Archive | 2015/02/01

Z mlekiem matki?

Z mlekiem matki?

Andrzej Garlicki, 3 lipca 2012

Bogato udokumentowane kompendium Aliny Całej o dziejach antysemityzmu w
Polsce aż do czasów najnowszych to lektura ciekawa, a nawet smakowita.


W minionych już ponad 20 latach demokratycznej Polski powstało wiele wartościowych prac dotyczących dziejów społeczności żydowskiej i stosunków polsko-żydowskich. Likwidacja cenzury, uczulonej na tę problematykę, umożliwiła publikację wyników badań podjętych przez różne ośrodki. Otwarcie archiwów polskich i zagranicznych dało rzeczowe podstawy podjętym badaniom. No i przede wszystkim było i jest w Polsce, poza Polską zresztą również, zainteresowanie tą problematyką.

W II RP Żydzi zamieszkiwali głównie w dawnym zaborze rosyjskim i austriackim. Według spisu powszechnego z 1931 r., języki żydowskie (jidysz i hebrajski) deklarowało 2,7 mln mieszkańców, a wyznanie mojżeszowe – 3,1 mln. Przyjmuje się, że ludność żydowska stanowiła ok. 10 proc. mieszkańców Polski.

Poza nieliczną grupą zasymilowanych wyróżniali się właściwie wszystkim. Religia ściśle określała sposób życia (zakaz pracy w soboty, zakaz spożywania wieprzowiny, reguły stroju itp.) i wymagała od Żyda, by umiał czytać, co podnosiło poziom intelektualny tej społeczności.

Alina Cała, absolwentka studiów etnograficznych na Uniwersytecie Warszawskim (obecnie zatrudniona w Żydowskim Instytucie Historycznym), to autorka kilku dobrze przyjętych przez krytykę monografii („Asymilacja Żydów w Królestwie Polskim, 1864–1897”, „Ostatnie pokolenie. Autobiografie młodzieży żydowskiej ze zbiorów YIVO w Nowym Jorku”, „Wizerunek Żyda w polskiej kulturze ludowej”) i licznych artykułów, jest zatem dobrze przygotowana do syntetycznego przedstawienia tematu polskiego antysemityzmu.

Jej książka „Żyd – wróg odwieczny?” składa się z 10 rozdziałów oraz liczącego 64 strony Aneksu prezentującego organizacje i ugrupowania wykorzystujące antysemityzm w latach 1980–2006.

Autorka zaczyna od próby zdefiniowania antysemityzmu. Bliski jest jej pogląd Jeana-Paula Sartre’a, sformułowany w 1946 r.: „Antysemityzm to upatrywanie w istnieniu Żydów przyczyny wszystkich lub niektórych niepowodzeń, osobistych lub zbiorowych; oraz przekonanie, że rozwiązanie problemów można osiągnąć przez pozbawienie Żydów praw, częściowe lub całkowite, przez wykluczenie ich z gospodarki i społeczeństwa, wygnanie z kraju lub nawet eksterminację”.

Sama proponuje jednak definicję szerszą: „Antysemityzm – ideologia, światopogląd, lub prąd polityczny, zawierający zespół uprzedzeń, uzasadniających wrogą postawę wobec Żydów. Związany głównie z formowaniem się koncepcji nacjonalizmu i totalitaryzmu, bazował na tradycji antyjudaizmu. Czasem odwoływał się do rasizmu, błędnie wyodrębniając Żydów jako rasę antropologiczną. W szerszym znaczeniu – określenie nastawień społecznych objawiających się światopoglądem, w którym ważną rolę odgrywa wroga postawa, agresja słowna lub fizyczna, nieprzychylne sądy uogólniające i uprzedzenia wobec Żydów oraz uzasadnianie takich postaw przesłankami religijnymi, narodowymi, rasistowskimi, politycznymi bądź ekonomicznymi”.

Trzon książki stanowią rozważania o antyjudaizmie, kształtowaniu się wizerunku Żyda w Europie, krystalizowaniu się ideologii antysemityzmu w Europie, początkach ruchu antysemickiego, wizerunku Żyda w polskiej kulturze, narodzinach „kwestii żydowskiej” i wykorzystaniu wątków ideologii antysemickiej na ziemiach polskich.

Kolejne trzy części przedstawiają antysemityzm w Polsce niepodległej, w czasach zagłady i w Polsce Ludowej. Dwa ostatnie rozdziały poświęcone są III Rzeczpospolitej i dynamice oraz społecznym funkcjom antysemityzmu.

Konstrukcja książki jest przemyślana, logiczna i, co najważniejsze, konsekwentnie realizowana. Autorka wykorzystała dostępne archiwalia i obszerną literaturę, imponujące jest też wykorzystanie prasy i czasopism (110 tytułów). Do tego relacje świadków i strony internetowe. Ta rozległość bazy źródłowej uwiarygodnia twierdzenia autorki. I pozwala na wspieranie wywodu smakowitymi cytatami: „Problem żydowski – pisał działacz katolicki w 1936 r. – może istnieć nawet wówczas, gdy nie będzie już ani jednego Żyda. Pewien zespół pojęć etycznych nie ginie wraz z biologicznymi reprezentantami”. I rzeczywiście.

Antysemityzm nie jest jednak przypadłością dziedziczną. Zdaniem Aliny Całej, to „rodzaj paranoidalnej wizji rzeczywistości, objawiającej się obsesyjnym skupieniem na koncepcji Żyda zbiorowego, postrzeganego nie jako osobowość, lecz mityczna grupa, niezróżnicowana i działająca celowo, nawet nieświadomie (…). Wykorzystywany jest do budowania sztucznego poczucia wspólnoty przez wykluczenie tych wszystkich, którzy uznani zostaną za obcych, przy czym wybór obiektów wykluczenia bywa arbitralny, nie ogranicza się do grup różnych etnicznie, religijnie, kulturowo, lecz z reguły obejmuje także tych, którzy mają inne poglądy lub inny styl życia”. Antysemita dobrowolnie nakłada sobie kaganiec, wierząc, że na tym polega szczęście.

Jako deser po tej fascynującej lekturze otrzymujemy Aneks. To bardzo smakowity tekst. Można by go nazwać almanachem gotajskim naszych współczesnych antysemitów. Dzięki temu ich teksty i wypowiedzi nie zostaną zapomniane. Nie tylko poeta pamięta.

Alina Cała, Żyd – wróg odwieczny? Antysemityzm w Polsce i jego źródła, Wydawnictwo Nisza, Warszawa 2012


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Szatańskie wersety

Szatańskie wersety

Adam Kraszewski


Salman Ruhdie<br /> Szatańskie wersety

Powieść ta została uznana za najbardziej bluźnierczą książkę XX wieku. Autor „Wersetów” został skazany na karę śmierci, a jej dystrybucja pociągała za sobą falę protestów i wywoływała dyskusje o barbarzyństwie islamu i wyższości cywilizacji chrześcijańskiej nad muzułmańską….

Przyznam, że długi czas unikałem książek Rushdiego. Nie bawiła mnie ocena czy może być ona obraźliwa dla przedstawicieli obcej mi religii. Tak więc przed dwadzieścia lat ignorowałem książkę, nałożoną na autora fatwę i wszelkie dyskusje na jej temat, jednak po aktach terrorystycznych we Francji, kiedy na nowo musieliśmy zdefiniować wolność słowa i sztuki, poczułem się zobowiązany do zajęcia jednoznacznego stanowiska w sprawie religijnego radykalizmu i tego, co określa on mianem bluźnierstwa.

Porwany samolot zostaje wysadzony w powietrze nad kanałem La Manche, a jedynymi, którzy wyszli cało z tej katastrofy to dwaj aktorzy. Zamach terrorystyczny i śmierć wielu ludzi zawsze odciska piętno na świadkach i członkach rodzin. Ni więc dziwnego, że wydarzenia związane z tragicznym lotem z Bombaju do Londynu zmieni naszych aktorów, jednak to, w jaki sposób zmienia naszych bohaterów zaskoczy zapewne każdego. Mężczyźni bowiem przeistaczają się fizycznie i psychicznie. Jeden z nich ląduje na ziemi jako szatan, drugi jako anioł. Dla czytelnika jasnym się staje, że ich konfrontacja jest tylko kwestią czasu.

Przemiana ich obu nie przebiega jednak równomiernie. Szatan szybciej zmienia się fizycznie, Anioł zaś dokonuje wręcz błyskawicznej przemiany duchowej. Anioł zaczyna czuć się aniołem i zachowywać jak anioł, jednak to co jako anioł, robi jest jedynie wytworem jego wyobraźni…..

Salman Rushdie napisał książkę powszechnie znaną, ale nieczytaną, książkę uznaną za bluźnierczą, obraźliwą dla każdego muzułmanina, nawet jeśli on książki tej nie czytał. To powszechne wśród muzułmanów podejście do Szatańskich wersetów daje islamofobom okazję do snucia opowieści o wyższości zachodniej cywilizacji nad tymi strasznymi islamistami. Radykalne postawy skażone są jednak brakiem jakiejkolwiek refleksji.
Przeciwnicy Rushdiego nigdy nie czytali atakowanej przez siebie książki, nie widzą więc za co ją atakują. Ot jakiś autorytet każe im przyjąć swe własne sądy za swoje. Śmieszne? Być może. Żałosne? Na pewno tak. Jednakże czy my, mieszkańcy kraju, w którym tak wielu ludzi jeszcze kilka miesięcy temu protestowali przeciwko wystawianiu sztuki, której jeszcze nie widzieli, mamy jakiekolwiek prawo do tego by czuć się lepszym od mieszkańca jakiejś maleńkiej wioski gdzieś na Bliskim Wschodzie? Cym się różni radykalizm chrześcijański od islamskiego poza tym, że ten pierwszy jeszcze nie może otwarcie głosić idei zabijania w imię obrony wiary? Czym się różni pozornie tylko wykształcony Europejczyk, który narzuca wszystkim wokół siebie jakie przedstawienia teatralne mogą oglądać, od muzułmańskiego analfabety, który pragnie kształtować gusta literackie? Większej różnicy między nimi nie widzę. Umysły nie skażone głębszą refleksją nad sensem wiary, będą starały się zakazać jej innym.

I na tym mógłbym zakończyć moje refleksje nad książką Salmana Rushdiego, gdyby nie to, że przez 25 lat radykalizacja naszego świata poszła tak dalece, że już niedługo nie tylko zwierzchnicy religijni islamu będą wydawać wyroki na ludzi, którzy, według ich mniemania, obrażają ich uczucia religijne. Mord zaś w imię Chrystusa nie będzie mniej okrutny niż w imię Allaha.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com