Welcome home, Jonathan Pollard – opinion

Welcome home, Jonathan Pollard – opinion

CHARLES O. KAUFMAN


It’s about time. Pollard has done his time, though had he been denied parole he could have served another dozen years.

Jonathan and Esther Pollard outside the Manhattan Federal Courthouse in New York City /  (photo credit: REUTERS)

After wandering the desert for 40 years, Moses never made it to the Promised Land. After 34 years of serving a life sentence for spying in the US for Israel, Israeli agent Jonathan Pollard reportedly will go home.

And it’s about time. He’s done his time, though had he been denied parole he could have served another dozen years.

While he’d been released from prison since 2015, Pollard was sentenced to live five more years in the United States. Federal officials cut him no slack, even though more than a year ago he was living in deteriorating health. He pleaded guilty 34 years ago to committing espionage in connection with providing Israeli contacts with hundreds of classified documents that he had obtained as a civilian intelligence specialist for the US Navy.

Since 1986, when Pollard was convicted, the world has transformed technologically. Thus, one suspects Pollard’s technological brain has been wiped clean. In 1986, where were we? Dial up connections? A 512K computer? A two-megabyte external hard drive?

Relative to commonplace hacking today and undetected cyber violations, one thing is clear: Jonathan Pollard has spent half his life in captivity and, by all accounts, he no longer presents a danger to the world by spying. An ailing, all-but-spent convict just wants to live out his days in Israel. He’s getting his wish.

He said through his attorney he’s looking forward to being reunited with his wife, Esther.

Pollard’s release is bittersweet. He could have been let go earlier for medical reasons, but he wasn’t. Just five years ago, Americans felt the sting of releasing three Cuban spies for American Alan Gross. The memory of swapping five still-dangerous Taliban prisoners – terrorists – for a disgraced American soldier burns brightly in the American psyche.

After the US government threw the book at him, Pollard will live out the final chapter of his life in Israel. He will return home well aware that Israel looks very different. It’s an old land about to enter a new era. Pollard is finished wandering through US jurisprudence. He’ll enter the land to rejoin his people.


The writer is president of B’nai B’rith International.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


IPN przypomina o tragedii Żydów we Lwowie sprzed 77 lat

IPN przypomina o tragedii Żydów we Lwowie sprzed 77 lat

nno/ wmk/ aszw/


Więźniowie w Obozie Janowskim we Lwowe. Fot. Wikimedia Commons

IPN przypomniał, że 19 listopada 1943 r. podczas likwidacji Obozu Janowskiego we Lwowie niemieccy naziści zamordowali kilka tysięcy Żydów. Według szacunków, na terenie obozu w latach 1941-44 śmierć poniosło nawet 100 tys. osób.

“19 XI 1943 r. podczas likwidacji Obozu Janowskiego we Lwowie Niemcy zamordowali kilka tysięcy Żydów. Obóz, po zatarciu śladów zbrodni przestał istnieć w lipcu 1944 r. Szacuje się, że w miejscu tym w latach 1941-44 śmierć poniosło nawet 100 000 osób” – podał w czwartek na Twitterze IPN.

W Obozie Janowskim, w którym Niemcy mordowali również m.in. polskich więźniów politycznych i jeńców sowieckich, umieszczano Żydów przed i po likwidacji w 1942 r. getta lwowskiego, które było jednym z największych w okupowanej Europie. Wielką akcję eksterminacyjną lwowskich Żydów Niemcy rozpoczęli 10 sierpnia 1942 r. i tylko w ciągu dwóch pierwszych tygodni do niemieckiego obozu zagłady w Bełżcu wywieziono ok. 50 tys. Żydów.

“Akcja likwidacji getta, z niewielką przerwą, trwała dwa tygodnie. W ciągu tych (…) dni i nocy naziści oraz ich pomocnicy z policji ukraińskiej polowali na swe ofiary jak doświadczeni myśliwi. Wyciągali je z domów, starannie ukrytych schowków, piwnic, poddaszy i wywozili na stację Kleparów, ładowali do wagonów i odprawiali do komór gazowych lub na rozstrzelanie” – pisał o eksterminacji lwowskich Żydów Jakub Honigsman. (“Zagłada Żydów lwowskich”)

Lwów – znajdujący się od 22 września 1939 r. w rękach sowieckich – został zdobyty przez Niemców 30 czerwca 1941 r. W chwili zajmowania miasta przez wojska niemieckie przebywało w nim ponad 160 tys. Żydów. Już w pierwszych dniach po zajęciu Lwowa Niemcy zaczęli represjonować ludność żydowską.

Rozgłaszano, że lwowscy Żydzi zamordowali wiele tysięcy więźniów politycznych (Polaków i Ukraińców), za których śmierć w rzeczywistości odpowiedzialność ponosili funkcjonariusze NKWD. Żydów bito i mordowano, rabowano ich majątek, nakładano na nich ogromne kontrybucje, palono synagogi i demolowano należące do nich sklepy. Niemcy posuwali się również do świętokradztwa, dewastowali żydowskie cmentarze i zmuszali Żydów do używania macew do budowy chodników miejskich.

22 lipca 1941 r. utworzono lwowski Judenrat, na czele którego stanął adwokat Józef Parnas (został zamordowany w październiku tego roku za odmowę wysyłania Żydów do obozów pracy). Trzy dni później wybuchły w mieście nowe, wyjątkowo krwawe zamieszki antyżydowskie, które przeszły do historii pod nazwą “Dni Petlury” (od nazwiska Symona Petlury, prezydenta Ukraińskiej Republiki Ludowej w latach 1919-1926). Przez kilka dni wymordowano ponad dwa tysiące Żydów.

“Ulice miasta przedstawiały żałosny widok. Przez na wpół opustoszałe ulice przeciągały gromadki wyrostków uzbrojonych w kije, siekiery, noże, łopaty, widły, bijąc w niemiłosierny sposób każdego przechodnia wyglądającego na Żyda” – wspominał świadek wydarzeń Edmund Kessler. (“Przeżyć Holocaust we Lwowie”)

Jeszcze w 1941 roku powstały na terenie dystryktu ośrodki pracy przymusowej dla ludności żydowskiej: Obóz Janowski we Lwowie oraz obozy w Winnikach, Ostrowcu, Kurowicach, Lackach, Drohobyczu, Jaktorowie, Borysławiu i Pluchowie.

We Lwowie powstało także getto, a w jego granicach znalazły się m.in. ulice: Zamarstynowska, Zniesienia, część Warszawskiej i Połtawskiej. Zamknięta dzielnica było położona blisko linii kolejowej Lwów-Tarnopol. Panowały tam katastrofalne warunki egzystencji. Żydzi mieszkali w stłoczonych mieszkaniach, wielu z nich umierało z głodu, chorób (w getcie często wybuchały epidemie tyfusu) i wycieńczenia.

Przez cały czas gestapo prowadziło akcję propagandową zachęcającą mieszkańców miasta do denuncjowania ukrywających się Żydów. Mimo że za pomoc w ich ukrywaniu groziła śmierć, wielu lwowiaków narażało swe życie, aby ich ratować. Wśród Polaków pomagających Żydów byli m.in. Julia Szczepaniuk, Zygmunt Frankowski i Włodzimierz Sokołowski. Żydów ukrywał także polski kanalarz Leopold Socha, główny bohater filmu Agnieszki Holland “W ciemności” (2011).

W czerwcu 1943 r. Niemcy przeprowadzili ostatnią akcję wysiedleńczą w getcie. Natrafiła ona na niespodziewany opór. Podczas jego tłumienia Niemcy zamordowali lub wywieźli do obozów pracy przeszło 20 tys. Żydów. Około trzech tys. z nich popełniło samobójstwo.

Po likwidacji getta Lwów został ogłoszony przez Niemców miastem “wolnym od Żydów” (Judenfrei), nadal jednak funkcjonował Obóz Janowski.

“KZ Janowska do dziś pozostaje mało znany. Jednym z powodów jest fakt, że prawie nikt z więzionych tam ludzi nie przeżył i nie zdołał o swoich doświadczeniach opowiedzieć potomności” – zauważył w swojej książce “Lwów. Portret utraconego miasta” Lutz C. Kleveman. Dodał też, że Obóz Janowski był w istocie obozem zagłady, w którym średnia długość życia więźnia – ze względu na sadyzm esesmanów – wynosiła ok. czterech tygodni. (PAP)


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Why does a ‘dismantling antisemitism’ panel have anti-Israel commentators?

Why does a ‘dismantling antisemitism’ panel have anti-Israel commentators?

SETH J. FRANTZMAN


“We will explore how to fight back against antisemitism and against those that seek to wield charges of antisemitism to undermine progressive movements for justice.”

Rashida Tlaib / (photo credit: REUTERS)

It must be a story from the Onion, the satirical newspaper, people thought as they reacted to news that a new panel on “dismantling antisemitism” would include leading anti-Israel commentators, some of whom had been slammed in the past for extreme anti-Israel views or even accused of making antisemitic comments. Others thought it was “gaslighting,” an attempt to explain to Jews who suffer antisemitism, that they actually don’t understand their own experience.

A photo of the panel distributed widely on social media shows images of US Congress member Rashida Tlaib, writer Peter Beinart, Barbara Ransby and Marc Lamon Hill, an activist and academic. The “panel discussion” is titled “dismantling antisemitism, winning justice.” According to the flier it is co-sponsored by a variety of far-left groups, including Jewish Voice for Peace Action, If Not New, United Against Hate, Jewish Currents, Foundation for Middle East Peace, Arab American Institute, Jews for Racial and Economic Justice, the Jewish Voice, The People’s Collection for Justice and Liberation.

A post by Jewish Voice for Peace on their website claims that “antisemitism is used to manufacture division and fear.” It asserts that antisemitism benefits politicians who rely on division and fear. “We will explore how to fight back against antisemitism and against those that seek to wield charges of antisemitism to undermine progressive movements for justice.”
The current panel has been slammed as making a mockery of a discussion on antisemitism for not including a variety of Jewish voices. “This panel is a farce,” one social media commentator noted. Writer and activist Hen Mazzig criticized the panel for itself being “racist.” He noted that if you’re not Jewish and want to fight antisemitism, “but the way you do it causes major distress to hundreds of Jews, how can you still think it’s allyship.” Ashager Araro, an Israeli of Ethiopian background was also astounded.

“sincerely asking, how would you react to a panel with the headline ‘dismantling racism,’ when the majority of the panelists are not people of color, are not scholars in the subject, and publicly displayed different levels of dog whistling/antisemitism.” Online some people changed the flier to mock it, suggesting what it would be like to have far-right white men discussing anti-black racism, or suggesting the panel enables antisemitism. The Federalist claimed the panel includes “noted antisemites.”

The panelists all raise eyebrows for their previous statements on Israel and Jews. Tlaib has been accused of holding extremely hostile views toward Israel and criticized earlier this year for a tweet on the Holocaust in which she didn’t mention Jews, the primary victims. Six million Jews were murdered by the Nazis and collaborators during the Holocaust. When she tweets about other types of racism and genocide she appears to mention the victims. Tlaib is of Palestinian background and has made much of her heritage since her election to Congress. She is not an expert on antisemitism.

CNN parted ways with Hill after a 2018 speech he gave in which he suggested that it was time to offer solidarity with Palestinians beyond words, but through political action. He said that this justice requires a “free Palestine from the river to the sea.” The Anti-Defamation League and others slammed the phrasing. In 2019 Hill was again criticized for a Facebook post where he called Mizrahi Jews an “identity category” of “Palestinian Jews” identity. Mizrahi Jews are actually Jews from numerous countries in the Middle East whose existence predates most of these countries and who are not Palestinian, nor do they define as Palestinian, but are descendants of Jews. It was not clear what expertise or research Hill had done to conclude that Jews from Kurdistan, from Iran, Yemen and all over the region are connected to Palestinians, when they themselves do not define themselves as historically linked to a Palestinian identity or a “Palestinian Jewish” identity.

Ransby is an academic at the University of Illinois at Chicago where she is an expert on African-American and gender and women’s studies. A search of her Twitter account shows she has rarely tweeted about antisemitism, but mentioned it several times in reference to arguing that it should not be “conflated” with political critique of Israel. It’s not clear what expertise she has on antisemitism.

Beinart, apparently the only Jew on the panel which is about anti-Jewish hatred, is known for his recent embrace of a “one state” solution. Like Hill’s argument that Palestine should be from the river to the sea, this appears to assert that Israel shouldn’t exist. After critique in 2018, Hill has claimed that he only means radical change within Israel. None of the panelists have argued that other states in the world shouldn’t exist, only Israel, alone among the world’s countries, is a country whose existence as a state is debated regularly in some circles in the US.

This isn’t the first time a panel on antisemitism has been accused of having extreme anti-Israel voices dominate, some of whom have been slammed for alleged antisemitism. For instance in 2017 Linda Sarsour spoke on a panel and said antisemitism must be “dismantled.” The 2017 event at the New School included Democracy Now’s Amy Goodman, Sarsour, Jewish Voice for Peace leader Rebecca Vilkomerson, Leo Ferguson and Lina Morales, according to an article at +972. The message at this previous panel, that appears similar to the current one, is that allegations of antisemitism are used for political gain and that antisemitism is different then other forms of racism. Arguments include theories that posit that antisemitism isn’t “systemic” while islamophobia and racism are systemic.

The 2020 panel of three non-Jews telling Jews what is antisemitism, has received an avalanche of attention from people across the political spectrum. Bari Weiss critiqued how it portrayed antisemitism, Natan Slifkin called it “outrageous and satirical.”

It appears that Jews are the only minority group in the US who are frequently the subject of panels by non-Jews explaining to Jews what they suffer in terms of antisemitism. No other minority group is so often subjected to panels where they aren’t allowed to participate in defining their own suffering. This comes amid attacks on Jews in the US in which Jews have been called “white Jews” and an increasingly toxic debate trying to make Jews feel uncomfortable in progressive spaces, arguing that their suffering, such as swastikas spray-painted on synagogues, is not part of the wider intersectional struggle against racism.

The targeting of Jews includes arguments that Jews of color are not actually Jewish but “Palestinian,” and assertions that Jews from Europe are “white” and that Jews don’t suffer systemic racism the way Muslims do. Groups devoted to some left leaning causes have been accused of being infiltrated by leaders who accuse Jews of being responsible for the “slave trade.” The same voices that tell Jews they are not welcome then turn around and claim that Jews are not permitted to define their own antisemitism and that accusations of antisemitism are used “against” progressive groups. This dovetails with a similar controversy in the United Kingdom where numerous far-left voices were accused of vile antisemitism, including a popular Facebook group where Holocaust denial was documented.

The group included members from the Labour Party who were then suspended from the party. Overall the existence of these kinds of panels don’t exist for other minority groups, dismissing anti-black racism, for instance, as merely a political tool. For instance discussions about how anti-black racism continues to exist within progressive circles is not dismissed, but rather these concerns are listened to and addressed. When it comes to antisemitism, panels are created with non-Jews to tell Jews what antisemitism is. In a world in the US where people have become used to critiquing all-male panels for not including women, it is interesting that the same progressives created a panel of non-Jews to tell Jews what they suffer and not include a spectrum of Jewish voices.

It appears that when it comes to Israel this is the only example of a country of a people where hatred of the country is excused as not being linked to hatred of the people in it. For instance there are no panels composed of activists who say that China shouldn’t exist but then claiming not to be anti-Chinese, or panels claiming that Turkey shouldn’t exist as a country, but claiming to not be anti-Turkish. Only in the case of Israel is the theory put forward that objection to Israel’s existence is not linked to anti-Jewish views.

It was unclear if any of the panelists had reconsidered their decision to participate. Hill, approached on social media by critics on November 21, said he was open speaking with the critics, saying “we can talk today.” In July, Beinart noted that Palestinians are often not included on panels discussing Palestinians and bi-nationalism. He wrote he would try not to do panels of “three or more” without a Palestinian. It was not clear if this pertains to Jews, such as included more Jews on panels about antisemitism.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


U.S. to preserve Israel’s right for security

U.S. to preserve Israel’s right for security

TV7 Israel News


1) U.S. Secretary of State Mike Pompeo reiterates Washington’s unwavering commitment to the Jewish State; pledging to continue to honor Israel’s right to defend its own people and sovereignty.

2) The Islamic Revolutionary Guards unveil a warship capable of carrying aircraft – at a time when the United States is gearing for a military withdrawal from Iran’s neighbors, Iraq and Afghanistan.

3) The European Union is evidently dragging its feet in all that pertains to Turkey’s activities in the Eastern Mediterranean.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Pluralistyczna Europa poddaje się „potworowi” ekstremistycznego, politycznego islamu.

Hamed ‘Abdel-Samad (Źródło: Dw.com/ar)



Pluralistyczna Europa odrzuciła wojny religijne, a teraz poddaje się „potworowi” ekstremistycznego, politycznego islamu

Hamed Abdel-Samad
Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska


Po niedawnej serii zamachów terrorystycznych w Europie Hamed ‘Abdel-Samad, liberalny egipski autor żyjący w Niemczech, opublikował artykuł w liberalnej egipskiej gazecie “Al-Maqal” i w marokańskiej witrynie internetowej, Al-Kanat, w którym ostro krytykuje Europę za pozwolenie ekstremistycznemu, politycznemu islamowi na szerzenie się na swojej ziemi w imię tolerancji i kulturowego pluralizmu. „Potwór” politycznego islamu, powiedział, którego sponsorują Turcja, Katar i Iran, ma na celu narzucenie swoich ekstremistycznych wartości wszędzie, gdzie zdobędzie przyczółek, i zakładanie meczetów, w których zatruwa umysły muzułmanów żyjących w Europie. Al-Samad, który od 25 lat mieszka w Niemczech i który dużo pisze o niebezpieczeństwie politycznego islamu, dodał, że on także obawia się odwetu ze strony terrorystów.

Podobnie jak inni krytycy islamistów w Europie, nie może swobodnie chodzić ulicami ani wygłaszać wykładów bez obawy o własne życie. Niemniej, zamiast walczyć z islamistycznym terrorem i zamknąć meczety, które głoszą nienawiść i przemoc, europejskie kraje akceptują Turcję, Katar i Iran. Ponadto, proszą ruchy politycznego islamu o pomoc w pisaniu programów szkolnych i dostarczają tureckiemu prezydentowi, Erdoganowi, “oficjalnemu sponsorowi terroru” miliardów euro w pomocy finansowej. Abdel-Samad wezwał muzułmanów do walki z politycznym islamem we własnych krajach, bo nie spocznie on, aż pożre wszystkich.

Poniżej podajemy fragmenty jego artykułu:

Islamiści raz jeszcze uderzyli w Europę. W przeciągu dwóch tygodni terroryści dokonali kilka ataków, które wstrząsnęły najpiękniejszymi miastami Zachodu i wzbudziły wiele pytań dotyczących traktowania politycznego islamu przez Europę. Strach napełnił serca mieszkańców Paryża, Nicei, Drezna i Wiednia, niemniej zachodni politycy nadal są zakłopotani i nie wiedzą jak zniszczyć tego potwora, któremu sami pozwolili się plenić w imię kulturowej tolerancji i pluralizmu.

Od wydarzeń 11 Września słyszę słowa zachodnich polityków: „Nie będzie tolerancji wobec tych, którzy są nietolerancyjni” lub „Zdławimy terroryzm żelazną pięścią”. Jednak wydaje się, że to tylko pusta retoryka mająca spacyfikować opinię publiczną. Tylko prezydent Francji i kanclerz Austrii ośmielili się wyraźnie krytykować polityczny islam i jego przywódcę, tureckiego prezydenta Erdoğana, podczas gdy kanclerz Niemiec Angela Merkel marzy o otrzymaniu Pokojowej Nagrody Nobla za otwarcie bram swojego kraju dla dodatkowych muzułmanów, którzy przybywają i twierdzą, że są uchodźcami uciekającymi przed dyktaturami w krajach na Wschodzie.

Polityczny islam, który zniszczył kraje na Wschodzie i wepchnął je w ciemność ignorancji, fanatyzmu, wojen domowych i sekciarskich, przeniknął do Europy i próbuje teraz narzucić swoje prawa na potomków Woltera, Immanuela Kanta i Mozarta. Nie zadowolił się izolowaniem muzułmanów w gettach na Zachodzie i stworzeniem kulturowego i moralnego rozłamu między nimi a krajami, które przyjęły ich i przyznały im obywatelstwo. Teraz próbuje zastraszyć każdego, kto go krytykuje i chce dyktować, co nauczyciele mają mówić w zachodnich szkołach, co wykładowcy mogą mówić na uniwersytetach i o czym pisarze mają pisać w książkach i artykułach.

Po groźbach zamordowania Salmana Rushdiego i po zamordowaniu rysowników i pracowników “Charlie Hebdo”, teraz zamordowali na głównej ulicy nauczyciela historii, Samuela Paty’ego, ponieważ pokazał uczniom w swojej klasie karykatury z „Charlie Hebdo”, żeby omówić z nimi, zarówno muzułmanami, jak nie-muzułmanami, temat wolności słowa i jej zderzenia z uczuciami muzułmanów we Francji. Politycznego islamu nie interesuje jednak wolność słowa ani uczucia muzułmanów. Interesuje go wyłącznie narzucenie swoich idei i stylu życia wszędzie tam, gdzie postawi stopę. Dla niego uczucia muzułmanów nie są niczym więcej jak tylko paliwem w jego dokładnie wykalkulowanej wojnie.

Przybyłem do Niemiec 25 lat temu, żeby żyć w wolności i wyrażać moje opinie bez obawy o życia i bez ryzykowania, że wyląduję w więzieniu. Niemniej, po wszystkich tych latach i po opublikowaniu 10 książek w Niemczech, z których większość krytykuje polityczne aspekty islamu, zacząłem jeździć tylko w opancerzonym samochodzie. Nie odważam się kupić chleba bez eskorty siedmiu oficerów ze służb specjalnych, których zadaniem jest chronienie publicznych postaci, i nie wygłaszam wykładów bez kamizelki kuloodpornej. Jestem tutaj, żyjąc w więzieniu w sercu Europy, obawiam się każdego dnia o moje życie, ponieważ islamistyczny potwór dosięgnął tego kraju przede mną, zbudował swoje meczety i zatruwa umysły pokoleń muzułmanów, którzy przybyli na Zachód, by uciec ze swoich krajów, które polityczny islam pomógł zniszczyć.

Ludzie tacy jak ja nie mogą chodzić ulicami miast europejskich bez ochrony policyjnej, podczas gdy salafici i terroryści wędrują swobodnie tymi ulicami, wygłaszają kazania w meczetach i groźnie wskazują oskarżycielskim palcem na każdego, kto ich krytykuje. Większość ludzi, którzy dokonali aktów terroru w Europie, byli znani służbom bezpieczeństwa jako ekstremiści, którzy stanowią niebezpieczeństwo dla porządku publicznego a niektórzy z nich byli już uprzednio sądzeni i uwięzieni za udział w działaniach terrorystycznych.

Europa szczyci się swoimi oświeconymi zasadami, które uświęcają kulturowy pluralizm. Kontynent, którzy wyrzekł się wojen religijnych i Inkwizycji po zapłaceniu ciężkiej ceny krwią swoich córek i synów; kontynent, który utorował drogę wolności przez krytykowanie religii i patriarchalnej władzy, obecnie pozwala islamskiej inkwizycji na powrót i na rządzenie pisarzami, nauczycielami i dramaturgami na swojej ziemi.

Porażka Europy w wojnie przeciwko islamskiemu terrorowi jest więc nie tylko porażką na polu bezpieczeństwa, ale jest także porażką edukacyjną i kulturową. Europa poddała się. Zamiast zamknąć meczety, które uczą nienawiści i przemocy, prosi islamskie organizacje, które popierają Erdoğana i Bractwo Muzułmańskie, o pomoc w pisaniu programów szkolnych dla muzułmańskich dzieci w niemieckich i austriackich szkołach. Zamiast ukarania Erdoğana, który stał się oficjalnym sponsorem terroru i zaczął wysyłać islamistycznych najemników do Syrii, Libii i Armenii, Europa pomaga mu 3 miliardami euro rocznie, żeby nie pozwolił kolejnym uchodźcom na przybycie do Europy.

Tak, epoka wartości dobiegła końca. Europa akceptuje Katar, Turcję i Iran z powodu swoich ekonomicznych i politycznych interesów, a robiąc to, zdradza zasady ustanowione przez najpotężniejszy na świecie kontynent tj. samą Europę. Ale krokodyle, które Europa czule objęła, prawdopodobnie pożrą ją w niedalekiej przyszłości. Kampania już się rozpoczęła, niemniej Europa pozostaje bezsilna. Niestety, wszystko co pozostało z Europy, to stare poczucie winy za imperializm, niewolnictwo i Holocaust. Biały człowiek stał się jedną z trzech postaci: lewicowiec, którego łatwo szantażować z powodu jego kompleksu winy; radykalny prawicowiec, który chce uratować swój starzejący się kontynent od nienawiści i przemocy politycznego islamu przez własny rodzaj nienawiści, który jest nie mniej przestępczy i agresywny; lub apatyczny człowiek środka, który w imię tolerancji pozostawia prawicę, lewicę i polityczny islam, by walczyli ze sobą.

Wolter i Kant z pewnością przewracają się w grobach, kiedy widzą polityków w swoich krajach ignorujących orędowników wolności i oświecenia, i obejmujących tych, którzy żywią ukrytą nienawiść do tych wartości. Z pewnością płaczą gorzkimi łzami na widok nauczyciela z obciętą głową w kałuży własnej krwi na ulicy Paryża. Z pewnością zastanawiają się, czy wszystko, co zrobili i napisali, poszło na marne. Z pewnością czują żal i rozczarowanie, kiedy widzą obywateli Europy tweetujących “Wszyscy jesteśmy Charlie Hebdo” po tym, jak obrońcy wolności słowa zapłacili własnym życiem, ale ignorujących ostrzeżenia krytyków politycznego islamu, jak gdyby tylko martwy krytyk był ważnym krytykiem.

Zamożność, apatia i naiwne rozumienie tolerancji osłabiły piękny i unikatowy kontynent Europy, ostatnią oazę wolności i jest teraz przeniknięta przez nieoświeconych prawicowców i oblężona przez nielegalną imigrację.

Niemniej nasza kampanii przeciwko politycznemu islamowi trwa. Musimy prowadzić ją sami na Wschodzie. Musimy prowadzić ją używając tego, czego nauczyliśmy się z historii Europy i z naszej historii, przeciwko potworowi upolitycznionej religii, która nie będzie syta, aż pożre nas wszystkich.

Nauczyliśmy się, że kultury przychodzą i odchodzą, jak zamki z pisaku budowane przez dzieci, które fale morskie zmywają bez śladu. Kultury jednak są niszczone nie tylko wtedy, kiedy inni atakują je z zewnątrz, ale także, kiedy stają się kruche i puste w środku.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com