Archive | December 2014

Is Sobibor to be the new ‘Disneyland’ of Nazi death camps?

Is Sobibor to be the new ‘Disneyland’ of Nazi death camps?

By Matt Lebovic


In this Nov. 11, 2014, photo, the surface of the mass graves area at the former Nazi death camp Sobibor, in eastern Poland, can be seen, including bone fragments. At Sobibor, 250,000 Jews from all over Europe were murdered during the Holocaust. Each spring for decades, bone fragments from the mass graves rise to the surface. (photo credit: Lena Klaudel)

Without a fence or a guard, Polish visitors walk their pets and ride bikes while crunching human bones lying exposed on the grounds

SOBIBOR, Poland – In the middle of Polish nowhere and just the size of a football field or two, the former Nazi death camp Sobibor is packed with action.

Three months ago, Polish and Israeli archeologists excavated the symbolic core of the one-time killing center, the Nazi-built gas chambers where 250,000 Jewish men, women and children from all over Europe were murdered during the Holocaust.

Above these sensitive Holocaust remains, as well as atop the adjacent area of mass graves, cyclists regularly weave their way through the former death camp, known among locals as a “shortcut” between roads. Sobibor also attracts numerous dog walkers — and even some cat walkers.

During The Times of Israel’s visit to Sobibor on November 11 – Poland’s National Day – several visitors were observed picking through the newly dug out gas chamber remains – mostly bricks – and poking around in the sand with their feet.

To say that oversight and maintenance at Sobibor are below that of most public parks would be an understatement.

Each spring thaw, like clockwork for three generations now, the grounds literally spit out the most sensitive evidence of the Holocaust – the remains of Sobibor’s victims, in the form of hundreds of bone fragments — some the size of coins — left over from the Nazis’ attempt to destroy the evidence.

After victims’ bodies were burned in open-air crematorium, the remaining bones were ground down and tossed in with the ashes. New, often gleaming white bone fragments rise up each spring, easy to pick out among the incessant animal excrement and tire tracks.

Without a fence, proper signs or a guard posted, people walk their pets on top of these human remains, literally crunching the bone fragments with their feet. Dogs and other animals relieve themselves here, and the muddy, leaf-crusted ground shows paw prints, fresh tire treads and cigarette butts everywhere.

With this combination of the world’s most inappropriate dog park and impending tourist infrastructure, some connected to Sobibor claim the site’s transformation is going too far. In the months ahead, large-scale construction will transform Sobibor forever, as authorities enact a long-incubated plan to build a museum, visitor center and various memorial structures throughout the camp.

“We don’t want this to become the Disneyland of death camps,” said Jonny Daniels, founder and executive director of the Poland-based From the Depths organization.

“The treatment of this place as one where pets relieve themselves, in addition to the construction of huge new buildings on top of camp remains, is very disturbing to many people,” Daniels said in an interview at Sobibor. “You can’t build in a death camp,” he said.

A 1987 television film called “Escape from Sobibor” — about the 1943 prisoner revolt — helped increase awareness of the camp, as have the past seven years of on-site excavations.

Now, Sobibor’s artistic development plans, approved by an international steering committee including Israel’s Yad Vashem, will permanently transform one of the least visited former Nazi death camps in Poland.

For more than a year, Daniels has engaged Poles in recovering a largely decimated Polish Jewish past. Much of the 28-year-old British-Israeli PR wiz’s attention has gone toward hunting down and recovering pre-Holocaust Jewish tombstones, many hundreds of thousands of which were used to lay roads, shore up riverbanks, and build houses all over Poland.

Like the multinational scientists who’ve dug at Sobibor, Daniels is systematically unearthing the traumatic Jewish past with his own hands.

The camp’s development authorities say new tourist infrastructure will greatly increase the public’s engagement with Sobibor. However, Holocaust history “purists” like Daniels and some of the site’s excavators have spoken out against new construction, claiming it hurts future research prospects and robs the site of authenticity.

Read more: Is Sobibor to be…


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Na jednej trzeciej flag narodowych znajdują się symbole religijne

Na jednej trzeciej flag narodowych znajdują się symbole religijne

Symbole religijne na flagach

Pew Research Center Symbole religijne na flagach

Na jednej trzeciej flag narodowych znajdują się symbole religijne

Czy będą z nich stopniowo znikać? Na razie swój herb ocenzurował Real Madryt, a wkrótce krzyż może zniknąć z flagi Nowej Zelandii.

Pod koniec listopada klub piłkarski Real Madryt usunął mały krzyż z korony swojego oficjalnego herbu. Zabieg ten bezpośrednio wiąże się z podpisaniem trzyletniego kontraktu sponsorskiego z arabskim Bankiem Narodowym Abu Dhabi. Klub (a raczej sponsor) obawiał się, że krzyż może obrazić muzułmańskich fanów piłki (a raczej klientów banku).

Decyzja ta zaniepokoiła hiszpańskich wielbicieli Realu – również tych niewierzących – bowiem historia owego herbu sięga 1931 roku. „Klub ewidentnie gotów jest poświęcić pewne elementy swojej tożsamości na rzecz walki o nowych fanów” – pisał tamtejszy dziennik sportowy „Marca”. W ramach kompromisu Real postanowił, że oryginalny projekt herbu wciąż będzie używany w Europie, a przed widokiem krzyża chronieni będą tylko kibice z Bliskiego Wschodu.

Niedługo symbol ten może zniknąć także z flagi Nowej Zelandii, choć tym razem nie przez względy religijne. Kraj ten od blisko półwiecza toczy debatę na temat rezygnacji z dotychczasowej flagi. Powodów jest kilka. Zbytnio przypomina flagę Australii i często jest z nią mylona. Zdaniem niektórych sugeruje, że Nowa Zelandia wciąż jest kolonią brytyjską. I trudno się z nią utożsamiać Maorysom i innym rdzennym mieszkańcom wysp.

W marcu tego roku nowozelandzki premier zapowiedział, że w ciągu trzech lat odbędzie się referendum w sprawie nowej flagi, po którym krzyż zastąpi prawdopodobnie srebrny liść paproci. Ale jeszcze przez jakiś czas jego raz inne symbole chrześcijańskie będzie można znaleźć na trzydziestu innych flagach:

Jak policzyło Pew Research Center, na prawie dwieście krajów świata flagi 64 z nich zawierają elementy związane z przeważnie wielkimi, rzadziej z lokalnymi wyznaniami. Na blisko połowie zobaczymy elementy chrześcijańskie, najczęściej krzyż. Bo także czerwono-białe pasy na Austrii wywodzą się z flagi cesarstwa rzymskiego w okresie krucjat – srebrnego krzyża na czerwonym tle – którą w XIII wieku zaczął posługiwać się Wiedeń.

Na 21, czyli jednej trzeciej „religijnych” flag, znajdują się znaki islamskie, zazwyczaj gwiazda (gwiazdy) i półksiężyc. Znacznie rzadziej widuje się symbole buddyjskie i hinduistyczne: w sumie 5 razy. Zdarzają się też pojedyncze przypadki elementów pochodzących z wiary Inków, Azteków czy duchowości – a na fladze Izraela znajduje się zarówno gwiazda Dawida, jak i pasy symbolizujące tałes, czyli chustę zakładaną na głowę do modlitwy.

Warto jeszcze dodać, że chociaż flaga amerykańska nie zawiera symboli religijnych, znajdziemy je na flagach niektórych stanów: Alabamy, Nowego Meksyku czy Florydy. No i inspiracją dla flagi Unii Europejskiej był – jak przyznał przed swoją śmiercią jej autor, Arsène Heitz – opis Matki Boskiej w Apokalipsie św. Jana: „…a na jej głowie wieniec z gwiazd dwunastu”.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Uwagi Jana Tomasza Grossa o planowanym Pomniku Sprawiedliwych fundowanym przez filantropa Z. Rolata

Czy upamiętnić Sprawiedliwych na terenie byłego getta

Uwagi Jana Tomasza Grossa o planowanym Pomniku
Sprawiedliwych fundowanym przez filantropa Z. Rolata


Transkrypt uwag Prof. Jana Tomasza Grossa o
planowanym Pomniku Sprawiedliwych fundowanym przez filantropa Z. Rolata

 

(Indeks czasowy 1:11:07 – Poczatek)

Zrodlo: youtube.com

Na zakończenie chciałbym dodac dwa slowa do niedawnej dyskusji na temat wybudowania Pomnika Sprawiedliwych tuż obok Muzeum Historii Żydow Polskich. Spόr dotyczył wyłącznie kwestii lokalizacji pomnika chociaż w polskim społeczeństwie, jak już mόwiła profesor Tokarska-Bakir, nie ma zgody co do tego jaką rolę odgrywali Sprawiedliwi w czasie wojny.

I bez zastanowienia co o nich na planowanym pomniku powiedzieć skończy się tym, że inicjatywa będzie odebrana jako ustawianie biegu z przeszkodami przez Ławeczke Karskiego, Ścieżkę Sendlerowej, Pomnik Sprawiedliwych i dla najbardziej wytrzymałych jeszcze drugi Pomnik Sprawiedliwych projektowany przez srodowiska endekow i enerowcow pod kosciolem Wszystkich Świetych na Placu Grzybowskim aby wbić do głowy odwiedzającym Muzeum jeszcze zanim przekroczą prόg budynku jak bardzo Polacy troszczyli się w czasie okupacji o swoich żydowskich wspόlobywateli.

A jako że Polska w tej sprawie jest na cenzurowanym efekt szczegόlnie na cudzozniemcow będzie dokładnie odwrotny od zamierzonego. Zaś że pytanie co pomnik ma wyrażac nie zostało przemyślane zrozumialem kiedy uslyszalem jako ważny argument za od osoby popierającej tą inicjatywę że Polska ani grosza na pomnik nie wyda bo w całosci będzie sfinansowany przez żydowskie pieniądze.

Taka skądinad chwalebna troska o budżet publiczny swiadczy o kompletnym pomyleniu racji ktόre tutaj naprawdę wchodzą w grę.

Żydzi bez przerwy od 1953 roku kiedy utworzyli w Jerozolimie państwową instytucję pamięci o Zagładzie – Yad Vashem – dziękują Polakom ktόrzy ratowali Żydow w czasie okupacji i honorują ich pamięć wsadzając drzewka dedykowane Sprawiedliwym na zboczach Gόry Pamięci – the Mount of Rememberance – Har HaZikaron – niedaleko grobowca Herzla, a więc w bardzo ważnym lieu de mémoire żydowskiego państwa.

Przez cały ten czas najlepsze co dałoby się powiedzieć o stosunku polskiego państwa i społeczeństwa do Sprawiedliwych to że o nich kompletnie zapomniano.

Sąsiedztwo Muzeum Historii Żydow stwarza wreszcie świetną okazję aby po upływie 70 lat od końca wojny i polskie społeczeństwo uhonorowało Sprawiedliwych tak jak na to zaslugują. Bo kwestia Sprawiedliwych, jak z resztą calość problematyki dotyczącej polsko-żydowskich stosunkόw w czasie okupacji, nie jest sprawą do wyjasnienia między Żydami i Polakami tylko wewnetrzną sprawą polska.

Ale pedagogiką spoleczna na terenie lieu de mémoire – jakim jest centrum Warszawskiego Getta – powinny się zajmowac autorytety państwowe a NIE osoby prywatne.

Sprawiedliwi to są przecież tak naprawdę Żołnierze Wyklęci ktorzy wbrew zarowno Niemcom i wspόłziomkom przechowali w czasie wojny nie tylko Żydόw ale rόwnież honor i godność narodową Polakow.

Żydowski filantrop ktόry przeżył Zagladę wystawiajac w tym miejscu pomnik wdzięcznosci za własne pieniądze nie miałby tytułu żeby zamieścic na nim tabliczkę zawierającą intencje donatora takimi słowami:

“Polakom ktόrzy narażajac na śmierć z rąk niemieckiego okupanta siebie i najbliższą rodzine nieśli bezinteresowną pomoc bliźniemu, Żydowi, działając w osamotnieniu, wbrew wrogości polskiego otoczenia, ratując w ten sposόb rόwnież i honor narodu polskiego.
Wdzięczni rodacy”

I pasowałoby żeby na cokole znalazł się jeszcze podpis:

Prezydent, Sejm i Senat Rzeczypospolitej

Byłoby wielką szkodą dla polskiego interesu narodowego, dla przyszłych pokoleń polskiej młodzieży odwiedzającej nekropolię warszawskiego getta aby zpoznać się z historią własnego kraju, gdyby takiego napisu w jakimś wariancie nie można byłoby nigdzie znaleźć w okolicy Muzeum Historii Żydόw Polskich

A kiedy potrafimy tę prawdę wypowiedzieć w przestrzeni publicznej to będzie znak, że Żydzi od tysiąca lat, wspόlgospodarze tych ziem, powoli przestają byc polskim problemem i stają się nareszcie częscią polskiej historii.

Dziękuję

—————————————————————————————————————————————————————

Odpowiedź Jana Tomasza Grossa do uwag Konstantego Geberta dotyczącej jego prawa wyrażenia jego prywatnej wdzięcznosci –

Indeks czasowy:Indeks czasowy – Start: 2:14:11

Absolutnie nie jest w mojej intencji odbierania Tobie, ani komu innemu, prawa do tego żeby prywatnie wyrażać cokolwiek rownież wdzięczność za to że zostalo się uratowanym będac Żydem w Polsce w czasie okupacji.

Wszelako, lieu de mémoire to nie jest miejsce na ktόrym z natury i z tytułu rzeczy istnieje wolność słowa że prywatna osoba, każda prywatna osoba, może sobie stawiac pomnik dlatego że zarobiła wystarczającą ilość pieniędzy.

Jeśli chodzi o Pana Rolata ktόry jest tutaj donatorem to absolutnie może sobie postawic taki pomnik, nie sobie oczywiscie ale wyrażajacy swoje intencje.

Ma świetną do tego lokalizacje, na pewno jest to zrealizowania. Jako Żyd z Częstochowy, i jak dobrze rozumiem jest honorowym obywatelem tego miasta, mόgłby postawic ten pomnik, no już nie mowie o Jasnej Gόrze, tu trzeba sie dogadac bo to jest kolejne lieu de mémoire jednak on tak sobie z tego tytułu że go po prostu na to stac, może mu na to nie pozwola, ale może Ojcowie Paulini zechcą tutaj mieć otwartą głowę.

Ale w samej Częstochowie to tak bo tamtędy idą pielgrzymki co roku w dużych ilosciach. To by było niezwykle edukacyjne i ważne miejsce.

Tutaj – w Warszawie, w pobliżu Muzeum – powinien stać pomnik ktory ma wyrażać prawdę ktόrej Pan Rolat nie jest w stanie ze względόw przyzwoitości podpisac.

Oczywiscie zapoznam sie z warunkami konkursu ktore sformułowaliscie Panowie na Pomnik Sprawiedliwych ale jestem przekonany ze nie proponujecie tam aby na cokole pomnika było napisane:

“wdzieczni rodacy dziękuja Polakom za to że wbrew oporowi społecznemu ratowali honor narodu polskiego pomagając bliźniemu Żydowi”


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Szwedzka parlamentarzystka usuwa Izrael z mapy

Szwedzka parlamentarzystka usuwa Izrael z mapy

Oto zdjęcie szwedzkiej parlamentarzystki Hillevi Larson, z uśmiechem prezentującej nagrodę od Stowarzyszenia Palestyńskiego w Malmo, a otrzymanej za popieranie Palestyny (której uznanie Szwecja właśnie przegłosowała). Jako atrybuty pokazuje flagę Palestyny i… jej mapę.

izrael_szwecja

Parti: Socialdemokraterna Valkrets: Malmö kommun, plats 37 Titel: Politisk sekreterare Född år: 1974

Zaraz. Mapę Palestyny??? Naprawdę? Palestyny, która, jak zapewnia rząd Szwecji powinna graniczyć pokojowo z Izraelem w cudownym rozwiązaniu polegającym na utworzeniu dwóch pokojowo sąsiadujących państw? Tylko gdzie jest Izrael? Sądząc po prezentowanej mapie w morzu, czyli tam gdzie – jak od dawna to głoszą – powinien się znaleźć zdaniem terrorystów z Hamasu i z Fatah. I tam, gdzie najwyraźniej chcą go widzieć szwedzcy parlamentarzyści. To jest ich wizja “pokoju” – zniszczenie Izraela, oddanie całego jego terytorium (zapewne po ludobójstwie) Arabom i cudowna, tchnąca wolnością Palestyna, której granice z tak czarującym uśmiechem prezentuje dumna z siebie parlamentarzystka. OBRZYDLIWE!


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Historyk PAN: Więcej Żydów można było ocalić przed zagładą

MSN

Historyk PAN: Więcej Żydów można było ocalić przed zagładą

Michał Jaranowski


© Prof. Szarota: Dla mnie wiadomości Henryka Schönkera są absolutnie sensacyjne

Zanim Trzecia Rzesza uruchomiła maszynerię zagłady, starała się wysłać Żydów w świat. W Oświęcimiu działało Biuro Emigracji Żydów. Opowiada o tym prof. dr. Tomasz Szarota z Instytutu Historii PAN.

Michał Jaranowski: Panie Profesorze, obejrzeliśmy przedpremierowy pokaz filmu „Dotknięcie anioła”, opartego na książce Henryka Schönkera pod tym samym tytułem. Jest to piękna opowieść o ocaleniu w czasie wojny, opowieść tym piękniejsza, że anioł jest polski. Ale Schönker zwraca przede wszystkim uwagę na to, że ocalonych mogło być zdecydowanie więcej, gdyby Wielka Brytania, USA, ale też inne kraje, chciały przyjąć Żydów z Niemiec. Zanim Trzecia Rzesza uruchomiła maszynerię zagłady, starała się wysłać Żydów w świat. Czy jednak rzeczywiście, po wybuchu wojny w Oświęcimiu zostało otwarte Biuro Emigracji Żydów? To brzmi sensacyjnie.

prof. dr. Tomasz Szarota: W roku 2005 zareagowałem tak samo, jak pan dziś, po obejrzeniu filmu. Otóż wtedy, nakładem Karty, ukazało się polskie wydanie „Dotknięcia anioła”, a mnie poproszono o napisanie recenzji. Ku swemu zaskoczeniu czytałem, że jesienią 1939 roku ojciec autora Leon Schönker, przewodniczący Gminy Żydowskiej w Oświęcimiu, wraz z innymi reprezentantami społeczności żydowskiej na włączonym do Rzeszy Śląsku został przyjęty przez Adolfa Eichmanna w Berlinie.

Celem spotkania było właśnie omówienie możliwości emigracji Żydów z tych terenów. Sprawa sensacyjna, ale czy prawdziwa? Czy istnieją dokumenty, uwiarygodniające rewelacje Schönkera o innych, podobnych akcjach? Pod wrażeniem tej lektury opublikowałem w „Rzeczpospolitej” artykuł pt. „Tuż przed Holocaustem – Żydzi u Eichmanna”. Stwierdziłem, że dla mnie, jako historyka, doświadczonego badacza dziejów wojny i okupacji, są to absolutnie sensacyjne wiadomości. Niemniej, w moim przeświadczeniu nie mają nic wspólnego z konfabulacją. Nie są to również fantastyczne opowieści kogoś, kto wyolbrzymia swoją rolę. Wymagają natomiast dowodów na to, co synowi przekazał ojciec.

Rozpoczęły się zatem poszukiwania…

Tak się stało. Największe zasługi położył niewątpliwie dr Artur Szyndler z Muzeum Oświęcimskiego. W tamtejszym archiwum poszukiwał śladów nieznanego dotychczas wątku historycznego. Pierwsze, co ustalił, to daty berlińskich rozmów Schönkera i jego kolegów z Eichmannem. Było to w dniach 27–30 listopada 1939 roku. Dalsze badania całkowicie potwierdziły relację Schönkera. Najważniejszym spośród odnalezionych dokumentów – w archiwach amerykańskich i izraelskich – było, przełożone na angielski pismo Leona Schönkera, który przewodniczył delegacji żydowskiej, do wysokiego funkcjonariusza SS Kurta Lischki, poprzednika Eichmanna na stanowisku szefa organu zajmującego się kwestią żydowską.

Pismo szkicuje koncepcję emigracji Żydów ze Śląska i Małopolski. W nawiązaniu do tych planów Leon Schönker wysłał list do Gminy Żydowskiej w Amsterdamie z prośbą o wsparcie finansowe transportu Żydów do portów w Bułgarii i Rumunii, a stamtąd do Palestyny, będącej w owym czasie pod brytyjskim protektoratem. Ten list, wysłany z Oświęcimia 4 stycznia 1940 roku, został również odnaleziony. Słowem, nie ma cienia wątpliwości, że to, o czym mówi Henryk Schönker, jest prawdą i tylko prawdą.

Logika ówczesnej sytuacji podpowiada, że to nie reprezentanci Żydów zaproponowali Eichmannowi rozmowy, a on im tego nie odmówił, lecz ze strony władz niemieckich wyszła owa inicjatywa.

W istocie propozycja, jaką Leon Schönker otrzymał w listopadzie 1939 roku, pochodziła od niemieckich władz okupacyjnych Śląska. I nie było to ani pierwsze, ani ostatnie działanie, zmierzające do tego samego celu: Żydzi mają opuścić terytoria pod władaniem Trzeciej Rzeszy. Sygnałem jest Kristallnacht – Noc Kryształowa – w listopadzie 1938 roku. Wtedy jeszcze nie szło o wymordowanie Żydów mieszkających w Niemczech, lecz wywołanie strachu, paniki, która sprawiłaby, że Żydzi sami opuszczą Niemcy. Potem następuje wypędzenie części Żydów z Niemiec – przez Zbąszyn – do Polski, a we wrześniu 1939 roku Żydów z lewego na prawy brzeg Bugu, zgodnie z przeświadczeniem, że przyszła granica między Rzeszą i Sowietami będzie przebiegać właśnie na Bugu.

Czy o tym mówiło nieznane porozumienie tych sojuszników?

Nie. Nieznane do niedawna było natomiast pismo Eichmanna do pełnomocnika władz sowieckich do spraw przesiedleń Jewgenija Czekmieniewa. Losy tego dokumentu do dziś nie zostały ustalone, lecz znana jest jego treść. Otóż 9 lutego 1940 roku Czekmieniew skierował list do Wjaczesława Mołotowa, stalinowskiego ministra spraw zagranicznych, w którym komunikuje, że otrzymał pismo od Eichmanna. Niemcy występują z propozycją, by Związek Sowiecki przyjął Żydów z Trzeciej Rzeszy. Pismo uzupełniają załączniki, które sugerują terminy i transporty, a przede wszystkim regiony przesiedleń, mianowicie Żydowski Obwód Autonomiczny Birobirdżan na Dalekim Wschodzie oraz zachodnia część Ukrainy.

Czekmieniew dodaje od siebie, że o realizacji takich projektów nie ma mowy, bo przecież uzgodnienia z Niemcami mówiły o ewentualnym przyjęciu Rosjan, Białorusinów i Ukraińców, w żadnym wypadku Żydów. Te materiały odnalazł w sowieckich archiwach rosyjski historyk Kostyrczenko i opublikował je w 2001 roku w książce „Tajna polityka Stalina, władza i antysemityzm”. Uprzedzę pana pytanie i powiem od razu, że dalszej korespondencji między sojusznikami w tej sprawie nie było. Dodam, że kontynuatorem badań Kostyrczenki jest inny historyk rosyjski Paweł Poljan.

Jest to więc następne potwierdzenie konstatacji Leona Schönkera, że Niemcy podejmowali starania, by gdziekolwiek wysłać Żydów lecz, mimo śmiertelnego dla nich zagrożenia, nigdzie nie chciano ich przyjąć.

Skierowana do Sowietów prośba dokumentuje dalsze próby realizacji hitlerowskiej koncepcji Entfernung, wydalenia. To nie była jeszcze idea Ausrottung, likwidacji, Niemcy miały być judenfrei, judenrein, wolne od Żydów. W tym kierunku zmierzały dalsze dyskusje. Relację Schönkera uwiarygadnia odnaleziony niedawno dokument, z którego dowiadujemy się, że w marcu 1940 roku Eichmann wezwał do siebie przedstawicieli gmin żydowskich z Pragi, Wiednia i Berlina. Mieli podjąć starania na rzecz emigracji Żydów z tych miast.

Niestety, ich wysiłki spełzły na niczym. Jeden z niemieckich pomysłów sugerował koncentrację Żydów w Generalnym Gubernatorstwie, w regionie podkarpackiego miasta Nisko. Ale kategorycznie sprzeciwił się temu Hans Frank, generalny gubernator i pomysł upadł. Wtedy w życie weszła koncepcja gett żydowskich, rozwiązanie przejściowe. Wybucha wojna ze Związkiem Sowieckim i przekonani o zwycięstwie Niemcy myślą, że Syberia będzie tym miejscem, dokąd wreszcie wyślą Żydów, oni zaś wymrą w tajdze syberyjskiej. Plany zdobyczy terytorialnych okazują się wkrótce mrzonką. W styczniu 1942 roku odbyła się w Wannsee konferencja czołowych przedstawicieli niemieckich służb państwowych, którzy – pod hasłem „praktycznego rozwiązania kwestii żydowskiej” przyjęli plany ludobójstwa Żydów.

Aż trudno uwierzyć, że „Dotknięcie anioła”, książka i film, wspomnienia, w których dominują wątki osobiste, stały się sensacją historyczną….

Ale tak jest. A przyczyna? W gruncie rzeczy sprawa nie była omawiana w literaturze przedmiotu. Jeśli przestudiuje pan największe, powszechnie uznane za najważniejsze dzieła na temat dziejów Holocaustu, prace Paula Hillberga i Martina Gilberta, to na ten temat znajdzie pan niewiele. Owszem, o projektach z lat trzydziestych wysłania Żydów na Madagaskar mówi się sporo. Ale to, o czym pisze Schönker w literaturze w ogóle nie istniało. Ojciec autora książki i bohatera filmu Leon Schönker spisał swe wspomnienia na początku lat sześćdziesiątych. Po jego śmierci spoczywały w zapomnieniu aż do roku 1977, kiedy to Ziomkostwo Żydów Oświęcimskich w Izraelu zamieściło je w swej Księdze Pamięci. Historycy nie zwrócili na nią uwagi – do momentu, gdy syn powrócił do tych zapisów i rozmów z ojcem w niezwykle ekspresyjnym „Dotknięciu anioła”. Napisanym w całości po polsku.

Naciskani przez Eichmanna, a nade wszystko świadomi śmiertelnego zagrożenia przedstawiciele społeczności żydowskiej zwracali się z pewnością do partnerów, do rządów o przyjęcie bodaj części tej społeczności. Jaka była reakcja? Czy w ogóle była?

Mówiąc jak najbardziej szczerze, jako historyk nie jestem w stanie udzielić odpowiedzi na pana pytanie. Sądzę, że dotychczas nikt tego nie zbadał. Mamy natomiast pewną wskazówkę w postaci relacji Leona Schönkera. Otóż, będąc jesienią 1939 roku w Berlinie, rozmawiał o szansach emigracji z Leo Beckiem, bodaj najważniejszym przywódcą Żydów w Niemczech. Na podstawie wcześniejszych starań, wniosków z korespondencji i rozmów, Beck nie krył poważnych obaw, że plany emigracji mogą spalić na panewce, bo nikt nie chce przyjąć Żydów.

Anglicy wydali wprawdzie zgodę na parutysięczne, w gruncie rzeczy symboliczne limity przyjazdów do Palestyny, zważywszy liczbę zagrożonych. Wszystkich nie udałoby się uratować, ale z pewnością zdecydowanie więcej, niż dopuszczały te limity. Wymowne jest też zachowanie Szwajcarii w tamtych latach. Dramat Żydów, ściganych przez policję szwajcarską na granicy z Niemcami i w kraju, a następnie odsyłanych na pewną śmierć, znamy dzięki głośnej książce i filmowi Markusa Imhoofa „Łódź jest pełna”. No i wiemy też, że wiadomości, jakie przywiózł do Waszyngtonu kurier z Warszawy Jan Karski, nie spowodowały właściwie żadnych działań. Wracając jednak do relacji Schönkera o nieudanej próbie emigracji Żydów ze Śląska do Palestyny: my wiemy dziś, jakie były konsekwencje odmowy Anglików. Ale oni jesienią 1938 roku Holocaustu nie mogli przewidzieć! Zresztą Karskiemu w 1943 roku też nie chciano wierzyć…

Dziękuje za rozmowę.
Rozmawiał Michał Jaranowski

Autor: Michał Jaranowski
Redakcja: Małgorzata Matzke


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com