Archive | August 2015

lfa(bet) i omega

lfa(bet) i omega

Edwin Bendyk


Rewolucja w Google: Koncern wejdzie w skład holdingu nowej wielkiej firmy

Oto na scenę wkracza nowa firma – Alphabet, Inc. – która będzie holdingiem skupiającym w swym portfelu m.in. starego, lecz odchudzonego Google’a. Po co to wszystko?

W świecie, w którym wszyscy podsłuchują wszystkich, a mniej lub bardziej kontrolowany przeciek staje się normą – trudno być zaskoczonym. A jednak Larry Page, dotychczasowy szef Google, zdołał zaskoczyć. Konkretnie – swoim wpisem na korporacyjnym blogu.

Notatka o niewinnym tytule „G jak Google”, opublikowana w poniedziałek po zamknięciu notowań na giełdzie, poruszyła światem analityków biznesu i zaawansowanych technologii. Oto bowiem na scenę wkracza nowa firma, Alphabet, Inc., która będzie holdingiem skupiającym w swym portfelu m.in. starego, lecz odchudzonego Google’a (będzie nim kierował Sundar Pichai, wschodząca gwiazda zarządzania w Krzemowej Dolinie).

Po co to wszystko? Jak pisze Page, prezes Alphabet, chodzi o zwiększenie operacyjnej efektywności i klarowności zarządzania korporacją, która z wyszukiwarki internetowej rozrosła się do hiperprzedsiębiorstwa zajmującego się już niemal wszystkim – z projektowaniem autonomicznych samochodów, badaniami biomedycznymi, automatyką domową, sztuczną inteligencją, długowiecznością i wieloma tematami, o których nawet nie wiemy, bo są prowadzone w głębokiej tajemnicy.

Wprowadzenie Alphabetu umożliwia rozdział biznesów tak, żeby inwestorzy nie czuli się zagubieni, nie wiedząc, czy z zysków nie są aby finansowane przedsięwzięcia zbyt ryzykowne lub szalone. Bo przecież Google, choć niewątpliwie jest firmą sukcesu, to jednak droga doń usłana była wieloma porażkami.

Rozdzielenie pod względem operacyjnym i zarządczym różnych marek i obszarów działania pozwoli także na skuteczniejszą grę z instytucjami regulacyjnymi, które coraz częściej patrzyły na Google jak na monopolistę. To przecież Parlament Europejski puścił w zeszłym roku sygnał o tym, że internetowego giganta należałoby podzielić.

Nie minęło 20 lat od powstania Google, Inc. – założona przez Sergeya Brina i Larry’ego Page’a w 1998 r. firma szybko stała się ikoną nowego, cyfrowego kapitalizmu. W 2004 r. w wielkim stylu weszła na giełdę, z czasem stając się jedną najdroższych marek – w rankingu BrandZ Top100 logo Google warte było w 2015 r. 173 mld dolarów, ustępując tylko Apple (247 mld). Z kolei wartość giełdowa osiągnęła (wynik z 11 sierpnia tego roku) 445 mld dolarów. Czy cokolwiek lub ktokolwiek jest w stanie zatrzymać giganta z Mountain View? Wielu analityków wskazuje na Facebooka, choć sukces tej firmy polega na odmiennym pomyśle na biznes.

Nazwę nowej firmy – Alphabet – można odczytywać również symbolicznie, jako wyraz nigdy nieskrywanych ambicji twórców Google, by zbudować korporację totalną, stanowiącą centralny punkt świata, którego najważniejszym tworzywem i zasobem jest informacja.

Alphabet, alfa i omega nadchodzącej przyszłości? W głównej mierze zależy to od nas, użytkowników, konsumentów i obywateli w końcu. Od tego na ile damy się uwieść coraz atrakcyjniejszej ofercie i na ile wygodę korzystania z kolejnych usług potrafimy połączyć z krytyczną refleksją nad konsekwencjami wykorzystania nowych technologii.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Polska zwróciła Ameryce ponad miliard dolarów za utracone przez Żydów majątki

Polska zwróciła Ameryce ponad miliard dolarów za utracone przez Żydów majątki

radoslaw_sikorski

Radoslaw Sikorski

To jedno posunięcie zamknęło usta amerykańskim krytykantom. Władzom USA trudno będzie teraz wzywać Polskę do zwracania Żydom majątków utraconych w czasie wojny. Z dokumentów opublikowanych przez szefa MSZ Radosława Sikorskiego (48 l.) wynika, że Polska już raz wypłaciła Stanom Zjednoczonym gigantyczne odszkodowania dla ich obywateli żydowskiego pochodzenia. Umowa z 1960 roku opiewa na 40 milionów dolarów. Czyli ponad miliard dolarów – biorąc pod uwagę dzisiejsze realia.

Dokument umieszczony został na internetowych stronach MSZ. To układ władz PRL i USA, na mocy którego – o czym pisał “Super Express” wczoraj – Stany Zjednoczone zrzekły się prawa do reprezentowania swoich obywateli w sprawach powojennych odszkodowań. Wzięły na siebie także obowiązek dystrybucji pieniędzy z Polski wśród pokrzywdzonych mieszkańców.

Patrz też:
Minister Radosław Sikorski o wycieczkach Żydów do Polski: W Polsce się żyje, a nie tylko umiera

Więcej
http://www.se.pl/wydarzenia/kraj/radosaw-sikorski-juz-raz-zapacilismy-za-zydowskie-majatki_176334.html

Czy ten dokument blokuje jednak roszczenia amerykańskich Żydów dziś?

– Zdecydowanie tak – uważa mecenas Bartosz Grohman, ekspert ds. odszkodowań. – Umowa to umowa. I jeśli żadne inne porozumienie jej nie unieważnia, a tak jest w tym przypadku, obowiązuje cały czas.

Tyle, jeśli chodzi o relacje polsko-amerykańskie. Pozostaje jednak jeszcze kwestia wniosków o odszkodowania składanych np. przez Światowy Kongres Żydów i prywatne roszczenia obywateli państw europejskich.

Dlaczego jednak dokument sprzed prawie 50 lat ujrzał światło dzienne dopiero teraz?

– Szef MSZ trzymał to pismo w zanadrzu i czekał na bardziej odpowiedni moment – mówi nam nieoficjalnie jeden z polityków PO. – W czwartek jednak, po ponagleniach, doradcy sekretarza stanu ds. Holocaustu, który krytykował Polskę za opieszałość w uchwaleniu ustawy reprywatyzacyjnej, po prostu nie wytrzymał…

– Według mnie Radosław Sikorski wiedział o tym piśmie zagrzebanym gdzieś w archiwach dużo wcześniej – komentuje mec. Grohman. – A Amerykanie o nim… zapomnieli.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Der Stürmer i jego drugie przyjście

Der Stürmer i jego drugie przyjście

Andrzej Koraszewski


To musiał być rok 1929 albo nawet 1930. Starszy brat mojej matki, Zbigniew Jasiński, późniejszy żołnierz Powstania Warszawskiego i autor wiersza „Żądamy amunicji”, zbudował kryształkowe radio. Kiedy wreszcie wszystko działało jak trzeba, postawił na stole porcelanową wazę do zupy, włożył w nią swoje dzieło i zaprosił rodzinę. Zebrani pochylili głowy nad wazą, z której popłynęła muzyka Mozarta. Na twarzy dziadka socjalisty pojawił się błogi uśmiech, orzekł że teraz sztuka i kultura będzie mogła dotrzeć pod strzechy. Opowiadała mi moja matka, jak zaledwie w trzy czy cztery lata później widziała dziadka słuchającego z bladą twarzą radia, z którego płynęły wrzaski Adolfa Hitlera.

Proponuję Pani interesujący eksperyment, niech Pani spróbuje wbić w wyszukiwarkę hasło: „izraelskie zbrodnie”. Niech Pani powtórzy ten eksperyment w kilku językach. Niech Pani kliknie na grafikę, a znajdzie się Pani na stronach Der Stürmera. Julius Streicher ma dziś miliony naśladowców. Czytała Pani jego biografię? Nauczyciel i syn nauczyciela, wydał nawet książeczkę dla dzieci „Muchomor”, który jest jak Żyd, atrakcyjny ale trujący. Wie Pani, on się zakochał w Hitlerze już w 1922 roku. Kiedy piszę, że się zakochał, to wcale nie przesadzam. Wysłuchał jego przemówienia w Monachium i stwierdził : “Ten człowiek mówi z boskiego nakazu, jest posłańcem zesłanym z nieba w czasach, kiedy piekło się otworzyło i pochłania wszystko.”

Streicher założył tygodnik Der Stürmer już w 1923 roku. Tygodnik miał stałe motto Die Juden sind unser Unglück – Żydzi to nasze nieszczęście. Od pierwszych politycznych kroków należał do najbliższych przyjaciół Adolfa Hitlera. Czy mógł podejrzewać, że publikowane przez niego karykatury będą wzorem dla wielu pokoleń? W najśmielszych snach nie mógł podejrzewać, że tworzy kanon propagowania nienawiści, który prawie 70 lat po jego egzekucji będzie powszechny na wszystkich kontynentach.

Kiedy wprowadzano telewizję, George Orwell przewidywał pojawienie się interaktywnych kamer, stworzenie technicznych możliwości podsłuchiwania i podglądania, które służyć będą bezwzględnej kontroli obywateli przez totalitarną władzę. Wbrew jego przewidywaniom, rozwój elektroniki wybił zęby państwowej cenzurze. Zaś możliwości podglądania i podsłuchiwania w równym lub wręcz większym stopniu uderzyły w polityków, jak w szarych ludzi. Internet okazał się jednak prawdziwym Eldorado dla tyranofilów.

Słowo „samizdat” wyszło z obiegu. Oznaczało ono książki publikowane własnym sumptem, zazwyczaj tylko w maszynopisie. W Polsce powstał cały przemysł podziemnych drukarń. U nas te książki nazywały się „drugim obiegiem”. Mieszkałem na Zachodzie, byłem szmuglerem książek i maszyn drukarskich.

Dla najmłodszych czytelników słowo „samizdat” brzmi niezrozumiale. Wraz z pojawieniem się Internetu samodzielna publikacja jest oczywistością. Samodzielna publikacja wszystkiego, książek, artykułów, komentarzy. Żyjemy w świecie samizdatu. Jest to samizdat zdominowany w dużym stopniu przez nienawiść.

Czy Internet poprawnie pokazuje rozmiary nienawiści w świadomości społecznej? Wątpię, a nawet jestem pewien, że wręcz przeciwnie, wyolbrzymia ją, zmienia obraz społeczeństwa w karykaturę. Nienawistnicy są nadaktywni. Ale to oni tworzą falę zmieniającą się stopniowo w tsunami.

Nienawiść do Żydów i Izraela jest zaledwie częścią tej fali. Surfując po Internecie mamy wrażenie, że wszyscy nienawidzą wszystkich za wszystko. Bulgoczące emocje pojawiają się w dyskusjach na wszystkie tematy. Słowo dyskusja wydaje się być w odniesieniu do Internetu nadużyciem. Nie może być mowy o dyskusji, kiedy mamy do czynienia z rozwrzeszczaną zgrają. Na internetowych stronach wielu nauczycieli akademickich panuje atmosfera wiecu. Mam nadzieję, że nawet ci nauczyciele akademiccy na spotkaniach ze swoimi studentami uczą sztuki porządnej rozmowy. W Internecie wydają się nie panować nad sytuacją i albo świadomie przyzwalają, albo w poczuci bezradności akceptują firmowanie własnymi nazwiskami platform propagandy nienawiści. Nie tylko jednostki, również redakcje pism, czy stron internetowych mediów elektronicznych zmieniają się w platformy służące do szerzenia kłamstw, inwektyw, obrzucania wszystkiego i wszystkich błotem. Oczywiście w niczym nie przypomina to dialogu czy dyskusji.

Nie, nie umiem ocenić rozmiarów nienawiści do Żydów i do Izraela w tej masie płynącej nieustannie lawy. Ten gatunek nienawiści wydaje się być częścią najbardziej gorącą, najsilniej obecną.

Pod filmem z zapisem wypowiedzi egipskiego duchownego, Mahmouda Al-Masri, pod tytułem: „Ani jeden Żyd nie zostanie na Ziemi” polska internautka, Katarzyna Mousa pisze:

„Mam nadzieję, że doczekam się tej pięknej chwili.”

Zarówno badania socjologiczne, jak i obserwacja Internetu pokazują, że polski antyjudaizm nie tylko jest znacznie słabszy od arabskiego czy irańskiego, ale jest również słabszy od francuskiego czy niemieckiego. Interesująca jest jednak siła oddziaływania arabskiej propagandy na polskich internautów. Wzór propagandy Der Stürmera w arabskiej propagandzie, w prasie, w kazaniach duchownych, w wystąpieniach polityków jest tak wyraźny, iż trudno o wątpliwości, że mamy do czynienia z ciągłością tradycji. W wypowiedziach zachodnich internautów ten wzór jest obecny, zazwyczaj odrobinę stonowany, ale rozpoznawalny. Pytanie jak ten mechanizm działa w świadomości społecznej, jak wpływa na zachowania polityków, którzy (co łatwo zauważyć) mają wrażenie, że wiedzą czego oczekują wyborcy. Internetowy obraz może być wyolbrzymiony, ale to jest to, co dociera do obserwujących elektorat polityków.

Brytyjski graficiarz, Banksy, doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że jego graffiti w Gazie osiągną rekordy popularności, to, że jechał tam na zaproszenie Hamasu, absolutnie nikomu nie przeszkadzało.

Polska internautka, Katarzyna Mousa byłaby prawdopodobnie oburzona, gdyby zapytać wprost, czy czuje się duchową spadkobierczynią Eichmanna. Jak zatem można interpretować jej komentarz? Czasami sądy mają poważne problemy z interpretacją antysemickich wypowiedzi, najczęściej doniesienia o mowie nienawiści prokuratury odrzucają już na wstępnym etapie. Działa to w obie strony. Julius Streicher systematycznie praktykował rzucanie absurdalnych zgoła oskarżeń pod adresem osób pochodzenia żydowskiego. W pierwszych latach nazizmu ludzie szukali sprawiedliwości przed sądem i Streicher wielokrotnie przegrywał, w niczym mu to nie przeszkadzało, otwarcie głosił, że zawsze coś przylgnie i jak długo nie zaczął rozpowszechniać plotek na temat Göringa, miał rację. W starciu z Göringiem przegrał. Nie stracił wolności, ani swojego ukochanego pisma, ale jego znaczenie w NSDAP znacznie zmalało.

Tradycja Eichmanna i Streichera są jak para koni. Eichmann do końca życia nie utracił nadziei, że program ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej będzie kontynuowany. W 1956 roku Eichmann pisał w Argentynie, że pokłada nadzieję w muzułmanach, że docenią jego dzieło i dokończą to, co rozpoczął. Nie były to nadzieje płonne, wiedział, że wielu jego kolegów znalazło schronienie w Egipcie i Syrii, że przeszli na islam osiągając wysokie pozycje nie tylko w Bractwie Muzułmańskim, ale i w kręgach władzy państwowej.

“Wy, 360 milionów mahometan – pisał Eichmann – z którymi mam silny związek wewnętrzny od dni mojej więzi z waszym Wielkim Muftim Jerozolimy” – pisał Adolf Eichmann, architekt Holocaustu – „Wy, którzy macie większą prawdę w surach waszego Koranu, wzywam was, byście mnie osądzili”.

Ta nadzieja okazała się uzasadniona. Jak dotąd jej realizacja okazała się niemożliwa, gdyż powstanie żydowskiego państwa prowadziło do powstania izraelskiej armii i kolejne próby natrafiały na męstwo i sprawność izraelskich żołnierzy. Kolejne niepowodzenia w próbach dokończenia programu Eichmanna przenosiły punkt ciężkości na program Juliusa Streichera, program coraz chciwiej podchwytywany przez zachodnich dziedziców tradycji.

Obserwuję Pani blog z taką uwagą ponieważ dobrze pokazuje pewien wycinek zjawiska, które dla przyszłości świata może okazać się szczególnie ważne, a może nawet kluczowe.

Ta karykatura nie pochodzi ze strony internetowej jakiejś marginalnej ultraprawicowej francuskiej organizacji, jest z blogu przy „Le Monde” i nosi datę 2 sierpnia 2015.

Żyd narysowany zgodnie z tradycją Der Stürmera mówi do żołnierza z gwiazdą Dawida na hełmie, żeby strzelał szybciej, bo on chce się już wprowadzić. Jak Pani widzi, „Le Monde” ma podobny model moderacji jak „Polityka”. Można nawet powiedzieć, że ich moderatorzy są bardziej liberalni.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


New Iran-funded war drive.

Hamas has dug ‘several tunnels’ into Israel, in new Iran-funded war drive

By Stuart Winer


TV report says Israel wary of tackling new threat for fear of triggering war; Hamas fighter held by Israel spilling info on latest plans

In footage captured by al-Mayadeen, apparently during the current truce, Hamas Izz ad-Din al-Qassam Brigades fighters are seen preparing rockets to launch against Israel in a tunnel underneath the Gaza Strip, August 2014. (screen capture, YouTube)

In footage captured by al-Mayadeen, apparently during the current truce, Hamas Izz ad-Din al-Qassam Brigades fighters are seen preparing rockets to launch against Israel in a tunnel underneath the Gaza Strip, August 2014. (screen capture, YouTube)

A year after a bitter 50-day war, Hamas has again dug numerous attack tunnels from Gaza into Israeli sovereign territory, and is gearing up with major Iranian assistance for another conflict, a TV report said Tuesday. year after a bitter 50-day war, Hamas has again dug numerous attack tunnels from Gaza into Israeli sovereign territory, and is gearing up with major Iranian assistance for another conflict, a TV report said Tuesday.

The Israel Defense Forces has confirmed that “not a small number” of terror tunnels have been dug by Hamas under the border into Israel, including one in the area of the Kerem Shalom border crossing, Israel’s Channel 10 reported.

According to the report, Israel has “information” on the tunnels, and has troops “working around the clock” to grapple with the threat. However, Israel prefers to wait rather than send troops into the Hamas-held Gaza Strip to tackle the tunnel network there, because it knows that if it does so, it will trigger a new war.

Iran’s assistance in the new Hamas war effort includes cash, military training for Hamas fighters, weaponry, and electronics equipment including for use against Israeli drones, the report said.

Hamas has also been training fighters in the use of anti-tank and anti-aircraft missiles, and is training recruits to fly paragliders across the border.

The report elaborated on material released earlier in the day by Israel’s Shin Bet security service. The agency on Tuesday morning published details of information on Hamas’s preparations for war that it said it had obtained from a Hamas fighter and tunnel digger who was arrested last month at the border. Ibraheem Adel Shehadeh Shaer has provided a wealth of information on the terror group’s tunnel-digging in the Gaza Strip, its strategy for a future conflict with Israel, and its methods for obtaining cash from Iran, the Shin Bet said.

A photo released by the IDF shows a Hamas tunnel discovered by soldiers from the Paratroopers Brigade in the Northern Gaza Strip on July 18, 2014. (photo credit: IDF Spokesperson/Flash90)

A photo released by the IDF shows a Hamas tunnel discovered by soldiers from the Paratroopers Brigade in the Northern Gaza Strip on July 18, 2014. (photo credit: IDF Spokesperson/Flash90)


 

Hamas member Ibraheem Adel Shehadeh Shaer, who was arrested by Israeli security forces in July 2015. (Shin Bet)

Hamas member Ibraheem Adel Shehadeh Shaer, who was arrested by Israeli security forces in July 2015. (Shin Bet)

The Hamas member provided data on tunnels in the Rafah area, including digging locations, access shafts, diggers and the routes of the tunnels. He also revealed that a new road recently laid down by Hamas near the border fence was installed for the purpose of carrying out surprise attacks using vehicles that would speed over the border into Israel.

Shaer, 21, a resident of Rafah in the southern Gaza Strip, was arrested in early July as he tried to cross at the Erez border crossing from Gaza into Israel.

Under questioning by security officials, he disclosed a plethora of details about Hamas activities in Rafah, and in particular Hamas’s emergency procedures, as well as its intention to use tunnels dug under the border to attack Israel in a future fight.

Shaer told investigators that in recent months he had worked on some of the tunnels and was shown a passage dug from Rafah that led in the direction of the Kerem Shalom border crossing into Israel, the Shin Bet said in a statement.


Stuart Winer

Stuart Winer
Stuart Winer is a breaking news editor at The Times of Israel.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


11 sierpnia 1945 roku, pogrom ludności żydowskiej w Krakowie.

logopl11 sierpnia 1945 roku, w czasie szabatu, miał miejsce pogrom ludności żydowskiej w Krakowie.

Synagoga Kupa, stan powojenny. Yad Vashem Photo Archive

11 sierpnia 1945 roku, w czasie szabatu, miał miejsce pogrom ludności żydowskiej w Krakowie.

Żydów modlących się w sobotni poranek w synagodze Kupa (pomiędzy ulicą Miodową i Warszauera) zaatakował tłum zgromadzony na pobliskim placu (Plac Nowy) zwanym Tandetą. Ataki rozprzestrzeniły się w ciągu dnia na pozostałe ulice Kazimierza. Pretekstem do ataków miały być pogłoski o tym, że w synagodze znaleziono ciała i krew dzieci chrześcijańskich. Dowodów nie znaleziono, a sprawa okazała się prowokacją (której sprawców również jednoznacznie nie wskazano). W wyniku zajść zginęła co najmniej jedna osoba (Róża Berger), a wiele zostało rannych, w tym kilka – bardzo ciężko.

Kim była śmiertelna ofiara pogromu Żydów w Krakowie 11 sierpnia 1945 roku? Róża Berger miała wtedy 56 lat i była ocaloną z Zagłady, wraz ze swoją córką przeżyła pobyt w obozie Auschwitz-Birkenau. Gdy wróciły po wojnie do Krakowa zostały odszukane przez jej męża, który przeżył wojnę uciekając z transportu do obozu śmierci. W czasie zajść antysemickich Róża została zabita, natomiast jej mąż Józef/Josef Berger, miał ocalić życie tylko dzięki temu, że ranny upadł na ziemię i udawał martwego. Róża zginęła od strzałów 11 sierpnia 1945 r. o godz. 12.30, w mieszkaniu przy Pl. Wolnica 4. Została pochowana na cmentarzu żydowskim przy ul. Miodowej. Wkrótce po tych zdarzeniach mąż Róży Berger wyjechał z Krakowa i wyemigrował do USA, podążając za swoją córką i zięciem.


Kraków pogrom

Kazimierz 2007-01-07 057.jpg

Kazimierz 2007-01-07 057.jpg

The Kraków pogrom refers to the violent events that occurred on August 11, 1945, in the city of Kraków, Poland, which resulted in the death of Róża Berger shot by security forces while standing behind closed doors, and five wounded victims. According to the report prepared for Joseph Stalin by the Russian special services in Soviet-occupied Kraków,[1] it was Polish militiamen who sanctioned the violence

Background

Around 68,000–80,000 Jews lived in Kraków before the September 1939 German invasion of Poland. Because of the Holocaust and further migration following the arrival of the Soviet Red Army only 2,000 prewar inhabitants of the city were still present after January 1945. Many Jewish refugees returned to Kraków from the Soviet Union, including those who came from the neighbouring villages and towns.[3][4]

By May 1945, the number of Jews in the city reached 6,637. The return of the Jewish population was not always welcomed, especially by the anti-Semitic elements in the populace. The safety of the Jewish community in Kraków was becoming a very serious problem according to the Soviet-installed starosta in the city, even though “no serious antisemitic events were recorded in the rural and small-town regions.”[5] In his report for 1–10 August, the Kraków city administrator (starosta grodzki) noted the “insufficient supply of food.”[6] In June 1945, the new communist voivode of Kraków described growing tensions in his report in the following way:

In regard to the attitudes of the Polish population towards the Jews, the remnants of Nazi influences acquired during the occupation still linger… Robberies combined with murdering Jews occur: the motives and the perpetrators are usually not found. Nevertheless, their anti-Semitic background is apparent…In the previous month there were no serious anti-Jewish events in the voivodeship, yet there is no evidence that society’s attitude towards the Jews has changed … An utterly insignificant event, or the most improbable rumour can trigger serious riots. The populace’s attitude towards the Jews is a serious problem requiring a constant vigilance on the side of the authorities, and proper interaction with lower level offices.

Unrest

On June 27, 1945, a Jewish woman was brought to a local Milicja Obywatelska police station falsely accused of attempting to abduct a child. Despite the fact that the investigation revealed that the mother had left her child in the care of the suspect, rumours started to spread that a Jewish woman abducted a child in order to kill it.[7] A mob shouting anti-Jewish slogans gathered at Kleparski square, but a Milicja detachment brought the situation under control. Blood libel rumours continued to spread. False claims that thirteen corpses of Christian children had been discovered were disseminated. By 11 August, the number of rumoured “victims” had grown to eighty.[7] Groups of hooligans who gathered at Kleparski Square had been throwing stones at the Kupa Synagogue on a weekly basis.[7] On 11 August an attempt to seize a thirteen-year-old boy who was throwing stones at the synagogue was made, but he managed to escape and rushed to the nearby marketplace screaming “Help me, the Jews have tried to kill me”.[8] Instantly the crowd broke in into the Kupa synagogue and started beating Jews, who had been praying at the Saturday morning Sabbath service;[9] and the Torah scrolls were burned.[10] The Jewish hostel was also attacked.[10] Jewish men, women and children, were beaten up on the streets; their homes were broken into and robbed.[8] Some Jews wounded during the pogrom were hospitalized and later were beaten in the hospitals again. One of the pogrom victims witnessed:

I was carried to the second precinct of the militia where they called for an ambulance. There were five more people over there, including badly wounded Polish woman. In the ambulance I heard the comments of the escorting soldier and the nurse who spoke about us as Jewish crust whom they have to save, and that they shouldn’t be doing this because we murdered children, that all of us should be shot. We were taken to the hospital of St. Lazarus at Kopernika Street. I was first taken to the operating room. After the operation a soldier appeared who said that he will take everybody to jail after the operation. He beat up one of the wounded Jews waiting for an operation. He held us under cocked gun and did not allow us to take a drink of water. A moment later two railroadmen appeared and one said, “It’s a scandal that a Pole does not have the civil courage to hit a defenceless person”, and he hit a wounded Jew. One of the hospital inmates hit me with a crutch. Women, including nurses, stood behind the doors threatening us that they were only waiting for the operation to be over in order to rip us apart

During the pogrom some Poles, mistaken for Jews, were also attacked.[12] The centre of these events was Miodowa, Starowislna, Przemyska, and Jozefa Streets in the Kazimierz quarter.[13] The riots were most intense between 11am and 1pm, calming down around 2pm, only to regain strength in the late afternoon when the Kupa synagogue was set on fire.[13] Polish policemen and soldiers actively participated in these events.[14] Among twenty-five of those accused of inciting racial hatred, robberies, and violence against Jews, twelve were officers.[14]

Casualties

There is one record of a death relating to Kraków events in the archives of the Forensic Medicine Department in Kraków. The victim was 56-year old Auschwitz survivor Róża Berger, shot while standing behind closed doors.[15][16]

Polish historian Anna Cichopek stated in her university Master Thesis later published as a book[17] that all historical sources confirmed this one death.[18] However, she also noted that in an archival photo of a funeral there were five coffins visible, thus suggesting that there might have been five fatalities; she also claimed in her book that the New York Times in 1946 had noted a death of a man (Anszel Zucker), and Polska Agencja Prasowa noted a death of another unknown woman (in addition to Róża Berger) and five wounded.[18]

Polish historian, Julian Kwiek, who has published existing Polish documents regarding the Kraków event stated that he is not familiar with the documents quoted by Cichopek from outside the scientific literature. He stated that one death is confirmed in all historical sources, therefore it is questionable whether this event truly falls under the definition of a pogrom,[19] even though most other sources refer to the event as such.

Another historian, Dariusz Libionka from the Center for Holocaust Research[35] of the Polish Academy of Sciences, suggested that the photos showing the coffins were taken in the Spring (April 24, 1946) of the following year and came from the Kraków funeral of five Jews shot on April 21, 1946 by partisans of Józef Kuraś “Ogień” near Nowy Targ. In many cases – Libionka suggested – it would have been more appropriate if Anna Cichopek relied on existing studies rather than on archival material. He stated, that Polska Agencja Prasowa noted one dead person and five wounded. Libionka questioned the source of information regarding Anszel Zucker’s death. According to him it should have been concluded that the Kraków pogrom resulted in one dead and five wounded victims.

Read more: Kraków pogrom


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com