Archive | 2015/09/07

Fotoreportaż. Dana Rothschild w Autonomii Palestyńskiej

Fotoreportaż. Dana Rothschild w Autonomii Palestyńskiej

Dana Rothschild


Postanowiłam pojechać na wycieczkę organizowaną przez…. Machsom Watch… tak tak… moi spadkobiercy mało nie spadli z krzeseł ze śmiechu, jak ich zawiadomiłam o tym moim pomyśle… Powiedziałam też reszcie redakcji portalu, że jak nie wrócę żywa, to żeby ładnie ogłosili, że zginęłam na posterunku… a co? Nie na posterunku?

Zapisałam się i parę dni przed terminem wycieczki dostałam tzw. program.

Nu, zwiedzanie trwało 8,5 godziny, jeśli tak można nazwać 8 godzin prania mózgów. Nie mogę tutaj niestety zrelacjonować słowo w słowo ośmiogodzinnych “wyjaśnień” pani przewodniczki, więc będą tylko krótkie zdania, które powtarzały się przez całą wycieczkę, w każdym miejscu koło którego przejeżdżaliśmy lub zatrzymywaliśmy się.

Już początek był “świetny”. Pani przewodniczka się przedstawiła.

– Jestem wolontariuszką Machsom Watch, jestem lewicowa, nie używam żadnych innych terminów, tylko „tereny okupowane”, „Palestyńczycy”, „osiedla” i „osadnicy” i nie będzie tutaj żadnych dyskusji politycznych. Machsom Watch istnieje od 14 lat i skupia 300-350 kobiet, które obserwują co się dzieje na punktach kontroli granicznej, czyli tzw. check points. [Check point po hebrajsku to właśnie „machsom”] Oprócz tego organizacja ma dodatkowe zajęcia: lekcje angielskiego i hebrajskiego dla dzieci, nauka wyrobów artystycznych i innych, żeby Palestyńczycy mogli je robić, sprzedawać i zarabiać pieniądze, pomoc w otrzymywaniu pozwoleń na pracę w Izraelu, bezpłatna pomoc prawna – powiedziała przewodniczka.

Innymi słowy „ja mówię co chcę, a wy macie zamknąć buzie, nie ma dyskusji”…

Potem ruszyliśmy w drogę i się zaczęło: “Qalkilya to miasto oblężone, teraz wjeżdżamy w strefę zwana „kav ha-tefer”, to ta między zieloną linią a strefą C, widzicie, nie ma żadnego przejścia, nie ma żołnierzy, nie ma sprawdzania dowodów osobistych, bo Izrael uważa, ze to ziemie izraelskie. A teraz dojeżdżamy do tzw. „przejścia rolniczego”, które jest zamknięte. Tylko dwa razy w tygodniu otwiera się je dla rolników, którzy chcą przewieźć swoje produkty, ale jak znajdzie się tam jakiś, który zechce przewieźć lodówkę, to już żołnierze nie pozwalają” i dodała sarkastycznie: „Dlaczego nie pozwalają? Bo tak im się chce, bo chcą zgnoić Palestyńczyków”. Tutaj wtrąciła się Polanija (czyli polska Żydówka) numer 1 (byłyśmy tam trzy) i zapytała się czy to żołnierze nie pozwalają, czy wojsko i usłyszeliśmy: “wojsko, ale wojsko czy żołnierze to to samo”.

„Nie, nie to samo, bo żołnierz nie może sam wg własnego widzimisię podejmować takich decyzji”, powiedziała Polanija numer 1.

Dalej pani przewodniczka wyjaśniła, że po drugiej stronie tego przejścia rolniczego i za płotem leży wioska Hableh, ale ziemie mieszkańców Hableh leżą po drugiej stronie między płotem a przejściem i oni nie mogą uprawiać swoich ziem i w ogóle nie mają prawa przebywać po tej stronie przejścia. Nu, rozejrzałam się ciutko i widzę piękne szkółki ogrodnicze, arabskie oczywiście, wiec jak to ja, uprzejmie się zapytałam, gdzie mieszkają ci Arabowie, którzy są właścicielami tych szkółek, jak i pracownicy arabscy i usłyszałam, że to są mieszkańcy Hableh i mogą przechodzić i właśnie mieć te swoje szkółki i mogę tam kupić sobie roślinki „dużo taniej niż w Izraelu”. Powiedziałam wtedy pani przewodniczce, ze ja trochę nie rozumiem, jak to może być, że nie wolno im przebywać na tej przejętej przez Izrael ziemi w „strefie szwu”, ale jednak przebywają. Pani wolontariuszka zmieniła temat, wiec niestety, nie mogę wam powiedzieć, dlaczego im nie wolno, ale wolno. Wycieczka rzuciła się na kwiatki i inne warzywa i owoce, które są dużo tańsze niż w Izraelu i ostatecznie trzeba pomoc biednym Palestyńczykom i się obkupić. Nic nie kupiłam, tylko robiłam zdjęcia (dużo zdjęć robiłam z okna autobusowego) i się rozglądałam.

Nu, zwiedzanie trwało 8,5 godziny, jeśli tak można nazwać 8 godzin prania mózgów. Nie mogę tutaj niestety zrelacjonować słowo w słowo ośmiogodzinnych “wyjaśnień” pani przewodniczki, więc będą tylko krótkie zdania, które powtarzały się przez całą wycieczkę, w każdym miejscu koło którego przejeżdżaliśmy lub zatrzymywaliśmy się.

Już początek był “świetny”. Pani przewodniczka się przedstawiła.

– Jestem wolontariuszką Machsom Watch, jestem lewicowa, nie używam żadnych innych terminów, tylko „tereny okupowane”, „Palestyńczycy”, „osiedla” i „osadnicy” i nie będzie tutaj żadnych dyskusji politycznych. Machsom Watch istnieje od 14 lat i skupia 300-350 kobiet, które obserwują co się dzieje na punktach kontroli granicznej, czyli tzw. check points. [Check point po hebrajsku to właśnie „machsom”] Oprócz tego organizacja ma dodatkowe zajęcia: lekcje angielskiego i hebrajskiego dla dzieci, nauka wyrobów artystycznych i innych, żeby Palestyńczycy mogli je robić, sprzedawać i zarabiać pieniądze, pomoc w otrzymywaniu pozwoleń na pracę w Izraelu, bezpłatna pomoc prawna – powiedziała przewodniczka.

Innymi słowy „ja mówię co chcę, a wy macie zamknąć buzie, nie ma dyskusji”…

Potem ruszyliśmy w drogę i się zaczęło: “Qalkilya to miasto oblężone, teraz wjeżdżamy w strefę zwana „kav ha-tefer”, to ta między zieloną linią a strefą C, widzicie, nie ma żadnego przejścia, nie ma żołnierzy, nie ma sprawdzania dowodów osobistych, bo Izrael uważa, ze to ziemie izraelskie. A teraz dojeżdżamy do tzw. „przejścia rolniczego”, które jest zamknięte. Tylko dwa razy w tygodniu otwiera się je dla rolników, którzy chcą przewieźć swoje produkty, ale jak znajdzie się tam jakiś, który zechce przewieźć lodówkę, to już żołnierze nie pozwalają” i dodała sarkastycznie: „Dlaczego nie pozwalają? Bo tak im się chce, bo chcą zgnoić Palestyńczyków”. Tutaj wtrąciła się Polanija (czyli polska Żydówka) numer 1 (byłyśmy tam trzy) i zapytała się czy to żołnierze nie pozwalają, czy wojsko i usłyszeliśmy: “wojsko, ale wojsko czy żołnierze to to samo”.

100 2600

100 2601


Czytaj dalej tu: Dana Rothschild w Autonomii Palestyńskiej


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


School timetable offers glimpse into Jewish life in Krakow Ghetto

School timetable offers glimpse into Jewish life in Krakow Ghetto

Stuart Winer


1941 document shows emphasis placed on Jewish education, fears of community leaders over Nazi crackdown on schools

A Jewish school timetable from the Krakow gehtto in 1941. (Shem Olam)
A Jewish school timetable from the Krakow gehtto in 1941. (Shem Olam)


A newly published timetable from a Holocaust-era Jewish school in the Krakow Ghetto sheds light how the Jews of Poland dealt with the draconian measures imposed by the Nazi occupiers.
The timetable was among some 7,000 items donated to Holocaust researchers over a year ago. It is dated 1941, barely two years before the ghetto’s liquidation by the Nazis.

The Israel-based Shem Olam Faith & the Holocaust Institute for Education & Research published the document to coincide with the start of the Israeli school year on Tuesday.

Abraham Krieger, the head of Shem Olam, said that the timetable was sent from the Jewish Council in Krakow Ghetto to its counterpart in Lublin Ghetto in response to a request about the school system.

Deportations of Jews from Krakow had already begun by 1940, and Jewish leaders were concerned that their schools would not be allowed to open after the summer break. Krieger told The Times of Israel that the ghettos would share information to learn how to deal with the increasingly difficult circumstances in which the Jews found themselves.

A Jewish school timetable from the Krakow gehtto in 1941. (Shem Olam)
A Jewish school timetable from the Krakow gehtto in 1941. (Shem Olam)


The timetable, the first of its kind discovered from the Krakow Ghetto, shows how many hours each of grades one through seven should dedicate to Jewish studies alongside their education in secular subjects such as mathematics, Polish language, art and geography.

First-graders learned blessings, prayers, songs and reading and writing, while second-graders were instructed in blessings and Jewish religious laws, but also heard stories from the books of Genesis and Exodus. Both grades also learned songs.

Third-graders focused on blessings, laws for observing Shabbat and festivals, rabbinic legends and songs.

By fourth grade the pupils were ready to study the texts of Genesis and the Book of Joshua, as well as more songs.

Fifth-graders moved on to Exodus, along with the books of Judges and Ruth, and learned rabbinical stories.

Sixth-graders studied Leviticus and Deuteronomy together with texts from the renowned 11th century commentator Rabbi Shlomo Yitzchaki (known by the acronym Rashi). They also studied the books of Samuel.

Seventh-graders studied Numbers and Deuteronomy, the books of Kings and Esther, and additional texts of religious laws for Jewish life.

The pupils would receive a total of about 10 hours Jewish studies per week.

Between 1941 and 1943, the Nazis stepped up the deportation of Jews to death camps across Europe. By the end of 1943, nearly all of the 60,000 residents of the Krakow Ghetto and the 30,000 residents of the Lublin Ghetto had been sent to their deaths.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


ICFR event sheds light on 1948 assassination of former Polish consul in Jerusalem

ICFR event sheds light on 1948 assassination of former Polish consul in Jerusalem

13 Dec 2011



The Israel Council on Foreign Relations and the Polish Embassy in Tel Aviv have held a seminar devoted to the February 1948 abduction and assassination of one-time Polish Consul General in Jerusalem, Witold Hulanicki (1890–1948). According to Gideon Remez and Isabella Ginor, researchers at the Hebrew University, Hulanicki (pictured right with a friend) was a “Cold War casualty” and murdered by the Jewish underground Lechi/Stern Group, which he had befriended. “Our conclusion is that what happened here was a classic case in which the Soviets either manipulated Lehi into doing their dirty work, possibly by planting evidence, or Lehi was acting to curry favor with the Soviets,” said Remez. Hulanicki was a friend of Lechi founder Abraham ‘Yair’ Stern, who was killed by the British in 1942.

Barbara Hulanicki, a daughter of the Polish diplomat and the celebrated founder of the Biba fashion house in London, was in Jerusalem for the event, on what was her first visit to her childhood home in 63 years. She called her visit, which included a wreath-laying ceremony at her father’s grave, “a deeply emotional experience” but added: “I also hope it will help end the pain.” She was visibly moved by the meeting with Yair Stern, Abraham’s Stern son, who was born after his father’s death.

In his opening remarks, ICFR director Laurence Weinbaum declared: “No one knows better than the Jews that time does not heal all wounds… We hope that this evening’s event will enable Barbara Hulanicki to achieve a degree of closure that has thus far been denied her. We also hope that she will understand the profound regret that we in Israel feel over this terrible tragedy — the senseless loss of a good man, an unfailing friend of the Jewish national cause, a dear husband, and a loving father.”

Weinbaum expressed hope that this would begin the process of restoring the memory of Witold Hulanicki to public consciousness. He pointed out that the seminar was being held on the 30th anniversary of the imposition of martial law by the Communists in Poland and added: “A lot of water has flowed through the Vistula and the Jordan since then. This evening’s event is a most telling reminder of just how far we have come since those dark days in Poland. It is a genuine manifestation of the triumph of good over evil — and of the Jewish imperative to remember.”

On 26 February 1948, a number of young Jewish men came to Hulanicki’s home on Metudela Street in Jerusalem’s Rehavia neighborhood, where he lived with his wife and three daughters. They told him he was wanted by the Haganah pre-state militia for questioning and took him away. He never returned. The following day his body was found in the Sheikh Bader neighborhood, alongside that of Polish journalist Stefan Arnold. Anonymous tipsters told the newspapers that they had been executed by Lehi members because of their connections with Arabs.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com