Archive | 2015/05/02

Jak Polacy Żydów w Gniewoszowie mordowali [cz. I ]

Jak Polacy Żydów w Gniewoszowie mordowali [cz. I ]

Michał Bojanowski


Wajnbergowa jeszcze przed wojną pokazywała Helci granatowy materiał w białe kółka, z którego będzie mogła uszyć jej sukienkę. Na zdjęciu Helena trzyma fotografię, na której ubrana jest w sukienkę od Wajnbergowej.

Wajnbergowa jeszcze przed wojną pokazywała Helci granatowy materiał w białe kółka, z którego będzie mogła uszyć jej sukienkę. Na zdjęciu Helena trzyma fotografię, na której ubrana jest w sukienkę od Wajnbergowej.

W sierpniu 2014 roku Helena, w 69 lat po mordzie na swoich żydowskich sąsiadach, którego była świadkiem, napisała list do Żydowskiego Instytutu Historycznego, w którym prosi o odnalezienie Janka. Jedynego członka rodziny Wajnbergów, który przeżył powojenne kontakty z polskimi mieszkańcami Gniewoszowa. Chce mu opowiedzieć, jak ginęli jego rodzice, w co byli ubrani, kto ich zabił i kto zakopywał ciała na zniszczonym cmentarzu żydowskim.

Próbowała wielokrotnie nawiązać kontakt z różnymi organizacjami żydowskimi, często też jeździła do Gniewoszowa rozmawiać z jego mieszkańcami. Wszystko bezskutecznie. Przeprowadziła się po wojnie do małej miejscowości na Dolnym Śląsku, aby być jak najdalej. Gdy zapytaliśmy, czy opisać jej historię w „Chiduszu”, zgodziła się chętnie, mając nadzieję, że to pomoże w ustaleniu prawdy, że wreszcie odnajdzie Janka.

Podobno wśród Żydów, którzy po wojnie wyjechali z okolic Gniewoszowa, dość powszechne były wiadomości na temat mordów w 1945 roku, jakich Polacy dokonywali na powracających z wojennej zawieruchy żydowskich sąsiadach.

Dział Genealogii Żydowskiego Instytutu Historycznego niestety nie natrafił na ślad Janka Wajnberga. Nie pojawia się w dokumentach znajdujących się w Archiwum ŻIH. Jednak istniały już wcześniejsze kontakty z innymi rodzinami z Gniewoszowa i jedna z nich przekazała informację o mordzie, którego dokonano tam po wojnie. Wygląda na to, że Helena była świadkiem tego samego wydarzenia. W jednej z notatek czytamy, że 13 września 1945 roku zabito tam pięciu Żydów przy ulicy Zielonej. W drugiej, że w 1946 roku zamordowano siedmiu Żydów: Pynię Wajnberga i jego żonę, Chawę, dwóch synów Jojne Kirszenbauma, żonę Libhabera i jego syna. Mąż Libhaberowej, Abraham, zdołał uciec. Informacja o zbrodni została przekazana przez jego potomków.

Czy te dwie notatki dotyczą jednego zdarzenia? Na pewno zarówno daty, jak i nazwiska osób możemy odnaleźć w opowieści Heleny. Wspomina ona Pynia Wajnberga i jego żonę, Wajnbergową. Mówi też o Chawie i jakiejś drugiej Żydówce. Pojawia się także Eli, kuzyn Wajnbergowej, być może jego matką była żona Libhabera? W późniejszych rozmowach dodaje również, że komuś udało się uciec przed samym momentem zbrodni, być może był to właśnie Libhaber.

Helena ma dziś 86 lat. Przez całe życie zależało jej, aby zaświadczyć o gniewoszowskiej tragedii. Od 1945 roku czekała na kogoś, komu będzie mogła przekazać to, co widziała. Być może dlatego jej opowieść to niezwykle gęsta sieć dygresji, z których wyłania się jednak spójny obraz – przypuszczalnie sierpniowego – wieczora, podczas którego zamordowano jej sąsiadów. Wybraliśmy dwa główne wątki, o których opowiada Helena, tj. spotkanie z Wajnbergową przy studni oraz sam wieczór zabójstwa, pozostawiając historykom poboczne opowieści i komentarze, wplatane w niemal każde zdanie. W tekście świadectwa nie podajemy nazwisk świadków i sprawców zbrodni. Imię świadka również zostało zmienione.

30 października 2014 roku Naczelny Rabin Polski Michael Schudrich, Ambasadorka Izraela Anna Azari oraz Aneta Friedman z Fundacji Koret upamiętnili dawny cmentarz żydowski w Gniewoszowie, zniszczony przez Niemców podczas drugiej wojny światowej. Został on na nowo otoczony murem, zbudowano bramę, ustawiono tablicę informacyjną. Cmentarz to właściwie pole z krótko przyciętą trawą. Mogłoby się wydawać, że będzie to oznaczać zamknięcie pewnego etapu przywracania pamięci o dawnych mieszkańcach Gniewoszowa.

Tymczasem okazuje się, że to dopiero początek długiej i bolesnej wyprawy w głąb historii małej mazurskiej miejscowości. Brama prowadząca na puste pole być może zapełni się wkrótce na nowo macewami. Nowymi macewami.

Obecność Anety Friedman podczas tej uroczystości była nieprzypadkowa. Jej rodzina również pochodziła z Gniewoszowa. Produkowali tam obuwie. Biznes prowadzili też w Radomiu i we Lwowie. Gdy zaraz po wojnie wrócili do Gniewoszowa, by zobaczyć, kto przeżył i co po nich zostało, kto mieszka w ich domu i co stało się z fabryką, ich były (nieżydowski) pracownik przyszedł do nich i ostrzegł, że ludzie planują ich zabić. Powiedział też, że wielu powracających tam Żydów zostało zabitych i że powinni szybko uciekać. Wyjechali więc od razu do Berlina, a stamtąd do Stanów Zjednoczonych.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Europejscy Ombudsmani w Muzeum Auschwitz

Europejscy Ombudsmani w Muzeum Auschwitz

„Nie ma lepszej odpowiedzi na zbrodnie, ludobójstwo i zbrojną agresję niż przestrzeganie praw człowieka” – stwierdzili po wizycie w Miejscu Pamięci Auschwitz ombudsmani z ponad 30 europejskich krajów i regionów. Delegacja, z m.in. polską Rzecznik Praw Obywatelskich profesor Ireną Lipowicz oraz Ombudsman Europejską Emily O’Reilly, odwiedziła Muzeum 29 kwietnia.

„Nie ma lepszej odpowiedzi na zbrodnie, ludobójstwo i zbrojną agresję niż przestrzeganie praw człowieka. Dlatego my – zgromadzeni w Auschwitz reprezentanci urzędów Ombudsmana w krajach europejskich – domagamy się od wszystkich parlamentów, rządów i przywódców naszego kontynentu większej determinacji i skuteczności w realizacji tych praw” – ta deklaracja europejskich rzeczników praw obywatelskich znalazła się w księdze pamiątkowej Muzeum.

– Rzecznicy praw obywatelskich, ombudsmani wszystkich krajów Europy, pilnują w swoich krajach podstawowych standardów praw człowieka i tego, abyśmy nie zapominali po co jest państwo i po co jest jego organizacja. Ma ono chronić słabszych i pilnować godności człowieka – powiedziała prof. Irena Lipowicz, polska Rzecznik Praw Obywatelskich. – Podpisanie deklaracji tu, w Miejscu Pamięci Auschwitz, ma ogromną moc. Wielu z nich jest tu pierwszy raz. To jest bardzo trudne emocjonalnie spotkanie dla kogoś, kto całe życie poświęca tropieniu nawet małych przejawów pogardy dla człowieka. Zetkniecie z tym ogromem pogardy przemysłu śmierci, całą ideologią nazistowską, jest bardzo trudne, ale jest konieczne, abyśmy pamiętali wspólnie i abyśmy właśnie w tym miejscu potwierdzali prawa człowieka – dodała prof. Lipowicz.

Gości powitał dyrektor Muzeum dr Piotr M.A. Cywiński. – Auschwitz jest realną antynomią praw człowieka. Na tym jednak tragicznym doświadczeniu budowano po wojnie nowy porządek prawa, który objął takie pojęcia prawne jak ludobójstwo i zbrodnie przeciwko ludzkości. Na tej kanwie także Zgromadzenie Ogólne ONZ przyjęło w 1948 roku Powszechną Deklarację Praw Człowieka, a w 1950 została uchwalona Europejska Konwencja Praw Człowieka – przypomniał dyrektor Cywiński. – W ten sposób Auschwitz, jeśli jest miejscem ważnym dla wielu ludzi i instytucji, to jest szczególnie fundamentalnym Miejscem Pamięci dla europejskich ombudsmanów – dodał.

Ombudsmani zwiedzili część ekspozycji, m.in. blok 4 poświęcony prowadzonej przez Niemców w Auschwitz Zagładzie Żydów, blok 5, gdzie prezentowane są osobiste przedmioty zrabowane ofiarom, blok 27 – wystawę żydowską, a także krematorium i komorę gazową w byłym obozie Auschwitz I.

W drugiej części wizyty Rzecznicy Praw Obywatelskich odwiedzili były obóz Auschwitz II-Birkenau. Przeszli wzdłuż rampy, na której Niemcy dokonywali selekcji deportowanych do obozu na zagładę Żydów. Zobaczyli także ruiny komór gazowych i krematoriów. Przy pomniku upamiętniającym ofiary obozu goście złożyli hołd ofiarom obozu, zapalając symboliczne znicze.

Wizyta, która była częścią 10. Seminarium Europejskiej Sieci Rzeczników Praw Obywatelskich, zakończyła się w budynku tzw. Sauny na terenie Birkenau, gdzie ombudsmani podpisali wspólną deklarację.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


IDF hospital in Nepal treats over 200

IDF hospital in Nepal treats over 200

By Times of Israel staff


Israeli doctors perform 15 life-saving surgeries on wounded Nepalese; 2 helicopters set out to find last missing Israeli

A Nepalese boy is treated by an Israeli army medic at the Israeli field hospital in Kathmandu on April 30, 2015. (Photo credit: AFP/ MENAHEM KAHANA)

A Nepalese boy is treated by an Israeli army medic at the Israeli field hospital in Kathmandu on April 30, 2015. (Photo credit: AFP/ MENAHEM KAHANA)

The Israeli field hospital in Nepal has treated over 200 patients since opening its doors Wednesday morning, with medical staff performing several complicated surgeries on wounded victims of Saturday’s 7.8-magnitude earthquake and doctors delivering three babies so far.

According to a statement released by the Foreign Ministry, 246 people were received at the IDF field hospital where doctors performed some 15 life-saving surgeries. Israeli medical staff were also assisting in local Nepalese hospitals, primarily in surgical departments, the ministry said.

Over 250 doctors and rescue personnel were part of an IDF delegation that arrived Tuesday in the Nepalese capital, Kathmandu, in the wake of Saturday’s earthquake that devastated large swaths of the mountainous country.

The Israeli group — the second largest in manpower of any international aid team after India — set up the field hospital with 60 beds, including an obstetrics department, and was operating in coordination with the local army hospital.

In Israel on Friday, 150 Nepalese agriculture students at Kinneret College on the Sea of Galilee held a ceremony to commemorate their countrymen and women who died in the earthquake, Israel Radio reported. The ceremony was attended by the Nepalese ambassador to Israel and college staff. Several of the students have not yet been able to make contact with their families in Nepal since the natural disaster hit, according to the report.

Meanwhile, search efforts resumed Friday morning for Or Asraf, Israel’s last missing national who was last heard from before Saturday’s earthquake.

Two helicopters set out Friday for the Langtang area where Asraf was traveling when the quake hit. Rescue teams were on board both choppers.

Asraf’s father joined the search team on Thursday morning — five days after the trekker went missing in the wake of the earthquake — but poor weather forced them to end the day’s search by Thursday afternoon, Israel Radio reported.

Asraf promised to find his son and bring him home.

“I will come back to Israel with Or. I will stay here until I find him,” Patrick Asraf told NRG. He expressed a fear that his son may be hurt and there was not much time to find him.

Though there have been reports by Israelis in Nepal who may have seen Asraf approximately an hour after the initial quake in the Langtang region, the IDF veteran who fought in Operation Protective Edge has not been heard from since. According to Israel Radio, Asraf opted to hike ahead of the group he was with, unaccompanied, about an hour before the earthquake hit last Saturday.

Hilik Magnus, the head of Magnus International Search and Rescue, said that one of his team leaders in Nepal, Amit Rubin, is heading a rescue operation to find Asraf.

The team believes, based on Asraf’s itinerary and the time of the earthquake, that he is within a four-kilometer range of Bamboo, a village in the Langtang Valley at approximately 2,000 meters elevation

Read more: IDF hospital in Nepal treats over 200


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com