Archive | 2014/12/27

Polska piosenka pochodzenia żydowskiego

Polska piosenka pochodzenia żydowskiego

Mikołaj Gliński


“Ja się boję sama spać”, “U cioci na imieninach”, “Nie masz cwaniaka nad warszawiaka”, “Ta ostatnia niedziela”, “Umówiłem się z nią na dziewiątą”, “Dziś panna Andzia ma wychodne”, “Ach, jak przyjemnie”… Co łączy te tytuły? Oczywiście, to wszystko szlagworty popularnych przedwojennych piosenek. Ale jest jeszcze coś: wszystkie zostały napisane przez polskich twórców pochodzenia żydowskiego.

Julian Tuwim i Marian Hemar w Teatrze Banda, fot. NAC

To w kabarecie powstawały międzywojenne przeboje. Narada muzyczna w kabarecie Banda – na pierwszym planie od lewej: pianista Karol Gimpel, muzyk Mieczysław Hoherman, kierownik muzyczny Marian Hemar, kompozytor Władysław Dan-Daniłowski. Z prawej Julian Tuwim, fot. NAC / www.audiovis.nac.gov.pl


Historia przedwojennej polskiej muzyki rozrywkowej to w dużym stopniu historia piosenek pisanych i komponowanych przez twórców pochodzenia żydowskiego, śpiewanych przez Polaków. Julian Tuwim, Marian Hemar, Andrzej Włast, Jerzy Jurandot, Ludwik Starski, Emanuel Szlechter i Władysław Szlengel – jako tekściarze; Henryk Wars, Artur Gold, Jerzy Petersburski i Zygmunt Białostocki – jako kompozytorzy – to twórcy, spod których pióra wyszła znakomita większość przedwojennych polskich piosenek. To oni w dużej mierze ukształtowali oblicze nowoczesnej polskiej kultury rozrywkowej. Ale choć polską popkulturę w wielkim stopniu tworzyli akulturowani Żydzi, na scenie, estradzie występowali Polacy… Dlaczego tak było i co to mówi o przedwojennej polskiej kulturze?

Rewia "Pod parasolem" w kabarecie "Małe Qui Pro Quo" w Warszawie, 1939, fot. Stanisław Brzozowski / NAC / www.audiovis.nac.gov.pl.

Rewia “Pod parasolem” w kabarecie “Małe Qui Pro Quo” w Warszawie, 1939, fot. Stanisław Brzozowski / NAC / www.audiovis.nac.gov.pl.

Przyglądając się wymienionym wyżej nazwiskom łatwo rozpoznajemy w nich nie tylko wybitnych międzywojennych poetów, tekściarzy i kompozytorów, ale też najważniejszych twórców kabaretowych. To właśnie w kabaretach i rewiach przedwojenna publika słuchała po raz pierwszy piosenek, które potem – śpiewane, nucone czy gwizdane przez ulicę – stawały się wielkimi ogólnopolskimi przebojami.

tips nadeslal Vlady Rozenbaum

W takiej kabaretowej scenerii – przy autorskim stoliku i z fortepianem w zasięgu ręki – powstawały skecze i piosenki Hemara i Tuwima pisane dla najsłynniejszego międzywojennego kabaretu warszawskiego Qui Pro Quo. Podobna jest geneza piosenek pisanych przez Andrzeja Własta, najpłodniejszego tekściarza międzywojnia, zwanego “królem szmiry” a nawet grafomanem. Przez wiele lat Włast co tydzień dostarczał nowych tekstów do programów kolejnych prowadzonych przez siebie teatrów – muzykę pisali Petersburski, Wars czy Artur Gold.

W kabarecie zaczynali też autorzy młodszego pokolenia, jak Ludwik Starski i Emanuel Szlechter, znani przede wszystkim ze swojej działalności na polu kinematografii twórcy scenariuszy i niezliczonych piosenek filmowych (notabene film to w międzywojniu drugi obok kabaretu dostarczyciel muzycznych szlagierów). Jeśli do tego grona dodać Jerzego Jurandota czy Władysława Szlengla – kabaretowych twórców najmłodszego pokolenia, którzy zdążyli zadebiutować na parę lat przed wojną – będziemy mieli w miarę reprezentatywny obraz polskiej międzywojennej muzyki rozrywkowej.

Czytaj dalej tu: Polska piosenka pochodzenia żydowskiego


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Szpilman, Szlengel, Gran… Poznaj artystów getta

Szpilman, Szlengel, Gran… Poznaj artystów getta

Mikołaj Gliński


artyści w getcie warszawskim - kolaż
Przed wojną byli znani i lubiani. Pisali, śpiewali, mówili w jidysz albo po polsku. Kiedy trafili do warszawskiego getta, nie przestali być artystami. Władysław Szpilman w kawiarni „Sztuka” akompaniował na pianinie Wierze Gran (poróżnią ich po wojnie oskarżenia wobec Gran o kolaborację z Niemcami), Władysław Szlengel pisał przejmujące wiersze, Gela Seksztajn malowała portrety. Większość z nich z getta wyjechała w podróż, z której nie było już powrotu.

Władysław Szlengel, fot. dzięki uprzejmości Zydowskiego Instytutu Historycznego

Władysław Szlengel, fot. dzięki uprzejmości Zydowskiego Instytutu Historycznego

Tę podróż opisał Władysław Szlengel w wierszu “Mała stacja Treblinki”:

“I podróż trwa czasami
pięć godzin i trzy ćwierci,
a czasami trwa ta jazda
całe życie aż do śmierci…”.

W getcie stał się – według własnego określenia – “kronikarzem tonących”. W kabaretowej formie, w przesyconych gorzką ironią rymach rejestrował życie i zagładę dzielnicy zamkniętej. Jako jeden z nielicznych twórców dożył powstania w getcie – w jednym ze swoich ostatnich wierszy, napisanym w styczniu 1943 roku, już po pierwszym zbrojnym wystąpieniu żydowskich bojowców przeciw Niemcom, pisał:

“Słysz, niemiecki Boże,
Jak modlą się Żydzi w “dzikich” domach,
Trzymając w ręku łom czy żerdź.
Prosimy cię Boże o walkę krwawą.
Błagamy Cię o gwałtowną śmierć.
Niech nasze oczy przed skonaniem
Nie widzą jak się wloką szyny,
Ale daj dłoniom celność, Panie,
Aby się skrwawił mundur siny,
Daj nam zobaczyć, zanim gardła
zawrze ostatni głuchy jęk,
w tych butnych dłoniach, w łapach z pejczem
Zwyczajny nasz człowieczy lęk.” (“Kontratak”)

 

 

Czytaj dalej tu: Szpilman, Szlengel, Gran… Poznaj artystów getta


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


List do władz Uniwersytetu Harvarda

List do władz Uniwersytetu Harvarda

Steven Pinker



Od Redakcji – uniwersytet ma kształcić, ma również kształtować charaktery. Niektórzy nauczyciele akademiccy i wielu studentów ma ambicję, by uniwersytet również wpływał na postawy polityczne. Jest tak dziś i bywało tak w przeszłości. Przez stulecia wiele tumultów było organizowanych przez studentów pod wpływem różnych duchowych nauczycieli. Wielu uczonych protestowało przeciw takiemu wykorzystywaniu uczelni.

Pierwszą placówką edukacyjną używającą w swej nazwie określenie “uniwersytet” był Uniwersytet Boloński, utworzony w 1088 roku. Jego Constitutio Habita gwarantowała swobodę podróżowania w celu zdobycia wiedzy. Był to pierwszy fundament swobód akademickich. Dziś te swobody zdefiniowane są w Magna Charta Universitatum, uchwalonej przez rektorów 430 czołowych uczelni świata w 1988 roku. Nie oznacza to, że zakończyły się spory o to, czym uniwersytet jest, czym nie jest, i czym zdecydowanie nie powinien być.

Steven Pinker jest profesorem psychologii na Harvard University. Przed kilkoma dniami wystosował list do rektora tego uniwersytetu oraz do jego administratora. List pozornie dotyczy błahego incydentu, w rzeczywistości dotyczy fundamentalnej sprawy celów uniwersytetów i interpretacji swobód akademickich.

Czytaj dalej tu: List do władz Uniwersytetu Harvarda


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com