Archive | January 2017

Koszerność piwa

Koszerność piwa

TYSON HERBERGER


Koszerne piwo Chidusz i CIŻ Cafe /Stanisław Zaykowski

ZAZWYCZAJ RABINI MAJĄ SPRZECZNE OPINIE NA TEMAT KOSZERNOŚCI PIWA. JEDNO JEST JEDNAK PEWNE: LATEM CZĘŚCIEJ SIĘGAMY PO TEN TRUNEK I WARTO SIĘ ZASTANOWIĆ, KTÓRE Z PIW SĄ KOSZERNE.

Jasne piwa niesmakowe są prawie bezspornie uznawane za koszerne. Piwa smakowe muszą zostać poddane nadzorowi podczas produkcji – dopiero wtedy można stwierdzić, czy spełniają wymogi koszerności. Niejasny jest jednak przede wszystkim status piw ciemnych. W opinii wielu rabinów możemy je uznać za koszerne i we Wrocławiu również przyjmujemy takie stanowisko.

Stworzona pod nadzorem Naczelnego Rabinatu lista koszernych produktów określa, że w Polsce za koszerne uznawane jest „każde piwo niesmakowe i bez dodatków”.

Spór o koszerność piw ciemnych bierze się z różnych metod jego produkcji. Jeśli ciemny kolor osiąga się dodając barwniki, może to stanowić problem, część z nich nie jest bowiem koszerna. Wielu rabinów z nurtu nowoczesnej ortodoksji (modern orthodox) przyjmuje, że wszystkie piwa niesmakowe spełniają wymogi koszerności, chyba że mamy świadomość jakichś problematycznych kwestii związanych z ich produkcją. Na szczęście większość krajów europejskich rygorystycznie podchodzi do klasyfikacji piwa i jeśli dodane są do niego barwniki lub aromaty, taka informacja musi znaleźć się na etykiecie.

Sprawa staje się bardziej złożona w przypadku piwa filtrowanego, bowiem składniki używane w procesie filtracji nie zawsze są koszerne. Żyjący w XVIII w. Rabin Ezechiel Landau (urodzony w Opatowie, zmarły w czeskiej Pradze) twierdził, że składniki te wcale nie sprawiają, że piwo staje się niekoszerne – ostatecznie nie znajdziemy ich bowiem w gotowym produkcie. Zostają dodane z intencją późniejszego ich wyeliminowania tylko po to, aby przyśpieszyć proces, który w przeciwnym razie i tak by zaszedł, tylko w dużo dłuższym czasie. Na niektórych listach produktów koszernych nie znajdziemy Guinessa (do jego filtracji używany jest karuk, otrzymywany z jesiotra), przez innych (to jest także moje zdanie) ten typ piwa uznawany jest za koszerny.

Muszę przy okazji zaznaczyć, że wymogi przyznawania certyfikatów koszerności wychodzą poza zwykłe uznanie, że dany produkt spełnia warunki koszerności. Choć wielu rabinów potraktowałoby opinię Ezechiela Landaua za wystarczającą, żeby wypić Guinessa, nie byłaby to podstawa przyznania temu piwu certyfikatu. Z Halachy nie wynika mocny rygoryzm w określaniu koszerności – można opierać się na uznaniu pewnych domniemanych okoliczności, ale podczas przyznawania certyfikatu wszystko musi zostać sprawdzone dokładniej.

Pozostaje mi życzyć wszystkim „na zdrowie!” i zaprosić do wypicia piwa w moim towarzystwie. A już niedługo będziemy mogli pić piwo w jedynej koszernej kawiarni we Wrocławiu CIŻ Cafe przy Włodkowica 9. Wtedy na pewno będzie poddane odpowiedniej rabinicznej kontroli.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Narodowy socjalista pisze do mnie list

Narodowy socjalista pisze do mnie list

Andrzej Koraszewski


FinansoFinansowana i prowadzona przez ONZ szkoła dla biednych Palestyńczyków w Gazie.wana i prowadzona przez ONZ szkoła dla biednych Palestyńczyków w Gazie.

Narodowy socjalista zwrócił się do mnie z uprzejmym pytaniem dlaczego Izrael nie przyjął około 10 milionów uchodźców syryjskich: „Proszę więc o wyjaśnienie roli Izraela w obecnym konflikcie syryjskim i dlaczego Izrael, ta podobno jedyna bliskowschodnia demokracja, nie przyjmuje uchodźców z sąsiedniej Syrii skazując ich tym samym na bardzo ryzykowną podróż do Europy przez bardzo przecież dziś niebezpieczną Turcję?”

Gdyby nie podpis, kto wie, czy nie kusiłaby mnie próba odpowiedzi, z informacją o wielkości państwa Izrael, o liczbie uchodźców z Azji i Afryki, którzy znaleźli schronienie w maleńkim Izraelu, o syryjskich rannych leczonych w izraelskich szpitalach, o Hezbollahu na syryjsko-izraelskiej granicy, o wielopokoleniowym wychowaniu do nienawiści w całym muzułmańskim świecie. Oczywiście nie od rzeczy jest tu również fakt, że Izrael i Syria są od 1948 roku w stanie wojny, ale to osobna sprawa, zaledwie dodatkowo komplikująca to, co już jest bardzo skomplikowane. Pewnie bym próbował, gdybym widział najmniejszą szansę na pokazanie rzeczywistości komuś, o kim sądziłbym, że zadał pytanie w dobrej wierze. Mail był jednak podpisany imieniem i nazwiskiem: Lech Keller, a to nazwisko znam od kilkunastu lat, więc odpowiedziałem krótko, że z narodowymi socjalistami korespondencji nie prowadzę.

Lech Keller, który przesyłał mi swoje obrzydliwe liściki już wcześniej utracił w tym momencie ochotę na dalsze udawanie, ale stanowczo zaprotestował, że jest narodowym socjalistą, które to określenie zachowuje dla Żydów, następnie nieco urażony dodał:

„Nie przede mną będziesz się Acan niebawem tłumaczyć, a przed niejakim JHWH. 😉 A przypominam, że ów JHWH jest to bożek syjonistów, a więc takich typów jak ty – stwór potężny ale wielce okrutny a złośliwy „mocny, zawistny, karzący nieprawość ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia tych, którzy (go) nienawidzą” – z tradycyjnego polskiego przekład Dekalogu, według Biblii księdza Jakuba Wujka. ;-)”

Domyśliłem się, że ów Keller jest przekonany, że biblijny Bóg pokarze mnie za mój głęboki ateizm i lekceważący stosunek do patologicznych antysemitów.

Lech Keller, podpisuje się czasem jako doktor Lech Keller, czasem jako Lech Krawczyk, częściej jako Kagan, Leonid lub którymś z wielu innych używanych nicków. Krótko mówiąc internetowy troll szalejący od rana do nocy na licznych forach internetowych. Do Kagana i Leonida sam się przyznał, jego autorstwo innych wpisów jest zaledwie dość oczywiste.

Używany przez niego kilkanaście lat temu nick „Kagana” związany był z jego ukochaną teorią o pochodzeniu europejskich Żydów od Chazarów, czyli z głęboką potrzebą zaprzeczenia historycznej ciągłości narodu żydowskiego. (Co mu w niczym nie przeszkadza w dowodzeniu straszliwego charakteru dzisiejszych Żydów za pomocą cytatów z Bibli.) O Chazarach ów Kagan-Keller pisał:

Chazaria wyróżniała się systemem tzw. podwójnej monarchii. Kagan był najwyższym (panującym) królem a Kagan-Bek był urzędującym królem i dowódcą armii. Kaganowie byli bardzo tolerancyjni, tak iż nawet jak przyjęli oni Judaizm jako religię dworu (a więc i państwa), to pozwolili oni chrześcijańskim Grekom, pogańskim Słowianom i Muzułmańskim Persom na wyznawanie ich religii. W stolicy Chazarowie mieli Najwyższy Sąd złożony z 7 sędziów, tak, aby każda ważniejsza religia obecna w ich państwie miała w nim swego reprezentanta. Na dodatek wyznawcy Judaizmu byli sądzeni według Tory, wyznawcy Chrześcijaństwa według Biblii, wyznawcy Islamu według Koranu, a tzw. poganie według swoich plemiennych (głównie słowiańskich) zwyczajów. (Obszerny tekst o Żydach-Chazarach Keller opublikował na stronie www.ojczyzna.org.)

Wracając jednak do uprzejmego pytania, dlaczego Izrael nie przyjął syryjskich uchodźców, mógłbym na przykład odpowiedzieć cytatem z wpisu na blogu Agnieszki Zagner do artykułu „Bilet do piekła”, w którym autorka opisuje jak Australia broni się przed uchodźcami Keller (jako Leonid) pisał:

I dobrze, że Australia ich nie przyjęła. Australia ma bowiem bardzo poważne problemy z bezrobociem, narkomanią, degradacją wielkich miast i po prostu nie jest ona w stanie przyjąć imigrantów ekonomicznych nie mających kwalifikacji, aktualnie potrzebnych Australii. Australia od dawna NIE jest już bowiem owym wspaniałym krajem, pełnym możliwości, kangurów, misiów koala i szeroko uśmiechniętych surferów na tle zachodzącego słońca nad Sydney czy Melbourne. Piszę to jako obywatel australijski, który mieszkał i pracował na antypodach ponad 30 lat. Jest to też może kraj wielokulturowy i wieloetniczny, ale tak naprawdę, to dominuje tam kultura anglosaska.

Poza tym, to aby być w porządku, pamiętajmy, że jedynymi prawdziwymi Australijczykami są tamtejsi Aborygeni i Papuasi mieszkając na samej północy Australii, oraz że doszło tam w XIX wieku do wymordowania całego narodu Tasmańczyków przez brytyjskich najeźdźców, a więc że to nie jest raj, a raczej niedawne piekło, także dla licznych zesłańców z Wielkiej Brytanii, którzy byli pierwszymi europejskimi osadnikami na tym kontynencie. Jest to więc pod wieloma względami Ziemia Przeklęta, i o tym trzeba pamiętać pisząc cokolwiek o Australii.

Dobrze więc, że Australia ma jasny przekaz wobec każdego próbującego szukać w tym kraju azylu: żaden nielegalny imigrant, czyli tak jak wszędzie osoba nieposiadająca ważnej wizy, nie otrzyma pozwolenia osiedlenia się na antypodach i to bez wyjątku. Podobną politykę powinna przyjąć też UE, a jeśli nie, to przynajmniej Polska.”

Całkiem niedawno o tego rodzaju typach spod ciemnej gwiazdy (o ile dobrze pamiętam chodziło akurat o tygodnik „The Economist”) jakiś autor napisał, że gdyby nie mieli podwójnych standardów, nie mieli by żadnych.

Na blogu Jana Hartmana pod artykułem „Arabusy mordują” traktującym o niedawnych koszmarnych wydarzeniach w Ełku, 8 wpisów Leonida moderator usunął, kilka (widać mniej dosadnych) zostało. O stosunku do imigracji Leonid-Keller pisze:

Petarda to nie jest granat. A ksenofobia doskonale chroni przed napływem niepożądanych imigrantów. Spróbuj np. wyemigrować do Japonii.

Głównym problemem Kellera są rzecz jasna Żydzi. Po prostu uwielbia hasło Die Juden sind unser Unglück! Oczywiście nie używa go w tym języku, zdecydowanie woli język ojczysty, no i chętnie w formie cytatu:

Historia pokazała i to zawsze że utrata grupy społecznej pochodzenia żydowskiego jest WIELKIM ZYSKIEM dla krajów, które pozbyły się Żydów, że one zawsze z reguły kwitną, po tym jak pozbyły się one Żydów. Popatrz na Niemcy po II Wojnie Światowej: one kwitły przez co najmniej 30 lat, aż zaczęli do nich znów zjeżdżać Żydzi, a więc wraz z ponownym przybyciem Żydów do Niemiec, zakończył się niemiecki cud gospodarczy. Na początek proponuję więc przeczytać co o Żydach napisał jeden z najbardziej światłych Polaków, czyli Stanisław Staszic:

ŻYDZI PRZYCZYNĄ WIELKICH NIESZCZĘŚĆ NARODU POLSKIEGO
Stanisław Staszic rozpoczął swoją prace „O przyczynach szkodliwości Żydów” stwierdzeniem że (str.4) „Do przyczyn wielkich nieszczęść narodu polskiego należą Żydzi”. (Podpisane steaktartar z wyraźnym wskazaniem, że znów Keller.)

Oczywiście gniewa się Keller okrutnie kiedy widzi zarzut antysemityzmu, on przecież jest tylko antysyjonistą, a antysyjonizm nie ma nic wspólnego z antysemityzmem i tylko syjoniści mieszają te dwa niemające nic ze sobą wspólnego pojęcia.

Narodowy socjalista w swoim uprzejmym, liście dopytuje również, co sądzę o przedświątecznej rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ:

I na koniec – jak Hasbara komentuje ostatnią rezolucję Rady Bezpieczeństwa ONZ, jednoznacznie potępiającą rasistowską, neokolonialną politykę Izraela na ziemiach nielegalnie przez tenże Izrael okupowanych?

No i jakże tu wyjaśnić narodowemu socjaliście, że to nie po raz pierwszy narodowy socjalizm zlewa się z postępowym internacjonalizmem i pobożnym totalitaryzmem? Gdybym go podejrzewał o uczciwość, pewnie odesłałbym do tego, co już sto razy pisałem, albo do australijskiego prawnika pokazującego, że ta rezolucja narusza Kartę ONZ , albo do wstydzącego się za swój kraj mieszkańca Nowej Zelandii, albo do brytyjskiego publicysty piszącego o Małych kłamstewkach Wielkiej Brytanii.

Podejrzenie o uczciwość mogłoby jednak Lecha Kellera obrazić i mógłby złożyć zawiadomienie do prokuratury o obrazę jego uczuć podstawowych.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


6 Jewish Historians Tell Us What To Expect in 2017 — and Beyond

6 Jewish Historians Tell Us What To Expect in 2017 — and Beyond

Philip Eil


The White HouseThe White House

As a group, historians have not stayed silent during the rise of Donald Trump. In 2016, a group calling itself Historians Against Trump launched a website and released a statement (excerpt: “The lessons of history compel us to speak out against Trump”) that, by early November, had been co-signed by over 950 people. Meanwhile, documentarian Ken Burns and author David McCullough launched the Facebook page “Historians on Trump” — now with over 65,000 “likes” — for the dissemination of videotaped statements from notable professors and writers like Lyndon Johnson biographer Robert Caro and the Pulitzer Prize winner Stacy Schiff.

In mid-December 2016, 1,200 historians co-signed a statement that described the country’s present moment as “doubly dangerous.” It isn’t just that Trump’s election brings the United States to the “cusp of what may be a massive rollback of civil rights and liberties,” the authors wrote, “but our culture is also mired in confusion about facts vs. misinformation and a rebellion against knowledge and critical thinking.” And then there are the scholars of Jewish history.

Shortly after Election Day, David Biale, a professor at University of California, Davis, drafted a statement discussing Trump’s rise through the lens of American Jewish history. He then worked with colleagues from around the country to prepare the mini-essay for publication. The resulting statement, published in the Los Angeles-area newspaper Jewish Journal in mid-November, has been shared over 20,000 times on Facebook and co-signed by hundreds of historians. “As an immigrant people, Jews have experienced the pain of discrimination and exclusion,” one section reads. “Our reading of the past impels us to resist any attempts to place a vulnerable group in the crosshairs of nativist racism…. We stand ready to wage a struggle to defend the constitutional rights and liberties of all Americans.”

Biale was one of six professors the Forward contacted to offer thoughts on how to address and understand the Trump presidency. Some scholars spoke with us via phone; others emailed their thoughts. In all cases, the aim was simple: to try to answer the question “What will this moment mean for American Jews?”

When in Israel, Drink Local
David Myers

Professor of Jewish History at UCLA

Author of “Jewish History: A Very Short Introduction”

I feel as if I’m in the beginning of Philip Roth’s counterfactual novel “The Plot Against America,” in which Charles Lindbergh defeats FDR for the presidency in 1940 under the banner “America First” and decides to send East Coast Jews to the Midwest for re-education, which is really a form of forced assimilation.

The premise of Roth’s novel is that the institutions of American democracy are fragile, far more fragile than we think. And I’m afraid I’m feeling much the same with the election of Trump, who has already done massive damage to the institutions of American democracy — for example, by questioning whether he would accept the results of the election before (and, counterintuitively, even after) the vote took place.
David MyersDavid Myers
Courtesy of David Myers

From the perspective of American Jewish history, his election evokes for me some of its darkest chapters — [like] the 1930s and 1940s, when race-baiting and xenophobia were at a high point, when loyal Japanese Americans were interned in camps, and when virulent anti-Semites like Father Charles Coughlin railed against Jews to millions of radio listeners. I hope against hope that my fear is exaggerated, that Trump’s flirtations with the “alt-right” will cease and his opportunistic bigotry will be quelled. Alas, his appointments to date offer no solace in this direction.

In light of all of this, the first thing I’d recommend to fellow Jews is vigilance. Let us not miss warning signs about the erosion of democratic principles and practices. Let us pay heed to history and remain vigilant about the present. And let us form alliances with others who may be vulnerable, such as Muslim Americans. Indeed, if and when a registry of Muslim Americans is mandated, let millions of American Jews, as [the Anti-Defamation League CEO and national director] Jonathan Greenblatt bravely suggested, be the first to sign up.

In a strange and ironic way, Trump’s election has made me more of an American patriot than I can remember. He makes clear to me that America, on its best days, stands for the nobility of democracy and equality. We Jews, with our memory of oppression, have a moral obligation to stand on the front lines of defense of that noble legacy.

 

Jonathan Sarna
Professor of American Jewish History at Brandeis University
Author of “American Judaism: A History
Jonathan Sarna

Jonathan Sarna
Courtesy of Jonathan Sarna

Part of me worries that Americans generally, and American Jews in particular, don’t know their history very well. But everybody has been taught the Holocaust; if there’s one thing we’ve taught in the last generation, it’s the Holocaust. So naturally that’s the reference point, and when something happens, we say: “Aha! This is the Holocaust!” I don’t think that is really likely to be the case here. I think, first of all, that there’s a huge ideological difference between Mr. Trump and Adolf Hitler. And, even more important, the danger to the Jewish community in Germany was heavily economic. Stores were boycotted. They were destroyed. There was violence and so forth. We have not seen anything remotely like that here. I suggested that the appropriate comparison was 1920, when, after a long period of progressivism — Woodrow Wilson, liberalism and so forth — the country really turned under Warren G. Harding. There were many similarities in the sense of a fear that America, as we knew it, was changing. And, indeed, the immigration restriction legislation in 1924 [the Immigration Act] is a conscious attempt — astonishing! — to turn the clock back to 1890, to try and shape an immigration policy which would change the character of the country back to what it was. Of course, it failed, and the Catholics and the Jews who were stigmatized in that period later became, I think, widely accepted insiders in American life, although [there is] no question that, especially in terms of Jews, anti-Semitism did not disappear.

I think, as in 1920, so today in 2016, there will be a sense of turning back the clock on various progressive moves that were made over the last more than eight years. And I think there will also be an effort to slow down the changing America. Today it’s not Jews and Catholics; it’s Hispanics and Muslims. I suspect that that effort will be as unsuccessful as the effort in 1920.

read more: 6 Jewish Historians Tell Us …


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Rozwiązanie w postaci 50 państw

Rozwiązanie w postaci 50 państw

Andrzej Koraszewski


Zapożyczone od EoZ z tekstem dostosowanym do potrzeb tego artykułu.Zapożyczone od EoZ z tekstem dostosowanym do potrzeb tego artykułu.

Chwilami trudno pozbyć się wrażenia, że świat kręci się wokół Izraela i konfliktu izraelsko-palestyńskiego. Rada Bezpieczeństwa gwiżdże na wojny i zagrożenia, zajmuje się osiedlami (oczywiście żydowskimi osiedlami, bo jakimi ma się zajmować), Rada Praw Człowieka z Arabią Saudyjską na czele, zajmuje się taśmowym potępianiem praw człowieka przez Żydów, odchodzący prezydent największego mocarstwa świata obwieszcza, że Izrael nie może być równocześnie państwem demokratycznym i żydowskim, że musi coś wybrać.

Nikt nie pyta, czy Francja może być państwem francuskim i demokratycznym równocześnie, ale w przypadku Żydów wiadomo, że sprawy mają się przecież zupełnie inaczej. Francuzi właśnie organizują wielką konferencję na rzecz rozwiązania w postaci dwóch państw. Gdzie? Jak to gdzie? Każde dziecko wie gdzie. Unii Europejskiej grozi rozpad, ale konferencji o rozwiązaniu w postaci 28 państw jakoś nikt nie zapowiada. Kto wie, może powinna to być najpilniejsza sprawa dla nas, Europejczyków, ale wymagałoby to naruszenia chrześcijańskich tradycji naszej europejskiej cywilizacji, a na to zgody nie ma.

Przeczytałem właśnie artykuł amerykańskiego przedsiębiorcy z Ohio o rozwiązaniu w postaci 50 państw. W amerykańskiej publicystyce pod takim tytułem czytelnik oczekuje rozważań o strategii wyborczej (obliczonej na rozłożenie sił na 50 stanów), albo planów rozwoju gospodarki, zmierzających do wyrównania poziomu gospodarczego we wszystkich stanach, albo reformy oświatowej lub czegokolwiek dotyczącego spraw wewnętrznych Stanów Zjednoczonych.

Larry Levine w swoim tak dziwnie zatytułowanym artykule pisze jednak o sprawach poważniejszych, czyli o tym, co frapuje cały świat. Już w pierwszym zdaniu przypomina, że schodzący ze sceny sekretarz stanu, John Kerry, właśnie obwieścił, iż żydowskie osiedla są źródłem wszystkich problemów naszej planety. Sekretarz stanu sam tego nie wymyślił (nikt go o to nie podejrzewa), jest to bowiem stanowisko jego pryncypała i całej odchodzącej administracji amerykańskiej. Autor przypomina, że niedawna Arabska Wiosna nie miała nic wspólnego z osiedlami i zmieniała się w Arabską Zimę również bez widocznego związku z żydowskimi budynkami stojącymi w Jerozolimie czy w Judei.

Dlaczego zatem Organizacja Narodów Zjednoczonych jest zjednoczona nienawiścią do jednego maleńkiego państwa, które bez szkła powiększającego trudno wypatrzeć na mapie (i to nawet takiej, na której jest zaznaczone).

Amerykański przedsiębiorca z Ohio zwraca uwagę na fakt, że jest 50 krajów, w których muzułmanie stanowią zdecydowaną większość i które reprezentują ponad miliard wyznawców islamu, że mamy 22 państwa arabskie, co jak pisze oznacza, że te państwa automatycznie zajmują stanowisko antyizraelskie w każdym głosowaniu w ONZ. Zachowania pozostałych krajów z większością muzułmańską też są pewne jak w banku. W krajach zachodnich muzułmanie stanowią coraz większą część elektoratu i pamiętajmy o interesach – świat muzułmański to ogromny rynek zbytu i rynek ważnych surowców. Więc jeśli nas dziwi ta koncentracja uwagi Organizacji Narodów Zjednoczonych na Izraelu, to może niesłusznie. Autorytet ONZ powinien każdego przekonać, że Izrael to największy na świecie grzesznik, jeśli idzie o pogwałcenia praw kobiet, nawet nie wspominając o prawach człowieka.

Jak przypomina Larry Levine, w Radzie Praw Człowieka wydaje się siedmiokrotnie więcej rezolucji potępiających Izrael niż całej reszty świata. Ten organ, w którym rej wodzi Arabia Saudyjska, Filipiny (których prezydent chwalił się niedawno, że osobiście wyrzucał ludzi z helikoptera do morza), Wenezuela, Chiny, Kuba i wiele innych, od rana do nocy zajmuje się niemal wyłącznie Izraelem.

Jest ponad miliard muzułmanów – pisze dalej amerykański autor – w 50 muzułmańskich krajach, Arabowie (22 kraje i 350 milionów muzułmanów) mają ropę naftową i góry pieniędzy. Izraelczycy mają… Izraelczyków. Czy Arabowie rzeczywiście potrzebują tego maciupkiego kawałka ziemi pod nazwą Judea? Levine nie jest przekonany.

Zadaje naiwne pytanie ilu Żydów mieszka w Arabii Saudyjskiej, Kuwejcie, Libanie, Syrii, Egipcie, Jemenie, czy Sudanie. No cóż, zero, nie ma tam Żydów, kiedyś byli. Więcej Żydów uciekło z tych krajów do Izraela niż Arabów uciekło z Izraela.

Wrogowie Izraela powtarzają mantrę, że Izrael musi zrobić więcej ustępstw, by osiągnąć pokój. (Czasem dodają, że będzie to sprawiedliwy i trwały pokój gwarantujący bezpieczeństwo.) Ze zdaniami, w których jest słowo „pokój” nie dyskutuje się – przypomina Levine.

Być może dla Arabów słowo pokój ma zupełnie inne znaczenie, może oznacza daj i wtedy powiedzenie, że islam jest religią pokoju staje się bardziej zrozumiałe.

Przez lata próbuje się nas przekonać, że mamy do czynienia z jakimś konfliktem między Izraelczykami i jakąś lokalną grupką Arabów, przez lata jesteśmy oszukiwani, chociaż jest zupełnie oczywiste, że jest to arabska i muzułmańska wojna Arabów i reszty muzułmanów z Izraelem.

Larry Levine ma propozycję rozwiązania: 50 krajów dla Arabów i innych muzułmanów i jeden dla Żydów. Żydzi (w odróżnieniu od Arabów), nie mają nic przeciwko posiadaniu arabskiej mniejszości.

Amerykański przedsiębiorca, publicysta (okazjonalnie również aktor komediowy) w rzeczywistości nie daje rozwiązania problemu arabskiej ludności Zachodniego Brzegu i Gazy. Proponuje zaledwie zmianę perspektywy, uświadamia to, co w gruncie rzeczy wszyscy doskonale wiedzą. W Gazie rządzi fanatyczna terrorystyczna organizacja, sama Gaza jest bazą terrorystyczną zaopatrywaną w broń i pieniądze przez Iran, Turcję, Katar i innych. Ameryka i Europa udają, że istnieje jakieś społeczeństwo palestyńskie, które ma demokratyczną reprezentację mającą mandat tego społeczeństwa do rozmów o pokoju.

„Palestyna” ma prezydenta, którego mandat wygasł osiem lat temu, co ani w Paryżu, ani w Waszyngtonie nikomu nie przeszkadza. Wszyscy wiedzą, że ten „partner pokojowy” albo zostałby natychmiast zabity, albo tylko odsunięty od władzy z chwilą powstania państwa.

Niestety rozwiązanie w postaci 50 państw oznacza zachowanie status quo i rozpoczęcie od zera drogi do pokojowych negocjacji, przy założeniu, że Zachód przestanie otwarcie tolerować terror, przestanie ulegać terrorystom, będzie domagać się reform systemu oświatowego, będzie rozliczał pomoc finansową z tego, co jest robione przez władze Autonomii dla społeczeństwa palestyńskiego, a nie dla wzmocnienia infrastruktury i ducha terroru.

Rozwiązanie w postaci 50 państw jest dobrym punktem wyjściowym do zakończenia udawania, że żydowski dom jest centralnym problemem naszej planety. Chwilowo jednak nikt nie planuje konferencji na temat rozwiązania w postaci 50 państw.

W niedzielę 15 stycznia zacznie się trzydniowa konferencja w Paryżu na temat rozwiązania w postaci dwóch państw. Głównymi uczestnikami będzie nadal (do 20 stycznia) amerykański sekretarz stanu John Kerry i nadal „prezydent” Autonomii Palestyńskiej Abbas (Abu Mazen). Francuscy organizatorzy tej konferencji postanowili nie przemęczać jej uczestników i przygotowali końcowe oświadczenie (które niestety wyciekło do prasy). W tym końcowym oświadczeniu czytamy:

“… Uczestnicy [konferencji] spotkali się w Paryżu 15 stycznia 2017 roku by potwierdzić swoje poparcie dla sprawiedliwego, trwałego i wszechstronnego rozwiązania izraelsko-palestyńskiego konfliktu. Potwierdzili, że wynegocjowane rozwiązanie z dwoma państwami, Izraelem i Palestyną, żyjącymi obok siebie w pokoju i bezpieczeństwie, jest jedyną drogą do osiągnięcia trwałego pokoju.”

Mógłby ktoś pomyśleć, że autorzy tego „projektu” oświadczenia końcowego pisali je w dobrej wierze, to znaczy z autentyczną nadzieją, że działają na rzecz pokoju. Okazuje się, że nawet w redakcji osławionej gazety izraelskiej lewicy „Haaretz” nie było aż tak naiwnych, żeby w to uwierzyć i opublikowano ten dokument jako kompromitujący.

Izrael dawno zapowiedział, że nie zamierza w tym cyrku brać udziału, a mieszkająca w Stanach Zjednoczonych egipska działaczka na rzecz faktycznego uznania Izraela przez kraje arabskie, Nonie Darwish, napisała nawet, co Donald Trump powinien zrobić, aby przybliżyć perspektywę pokoju między Arabami i Żydami.

Ja bardzo Państwa przepraszam, ale mam nadzieję, że przedstawiciel rządu z ramienia PiS może mnie tym razem pozytywnie zaskoczyć i oświadczyć, że proponowane oświadczenie jest produktem chorych umysłów. Nie zmieni to mojej ogólnej niechęci do tego rządu. Trumpa też nie lubię, ale ostatecznie politycy nie są od lubienia, a swoje sympatie plasuję zupełnie gdzie indziej.

Swoją drogą paryska konferencja w sprawie rozwiązania w postaci dwóch państw (z wyłączeniem Gazy, która pozostanie Międzynarodowym Obiektem Nadzwyczajnej Miłości Wszystkich Bojowników o Sprawiedliwy i Trwały Pokój) powinna naprawdę skłonić do przedstawienia propozycji rozwiązania w postaci 28 państw. Po Brexicie i w obliczu innych kłopotów, najwyższa pora zastanowić się nad własnymi problemami, a nie tylko nad cudzymi.

Dwanaście lat temu pisałem o książce Larry Siedentopa pod tytułem Democracy in Europe. Siedentop uważa, że Unia Europejska jest nieprawdopodobnym sukcesem, liberalizacja handlu, koordynacja polityki ekonomicznej, a wszystko w drodze wzajemnych porozumień prowadzących do stopniowej integracji. Ceną jednak okazał się elefantiasis brukselskiej biurokracji. Sidentop twierdził, że powodem tego nieszczęścia jest brak solidnej konstytucji. Amerykańską konstytucję można sobie wsunąć do kieszeni koszuli, a jednak bardzo precyzyjnie definiuje, co wolno rządowi Stanów Zjednoczonych, a co pozostaje w kompetencji poszczególnych stanów. Unijne traktaty to cała ciężarówka papierzysk i nie ma na świecie człowieka, którzy rzeczywiście wie, co jest w środku. W efekcie króluje woluntaryzm urzędasów prowadzący do coraz silniejszych ruchów odśrodkowych.

A ponieważ nikt nie ma odwagi zaproponowania sprzątania w tej stajni Augiasza, więc różne konferencje na rzecz rozwiązania w postaci dwóch państw wydają się być najlepszym rozwiązaniem. Coś się dzieje, niczego tak naprawdę nie trzeba rozwiązywać, a przynajmniej Żydom można przy okazji dokopać.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com