyborczy mający zmobilizować elektorat socjalistów i ich lewicowych sojuszników, który w ostatnich miesiącach kurczy się systematycznie wskutek piętrzących się afer korupcyjnych w łonie rządu.

Premier wyraźnie nawiązał do wojny z Irakiem w 2003 roku, do której Hiszpania przystąpiła za sprawą prawicowego rządu Josemarii Aznara. Udział w tamtej wojnie był jednym z motywów zamachów bombowych na dworcu w Madrycie, w których islamscy terroryści zabili 191 osób. Zamach spowodował gwałtowny zwrot w opinii publicznej i dał socjalistom zwycięstwo w wyborach w 2004 roku. Kolejny premier Hiszpanii, socjalista Jose Luis Zapatero, wycofał Hiszpanię z wojny w Iraku.

Premier Sanchez usiłuje odzyskać poparcie, skupiając wszystkich przeciwników udziału Hiszpanii w wojnie wokół rządu (oraz przy okazji wszystkich, którym nie podoba się prezydent USA Donald Trump i jego polityka na świecie).

Wg. badań opinii sondażowni Sigma, przytłaczająca większość wyborców socjalistów jest przeciwna wojnie i Trumpowi.

Większość wyborców prawicy i ultraprawicy jest przeciwnego zdania.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


‘Creates More Enemies’: Iran’s War Spreads to Turkey as Analysts Warn Regional Assault Is Strategic Mistake


‘Creates More Enemies’: Iran’s War Spreads to Turkey as Analysts Warn Regional Assault Is Strategic Mistake

Debbie Weiss


Debris of a NATO air defense system that intercepted a missile launched from Iran is seen in Dortyol, in southern Hatay province, Turkey, March 4, 2026, in this screengrab from video. Photo: Ihlas News Agency (IHA) via REUTERS

Turkey became the latest unexpected target in the widening war in the Middle East on Wednesday after it intercepted an Iranian missile, as Iran’s retaliation for joint US-Israeli strikes spreads across the region.

Tehran appears to be betting that hitting countries beyond Israel will ignite regional pressure on Washington to stop its military operation, but Arab and Israeli diplomats say the strategy is backfiring, with the Islamic Republic “creating more enemies.”

Turkey said NATO air defenses destroyed a ballistic missile fired from Iran that was detected over Iraq and Syria and heading toward Turkish airspace. Turkey, a majority Sunni country and a NATO member, shares a roughly 310-mile border with Iran. Two days earlier, Turkish President Recep Tayyip Erdoğan called for “an end to the bloodbath,” describing the war, launched by joint US-Israeli strikes on Saturday, as “illegal.”

Since the strikes that killed Iranian Supreme Leader Ayatollah Ali Khamenei and other senior officials, the regime in Tehran has expanded its retaliatory missile and drone fire to hit a swath of American allies including Qatar, Bahrain, Jordan, Kuwait, Saudi Arabia, and the United Arab Emirates. 

Iran’s interim national security chief, Ali Larijani, said on Sunday that Iran was “not seeking to attack” regional states and was acting only in self-defense against American bases. But in the days since, Iranian strikes have hit civilian infrastructure including power facilities and hotels across the Gulf.

New figures released Wednesday by Israel’s Institute for National Security Studies (INSS) show Iran has concentrated far more firepower on Gulf neighbors than on Israel in the war’s opening days. Over the first four days, INSS said Iran launched about 200 missiles and about 100 drones at Israel across 123 attack waves. Over the same period, it targeted the Gulf states with about 500 missiles and about 2,000 drones — 2.5 times more missiles and 20 times more drones than it fired at Israel. 

According to Michael Eisenstadt, a military analyst and former US Army officer at the Washington Institute for Near East Policy, the attacks reflect Iran’s strategy of applying graduated pressure by “catalyzing opposition to the war” in the United States and other countries. Tehran hopes disruptions to oil infrastructure and higher energy prices will create pressure for a ceasefire. 

But nearly every expert called Iran’s Gulf assault a blunder, saying the strikes have caused widespread anger in the Arab world. Six GCC states and Jordan condemned Iran’s attacks as “indiscriminate and reckless” and reaffirmed each country’s right to self-defense. 

Jeremy Issacharoff, a former Israeli ambassador and arms expert, said the Iranian strategy was counterproductive, turning quasi-allies into adversaries. 

“Attacking countries like Qatar that were pretty much positively inclined towards them was a huge mistake,” he told The Algemeiner. “They’ve created more enemies.”

Issacharoff said that Tehran’s leaders frame the conflict through hostility toward Zionism and the existence of a Jewish state in what they see as part of the Islamic world, adding that their driving strategic goal is hegemony. “In the end, they were looking to be much more in control of the region, and of the Arab world as a whole,” he said.

But the region was already moving in the opposite direction of what Iran wants, he said. Years of Iranian-backed missile attacks on Israel by proxy groups like Hezbollah in Lebanon had already pushed several countries to develop what he described as a regional defense mechanism, with Arab states cooperating with Israel and the US under the radar. 

“It’s discreet, but it’s happening,” Issacharoff said, adding that the latest attacks could prompt the emerging coalition to expand cooperation even further, beyond the military arena into a broader framework for regional stability.

Former US Central Command (CENTCOM) communications director Joe Buccino took it a step further, telling Fox News that Iran’s move was a “stunning strategic miscalculation” that could “set the Gulf states on [a] path toward normalization with Israel.”

Abbas Dahouk, a retired US Army colonel who served as a senior military adviser for Middle Eastern Affairs at the US State Department, echoed Issacharoff’s view that years of quiet cooperation had already strengthened a regional coalition against Iran, but he tied the acceleration to a specific turning point: Israel’s inclusion in CENTCOM in 2021, which he said was a “transformative” inflection point that forced regional militaries that once avoided overt ties to “quietly mature counter-Iran plans over years of joint exercises and coordination.”

That groundwork is now showing up in the scale of coordination, Dahouk told The Jerusalem Post in comments published Tuesday, with “hundreds of aircraft” able to operate at once, refuel, strike concealed targets, and counter Iran’s drone and missile networks. He added that Iran’s retaliation has left Gulf states little room to stay on the sidelines. 

“The region must view the Iranian regime as a common threat alongside the United States and Israel,” he said. “At this moment, they have little alternative.”

Former US General Jack Keane also told Fox that the Islamic Republic’s strategy had “backfired.”

“The Gulf states are responding, they’re adequately defending themselves … they’re frustrated with the Iranians,” Keane said, adding that several GCC states were preparing for combat. 

Emirati analyst Mohammad Al Ali wrote in Gulf News that Iran’s only success in this war so far was in “uniting the region and much of the world against them, constructing a vast wall of isolation between [the] regime and the international community.”

Beyond the Arab world, Iran’s strikes have triggered outrage in Europe and led France, Greece, and Britan to deploy defensive military assets to the Mediterranean.

“Iran’s strategy is to sow chaos and set the region on fire,” European Union foreign policy chief Kaja Kallas told reporters on Wednesday, lambasting the Iranian regime for indiscriminately attacking its neighbors.

Polish Foreign Minister Radosław Sikorski expressed similar sentiments when asked about the Iranian ballistic missile headed into Turkish airspace.

“Iran is broadening the war to countries that did not attack it … there is a well-known saying it’s worse than a crime, it’s a mistake,” he said.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com