The Spielberg Jewish Film Archive – The First Film of Palestine

The Spielberg Jewish Film Archive – The First Film of Palestine

Hebrew University of Jerusalem Hebrew University of Jerusalem




Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Zaskakujące słowa Adama Michnika o odszkodowaniach dla Żydów

Zaskakujące słowa Adama Michnika o odszkodowaniach dla Żydów

JMK, AK


[aktualizacja: 18.04.2018, 09:15]
Adam Michnik (fot. arch.PAP/Radek Pietruszka)

„Dokument jest zapisem świadomości skrajnie antypolskiej” – napisał Adam Michnik, odnosząc się do pozwu 11 Żydów z Nowego Jorku, którzy swego czasu wytoczyli Polsce proces o odszkodowania. Sformułowania zawarte w uzasadnieniu pozwu „przynoszą hańbę ich autorom” – pisał Michnik w 1999 r.

„Znaleźli się ludzie, którzy dramat Holokaustu postanowili wykorzystać jako okazję do gry sądowej o duże pieniądze. Wedle ich planu Polska ma płacić za zbrodnię nazizmu, który Żydów mordował, i komunizmu, który Żydów – wśród innych – wywłaszczył” – pisał Adam Michnik w 1999 roku, gdy jedenastu Żydów złożyło pozew, chcąc uzyskać od Polski odszkodowania za czyny popełnione przez innych.

„Polska – kraj, który pierwszy powiedział »Nie« Hitlerowi i trwał w walce z nazizmem do ostatniego dnia. Polska – kraj zdradzony w Jałcie. Polska – kraj, który wielokrotnie buntował się przeciw komunistycznej dyktaturze i jako pierwszy ją zdemontował. Ten kraj został teraz oskarżony o »powszechny plan etnicznych i rasowych czystek, w celu usunięcia z Polski 10 proc. mniejszości żydowskiej, która przeżyła Holokaust«” – alarmował naczelny „Gazety Wyborczej”, uznając uzasadnienie pozwu za „faktyczne zrównanie Polski – także tej suwerennej i demokratycznej – z III Rzeszą hitlerowską” oraz za „bezcenny prezent dla antysemitów w Polsce i dla owładniętych nienawiścią do Polski Żydów. Jedni i drudzy chcą wojny polsko-żydowskiej; oni żyją z antysemityzmu i antypolonizmu. Jedni i drudzy są w mniejszości, ale jest to mniejszość agresywna, hałaśliwa i pozbawiona skrupułów” – oceniał Michnik.

„W Polsce nigdy nie było żadnego planu antyżydowskiej etnicznej czystki” – przypomina szef „Wyborczej”. – „Był dramat kraju zrujnowanego przez hitlerowską okupację i sowieckie represje. Była tragedia wojny domowej, nędzy, powojennej deprawacji. Były nieszczęścia i krzywdy typowe dla epoki dyktatury. Te krzywdy dotykały również Żydów” – wyjaśniał, porównując pozew „tylko z najbardziej patologicznymi formami antysemityzmu, który wciąż wegetuje na marginesach polskiego życia publicznego.”


Deklaracja Terezińska. Ustawa S.447. CO ROBIĆ?

Paweł Jędrzejewski


7 czerwca 2009 roku redakcja Forum Żydów Polskich opublikowała oświadczenie. Znalazł się w nim taki fragment:

“Zdaniem Redakcji sprawa odszkodowań za majątki żydowskie musi być traktowana na absolutnie identycznych warunkach, jak rozliczenie przejętych nielegalnie majątków innych ludzi, niezależnie od ich pochodzenia. Uważamy, że musi tu być przestrzegana zasada równości i że żadne organizacje, ani żydowskie, ani nieżydowskie nie mają prawa reprezentować zmarłych i czerpać jakichkolwiek profitów z ich śmierci.”

(http://www.fzp.net.pl/opinie/majatki-zydow-bezpotomnych-ofiar-holocaustu)

Stanowisko to przekazaliśmy Władysławowi Bartoszewskiemu – szefowi polskiej delegacji na Konferencję Terezińską (czerwiec 2009 roku).

W lipcu 2009 roku na pytanie Forum Żydów Polskich “Jaki wpływ miało stanowisko FŻP na charakter negocjacji i czy zostało w jakikolwiek sposób wykorzystane?”, Władysław Bartoszewski odpowiedział: “W wielu punktach podzielam ten tok myślenia. Elementy stanowiska Forum Żydów Polskich wykorzystałem podczas rozmów kuluarowych w czasie konferencji w Pradze.”

(http://www.fzp.net.pl/opinie/wladyslaw-bartoszewski-o-roszczeniach-world-jewish-restitution-organization)

W Deklaracji Terezińskiej znalazł się jednak zapis nawiązujący do “własności bezdziedzicznej”: “Zauważamy, że w niektórych państwach własności pozbawione osób dziedziczących powinny służyć znajdującym się w trudnym położeniu ocalonym z Holocaustu, oraz potrzebom edukacji o Holocauście, jego przyczynach i konsekwencjach.”

Ani Deklaracja Terezińska ani amerykańska ustawa 447 nie zobowiązują jednak nikogo do przekazywania jakichkolwiek pieniędzy jakimkolwiek organizacjom. Jednak one wyciągną po te pieniądze ręce. Argumentem będzie hasło “Dlaczego Polacy [tu w propagandzie pojawi się też słowo “antysemici”] mają odnieść trwałą korzyść z Holokaustu?”.

Państwo Polskie uzyskało własność zamordowanych ludzi nieintencjonalnie. Wbrew sobie. Zaatakowane, podbite i zniewolone. Natomiast te organizacje chcą „krwawe” pieniądze przejąć całkiem świadomie. Taką mają intencję. Pod względem moralnym to zasadnicza różnica.

A w kwestii edukacji na temat Holokaustu?

Zarówno w Deklaracji Terezińskiej jak i w ustawie 447 jest mowa o potrzebie edukacji. Przede wszystkim na ten cel ma być przeznaczane “mienie bezspadkowe”.

Polska powinna więc z własnej woli i w zgodzie z poczuciem moralnego obowiązku wobec zamordowanych polskich obywateli, przeznaczać – sukcesywnie – pieniądze z tej bezspadkowej własności na edukację dotyczącą Holokaustu. To nie jest nic nowego! – to już się przecież dzieje, np. w Państwowym Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu. Trzeba to nie tylko kontynuować, ale znacznie poszerzyć i nadać tym edukacyjnym działaniom duży, międzynarodowy rozmach. Już chociażby z racji tego, że w Polsce znajdują się najważniejsze pomniki-obozy: Auschwitz, Treblinka, Majdanek, Chełmno nad Nerem, Sobibór. Postrzegając ludobójstwo w wymiarze ogólnoludzkim, z uwzględnieniem innych mniejszości etnicznych (np. Romów czy Ormian) lub religijnych, poddawanych eksterminacji nie tylko w latach 1939-1945, ale w różnych momentach historii i w różnych miejscach globu.

Oczywiście, dążąc w tych działaniach edukacyjnych do jak największego obiektywizmu i rzetelności.

Byłaby to inicjatywa bezprecedensowa i świadomie wychodząca poza narodowy partykularyzm.

Polska, jako państwo, ma pełne moralne prawo do edukowania na temat Holokaustu. Ofiarami Holokaustu byli polscy obywatele, a nie amerykańscy czy izraelscy.

Czyli generalna zasada pozostaje niezmienna: “Wszystko dla prawowitych właścicieli i ich spadkobierców – na równych zasadach wobec wszystkich, a NIC dla jakichkolwiek organizacji występujących w imieniu nieobecnych”.

Mijają lata, a Państwo Polskie wciąż – od roku 1989 – nie rozwiązuje od strony prawnej (na drodze ustawy) zagadnienia zwrotu własności przejętej w sposób nielegalny lub niesprawiedliwy. I nie mam tu wcale na myśli wyłącznie własności należącej do obywateli, którzy byli Żydami, ale własność wszystkich obywateli jej pozbawionych – bez względu na ich przynależność narodowościową, etniczną, kulturową lub religijną.

To już nie komunistyczna i zniewolona Polska, ale Polska wolna i demokratyczna przejdzie do historii jako państwo, które świadomie nie potrafiło i nie chciało rozwiązać tego wielkiego problemu – prawnego, ale także – przede wszystkim – etycznego. Nie ma ustawy rozwiązującej problem. Taka ustawa już była. 22 marca 2001 roku Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Aleksander Kwaśniewski odmówił podpisania ustawy z dnia 7 marca 2001 r. o reprywatyzacji.

Brak ustawy powoduje, że próby odzyskiwania własności wymagają specjalnych starań – kosztownych, skomplikowanych, czasochłonnych – ze strony wszystkich ludzi (lub ich spadkobierców), najpierw okradzionych przez Niemców, a później – przez komunistyczne państwo. Nikt niczego nie ułatwia pokrzywdzonym. Wręcz przeciwnie – odzyskiwanie skradzionej, zrabowanej własności odbywa się z wszystkimi biurokratycznymi utrudnieniami skierowanymi przeciwko ludziom poszkodowanym.

Chciwość z jednej strony, a zaniedbania prawne – z drugiej, wyznaczają kierunek, w którym zmierza sytuacja.

Wszystko wskazuje na to, że będzie to bardzo zły, niszczący, rujnujący, trujący obrót spraw.

Kolejne miesiące, tygodnie a nawet dni, przekonują o tym z coraz większą stanowczością.

Jeśli ta narastająca awantura nie zostanie powstrzymana, złe konsekwencje będą trwały przez pokolenia .

Opublikowano: 16 maja 2019, 18:31


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


THE IRON DOME FACED CHALLENGES THIS WEEK: HOW DID IT DO?

THE IRON DOME FACED CHALLENGES THIS WEEK: HOW DID IT DO?

ANNA AHRONHEIM


Assessing the damage

THE IRON DOME air defense system fires interceptor missiles over Ashkelon on Sunday.. (photo credit: AMIR COHEN/REUTERS)

As in so many conflicts with no clear winner, Hamas and Israel both declared victory in the latest round of fighting over the weekend.
Hamas and Palestinian Islamic Jihad (PIJ) boasted on Monday that they were able to overcome the Iron Dome air defense system by developing a new rocket-launching tactic, while the IDF said that upgrades to the Iron Dome helped intercept a large majority of the rockets that were fired, and that its return to targeted killings brought Hamas to its knees.

In the span of less than 48 hours, Hamas and PIJ launched 690 rockets toward Israel, 240 of which were intercepted by the Iron Dome. While the large majority landed in open territory and caused no injuries, another 21 hit homes.

Hamas and PIJ attempted to challenge the Iron Dome by launching large barrages at a single point several times during the weekend, and with deadly results – three Israeli civilians were killed. Another was killed after a Kornet antitank missile struck his van.

“The Qassam Brigades, thanks to God, succeeded in overcoming the so-called Iron Dome by adopting the tactic of firing dozens of missiles in one single burst,” said Abu Obeida, spokesman for Hamas’s Izzadin al-Qassam Brigades. “The high intensity of fire and the great destructive ability of the missiles that were introduced by the Qassam [Brigades]… succeeded in causing great losses and destruction to the enemy.”

One such barrage between 7 p.m. and 8 p.m. on Sunday saw 117 rockets fired toward Ashdod; but with a recent improvement to the Iron Dome, only one rocket got through and struck the city.

It killed 21-year-old Pinchas Menachem Prezuazman while he was running for shelter as the incoming rocket-warning siren wailed.
Nevertheless, the Iron Dome was still able to intercept the other 116 rockets.

Since its first deployment in April 2011 outside Beersheba, the Iron Dome has intercepted roughly 85% of projectiles fired toward Israeli civilian centers, changing the face of battle between Israel and its enemies.

It carries 10 kg. of explosives and can intercept an incoming projectile from four to 70 km. away. It is able to calculate which rockets will land in open areas, and to choose not to intercept them.

Used in several military operations against Hamas, it also successfully intercepted a long-range missile launched by Iranian troops from Syria toward the Hermon mountain resort in Israel’s northern Golan Heights.

In prior Gaza operations, the Iron Dome struggled to intercept short-range mortar shells fired toward Israel. But the Jewish state has been upgrading its multi-layered aerial defense system, and technological upgrades and other improvements have allowed the Iron Dome to intercept short-range rockets and mortars as never before.

In February, IDF Chief of Staff Lt.-Gen. Aviv Kochavi ordered two additional Iron Dome batteries, which would give Israel a total of 10 such batteries, eight manned by conscript soldiers and two by reservists.

But despite the increase of batteries and the high success rate of interceptions, the military has warned that nothing will give 100% protection.

Brig.-Gen. (res.) Uzi Eilam, who served as chief scientist and director of Research & Development in the Defense Ministry, told The Jerusalem Post that the “ability of the system is very high” and that “many targets can be intercepted simultaneously,” but “no system is 100%.”

Hamas, he said “was trying to send many missiles, in an unprecedented manner, towards one selected target like Ashdod, because they believed it could allow them to penetrate the system.”

According to Eilam, the military had already learned lessons from the previous round of conflict with groups in the Strip, “and I am sure that R&D and the air force are digesting the lessons of this last round.”

When asked whether Kochavi’s plan to add two more Iron Dome batteries will make for better coverage, Eilam told the Post that “the nature of any defense” is the quantity.

“They can add additional changes to the lessons learned from the last round to add a better coverage,” he said. “The way we are getting ready for the next round – and there will be a next round – we will be more prepared.”

Uzi Rubin, founder and director of the ministry’s Arrow defense program, told the Post that while it was tragic that three Israeli civilians were killed by rockets over the weekend (the fourth being killed by an antitank missile), “they did not obey the instructions of the Home Front Command… It’s not something to do with the Iron Dome.”

According to Rubin, the preeminent Israeli expert on missile defense, the Iron Dome “faced challenges it never did before, and it faced them quite well.”

“There is no 100% defense, never – it’s against the laws of physics,” he said. “Even if you manage to hit every incoming missile, there’s Newton’s Law – even the debris must come down. The debris will still hit, and because of that [it] are still dangerous; it is still lethal. But a rain of small metal fragments is better than a heavy warhead.”

According to Rubin, while there is always the challenge of very short-range projectiles, “there were no casualties in the communities along the Gaza border – the Iron Dome protected them.”

On Tuesday evening, PIJ leader Ziad Nakhala said that the group was “about to launch rockets at Tel Aviv, when the ceasefire [with Israel] stopped it from happening.”

While it wouldn’t be the first time PIJ fired on Tel Aviv, when asked by the Post if the Iron Dome system would stop a barrage on Tel Aviv like the one sent on Ashdod, Rubin said that the system is “designed to intercept barrages. There may be one leak, but the system will defend against it.”

“This is a Wizard War – ours against them – but they are going up against the Start-Up Nation, so be our guest,” Rubin said.

While the latest round of fighting over the weekend saw the Iron Dome intercept shorter-range rockets, the military understands that groups in the coastal enclave are continuously working on their deadly arsenals.

Despite being blockaded by Israel and Egypt for over a decade, terrorist groups in the Gaza Strip have been able to increase their rocket arsenal in both quality and quantity.

While weapons smuggling into the blockaded enclave from Egypt’s Sinai Peninsula has decreased over the years, groups in the Strip have invested in producing their own locally made rockets.

Hamas and PIJ have carried out tests on an almost regular basis since the conclusion of Operation Protective Edge, firing rockets toward the sea in an attempt to increase their range and destructive power.

Hamas has been producing its Qassam rockets since 2001. Then they had a range of four kilometers. Eighteen years later, they are able to strike as far away as Nahariya.

Hamas is believed to have thousands of short-range rockets – such as the Qassam, which can carry a warhead of up to 20 kg. to a distance of 10 kilometers – as well as thousands of medium-range rockets, which can strike 20-55 km. away (such as the popular 122 mm. Soviet Grad rocket, which carries a 20-kg. warhead, or the Chinese Ws-1e and Sejil).

The group also has hundreds of rockets with a range of 80 km. (such as the Iranian M-75, which carries a 10-kg. warhead and can reach Jerusalem and Tel Aviv, or the Iranian Fajr with a 90-kg. warhead) and dozens of rockets that have a range of over 100 kilometers (like the R-160 that was launched toward Haifa in Operation Protective Edge some 120 kilometers away from Gaza, or the M-302 Khaibar, which has a range of some 200 kilometers and can carry a 125-170 kg. warhead).

Hamas, which has a fighting force of close to 40,000 men, is also estimated to have thousands more mortars.

According to Israeli intelligence assessments, Hamas had about 11,000 rockets before Operation Protective Edge in 2014, and it is believed that the group had increased its military capabilities to their pre-2014 strength by 2015. But following the several rounds of fighting between Israel and Hamas over the past year – and hundreds of air strikes against Hamas weapons warehouses and other military targets – defense officials estimate that the number of rockets has been reduced by half, to some 5,000-6,000.

PIJ, the second most powerful group in the Strip, was left relatively unscathed by Israeli air strikes until this past weekend, and is therefore estimated to have 8,000 rockets (more than Hamas) and a fighting force of 9,000 men, with another 6,000 fighters.

But most of PIJ’s rockets are more primitive than those of Hamas and have a shorter range. Nevertheless, according to PIJ, over the weekend the group launched its new short-range Badr-3 rocket, which has a 250-kilogram warhead, toward Ashkelon.

The IDF has been concerned about heavy mortars that could carry 150-200-kilogram warheads, which would inflict heavy damage on the Israeli home front. In November, the group published a video showing such a rocket that they had fired toward Ashkelon, which destroyed a home and killed one man.

With the next round of fighting just around the bend, both sides are rushing to stay one step ahead of the other – one side with its deadly rockets, the other with its defensive missile system.

It’s a race that will never stop.•


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Biły się dwa bogi

Biły się dwa bogi

Andrzej Koraszewski



Jak mógł wyglądać Jezus? Fotografa wtedy nie było, Żydzi malarstwa nie uprawiali, w sąsiednim Egipcie kwitła niezwykle realistyczną sztuka malowania portretów na sarkofagach. W tak zwanej oazie fayumskiej znaleziono sarkofagi z początków naszej ery, pokazujące twarze zmarłych z tego regionu.

Nikt, kto ma serce po lewej stronie, nie powinien wątpić, że Jezus był Palestyńczykiem, mówił i pisał po arabsku, przepowiadał, że wszyscy Chazarowie znajdą się w piekle, był również muzułmaninem i modlił się, kierując twarz w kierunku Mekki. Jak mu się to udało przed powstaniem islamu? Bez trudu, prorok Isa był w końcu prorokiem.

Gdyby przeto ktoś sądził, że robię sobie przysłowiowe jaja, to odsyłam do  artykułu w szacownym dzienniku „New York Times”, którego to szacownego dziennika o robienie sobie jaj posądzić nie można. Autor, Eric V Copage, amerykański chrześcijanin, wspomina, jak w dzieciństwie (w wieku lat sześciu) dziwował się w kościele, że Jezus jest biały, że nie ma ciemnego koloru skóry tak jak on i jego rodzina. Po długich studiach już jako dorosły człowiek, dowiedział się, że to przedstawianie Jezusa jako białego człowieka to tylko obyczaj. Święta prawda, Jezus (jeśli był jakiś Jezus), zapewne miał śniadą karnację. Wyobrażenia boga na obraz i podobieństwo nasze jest naturalne i oczywiste, więc autor pisze, że w wielu kościołach Afro-Amerykanów pojawiły się obrazy Chrystusa jako czarnego. Żydzi na początku naszej ery nie mieli cech negroidalnych i nie byli czarni (nie byli również biali), więc to przeciwstawienie biały-czarny jest w tym przypadku ni z gruchy, ni z pietruchy.

Autora nie interesuje jednak rzeczywistość, ale ideał dobra i piękna. Jezus reprezentuje dobro i piękno, więc Copage zajmuje się przeciwieństwem wyobrażeń oraz smutnym faktem, że biały Jezus jest tak zakorzeniony w białym chrześcijaństwie. Poświęcił nawet czas na badanie wyobrażeń Jezusa wśród Latynosów, Azjatów i innych kolorowych grup tak w ich własnych krajach, jak i wśród imigrantów. Odkrycie, że Jezus jest muli-kulti, nie wymagało Kolumba. Jezus w Grecji zawsze udawał Greka. 

Najwięcej reakcji wywołało zdanie, że „urodzony w Betlejem Jezus był prawdopodobnie Palestyńczykiem i miał ciemną skórę”.

Chyba jeszcze bardziej uciesznym od autora artykułu w NYT okazał się dyrektor wykonawczy Żydowskiej Rady Stosunków Społecznych w Bostonie, który w reakcji na to zdanie obwieścił na swoim koncie Twittera, że „Ważne jest przypomnienie, że Jezus nie uważał się za Palestyńczyka, że był Żydem z Judei i dla niego pojęcie Palestyny było nazwą [wymyśloną przez] rzymskiego okupanta.”

Masz babo placek. A ja myślałem, że nazwanie ziemi, z której wygnano Żydów, miało miejsce w sto lat po rzekomej śmierci rzekomego Jezusa. Fakt, że nie ma o tym pojęcia autor artykułu w NYT, to z bogiem sprawa; że redakcja nie zwróciła mu dyskretnie uwagi na ten istotny faktograficzny błąd, to polityka redakcyjna, ale zgniewała mnie ignorancja żydowskiego aktywisty informującego świat i okolice, że Jezus wiedział, iż Rzymianie kiedyś nazwą Izrael Palestyną.

A właściwie, o co te pretensje? Mógł się pan dyrektor jakiejś żydowskiej organizacji nie orientować, kiedy ten Jezus podobno się urodził i kiedy umarł.  

W obliczu fali oburzonych i rozbawionych komentarzy redakcja NYT w osobie szefowej merytorycznego nadzoru, pani Hanny Ingber, poinformowała czytelników, iż redakcja ma świadomość, że Jezus był Żydem, że nikt nie zamierzał twierdzić, że był kimś innym, a chodziło tylko o jego wygląd.                   

Uspokojony oglądałem świat dalej i co ja widzę? Rabin Abraham Cooper złości się na członkinię amerykańskiego Kongresu, Ilhan Omar, za przekazanie na swoim koncie Twittera wypowiedzi „profesora” Southern Methodist University Omara Suleimana.

Suleiman (zajmujący się studiami nad islamem) pisał:

„Kiedyś zapytał mnie krewny, palestyński chrześcijanin, dlaczego chrześcijanie w Ameryce popierają naszych ciemiężców. Czy nie wiedzą, że my też jesteśmy chrześcijanami? Czy nie uważają nas za ludzi? Czy nie wiedzą, że Jezus był Palestyńczykiem?”

Mogą nie wiedzieć, chociaż fakt, że podobno był Żydem, trochę im przeszkadza. Uczciwie mówiąc, osobiście podejrzewam, że historia zawsze była i nadal jest wielkim polem bitwy o umysły współczesnych. Odkąd zmagania o historię przeniosły się na fora internetowe i konta Twittera, walka klasowa o wygląd Jezusa (i nie tylko o to) mocno się zaostrzyła.

A przecież sprawa nie jest nowa. Komentując cytat ze świętego Pawła, autor artykułu na stronie internetowej „Liturgia” pisał:

Jesteście kimś jednym w Chrystusie Jezusie.

Jedność i różnorodność chrześcijaństwa – temat, który przyprawia o zawrót głowy. Nie ma Greka ani Żyda, ale już w czasach św. Pawła zaczynają się różnice w liturgii i teologii między różnymi chrześcijańskimi wspólnotami. Czynnik narodowy naturalnie odgrywa tu pewną rolę. Żydowskie wspólnoty w Palestynie, greckojęzyczne gminy dawnych pogan.

Średniowieczna Christianitas – czy w niektórych swoich przejawach nie była to li tylko wspólnota łacińskojęzycznych intelektualistów?

Pytanie jest wyłącznie retoryczne, jako że wyrzynały się te wspólnoty chrześcijańskie namiętnie, zgadzając się wszelako w jednym, że na polu religijnym to chrześcijanie są teraz nowym Izraelem (czytaj: nowymi Żydami, lub jak kto woli, nowym narodem wybranym).

A skąd zatem ten Jezus Palestyńczyk? Mam wrażenie, że sprawa jest dość świeża. Elia z Nazaretu (palestyński filmowiec Elia Suleiman) nakręcił w 1999 roku film pod tytułem „Cyber Palestine”. W filmie pojawiają się współcześni nam Maria oraz Józef, którzy próbują się przedostać z Gazy do Betlejem, Izraelczycy w tym filmie to odpowiednik rzymskich okupantów, a święta rodzina to oczywiście Palestyńczycy. Od tamtej pory pojawiło się w Internecie tysiące rysunków z biedną świętą rodziną przed murem chroniącym mieszkańców Izraela przed terrorystami, a niebawem pojawił się również sam Jezus w kefiji, prezentowany jako „Jezus Palestyńczyk”. W sukurs wysiłkom internautów poszli politycy i dziennikarze i niebawem „Jezus-Palestyńczk” stał się postacią silnie zakorzenioną w świadomości społeczeństw muzułmańskich (i nie tylko).

Oczywiście sięgnięto do historycznych źródeł i do Jezusa obecnego w Koranie, gdzie figuruje jako prorok Isa, którego zabili paskudni Żydzi. Islam, podobnie jak chrześcijaństwo, obficie korzystał z żydowskiej tradycji religijnej (a plagiatorzy zazwyczaj nie mają życzliwego stosunku do tych, od których coś „pożyczyli”). Muzułmanie również chcieli zastąpić Żydów (i chrześcijan) jako naród wybrany, twierdząc nie tylko, że nie ma boga nad Allaha, ale również, że ludzkość musi osiągnąć jedność i pokój przez dobrowolne lub mniej dobrowolne przejście na islam.

Jezus w Koranie nie jest żadnym bogiem (chrześcijanie to sobie wymyślili), jest jednak prorokiem i zabili go Żydzi, co należy pomścić w imię jedności i wierności Bogu.

Wyraźnych przekazów, że Jezus był Polakiem — nie ma, chociaż w różnych przekazach daje się wyczuć taką tęsknotę. Autor recenzji z filmu „Ostatnie kuszenie Chrystusa” przypomina wierszyk, o którym czytałem wiele lat temu:

Niebezpieczeństwo wyłącznie duchowego traktowania postaci i przesłania Jeszui w oderwaniu od realiów epoki, wierzeń, czy nawet zwyczajów. Coś, co owocuje ludową pobożnością najlepiej unaocznioną przysłowiami typu: „Biły się dwa Bogi, nasz Pan Jezus, żydowskiemu chciał połamać nogi”, a z drugiej strony kosmicznym Chrystusem Teilharda de Chardin. Gdzie w tym przedziale mieści się Jeszua z Nazaretu?

No cóż, religijny mit jest narzędziem kształtowania umysłów, więc ma skład wagonów i przedziały dostosowane do okoliczności. A nawiasem mówiąc, znałem inną wersję tego podhalańskiego wierszyka: „Biły się dwa bogi, nasz Pan Jezus żydowskiemu złamał obie nogi”. Nie można wykluczyć, że te dwie wersje to starcie fundamentalizmu z wyrafinowanym umiarkowaniem. Jedno pewne, ten spór teologiczny nie zakończy się ani w tym, ani w następnym pokoleniu.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com