Archive | March 2015

Newsweek wyciąga… antysemicką kartę

Newsweek wyciąga… antysemicką kartę

Sztab Komorowskiego obiecuje atak "o sile bomby atomowej" i Newsweek wyciąga... antysemicką kartę - niezalezna.pl

foto: http://andrzejduda.pl – niezalezna.pl

“Polakożerca” – tak w “Newsweeku” opisano teścia Andrzeja Dudy, znanego poetę i krytyka literackiego prof. Juliana Kornhausera. Powód? Jego żydowskie pochodzenie. Dwa dni temu, po publikacji nowego spotu Dudy “jeden z kluczowych spin doktorów, stojących za strategią kampanii kandydata PO” w rozmowie z portalem 300polityka zapowiadał: “Odpowiemy przekazem o sile rażenia bomby atomowej”.

W najnowszej publikacji w tygodniku Tomasza Lisa autorzy grają antysemicką nutą. W artykule “Duda gracz” Michała Krzymowskiego i Anny Szulc w negatywnym kontekście przedstawia się pochodzenie teścia kandydata PiS na prezydenta, Andrzeja Dudy. Przy okazji jako zarzut stawia się również fakt jego członkostwa w… Unii Wolności 14 lat temu. Zacytujmy kluczowy fragment w całości:

„Dlaczego akurat Unia Wolności? Czyżby wpływ na ówczesne polityczne wybory Andrzeja Dudy miał jego teść, znany poeta i krytyk literacki prof. Julian Kornhauser? W 1994 r. Duda ożenił się z jego córką Agatą. Julian Kornhauser, z pochodzenia Żyd, w jednym ze swoich wierszy rozliczał się z Polakami biorącymi udział w pogromie kieleckim, za co przez prawicowców został okrzyknięty polakożercą”

Tygodnik Tomasza Lisa nie przedstawia żadnych dowodów na to, że ktokolwiek na prawicy “okrzyknął” teścia Dudy “polakożercą”, czyni to jednak rzeczywiście sam “Newsweek”. Autorzy publikacji idą dalej i po teściu zabierają się za córkę i żonę. Ta pierwsza według “anonimowego działacza” nie zagłosowałaby na ojca, gdyby nie był jej ojcem, żona zaś z kolei regularnie mu się “sprzeciwia” w dość osobliwy (według teorii Newsweeka) sposób.

– Symbolem sprzeciwu miałby być worek ze śmieciami – po każdym powrocie Dudy z partyjnych posiadówek wystawiała mu przed drzwi odpadki – pisze organ Lisa. Czy publikacja tygodnika inspirowana była przez sztab Bronisława Komorowskiego? Kilka dni temu, portal 300polityka.pl opisał reakcję sztabowców PO na nowy spot Andrzeja Dudy pt. “Kto odbierze telefon?” – Sięgniemy po sprawę SKOK-ów, (…) pokażemy co robił jako poseł i minister Kaczynskiego i Ziobry, kto go popiera: Pawłowicz, Macierewicz, Rydzyk. Ale to wierzchołek góry lodowej tego, czego Polacy nie wiedzą o kandydacie PiS – mówił polityk PO “bezpośrednio zaangażowany w kampanię”, obiecując “przekaz o sile bomby atomowej”.

Czy żydowskie pochodzenie teścia Andrzeja Dudy to ta “bomba atomowa”? Jak na zagranie antysemicką kartą zapatruje się niemiecki wydawca “Newsweeka” Ringier Axel Springer? Adres mailowy do przedstawiciela koncernu w centrali: pr@ringieraxelspringer.com, do przedstawiciela w Polsce: anna.marucha@ringieraxelspringer.pl


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


W poszukiwaniu utraconego krajobrazu – film Leo Kantora

W poszukiwaniu utraconego krajobrazu – film Leo Kantora

Towarzystwo Społeczno-Kulturalne Żydów w Polsce oraz Austriackie Forum Kultury zapraszają na: – projekcję filmu “W poszukiwaniu utraconego krajobrazu” oraz spotkanie z reżyserem filmu – Leo Kantorem, które poprowadzi Artur Hofman.

Spotkanie odbędzie się 25 marca (środa) o godz. 17.30 w Austriackim Forum Kultury przy ul. Próżnej 7/9

Wstęp wolny

“W poszukiwaniu utraconego krajobrazu” – To pierwszy film dokumentalny opowiadający o społeczności żydowskiej na Dolnym Śląsku. Z jej wspaniałymi postaciami: Edytą Stein, Ferdinadem Lassalle’em, czy noblista Max Born. Jest to historia społeczności żydowskiej w Breslau/Wrocławiu i na Dolnym Śląsku. Opowieść o ich życiu, nadziejach, rozterkach, a po 1968 roku ostatecznej emigracji, opowiedziana z perspektywy naocznego świadka powojennych czasów, który wychował się w Strzegomiu, małym miasteczku nieopodal Wrocławia.

“Leo Kantor opisuje w filmie historie swoją i ludzi uratowanych z Zagłady i ich przeżycia, to co o nich pokazał można potraktować w kategorii cudu”. Tamara Włodarczyk, Uniwersytet Wrocławski

“Jest to bez wątpienia perła dokumentu”. Artysta obrazu Zbigniew Rybczyński, Laureat Oscara 1983

“Ten Film ma przypomnieć. Wszystko od a do zet i zrobiono to w piękny sposób” Paweł Smoleński, Gazeta Wyborcza.

Leo Kantor – slawista, publicysta żydowskiego pochodzenia (ur. 1940), ocalały z Holokaustu. Usunięty po Marcu ’68 z pracy w Wyższej Szkole Pedagogicznej w Opolu i zmuszony do opuszczenia Polski. Od 1990 roku szef Międzynarodowego Forum Kultury w Szwecji, od 1999 dyrektor Międzynarodowego Festiwalu Filmów Dokumentalnych “Człowiek w świecie”. W latach 1995-2005 członek Szwedzkiej Rządowej Rady ds. Równości Etnicznej. Od roku 2005 szef kolegium redakcyjnego polsko-szwedzkiego kwartalnika Suecia Polonia. W 2008 otrzymał Główną Nagrodę Federacji Artystów Szwedzkich za obronę praw człowieka i działania antyfaszystowskie.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


US Intel Report Removes Iran and Hezbollah as Terror Threats

US Intel Report Removes Iran and Hezbollah as Terror Threats

(Photo: wikicommons/ Alborzagros)

(Photo: wikicommons/ Alborzagros)

As the United States continues talks with Iran regarding the Islamic Republic’s nuclear program, a troubling bit of news has been reported by The Times of Israel. A new U.S. intelligence report has removed both Iran and Hezbollah from the list of terror threats:

An annual report delivered recently to the US Senate by James Clapper, the director of National Intelligence, removed Iran and Hezbollah from its list of terrorism threats, after years in which they featured in similar reports.

The unclassified version of the Worldwide Threat Assessment of the US Intelligence Communities, dated February 26, 2015 (PDF), noted Iran’s efforts to combat Sunni extremists, including those of the ultra-radical Islamic State group, who were perceived to constitute the preeminent terrorist threat to American interests worldwide …

The report said that it was unclear whether or not Iran would eventually decide to build nuclear weapons, but noted that should the Iranian government decide to pursue such a course, it would face no “insurmountable technical barriers to producing a nuclear weapon.” It lingered on Iran’s pursuit of intercontinental ballistic missile technology as a likely delivery system for a nuclear weapon, and delineated Iranian threats in the realms of counterintelligence and cyber warfare.

According to one Israeli think tank, the removal of Iran and its proxy Hezbollah from the list of terror threats, where they featured in previous years, was directly linked to the campaign against the Islamic State …

Israel, as well as Sunni allies of the US, has often warned that Iran, through Hezbollah and other proxies, has been sowing instability in the region …

Iran has made bellicose statements toward Israel, threatening to destroy the Jewish state, often citing Israeli talk of attacking its nuclear facilities, which it maintains are for peaceful purposes.

Hezbollah, which is based to Israel’s north in Lebanon and the Syrian Golan Heights, has largely refrained from attacking Israeli targets since the bloody Second Lebanon War of 2006, although there have been skirmishes along the border.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Czego naprawdę żąda ISIS?

Czego naprawdę żąda ISIS?

Graeme Wood


Zwolennicy Abu Bakr al-Baghdadiego ogłosili go kalifem latem 2014 r. Ustanowienie kalifatu przywróciło do życia znaczne ustępy prawa koranicznego, które od dawna nie były stosowane. Wielu muzułmanów uznających kalifat wyjechało na obszary przezeń zajęte. (Associated Press)

Zwolennicy Abu Bakr al-Baghdadiego ogłosili go kalifem latem 2014 r. Ustanowienie kalifatu przywróciło do życia znaczne ustępy prawa koranicznego, które od dawna nie były stosowane. Wielu muzułmanów uznających kalifat wyjechało na obszary przezeń zajęte. (Associated Press)

Państwo Islamskie nie jest grupą przypadkowych psychopatów – to odłam muzułmanów, dla których najważniejszym elementem jest nadchodząca apokalipsa. ISIS zajął Mosul w Iraku w czerwcu 2014 r. i rządzi już terenem większym niż Wielka Brytania. Abu Bakr al-Baghdadi stoi na jej czele od maja 2010, lecz do lata zeszłego roku niewyraźne zdjęcie z niewoli amerykańskiej w Camp Bucca w czasie okupacji Iraku było jego jedyną dobrze znaną fotografią. Poniżej przedstawiam, jak określa to strategię Państwa Islamskiego i jak – ewentualnie – można je zatrzymać.

Czym jest Państwo Islamskie? Jak się narodziło i jakie są jego intencje?

To tylko pozornie łatwe pytanie. Niewielu zachodnich liderów zna odpowiedź. W grudniu “The New York Times” opublikował tajne notatki generała Michaela K. Nagaty, dowódcy do Spraw Specjalnych Operacji Stanów Zjednoczonych na Bliskim Wschodzie. Nagata przyznaje, że dopiero zaczął rozumieć fenomen popularności Państwa Islamskiego. Nie pokonaliśmy idei – powiedział. Nawet nie rozumiemy idei. W zeszłym roku prezydent Obama stosował różne określenia wobec Państwa Islamskiego, np.: nie-muzułmańskie i juniorski zespół al-Qaedy [al-Kaidy]. Odzwierciedla to niezrozumienie grupy, a może przyczynić się do znaczących strategicznych błędów.

Grupa zajęła Mosul w Iraku w czerwcu 2014 r. i rządzi już terenem większym niż Wielka Brytania. Abu Bakr al-Baghdadi stoi na jej czele od maja 2010, lecz do lata zeszłego roku niewyraźne zdjęcie z niewoli amerykańskiej w Camp Bucca w czasie okupacji Iraku było jego jedyną dobrze znaną fotografią.

5 lipca 2014 r. w wielkim meczecie al-Nuri w Mosulu w czasie ramadanu wygłosił on kazanie jako pierwszy kalif od kilku pokoleń. Jego zamazany obraz przekształcił się w wyraźny wizerunek, a jego pozycja – w rolę prześladowanego partyzanta, lidera wszystkich muzułmanów. Napływ dżihadystów z całego świata był bez precedensu. Zarówno jego tempo, jak i ich liczba. Trwa on nieprzerwanie.

Nasza ignorancja w stosunku do Państwa Islamskiego jest w pewien sposób zrozumiała: to królestwo “pustelnicze”. Niewielu tam pojechało i stamtąd wróciło. Baghdadi mówił przed kamerami tylko raz. Jednakże jego przemowa, a także niezliczone propagandowe filmy wideo i “encykliki” wyprodukowane przez Państwo Islamskie, są dostępne w internecie. Zwolennicy kalifatu zrobili wszystko, żeby wiedza o ich projekcie dobrze się rozchodziła. Możemy przyjąć, że ich państwo pryncypialnie odrzuca jakikolwiek pokój, że jest żądne ludobójstwa; że religijne poglądy uniemożliwiają zmiany pewnego typu, nawet jeżeli takie zmiany mogłyby zapewnić przetrwanie państwa. Ci islamiści sądzą bowiem, że zmiany mogą oznaczać bliski koniec świata.

Państwo Islamskie, znane także jako Państwo Islamskie Iraku i al-Szamu (ISIS), kieruje się wskazaniami odłamu islamu, którego wiara w drogę do Dnia Sądu ma znaczenie dla strategii działania i może pomóc Zachodowi zrozumieć wroga, a także przewidzieć jego zachowania. Dojście do władzy IS nie przypomina triumfu Bractwa Muzułmańskiego w Egipcie (IS uznaje Bractwo za apostatów). Jest to realizacja apokaliptycznej wizji, za którą podążyli David Koresz czy Jim Jones, mając absolutną władzę tylko nad kilkusetosobową grupą, a nie nad 8 milionami ludzi.

Interpretujemy ideę Państwa Islamskiego błędnie przynajmniej na dwóch poziomach. Po pierwsze, postrzegamy dżihad jako monolit i nadal stosujemy wobec niego taką samą logikę jak wobec al-Kaidy, organizacji, która już upada. Rozmawiałem ze zwolennikami IS, nadal określającymi Osamę Bin Ladena jako “Szejka Osamę” – tytułem honorowym. Jednakże dżihadyzm zmienił się od czasów największej aktywności al-Kaidy w latach 1998-2003. Wielu dżihadystów odcięło się od priorytetów grupy oraz jej obecnego przywództwa.

Bin Laden postrzegał terroryzm jako początek drogi do budowy kalifatu. Nie sądził jednak, ze zobaczy kalifat za swojego życia. Jego organizacja działała na zasadzie sieci niezależnych komórek. IS wprost przeciwnie- chce objąć legalne terytorium ze ścisłą strukturą rządową – biurokracją podzieloną na władze militarne i świeckie, a terytorium – na prowincje.

Po raz drugi jesteśmy zmyleni przez sprawną, lecz nieuczciwą kampanię, mającą na celu zaprzeczanie opinii o średniowiecznej religijności IS. Peter Bergen, który przeprowadził wywiad z Bin Ladenem w 1997 r., zatytułował swoją pierwszą książkę Holy War, Inc, gdyż po części pragnął przedstawić Bin Ladena jako produkt współczesnego świeckiego świata. Bin Laden stworzył sieć terrorystyczną, żądał politycznych ustępstw, np. wycofania sił USA z Arabii Saudyjskiej. Jego bojownicy przemierzali sekretnie cały świat. W ostatnim dniu życia Mohammad Atta robił zakupy w Walmarcie i zjadł obiad w Pizza Hut.

Prawie wszystkie decyzje IS podążają “profetyczną drogą”, którą można odczytać na bilbordach, monetach, rejestracjach samochodowych.

Istnieje pokusa diametralnie innej obserwacji. Dżihadyści to grupa nowoczesnych i świeckich ludzi, ich poglądy polityczne są “dzisiejsze”, a religijna średniowieczna ekspresja to tylko maska na użytek IS. Faktycznie jednak działania grupy to dokładnie przemyślany powrót do prawnych regulacji z VII wieku i z określeniem kresu świata z nadejściem apokalipsy.

Działacze i zwolennicy IS potrafią dokładniej nazwać obecną sytuację. Są określani jako “nowocześni” tylko ironicznie. W rozmowie podkreślają, że nie zamierzają odstąpić od obowiązujących w islamie przykazań Proroka Mahometa i jego zwolenników. Często używają kodów czy też aluzji, które są niezrozumiałe lub staroświeckie dla nie-muzułmanina – odnoszą się do pewnych specyficznych tradycji czy też tekstów wczesnego islamu.

Oto przykład. We wrześniu 2014 r. szejk Sheikh Abu Muhammad al-Adnani, główny rzecznik IS, wezwał muzułmanów w krajach Zachodu, takich jak Francja czy Kanada, aby odnaleźli niewiernego i rozbili jego głowę kamieniem, otruli go, przejechali samochodem, czy zniszczyli jego zbiory. Dla ludzi Zachodu kary typu ukamienowanie czy zniszczenie zbiorów, które mają podtekst biblijny, są dziwaczne i przerażające, podobnie jest z wezwaniem do zabójstwa przez wysadzenie w powietrze samochodu.

Czytaj dalej tu: Czego naprawdę żąda ISIS?


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


“Lalka” to powieść antypolska?

Bratkowski: Wokulski to rosyjski sługus, a “Lalka” to powieść antypolska?

Piotr Bratkowski


SERIAL TELEWIZYJNY LALKA

Serial telewizyjny Bolesław Prus “Lalka” reżyser Ryszard Ber. Na zdjęciu aktorzy Barbara Wrzesińska, Jerzy Kamas

Bolesława Prusa, na łamach tygodnika „W Sieci” zdemaskował i rozliczył sam Jan Polkowski. Zasłużony, odważny działacz opozycji antykomunistycznej. Czołowy poeta swojego (i mojego) pokolenia, niezły prozaik. Prawicowy intelektualista i eks-rzecznik rządu Jana Olszewskiego. A mi się jakoś nie chce już z tego śmiać – pisze Piotr Bratkowski.

Wokulski – rosyjski sługus; „Lalka”: powieść antypolska. Nieprzypadkowo przez przeszło sto lat prowadzono kampanię, lansującą „Bolesława Prusa”, kreującą go na wielkiego pisarza.

Nieprzypadkowo też na podstawie jego sztandarowej powieści kręcono filmy i seriale, wystawiano spektakle teatralne i – last but not the least – wciskano „Lalkę” do lektur szkolnych. Szło o to, by duchowo zniewolić Polaków w duchu rosyjskiej propagandy – najpierw zaborczej, potem komunistycznej, dziś putinowskiej. Ale i po trosze „europejskiej”: “Prus wciska uwagi o podłym kraju i jeszcze gorszych ludziach. Kolaboracja, antykatolicka fobia, niewolnicza tęsknota za stabilizacją, kolonialne lokajstwo, zaorywanie polskiego przemysłu i pragnienie skończenia z niepodległą polskością – wszystkie śmiertelne argumenty i poglądy znane z dzisiejszych gazet, łącznie z lansowaniem prawa do nienaturalnej śmierci, sączył Prus Polakom dyskretnie w krew przy pomocy medium zakochanego idealisty.”

Nie, tym razem nie grzebałem w śmietniku internetowych forów „prawdziwych Polaków”. Bolesława Prusa, na łamach tygodnika „W Sieci” zdemaskował i rozliczył sam Jan Polkowski. Zasłużony, odważny działacz opozycji antykomunistycznej. Czołowy poeta swojego (i mojego) pokolenia, niezły prozaik. Prawicowy intelektualista i eks-rzecznik rządu Jana Olszewskiego.

I mi się jakoś nie chce już z tego śmiać. Parę dni wcześniej publicysta Dominik Zdort zasugerował na łamach „Rzeczpospolitej” deportację polskich Tatarów, teraz Polkowski lustruje Prusa. Dwóch ludzi, których znałem jako przyzwoitych i niegłupich, wypisuje horrendalne brednie.

A może znaczy to, że nie da się bezkarnie mieszkać w umysłowym matriksie? W którym nieustannie tropi się spiski, szuka się zdrajców; w którym nieustannie szuka się wroga? I w którym na co dzień za dopuszczalne, ba: pełnoprawne, uchodzą treści i poglądy rodem z jakiejś kosmicznej rzeczywistości równoległej?

W tym matriksie, po pewnym czasie wszystko już wydaje się możliwe. Nawet to, że Aleksander Głowacki przyjął kryptonim operacyjny „Prus”, by przypodobać się przewodzącej antypolskiej cywilizacji śmierci Angeli Merkel.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com