Dlaczego Europejczycy boją się przeciwstawić mułłom
Giulio Meotti
Europejczycy są przerażeni perspektywą walki w tej wojnie. Ponieważ już przegrali ją u siebie.
Senator Lindsey Graham powiedział wprost:
„To żałosne. Jak bardzo Zachodnia Europa upadła. Do naszych europejskich sojuszników: w sposób żałosny zmiękliście i utraciliście zapał do konfrontowania się ze złem — najwyraźniej chyba kiedy stoi ono u waszych drzwi. Co za wstyd.”
Graham się myli: nawet nie wtedy, gdy stoi u naszych drzwi.
Kraje takie jak Hiszpania były „niechętnymi partnerami” nawet w koalicji przeciwko ISIS, które rzuciło pod nasze progi ciała zabitych.
Bo, jak ujął to Michel Houellebecq w Jerozolimie, „my, ludzie Zachodu, utraciliśmy wolę życia i obawiam się, że nawet wojna by nas nie obudziła”.
A oto znów jesteśmy w kolejnej wojnie.
Donald Trump jest wściekły z powodu odmowy brytyjskiego premiera Keira Starmera, który nie chce wesprzeć Ameryki brytyjskimi zasobami powiedział: „on nie jest Churchillem”. Ale Wielka Brytania nie jest na Starym Kontynencie wyjątkiem, zwłaszcza w Europie Zachodniej.
Kilka godzin po rozpoczęciu ataków na Iran hiszpański socjalistyczny premier Pedro Sánchez napisał na X:
„Odrzucamy jednostronną akcję militarną Stanów Zjednoczonych i Izraela.”
Izraelski minister spraw zagranicznych Gideon Sa’ar nie miał trudności z oskarżeniem hiszpańskiego rządu o „opowiedzenie się po stronie Iranu”. A Iran podziękował Hiszpanii.
Krótko po dżihadystycznych zamachach w 2004 roku, które skłoniły Madryt do wycofania wojsk z Iraku, wybory wygrał socjalista José Luis Rodríguez Zapatero.
CNN opublikowało dokumenty opisujące cele Al-Kaidy w wojnie przeciwko Zachodowi:
„Uważamy, że rząd hiszpański nie wytrzyma nawet dwóch ataków, nie mówiąc o trzech. A nawet w takim przypadku zwycięstwo Partii Socjalistycznej będzie zagwarantowane, a wycofanie wojsk hiszpańskich stanie się jej hasłem wyborczym.”
Po zamachu na Atocha terroryści ogłosili:
„Zawieszamy operacje militarne na ziemi Al-Andalus, dopóki nie poznamy kierunku nowego rządu socjalistycznego (który obejmie władzę za kilka dni — przyp. red.), który obiecał wycofanie hiszpańskiej armii z Iraku.”
Romano Prodi natychmiast dał do zrozumienia, w którą stronę wieje wiatr:
„Jest jasne, że użycie siły nie jest odpowiedzią na rozwiązanie konfliktu z terrorystami.”
Emmanuel Macron martwi się „eskalacją” w Iranie i każe swojemu ministrowi spraw zagranicznych zadzwonić do Chin (Chin, które kupują niemal całą irańską ropę). Jego niepokój podziela przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen, która powiedziała, że jest „głęboko zaniepokojona” atakiem i wezwała wszystkie strony do „zachowania maksymalnej powściągliwości”.
Brzmi to jak błagania pacjenta w stanie terminalnym. Europa wydaje się pozbawiona woli istnienia jako aktor geopolityczny.
Spróbujmy teraz wyobrazić sobie, co Trump myśli o tych Europejczykach, którzy nieustannie narzekają na „kryzys NATO” lub brak entuzjazmu Białego Domu w obronie Europy.
Europa? Właśnie trwa największa wojna na Bliskim Wschodzie od 20 lat, a Europa jest w niej mniej obecna niż małe arabskie emiraty.
„Macron, wygodnie oddający się rytualnemu potępianiu ‘międzynarodówki reakcyjnej’, reprezentowanej przez duet Trump–Netanjahu, nigdy nie mówi ani słowa o międzynarodówce islamistycznej, otwarcie chronionej przez La France Insoumise” — pisze Ivan Rioufol. „Tymczasem to egzystencjalne zagrożenie jest dla Francji o wiele bardziej niebezpieczne.”
Szacuje się, że w Europie mieszka 46 milionów muzułmanów, czyli 6 procent całej populacji. Mimo niezliczonych masowych demonstracji na rzecz arabskich Palestyńczyków w miastach Europy Zachodniej od 2023 roku do dziś, uliczne protesty popierające Irańczyków były znikome. Zaledwie kilka pikiet irańskiej diaspory. Dlaczego?
Z tego samego powodu, dla którego europejskie rządy niechętnie wspierają amerykańsko-izraelskie ataki na Iran: obawiają się, że konflikt przeniesie się na ich ulice.
Premier Starmer przyjął setki muzułmanów na zakończenie Ramadanu w historycznej Westminster Hall:
„Nie uczestniczyliśmy w ataku na Iran, więc prosimy — nie nienawidźcie nas! Poza tym uznajemy Gazę i Palestynę!”
Nie tylko uliczne protesty martwią europejskie rządy; obawiają się także perspektywy zamachów terrorystycznych.
W latach 1985–1986 seria zamachów terrorystycznych w Paryżu została przeprowadzona przez agentów Iranu, którzy byli również odpowiedzialni za ataki w Hiszpanii, w tym w restauracji El Descanso w Madrycie, gdzie zabili 18 osób.
Dokąd uciekł terrorysta, który w Szwecji zamordował irackiego chrześcijańskiego uchodźcę Salwana Momikę? Oczywiście do Iranu.
Weźmy Shahida Butta — skazanego terrorystę, który planował atak na brytyjski konsulat w Jemenie oraz na kościół anglikański.
Dziś startuje on w wyborach w Birmingham, w okręgu wyborczym, w którym 91 procent mieszkańców stanowią mniejszości etniczne, a 70 procent to muzułmanie.
Prawdopodobnie wygra.
Skazany islamski terrorysta ma duże szanse zostać wybrany na urząd publiczny w Wielkiej Brytanii.
Dlatego właśnie Europejczycy boją się walczyć w tej wojnie. Ponieważ już mają ją u siebie.
W 1989 roku, kiedy ajatollah Chomeini wydał fatwę przeciwko Salmanowi Rushdiemu, tysiące muzułmanów wyszło na ulice w Wielkiej Brytanii i Francji, domagając się śmierci pisarza. Gdy Chomeini ogłosił fatwę przeciw Rushdiemu, polski dysydent Adam Michnik napisał:
„Świat, w którym fanatyk rządzący Iranem może opłacać zabójców na całym świecie, jest światem, w którym nikt nie jest bezpieczny.”
Dokładnie dwadzieścia lat temu Rushdie poprosił Unię Europejską o zawieszenie relacji z Iranem.
Europa zareagowała jednak jak królik oślepiony światłami nadjeżdżającego samochodu wobec nowego islamskiego ekstremizmu.
Nic się nie zmieniło. Niech nie maskują swojej odmowy udziału w tym historycznym momencie odwołaniami do „prawa międzynarodowego”, „dyplomacji”, „roztropności” i „pokoju”.
To nic innego jak strach przebrany w szlachetne słowa.
To nie dotyczy Iranu. Chodzi o nas, Europejczyków. I o fakt, że jesteśmy starzy, przerażeni, coraz bardziej bezużyteczni i coraz bardziej ulegli.
Link do oryginału: https://www.israelnationalnews.com/news/423459?utm_source=substack&utm_medium=email
Israel National News, 6 marca2026
Giulio Meotti – Włoski publicysta, autor książki „A New Shoah: The Untold Story of Israel’s Victims of Terrorism”.
Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com
