Archive | 2015/09/24

Muzyka w liturgii synagogalnej

Muzyka w liturgii synagogalnej

Rabin Stas Wojciechowicz


Źródła żydowskiej muzyki sakralnej można odnaleźć już w okresie Pierwszej i Drugiej Świątyni. Niektóre psalmy, np. 92, 98 i 150, wspominają wyraźnie, że w jerozolimskiej Świątyni używano instrumentów muzycznych. Autorzy psalmów wymieniają m.in. róg (szofar), harfę, cytrę, bębenek, piszczałkę i cymbały. Nie ma zatem wątpliwości, że oprawa ceremonii w Świątyni była spektakularna i pełna dźwięków. Ale wszystko to zniknęło wraz ze zburzeniem Drugiej Świątyni w 70 roku naszej ery, kiedy nasi Mędrcy zastąpili kult ofiary powszechną modlitwą.

Tradycja rabiniczna teoretycznie nie zabrania nam korzystania z instrumentów muzycznych i jasno mówi tylko o zakazie ich używania podczas szabatów i świąt (mimo że w Świątyni używano ich zarówno w szabat, jak i w święta). Ciekawą dyskusję na temat używania instrumentów podczas Rosz ha-Szana wypadającego w szabat znajdujemy w Misznie (Rosz ha-Szana 4, 1). Średniowieczny komentator Miszny, rabin Owadia ben Awraham Bartenura, wyjaśnia, że dęcie w szofar nie zalicza się do zakazanych prac podczas szabatu (hebr. melacha). Ogólnie rzecz biorąc jednak, używanie jakichkolwiek instrumentów w szabat było źle widziane przez Mędrców i późniejsze pokolenia autorytetów rabinicznych.

Jednym z powodów tego zakazu była niechęć do naśladowania nie-Żydów, zwłaszcza chrześcijan, którzy włączyli muzykę sakralną do swojej tradycji. Rabin Chaim Chizkijahu Medini (1834–1905) w znanym dziele halachicznym Sde chemed, stwierdza, że nie powinniśmy naśladować chrześcijan, wprowadzając instrumenty do synagog. Inne autorytety, na przykład Chatam Sofer (rabin Moshe Schreiber, 1762–1839), jeden z najbardziej zagorzałych przeciwników ruchu reformowanego, tłumaczył, że „wszystkie nowe zwyczaje są zabronione w Torze”. W dzisiejszych czasach opinia, jakoby używanie instrumentów było wyłącznie praktyką nieżydowską, nie jest już taka mocna. Wiele autorytetów, także rabini ze świata ortodoksyjnego, przyznaje, że ta sfera nie jest objęta halachicznym zakazem, jest raczej kwestią zwyczaju (minhag). W jednej z odpowiedzi halachicznych izraelski rabin Sh.Yosef Weitzen stwierdził, że źródłem muzyki w synagodze nie jest nieżydowska tradycja, lecz wprost przeciwnie – początki muzyki sakralnej są ściśle żydowskie i łączą się bezpośrednio ze zwyczajami świątynnymi. Dodał także, że po powrocie Żydów z diaspory do Ziemi Izraela należy ponownie pochylić się nad niektórymi zwyczajami, choć on sam nadal uważa, że czas na obecność instrumentów w synagogach jeszcze nie nadszedł.

Ruch reformowanego judaizmu w Europie już na początku XIX wieku zwrócił szczególną uwagę na oprawę ceremonii w synagogach. Dlatego muzyka (a dokładnie organy) była jednym z kluczowych elementów nowej filozofii. Israel Jacobson, pionier judaizmu reformowanego w Niemczech, jako pierwszy wprowadził w 1810 roku organy do synagogi w Seesen, a w ślad za nim uczyniono to w innych niemieckich miastach. Dużo kontrowersji wywołało otwarcie w 1818 roku reformowanej synagogi Tempel w Hamburgu, podczas którego zaprezentowano nowy modlitewnik Seder ha-awoda i wprowadzono do liturgii organy, co spotkało się z ostrą krytyką ortodoksyjnych rabinów.

Organy stały się znakiem rozpoznawczym reformowanych synagog, podobnie jak wprowadzenie do liturgii profesjonalnych kantorów i chórów, często występujących wspólnie. Wkład ruchu reformowanego w rozwój żydowskiej muzyki sakralnej jest ogromny, począwszy od Solomona Sulzera z Wiednia i Louisa Lewandowskiego z Berlina, a kończąc na współczesnych: Maksie Janowskim, BonieSchur i Debbie Friedman. Trudno sobie wyobrazić współczesny żydowski świat bez muzyki, która być może nie przeniknęła jeszcze do wszystkich synagog, ale jest ważnym elementem liturgii dla wielu społeczności żydowskich na całym świecie.

W Ec Chaim rozpoczęliśmy cykl muzycznych szabatów dzięki hojności The Society for Classical Reform Judaism, która pielęgnuje tradycję żydowskiej muzyki sakralnej. Projekt wspiera również Abraham Geiger College w Berlinie, dzięki któremu w naszej synagodze możemy posłuchać kantorów i muzyków kształcących się w tej uczelni, a w marcu bieżącego roku odbył się trzeci Muzyczny Szabat z muzyką, kantorem, chórem i organami. Zapraszamy gorąco wszystkich członków i przyjaciół Gminy do wzięcia udziału w kolejnych niezwykłych szabatowych wieczorach i porankach w ramach tego cyklu.

Rabin Stas Wojciechowicz

Artykuł pierwotnie ukazał się na łamach “Kolbojnika Biuletynu Gminy Wyznaniowej Żydowskiej w Warszawie” nr 1(78)/2015


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


The Jewish Problem at The New York Times

The Jewish Problem at The New York Times

Jerold Auerbach


Office of The New York Times,
in New York City. Photo: WikiCommons.

Office of The New York Times, in New York City. Photo: WikiCommons.The depths of the Jewish problem at The New York Times were glaringly exposed last week, when it published a chart identifying the Jewishness of congressional Democrats who opposed President Obama’s Iran surrender and providing the estimated Jewish population of their districts. Its antisemitic insinuation — that the primary loyalty of American lawmakers, as dictated by their Jewish constituents, is to Israel — prompted a well-deserved cascade of criticism.

The Times’s response to the outrage the September 10 publication elicited was as revealing as the article itself. Its disclaimer conceded only that the published chart “oversimplified a complex aspect of the debate.” Asserting that “the positions of Jewish members of Congress . . . were a legitimate subject for reporting,” it indicated that “under Times standards the religion or ethnicity of someone in the news can be noted” — but only “if that fact is relevant and the relevance is clear to readers.”

Judging by the outcry that ensued, the Times failed its own test. Will it now identify President Obama as the son of a Muslim father whenever his advocacy of the nuclear deal is discussed?

The Times was only prepared to acknowledge that its odious chart did not “make clear that Jewish voters and lawmakers, like other Americans, were sharply divided on the issue.” But noting the barrage of criticism it elicited, “Times editors agreed and decided to revise it,” by removing the column indicating which opponents to the deal were Jewish. It also published a correction noting that the Times had misstated – by nearly doubling – the number of Democratic opponents who are Jewish. So much for atonement.

ADVERTISEMENT

Deputy Washington editor Jonathan Weisman, who claimed responsibility for the article, confessed to being “shocked” by the response. Belligerently defensive, he hastened to add that he is “not a self-hating Jew.” He defended the graphic as “informative.” But even Times Public Editor Margaret Sullivan conceded that the graphic was “insensitive and inappropriate.” Indeed, she added, it was “regrettably tone-deaf.” Nonetheless, she commended Times editors for taking “the right action in listening to the objections and changing it.”

To be sure, the Times had the decency to remove the yellow underlining of Jewish members of Congress, which reminded more than a few outraged readers of the yellow stars the Nazis required be worn by Jews to identify them. One wondered, “When did publishing lists of Jews come back into style?” Another responded: “I guess we should be grateful the New York Times chose not to illustrate its Jew tracker by awarding a six-pointed yellow Jewish badge to every Jewish opponent” of the Iran deal.

Apprehension over dual loyalty has haunted the Times ever since Adolph Ochs became its first Jewish publisher within months of the publication of Theodor Herzl’s appeal for Jewish statehood. Ochs’s embrace of Reform Judaism expressed religious conviction no less than the abiding fear that Jews might be judged guilty of dual loyalty if they identified with Zionism. His son-in-law and successor, Arthur Hays Sulzberger, who launched the family dynasty that still publishes the Times, was a stanch anti-Zionist during the Nazi era, who outspokenly opposed Jewish statehood lest American Jews be accused of divided loyalty.

But as its listing of Jewish lawmakers suggests, the Times remains imprisoned by the same apprehension over divided loyalty that has framed its policy on Zionism for nearly 120 years. That, of course, is a not an insignificant Biblical number (Genesis 6:3). But its recent blunder into one of the hoariest antisemitic stereotypes suggests that its uneasiness about Zionism and Israel, apprehension over dual loyalty and evident cluelessness about its own bias may still have a long life ahead.


avatarJerold S. Auerbach is the author of ten books, including Unequal Justice: Lawyers and Social Change in Modern America (1976), a New York Times Noteworthy Book; Justice Without Law? (1983); Rabbis and Lawyers: The Journey From Torah to Constitution (1990, 2010); Jacob’s Voices: Reflections of a Wandering American Jew (1996, 2010); Are We One? Jewish Identity in the United States and Israel (2001); Explorers in Eden: Pueblo Indians and the Promised Land (2006); Hebron Jews: Memory and Conflict in the Land of Israel (2009); Brothers at War: Israel and the Tragedy of the Altalena (2011); and Against the Grain: A Historian’s Journey (2012). His articles have appeared in the Wall Street Journal, Commentary, Harper’s, The New York Times, Jerusalem Post, Forward, The Jewish Press and American Thinker. Auerbach has been a Guggenheim Fellow, Fulbright Lecturer at Tel Aviv University, recipient of two College Teachers Fellowships from the National Endowment for the Humanities, and Visiting Scholar at the Harvard Law School. He is Professor Emeritus of History at Wellesley College.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


“Midrasz” wrzesień-październik

“Midrasz” wrzesień-październik

   Piotr Pazinski


“Midrasz” wrzesień-październik wreszcie w drukarni! A w numerze niespodzianka: najdłuższy tekst kiedykolwiek publikowany na naszych łamach, którego autorem jest red. Paweł Dunin-Wąsowicz. Żydzi w polskiej fantastyce od końca XIX stulecia do 1939 roku. Rzecz powstała na podstawie wieloletnich kwerend i badań antykwarskich (na okładce: książki ze zbiorów autora). Ponadto kilka kawałków oryginalnej prozy z epoki: Aleksander Wat, Bruno Winawer i Tadeusz Hollender. W numerze także m.in.: nowe, piękne wiersze Piotra Matywieckiego; Arkadiusz Pacholski o wizerunkach Adolfa Hitlera; Jolanta Łada-Zielke o malarce Anicie Clarze Rée; Aleksandra Francuz o Else Lasker-Schüler; Joanna Ostrowska o komiksie ‘Pewnego razu we Francji‘; Kazimierz Czarnota o metodologii dowodzenia talmudycznego; Bella Szwarcman o opowiadaniach Pereca i Lameda Szapiry (plus piękne nowojorskie opowiadanko tego ostatniego)


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com