Archive | 2015/02/11

Pięć twarzy Marty Frej

Matka, malarka, aktywistka, feministka, ateistka. Pięć twarzy Marty Frej

Tekst Zuzanna Suliga, fotografie Grzegorz Skowronek, grafiki Marta Frej


Matka, malarka, aktywistka, feministka, ateistka. Pięć twarzy Marty Frej

Kim jest kobieta, o której zrobiło się tak głośno?

Częstochowianka Marta Frej ma różne twarze – jak bohater erotycznego bestselleru Christian Grey. Ktoś inny zestawiony z tym książkowo-filmowym bożyszczem pewnie by się obruszył, ale nie ona. – Świadome nawiązanie do popularnej szmiry leży w duchu mojej postmodernistycznej twórczości, opartej na cytatach i odniesieniach – mówi. I może za to poczucie humoru i bezpośredniość ceni ją tyle osób. A najbardziej kobiety.

03.02.2015 Czestochowa , ulica Slaska . Marta Frej , malarka , rysowniczka i performerka . Fot . Grzegorz Skowronek / Agencja Gazeta  SLOWA KLUCZOWE: frej sztuka kobieta kot

Marta Frej , malarka , rysowniczka i performerka . Fot . Grzegorz Skowronek / Agencja Gazeta

Wystarczy spojrzeć na liczby. 36 719 osób lubi jej profil na Facebooku (stan na 5 lutego). 95 proc. to kobiety, przeważnie w wieku 25-32 lata. Publikowane tu pop-artowe memy są komentowane, oceniane, posyłane dalej. W ciągu dnia mogą zdobyć nawet 4 tys. lajków. Udostępnia je średnio ponad tysiąc osób. Ktoś wyliczył, że nowy mem w ciągu pierwszych 10 minut od udostępnienia zdobywa średnio sto “polubień”.

To dużo, bo Frej nie serwuje rzeczy łatwych, nie boi się drażliwych tematów, potrafi wsadzić kij w mrowisko. Dotyka seksizmu, homofobii, dewocji.
– To zainteresowanie jest bardzo miłe. Zwłaszcza, że dla artysty bardzo ważny jest feedback. Sygnał, że to co robi podoba się, że ktoś to zauważył i jest to dla niego ważne. Dla mnie to stymulujące – zaznacza Frej. – Choć nie sadzę, żeby przekaz zawarty w memie mógł zmienić czyjeś poglądy. Moje memy są robione w ramach dowcipu, chcę przemycać istotne sprawy, ale nie krzyczę z nienawiścią i pianą na pysku. Nie nauczam i nie pouczam innych. Mrugam okiem i namawiam, żebyśmy wspólnie zastanowili się nad sprawami, które nie dają mi spokoju. Nie oczekuję od sztuki, żeby bezpośrednio zmieniała rzeczywistość, ale by prowokowała do namysłu, do debaty, które pośrednio zaowocują konkretnymi rozwiązaniami i zmianami.


Marta Frej w marcu skończy 42 lata. Urodziła się w Częstochowie, tu chodziła do II LO im. Traugutta. Studiowała w Łodzi, jest absolwentką tamtejszej Akademii Sztuk Pięknych. Do rodzinnego miasta wróciła na dobre kilka lat temu. Aktualnie pracuje w Centrum Promocji Młodych, gdzie zajmuje się organizacją wystaw.
Jest prezeską fundacji Kulturoholizm i współzałożycielką Klubu Krytyki Politycznej w Częstochowie. Razem z partnerem Tomaszem Kosińskim tworzą artystyczny duet FRiKO. Od 2011 r. organizują też Festiwal Sztuki Wspólczesnej ART.eria.


Swoje prace pokazywała na licznych wystawach, także indywidualnych. Można je było oglądać m.in. podczas 6. Krajowej Wystawy Malarstwa Młodych (Wrocław 2005) i Austriackiego Forum Kultury “Nowy podział pracy – niematerialna versus niewolnicza” (Warszawa 2007). Ostatnio jej grafiki ozdobiły kalendarz fundacji Feminoteka. Portal culture.pl umieścił go wśród “10 najfajniejszych kalendarzy ze sztuką na 2015 rok”. Jej memy można też oglądać m.in. w miesięczniku ?Jasne, że Częstochowa? i w sobotnim dodatku “Wyborczej” – “Wysokie obcasy”.
Prywatnie jest mamą Maćka. Opiekuje się dwoma kotami – znajdami Miećką i Behemotem.


– Jestem mamą, malarką, aktywistką, feministką i ateistką – wylicza. – Wydaje mi się, że po równo wypełniam te role. Choć przede wszystkim jestem mamą Maćka i to od 13 lat. Wszystko inne mogłabym zmienić w swoim życiu, ale tego nie.

Lubi siebie. Dobrze oddaje to mem: “Mam 40 lat, nadwagę, zmarszczki, cellulitis i czuję się sexi… Bo kto mi zabroni?”. – Widzę jak bardzo odstaję od ideału, który jest wszędzie promowany. Ale kiedy patrzę w lustro, to moja pierwsza myśl jest taka, że to jestem ja. To osoba, z którą spędziłam 42 lata i z nikim tak dobrze się nie rozumiem – przyznaje Frej.

Czytaj dalej tu: Matka, malarka, aktywistka…


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Go, Bibi, go


Go, Bibi, go

Dror Eydar


Ever since both houses of the U.S. Congress invited Prime Minister Benjamin Netanyahu to address them on the dangers of Iran and radical Islam, people have been trying to cook something up against him. The accusations began with Netanyahu being blamed for doing an end-run around the White House, which wasn’t informed that he had been invited, and thereby endangering our relations with the United States. The New York Times and its satellites led the combined attack. And now The Times had to publish a correction saying sorry, we made a mistake (and so misled you) — the White House was in fact informed, and only afterward was the prime minister invited.

It also turns out that the protocol of inviting Netanyahu to speak had not changed from the previous time, in 2011, when Rep. John Boehner invited Netanyahu to speak before Congress. Then, too, the White House was informed and chose not to respond, apparently because of President Barack Obama’s own election considerations. The American president convinced his fans that he doesn’t want to interfere in the Israeli elections, but in fact his adviser is here, consulting for left-wing organizations.

So who was marketing the lie that Obama hadn’t been informed about the Netanyahu invitation — a report that prompted a witch hunt we couldn’t escape? The inevitable conclusion is that the responsible parties come from Obama’s inner circle.

Professor Jeffrey Herf of the University of Maryland, an international expert in Nazi propaganda prior to and during World War II, knows a thing or two about superpowers’ efforts to stop evil regimes. After Jeffrey Goldberg published the White House curses against Netanyahu two months ago, Herf described the president’s behavior toward the prime minister as “trash talk diplomacy.”

“In October … the conduct of the foreign relations of the United States of America reached a low point when an anonymous ‘senior Obama administration official’ … called the prime minister of Israel a ‘chickenshit,'” Herf wrote, characterizing the tactic as “trash talk diplomacy” that he assessed as damaging to U.S.-Israeli relations, particularly when it came to stopping Iran’s race toward a nuclear bomb.

In short, Obama’s strategic move was not aimed at Iran, but rather toward Netanyahu, and this was nothing new. This move was what put the well-being of the free world at risk, not Netanyahu’s speech before Congress, which is intended to do just the opposite.

The Weekly Standard once described this as a strategy invented by Obama’s former adviser David Plouffe called “stray voltage.” It involves creating a media event that turns a minor subject into one that everyone talks about — the old tired nonsense that Netanyahu’s speech endangers Israeli-U.S. relations, for example — so they won’t busy themselves with Obama’s failures on Iran and radical Islam. Similarly, Secretary of State John Kerry misquoted Mossad head Tamir Pardo, making it seem as if the latter disagreed with the prime minister and believed that sanctions against Iran shouldn’t be increased, which Pardo himself refuted. This is how the method works, with the complicity of the media. Anything to avoid taking a stand against the evil Iranian regime.

National security does not begin and end with elections. Netanyahu didn’t just start working against a nuclearized Iran. It looks like he understands better than Obama and the president’s advisers just how serious the situation is. That’s why he was invited to speak. Here, just a few days ago we were informed of harsh, surprising criticism of Obama by senior European Union officials, who complained that he was looking to reach a bad deal with Iran and keep it on the verge of developing nuclear weapons in exchange for a few years’ quiet.

There are no games in matters like these. If it’s necessary to beat down every door and turn over worlds to prevent the insane Iranian leadership from getting a nuclear bomb, that’s what will be done, even at the cost of complicating relations with Obama. Congress understands that, and the citizens of the U.S. understand that. During World War II, the world was silent, and American Jews were ashamed to cause an uproar over what was happening to their brothers in Europe. Today, too, there are a few court Jews who are ashamed of us. They recall the German Jews of the late 19th century, whom the Zionist movement disturbed from assimilating into German society. Zionism portrayed them as having double loyalties and Palestina as their true land. We don’t live by their dictates. Jews will no longer stay silent. Go, Bibi, go.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Pełna Edycja Archiwum Ringelbuma

Pełna Edycja Archiwum Ringelbuma

Opracował: Tadeusz Epsztein

Współpraca przy przekładach: Sara Arm, Aleksandra Bańkowska, Joanna Nalewajko-Kulikov, Gennady Kulikov

KONSPIRACYJNE ARCHIWUM GETTA WARSZAWY

Podziemne Archiwum Getta Warszawskiego (Archiwum Ringelbluma) — utworzone jesienią 1940 r. dzięki inicjatywie dr. Emanuela Ringelbluma i przy udziale stworzonej przez niego konspiracyjnej organizacji „Oneg Szabat” — jest jednym z najważniejszych świadectw o zagładzie Żydów polskich, a przewodnikiem po nim jest Inwentarz. Nie jest to jednak typowy inwentarz archiwalny, ale raczej katalog dokumentów tworzących tę niezwykłą kolekcję historyczną złożoną z dwóch części.

Pierwsza została ukryta na terenie getta warszawskiego (w piwnicach szkoły Borochowa przy ul. Nowolipki 68) na przełomie lipca i sierpnia 1942r., druga w tym samym miejscu na początku lutego w 1943 r.

W różnym czasie udało się odszukać zakopane archiwalia — we wrześniu 1946 r. odnaleziono część pierwszą, zaś na drugą natrafiono przypadkiem dopiero w grudniu 1950 r. Całe ocalone Archiwum zawiera kilka tysięcy dokumentów (rękopisów, druków, fotografii) liczących w sumie ponad 28 tys. kart. Duża część zgromadzonych w nim materiałów nie ma odpowiedników w innych zachowanych kolekcjach archiwalnych na świecie. Do źródeł unikatowych zależy zaliczyć, np. zbiór relacji, kolekcję listów napływające do getta warszawskiego, opracowania przygotowane przez zespół „Oneg Szabat, obszerny wybór druków konspiracyjnych z terenu getta warszawskiego, teksty utworów literackich powstałych podczas wojny, dokumenty pochodzenia prywatnego (spuścizny) itd. Archiwum Ringelbluma znajduje się w zbiorach Żydowskiego Instytutu Hisotrycznego.

Czytaj dalej tu: Pełna Edycja Archiwum Ringelbuma


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com