Archive | March 2015

Rocznica marca 1968. „Studenckie protesty stanowiły poważny problem dla ekipy Gomułki i świadczyły o jej słabości”

Rocznica marca 1968. „Studenckie protesty stanowiły poważny problem dla ekipy Gomułki i świadczyły o jej słabości”
KL,PAP

Zdj. SB, fot. Marzec1968.pl

Zdj. SB, fot. Marzec1968.pl

8 marca mija 46 lat od wiecu na Uniwersytecie Warszawskim, który stał się początkiem tzw. wydarzeń marcowych – kryzysu politycznego, związanego z falą studenckich protestów oraz walką wewnątrz PZPR, rozgrywaną w atmosferze antysemickiej i antyinteligenckiej propagandy.

Wydarzeniem, które stało się impulsem dla studenckich protestów w marcu 1968 r. była tzw. sprawa „Dziadów”. Spektakl reżyserowany przez Kazimierza Dejmka, z Gustawem Holoubkiem w roli Gustawa, miał swoją premierę pod koniec listopada 1967 r. w Teatrze Narodowym w Warszawie. Przedstawienie spotkało się z ostrą krytyką kierownictwa PZPR. Wezwany 21 grudnia w trybie nagłym do KC Kazimierz Dejmek usłyszał od Wincentego Kraśki, kierownika Wydziału Kultury, że jego inscenizacja „Dziadów” jest antyrosyjska, antyradziecka i religiancka.

16 stycznia 1968 r. Ministerstwo Kultury i Sztuki powiadomiło dyrekcję Teatru Narodowego, że z dniem 1 lutego przedstawienie „Dziadów” będzie zawieszone. Prof. Wojciech Roszkowski opisując okoliczności podjęcia tej decyzji pisze, że do dziś nie wiadomo dokładnie, które gremium partyjne zadecydowało o zdjęciu „Dziadów”: „gomułkowskie dla wykazania, że panują nad sytuacją, czy moczarowskie dla wzburzenia nastrojów”. (W. Roszkowski „Najnowsza historia Polski 1945-1980”)

Ostatni spektakl, który odbył się 30 stycznia, zgromadził tłumy. W trakcie przedstawienia publiczność reagowała bardzo spontanicznie, wznoszono okrzyki: „Niepodległość bez cenzury!”, „Chcemy +Dziadów+!”, „Dejmek!, Dejmek!”. Po zakończeniu spektaklu uformował się pochód, który skandując „Wolna sztuka! Wolny teatr!” przeszedł pod pomnik Adama Mickiewicza na Krakowskim Przedmieściu. W wyniku interwencji milicji zatrzymano 35 osób pod zarzutem „zakłócania porządku publicznego”.

Po demonstracji dwaj studenci – Adam Michnik i Henryk Szlajfer – poinformowali o jej przebiegu korespondenta francuskiego dziennika „Le Monde”. Wiadomości te zostały następnie rozpowszechnione przez rozgłośnię polską Radia Wolna Europa.

1 lutego 1968 r. grupa studentów rozpoczęła zbieranie podpisów pod petycją do Sejmu, wyrażającą protest przeciwko decyzji zakazującej wystawiania w Teatrze Narodowym „Dziadów” oraz „polityce odcinania się od postępowych tradycji narodu polskiego”. W ciągu dwóch tygodni w Warszawie zebrano ponad 3 tys. podpisów, a we Wrocławiu ponad tysiąc.

 

 

Zdjęcie z afisza „Dziadów” wywołało oburzenie części środowisk intelektualnych. 29 lutego na Nadzwyczajnym Walnym Zebraniu Warszawskiego Oddziału Związku Literatów Polskich uchwalono przedstawioną przez Andrzeja Kijowskiego rezolucję potępiającą politykę kulturalną prowadzoną przez ekipę Władysława Gomułki. W dyskusji ostro wypowiadali się m.in. Jerzy Andrzejewski, Paweł Jasienica, Leszek Kołakowski, Antoni Słonimski i Stefan Kisielewski, który mówił o „skandalicznej dyktaturze ciemniaków w polskim życiu kulturalnym”.

4 marca 1968 r. decyzją ministra oświaty i szkolnictwa wyższego Henryka Jabłońskiego Adam Michnik oraz Henryk Szlajfer zostali skreśleni z listy studentów Wydziału Historycznego Uniwersytetu Warszawskiego za udział w demonstracji 30 stycznia i przekazywanie informacji zagranicznym dziennikarzom. Obaj należeli do tzw. komandosów, czyli grupy zbuntowanej młodzieży, opowiadającej się za rozszerzeniem swobód obywatelskich, przede wszystkim zniesienia lub przynajmniej ograniczenia cenzury oraz większej autonomii nauki i szkół wyższych.

8 marca 1968 r. na dziedzińcu Uniwersytetu Warszawskiego odbył się protestacyjny wiec, na którym zebrało się kilka tysięcy studentów. Zgromadzeni przez aklamację przyjęli rezolucję, w której stwierdzali m.in.: „My studenci uczelni warszawskich, (…) oświadczamy: Nie pozwolimy nikomu deptać Konstytucji Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. Represjonowanie studentów, którzy protestowali przeciwko haniebnej decyzji zakazującej wystawienia +Dziadów+ w Teatrze Narodowym, stanowi jawne pogwałcenie art. 71 Konstytucji. Nie pozwolimy odebrać sobie prawa do obrony demokratycznych i niepodległościowych tradycji Narodu Polskiego. Nie umilkniemy wobec represji”.

W rezolucji żądano również przywrócenia praw studenckich Michnikowi i Szlajferowi oraz umorzenia postępowań przeciwko innym uczestnikom demonstracji pod pomnikiem Adama Mickiewicza. Studenci, także poprzez aklamację, wyrazili pełne poparcie dla rezolucji przyjętej przez pisarzy 29 lutego, solidaryzując się z nimi „w obronie kultury i swobód obywatelskich”.

Pod koniec wiecu, już po przyjęciu rezolucji, na teren Uniwersytetu wjechało kilka autokarów wypełnionych „aktywem robotniczym”, milicjantami i funkcjonariuszami ORMO. Rozpoczęło się rozpędzanie zebranych. W obronie studentów interweniowali prof. Czesław Bobrowski i prof. Stanisław Herbst.

Z kolei prorektor Zygmunt Rybicki zwracając się do studentów oświadczył, że wiec jest nielegalny i mają kwadrans na opuszczenie Uniwersytetu. Rozchodzący się demonstranci zostali zaatakowani niezwykle brutalnie przez oddziały ZOMO. Tłum zgromadzony na Krakowskim Przedmieściu, obserwujący bicie młodzieży, krzyczał w stronę milicji: „Gestapo!”. Jeszcze tego samego dnia przeprowadzono aresztowania w środowisku studenckim, zatrzymując m.in. Jacka Kuronia, Karola Modzelewskiego i Adama Michnika.

Wydarzenia, które miały miejsce 8 marca na Uniwersytecie Warszawskim, oburzyły środowisko akademickie i stały się powodem wielu protestacyjnych wieców i ulicznych demonstracji, początkowo w samej Warszawie, a następnie także w innych miastach. 9 marca na Politechnice Warszawskiej odbył się wiec wyrażający poparcie dla studentów UW i potępiający brutalne działania milicji. W odpowiedzi na kłamliwe informacje prasy o zajściach na uniwersytecie palono gazety i wznoszono okrzyki „Prasa kłamie!”.

Po zakończeniu wiecu część jego uczestników ruszyła w pochodzie w stronę redakcji „Życia Warszawy”, która komentując wydarzenia z poprzedniego dnia pisała: „Na Uniwersytecie Warszawskim co pewien czas daje znać o sobie grupka awanturników, wywodząca się z kręgów bananowej młodzieży, której obce są troski materialne, prawdziwe warunki życia i potrzeby naszego społeczeństwa”. Demonstranci nie dotarli jednak do celu, gdyż zostali zaatakowani przez milicję i rozproszeni.

W kolejnych dniach studenci organizowali akcje protestacyjne i manifestacje w Krakowie, Wrocławiu, Gdańsku, Poznaniu, Łodzi, Toruniu, Lublinie i Katowicach. Zgromadzenia te były najczęściej rozpędzane przez milicję. Warto dodać, że w wydarzeniach, które rozgrywały się w marcu 1968 r., udział brała również część młodzieży szkół średnich.

W obronie represjonowanych studentów 11 marca wystąpiło pięciu członków Koła Poselskiego Znak: Konstanty Łubieński, Tadeusz Mazowiecki, Stanisław Stomma, Janusz Zabłocki i Jerzy Zawieyski. W interpelacji skierowanej do rządu zwracali oni uwagę na brutalność milicji i ORMO oraz pytali, „co zamierza uczynić Rząd, aby merytorycznie odpowiedzieć młodzieży na postawione przez nią palące pytania, które nurtują także szeroką opinię społeczną, a dotyczą demokratycznych swobód obywatelskich i polityki kulturalnej Rządu”.

21 marca 1968 r. biskupi uczestniczący w Konferencji Episkopatu Polski wystosowali memoriał do premiera, w którym pisali m.in., że „od dawna już poważne zastrzeżenia budzą w społeczeństwie metody stosowane przez władze bezpieczeństwa”, zwracali ponadto uwagę na fakt, że „gwarantowane obywatelom przez Konstytucję PRL i Deklarację ONZ prawa do rzetelnej informacji domagają się wolności prasy, ograniczenia interwencji cenzury i obiektywizmu w informowaniu”.

28 marca odbył się ostatni wiec na Uniwersytecie Warszawskim. Przyjęto na nim „Deklarację Ruchu Studenckiego”, w której młodzież akademicka żądała wolności opinii, swobody zrzeszania się, zniesienia cenzury, wprowadzenia jawności życia publicznego, społecznej kontroli własności państwowej oraz przestrzegania konstytucyjnych praw obywatelskich.

W odpowiedzi władze rozwiązały sześć kierunków studiów, m.in. ekonomię, filozofię i socjologię. Z listy studentów skreślono 34 osoby. Po ponownym otwarciu tych kierunków 70 osób nie uzyskało zgody na kontynuowanie studiów.

Protesty środowisk akademickich zostały stłumione w całym kraju do końca marca 1968 r. Nie znalazły one większego poparcia w społeczeństwie. Komunistyczna propaganda, rozbudzając nastroje antyinteligenckie i antysemickie, przedstawiała je jako prowokację i syjonistyczny spisek.

W całym kraju w zakładach pracy organizowane były tzw. masówki popierające władzę i potępiające wystąpienia młodzieży akademickiej. Odbywały się one pod hasłami: „Studenci do nauki, literaci do pióra!”, „Ukarać prowodyrów!”, „Syjoniści do Syjamu!” (sic!) czy „Mośki do Izraela!”.

Wydarzenia z marca 1968 r. stały się okazją do rozgrywki politycznej wewnątrz PZPR, w której na początku lat 60. powstała nieformalna grupa partyjnych i państwowych działaczy skupionych wokół ówczesnego wiceministra spraw wewnętrznych Mieczysława Moczara, nazywana „partyzantami” (Moczar i jego najbliżsi współpracownicy w czasie II wojny światowej działali w komunistycznej partyzantce).

„Moczarowcy” walcząc o wpływy z ekipą Władysława Gomułki posługiwali się mieszaniną haseł antyinteligenckich, komunistycznych i nacjonalistycznych. Domagając się zmiany pokoleniowej w partii, żądali jednocześnie usunięcia z wysokich stanowisk ludzi pochodzenia żydowskiego. Prawdopodobnie liczyli na to, że marcowe demonstracje osłabią pozycję Władysława Gomułki w partii, pozbawią go zaufania sowieckiego kierownictwa i w efekcie umożliwią przejęcie władzy przez Mieczysława Moczara. Istnieją przypuszczenia, że temu właśnie miały służyć brutalne działania milicji wobec młodzieży akademickiej, prowadzące do eskalacji konfliktu.

Prof. Jerzy Eisler opisując wydarzenia marcowe, stwierdzał: „Niewiele wiemy na temat tego, jakie były rzeczywiste cele partyzantów i ich sojuszników w 1968 r. Wcale nie jest pewne, czy Moczar chciał wtedy obalić Gomułkę i zająć jego miejsce, czy tylko chciał być +pierwszym po I sekretarzu+ i stać się szarą eminencją systemu”. (J. Eisler „Marzec `68 – znany i nieznany”, „Lekcja historii” Nr 1/2001)

Bez wątpienia studenckie protesty stanowiły poważny problem dla ekipy Gomułki i świadczyły o jej słabości. Duże znaczenie miało poparcie, jakiego I sekretarzowi KC udzielił w imieniu śląskiej organizacji partyjnej Edward Gierek 14 marca 1968 r. na wiecu w Katowicach.

19 marca 1968 r. w czasie przemówienia w Sali Kongresowej PKiN w Warszawie Władysław Gomułka potępił antyradzieckie prowokacje w trakcie przedstawień „Dziadów” w Teatrze Narodowym. Ostro skrytykował również przebieg zebrania ZLP z 29 lutego, przede wszystkim wystąpienia Stefana Kisielewskiego i Pawła Jasienicy, którego brutalnie zaatakował, oczerniając go i insynuując jego współpracę z UB.

Zwracając się do aktywu partyjnego Warszawy Władysław Gomułka mówił: „Niemała część młodzieży studenckiej w Warszawie, a także innych ośrodkach akademickich w kraju została oszukana i sprowadzona przez wrogie socjalizmowi siły na fałszywą drogę. Siły te zasiały wśród studentów ziarna awanturniczej anarchii, łamania prawa. Posługując się metodą prowokacji, wzburzyły umysły części młodzieży, parły do wywołania starć ulicznych, do przelewu krwi”.

I sekretarz KC podkreślił żydowskie pochodzenie „inspiratorów” zajść na Uniwersytecie Warszawskim, „znanych z rewizjonistycznych wystąpień i poglądów”. Gomułka obłudnie zapewniał, że walka ze „syjonizmem” nie ma nic wspólnego z antysemityzmem. Gdy mówił o sprawach żydowskich, sala skandowała „Śmielej! Śmielej!”, przy jego słowach o prawdopodobnym opuszczeniu Polski przez „syjonistów” wznoszono okrzyki „Prędzej! Prędzej!”. Część „aktywu” w trakcie przemówienia krzyczała „Wiesław! Wiesław!”, ale inni wołali „Gierek! Gierek!”.

Następnego dnia w całym kraju odbyły się wiece pod hasłem: „Jesteśmy z Wami, towarzyszu Wiesławie!”. W samej partii rozpoczęła się antysemicka nagonka personalna. Do końca marca 1968 r. z PZPR wyrzucono ponad 8 tys. osób. 80 funkcjonariuszy wysokiej rangi utraciło swoje stanowiska, 14 z nich pełniło funkcje ministerialne.

Prof. Roszkowski podsumowując wydarzenia marcowe, pisał: „Choć pucz moczarowski z marca 1968 r. nie osiągnął ostatecznego celu i został zahamowany przez kierownictwo gomułkowskie, w kierownictwie tym dokonano sporych wyrw, co osłabiło znacznie pozycję samego Gomułki. Odbyło się to podczas dzikiej kampanii antydemokratycznej i antysemickiej, rozpętanej w trakcie pogromu liberalnego ruchu intelektualistów i studentów. Ruch ten przegrał, gdyż nie poparli go na większą skalę robotnicy. Komuniści próbowali zmobilizować w Polsce w marcu 1968 r. najciemniejsze siły drzemiące w każdym społeczeństwie – szowinizm, rasizm i ksenofobię – by rozegrać swoje porachunki oraz przesłonić istotne przyczyny permanentnego kryzysu społecznego w PRL, oduczyć Polaków racjonalnego myślenia i uczynić wspólnikami w walce z urojonym wrogiem”. (W. Roszkowski „Najnowsza historia Polski 1945-1980”)

Według informacji Generalnej Prokuratury z 6 czerwca 1968 r. w związku z wydarzeniami marcowymi zatrzymano ponad 2700 osób, w tym 359 studentów. Przed kolegiami postawiono blisko 700 osób, w tym 143 studentów. Śledztwa wszczęto wobec 540 osób, w tym 207 studentów.

Do sądu skierowano akty oskarżenia przeciwko 262 osobom, w tym 98 studentom i pracownikom naukowym. Wśród nich znaleźli się: Jacek Kuroń i Karol Modzelewski, którzy dostali po 3,5 roku więzienia, a także Adam Michnik z wyrokiem 3 lat pozbawienia wolności. W pozostałych procesach wyroki były niższe i wahały się od 18 do 24 miesięcy. Osoby zgadzające się na emigrację były zwalniane.

Kilka tysięcy studentów zostało relegowanych z uczelni, zawieszonych w prawach studentów lub musiało starać się o ponowne przyjęcie. Wielu spośród relegowanych otrzymało karty powołania do służby wojskowej.

W latach 1968-1969 z Polski wyemigrowało ponad 15 tys. osób pochodzenia żydowskiego. Wśród nich było m.in. ok. 500 pracowników naukowych, ok. 1000 studentów, a także dziennikarze, filmowcy, pisarze i aktorzy. W tym czasie wyjechało również ok. 200 byłych pracowników bezpieczeństwa i informacji wojskowej, odpowiedzialnych za zbrodnie stalinowskie.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


The photographs of ‘Lovely Linda’ McCartney capture the Beatles, Mick Jagger, Steve McQueen…

The photographs of ‘Lovely Linda’ McCartney capture the Beatles, Mick Jagger, Steve McQueen…

Caroline Howe for MailOnline


Eva Rozenbaum Yerushalmi

polecila na FB grupie “Drugie Pokolenie” Eva Rozenbaum Yerushalmi

    • EXCLUSIVE: Candid camera: The photographs of ‘Lovely Linda’ McCartney capture the Beatles, Mick Jagger, Steve McQueen and Ali McGraw in a stunning portfolio of her work

    • Paul McCartney’s wife Linda Eastman McCartney amassed a major portfolio of photographs of rock musicians from the 1960s to the 1990s

    • ‘I can think of no one else who captured the essence better than Linda,’ Paul writes

    • Linda died tragically of breast cancer at 56

Lovely Linda: Eastman met Paul McCartney in London in 1967 at the Bag O'Nails Club. They met up again days later at the launch album, Sgt. Pepper's Lonely Hearts Club Band.The couple married in March 1969, had four children together and remained close until her untimely death of advancing breast cancer at age fifty-six in 1998
Lovely Linda: Eastman met Paul McCartney in London in 1967 at the Bag O’Nails Club. They met up again days later at the launch album, Sgt. Pepper’s Lonely Hearts Club Band.The couple married in March 1969, had four children together and remained close until her untimely death of advancing breast cancer at age fifty-six in 1998

Paul,  the last of the Beatles to marry poses with his bride Linda Eastman and her daughter Heather after their wedding 

She was not related to the George Eastman family of Eastman Kodak fame. Rather, her father, Leopold Vail Epstein, was the son of Jewish Russian immigrants and had changed his name to Lee Eastman.

After high school, Linda headed west and was living in Arizona where a friend encouraged her to take an art history course at the Tucson Art Center with Hazel Archer.

Archer introduced Linda to the great photographers Walker Evan, Dorothea Lange, Ansel Adams and told Eastman to ‘Borrow a camera, buy a roll of film and take pictures’.

‘She inspired me to become a photographer, because of the photographs she showed me, unlike fashion photography, they were photographs of life, of people, of sadness, of poverty, of nature, everything – I loved it’.

Back in Manhattan, Linda’s photographic break came while working as a receptionist at Town and Country Magazine.

She used an extra invite to a Rolling Stone promotional party to shoot pictures of the band. That was the beginning of her career chronicling the musical revolution of the Sixties.

She met Paul McCartney in London in 1967 at the Bag O’Nails Club and met up again days later at the launch of their album, Sgt. Pepper’s Lonely Hearts Club Band.

The couple married in March 1969, had four children together and remained close until her untimely death of advancing breast cancer at age fifty-six in 1998.

These photographs appear in Life In Photographs by Linda McCartney and, in a new edition of the book published by Taschen.

Zobacz wiecej: The photographs of Mick Jagger, Steve McQueen…


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

POCZĄTEK KOŃCA W MARCU-68.


POCZĄTEK KOŃCA W MARCU-68.

Eli Barbur


TELAWIW OnLine: Pojutrze kolejna rocznica marca-68, który dla mojej formacji polsko-żydowskiej był jednym z głównych wydarzeń życiorysowych. Końcówka Sixties ze swoją eksplozją energii rockowej okazała się też zwiastunem czegoś znacznie większego. Załączam parę słów o tych klimatach z mojej autobiograficznej powieści ”Grupy na Wolnym Powietrzu” + jeden z przykładów tej wściekłej energii – w wykonaniu zespołu The Animals – cholernie ostro kontrastującej z grzecznym na oko wyglądem tych chłopaków.

”Kończyły się lata sześćdziesiąte, ktore potem obrosły w legendę, nie tylko dlatego, że szło ku nowemu z pokoleniami, które nie znały wojen światowych; ale dlatego, że mocne uderzenia gitar elektrycznych były jakby pierwszym Big Bangiem finiszującego tysiąclecia; końcówy ”2000” – czego wtedy jeszcze nie mogliśmy wiedzieć, tak samo, jak nie mogliśmy wiedzieć, że zaczyna rozwalać się komuna światowa; mało kto pamięta, że w latach 1968-70 maklerzy gieldowi w NYC zaczęli nagle haratać na nadgodzinach.

”W momencie najgorszych zgrzytów na Wydziale przybyli do Warszawy Rolling Stonesi i odbyła się pierwsza w moim życiu zadyma pod gołym niebem – na ”największym placu Europy” – wtenczas jak z szarych ciężarówek ”PIECZYWO” wyskoczyli nagle mendiarze z pałami, i broniliśmy pozycji pod obeliskiem z odległościami do wszystkich stolic Europy. Pamiętam jak potem w Sali Kongresowej Stonesi ładowali ”Satisfaction” i mendy z pałami i paskami na brodach łazili między rzędami, i w prześwietlonych kłębach dymu papierosowego nad widownią latały balony z kondonów, i coraz to ktoś zrywał się z wrzaskiem, wywijając marynarą nad głowami w ciemności – po tym jak Mick Jagger rzucił na widownię swoje srebrne wdzianko.

”Nie zastanawiałem się jeszcze wtedy, na ile dostęp do zachodniej kultury pop odsuwał nas od doraźnego zainteresowania komunizmem, ale mogę teraz powiedzieć z całą pewnością, że w drugiej połowie lat 60. komuchy już naprawdę zaczynali grać na krótką metę i nawet nie myśleli, co będzie potem, gdy cała ta młodzież wychowana ponad ich głowami na mentalności zachodniej – nie będzie już w ogóle wiedziała, o czym oni gadają tyle lat. Najpierwsi odłączyli od komuny naćpani Marksem od kuchni synkowie ”starych towarzyszy”, bo im się zdawało, że można ten system uczłowieczyć, ale myślę, że formacja Sixties wybiła się na wolne powietrze poprzez młodzieżowe subkultury – będące częścią pędzącego Zachodu, z przeszczepem serca w RPA i nawet końcem dyktatury Salazara w sześćdziesiątym ósmym”.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Combatting the Haman of Today

Combatting the Haman of Today

Rabbi Naphtali Hoff


An anti-Semitic poster seen in Europe.

An anti-Semitic poster seen in Europe.
Photo Credit: OzTorah.com

Much has been made of the timing of Benjamin Netanyahu’s address to Congress. Delivered just two days before Purim (just over one day for those celebrating in Israel), it conjures up memories of a historic fight for survival against a nihilist enemy that was bent our national destruction.

The holiday of Purim celebrates a triumphant end to a harrowing saga, when Haman the Amalekite presented his Final Solution to Achashveirosh. Haman did not question God’s existence, but rather His willingness to intervene on behalf of a nation that “rebelled against its God (during the first commonwealth) and still have not changed their wicked ways.” (Esther Rabbah 7:13)

Haman sensed a weakness in the bond between God and His chosen nation when he observed its frivolous conduct at the royal feast in Shushan, and seized on the opportunity to permanently break that sacred link. Only through the efforts of Mordechai and Esther to focus their nation on the importance of reconnecting with its Maker (through fasting, prayer and repentance) were the Jews able to overcome the terrible decree of annihilation and emerge victorious over their archrival.

Of course, it was this same assault on the spiritual connection between the Jews and their God that inspired the Nazis, the modern day Amalekites, to attempt to achieve their goals.

Despite Hitler’s stated objective to combat attacks on German nationalism and racial purity, ideals that the Jews, in particular, had allegedly defiled through their corrupt modernistic and leftist leanings, the Nazis focused primarily on the Jewish religion, and aimed to completely debase the possessors of that special heritage.

As Emil L. Fackenheim expressed it in What is Judaism, “The whole purpose of the [Nazi] program was to reduce Israel to excrement. That program included the God of Israel.”

Historian Lucy Dawidowicz concurred:

The refinements of cruelty were reserved for pious Jews and rabbis, whose traditional Jewish garb and whose beard and side locks identified them as quintessentially Jewish. The Germans deliberately chose observant Jews to force them to desecrate and destroy the sacred articles of Judaism, even to set fire to synagogues. In some places the Germans piled the Torah scrolls in the marketplace, compelling the Jews to set fire to the pile, and dance around it. Another German pleasure was “feeding” pork to pious Jews, usually in the presence of an invited audience. [The War Against the Jews, pp. 201-202]

Read more: Combatting…


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Emerging deal reveals West’s reluctance to avert a nuclear Iran

Emerging deal reveals West’s reluctance to avert a nuclear Iran

Amiel Ungar


A replica of a U.S. aircraft carrier is exploded by the Iranian Revolutionary Guard, Feb 25, 2015

A replica of a U.S. aircraft carrier is exploded by the Iranian Revolutionary Guard, Feb 25, 2015

Prime Minister Benjamin Netanyahu was right to decry the emerging world powers’ nuclear deal with Iran. It is a bad deal that includes a sunset clause upon whose expiration Iran is home free, a massive centrifuge infrastructure for Tehran to retain, and a naïve belief that Iran – which continues to stonewall the IAEA – will change its spots and forthwith comply with intrusive inspection.

Any Israeli success in winning better terms should be welcomed, because it will be impossible to demand from Iran tomorrow anything that is omitted from the signed agreement today.
We have also learned during the negotiation process that previous United Nations resolutions hampering Iran from procuring bomb-making components will be superseded and shredded by the most recently signed agreement.

While the final text and terms of the agreement are important, of equal importance – to paraphrase Montesquieu – is the spirit of the agreement. Even an optimally worded agreement is useless unless the signatories are prepared to punish Iran for violating it.
Israel learned this lesson when UN Security Council Resolution 1701 terminated Israel’s Second Lebanon War in 2006. The resolution’s most meaningful clause was “the disarmament of all armed groups in Lebanon, so that, pursuant to the Lebanese cabinet decision of July 27, 2006, there will be no weapons or authority in Lebanon other than that of the Lebanese State.”

Nobody was willing to enforce this clause against Hezbollah, and as a result the organization is more powerful than the Lebanese army that the resolution sought to make the country’s exclusive military force.

Over and beyond the unfavorable terms of the agreement with Iran are the massive concessions the world plans on making. They demonstrate a lack of will that justifies Netanyahu’s accusation that the West “has given up” on trying to prevent an Iranian bomb.
Netanyahu is aptly focusing his efforts on the United States and Europeans. It was a foregone conclusion that Russia and China who, like Iran, form part of what Prof. Walter Russell Mead has called the axis of weevils – revisionist powers who want to chip away at the international status quo – and who would not be overly despondent if Iran got the bomb.
Russia, as reportedly noted by Deputy Foreign Minister Sergei Ryabkov, is looking forward to the conclusion of a deal that would lift the arms embargo on Tehran and facilitate Russian-Iranian military cooperation.

If you believe that Russia will serve as an effective and vigilant custodian of Iran’s enriched uranium, you must surely also believe that its leader, President Vladimir Putin, will guarantee a transparent investigation of Boris Nemtsov’s murder.
Russia will treat accusations of Iranian violations in the same vein that it treated the use of chemical warfare by Syrian President Bashar Assad.
The disappointment thus focuses primarily on the Obama administration. An American policy of “all options are on the table” has become a policy that the military option is definitively off the table.

Administration spokespersons now argue that the military option is useless because it will accelerate Iran’s march to the bomb and its removal of the nuclear infrastructure to impregnable underground locations.
If the military option is so terrible to contemplate when Iran lacks nuclear weapons, how will it look when Tehran does a Pyongyang and tests a bomb that can be mounted on its intercontinental delivery systems?
Compare this aversion to war with the “Great Prophet 9” maneuvers conducted by the Islamic Revolutionary Guards Corps, culminating with the destruction of a mock-up of the U.S. carrier Nimitz.

Iran signals it is willing to risk a military confrontation; the West has signaled that this prospect is unthinkable.
Sham agreements are drafted to deodorize the stench. This tactic applies not only to Iran but to Ukraine as well, where Putin has now added two separatist enclaves in East Ukraine to his annexation of Crimea.
When Ukraine signed the Budapest Memorandum in 1994 and gave up its nuclear force, it was granted assurances of its territorial integrity, reaffirmed in 2009, by the United States and Russia, who obliged to “refrain from the threat or use of force against the territorial integrity or political independence of Ukraine.”

Ukraine was wooed by the European Union and exhorted to draw closer to the West and move further away from its Soviet past. When it did so, and Putin expressed his displeasure first by employing the energy [natural gas] weapon and then by outright invasion, the West hastily patched together cease-fire after cease-fire. It refused to even supply Kiev with weaponry that could have possibly convinced Putin that the price of military invasion could prove prohibitive.

Kiev has not been allowed to fight, just as Israel would not be allowed to attack Iran’s nuclear program.
Kiev has to accept the fact that Ukraine’s Finlandization at best, or dismemberment at worst, is more important to Putin than the West. The deal with Iran carries the same message: Tehran is more committed to getting the bomb than the West is committed to denying Iran that achievement.

Amiel Ungar is a political scientist.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com