Dziwaczny bojkot Izraela
Bassam Eid
Tłumaczenie: Magdalena Donajko
We Francji zwolennik Palestyny trzyma ulotkę popierającą bojkot Izraela. (zdjęcie: REUTERS)
Właściwie to nie wiem, kto wywiera nacisk na Palestyńczyków, aby prowadzili bojkot ekonomiczny Izraela; o ile się orientuję, ani Palestyńczycy, ani Autonomia Palestyńska nie forsuje tego. Autonomia po prostu stara się wykorzystać wpływy tego ruchu.
BDS (Bojkot, Sankcje, Wycofanie Inwestycji) jest jedną z czołowych grup zajmujących się bojkotem i oczywiście po stronie palestyńskiej również są grupy i jednostki zaangażowane na rzecz ruchu BDS, jak na przykład Mustafa Barghouti.
Choć Barghouti może niewątpliwie z powodzeniem szerzyć sprawę BDS na przykład w Norwegii, nigdy jednak nie ośmieliłby się wejść do obozu dla uchodźców i zaproponować żyjącym tam ludziom, żeby rozpoczęli bojkot izraelskich towarów – ponieważ musiałby wtedy pokazać realną alternatywę.
Prezydent Autonomii Palestyńskiej Mahmud Abbas w jednym ze swoich wywiadów telewizyjnych powiedział, że Palestyńczycy nigdy nie wzywali do bojkotu gospodarczego Izraela, że w rzeczywistości wzywali tylko do bojkotu osiedli.
Ale nawet taki częściowy bojkot nie mógłby się nigdy udać; jak można nałożyć bojkot na produkty z osiedli, gdy budowali te osiedla właśni rodacy i współobywatele? Czy Abbas ma do zaoferowania tym ludziom alternatywne możliwości zatrudnienia? Dziś, w zasadzie, to palestyńscy robotnicy budują domy w osiedlach. Są dumni z faktu, że nadal budują dla Żydów, a nikt nie potrafi znaleźć im alternatywy dla prac zarobkowych, w które są teraz zaangażowani.
Załóżmy, że Palestyńczycy rozpoczynają kampanię bojkotu Izraela. Czy Izrael poniósłby z tego powodu jakieś straty? Co kupujemy od Izraela? Sól, pieprz, mleko, ryż, mąkę. Czy kupujemy od Izraela samoloty? Czołgi? Nawet gdybyśmy chcieli, Izrael na pewno by ich nam nie sprzedał. Więc odkładając politykę na bok, prawda jest taka, że w tej sprawie nie odgrywamy żadnej roli.
Z tego właśnie powodu, pomijając puste słowa, Autonomia Palestyńska nie próbuje forsować idei bojkotu.
Dwa tygodnie temu, odwiedziłem miasto Bir Zeit, na północ od Ramallah i zobaczyłem wielkie ogłoszenie na drzwiach do sklepu informujące, że sklep został oczyszczony z izraelskich produktów – “oczyszczony”, nie jakoś zwyczajnie, że “ich nie sprzedaje”. Wszedłem do sklepu i podszedłem do działu z mrożonkami, gdzie trzymano lody – i zaskoczył mnie widok wystawionych lodów firmy “Strauss”. Odwróciłem się do właściciela sklepu i zapytałem, czy jest palestyńska firma o nazwie “Strauss”. Odpowiedział, że nie. To był produkt izraelski.
Kiedy zapytałem o ogłoszenie na drzwiach, właściciel sklepu spojrzał na mnie i powiedział: “Wiesz co? My, Palestyńczycy, lubimy różne nalepki, dokładnie tak jak Izraelczycy. Do dzisiaj można spotkać na izraelskich samochodach naklejki na zderzakach, na których jest napisane: “Naród jest z Gush Katif”.
Wspomnijmy o jeszcze jednym zdarzeniu, które miało miejsce w czerwcu w centrum Ramallah. Czterech palestyńskich policjantów zebrało się wokół straganu na rynku, na którym wystawione były skrzynki z winogronami.
Jeden z policjantów zapytał właściciela straganu: “Co to jest?”. Na co sprzedawca odpowiedział: “Winogrona”.
Policjant: “Skąd je wziąłeś?” (Zazwyczaj w czerwcu nie ma winogron na terytoriach Autonomii Palestyńskiej; można je znaleźć jedynie w Dolinie Jordanu, albo na innych szczególnie gorących obszarach.) Sprzedawca: “Nie wiem, przyszedł facet i mi je sprzedał”.
Czytaj dalej tu: Dziwaczny bojkot Izraela
twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com


