Strefa Gazy. Hamas poniósł dotkliwe straty, ale zamiast oddać władzę, umacnia swoją pozycję

Przesiedleni Palestyńczycy w obozie w Deir al Balah, Strefa Gazy. (Fot. REUTERS/Mahmoud Issa)


Strefa Gazy. Hamas poniósł dotkliwe straty, ale zamiast oddać władzę, umacnia swoją pozycję

Marta Urzędowska


Patrolują ulice, wydają dowody osobiste, kontrolują służbę zdrowia i sądy. W czasie gdy świat zastanawia się, kto i jak powinien rządzić Gazą, hamasowcy nie tylko nie składają broni, ale umacniają swoją pozycję.

Mieszkańcy Gazy cytowani przez BBC nie mają wątpliwości – Hamas w pełni odzyskuje kontrolę nad enklawą, w tym nad kwestiami bezpieczeństwa, zbieraniem podatków i usługami publicznymi, pokazując, że nie zamierza oddać władzy.

W Gazie od miesięcy trwa pierwsza faza rozejmu

Doniesienia o umacnianiu się grupy pojawiają się w czasie, kiedy światowi przywódcy zastanawiają się, jak ostatecznie zakończyć wojnę w Gazie i zainstalować na miejscu nowy rząd.

W enklawie od października ub. roku trwa pierwsza faza rozejmu, która przerwała trwającą przez dwa lata wojnę. Walki zostały wstrzymane, Hamas oddał ostatnich żyjących zakładników i ciała zabitych, a izraelska armia wycofała się z połowy enklawy.

Od tego czasu na miejscu panuje impas – Izraelczycy kontrolują wschodnią część Gazy, gdzie stacjonują izraelscy żołnierze i dokąd Palestyńczycy nie mają wstępu. Z kolei w części zachodniej nie ma izraelskiej armii, a kontrolę na miejscu sprawuje Hamas.

Kolejnych faz rozejmu, w ramach których władzę w Gazie miałby przejąć rząd palestyńskich technokratów, a bezpieczeństwa miałyby pilnować międzynarodowe siły stabilizacyjne, na razie nie udało się wypracować. Żadna ze stron nie jest gotowa na spełnienie koniecznych warunków – Hamas nie chce się rozbroić, a Izrael – wycofać żołnierzy.

W efekcie choć rada technokratów, choć rzeczywiście powstała, od tygodni bezczynnie czeka w Egipcie, a szanse, że obejmie w najbliższym czasie rządy w Gazie, są niewielkie.

Jedynym elementem kolejnych punktów rozejmu jest powołanie przez Trumpa Rady Pokoju – międzynarodowego organu, który miałby wspierać nowe palestyńskie władze i pilnować, by pokój na miejscu okazał się trwały. Rada na razie odbyła tylko spotkanie inauguracyjne i nie jest jasne, co będzie robić dalej w kwestii Gazy.

Wydają dokumenty, kontrolują służbę zdrowia i sądownictwo

W czasie gdy światowi przywódcy rozważają, kto i jak miałby przejąć rządy w Gazie, Hamas nie planuje nikomu ich oddawać. Choć w czasie wojny poniósł duże straty – zginęła większość dowódców i szeregowych terrorystów, zniszczona została duża część tuneli i infrastruktury – nadal rządzi w enklawie.

Hamas odzyskał już kontrolę nad 90 proc. terenów, na których pozostaje obecny

– wylicza w rozmowie z BBC miejscowy aktywista, Muhammad Diab. – Wróciła jego policja i służby bezpieczeństwa, widać je na ulicach. Kontrolują przestępczość, ścigają ludzi uznanych za kolaborantów, ale też każdego, kto ma własną opinię. Obywatele muszą zwracać się do władz Hamasu po dowody osobiste, usługi medyczne. Hamasowcy odzyskują też kontrolę nad sądami i wymiarem sprawiedliwości – wylicza.

Także w Rafah na przejściu granicznym z Egiptem, które od początku lutego jest ponownie otwarte, głównie dla chorych potrzebujących pomocy medycznej za granicą, hamasowcy już drugiego dnia pojawili się, by nadzorować proces wyjazdów i powrotów do Gazy, choć teoretycznie monitorowaniem tego procesu mieli się zajmować obserwatorzy z krajów UE.

Strefa Gazy. Namioty przesiedlonych Palestyńczyków w Chan Junis. Fot. REUTERS/Mahmoud Issa

Także właściciele straganów na bazarach Gazy potwierdzają, że policja Hamasu regularnie je patroluje, pobierając podatki i inne opłaty. – Ruch jest mały, a władze i tak domagają się opłat za miejsce – skarży się jeden z właścicieli cytowany przez stację. – Codziennie przychodzą, z tymi samymi agresywnymi żądaniami, powtarzają, że jeśli nie zapłacimy, wyrzucą nas i nasze towary na ulicę. Domagają się 700 szekli (225 dolarów), a przecież nikogo z nas na tyle nie stać – dodaje.

Hamas bogaci się na podatkach. Tylko dyskretniej niż przed wojną

Odkąd w Gazie obowiązuje rozejm, a Izraelczycy wpuszczają na miejsce więcej towarów, Hamas przywrócił ścisłą kontrolę nad opodatkowaniem wjeżdżających dóbr. Jeden z handlarzy przyznaje, że wobec tych, którzy nie chcą płacić, terroryści używają siły. Hamasowi płacić trzeba wyłącznie gotówką, żeby nie było śladu, że do grupy trafiają pieniądze, co oznacza, że sytuacja powoli wraca do tej sprzed wojny.

Hamas nie kryje, że dba o swoje interesy. – W Gazie mamy stan wyjątkowy, konieczne są specjalne środki. Wiemy, że niektórzy handlarze utrzymują kontakty z izraelskim okupantem i próbują osiągać nadmiarowe zyski. Dlatego, jeśli odmawiają współpracy, nasza administracja czasem musi działać zdecydowanie – – twierdzi cytowany w BBC rzecznik grupy, Hazem Kassam.

Terroryści nie tylko zajmują się dziś rządzeniem. Izraelska armia alarmuje, że nadal niemal codziennie jej żołnierze są przez nich atakowani. Odkąd w Gazie obowiązuje rozejm, na miejscu zginęło już czterech izraelskich żołnierzy. W tym samym czasie izraelska armia zabiła ok. sześciuset Palestyńczyków – najczęściej za przekraczanie tzw. żółtej linii, oddzielającej część Gazy, w której stacjonują Izraelczycy, od tej kontrolowanej przez Hamas.

Hamasowcy chcą zachować lekką broń

Choć druga część rozejmu zależy od tego, czy Hamas odda broń, to trudny warunek, bo nikt nie wie, jak miałoby się to odbyć. Plan pokojowy przygotowany jesienią ub. roku przez Donalda Trumpa nie precyzuje, komu hamasowcy mieliby ją oddać, jakiej konkretnie broni mieliby się pozbyć i kto miałby kontrolować, czy faktycznie oddali wszystko, co obiecali.

Do tej pory terroryści powtarzali, że nawet jeśli zgodzą się na rozbrojenie, zostawią sobie lekką broń do prywatnego użytku, żeby bronić się już nie przed izraelską armią, ale innymi palestyńskimi grupami. Już raz mieli okazję – tuż po ogłoszeniu rozejmu starli się z rywalami z innych klanów, którzy we współpracy z Izraelem próbowali odebrać im wpływy.

Izraelskie władze dotąd zdecydowanie sprzeciwiały się pozostawieniu terrorystom nawet lekkiej broni i groziły, że jeśli nie oddadzą wszystkiego, wojna powróci.


Redagowała Ludmiła Anannikova


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com