Powodzenie „Pokłosia” i „Idy” w Nowym Jorku [Fragment „Pamiętnika II”]
Henryk Grynberg

Materiały prasowe Monolith Poklosie
We fragmencie przygotowywanego do druku „Pamiętnika II” Henryk Grynberg wraca do debaty o filmowych reprezentacjach Holocaustu. Jak najgłośniejsze w ostatnich latach polskie filmy poświęcone tej tematyce odebrano w Stanach Zjednoczonych?
W rejonie Waszyngtonu, gdzie mieszkam, polskie filmy holokaustowe pokazują się z opóźnieniem i prędko znikają z ekranu. „Pokłosia” w tutejszych kinach w ogóle nie było, widziałem je na wideo, które znajomi przywieźli z Polski. „Idę” udało mi się niedawno przyłapać w kinie dobrych filmów. Do obejrzenia obu produkcji ponaglali mnie znajomi z Nowego Jorku, największego w świecie skupiska żydowskich widzów, gdzie oba zrobiły mocne wrażenie, a poza tym zaintrygowała mnie bardzo pozytywna recenzja w wychodzącym tam prestiżowym żydowskim tygodniku „Forward”, który prenumeruję.
Produkt eksportowy?
„Pokłosie” jest wyraźnie wzorowane na dokumencie Pawła Łozińskiego „Miejsce urodzenia”: przylot z Ameryki na miejsce zbrodni, prywatne śledztwo, opór świadków, odkopanie kości, odjazd. Fabuła opiera się na autentycznej zbrodni w Jedwabnem i nawet dzieje się w Łomżyńskiem, ale w nieprawdopodobnej wsi, gdzie rzekomo dwadzieścia sześć żydowskich rodzin posiadało i uprawiało ziemię. Takie żydowskie kolonie zdarzały się na rzadko zaludnionej Białorusi i na Krymie, ale nie w centralnej Polsce. I jakby jedwabnieński temat był za mało wstrząsający, dramat spotęgowano dosłownym a nieprawdopodobnym ukrzyżowaniem głównego bohatera, lekceważąc do reszty tło historyczne i społeczne. Można coś takiego robić w abstrakcyjnych opowieściach-przypowieściach jak „Malowany ptak” Kosińskiego, ale nie gdy się pretenduje do przedstawiania kontrowersyjnych stosunków polsko-żydowskich. O ukrzyżowaniu opowiada narratorka jednego z opowiadań w moim zbiorze „Drohobycz, Drohobycz” – i kto wie, czy nie stamtąd pożyczono pomysł – ale to się działo na Wołyniu w latach 1943-44 podczas okrutnej polsko-ukraińskiej wojny domowej, a nie na dzisiejszej polskiej wsi. Holokaust naprawdę nie potrzebuje tego rodzaju mocnych wrażeń. Nieprawdziwa jest również scena, gdzie bohater, rzekomo umiejący odczytywać hebrajskie macewy, wskazuje imię „Izaak”, które po hebrajsku brzmi i pisze się Icchak, a nie Izaak.
Jeśli „Pokłosie” zamierzało szokować, to cel ten osiągnęło, ale jeśli poruszać sumienia, to przeciwnie, bo wywołuje odruchy obronne. Znajomy z Polski pisał mi, że większość publiczności ocenia film jako „nieudany, kiczowaty, przesadzony, z założenia nastawiony na skandal, prowokację i kasowość”. Zdaje się, że jest to produkt przeznaczony przede wszystkim na eksport i słyszę, że zrobił zamierzone mocne wrażenie w Nowym Jorku. Ktoś z żydowskiej opinii nawet zwrócił się do mnie, żebym pomógł lansować go w Ameryce i był rozczarowany, że odmówiłem. Amerykańscy Żydzi dali się już nabrać na „symetryczną” tragedię „Naszej klasy” Słobodzianka (gdzie Polacy i Żydzi w Jedwabnem wzajemnie się krzywdzą), a teraz biorą jak ryba przegięcie w przeciwną stronę.
Znajoma z Nowego Jorku pisze z kolei, że „Ida” też jest „mocno oparta na «Miejscu urodzenia», a najmocniejsza scena, rozkopywanie grobu (jak zresztą i w «Pokłosiu»), jeśli nie jest plagiatem, to jest wyraźnie inspirowana…”. Plagiatem nie jest, ale: we wszystkich trzech filmach mamy morderstwo, dochodzenie i ekshumację, w dwóch siekierę, w trzecim stodołę jak w dokumencie o Jedwabnem, we wszystkich z wyjątkiem „Miejsca urodzenia” miejsce zbrodni znajduje się w rejonie Łomży i we wszystkich jest zbrodnia, ale nie kara.

Materiały prasowe Solopan “Ida”
Błędny moralitet
„Ida” – za przykładem „Miejsca urodzenia” – obywa się bez koloru i tła muzycznego, i cechuje ją taki sam lakoniczny minimalizm, ani jednego zbędnego kadru („Miejsce urodzenia”, praca dyplomowa z 1992 roku, miało minimalny przydział taśmy filmowej). Pod względem warsztatowym film jest bez zarzutu. Świetna reżyseria, cudownie naturalna nieaktorka w roli tytułowej nie gra, lecz po prostu jest. Dramat jest subtelnie skonstruowany i rozwijany, ale jak „Nasza klasa” oparty został na błędach.
Czytaj dalej tu: Powodzenie „Pokłosia” i „Idy”…
twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com



