Archive | 2024/03/14

“Dlaczego Hamas nie pójdzie do piekła i nie ukryje się tam?”: Inne głosy z Gazy

Arabskie media relacjonujące wojnę w Gazie ignorują każdego Palestyńczyka, który ośmiela się krytykować Hamas. Al-Dżazira, katarska stacja telewizyjna, która od dawna jest oficjalnym rzecznikiem Hamasu, usunęła z wywiadów na żywo Palestyńczyków, którzy skarżyli się na represyjne środki Hamasu i uznawali Hamas za odpowiedzialny za masowe zniszczenia. Na zdjęciu: siedziba Al Dżaziry w Doha w Katarze. (Zdjęcie: Karim Jaafar/AFP via Getty Images)



“Dlaczego Hamas nie pójdzie do piekła i nie ukryje się tam?”: Inne głosy z Gazy

Bassam Tawil
Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska


Od początku obecnej wojny w Strefie Gazy rosnąca liczba Palestyńczyków i innych Arabów wypowiada się przeciwko wspieranej przez Iran grupie terrorystycznej Hamas, której członkowie dokonali masakry na Izraelczykach 7 października. Tego dnia ponad 1200 Izraelczyków zostało zamordowanych, zgwałconych, okaleczonych, torturowanych i spalonych żywcem, a kolejnych 240 porwano i zabrano do Strefy Gazy, gdzie ponad połowa nadal jest przetrzymywana jako zakładnicy przez terrorystów Hamasu.

Jednak media głównego nurtu na Zachodzie, z których większość ma obsesję na punkcie Izraela, niemal całkowicie zignorowały głosy Palestyńczyków i Arabów krytyczne wobec Hamasu. Obecnie w Strefie Gazy nie ma zagranicznych dziennikarzy, ale nie powinno to służyć jako wymówka do ignorowania poglądów i nastrojów Palestyńczyków, którzy nie zgadzają się z ludobójczym atakiem Hamasu na Izrael lub którzy obarczają go pełną odpowiedzialnością za nakbę (katastrofę), która dotknęła dwa miliony Palestyńczyków w wyniku wojny w Strefie Gazy. Nie trzeba dodawać, że wojna ta została wywołana okrucieństwami Hamasu z 7 października. Zagraniczne media zawsze mogą znaleźć Palestyńczyków ze Strefy Gazy i innych miejsc, którzy wyrażają swoje poglądy za pośrednictwem mediów społecznościowych.

Arabskie media relacjonujące wojnę w Strefie Gazy mają zwyczaj ignorować każdego Palestyńczyka, który ośmiela się krytykować Hamas lub powiedzieć złe słowo o jego przywódcach. Doszło nawet do szeregu incydentów, w wyniku których Al-Dżazira, katarska stacja telewizyjna od dawna służąca jako oficjalny rzecznik Hamasu, usuwała z wywiadów na żywo Palestyńczyków, którzy skarżyli się na represje Hamasu i uznawali Hamas za odpowiedzialny za masowe niszczenie domów i budynków oraz wysiedlenie setek tysięcy Palestyńczyków od początku wojny.

W jednym przypadku podczas wywiadu dla Al-Dżaziry przerwano rozmowę z palestyńskim pacjentem ze Strefy Gazy, który skarżył się, że terroryści Hamasu ukrywają się w szpitalach. Al-Dżazira poprosiła starszego rannego Palestyńczyka o złożenie zeznań naocznego świadka na temat walk pomiędzy oddziałami izraelskimi a terrorystami Hamasu. Mężczyzna powiedział: “To, co się dzieje, jest zbrodnią! Dlaczego ruch oporu [Hamas] ukrywa się wśród nas? Dlaczego nie pójdą do piekła i nie ukryją się tam?”

To tylko jeden przykład tego, jak Al-Dżazira i większość arabskich organizacji medialnych działających w Strefie Gazy ciężko pracują, by uciszyć krytyków Hamasu i każdego, kto ośmiela się oskarżać tę grupę terrorystyczną o sprowadzenie śmierci i zniszczenia na Palestyńczyków w Strefie Gazy.

Można zrozumieć, dlaczego dziennikarze Al-Dżaziry i mediów arabskich są tak antyizraelscy, że nie chcą dostarczyć żadnemu Palestyńczykowi platformy do krytykowania Hamasu. Nie można jednak zrozumieć, dlaczego zachodnie media blokują krytyczne głosy dochodzące ze Strefy Gazy oraz od Palestyńczyków i Arabów mieszkających poza przybrzeżną enklawą rządzoną przez Hamas.

Zła wiadomość jest taka, że wielu Palestyńczyków nadal wspiera Hamas nawet po rzezi z 7 października. Dobra wiadomość jest taka, że coraz więcej Palestyńczyków potępia to, co zrobili terroryści Hamasu i są gotowi o tym mówić. Jednak zagraniczne media ignorują Palestyńczyków, którzy sprzeciwiają się Hamasowi i zachodni dziennikarze nie zwracają na nich uwagi. Dlaczego? Dziennikarze ci są zajęci wyłącznie wyszukiwaniem historii, które przedstawią Izrael w złym świetle.

Jednym z popularnych głosów przeciwko Hamasowi w mediach społecznościowych jest Ahmed Fouad Al-Khatib, który kilka lat temu opuścił Strefę Gazy i udał się do Stanów Zjednoczonych. Wielu członków rodziny Al-Khatiba pozostaje w Strefie Gazy, a niektórzy z nich zginęli w walkach pomiędzy armią izraelską a Hamasem.

Oto kilka komentarzy, jakie zamieścił na X (dawniej Twitterze) w odpowiedzi na obojętność międzynarodowych mediów:

“Przez dziesięciolecia Hamas cynicznie utożsamiał się ze słowem ‘opór’ (muqawama), jak gdyby brutalna ideologia tej grupy była jedynym prawdziwym sposobem przeciwstawienia się izraelskiej niesprawiedliwości… Jednak w przeszłości wielu przyjęło opór bez przemocy.

Hamas, dla kontrastu, zawsze promował walkę zbrojną jako jedyną drogę do palestyńskich praw i państwowości. Samobójcze zamachy bombowe tej grupy podważyły kruche, ale obiecujące Porozumienia Pokojowe z Oslo w latach 90. XX wieku i konsekwentnie podburzały Palestyńczyków przeciwko pokojowi, współistnieniu i pokojowemu oporowi.

Grupa wykorzystywała meczety, organizacje charytatywne, obozy młodzieżowe i sprytne kampanie medialne do propagowania swojego przesłania oraz stosowała publiczne zawstydzanie i przemoc, żeby stłumić sprzeciw. Każdy, kto kwestionował motywy lub cele Hamasu, był przedstawiany jako tchórzliwy kolaborant. Żądanie lepszego życia lub większej wolności politycznej było uważane za zdradę stanu. Wiele osób uległo tej presji. Wielu muzułmanów w diasporze przyjęło to przesłanie.

Inni niechętnie wypowiadają się przeciwko Hamasowi z obawy, że będą wyglądać na nielojalnych lub proizraelskich. Jeśli ludziom spoza Gazy trudno jest kwestionować wymuszony konformizm, wyobraźcie sobie, o ile trudniejsze jest to dla wielu osób w tej przybrzeżnej enklawie”.

W innym poście Al-Khatib napisał :

“Kiedy Hamas, ruch islamistyczny, który przeprowadził już setki ataków terrorystycznych na izraelskich cywilów, przejął Gazę, a następnie stale deklarował swój zamiar atakowania Izraela za pomocą akcji/działań bojowych i zrobienia wszystkiego, co możliwe, by przemycić broń i zamienić Strefę Gazy w cytadelę ruchu oporu, oczywiście musiały być konsekwencje, w tym wojny i oblężenie/blokada. To byłaby prawda, niezależnie od tego, czy byłby to Izrael, czy jakikolwiek inny naród – jest to całkowicie przewidywalne.

Hamas znalazł sposoby na odizolowanie się od skutków blokady Gazy, podczas gdy Palestyńczycy cierpieli. Miliony Gazańczyków, w tym moja rodzina i przyjaciele, doświadczyły niekończących się trudności z powodu blokady, podczas gdy bandyci Hamasu zamienili katastrofę w możliwości zarobienia pieniędzy. Na przykład Hamas nałożył wysokie podatki na operatorów generatorów energii elektrycznej, którzy za miesięczną opłatą dostarczali dodatkową energię do domów mieszkalnych – były to lokalne inicjatywy przedsiębiorcze mające na celu wykorzystanie dużych generatorów diesla do zaopatrzenia tysięcy domów w energię elektryczną, która była dostępna tylko przez kilka godzin dziennie. Grupa dosłownie utrudniała i obciążała wysiłki mające na celu zaradzenie konsekwencjom blokady, którą sprowadziły na Gazańczyków jej własne działania i wybory.

Grupa mogła zaangażować się w polityczne i dyplomatyczne zabiegi i inicjatywy, w tym wyrzeczenie się przemocy lub po prostu zobowiązać się do długoterminowego rozejmu z Izraelem, co mogłoby poważnie pomóc w zmniejszeniu skutków blokady i pozwolić na przedostanie się większej liczby towarów i usług do Gazy i polepszyć życie ludzi. Zniesienie blokady i przyjęcie zbrojnego oporu wzajemnie się wykluczają. Albo będziesz rządzić i rozwijać to miejsce, albo będziesz grupą oporu, ale nie możesz robić obu rzeczy na raz.

Hamas mógł dokonać innych wyborów, które otworzyłyby nowe polityczne drogi ku jedności Palestyny i rozwoju Gazy. Zamiast tego zdecydował się trzymać swoją ludność jako zakładników i przekierować materiały i zasoby na daremny projekt zbrojnego oporu, który cofnął Palestyńczyków o dziesięciolecia. Wiem z osobistego i bliskiego doświadczenia publicznego i prywatnego, że przy wielu okazjach Izrael był otwarty na pozwolenie Gazie na pełny rozwój bez przeszkód i ograniczeń, gdyby Hamas wyrzekł się przemocy – a można było to robić etapami, co oznacza, że nie pociągnęło za sobą natychmiastowego oddania przez Hamas całej broni, a jedynie podjęcie możliwych do sprawdzenia i jawnych/jasnych zobowiązań, że grupa nie będzie przemycać broni i amunicji, a zamiast tego skupi się na rządzeniu i angażowaniu się w proces polityczny mający na celu osiągnięcie rozwiązania w postaci dwóch państw”.

Al-Khatib i inni krytycy Hamasu zwracają uwagę, że ze względu na swoje poglądy przeciwko tej grupie terrorystycznej stali się celem kampanii oszczerstw, w których oskarża się ich, że są “proizraelscy” i są “syjonistami”.

“Być może rozumiem, dlaczego niektórzy Palestyńczycy niechętnie przyznają, że 7 października Hamas popełnił zbrodnie na izraelskiej ludności cywilnej. W końcu większość Gazańczyków i Palestyńczyków (z powodu propagandy) nie wierzy, że tego dnia izraelscy cywile byli atakowani/zabijani “- napisał Al-Khatib.

“Ale grad ataków/gróźb/nękania ze strony ‘sojuszników’ ruchu propalestyńskiego przeciwko mnie, szczególnie w krajach zachodnich/europejskich (głównie ze strony białych/niepalestyńskich/aktywistów Twittera) jest niewybaczalny i haniebny i potwierdza to, co mówiłem o nieuniknionej porażce ruchu, jeśli szybko nie zmieni kursu i nie porzuci Hamasu i islamistycznego terroru tej grupy.

Nie dajcie się zwieść: nastroje prohamasowskie weszły do głównego nurtu od 7 października, jak na ironię, w czasie, gdy większość Gazańczyków tak naprawdę zwraca się przeciwko tej islamistycznej grupie. Ci, którzy nie muszą żyć z konsekwencjami ‘oporu’ Hamasu, są, co zrozumiałe, najbardziej zagorzałymi zwolennikami tej grupy i najgoręcej usprawiedliwiają jej czyny (co dziwne, szczególnie w Londynie). Ci beznadziejni beneficjenci zachodnich przywilejów bronią grupy terrorystycznej, która uciska własny naród i wykorzystuje go jako mięso armatnie w swoich samobójczych awanturach.

Twitterowi Mudżahedini i propagatorzy pornografii ruchu oporu są wrogami Palestyńczyków i ich słusznej/pilnej sprawy, szczególnie tych, którzy doświadczają najgorszego podczas wojny w Gazie. Nigdy nie zapominajcie, że ponad 30 tysięcy Gazańczyków nadal by żyło, gdyby Hamas zatrzymał w październiku swoich wojowników w domu 7 października. Ruch propalestyński zasługuje na lepszych ‘sojuszników’ i ‘zwolenników’ niż jawni i tajni entuzjaści Hamasu. Zaprzeczanie okrucieństwom 7 października jest naprawdę haniebne”.

Hamza, inny krytyk Hamasu ze Strefy Gazy, również wskazał, że oskarża się go o “syjonizm” po prostu za krytykę Hamasu i okazywanie sympatii dla Izraela. Hamza napisał na X:

“Anty-Hamas = syjonista. Wezwanie do współistnienia = syjonista. Potępia Hamas = syjonista. Życie obu stron ma znaczenie = syjonista. Współczuje izraelskim zakładnikom = syjonista. Ile jest definicji syjonisty? Zapomniałem najważniejszej: zwolennik pokoju = syjonista”.

innym poście, również zignorowanym przez zachodnie media, Hamza ujawnia, jak Hamas wykorzystuje tragedię w Strefie Gazy, zwłaszcza brak żywności, do podnoszenia cen. Jako przykład zamieścił zdjęcia cukierków i czekoladek Bounty i Galaxy, których ceny wzrosły z dwóch izraelskich szekli do 18 szekli (5 dolarów). Terrorystów z Hamasu oskarżano także o kradzież dużej części pomocy humanitarnej dostarczanej do Strefy Gazy.

Palestyńczycy nie są jedynymi, którzy występują przeciwko Hamasowi i których głosy są ignorowane przez wielu mieszkańców Zachodu. Jest także znaczna liczba Arabów z innych krajów, którzy w mediach społecznościowych ostro krytykują Hamas.

Arab z Zatoki, Chulood Salman napisał:

“Odkąd Hamas przejął kontrolę w Strefie Gazy w 2007 roku, Palestyńczycy żyją w opłakanych warunkach, korupcji, kradzieży pieniędzy i środków pomocowych. Od czasu do czasu [Hamas] wciąga ich w zaciekłą wojnę z Izraelem, zgodnie z wymaganiami interesów i programu reżimu w Iranie i jego sojuszników.

Strefa Gazy nie ustabilizuje się, Jemen nie ustabilizuje się, Irak nie ustabilizuje się, Liban nie ustabilizuje się przy obecności bojówek powiązanych z reżimem irańskim. Nie ma bezpieczeństwa, nie ma stabilności poza pozbyciem się tych ekstremistycznych milicji terrorystów.”

Na tym wideo przywódca Hamasu Chaled Maszaal mówi, że Hamas przejął władzę w Strefie Gazy, ale nie był zainteresowany rządzeniem Palestyńczykami. Twierdzi, że są jedynie zainteresowani “oporem”: walką z Izraelem i zabijaniem Żydów. Dla niego palestyńscy cywile są mięsem armatnim, ludzkimi tarczami lub czymś zbędnym.

W dwóch niedawnych artykułach na saudyjskiej stronie internetowej Elaph palestyński pisarz Madżdi Abd Al-Wahhab ostro krytykuje Hamas. Pisze, że atak na Izrael z 7 października sprowadził na naród palestyński jedynie katastrofę, wyraża nadzieję, że Allah przeklnie Hamas za zniszczenia, jakie sprowadził na Gazę, i zastanawia się, dlaczego Hamas wydał ogromne sumy na kopanie tuneli i rozpoczynanie beznadziejnej wojny przeciwko Izraelowi zamiast inwestować je w rozwój Strefy Gazy i jej mieszkańców.

W pierwszym artykule z 26 grudnia 2023 r. Abd Al-Wahhab nazywa atak Hamasu z 7 października operacją “kamikaze”, podobną do przeprowadzanych przez japońskich pilotów podczas II wojny światowej, które, jego zdaniem, nie pomogły w żaden sposób wysiłkom wojennym Japonii. Namawiał Hamas, aby wyciągnął wnioski z doświadczeń Japończyków i wyrzekł się bezsensownych działań wojskowych. Ponadto wezwał społeczność międzynarodową i świat arabski do podjęcia działań mających na celu wyeliminowanie wszystkich terrorystycznych organizacji palestyńskich i zatrzymanie ich działalności wojskowej i cywilnej, “aby Palestyńczycy pozbyli się ich i mogli zacząć przecierać nową, prostą drogę, z dala od zagłady, zabijania i dewastacji.”

Wahhab napisał:

“Pozwólcie, że pożyczę japońskie słowo ‘kamikaze’ – samobójcy – i użyję go w kontekście konfliktu palestyńsko-izraelskiego, mimo że obie kultury używają tego pojęcia na różne sposoby. Słowo to może mieć zastosowanie w dzisiejszej palestyńskiej rzeczywistości, po ataku Hamasu z 7 października na [izraelskie] miejscowości na granicy Gazy, który był ukoronowaniem jego historii operacji wojskowych – operacji, które – sądząc po rezultatach, były misjami samobójczymi, które miały wyzwolić Palestynę i ustanowić państwo narodowe lub islamskie…

Kamikaze [piloci] nie pomogli Japonii wygrać II wojny światowej. Po tym, jak Stany Zjednoczone zrzuciły na nią dwie bomby atomowe, Japonia została pokonana. Poddała się i oświadczyła, że porzuci wszelkie działania militarne.

Kamikadze Palestyny, którzy rozpoczęli działalność około sto lat temu i żądali wyzwolenia tej ziemi, stracili około połowę jej w 1948 r., a później, w 1967 r., stracili całą resztę. Następnie sprowadzili na Palestyńczyków dewastację i dezintegrację, aż w końcu zniszczyli Strefę Gazy wraz z częścią jej mieszkańców po ataku kamikaze Hamasu na Izrael 7 października.

Teraz, gdy osiągnęliśmy ten poziom zniszczeń i straciliśmy ojczyznę i wszystko, co z nią związane, pytanie brzmi: czy frakcje palestyńskie… nauczą się na doświadczeniach Japończyków, pójdą za ich przykładem, wyrzekną się działań zbrojnych i zdystansują się od militaryzmu, który niczego nie dał i nie da w przyszłości, biorąc pod uwagę stosunki siły [między stronami]? Te frakcje i ich agenci, według wszelkiego przekonania, nie zrozumiały [że to beznadziejne] i nie zrozumieją tego w przyszłości, sądząc po ich historii, podczas której wszystko stracili i zniszczyli.”

W drugim artykule, z 9 stycznia 2024 r., Abd Al-Wahhab napisał:

“Każdy, kto widzi zniszczenia w Gazie, jeśli chodzi o życie ludzkie, budynki oraz gospodarkę nie może nie modlić się do Allaha i prosić go o przeklęcie wszystkich, którzy spowodowali to zniszczenie. Jak możemy nie przeklinać ludzi, którzy to spowodowali, biorąc pod uwagę tę całkowitą dewastację? Jak możemy nie przeklinać Hamasu i jego przywódców po tym, jak zniszczyli każdy element godnej egzystencji w Strefie Gazy?!

Kiedy Hamas przeprowadził atak [7 października] i najechał [izraelskie] miejscowości na granicy Gazy, czy spodziewał się, że Izrael powstrzyma się od brutalnego odwetu i zadawania ciosu za ciosem Strefie Gazy, biorąc pod uwagę jego pragnienie zemsty i biorąc pod uwagę międzynarodowe wsparcie, jakie otrzymuje, i wobec braku jakiejkolwiek siły, która mogłaby zmusić go do zaprzestania wojny przeciwko Gazie? Czy nie byłoby właściwe, aby Hamas, który już udowodnił swoje [znaczne] zdolności planistyczne, zainwestował te zdolności i energię w budowanie Strefy Gazy i dokończeniu osiągniętego tam wzrostu – [wzrostu], którego zazdrościło wielu Arabów i muzułmanów mieszkających w Jemenie, Somalii i innych krajach, [podczas gdy dzisiaj] Gazańczycy pragną osiągnąć poziom tych [krajów] i postrzegają je jako bezpieczną przystań?!

Czy nie byłoby lepiej, gdyby Hamas zainwestował kapitał ludzki i finansowy – który roztrwonił na budowanie swoich zdolności militarnych i kopanie tuneli – w rozwój Gazy, jej mieszkańców, budynków i ulic? Udowodniono już, że zdolności militarne [Hamasu] mogą wyrządzić Izraelowi jedynie powierzchowne szkody i z pewnością nie mogą go pokonać, a dowody na to są [teraz] wyraźnie przed nami.

Zniszczenia spowodowane przez Hamas w Gazie nie dobiegną końca, nawet jeśli wojna Izraela z Gazą się zakończy. Zniszczenie będzie kontynuowane, jak wynika ze ‘chwalebnej’ historii naszych [palestyńskich] organizacji. Ta dewastacja nie wróży dobrze, w przeciwieństwie do założenia tych, którzy łudzą się, że [wygrywają]. Będzie to kolejne ogniwo z długiego łańcucha [niszczycielskich wydarzeń], który będzie trwał latami i doprowadzi do zmian geograficznych, topograficznych i demograficznych w Strefie Gazy w perspektywie krótkoterminowej i długoterminowej.

Gratulacje dla przywódców Hamasu za to, czego dokonali w Strefie Gazy, na Zachodnim Brzegu i w Jerozolimie. Droga jest oczywista i jasna: po zniszczeniach nastąpi ucieczka [ludzi], migracje i życie w nędzy i cierpieniu, zarówno w Strefie Gazy, jak i poza nią, a kto nie zostanie uchodźcą [w swojej ojczyźnie], będzie migrował. Wielu myśli teraz o migracji, po tym jak Hamas spowodował, że stracili wszystko, co miało znaczenie w ich życiu. [Ale to tylko] pod warunkiem, że znajdą sposób na opuszczenie Strefy lub Zachodniego Brzegu, gdyż propagandyści fałszywego [palestyńskiego] patriotyzmu i [arabskiego] nacjonalizmu uniemożliwią im [to] i pozostawią ich w ich obecnej sytuacji, po prostu tak jak [inni] uchodźcy palestyńscy pozostają uchodźcami przez dziesięciolecia, uwięzieni w obozach w Syrii, Libanie i Jordanii.

Dziękujemy Hamasowi za przekształcenie nas w nowe przedsiębiorstwo uchodźcze – pod warunkiem, że w ogóle uda nam się przetrwać po tym, jak zniszczył nasze dusze. Czy Hamas nie zasługuje na wszystkie te przekleństwa, teraz, gdy doprowadził Palestyńczyków do zagłady i zamienił ich w paliwo wojny?!”

Ci, którzy ignorują skargi Palestyńczyków wobec Hamasu, ranią tych samych Palestyńczyków, których rzekomo wspierają. Nawet jeśli liczba Palestyńczyków, którzy chcą wypowiadać się przeciwko Hamasowi, pozostanie stosunkowo niewielka, nie ma usprawiedliwienia dla ukrywania ich głosów i zniekształcania rzeczywistości – tego, że niektórzy Palestyńczycy nie boją się stawić czoła terrorystom wśród nich. Ignorowanie tych głosów oznacza wspólnictwo z Hamasem w tłumieniu ich wymagających wielkiej odwagi wysiłków, by usłyszano ich sprzeciw.


Bassam Tawil – muzułmański badacz i publicysta mieszkający na Bliskim Wschodzie.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


The problem in Gaza is Hamas, not how to provide aid

The problem in Gaza is Hamas, not how to provide aid

JONATHAN S. TOBIN


Biden’s floating port scheme is a potential trap for both the United States and Israel, as well as an opportunity for terrorists to exploit sympathy for Palestinians.

.
Displaced Palestinians pitch tents next to the Egyptian border with the city of Rafah in the southern Gaza Strip on March 8, 2024. Photo by Abed Rahim Khatib/Flash90.

After months of pressure from left-wing critics and liberal media outlets that seem to only highlight the suffering of Palestinians since Hamas started a war on Oct. 7, President Joe Biden felt he had to respond with something big. What he needed was a gesture that would be a tangible demonstration of his sympathy for Gaza civilians, as well as a scheme that would allegedly provide aid to them without helping the terrorists. What he came up with was a plan to build a floating port for the Strip from which food and other supplies would flow to alleviate the shortages that have produced a steady stream of appalling images and heart-rending stories about conditions there.

The main question to be asked about the port is not whether it will be enough to facilitate the aid needed in Gaza. Nor is it the problem posed by Biden’s pledge that not a single American boot will be on the ground in Gaza, which he is highly unlikely to be able to keep. Similarly, the as yet unanswered questions about how the food, fuel or other supplies brought in by the American contraption will actually reach needy Palestinians without being stolen by Hamas are also secondary concerns.

That’s because, despite the international community’s obsessive focus on shortages in the Strip, the real problem there isn’t about aid or its distribution or the conditions faced by Palestinians. The issue in Gaza is Hamas itself.

As long as the terrorist group is still armed and in charge of any part of the coastal enclave—and still able to use parts of the tunnel system it built with international aid intended to help ordinary Palestinians—all talk about humanitarian concerns there is essentially a diversion.

Why the Palestinians suffer

The only reason residents in Gaza continue to suffer is precisely because the international community, the media and the U.S. government have been persuaded to treat the impact on Palestinians of the war that began on Oct. 7 as more important than its cause or the only way it will truly end: by Hamas’s complete defeat.

War, as it has always been, is hell. Innocent people always suffer when governments and/or terrorist groups that operate as governments—like Hamas, which ruled Gaza as an independent Palestinian state in all but name since 2007—start them. And the only way the pain can be ended is by ending the war.

It’s true that many of the same people clamoring for more aid for Gaza—and decrying Israel’s alleged cruelty in prosecuting the war against Hamas in such a manner as to make that assistance more difficult to obtain—do have ideas about ending the fighting. They support Hamas’s demands for an immediate and permanent ceasefire that will more or less return to the status quo on Oct. 6, when the Islamists ran the Strip with an iron fist.

Israel’s refusal to go along with that absurd situation is treated by its critics as proof of its malevolent intentions. But any ceasefire that would put an end to the fighting would essentially reward Hamas for carrying out the largest mass slaughter of Jews since the Holocaust in its assaults on Jewish communities in southern Israel. And it would make the repeat of that spree of murder, rape, torture and kidnapping a virtual certainty; Hamas has said as much.

The war aim of the Jewish state—supported at least in principle by the United States until Biden issued a “red line” warning demanding that the Israel Defense Forces be prevented from entering Hamas’s last enclaves in Rafah—is the complete defeat of Hamas. 

And it is a reminder that all the suffering in Gaza and the casualties on both sides, no matter how many there actually have been, is the fault of Hamas and Hamas alone. It started the war with cross-border attacks and unspeakable atrocities. And by not releasing the men, women and children it took as hostages and dragged back into Gaza—carrying on with the war despite the hopelessness of its military situation and continuing to hide behind civilians, even if most of them probably support Hamas—it must accept the responsibility for the inevitable consequences.

Hamas still thinks it can win

But the problem isn’t just their intransigence. It’s the fact that they are counting on the images of Palestinian anguish, which they caused, bailing them out. They see the focus of the international community and the United States on the aid question, rather than on demanding that Hamas end its futile resistance as the key to victory. This goes beyond the unfair criticism of Israel’s military tactics, which far from being genocidal are actually more humane than that of any army in modern history. By acting as if the priority of the moment is to push aid into Gaza, regardless of the fact that most of it is being stolen by Hamas and kept for the use of its cadres, they are prolonging the war and increasing rather than alleviating the pain of Palestinians.

And the same will be true of the port scheme.

The idea for the port is complicated and will require a massive effort from both the U.S. Army and Navy. The conceit of the concept is that U.S. forces will build the floating platform offshore, as well as a causeway that will connect it to the land over which trucks will transport the humanitarian aid. Once ashore, the vehicles will be inspected by unspecified personnel and then allowed to make their way to Palestinians. Reportedly, Israelis will inspect the items heading to Gaza in Cyprus to ensure that nothing will directly help Hamas’s war effort. But there is no plan that can guarantee that any food, fuel or anything else needed by Palestinians won’t eventually be taken by Hamas’s forces inside the Strip. Which is to say that even after all the elaborate logistical planning of this engineering marvel, the supplies it brings to the region may not help anyone but those who have always gained from the world’s generosity: the terrorists themselves.

Creating new problems

Even if that were not an obvious flaw in this proposal, the mere act of involving American personnel in Gaza operations opens up the possibility of attacks on them, whether they remain offshore or, as is most likely, Biden’s pledge is not kept. Will an administration that left Afghanistan in a disgraceful rout that involved the deaths of Americans and the betrayal of our allies, as well as the handing over of immense stores of military material and infrastructure to the Taliban, be willing to stand its ground in the face of Hamas attacks? Or will it run away as it did elsewhere, further diminishing U.S. prestige and influence?

And what is the future of the floating port? Will it become the start of a permanent facility that will provide Gaza with an outlet to the sea that will facilitate not just the flow of humanitarian aid but an easier way for Palestinians to import weapons and materials needed to rebuild their military infrastructure?

The history of the last two decades in Gaza should have made the international community far more cautious about easing the isolation of Gaza.

While the creation of a port could contribute to solving a short-term crisis of food distribution, it could also exacerbate a long-term problem by essentially breaking any future blockade of Gaza by Israel and Egypt that was aimed at making it harder for the terrorists to regroup. It’s true that the blockade failed to stop Hamas from arming itself to the teeth and building the equivalent of the New York subway system underneath Gaza. It uses its tunnels for a command-and-control structure where it stores rockets, arms and other supplies. The underground system also shelters terrorists and is being used to imprison Israeli hostages. And it did it by diverting the billions that Europeans and Americans sent to Gaza intended to alleviate the suffering of Palestinians before the start of the current war.

A Trojan Horse

Unless Hamas is eradicated and Israel is in complete charge of all of Gaza, there would be no way to stop the port from solving Hamas’s future supply problems. There’s nothing in the port plan—other than trusting in Biden’s judgment or that of a successor if he is not re-elected—that would prevent it from making Gaza more of a threat to the region than it was on Oct. 6. Rather than being merely a conduit for aid, the port must be viewed as a Trojan Horse that looks like a humanitarian gesture but is certain to provide the perpetrators of the Oct. 7 atrocities with the ability to go on killing and exploiting the Palestinian population.

The administration has succumbed to pressure generated by images in the media and reports of Palestinian starvation that are as likely to be manipulated by a biased press as those of the bogus casualty figures put out by the Hamas Health Ministry. Biden is worried about defections from his intersectional left-wing base that sympathizes with Hamas. Yet the president should have said no to involving American forces and resources in a scheme that could boomerang on him and prolong the war he says he wants to end.

The only way to do that is the same as it has been since Oct. 7: helping Israel to complete the defeat of Hamas and the end of its control of any part of Gaza. Once that happens, the problem of feeding and caring for Palestinians becomes simpler. It takes a degree of foresight and moral courage not to succumb to pressure from those who refuse to see the connection between Hamas’s continued existence and the troubling images of Palestinians in need. But instead of speeding up the demise of the terrorist forces, the port plan, coupled with the pressure on Israel to agree to a ceasefire before the terrorists are finished, will only mean more privation for Palestinians as well as more blood spilled by Hamas.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Anti-Semitism : Spillover from the Israel-Hamas War? Israel at War – Jerusalem Studio 842

Anti-Semitism : Spillover from the Israel-Hamas War? Israel at War – Jerusalem Studio 842


TV7 Israel News


The scourge of Anti-Semitism long preceded Zionism and indeed was a major factor in generating this movement, when the visionary Theodor Herzl considered the implication of the Dreyfus Affair.

But lately, both organizations and individuals objecting to specific policies of certain Israeli governments have crossed the line to embrace Jewish hatred in all of its ugly forms. Jews around the world who have nothing to do with Israeli military operations, either defensive or offensive, are victimized, as if their religion makes them synonymous with the Jewish State.

How serious is this problem in the United States, Europe and elsewhere? Joining us for the discussion are:

Panel:
– Host : Jonathan Hessen : Senior Fellow, Hudson Institute
– Editor at Large : Amir Oren : Host of Watchmen Talk and Powers in Play
– Prof. Uri Rosenthal : former Minister of Foreign Affairs of the Netherlands
– Mr. Robert Silverman : Lecturer at Shalem College and Former President of the American Foreign Service Association

 


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com