Archive | 2026/08/27

Wieczne ludobójstwo


Wieczne ludobójstwo

Dena Tauber


Oskarżenie Izraela o ludobójstwo nie pojawiło się po 7 października. Po prostu weszło w swój kolejny etap.


Czy zastanawialiście się kiedyś, jak to możliwe, że islamscy aktywiści i organizacje progresywne byli gotowi protestować przeciwko izraelskiemu „ludobójstwu” już 8 października 2023 roku – dzień po tym, jak Hamas dokonał masakry ponad 1200 Izraelczyków, i zanim Izrael w ogóle rozpoczął militarną odpowiedź?

Powiem wam: oskarżenie o ludobójstwo nie narodziło się po 7 października. Ono już czekało.

Protestujący słusznie zakładali, że Izrael odpowie militarnie na najbardziej śmiercionośny atak w swojej historii. Skala tej odpowiedzi nie miała znaczenia. Cokolwiek zrobiłby Izrael, automatycznie zostałoby określone mianem ludobójstwa, ponieważ wniosek został już wcześniej przesądzony. Dzięki swojej wściekłej i nieproporcjonalnej reakcji protestujący zdołali odwrócić uwagę od koszmarnej rzezi dokonanej przez Hamas i utrzymać ją skupioną na Izraelu.

Izrael niemal od chwili swojego powstania jest w takiej czy innej formie oskarżany o ludobójstwo przez rozmaitych „ekspertów” od ludobójstwa.

Termin „ludobójstwo” zaczął być upolityczniany w latach 60., kiedy radzieccy i amerykańscy lewicowcy określali wojnę w Wietnamie (oraz inne wydarzenia) mianem ludobójstwa.[1] Te same środowiska zachowywały zastanawiające milczenie, gdy reżim Czerwonych Khmerów w Kambodży zabił 2 miliony ludzi w latach 1975–1979.[2] To ludzie tego samego pokroju, którzy oskarżają Izrael o ludobójstwo w Gazie, ale nie są w stanie wykrzesać z siebie choćby odrobiny oburzenia wobec statutów OWP i Hamasu, nawołujących do likwidacji państwa żydowskiego poprzez „walkę zbrojną”, nie mówiąc już o niezliczonych zabójstwach cywilów, których organizacje te dopuściły się w imię tego celu.

Po wojnie sześciodniowej w 1967 roku propaganda radziecka i arabska coraz częściej przedstawiała syjonizm jako ruch ludobójczy. Było to częścią szerszej zimnowojennej kampanii mającej na celu delegitymizację Izraela, przedstawienie go jako agresora oraz doprowdzenie do jego dyplomatycznej izolacji. Oskarżenia te nasiliły się podczas wojny libańskiej w 1982 roku. Radziecka Akademia Nauk powołała nawet komisję zajmującą się demaskowaniem i krytykowaniem syjonizmu. Wiele z tych samych kłamstw na temat Izraela, które krążą dzisiaj, było wcześniej rozpowszechnianych przez jego wrogów w ramach oskarżeń o ludobójstwo. Na przykład, podobnie jak Ministerstwo Zdrowia w Gazie zawyża liczbę kobiet i dzieci będących ofiarami wojny, podczas arabskiego szczytu we wrześniu 1982 roku Jaser Arafat twierdził, że zginęło 49 600 cywilów. Tymczasem libańskie badanie przeprowadzone po wojnie wykazało 17 825 zabitych, wliczając w to bojowników.[3]

W latach 90. i pierwszej dekadzie XXI wieku zarzut ten przeniósł się z radzieckiej propagandy do literatury akademickiej, organizacji pozarządowych i palestyńskiego aktywizmu. Na długo przed 7 października „ludobójstwo” stało się domyślnym określeniem praktycznie każdej izraelskiej operacji wojskowej.

Jak zatem możliwe jest, że po 60 latach nieustannego ludobójstwa liczba Palestyńczyków wzrosła z około miliona w 1967 roku do około 5,5 miliona obecnie?

Krytycy Izraela umniejszają znaczenie tego faktu, wskazując, że prawna definicja ludobójstwa nie wymaga spadku liczebności populacji. Zgodnie z Konwencją w sprawie ludobójstwa kluczową kwestią jest zamiar zniszczenia chronionej grupy, a nie skutki demograficzne.

Z drugiej jednak strony, czy zmniejszenie liczebności populacji nie byłoby sygnałem, że dany naród rzeczywiście jest zagrożony unicestwieniem? Tymczasem zwolennicy oszczerstwa o ludobójstwie jako pierwsi wskazują na rzekomo wysoką liczbę ofiar w Gazie jako dowód tego najnowszego „ludobójstwa”[4], choć liczba ofiar również nie stanowi prawnego elementu definicji ludobójstwa.

Każde ludobójstwo powszechnie uznawane przez historyków prowadziło do katastrofalnego spadku liczebności populacji w okresie, w którym trwała kampania ludobójcza.

Poniżej znajduje się tabela porównawcza przedstawiająca zmiany liczebności populacji będące skutkiem innych domniemanych ludobójstw:
Jeżeli jakiś naród miał być przez sześć dekad poddawany nieustannemu ludobójstwu, czy nie powinno istnieć choćby jakieś demograficzne świadectwo tego, że rzeczywiście jest niszczony?

Pytanie to jest szczególnie istotne, ponieważ Izrael przedstawił obszerne dowody na to, że starał się ograniczać liczbę ofiar cywilnych: wydawał ostrzeżenia o ewakuacji, tworzył korytarze humanitarne, ułatwiał dostarczanie pomocy oraz dokumentował wykorzystywanie przez Hamas szpitali, szkół, meczetów i innej infrastruktury cywilnej do celów wojskowych, co stawiało cywilów bezpośrednio na linii ognia. Ciężar dowodu przechodzi teraz na oskarżycieli, którzy muszą podważyć dowody przedstawione przez Izrael.

Wszystko to jest jednak ignorowane albo tłumaczone w sposób mający pozbawić te fakty znaczenia przez oskarżycieli Izraela.

Niezależnie od tego, czy ktoś uważa, że izraelskie środki ostrożności mające chronić cywilów były wystarczające, po prostu nie da się ich pogodzić z zamiarem zniszczenia narodu palestyńskiego jako takiego.

Ignoruje się również fakt, że w przypadku uznanych ludobójstw ofiary nie stanowiły dla sprawców egzystencjalnego zagrożenia militarnego. Izrael natomiast odpowiadał organizacji, która otwarcie deklarowała zamiar zniszczenia państwa żydowskiego i właśnie dokonała największej masakry Żydów od czasów Holokaustu.

Jak uchodzi im to na sucho?

Ponieważ oskarżenie to nie zależy od faktów. Przez wiele lat ewoluowało w taki sposób, by funkcjonować jako etykieta moralna, a nie wniosek prawny. Sama istota Izraela zostaje uznana za ludobójczą, przez co dowody na to, że konkretne działania stanowią ludobójstwo, stają się zbędne. To znak rozpoznawczy ruchu antysyjonistycznego/antysemickiego. Analizy prawne, dokumentacja wojskowa i naukowe polemiki są z góry odrzucane, ponieważ wniosek został ustalony wcześniej. Zauważyłem, że komentatorzy antyizraelscy rzadko odnoszą się bezpośrednio do dowodów przemawiających przeciwko ich tezom. Zamiast tego wciąż powtarzają te same wyświechtane twierdzenia, z których wiele jest kłamstwami (np. że 70% ofiar śmiertelnych w Gazie stanowią kobiety i dzieci). Właśnie w ten sposób można zbyć sprzeczność zawartą w oskarżeniu o ludobójstwo narodu, którego populacja wzrosła wielokrotnie.

Spójrzcie na niektóre inne skrajne oskarżenia pod adresem Izraela, które tak łatwo się rozpowszechniły. Twierdzenia, że izraelscy żołnierze celowo biorą na cel dzieci albo że Izrael wykorzystuje psy do napaści seksualnych na palestyńskich więźniów, krążą powszechnie, mimo że są skrajnie niedorzeczne i pozbawione jakichkolwiek wiarygodnych dowodów. Są jednak przyjmowane, ponieważ wzmacniają już utrwaloną narrację.

Obecnie niektórzy z bardziej obłąkanych komentatorów obwiniają Izrael za napływ tysięcy migrantów, którzy przekroczyli granicę z Maroka do Ceuty. Nie istnieją absolutnie żadne dowody na poparcie tego absurdalnego twierdzenia. Ale znów – każda teoria spiskowa wymierzona w Izrael automatycznie otrzymuje kredyt zaufania. Dosłownie wszystko uchodzi.

Tutaj, w Nowym Jorku, burmistrz znalazł w swoim napiętym grafiku czas, by nagrać film wyjaśniający mieszkańcom, że premier państwa żydowskiego jest „zbrodniarzem wojennym” i po prostu uosobieniem zła. Ot, zwykły dzień pracy burmistrza miasta. Najwyraźniej Bibi „nie jest mile widziany w Nowym Jorku”. Podtekst: zwolennicy jego paskudnego reżimu popierają przestępcę i również nie są mile widziani w Nowym Jorku.

Kiedy państwo żydowskie jest rutynowo przedstawiane jako wyjątkowo złe, granica między wrogością wobec Izraela a wrogością wobec Żydów łatwo się zaciera. Jeżeli ludzie są gotowi uwierzyć, że Izrael popełnia zbrodnię najbardziej kojarzoną z nazistowskimi Niemcami, wówczas podejrzliwość, wykluczenie i nienawiść skierowane przeciwko Żydom zaczynają uchodzić za uzasadnione.

Oskarżenie Izraela o ludobójstwo nie pojawiło się po 7 października. Po prostu weszło w swój najnowszy etap.

Dlatego właśnie okazało się tak odporne na fakty – i dlatego prawdopodobnie przetrwa również tę wojnę.


Źródła danych:

Holocaust Encyclopedia, Remaining Jewish Population of Europe in 1945, encyclopedia.ushmm.org.

Holocaust Encyclopedia, The Armenian Genocide (1915–16): Overview, encyclopedia.ushmm.org.

Marijke Verpoorten, „The Death Toll of the Rwandan Genocide: A Detailed Analysis for Gikongoro Province”, Population 60, nr 4 (2005), s. 331–367.

[1] Norman J. W. Goda, The Genocide Libel: How the World Has Charged Israel with Genocide, ISCA Research Paper 2025-3, Institute for the Study of Contemporary Antisemitism, Indiana University Bloomington, luty 2025, s. 21.

[2] Goda, The Genocide Libel, s. 21.

[3] Goda, The Genocide Libel, s. 25, za: The 1982 Israeli Invasion of Lebanon: The Casualties, Race & Class, t. 24, nr 4 (kwiecień 1983), s. 340–342; oraz Richard A. Gabriel, Operation Peace for Galilee: The Israeli PLO War in Lebanon, New York: Hill & Wang, 1984, s. 164.

[4] Ministerstwo Zdrowia w Gazie nie rozróżnia bojowników i cywilów w publikowanych danych dotyczących liczby ofiar oraz uwzględnia wszystkie zgony niezależnie od tego, czy zostały spowodowane przez Izrael, co podaje w wątpliwość wiarygodność tych danych.


Link do oryginału:

As a Jew…
The Forever Genocide
Did you ever wonder how it is that Islamic activists and progressive organizations were ready to protest Israel for “genocide” on October 8, 2023—the day after Hamas massacred more than 1,200 Israelis and before Israel had even begun its military response…

Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


The Story You Didn’t Know Behind a Famous Oslo Photograph


The Story You Didn’t Know Behind a Famous Oslo Photograph

Daniel Pomerantz


The signing of the Oslo Accords in Washington, DC, Sept. 13, 1993. Photo: Wikimedia Commons.

The below iconic photo of the Oslo era was actually staged. That’s why it’s perfect.

The “Palestinian boy” was actually a Jewish Israeli named Zemer Aloni, dressed in an “old man” style keffiyeh. Imagine a fake AI image of an “American child”” but wearing a bow tie and smoking a pipe — you’d have to be completely naive about American culture to be fooled even for a second.

Photojournalist Ricki Rosen openly acknowledged that her photo was staged, calling it a “symbolic illustration” for McClean’s magazine. Yet Israel, and the world, fell in love anyway — whether because we didn’t see what was in front of our eyes, or perhaps because we didn’t want to.

Photo: by Ricki Rosen for for McClean’s. Used pursuant to 17 U.S. Code § 107 (criticism or comment).

And that is the perfect metaphor: for both the Oslo Peace Process and much of the world today.

Rosen had to use a Jewish boy in a keffiyeh because Palestinian families (quite rightly) feared their neighbors would kill them for “collaborating” with the “zionist enemy.” As Israelis naively spoke of “taking risks for peace,” the vast majority of Palestinians openly spoke of turning Israel into an entirely Islamic state.

Both in the photograph, and in the Oslo Peace Process itself, we never really saw the Palestinians: We saw ourselves. We saw what we wanted to see. In fairness, we were imagining a worthy vision of a better future, but we were “making peace” only with our own fantasies.

Even today, we continue to pay a terrible price for that misstep.

The vast majority of Palestinians supported the Oct. 7 massacre, if elections were held today Hamas would win in a landslide, and Palestinians overwhelmingly oppose disarming Hamas. Those rare and brave Palestinians who feel otherwise risk torture and death.

But the problem is not only Israeli.

From US Presidents Lyndon Johnson to Barack Obama, from George W. Bush to Joe Biden, we’ve sloganized about “universal values,” and the fantasy that everyone in the world thinks exactly like we do. It makes a great soundbite, but it’s about as real as a staged photo of a Jewish boy in an old man’s keffiyeh.

We forget that our “universal values” were never universal — not even to us.

For millennia we lived to serve kings, czars and emperors. Dreams of freedom and peace, of prosperity and personal sovereignty, became commonplace only during the Enlightenment: an absolutely groundbreaking new philosophy which is only slightly older than America itself — the mere blink of an eye in human history.

Enlightenment thought (and its consequent freedoms and democracies) spurred innovations that have reduced poverty, hunger, disease, and oppression to levels never before imagined.

Yet even today, the Enlightenment has not taken hold everywhere.

One competing worldview is radical Islamism — not to be confused with Islam (which is a religion), Islamism is an ideology that envisions a violent Islamic conquest of the entire world. Not all Muslims are Islamists: To the contrary, Muslims tend to be its greatest victims. Yet Islamism is nonetheless a widespread and potent force.

That radical ideology stems from the battle of “Khaybar,” a 7th century massacre in which Mohammad annihilated an entire Jewish community: including mass murder, ritualistic beheadings, mass torture, mass rape, and taking captives.

Sound familiar? That’s because it is.

During the Oct. 7 massacre, Palestinian terrorists, civilians, and United Nations staff shouted “Khaybar, Khaybar, ya Yahud!” while carrying out exactly those same acts against Israeli victims.

Khaybar is also part of the foundational ideologies of the Islamic Republic of IranAl Qaeda, the Taliban, and ISIS. In all those states (or proto-states) the atrocities of Khaybar are recurring and commonplace. That’s why it shouldn’t have been surprising this week when Ahmad Vahidi, commander-in-chief of Iran’s IRGC, invoked Khaybar while explaining “Islam can be made to rule the world.”

If you have clean water and plenty of food today, if you aren’t in fear for your life or in agonizing pain, the Enlightenment has something to do with that. Our “universal” values, and their consequent innovations, have been the single greatest force for good in human history. Every human being deserves those benefits.

Maybe that’s why it’s so hard for us to accept that not everybody wants them.


Daniel Pomerantz is the CEO of RealityCheck, an organization dedicated to deepening public conversation through robust research studies and public speaking.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Spanish Broadcaster Apologizes for Omitting Name, Nationality of Israeli Athlete During Live Broadcast


Spanish Broadcaster Apologizes for Omitting Name, Nationality of Israeli Athlete During Live Broadcast

Shiryn Ghermezian


Anti-Israel demonstrators release smoke in the colors of the Palestinian flag as they protest to condemn the Israeli forces’ interception of some of the vessels of the Global Sumud Flotilla aiming to reach Gaza and break Israel’s naval blockade, in Barcelona, Spain, Oct. 2, 2025. Photo: REUTERS/Nacho Doce

Spain’s national broadcaster RTVE apologized on Friday for skipping over an Israeli athlete when introducing the lineup of runners for the men’s 400-meter hurdles race at the 2026 European Athletics Championships in the United Kingdom.

RTVE commentators were introducing the runners one-by-one before the start of the qualifying race this week at Alexander Stadium in Birmingham, and Israel’s Omri Shiff, 25, was waiting at block five at the starting line. When his turn came to be introduced, the RTVE camera panned on him but commentators continued speaking about Slovakian runner Patrik Dömötör on block six before introducing Hungary’s Árpád Bánóczy on block four. Shiff was the only runner in the lineup whose name and nationality were not mentioned.

The incident drew criticism from the Israeli Embassy in Spain and the Federation of Jewish Communities of Spain (FCJE), which accused RTVE of “discrimination” and “antisemitism” for failing to identify the Israeli athlete. In an open letter to RTVE President José Pablo López, the FCJE expressed its “discomfort and deep concern” over the incident and noted that while RTVE “individually presented all the athletes” before the start of the race, Shiff was “completely omitted without any explanation.”

“This unequal and selective treatment of an athlete due to his nationality constitutes, in our opinion, an act of discrimination incompatible with the values of neutrality, plurality, and integration that must govern the public radio and television service,” FCJE said. The federation called for RTVE to publicly apology, rectify the situation, and guarantee that in the future, all athletes will be treated equally “regardless of their nationality.”

In response, RTVE’s sports television channel Teledeporte apologized for the incident and claimed there was no “political, ideological, or religious motives” for its omission of Shiff’s name or nationality.

“We sincerely regret not having named all the athletes who appeared on screen during the Teledeporte broadcast, as happened in the case of the Israeli athlete Omar Siff,” Teledeporte wrote in a Spanish-language statement posted on X. “This situation is due exclusively to the complexity of the long athletics sessions and to the inherent dynamics of live broadcasting — such as trackside commentary or production needs — without any relation to political, ideological, or religious motives. Our commitment is to give visibility to each and every participant, and we work to achieve this in every broadcast. We reiterate our apology to the affected athlete.”

The Spanish pro-Israel group ACOM accused RTVE of “institutional antisemitism” and its commentators, Lourdes García Campos and Jesús España, of “deliberately” omitting Shiff’s name and nationality. “They present everyone … except the representative from Israel,” ACOM said. “Miserable. Antisemites. Funded with the money of all Spaniards.” The group also accused the broadcaster of turning “sports into an instrument of hate and discrimination.”

The European Athletics Championships, which is the biggest athletics event in Europe, is being held from Aug. 10-16.

RTVE withdrew its participation in the 2026 Eurovision Song Contest and also refused to broadcast the competition in protest of Israel’s participation and its military actions in the Gaza Strip during the Israel-Hamas war.

Meanwhile, the Spanish government has been among the world’s fiercest critics of Israel since the outbreak of the Gaza war, leading to a deteriorating diplomatic rift. Prime Minister Pedro Sánchez and several members of his socialist party have come under mounting criticism from some of the country’s political and Jewish leaders, who accuse them of fueling antisemitic hostility.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com