Archive | 2015/09/14

Antysemityzm ma znów światowego przywódcę

Antysemityzm ma znów światowego przywódcę

Andrzej Koraszewski


Demonstracja Brytyjczyków w Londynie, przy Downing Street, 9 września 2015.
Zdjęcie AFP

Demonstracja Brytyjczyków w Londynie, przy Downing Street, 9 września 2015. Zdjęcie AFP Czternasta rocznica zamachu na WTC przeszła jakby niezauważona. Wypadała w piątek, więc w dzień święty. W Teheranie podczas kazania, ajatollah Mohammed Ali Mohavedi Kermani, wyraził radość z powodu tego, że nienawiść do Izraela szerzy się z Iranu na Zachód.

“Kampania nienawiści do syjonistycznego reżimu, która zaczęła się w Iraniemówił 11 września 2015 jeden z czołowych irańskich duchownych – rozszerzyła się na cały świat.”

W Londynie, pod siedzibą premiera, ludzie demonstrują w koszulkach z logo Hezbollahu, nad tłumem powiewają żółte flagi tej terrorystycznej organizacji. Czy wiedzą, co deklaruje Hezbollah? Jak najbardziej, oni też to deklarują. Chwilowo żądają aresztowania premiera Izraela. Deklarują również poparcie dla Hamasu, ale widać, że Hezbollah bardziej im się podoba. Czy uznają Chameneiego za przywódcę światowego antysemityzmu? Pewnie tak by tego nie powiedzieli, pewnie poszliby świetlistą ścieżką Güntera Grassa.

Nie możemy wykluczyć, że naprawdę nie znają deklaracji Najwyższego Przywódcy Islamskiej Republiki Iranu. Prasa o tych deklaracjach milczy, ale ta miłość do Hezbollahu wskazuje na to, że mają swoje źródła, które przekazują im ideologiczne przesłanie Wodza. Günter Grass doskonale wiedział, kto i co mówi w Iranie i nawet wspominał o tym w swojej poezji.

Włoska reżyser, Samantha Comizzoli, pisze na swoim Facebooku: „Czy myśleliście o aktywowaniu zapalnika bomby? Żeby jakoś zareagować na potwora?” Samantha Comizzoli jest autorką filmu “Izrael – The Cancer”. To określenie Izraela jest systematycznie używane przez Najwyższego Przywódcę, który również obiecuje aktywowanie zapalnika bomby. Film Samanthy Comizzoli jest sponsorowany przez liczne NGO i wyświetlany w wielu miastach włoskich. Ali Chamenei jest dziś przywódcą światowego antysemityzmu.

Persja walczy o „należne jej miejsce” w polityce światowej. Najwyższy Przywódca nie kryje, że uważa Amerykę za „Wielkiego Szatana”. Zabawny slogan, o którym nikt nie będzie poważnie dyskutował. Przecież to jakieś majaczenia oszalałego wiejskiego proboszcza. Jednak Ali Chamenei nie jest półpiśmiennym duchownym z zapadłej irańskiej wsi. Jest niekwestionowanym przywódcą islamskiej rewolucji.

Jest 9 września 2015 r. Wielki Przywódca Islamskiej Rewolucji występuje przy grobie swojego poprzednika, ajatollaha Ruhollaha Chomeiniego. Mówi, że Ameryka jest gorsza niż szatan, dodaje, że za 25 lat Izraela nie będzie, a do tego czasu nie zazna ani jednego dnia spokoju. To nie są czcze słowa, jak uspakajał nasGünter Grass i jak dziś zapewnia sfora dziennikarzy zachodnich, ale tylko tych, którzy są na tyle przyzwoici, żeby nie twierdzić, że świat się przesłyszał.

„Amerykanie stroją się w garnitur, krawat i perfumy i przedstawiają się inaczej niewinnym ludziom. Wielki naród irański wygnał tego Wielkiego Szatana z Iranu. Nie wolno mu pozwolić na powrót. – mówił dalej Wielki Przywódca 9 września 2015 – Temu kto wychodzi drzwiami, nie wolno pozwolić na powrót oknem. Nie wolno pozwolić USA na infiltrację Iranu.”

Podobnie jak ideologia Trzeciej Rzeszy, ideologia islamskiej rewolucji głosi własną wyższość nad resztą ludzkości, nienawiść do demokracji oraz praw człowieka, a jej centralnym filarem ideologicznym jest nienawiść do Żydów. W tym samym przemówieniu Najwyższy Przywódca mówił:

„Po zakończeniu rozmów nuklearnych słyszałem, że syjoniści w okupowanej Palestynie powiedzieli: ‘Tymczasem, dzięki wynikom rozmów, będziemy mieć 25 lat spokoju w sprawie problemu z Iranem. Po 25 latach coś wymyślimy’. Odpowiedziałem im, mówiąc: ‘Przede wszystkim, za 25 lat nie będziecie żywi’”.

Zapowiedź kolejnej zagłady jest tu otwarta, głoszona bez najmniejszych obaw czy skrępowania i… ma poparcie demokratycznego świata.

W samym środku „pokojowych” negocjacji z Iranem amerykański sekretarz stanu zapewniał, że te powtarzające się okrzyki nienawiści pod adresem Ameryki i te zapowiedzi zagłady Żydów to tylko retoryka na użytek wewnętrzny. W wypowiedzi dla magazynu „The Atlantic” John Kerry przyznał, że irańska ideologia jest do szpiku antyżydowska, i pełna otwartych zapowiedzi zagłady mieszkańców Izraela. Również prezydent Obama jest w pełni świadomy tego, że ta ideologia nosi wszelkie znamiona irracjonalnego obłędu. Broniąc jednak zasadności umowy nuklearnej z Iranem powiedział:

„Ale jest możliwe, że przywódcy czy rządy są okrutne, fanatyczne, mają obłąkany światopogląd, a jednak podejmują racjonalne kalkulacje biorące pod uwagę ich ograniczone możliwości i instynkt samozachowawczy.„

No cóż, napad Japończyków na Amerykę nie był racjonalny, napad Hitlera na ZSRR nie był racjonalny, podobnie jak wyprawa na Moskwę Napoleona nie była racjonalna. Najwyraźniej amerykański prezydent nieuważnie słuchał na lekcjach historii. Irracjonalne decyzje niezwykle często brały górę nad rozsądkiem i nieodmiennie niosły ze sobą koszmar.

Czy umiemy w tej ideologii odróżnić racjonalność i szaleństwo? Jest to ideologia oparta na religii, a na polu religii racjonalne argumenty po prostu nie działają. Najwyższy Przywódca jest równocześnie najwyższym kapłanem i przemawia w imieniu boga. Slogan, że Ameryka jest Wielkim Szatanem, to nie jest tylko wyzwisko, to jest podparte wersetami z Koranu i jest to stwierdzenie, że Ameryka jest wrogiem Allaha, a z wrogami Allaha nie prowadzi się pertraktacji, a jeśli, to tylko po to, żeby ich wyprowadzić w pole.

Czy zapowiedzi podboju Europy i Ameryki to wyłącznie puste slogany i czy mają jakiekolwiek zaczepienie w racjonalności? Przekonanie o słabości zachodniego świata ma podobne podłoże, jakie miało przekonanie Japończyków, że zdołają pokonać Amerykę. Wygrana wojna japońsko-rosyjska w 1905 roku zakończyła mit militarnej wyższości białego człowieka. Kolonialne podboje w Chinach i Korei dały Japonii poczucie mocy, amerykański izolacjonizm i brak reakcji na japońską ekspansję prowadziły do przekonania, że dekadencka Ameryka nie ma woli walki. We współczesnych czasach mamy dość podobny cykl. Ameryka przegrała wojnę w Wietnamie, skompromitowała się, próbując odbić swoich zakładników w Iranie, skompromitowała się w Somalii, przegrała wojnę w Afganistanie, przegrała w Iraku. Ameryka nie jest niezwyciężona, jest słaba i nie ma woli walki.

Widzimy tu elementy irracjonalne i racjonalne, ale w zupełnie innej kombinacji, aniżeli przedstawia to Barack Obama. Mógłby ktoś powiedzieć, że doświadczenie Saddama Husajna w Iraku powinno być nauczką. Oparta na podobnych przekonaniach inwazja na Kuwejt zakończyła się błyskawiczną klęską irackiej armii. Okazuje się, że tu logika nie działa. Połączenie wiary religijnej z przekonaniem o słabości wroga, skłania do ustawicznego testowania. Raz za razem irańskie władze otrzymują potwierdzenie, że ich wizja słabej Ameryki jest racjonalna.

Jaką rolę w tej ideologii islamskiej supremacji pełni antyjudaizm? Czy jest to rola podobna do nazistowskiego antysemityzmu? Hitler święcie wierzył, że Żydzi są jakąś demoniczną rasą, która zagraża światu, a w szczególności Niemcom. Ustawy Norymberskie nie mówiły o religii, nie mówiły o obywatelstwie, o światopoglądzie, te ustawy mówiły o żydowskiej krwi. Aryjskość należało udowodnić do czwartego pokolenia wstecz. Dzisiejsi irańscy fanatycy religijni rzadko odwołują się do swojej aryjskości. Przywódca Hezbollahu cieszy się, że Żydzi przyjeżdżają do Izraela i dodaje, że dzięki temu, nie trzeba będzie ścigać ich po całym świecie. Nie mówi o religii, ani obywatelstwie, mówi o Żydach, a jego bojownicy pozdrawiają się rzymskim salutem. (Antysemityzm nie jest rasizmem, zapewniają wdzięcznie zachodni liberałowie.)

Amerykański historyk, Timothy Snyder wydał właśnie książkę Black Earth: The Holocaust as History and Warning. Tytuł nawiązuje do ukraińskiego czarnoziemu, który miał dostarczyć żywności Niemcom, Snyder pokazuje równocześnie, jak wielką rolę w ideologii nazistowskiej pełniła ekologia, metafizycznie pojmowana czystość, w tym oczywiście, czystość rasy, która była uważana za świętość. Ci, którzy twierdzą, że antysemityzm nie jest rasizmem, po prostu nie odrobili lekcji.

W retoryce islamskiej rewolucji czystość rasy nie powraca w tej samej formie, w jakiej widzieliśmy ją w nazizmie. Islamski antyjudaizm czerpie swoje soki z zapisów w Koranie, przy czym Żydzi (wierzący lub nie) są ‘arcyniewiernym”, są demonicznym spiskowcem, knującym przeciwko Allahowi, są wrogiem pierwszym, a zarazem ostatnim, którego fizyczna eliminacja zapewni pokój na Ziemi. Eliminacja Izraela i jego mieszkańców jest celem; jest celem, który, jak powtarza Najwyższy Przywódca, nie podlega negocjacjom.

„Nie powinniśmy być usatysfakcjonowani tym, co osiągnęliśmy w naszych granicach – mówił Chamenei podczas Dnia Quds (Jerozolimy) – jak długo cuchnąca rana i zainfekowany gruczoł nazywany ‘rządem Izraela’, znajduje się w samym sercu islamskich terytoriów, nie możemy mieć poczucia zwycięstwa.”

Od szeregu lat, najwyższy Przywódca Iranu konsekwentnie powtarza, że likwidacja Izraela jest głównym celem rewolucji islamskiej. W cytowanym wcześniej przemówieniu nad grobem Chomeiniego (9 września 2015) Ali Chamenei mówił:

„Palestyna jest najważniejszą kwestią w islamskim świecie.[…] Jest tak dlatego, że okupacja Palestyny i Jerozolimy, które są częścią ciała islamu, jest źródłem całej słabości i problemów islamskiego świata. Bolesna rana w ciele islamu niepokoi serce Proroka. Serce i dusza Proroka w raju są przepełnione smutkiem. Jakie jest zatem rozwiązanie? Dżihad jest odpowiedzią.”

W racjonalistycznym świecie możemy tu mówić o religijnym bełkocie, o politycznej retoryce przeznaczonej wyłącznie na użytek wewnętrzny, ale nie możemy zapominać o miliardach łożonych na zbrojenia tak sił wewnętrznych, jak i organizacji islamskiego terroru poza granicami Iranu, jak również o finansowaniu wojny psychologicznej prowadzonej w Europie i Ameryce. Jest powód, dla którego członkowie różnych organizacji „solidarności z Palestyną”, chrześcijańskie kościoły, ale również politycy, powtarzają propagandę irańską w całości lub w części.

Jak pisze Ben Cohen w artykule pod tytułem „Global Anti-Semitism Now Has a Leader”:

“Echo nazizmu w bełkotach Chameneiego nie jest czymś przypadkowym. Jak wyjaśnia niemiecki badacz, Mattias Kuentzel w swojej znakomitej książce Germany and Iran: From the Aryan Axix to the Nuclear Threshold, odwieczna germanofilia w społeczeństwie irańskim dała nazistom publiczność przygotowaną na propagandę, w której podkreślano wspólne pochodzenie rasowe aryjczyków i większości mieszkańców Iranu (kraju Arian). Najwyraźniej było to widać w programach persko-języcznego Radia Zeesen, nazwanego tak od małego miasteczka na południe od Berlina, gdzie znajdowała się siedziba tej rozgłośni.”

Już podczas drugiej wojny światowej – pisze Cohen – tę aryjską wspólnotę rasową łączył obłąkany antysemityzm i antyamerykanizm. Niemiecki ambasador, który był jednym z inicjatorów pogromu Żydów w Teheranie w 1941 roku (znanego jako Farhud), Fritz Grobba, mówił w programie Radia Zeesen:

„Żydzi pociągają za sznurki w Ameryce. Każdy Amerykanin, który przybywa do Orientu, robi to na polecenie Żydów.”

Trzy pokolenia później te słowa są stałą mantrą irańskiej ideologii. Książka Kuentzela dokumentuje, że antysemicka obsesja w pismach Chomeiniego datuje się sprzed powstania Izraela i stanowiła centralny element jego światopoglądu. Jest to kombinacja islamskiej teologii z ideologią nazizmu i zarówno paranoicznym, jak i instrumentalnym łączeniem każdego wroga z Żydami. Żydami lub krypto-Żydami byli dla niego zarówno turecki Kamel Ataturk, jak i egipski Ali Pasza, szach był oczywiście „żydowskim agentem i amerykańskim wężem”.

Ben Cohen pisze, że irańskie elity nie mogą zmienić kursu i wyrzec się swojego antysemityzmu, gdyż oznaczałoby to rezygnację z islamskiej rewolucji. Ze strony Zachodu nie ma po temu żadnych bodźców, wręcz przeciwnie. Równocześnie politycy i analitycy zachodni błędnie sądzą, że mamy do czynienia z konfliktem między dwoma państwami. Dla islamskich polityków, podobnie jak dla nazistów, Żydzi prezentują ciemną, szatańską stronę ludzkości w konflikcie datującym się od czasów Proroka Mahometa i w tym kontekście oczekiwanie uznania prawa Izraela do istnienia jest równie absurdalne, jak absurdalne byłoby przekonywanie Hitlera, że ostateczne rozwiązanie kwestii żydowskiej jest niehumanitarne i nieracjonalne, że wystarczy przecież dać im własne państwo i wysiedlić z Europy.

Kiedy pod siedzibą brytyjskiego premiera słyszymy wezwania brytyjskich aktywistów do likwidacji Izraela i jego mieszkańców, kiedy w parlamentach otwarty antysemityzm przestaje być wstydliwy – słyszymy głos Iranu i jego przywódcy. Zauważanie tego faktu jest coraz częściej zarówno towarzyskim, jak i politycznym nietaktem.

P.S. Poniższe wideo to tylko drobna ilustracja tego, co kryje się za „pustą retoryką na użytek wewnętrzny”.


 


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Irański minister obrony Hossein Dehghan: Będziemy zawsze dostarczali broni ruchom oporu przeciwko USA i Izraelowi

Irański minister obrony Hossein Dehghan: Będziemy zawsze dostarczali broni ruchom oporu przeciwko USA i Izraelowi

W niedawnym wywiadzie telewizyjnym irański minister obrony, Hossein Dehghan powiedział: “Oznajmiam oficjalnie, że w żadnych okolicznościach nie powstrzymamy się przed dostarczeniem wsparcia materialnego i moralnego Hezbollahowi ani żadnej innej grupie oporu przeciwko USA i Izraelowi”. Dehghan powiedział ponadto, że Iran będzie nadal uważał USA za “Wielkiego Szatana” także po umowie nuklearnej. Wywiad, przeprowadzony w języku Farsi z arabskim lektorem, nadała Mayadeen TV 1 września 2015r. Aby zobaczyć to wideo w MEMRI TV, kliknij tutaj .

Poniżej podajemy fragmenty:

Reżim irański nadal uważa USA za Wielkiego Szatana”

Prowadzący wywiad: Czy USA pozostaną “Wielkim Szatanem” także po umowie nuklearnej i na jak długo?

[…]

Irański minister obrony, Hossein Dehghan: Ajatollah Chomeini nazwał USA „Wielkim Szatanem” i nie ma w tym nic dziwnego. Ta nazwa została nadana na podstawie zasad w świętym Koranie, który wyraźnie wskazuje szatańskie cechy, zachowania i cele. Od końca II wojny światowej USA poświęciły swoją politykę na podżeganie konfliktów, niezgody i wojen między narodami świata. Okupowały kraje i wszędzie przeprowadzały spiski. Ingerowały w sprawy innych i obalały niepodległe władze. Cała ta polityka służy wyłącznie interesom amerykańskim.

USA interweniowały w Iranie w połowie XX wieku i obaliły demokratycznie wybrany rząd Mosadeha. Nie wahały się dokonywać najbardziej ohydnych zbrodni przeciwko narodom wietnamskiemu i koreańskiemu, jak również wielu innych krajom, ponieważ odmawiały one służenia im jako lokaje. Kiedy administracja USA upiera się przy polityce arogancji wobec innych, jest tylko naturalne, że reżim irański nadal uważa USA za „Wielkiego Szatana”.


Czytaj dalej tu: Irański minister obrony…


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Czy sojusznicy z NATO ułatwiają Iranowi zaatakowanie Izraela?

Czy sojusznicy z NATO ułatwiają Iranowi zaatakowanie Izraela?

Burak Bekdil
Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska


Rakiety Patriot, rozlokowane pod Gaziantep w Turcji w 2013 r.
(Źródło: U.S. Army Europe/Daniel Phelps)

Rakiety Patriot, rozlokowane pod Gaziantep w Turcji w 2013 r. (Źródło: U.S. Army Europe/Daniel Phelps)Na początku 2013 r. NATO przyszło na pomoc swojemu sojusznikowi: ponieważ Turcji groziły syryjskie pociski rakietowe – potencjalnie z biologicznymi/chemicznymi głowicami bojowymi – sojusz miał zbudować mini obronę przeciwrakietową na ziemi tureckiej. Sześć zbudowanych w USA systemów rakietowych Patriot rozmieszczono w trzech miastach tureckich, gdzie chroniły olbrzymi obszar zamieszkały przez 3,5 miliona Turków.

Baterie Patriot, które miały chronić Turków przed syryjskimi pociskami rakietowymi, należały do Stanów Zjednoczonych, Niemiec i Holandii. Na początku 2015 r. misja holenderska dobiegła końca i zastąpiły ją hiszpańskie baterie Patriot. Niedawno rząd niemiecki powiedział, że na początku 2016 r. wycofa swoje baterie Patriot oraz 250 żołnierzy. Niemal równocześnie rząd USA poinformował Turcję, że jego misja, która wygasa w październiku, nie zostanie przedłużona. Jako przyczynę wycofania Waszyngton podał” zasadniczą modernizację”.

System obrony powietrznej zainstalowany na ziemi tureckiej niepokoił bardziej Iran niż Syrię. Był powód. Po pierwsze, rakiety Patriot nie mogą chronić dużych terenów, ale tylko stosunkowo niewielkie obszary. To, że sześć baterii broniłoby całego południa Turcji i 3,5 miliona ludzi, którzy tam mieszkają, było absurdalną bajką. Zamiast tego broniły one należącego do USA i scedowanego na NATO radaru, który zainstalowano wcześniej w mieście tureckim Kurecik; i broniły go nie przed pociskami z Syrii z chemicznymi głowicami bojowymi, ale przed irańskimi pociskami balistycznymi.

Kurecik wydawał się bardzo dużo znaczyć dla Iranu. W listopadzie 2011 r. Iran groził, że obierze za cel rakietową tarczę obronną NATO w Turcji (“a potem uderzy w następny cel”, czytaj Izrael), jeśli zostanie zagrożony. Na krótko przed przybyciem baterii Patriot do Turcji szef sztabu armii irańskiej ostrzegł NATO, że stacjonowanie baterii antyrakietowych w Turcji jest „przygotowaniem pola do wojny światowej”.

W Kurecik był system radarowym wczesnego ostrzegania i radiolokacji. Jego zadaniem jest dostarczania flocie USA na Morzu Śródziemnym wczesnego ostrzegania i informacji radiolokacyjnych w wypadku wystrzelenia rakiety irańskiej, która może celować w sojusznika lub kraj przyjazny, włącznie z Izraelem. Tak więc tarcza sześciu baterii Patriot do ochrony radaru NATO w Kurecik przed możliwą agresją irańską była niezbędna. I to wyjaśnia, dlaczego Irańczycy dostali szału w sprawie radaru w Kurecik i otwarcie grozili zaatakowaniem go.

Rzecznicy NATO i Turcji zawsze zaprzeczali jakiemukolwiek związkowi między rakietami Patriot a radarem NATO w Turcji. Często podkreślali, że baterie Patriot stacjonują w prowincjach Adana, Kahramanmaras i Gaziantep, podczas gdy Kurecik jest w sąsiedniej prowincji Malatya. Ale system Patriot jest mobilny: można go z łatwością rozmontować i w ciągu kilku godzin przerzucić w inne miejsce (odległość drogą między Kurecik i Kahramanmaras wynosi zaledwie 200 kilometrów).

Iran nie dlatego dostał szału i groził uderzeniem w instalacje NATO w Turcji, bo chciał, by 3,5 miliona Turków zginęło wskutek ostrzeliwania syryjskimi rakietami uzbrojonymi w broń chemiczną, dostał szału i groził, bo uważał instalacje NATO w Turcji za groźbę dla ofensywnego potencjału swoich pocisków, który baterie Patriot mogły zneutralizować.

W innym wypadku, dlaczego jakiś kraj miałby czuć się “zagrożony” i grozić innym rozpoczęciem “wojny światowej” tylko dlatego, że w sąsiednim kraju rozmieszczono zestaw antyrakietowy? Iran zaś zrobił to, ponieważ uważa radar NATO w Turcji za barierę, która mogłaby storpedować każdy atak rakietowy na Izrael; i uważa baterie Patriot za wrogie, ponieważ chronią one ten radar. W pewnym sensie, reakcja Iranu na system antyrakietowy NATO w Turcji ujawniła zamiar zaatakowania instalacji radarowych NATO.

Może być całkowitym zbiegiem okoliczności, że USA i Niemcy (za którymi najprawdopodobniej pójdzie Hiszpania) zdecydowały usunąć baterie Patriot i swoich żołnierzy z Turcji tuż po zgodzeniu się na układ nuklearny z Iranem. Jeśli jednak jest to zbieg okoliczności, to jest on bardzo podejrzany. Teoretycznie systemy Patriot zostały umieszczone w Turcji w celu obrony sojusznika NATO przed zagrożeniem rakietowym z Syrii rządzonej przez reżim prezydenta Baszara Al-Assada. Czy tak? Tak.

Reżim Assada nadal jest w Damaszku i ma ten sam arsenał pocisków jak w 2013 r. Co więcej, zimna wojna Turcji z Syrią Assada jest obecnie bardziej intensywna niż była w 2013 r., z Ankarą systematycznie wspierającą każdą grupę opozycyjną i otwarcie deklarującą, że dąży do upadku Assada. Dlaczego pociski Assada były zagrożeniem dla Turcji dwa i pół roku temu, ale nie są dzisiaj?

Rakiety Patriot opuszczają Turcję. Nie będą dłużej “bronić ziemi tureckiej”.

Najwyraźniej sojusznicy w NATO wierzą, choć myśl ta jest sprzeczna z logiką, że układ nuklearny z Iranem odwiedzie mułłów w Teheranie od pomysłu zaatakowania Izraela.

Wiele wskazuje na to, że potencjalnym celem decyzji grubych ryb w NATO jest bardziej okazanie gestu wobec Iranu niż wobec Turcji.


Burak Bekdil
Popularny publicysta wychodzącej w języku angielskim gazety tureckiej “Hurriyet Daily News”.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


US should return stolen land to Indian tribes, says United Nations

US should return stolen land to Indian tribes, says United Nations

Chris McGreal in Washington


A Native American at his home on Pine Ridge Reservation, South Dakota, which has some of theUS’s poorest living conditions. Photograph: Jennifer Brown/Star Ledger/Corbis
US should return stolen land to Indian tribes, says United Nations

UN’s correspondent on indigenous peoples urges government to act to combat ‘racial discrimination’ felt by Native Americans

A United Nations investigator probing discrimination against Native Americans has called on the US government to return some of the land stolen from Indian tribes as a step toward combatting continuing and systemic racial discrimination.

James Anaya, the UN special rapporteur on the rights of indigenous peoples, said no member of the US Congress would meet him as he investigated the part played by the government in the considerable difficulties faced by Indian tribes.

Anaya said that in nearly two weeks of visiting Indian reservations, indigenous communities in Alaska and Hawaii, and Native Americans now living in cities, he encountered people who suffered a history of dispossession of their lands and resources, the breakdown of their societies and “numerous instances of outright brutality, all grounded on racial discrimination”.

“It’s a racial discrimination that they feel is both systemic and also specific instances of ongoing discrimination that is felt at the individual level,” he said.
Anaya said racism extended from the broad relationship between federal or state governments and tribes down to local issues such as education.

“For example, with the treatment of children in schools both by their peers and by teachers as well as the educational system itself; the way native Americans and indigenous peoples are reflected in the school curriculum and teaching,” he said.

“And discrimination in the sense of the invisibility of Native Americans in the country overall that often is reflected in the popular media. The idea that is often projected through the mainstream media and among public figures that indigenous peoples are either gone or as a group are insignificant or that they’re out to get benefits in terms of handouts, or their communities and cultures are reduced to casinos, which are just flatly wrong.”

Close to a million people live on the US’s 310 Native American reservations. Some tribes have done well from a boom in casinos on reservations but most have not.

Anaya visited an Oglala Sioux reservation where the per capita income is around $7,000 a year, less than one-sixth of the national average, and life expectancy is about 50 years.

The two Sioux reservations in South Dakota – Rosebud and Pine Ridge – have some of the country’s poorest living conditions, including mass unemployment and the highest suicide rate in the western hemisphere with an epidemic of teenagers killing themselves.

“You can see they’re in a somewhat precarious situation in terms of their basic existence and the stability of their communities given that precarious land tenure situation. It’s not like they have large fisheries as a resource base to sustain them. In basic economic terms it’s a very difficult situation. You have upwards of 70% unemployment on the reservation and all kinds of social ills accompanying that. Very tough conditions,” he said.

Anaya said Rosebud is an example where returning land taken by the US government could improve a tribe’s fortunes as well as contribute to a “process of reconciliation”.

“At Rosebud, that’s a situation where indigenous people have seen over time encroachment on to their land and they’ve lost vast territories and there have been clear instances of broken treaty promises. It’s undisputed that the Black Hills was guaranteed them by treaty and that treaty was just outright violated by the United States in the 1900s. That has been recognised by the United States supreme court,” he said.

Anaya said he would reserve detailed recommendations on a plan for land restoration until he presents his final report to the UN human rights council in September.

“I’m talking about restoring to indigenous peoples what obviously they’re entitled to and they have a legitimate claim to in a way that is not devisive but restorative. That’s the idea behind reconciliation,” he said.

But any such proposal is likely to meet stiff resistance in Congress similar to that which has previously greeted calls for the US government to pay reparations for slavery to African-American communities.

Anaya said he had received “exemplary cooperation” from the Obama administration but he declined to speculate on why no members of Congress would meet him.

“I typically meet with members of the national legislature on my country visits and I don’t know the reason,” he said.

Last month, the US justice and interior departments announced a $1 billion settlement over nearly 56 million acres of Indian land held in trust by Washington but exploited by commercial interests for timber, farming, mining and other uses with little benefit to the tribes.

The attorney general, Eric Holder, said the settlement “fairly and honourably resolves historical grievances over the accounting and management of tribal trust funds, trust lands and other non-monetary trust resources that, for far too long, have been a source of conflict between Indian tribes and the United States.”

But Anaya said that was only a step in the right direction.

“These are important steps but we’re talking about mismanagement by the government of assets that were left to indigenous peoples,” he said. “This money for the insults on top of the injury. It’s not money for the initial problem itself, which is the taking of vast territories. This is very important and I think the administration should be commended for moving forward to settle these claims but there are these deeper issues that need to be addressed.”


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com