Archive | 2015/02/14

Argentine president facing probe in cover-up of Iran’s alleged involvement in 1994 attack

Argentine president facing probe in cover-up of Iran’s alleged involvement in 1994 attack

Fox News Latino


Argentine President Cristina Fernández de Kirchner faces charges for allegedly trying to cover up Iran's role in the attack on a Jewish community center in Buenos Aires. (AP Photo/Rodrigo Abd)

Argentine President Cristina Fernández de Kirchner faces charges for allegedly trying to cover up Iran’s role in the attack on a Jewish community center in Buenos Aires. (AP Photo/Rodrigo Abd)

The Argentine prosecutor who took over the investigation of the 1994 bombing of a Jewish center in Buenos Aires following the death of Alberto Nisman has taken the next step in bringing formal charges against President Cristina Fernández de Kirchner for allegedly trying to cover up Iran’s role in the attack.

Prosecutor Gerardo Pollicita’s decision to go forward with the case is significant because it sets the stage for a close examination of the investigation that prosecutor Nisman was building before he was found dead Jan. 18.

Nisman had accused Fernández de Kirchner, Foreign Minister Héctor Timerman and others in her administration of brokering the cover-up in exchange for favorable deals on oil and other goods from Iran. Fernández has strongly denied the accusations, and Iran has repeatedly denied involvement in the bombing, which killed 85 people.

Pollicita will present his finding to Judge Daniel Rafecas, the federal magistrate assigned to the case who will ultimately decide whether to dismiss it or indict the president and others named in the report. Pollicita’s 62-page statement was posted on the prosecutor general’s website and is addressed Rafecas.

“Nisman determined the decision to shield those of Iranian origin who were implicated in the July 18, 1994, terrorist attack,” Pollicita’s report reads, “was taken by Cristina Fernández de Kirchner, the chief executive, and carried out, for the most part, by the Minister of Foreign Relations, Héctor Timerman.”

A number of others were named in the charges, including congressman Andrés Larroque.

Pollicita’s action was widely expected.

Jason Marczak, deputy director of the Adrienne Arsht Latin America Center at the Atlantic Council in Washington, D.C., told Fox News Latino, “There was no way that this step wasn’t going to be taken. Not having taken it would have made people cry foul and suspect a cover-up.”

Even before Pollicita’s decision, amid rumors that it was coming, the administration was moving to both reject and minimize it.

Speaking to reporters early Friday, Presidential spokesman Anibal Fernández said moving the case forward was a “clear maneuver to destabilize democracy” but that ultimately “it has no legal value. It does not matter.”

According to the New York Times, both Fernández de Kirchner and Timerman have immunity as serving members of the executive branch. In order to bring them to trial for these charges, a judge would authorize a political trial – a proceeding somewhat analogous to an impeachment in the United States – and ask Congress to lift their immunity.

“Fernández de Kirchner has 10 months left in office,” Marczak pointed out. “It’s very unlikely we’re going to see her brought to trial while still president.”

A silent march has been scheduled for Wednesday, Feb. 18, the one-month anniversary of Nisman’s death.

If nothing else, Marczak said, “These charges will change the nature of the marches next week. You’re likely to start to see calls for Fernández de Kirchner to be impeached.”

The Associated Press contributed to this report.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Ameryka zdradza umiarkowanych Arabów i kolaboruje z terrorystami

Ameryka zdradza umiarkowanych Arabów i kolaboruje z terrorystami

Khaled Abu Toameh
Tłumaczenie i pierwsza publikacja polskiego tłumaczenia portal Erec Israel.


Kiedy egipski rząd prowadzi wojnę z Bractwem Muzułmańskim i innymi radykalnymi grupami islamskimi, to amerykańska administracja i niektóre kraje europejskie torpedują wysiłki na rzecz zwalczania terroryzmu.

Wielu Egipcjan oraz umiarkowanych Arabów i muzułmanów było w szoku, kiedy dowiedzieli się, że amerykański departament stanu przyjął delegację Bractwa Muzułmańskiego. Byli w takim samym szoku, kiedy sąd Unii Europejskiej usunął Hamas z unijnej listy organizacji terrorystycznych.

Departament stanu USA przyjmujący przywódców Bractwa Muzułmańskiego? To była zniewaga dla egipskiego prezydenta Abdela Fataha Sisiego, który prowadzi nieprzejednaną wojnę przeciwko tej organizacji od zeszłego roku.

Jednym z członków delegacji Bractwa Muzułmańskiego był sędzia Waleed Sharaby, który pozował do zdjęcia na waszyngtońskim Foggy Bottom wykonując czterema palcami dłoni gest “Rabia”. Ten gest wziął swoją nazwę od kairskiego placu Rabia, gdzie zbierali się zwolennicy obalonego prezydenta Mohamada Mursiego z Bractwa Muzułmańskiego w sierpniu 2013 r.

“Jeśli Biały Dom chciał obrazić naszych najbliższych arabskich sojuszników i chce wzniecić ich podejrzenia, to mu się udało” – napisała bliskowschodnia ekspertka Linda S. Heard. “Jeśli jest jakiś spisek, to się ujawnia” – dodała. “W dwa dni po tej kontrowersyjnej wizycie Bractwo Muzułmańskie wezwało do wojny przeciwko egipskim rodakom”.

Oświadczenie wydane przez Bractwo Muzułmańskie stwierdziło, że “na wszystkich spoczywa obowiązek bycia świadomym, że znajdujemy się w trakcie drugiej fazy, w której wezwiemy to, co ukryte w naszej mocy, kiedy przypomnimy sobie znaczenie dżihadu i przygotujemy siebie, nasze żony, naszych synów, nasze córki i kogokolwiek, kto wszedł nam w drogę na długą i bezkompromisową walkę i na tym etapie prosimy o męczeństwo”.

Władze Egiptu potępiły Amerykanów za przyjęcie Bractwa Muzułmańskiego. Egipski minister spraw zagranicznych Same Shoukry skrytykował gest amerykańskiego departamentu stanu i powiedział, że “Bractwo Muzułmańskie nie jest partią polityczną, ale – zgodnie z egipskim prawem, które musi być przestrzegane – jest uznane za organizację terrorystyczną”.

Czas tego spotkania między liderami Bractwa a amerykańskimi dygnitarzami nie mógł być gorszy dla Egiptu, bo nastąpił krótko po tym jak islamscy terroryści zamordowali 31 żołnierzy i ranili 45 innych po serii ataków na półwyspie Synaj.

Wprawdzie do ataków przyznali się terroryści Państwa Islamskiego, ale Sisi odpowiedzialnością obarczył Bractwo Muzułmańskie. “Egipt prowadzi wojnę przeciwko najsilniejszej, a zarazem tajnej grupie w ostatnich 20 latach”, powiedział prezydent Sisi i dodał, że “organizacja ma tajne cele, utajone przekonania i konspiracyjne fora”.

Egipscy publicyści i dziennikarze również krytykowali amerykańską administrację za jego związki z Bractwem Muzułmańskim.

“Administracja USA nadal naraża swoje relacje z Egiptem poprzez umizgi do Bractwa Muzułmańskiego. Bractwo chce wrócić na arenę polityczną poprzez amerykańskie drzwi oraz ataki terrorystyczne. Polityka amerykańska jest pokrętna i nie można jej ufać”, napisał czołowy publicysta Ezzat Ibrahim.

Inny egipski publicysta, Mohamed Salmawi, ostro zaatakował amerykańską administrację, którą oskarżył o kłamstwa i podwójne standardy. Powiedział, że spotkanie między amerykańskimi dostojnikami a Bractwem Muzułmańskim, pokazuje oszukańczą amerykańską politykę wobec islamskich grup terrorystycznych.

“Władze amerykańskie mówią, że zwalczają te grupy u siebie w domu, kiedy wspierają je zagranicą. To spotkanie jest śmiertelną wskazówką, bo pokazuje, że Waszyngton nie porzucił swojej polityki podwójnych standardów wobec terroryzmu islamskiego”, napisał Salmawi.

Salmawi wypomniał też Amerykanom, że przymykają oczy na hipokryzję Bractwa Muzułmańskiego.

– Na przykład jeden z liderów Bractwa Muzułmańskiego apelował do narodu egipskiego, że Egipcjanie powinni milionami maszerować, żeby uwolnić Jerozolimę spod żydowskiej okupacji, a obalony prezydent Muhamed Mursi przed wybraniem go na prezydenta nazwał Żydów potomkami małp i świń. Po angielsku Bractwo Muzułmańskie mówi jedno, a po arabsku coś kompletnie innego – dodał Salmawi.

Said Lindawi, wpływowy egipski ekspert ds. międzynarodowych, nazwał to spotkanie Bractwa z administracją Obamy “daniem zielonego światła na ataki terrorystyczne przeciwko Egiptowi”.

“Amerykańska administracja odmówiła uznania Bractwa Muzułmańskiego za grupę terrorystyczną. Amerykanie ciągle powtarzają, że Bractwo Muzułmańskie nie jest odpowiedzialne za ataki terrorystyczne w Egipcie”, powiedział Lindawi.

Poprzez wspieranie Bractwa Muzułmańskiego amerykańska administracja wysyła złą wiadomość do umiarkowanych Arabów i muzułmanów. Ten przekaz oznajmia, że Waszyngton wierzy w to, że istnieją dobrzy i źli terroryści.

Sądząc po wściekłych reakcjach w Egipcie, to stało się jasne, że większość umiarkowanych Arabów i muzułmanów już dłużej nie widzi USA w roli sojusznika w wojnie przeciwko islamskim grupom terrorystycznym. A co jest jednak jeszcze bardziej zatrważające, że oni widzą Amerykę jako przyjaciółkę i sojuszniczkę terrorystów.

Od Redakcji

Podczas wywiadu dla stacji telewizyjnej Vox.com, dziennikarz, Matt Yglesias, zadał prezydentowi Obamie pytanie czy ”media czasem nie wyolbrzymiają poziomu terroryzmu i chaosu, aby wpędzić ludzi w panikę, w odróżnieniu od długoterminowego problemu zmian klimatycznych i epidemii chorób zakaźnych?

Prezydent zauważył, że Amerykanie mają pewien powód do niepokoju, ale zgodził się, że media wyolbrzymiają problem terroru, ze względu na generalną tendencję do sensacyjnych wiadomości. O terrorystach amerykański prezydent powiedział, że są to “gwałtowni, wściekli zeloci, którzy obcinają głowy, lub urządzają strzelaninę do jakiejś grupy ludzi w delikatesowym sklepie w Paryżu”.

Prezydent bardzo starannie unika jakichkolwiek wzmianek o religijnej motywacji terrorystów i narodowości czy wyznaniu ofiar. Jak zauważył Shakespeare – w tym szaleństwie jest metoda.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Wyśmiewanie Holocaustu w Estonii

Wyśmiewanie Holocaustu w Estonii

Inna Rogatchi

Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska


 W Muzeum Sztuki w Tartu potworności nazistowskie są zabawą i grami

W Muzeum Sztuki w Tartu potworności nazistowskie są zabawą i grami

7 lutego 2015 r. w Muzeum Sztuki w Estonii otwarto osobliwą wystawę, zatytułowaną “Moja Polska, pamiętać i zapomnieć”. Wystawa, która ma trwać do końca marca, jest według organizatorów „Upamiętnieniem 70. rocznicy wyzwolenia obozów koncentracyjnych i zakończenia II wojny światowej”. Wystawę finansowały i wsparły Estoński Fundusz Kultury oraz estońskie Ministerstwo Kultury.

Wśród skandalicznych prac jest klasyczny krajobraz Los Angeles z gigantycznymi literami “HOLOCAUST” w miejsce HOLLYWOOD; wideo, na którym nadzy ludzie bawią się w berka na tle komór gazowych; wideo, na którym stary mężczyzna wchodzi do salonu tatuaży, prosząc o „odnowienie” jego tatuażu: numeru z obozu koncentracyjnego na jego ręce. Wszystkie eksponaty na tej oburzającej wystawie mają ten sam charakter – chamski, arogancki, świadomie wyszydzający Holocaust przy użyciu wideo, fotografii, komiksów i innych śmieci, wyprodukowanych i wystawionych przez humanoidy z Polski i Estonii.

Uważam, że należy ujawnić ich nazwiska związane z tym świadomie nikczemnym “dziełem”. Są to: Zbigniew Libera, Joanna Rajkowska, John Smith (Marko Mäetamm i Kaido Ole), Wilhelm Sasnal, Artur Żmijewski i Yael Bartana. Większość z nich jest Polakami, dwóch jest Estończykami i jedna, Yael Bartana, jest Izraelką, która mieszka w Berlinie i reprezentuje Polskę na wielu wystawach międzynarodowych.

Zbigniew Libera, który jest autorem fotografii “Mieszkańcy”, czołowego eksponatu tej wystawy, wsławił się uprzednio modelem obozu koncentracyjnego z klocków Lego i innymi skandalicznymi bublami tak zwanej sztuki współczesnej. Marko Mäetamn wykłada na Akademii. Artur Żmijewski jest autorem wideo “Gra w berka”, które zostało oficjalnie zakazane w Niemczech jako dzieło znieważające i podżegające do nazizmu.

Wszystkie te aroganckie kreatury określają siebie mianem “artystów kontrowersyjnych”. To co produkują – a co sprzątacze w muzach, jako psychicznie zdrowi ludzie, regularnie wyrzucają do śmieci, autentycznie sądząc, że są to śmieci – tyle mają wspólnego ze sztuką, co ich przesłanie ma wspólnego z człowieczeństwem, moralnością, sumieniem, edukacją, wiedzą, zdrowym rozsądkiem i innymi cechami, które odróżniają istoty ludzkie od humanoidów.

Kuratorem tej odrażającej wystawy jest 24-letnia Rael Artel, która została dyrektorką Muzeum Sztuki w Tartu w 2013 r., po tym, jak była przedtem „niezależną kuratorką”. Wszyscy w świecie sztuki wiedzą, co „niezależny kurator” znaczy w rzeczywistości. Tłumaczenie: nikt. Mówi to jednak coś o tym, kto zawiaduje kulturą w Estonii i promuje takie kreatury na dyrektorów muzeów.

Na stronie internetowej tego tak zwanego muzeum jest szereg tekstów dotyczących wystawy. W pierwszym radosnym komunikacie informują o „wybitnych eksponatach międzynarodowej sztuki współczesnej”, zauważając, że niemal wszyscy artyści są uczestnikami Biennale w Wenecji – co brzmi jak mantra oczywistej oczywistości dla tej 24-letniej „niezależnej kuratorki”. Z satysfakcją wyliczają „niektóre ze strategii” prezentowane przez artystów do ich interpretacji Holocaustu: „humor, ironia, marketing historii”; stosują to w celu „zrekompensowania niesprawiedliwości” i dla „stworzenia łatwiejszej rozmowy o Holocauście”.

Czytaj dalej tu: Wyśmiewanie Holocaustu w Estonii


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com