Archive | 2015/09/05

Gość w rzeczywistości

Gość w rzeczywistości

Andrzej Koraszewski



Kim jesteśmy? Pojawiamy się w jakimś punkcie historycznym, w jakimś miejscu na Ziemi, uwięzieni w pułapkach więzi z innymi, otoczeni pamięcią minionych zdarzeń. Próbujemy uciec odkrywając, że swoje klatki zabieramy ze sobą jak ślimak skorupę. Patrzymy na świat przez pryzmat naszych doświadczeń, próbując zrozumieć więcej niż możemy zobaczyć.

Pär Lagerkvist próbował to uchwycić, zmagał się z odrazą do odziedziczonej tradycji i niemożnością wyzwolenia się. Pisał o sobie, że jest wierzącym bez wiary, że jest religijnym ateistą. Trudno powiedzieć, czy ta jego dziwaczna religijność ateisty była bardziej związana z obsesyjnym lękiem przed śmiercią, czy z potrzebą zakotwiczenia ocen moralnych?

Siedzę w wygodnym fotelu przeglądając wiadomości ze świata. Moje sądy nie są zakorzenione w religii, ale są tysięcznymi nićmi powiązane z ludźmi, którzy porządkowali swój obraz świata, próbując po swojemu zrozumieć słowa świętych tekstów. Niektórzy bez wielkiej filozofii mówili, że warto być przyzwoitym.

W odróżnieniu od Lagerkvista nie dręczy mnie lęk przed śmiercią, moje poczucie że jestem „gościem w rzeczywistości” jest trochę związane z bezpieczeństwem. Przeżyłem moje życie z dala od wielkich zagrożeń, obserwując z bezpiecznych miejsc koszmar, w jaki uwikłani byli inni. Mój pierwszy list do Pani był propozycją rozważenia pojęcia zagrożenia. Chodziło o zagrożenie Izraela. Pisałem, że o tym zagrożeniu nie dowiaduję się z klipów wyborczych, ani nawet z izraelskich źródeł. Śledzę groźby wypowiadane zupełnie otwarcie i publicznie. Śledzę również działania, które idą w ślad za tymi groźbami. Informacji muszę szukać, ponieważ często umykają uwadze innych obserwatorów. Nie są to tylko groźby, każdego dnia umierają ludzie.

Przed chwilą zajrzałem do wiadomości. Na migającej czołówce była informacja, że pojawi się jakiś billboard z Beatą Szydło i ktoś protestuje, że w miejscowości Rusko w jeziorze nastolatkę poranił potwór i że nie wyklucza się, że to może być aligator, chociaż urzędniczka podejrzewa dużego szczupaka, dowiedziałem się również, że w Bagdadzie na rynku był kolejny zamach. Zginęło 80 osób, dwieście innych jest rannych. Rynek był szyicki, do zamachu przyznaje się ISIS.

Chciałbym raz jeszcze wrócić do zagrożeń oglądanych z naszej bezpiecznej przystani. Czy sądzi Pani, że te zagrożenia odnoszące się do Izraela powinniśmy pogrupować na zagrożenia bliższe i dalsze?

Z wielu względów groźby irańskie należy traktować poważniej niż inne. (Chociaż podobnie jak Pani, nie lekceważę zagrożeń ze strony ISIS i Hamasu.)

Piętnaście lat temu, w grudniu 2000 roku, Najwyższy Prawoznawca zadeklarował wierność założeniom rewolucji islamskiej nakreślonym przez jego poprzednika ajatollaha Chomeiniego. Naczelnym założeniem tej rewolucji jest, jak powiedział, „eliminacja rakowatego guza, jakim jest Izrael”.

Czternaście lat później, w listopadzie 2014 roku, rozważając zaproszenie amerykańskiego prezydenta do rozmów o programie nuklearnym, zapewnił społeczeństwo, że niezależnie czy dojdzie do tej umowy, czy nie, Izrael będzie każdego dnia bardziej zagrożony.

W lipcu 2015, już po „zawarciu”, czy raczej zaklepaniu umowy, Najwyższy Prawoznawca zapewnił, że nie zmienia to zasadniczego celu, jakim jest eliminacja syjonistycznego tworu.

Być może to w reakcji na te wypowiedzi prezydent Stanów Zjednoczonych powiedział, że rozumie izraelskie niepokoje, ale on jest dobrej myśli i dał do zrozumienia, że Żydzi w Ameryce aż tak bardzo się nie niepokoją.

Oczywiście istnieje jakaś szansa, że nie dojdzie do otwartej wojny na pełną skalę. Nie całkiem wiadomo, na czym moglibyśmy tę pewność opierać. Zawsze jednak można liczyć na to, że intuicja zachodnich polityków okaże się poprawna. Pozostaje zatem zagrożenie sponsorowanym przez Iran terrorem.

Iran stoi u bram Izraela z wielokrotnie silniejszym od Hamasu Hezbollahem. Podobno, nie wszystkie informacje są pewne, podczas negocjacji były jakieś nieśmiałe europejskie próby, żeby naciskać na Iran w sprawie zatrzymania zbrojenia Hezbollahu. Podobno strona amerykańska stanowczo odradziła podejmowanie tego tematu.

Czy powinniśmy interesować się właśnie wydaną książką Chameniego pod tytułem Palestyna? Jak dotąd jest tylko w farsi i jeśli wierzyć recenzentowi w NYT, autor na 416 stronach prezentuje irańską strategię zniszczenia Izraela.

Recenzent pisze, że irańskie plany nie mają nic wspólnego z europejskim antysemityzmem. Wynikają one z zasad islamskich. To na mocy tych zasad Najwyższy Prawoznawca używa określeń „rakowaty guz, który musi zostać wycięty”.

Chamenei pisze, że eliminacja Izraela może przybrać postać wieloletnich działań wojennych „o niskiej intensywności”, które będą skłaniać Żydów do ucieczki. W kwestii nuklearnej jest zaledwie wzmianka, ale znamienna: „“uzbrojony nuklearnie Iran zmusi Izrael do pomyślenia dwa razy zanim podejmie akcję militarną przeciwko Republice Islamskiej”.

Chamenei bez osłonek pisze o sponsorowaniu terroryzmu, o irańskich sukcesach Hezbollahu w Libanie i Hamasu w Gazie, jak również o obecnym rekrutowaniu terrorystów na Zachodnim Brzegu. Wyraża również zadowolenie z powodu narastającej w świecie niechęci do Izraela. Nie kryje, że to ułatwia jego plany.

Czy powinniśmy wierzyć informacjom amerykańskiego wywiadu, że Iran jest dziś w posiadaniu największej ilości rakiet balistycznych na Bliskim Wschodzie? Trudno powiedzieć, wywiad ujawnia mniej więcej to, co Iran otwarcie deklaruje. I co, powtarzający pacierz za ojcem narodu generałowie deklarują jako zasób pozwalający na eliminację syjonistycznego tworu.

Patrzący z bezpiecznego miejsca obserwator czuje się troszkę jak Pan Cogito, nie bardzo wie, co ma myśleć i co ma sądzić. Jedno pewne, że owa niepodpisana umowa Hezbollahu nie wspomina. Nie wspomina również Izraela, chociaż podobno nikt nie lekceważył zagrożeń.

Czy zastanawiała się Pani nad pytaniem, jakie jest zagrożenie kolejną wojną w Gazie? Siedząc w bezpiecznym miejscu czytam o nowej fali rakiet wystrzelonych z Gazy.

Informacje są trochę dziwne, bo wygląda na to, że kilkanaście rakiet wystrzelonych z Gazy spadło na własną ludność. Tylko jedna doleciała do Izraela. Oczywiście nie było komunikatów Hamasu, nie mamy pewności kto strzelał, nie wiemy, czy były ofiary wśród palestyńskiej ludności cywilnej. Nie można wykluczyć, że chodziło o podniesienie poczucia zagrożenia mieszkańców Izraela. W wojnie terroru poczucie zagrożenia jest ważne. Być może te rakiety były tylko przesłaniem. Komunikatem samym w sobie, informacją, że wojna trwa.

Mamy tu kilka innych możliwości, wśród których istnieje prawdopodobieństwo, że to jakieś manewry coraz silniejszych w Gazie komórek ISIS. Państwo Islamskie jest już obecne w Jordanii, na Zachodnim Brzegu, w Gazie, zdobywa miasta i wioski w Libanie. Flagę ISIS można było zobaczyć na terenie meczetu Al-Aksa.

Czy sądzi Pani, że są to zagrożenia, którymi Izraelczycy powinni się przejmować? W Izraelu obserwujemy, wzrost liczby zamachów terrorystycznych. Jedni twierdzą, że to reakcja na akty terroru izraelskich fanatyków i izraelska minister sprawiedliwości, domaga się wręcz przywrócenia kary śmierci. (W Izraelu ostatni raz wyrok śmierci wykonano na Eichmannie.) Inni przypisują to terrorystycznej konkurencji między Fatahem a Hamasem. Jeszcze inni są przekonani, że militarne sukcesy ISIS wzmocniły morale indywidualnych kandydatów na męczenników.

Rejestr zagrożeń Izraela wymagałby osobnej książki. Siedząc w bezpiecznym miejscu mogę tę listę skracać lub wydłużać, w zależności od potrzeb. Pisząc list musimy uważać, aby nie znużyć czytelnika.

Kończąc tę korespondencję, chciałbym spojrzeć na zagrożenia dużo bliższe. Załóżmy scenariusz najbardziej optymistyczny. ISIS zostaje pokonany, Kurdowie przywołani do porządku przestają dopominać się o niepodległość, a Irańczycy okazują się ludźmi pokoju i zyskane dzięki umowie miliardy dolarów inwestują w reformę gospodarczą, zapominając o imperialnych ambicjach. Nadal sponsorują terror przeciw Izraelowi, bo nie mogą wyrzec się samych fundamentów rewolucji islamskiej. Terror nadal sponsoruje Turcja i Katar, ale nieco mniej pieniędzy na te cele płynie z Arabii Saudyjskiej. Brzmi to trochę jak bajka, siedząc jednak w wygodnym fotelu możemy puścić wodze fantazji.

Izrael może wygrywać kolejne starcia w wojnie „o niskiej intensywności”, ale pokoju z tego raczej nie będzie.

Tu, u nas, w Europie i Ameryce, będziemy po staremu winić za wszystko Izrael, podczas gdy nieuchronne konflikty między muzułmanami powodować będą coraz większy nacisk coraz bardzie zdesperowanych uchodźców. Nawet gdyby wojny między muzułmanami ustały dziś, to przywrócenie minimalnego bezpieczeństwa wymagałoby wysiłków dziesięciokrotnie większych niż Plan Marshalla i strategów na miarę George’a Kennana.

George’a Kennana rzadko się przypomina, chociaż umarł stosunkowo niedawno, w 2005 roku, w wieku 101 lat. To on był architektem strategii odepchnięcia i samego Planu Marshalla. Zniszczonej wojną Europie Zachodniej zagrażał komunizm. Partie komunistyczne Włoch i Francji miały szanse na demokratyczne zdobycie władzy. Były to organizacje sterowane z Moskwy i Stalin mógł dostać Europę Zachodnią bez wojny. Plan odepchnięcia polegał na dostarczeniu żywności i maksymalnie szybkiej odbudowie gospodarki, tak żeby rozpacz nie wpychała ludzi w ręce komunistów.

Dziś nie widać żadnego planu zakończenia wojen między muzułmanami, ani takiej stabilizacji życia gospodarczego na Bliskim Wschodzie i w Północnej Afryce, która mogłaby zatrzymać strumień uchodźców. Nie ma również planów integracji tych uchodźców, których już mamy w Europie. Mamy rosnące rzesze przybyszów, których nie umiemy zaabsorbować. Mamy również rosnącą frustrację i widoczny spadek popularności tradycyjnych partii centro-lewicowych i centro-prawicowych. Rosną w siłę partie proponujące mocniejsze zaciskanie oczu na rzeczywistość i rosną w siłę ugrupowania, o coraz wyraźniejszym faszystowskim charakterze. Jedne i drugie chętnie korzystają ze starych kolein zwalania winy na Żydów. Jedni winią Izrael za to, że muzułmanie mordują się między sobą, drudzy szukają gorączkowo miejscowych Żydów winnych wpuszczania imigrantów, którzy stanowią coraz większy problem.

Jako obserwator pozostaję bezradny, robię notatki, z przyzwyczajenia szukam kontaktów z dysydentami, czyli z tymi, których w Związku Radzieckim nazywano inaczej myślącymi. Czasem są to pięknie wierzący muzułmanie, czasem muzułmańscy ateiści. Ci którzy mieszkają w swoich krajach, codziennie ryzykują życiem, ci, którzy mieszkają między nami, czasem też dostają groźby, częściej skazani są na zlekceważenie. Oni pojęcie zagrożenia odbierają inaczej, jest bliższe rozpaczy i beznadziejności. Nadieżda Mandelsztam napisała kiedyś książkę pod tytułem Nadzieja w beznadziejności.

Nie wiem, czy świat islamski może mieć nadzieję w beznadziejności, nie wiem również, gdzie mogą szukać nadziei mieszkańcy Izraela.

Ja już z pociągu Orient Express wysiadam, mając nadzieję, że tymi listami nie wyrządziłem Pani przykrości.

P. S. Oboje jesteśmy silnie związani z hasłem “Nigdy więcej”. Jest tu jednak pewien problem. Umarli mogą być całkowicie pewni, że nikt ich po raz kolejny nie zamorduje, żywi nie mają żadnej gwarancji, że osłonią ich nasze transparenty. Może właśnie dlatego, zdjęcie izraelskiego żołnierza stojącego na torach do Auschwitz jest dla mnie tak wymowne.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Izrael po raz pierwszy od 60 lat ujawnił swoją strategię obronną

Izrael po raz pierwszy od 60 lat ujawnił swoją strategię obronną

Tomasz Bednarzak


Po raz pierwszy od ponad pół wieku Siły Obronne Izraela ujawniły swoją strategię obronną.

Izraelskie F-16

Izraelskie F-16 (Wikimedia Commons / Israel Defense Forces)


Dlaczego izraelscy wojskowi niespodziewanie zdecydowali się na publikację tak ważnego – z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa – dokumentu? Niektórzy komentatorzy sugerują, że to odpowiedź na często artykułowane w ciągu ostatniej dekady postulaty ze strony społeczeństwa i rządu, domagających się od sił zbrojnych większej transparentności.

33-stronicowy dokument zatytułowany “Strategia IDF” (Israeli Defence Forces – Siły Obronne Izraela) został zaprezentowany publicznie w połowie sierpnia przez szefa Sztabu Generalnego gen. Gadiego Eizenkota. W ten sposób Izrael ujawnił założenia swej doktryny obronnej po raz pierwszy od lat 50. ubiegłego wieku, gdy premier Dawid Ben Gurion (jeden z ojców-założycieli Izraela) zatwierdził główne wytyczne strategii wojskowej państwa żydowskiego.

Filary bezpieczeństwa

Jak przypomina dziennik “Algemeiner Journal”, ponad pół wieku temu Ben Gurion ukuł termin “trójkąta bezpieczeństwa”, na którym miała opierać się obronność Izraela. Chodzi o odstraszanie, wczesne ostrzeganie i proces decyzyjny (mający określać cele polityczne operacji wojskowej). W wielu aspektach kampania synajska w 1956 r. i wojna sześciodniowa w 1967 r. były skuteczną realizacją tych trzech zasad. W ostatnich latach do tej triady dodano również czwarty koncept – obronę.


(fot. WP)


Nowa strategia zaprezentowana przez gen. Eizenkota wciąż zasadza się na tych fundamentach, z tym że uwzględnia zmieniające się otoczenie międzynarodowe Izraela. Planiści IDF słusznie zauważyli, że zmniejsza się skala poważnych zagrożeń konwencjonalnych czających się u izraelskich granic, natomiast rośnie groźba ze strony nowych wyzwań, takich jak cyberbezpieczeństwo, terroryzm czy działania wrogich podmiotów niepaństwowych – Hamasu, Hezbollahu, Państwa Islamskiego i podobnych organizacji.

Dokument jasno wskazuje, że do tej pory Siły Obronne Izraela koncentrowały swój wysiłek na przygotowaniu się do starcia z siłami zbrojnymi innych państw, natomiast nadal w dużej mierze nie miały dostatecznie jasno wypracowanych koncepcji traktujących powyższe zagrożenia. Dlatego, jak zauważa komentator internetowej gazety “The Times of Israel”, w ostatnich latach armia była mocno krytykowana za zbyt opieszałe reagowanie w stosunku do dynamicznie zmieniających się wyzwań w dziedzinie bezpieczeństwa. Teraz ma to się zmienić.

Atak najlepszą obroną

Priorytety izraelskiej armii nadal pozostają te same. Należą do nich zabezpieczenie istnienia demokratycznego Państwa Izrael, zachowanie jego charakteru jako siedziby narodu żydowskiego, stanie na straży bezpieczeństwa obywateli oraz wzmocnienie statusu międzynarodowego państwa żydowskiego na świecie.

Izraelscy wojskowi podkreślają jednak, że niemożliwe jest całkowite wyeliminowanie czyhających na Izrael niebezpieczeństw jedynie w oparciu o taktykę defensywną. Dlatego jeszcze ważniejszą rolę mają odgrywać działania ofensywne i w tym duchu prowadzona jest również modernizacja techniczna sił zbrojnych, na co zwraca uwagę branżowy portal Defense News.

Choć nowa strategia nie wspomina o zagrożeniu nuklearnym ze strony Iranu, akcentuje potrzebę posiadania zdolności do przeprowadzenia ograniczonych operacji w państwach, które nie graniczą bezpośrednio z Izraelem. Chodzi tu zarówno o działania kontrwywiadowcze, wojnę informacyjną, jak i uderzenia wyprzedzające. Siły zbrojne mają być też gotowe do działań głęboko na terytorium sąsiednich krajów, jak Syria czy Liban. Być może widać to obecnie na Wzgórzach Golan, gdzie izraelska armia przygotowuje się do ewentualności przeprowadzenia ograniczonej interwencji po syryjskiej stronie granicy, w odpowiedzi na rosnącą aktywność bojówek terrorystycznych w tym rejonie.

Uogólniając, w nowej strategii IDF akcentuje się m.in. rozwój środków do prowadzenia wojny w cyberprzestrzeni, pogłębienie synergii poszczególnych rodzajów sił zbrojnych, zwiększenie aktywności wywiadowczej, utrzymanie przewagi technologicznej nad regionalnymi rywalami czy stałe wzmacnianie związków z USA i strategicznych powiązań z innymi kluczowymi krajami.

“Times of Israel” zwraca uwagę, że w upublicznionym dokumencie wymienia się również trzy kluczowe komponenty składające się na siłę izraelskiej armii. To “duch walki” jej żołnierzy, “jakość decyzji podejmowanych przez dowódców” oraz “kompletna i szybka realizacja misji przy jak najmniejszym nakładzie środków”.

Reforma armii

Warto nadmienić, że nowej strategii towarzyszy ogłoszona kilka tygodni wcześniej reforma Sił Obronnych Izraela, znana jako Plan Gideona. Pięcioletni program ma utrzymać zdolności IDF w obliczu ograniczonego finansowania budżetowego i zmieniającego się środowiska międzynarodowego. Armia ma być mniejsza, być może zostanie też skrócona obowiązkowa służba wojskowa, ale dzięki temu znajdą się pieniądze na kontynuowanie kluczowych projektów modernizacyjnych. Jednocześnie odmłodzona ma zostać kadra dowódcza.

Prawda jest taka, że choć publikacja założeń izraelskiej doktryny nie miała precedensu przez ponad pół wieku, pewne jest, że określone elementy strategii IDF nadal trzymane są w sekrecie. Jedno nie ulega wątpliwości – Izrael robi wszystko, by pozostać kluczową potęgą militarną na Bliskim Wschodzie, zachowując bezpieczną przewagę nad potencjalnymi przeciwnikami.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Remains of dozens of Jews used for Nazi experiments..

Remains of dozens of Jews used for Nazi experiments..

Peter Allen In Paris & Lydia Willgress for MailOnline

Remains of dozens of Jews used for Nazi experiments during the Second World War have been found stored at a laboratory in Strasbourg

  • Many killed in gas chambers in 1943 before body parts taken to laboratory
  • Experts thought they had been buried in a common grave three years later
  • Includes a jar containing skin fragments and bodies cut into pieces
  • Jewish organisation has called for a full investigation and proper burial
The remains of 86 Jews used for Nazi experiments by SS captain August Hirt (pictured) have been found at a laboratory in eastern France, it emerged today

The remains of 86 Jews used for Nazi experiments by SS captain August Hirt (pictured) have been found at a laboratory in eastern France, it emerged today

The remains of 86 Jews used for Nazi experiments have been found at a laboratory in eastern France, it emerged today.

They had been killed in German gas chambers in 1943 during the Second World War Holocaust before their corpses and body parts were taken to the legal medical institute in Strasbourg.

It was thought they had been buried in a common grave in 1946, following the liberation of the city by the Allies two years earlier.

But the Strasbourg authorities confirmed many of the remains were, more than 70 years on, still being stored.

The discovery has raised serious concerns, with one organisation, which represents the UK Jewish community, stating that ‘serious questions’ needed to be asked.

A Board of Deputies of British Jews spokesman said: ‘This discovery raises serious questions about who knew about these remains and why they did not reveal this sooner.

‘We would expect a prompt and full investigation in to these matters, and the remains of these victims to be accorded a respectful burial in accordance with Jewish law as soon as possible.’

August Hirt, an SS captain and chairman of the Reich University in the city, originally built up the macabre collection.

It included ‘a jar containing skin fragments of a gas chamber victim,’ historian Raphael Toledano revealed.

Some of the bodies were cut into pieces, or burned, while all were destined to be used in experiments by scientists working for the so-called ‘Master Race’.

Test-tubes containing the intestine and stomach of a victim was also found.

Most were originally found in containers full of alcohol when Strasbourg was liberated by the Allies in November 1944.

But Mr Toledano said many of the remains were then preserved by Camille Simonin, a forensics professor who was investigating Hirt.
All had been killed in German gas chambers in 1943 during the Second World War Holocaust before their corpses and body parts were taken to the legal medical institute (pictured now) in Strasbourg
All had been killed in German gas chambers in 1943 during the Second World War Holocaust before their corpses and body parts were taken to the legal medical institute (pictured now) in Strasbourg


All of the remains will now be released to the Jewish community in Strasbourg, so that they can be buried at the Cronenbourg Cemetery (pictured)

All of the remains will now be released to the Jewish community in Strasbourg, so that they can be buried at the Cronenbourg Cemetery (pictured)


Simonin had been told to carry out judicial autopsies in order to ‘establish the conditions that had led to the death’ of the victims.

A letter written by Simonin in 1952 ‘mentioned the jars containing the samples taken in the course of judicial autopsies carried out on the Jewish victims of the Struthof gas chamber,’ a statement released by the institute claimed.

It added: ‘The labels identify each piece with precision and mention the register 107969, which matches the number tattooed at the Auschwitz camp on the forearm of Menachem Taffel, one of the 86 victims.’

All of the remains will now be released to the Jewish community in Strasbourg, so that they can be buried at the Cronenbourg Cemetery.

Hirt committed suicide in July 1945 before he could be tried for crimes against humanity in Nuremburg.

Up to 4,000 French Alsatian Jews were systematically murdered during the wartime Holocaust.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com