Archive | March 2026

Lebanon Expels Iranian Ambassador as Israel Creates New ‘Security Zone’ in Campaign to Counter Hezbollah


Lebanon Expels Iranian Ambassador as Israel Creates New ‘Security Zone’ in Campaign to Counter Hezbollah

Ailin Vilches Arguello


Smoke rises after an Israeli strike, amid escalating hostilities between Israel and Hezbollah, as the US-Israeli conflict with Iran continues, in southern Lebanon, March 24, 2026. Photo: REUTERS/Stringer

Lebanon declared Iran’s new ambassador to the country, Mohammad Reza Sheibani, persona non grata on Tuesday and ordered him to leave by Sunday, as relations with Tehran sharply deteriorate amid tensions over the Iranian regime’s continued support for Hezbollah and interference in Beirut’s affairs.

Lebanese Foreign Minister Youssef Raggi announced the decision, accusing Tehran of violating diplomatic norms and interfering in Lebanon’s security, amid the regime’s backing of the Lebanese terrorist group Hezbollah.
.

Even though Sheibani served as Iran’s ambassador to Lebanon in the 2000s, he was only reappointed to the role in February and had not yet presented his credentials.

Israeli Foreign Minister Gideon Saar praised Lebanon’s move, calling it a “justified and necessary step against the state responsible for violating Lebanon’s sovereignty, for its indirect occupation through Hezbollah, and for dragging [the country] into war.”

“We call on the Lebanese government to take practical and meaningful measures against Hezbollah, whose representatives still serve as ministers within it,” the top Israeli diplomat wrote in a post on X.
.

This latest diplomatic escalation comes after a week of high-level meetings between Lebanese officials and regional leaders, many from countries that have faced Iranian missile and drone attacks or uncovered Hezbollah-linked networks on their soil.

Experts say the move also serves as a diplomatic signal toward Israel, as Beirut seeks to show a firmer stance against the Iranian proxy’s terrorist activities within the country ahead of possible future negotiations with Jerusalem

Last week, Raggi condemned the discovery of Hezbollah terrorist cells in Kuwait and the United Arab Emirates, expressing Lebanon’s solidarity with both states and reiterating that all military and security operations conducted by the Iran-backed group remain banned under Lebanese government authority.

The Lebanese diplomat also condemned Iran’s attacks on Saudi Arabia, warning that continued escalation by Tehran risks widening instability across the Gulf and further threatening regional security and economic cooperation.

“By targeting Arab and Islamic countries, Iran is attempting to hijack their security and peace and trade them for its own opportunistic objectives,” Raggi said during a diplomatic visit to Riyadh.

“The most dangerous aspect of these attacks is that they are directed against countries that have consistently pursued a policy of de-escalation with Iran. These are countries that have always adhered to good neighborly relations, extended bridges of cooperation, and strived to prevent the region from sliding into conflict … What message is Iran sending to our region when moderation is rewarded with aggression?” he continued.

In an interview with Saudi outlet al-Hadath on Sunday, Lebanese Prime Minister Nawaf Salam also condemned Iran’s role in the conflict, saying “the war was imposed on us,” and accused its Islamic Revolutionary Guards Corps (IRGC) of directing Hezbollah’s military operations from behind the scenes.

“These people have forged passports and entered the country illegally,” the Lebanese leader said.

“Is it our role to provoke [Israel] or to avenge the death of [Iran’s Supreme Leader Ayatollah Ali Khamenei]? That is not the role of Lebanon. This war is by definition the war of others on our soil,” Salam continued.

Earlier this month, the Lebanese government formally declared Hezbollah’s military operations illegal, though the army has so far refrained from intervening to halt the group’s military activity in the country’s southern region, even as Israeli strikes continue across the area.

“I am not calling for a confrontation with Hezbollah. On the contrary, I want to avoid such a confrontation. But I do not accept yielding to Hezbollah’s blackmail, and I ask the group to respect government decisions,” Salam told al-Hadath.

“Ending this conflict in Lebanon is our top priority, and we are deploying every necessary diplomatic effort, including our proposal for direct negotiations,” he continued.

On Tuesday, Israeli Defense Minister Israel Katz announced that Israeli forces will deploy across southern Lebanon up to the Litani River and crease a “security zone” until the threat of Hezbollah is removed, saying they would “control the remaining bridges and ‌the security zone ‌up to the Litani” and create a “defensive buffer.”

In recent weeks, Israel has conducted strikes targeting Hezbollah, particularly south of the Litani River, where the group’s operatives have historically been most active against the Jewish state.

For years, Israel has demanded that Hezbollah be barred from carrying out activities south of the Litani, located roughly 15 miles from the Israeli border.

According to Katz, the Israel Defense Forces (IDF) are now moving into Lebanon to establish what he described as a “forward defensive line,” targeting Hezbollah infrastructure and destroying buildings he said were being used as operational “terrorist outposts.”

“The principle is clear: Where there are terror and missiles, there will be no homes and no residents, and the IDF will be inside,” he said.

Since Hezbollah joined the conflict in support of Iran at the beginning of the month, Israeli officials report the group has carried out over 900 coordinated attacks, showing a notable rise in cross-border activity and an expansion of operations across the region.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Rozbijanie dyskusji: Jak proislamscy komentatorzy kształtują telewizyjne debaty


Rozbijanie dyskusji: Jak proislamscy komentatorzy kształtują telewizyjne debaty

Nervana Mahmoud


Od czasów moich studiów uniwersyteckich debatowałam z osobami określającymi się jako islamiści i śledziłam ich wystąpienia w telewizji oraz na platformach cyfrowych. Z biegiem czasu powtarzające się taktyki „dyskutowania” stają się trudne do zignorowania. Niezależnie od tego, czy jest to panel akademicki, program nadawany na Bliskim Wschodzie, czy konfrontacyjne show w zachodniej telewizji, schematy są uderzająco podobne — i często skuteczne.

Programy, w których czas wypowiedzi jest ograniczony, takie jak te prowadzone przez Piersa Morgana, szczególnie sprzyjają tym metodom. Format premiuje szybkość, emocjonalne formy przekazu i jego kondensację, a niechlujną analizę dowodów. Goście, którzy potrafią błyskawicznie zmieniać temat, mogą zdominować czas antenowy, jednocześnie uniemożliwiając oponentom przedstawienie uporządkowanej repliki.

Niedawny odcinek programu Piers Morgan Uncensored zatytułowany „Is the UK Being ‘Invaded’, and Has It Lost Its Culture to Radical Islam?” [Czy Wielka Brytania została ‘najechana’ i czy traci swoją kulturę na rzecz radykalnego islamu?] stanowił wyraźną ilustrację tego zjawiska.

Zamiast bezpośrednio odnieść się do pytania, dwoje gości szybko przekierowało dyskusję na Izrael, rzekomo wszechogarniającą kontrolę polityczną oraz wprowadziło niezwiązaną z tematem teorię spiskową łączącą relacje o brytyjskich gangach wykorzystujących seksualnie nieletnie dziewczęta z aferą Epsteina. Żaden z tych wątków nie dotyczył pierwotnego tematu, a mimo to pochłonął cenny czas i zmusił pozostałych uczestników do reagowania na niezwiązane z głównym tematem wątki.

To przesunięcie — od konkretnego problemu krajowego do globalnych geopolitycznych pretensji — nie jest przypadkowe. Jest to strategiczne przeformułowanie, które zmienia moralne pole debaty i znacząco utrudnia rzeczową analizę.

1. Makro-przekierowanie

Najczęstszą taktyką jest przejście od wąsko zdefiniowanego pytania do szerokiej narracji o globalnej niesprawiedliwości. Dyskusja o lokalnej przestępczości staje się rozmową o polityce zagranicznej; pytanie o ideologię zamienia się w debatę o dyskryminacji. Oponent zostaje zmuszony do obrony przed abstrakcyjnymi globalnymi zarzutami zamiast odnosić się do sedna sprawy.

2. Pozycjonowanie moralne

Uniwersalny język — sprawiedliwość, godność, wolność — łączy się z podkreślaniem zbiorowej wiktymizacji. Przedstawiający się przede wszystkim jako reprezentanci uciskanej grupy, mówcy przesuwają debatę z poziomu ideologii na poziom etyki, sprawiając, że krytyka wygląda jak wrogość wobec tej grupy, a nie jak dyskusja o konkretnych zjawiskach społecznych.

3. Warunkowe potępienie

Zamiast jasno i bezpośrednio potępić konkretne przestępstwa czy ekstremistyczne grupy, mówcy wprowadzają hierarchię krzywd: przemoc państwową, historyczne niesprawiedliwości lub niezwiązane z tematem debaty konflikty. Pierwotne pytanie rozpływa się w szerszym porównaniu, w którym nikt nie ponosi jednoznacznej odpowiedzialności.

4. Język legalistyczny

Odwołania do zbrodni wojennych, rezolucji ONZ i prawa międzynarodowego nadają wypowiedziom pozór autorytetu i powagi — szczególnie w dynamicznych debatach, w których widzowie nie są w stanie w czasie rzeczywistym zweryfikować twierdzeń. Rejestr jest techniczny i świecki, nawet jeśli w innych kontekstach centralne miejsce zajmują argumenty religijne.

5. Nakładanie wielu wątków

W jednej odpowiedzi kompresuje się wiele punktów — politykę zagraniczną, stronniczość mediów, swobody obywatelskie, historyczne krzywdy. Nagromadzenie twierdzeń sprawia, że ich systematyczne odparcie w ograniczonym czasie staje się niemal niemożliwe. Celem jest przeciążenie, a nie pogłębienie analizy.

6. Nośność zamiast głębi

Zamiast szczegółowych, tematycznie adekwatnych dowodów używa się statystyk o silnym wydźwięku, anegdot lub rozpoznawalnych nazwisk. Nacisk kładzie się na zapamiętywalność i rezonans emocjonalny, a nie na analityczną precyzję.

Choć techniki te nie są unikalne dla jednej ideologii i są powszechne we współczesnym przekazie politycznym, komentatorzy powiązani z islamizmem stosują je w sposób bardziej systematyczny i wyczerpujący, co pokazał panel u Piersa Morgana.

Dlaczego te taktyki działają

Strategie te odnoszą sukces nie dlatego, że są silniejsze pod względem faktograficznym, lecz dlatego, że wykorzystują strukturę telewizyjnej debaty: ograniczony czas, rozproszoną uwagę i premiowanie retorycznej pewności siebie. Metodyczna, oparta na dowodach odpowiedź może sprawiać wrażenie powolnej tylko dlatego, że format nie pozwala na pełne wyjaśnienie.

Frustracja jest więc przewidywalna. Krytycy, którzy reagują emocjonalnie — przerywając lub okazując irytację — wzmacniają narrację, że nie potrafią odpowiedzieć na moralne ramowanie przeciwnika.

Jak odpowiadać

Unikanie debaty nie jest rozwiązaniem. Nie jest nim również próba dorównania szybkości retorycznej równie szybką retoryką. Skuteczniejsze podejście wymaga dyscypliny:

• Kontroluj temat: powtarzaj pierwotne pytanie i odrzucaj dygresje.
• Nazwij unik: krótko wskaż zmianę tematu i wróć do sedna.
• Bądź zwięzły: krótkie podsumowania trudniej wykoleić.
• Zwracaj się do publiczności: percepcja ma znaczenie równie duże jak treść.
• Zachowuj spokój: opanowany sposób mówienia podważa próby prowokacji.

W tym konkretnym programie Andrew Gold, prowadzący Heretics, poradził sobie z wymianą zdań skutecznie, pokazując, że opanowanie, kontrola tematu i zwięzłe repliki mogą być skuteczniejsze niż reagowanie na dygresje.

Telewizyjne debaty są spektaklami kształtowanymi przez taktykę, tempo i sygnały emocjonalne. Sukces zależy od klarowności, dyscypliny i odporności na wciąganie na retoryczny teren wybrany przez drugą stronę. Celem nie jest konfrontacja sama w sobie, lecz kontrola przekazu i logiczna spójność.

Gdy unik spotyka się z precyzją i opanowaniem, jego siła maleje, a dyskusja może powrócić do meritum zamiast dryfować w stronę spektaklu.


Link do oryginału:

 Nervana Mahmoud
Framing the Argument: How Islamist Commentators Shape TV Debates
Since my university years I have debated self-identified Islamists and followed their appearances across television and digital platforms. Over time, certain recurring media tactics become difficult to ignore. Whether on a campus panel, a Middle Eastern broadcast, or a confrontational Western programme, the patterns are strikingly similar—and often effe…
Read more

Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Are American Universities the Next Front in a Gulf Rivalry?


Are American Universities the Next Front in a Gulf Rivalry?

Nira Broner Worcman


Pro-Hamas demonstrators at Columbia University in New York City, US, April 29, 2024. Photo: REUTERS/Caitlin Ochs

A recent report by the US House Committee on Education and the Workforce on antisemitism in higher education delivers a stark conclusion: In the wake of the Hamas-led Oct. 7, 2023, attack on Israel, many US campuses have shifted from being sites of debate to environments where hostility toward Jewish students is increasingly normalized. The report documents rising harassment, rhetoric that blurs into justification of violence, and a growing reluctance by university leaders to enforce their own rules when speech is framed as political activism.

That warning points to a broader institutional problem. Universities are not only struggling to respond to ideological extremism; they are also increasingly embedded in global networks of funding, influence, and political engagement. In this environment, they risk becoming more than passive hosts of debate, emerging as spaces where external conflicts are projected inward, including the strategic rivalry between Gulf states now playing out on Western campuses.

Earlier this year, the United Arab Emirates suspended government scholarships for students planning to attend British universities, citing concerns about Islamist radicalization on UK campuses. For decades, Western institutions were viewed across the Arab world as gateways to modernity — exporters of science and pluralism. Now an Arab state is signaling that those campuses may no longer be ideologically neutral.

Britain’s situation reflects long-standing policy choices. The United Kingdom does not formally designate the Muslim Brotherhood as a terrorist organization and has long served as a hub for Brotherhood-linked activism. British academia enrolls significant numbers of Qatari students and maintains financial and institutional ties with Doha, placing campuses within a broader ecosystem of Qatari engagement and soft power. That matters because Qatar and the UAE sit on opposing sides of a wider Gulf competition over political Islam.

Since the signing of the Abraham Accords in 2020, the UAE has positioned itself as a regional actor seeking stability, economic integration, and the containment of Islamist influence. Qatar, by contrast, continues to host Muslim Brotherhood figures and Hamas political leaders while expanding its global reach through media and partnerships with research institutions and universities.

The United Kingdom may have presented the most immediate concern for Emirati policymakers. But the broader question of ideological influence within Western institutions extends beyond Britain. Nowhere is that dynamic more consequential than in the United States.

Disclosures filed with the US Department of Education show that American universities have reported receiving more than $4 billion from Qatar over the past two decades, placing the Gulf state among the largest foreign funders of US higher education. Institutions such as Cornell University, Georgetown University, Northwestern University, and Texas A&M University have reported substantial Qatari funding supporting research programs, faculty, and academic centers.

Foreign partnerships and international funding are common in global higher education and do not automatically translate into political influence. The concern arises not from these relationships themselves, but from the political environment in which they operate — particularly when ideological movements tied to geopolitical actors become increasingly visible in campus activism.

Recent events on American campuses help explain why this matters. After the Oct. 7, 2023, attacks, universities including Harvard, Columbia, UCLA, and NYU witnessed demonstrations that in some cases moved beyond criticism of Israeli policy into justification of violence, calls for a “global intifada,” and rhetoric widely understood by Jewish students as eliminationist. Congressional hearings later exposed how difficult it had become for some university leaders to state clearly that calls for genocide violate campus rules when framed as political expression.

The issue is not protest itself, which is intrinsic to academic life, but ideological activism that normalizes movements rejecting liberal democratic principles. In such an environment, Gulf rivalry intersects with Western institutional hesitation, and campuses risk becoming arenas not merely of debate but of strategic signaling.

If Abu Dhabi concludes that British universities are incubating ideologies it considers destabilizing, the same logic could extend to the United States. American universities are even more globally influential than their British counterparts, educating future ministers, financiers, and opinion leaders from across the Middle East — making them higher-value terrain in any competition over ideas.

Whether the UAE would take similar measures regarding US institutions remains uncertain. The strategic partnership between Washington and Abu Dhabi is deeper than the UAE’s educational ties with Britain. And while the United States does not designate the entire Muslim Brotherhood as a Foreign Terrorist Organization, it does designate Hamas — which originated as a Palestinian branch of the Brotherhood — as a terrorist group.

The UAE’s decision regarding British scholarships should therefore be seen as part of a broader regional struggle over political Islam and the future direction of the Middle East. If that struggle is increasingly playing out on Western campuses, Americans should ask a sober question: Are their universities merely observers of this rivalry — or are they becoming its next front?


Nira Broner Worcman is a Brazilian journalist, CEO of Art Presse Communications, and author of A Sisyphean Task (translated from the Brazilian edition, Enxugando Gelo), on media coverage of the war between Israel and terrorist groups. She was a Knight Science Fellow at MIT and earned her master’s degree at NYU’s Science, Health, and Environmental Reporting Program.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Iran fires two missiles at US-UK military base beyond known Iranian military range – WSJ


Iran fires two missiles at US-UK military base beyond known Iranian military range – WSJ

JERUSALEM POST STAFF

A US Air Force B-2 Spirit stealth bomber departs from Diego Garcia, British Indian Ocean Territory, to conduct a combat mission, April 19, 2025. / (photo credit: US Air Force photo by Tech. Sgt. Anthony Hetlage)

Iran fired two ballistic missiles at a joint US-UK military base, Diego Garcia, the Wall Street Journal reported Friday night, citing multiple US officials.

One of the missiles failed in flight, and a US warship fired an interception at the other. At this time, it has not been determined if an interception was made, but neither missile hit the base, officials told WSJ.

Diego Garcia is located about 4,000 kilometers from Iran, double the 2,000-kilometer range that Iranian Foreign Minister Abbas Araghchi said Iran’s ballistic missiles had last month.

A banner with a photo of a new hypersonic ballistic missile called ”Fattah” and with text reading ”400 seconds to Tel Aviv” is seen on a street in Tehran, Iran June 8, 2023 (credit: MAJID ASGARIPOUR/WANA (WEST ASIA NEWS AGENCY) VIA REUTERS)

Iran ‘in advanced stages of development’ of long-range missiles

According to a report published by Israel’s Alma Research and Education Center at the start of the war, Iran’s missile inventory primarily consists of short-range ballistic missiles, which reach up to 1,000 kilometers, and medium-range ballistic missiles, which can reach as far as 3,000 kilometers.

However, the Center added that “according to various reports, long-range ballistic missiles are currently in advanced stages of development.”

Diego Garcia is located on an island in the middle of the Indian Ocean and functions as a strategic base, from which the US hosts bombers, nuclear submarines, and guided-missile destroyers, WSJ wrote. 


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Instrumentalizacja antysemityzmu, elegancki sposób na zamknięcie ust


Instrumentalizacja antysemityzmu, elegancki sposób na zamknięcie ust

Anna Grabowska (Anne Goldschmid)


Mahmoud Khalil przypomina mi mojego dawnego przeciwnika z czasów studiów w latach 80. Pojawiał się w redakcji mojej studenckiej gazety, żeby mnie atakować, pisał listy do redakcji, skarżąc się na moje teksty o sprawach żydowskich i izraelskich, i nękał mnie, gdy spotykał mnie na kampusie. Byłem młody i wciąż się uczyłem, więc nie miałem nic przeciwko dyskusjom. Ale mój przeciwnik tak naprawdę nigdy nie dyskutował. Wygłaszał tyrady o żydowskim spisku mającym na celu zdominowanie świata i o tym, jak Izrael rzekomo wypełnia „proroctwa” z „Protokołów mędrców Syjonu”. Nie byłem w stanie wtrącić ani słowa. Kiedy sugerowałem, że jego poglądy opierają się na starych antysemickich stereotypach, rozkładał ręce i zaprzeczał, że jest antysemitą. Dziś oskarżenie brzmi: „uzbrajanie antysemityzmu”. Ma to być sposób na zamknięcie dyskusji — ale ma to dziś tyle samo sensu, co wtedy, gdy byłem na studiach. To sposób na zakończenie debaty, zanim jeszcze się zacznie.”

Ten fragment, opublikowany przez Howarda Lovy’ego, powinien być czytany powoli. Bo to nie jest wspomnienie. To jest diagnoza. I niestety – diagnoza, która przestała dotyczyć jednego amerykańskiego kampusu, a zaczęła opisywać cały Zachód.

Mechanizm jest prosty, niemal prymitywny, ale właśnie dlatego skuteczny. Kiedyś mówiło się wprost o “spiskach”. Dziś nikt rozsądny nie używa już takiego języka publicznie, zamiast tego pojawia się formuła bardziej elegancka, bardziej akademicka, czyli zarzut, że antysemityzm jest “uzbrajany”, że to narzędzie, którym próbuje się uciszyć krytykę. Brzmi subtelniej a w rzeczywistości robi dokładnie to samo. Nie chodzi o to, żeby odpowiedzieć na zarzut, tylko o to, żeby go unieważnić, zanim ktokolwiek zdąży go rozwinąć. To jest ruch retoryczny, który zamyka debatę w jednym zdaniu. Jeśli oskarżenie o antysemityzm jest tylko narzędziem, to nie trzeba już sprawdzać, czy jest zasadne. Wystarczy je odrzucić jako element gry.

I w tym miejscu wracamy do Lovy’ego. Jego przeciwnik z lat 80. nie chciał rozmawiać, chciał dominować przestrzeń, zagłuszyć, zasypać słowami, nie dopuścić do odpowiedzi. Dzisiejsza wersja tej samej postawy jest bardziej wyrafinowana, ale cel pozostaje identyczny: nie dopuścić do rozmowy, tylko ją uprzedzić i zamknąć.

Europa zna ten mechanizm aż za dobrze. Wystarczy przyjrzeć się debatom w Paryżu, Berlinie czy Londynie. Wystarczy zobaczyć, jak szybko każda próba nazwania antysemityzmu kończy się oskarżeniem o jego instrumentalizację. Jak błyskawicznie ciężar dowodu zostaje odwrócony. Jak to nie autor słów musi się tłumaczyć tylko ten, kto je obnaża.

I dokładnie ten sam schemat widzimy dziś w Polsce. W moich dwóch ostatnich tekstach pokazywałam coś, co wielu próbuje zignorować: ludzie zaczynają swoje wypowiedzi od deklaracji – “nie jestem antysemitą” – a następnie budują narrację, która systematycznie pomija kluczowe fakty, selekcjonuje informacje i układa z nich własną, zamkniętą rzeczywistość. Rzeczywistość wygodną, spójną, ale niekoniecznie prawdziwą.

To nie jest przypadek. To jest konstrukcja.

Bo jeśli usuwa się z obrazu pewne elementy, jeśli nie mówi się o tym, co burzy tezę, to nie trzeba już niczego tłumaczyć. Wystarczy powtarzać własną wersję wydarzeń. A kiedy ktoś próbuje ją zakwestionować, pojawia się natychmiastowa obrona: “to próba uciszenia”, “to nadużycie”, “to właśnie ta weaponizacja” – (instrumentalizacja). I w tym momencie koło się zamyka. To jest moment, w którym debata publiczna przestaje być debatą, a zaczyna być grą sił. Kto pierwszy narzuci ramę, ten wygrywa. A “weaponizacja antysemityzmu” jest dziś jedną z najskuteczniejszych ram, bo daje iluzję moralnej wyższości. Pozwala mówić: “to nie ja mam problem, to wy próbujecie mnie uciszyć”. I w tej jednej formule mieści się wszystko: uniewinnienie, odwrócenie ról i zamknięcie dyskusji.

Nieprzypadkowo w tym samym czasie pojawia się coś jeszcze: odmowa nazwania rzeczy po imieniu. Jeśli ktoś nie potrafi potępić oczywistej przemocy, ale potrafi godzinami mówić o kontekście, strukturach i narracjach, to nie jest to przypadek. To jest wybór, i ten wybór mówi więcej niż wszystkie deklaracje.

Niepokojące jest jednak jak szybko ta logika została przyjęta jako coś normalnego. Jak łatwo weszła do głównego nurtu, do mediów, do uniwersytetów. Jak wielu ludzi – inteligentnych, wykształconych – zaczęło ją powtarzać, jakby była oczywistością. A przecież sprawa jest prosta, jeśli odrzucić cały ten retoryczny dym, albo rozmawiamy o faktach, albo uciekamy w konstrukcje, które mają nas przed faktami chronić. Albo potrafimy nazwać nienawiść, kiedy ją widzimy, albo będziemy ją bez końca relatywizować, aż stanie się “jedną z wielu perspektyw”.

Lovy przypomina coś, co powinno być banalne, że można zmienić słowa, ale nie zmieni się rzeczywistości, którą te słowa próbują zakryć. I że czasem największym luksusem w debacie publicznej nie jest prawo do mówienia, tylko zdolność do powiedzenia: sprawdzam.

Bo bez tego zostaje już tylko monolog, który nigdy nie jest niewinny.


Źródło:

Howard Lovy6d

Mahmoud Khalil reminds me of a nemesis of mine from when I was in college in the ’80s. He would show up at my school newspaper to attack me, write letters to the editor complaining about my coverage of Jewish and Israeli issues, and harass me when he saw me on campus.

I was young and still learning, so I didn’t mind arguing the issues. Bu…

Od redakcji „Listów z naszego sadu”

W 1960 roku ówczesny redaktor naczelny „Więzi”, Tadeusz Mazowiecki wygłosił w warszawskim Klubie Inteligencji Katolickiej wykład pod tytułem ”Antysemityzm ludzi łagodnych i dobrych”. Tekst tego wykładu należy do kanonu lektur tych Polaków, których interesuje i przeraża zjawisko antysemityzmu. Mazowiecki pisał w nim między innymi, że „Międzynarodowy zasięg antysemityzmu świadczy o tym, że odbiega on swoim charakterem od zwykłych konfliktów narodowościowych.” Mówił w tym wykładzie m. in.: Antysemitów wśród nas nie ma. Nikt, poza jednym czy drugim fanatykiem, do takiej nazwy dziś się nie przyzna. Zawsze zresztą ludzie łagodni i dobrzy mówili: „Antysemitą, to ja nie jestem, potępiam tego rodzaju postawę, …ale ci Żydzi.”


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com