Archive | August 2015

Will Jewish Democrats Sink the Iran Deal?

Will Jewish Democrats Sink the Iran Deal?

by Mona Charen


(Drew Angerer/Getty)

Seven Jewish Lawmakers Could Tilt the Scales on Iran Deal,” headlines the Times of Israel.

The members — Senator Charles Schumer, Representative Steve Israel, Representative Eliot Engel, Representative Adam Schiff, Representative Nita Lowey, Senator Ben Cardin, and Representative Ted Deutch — are all Democrats.

They must choose between loyalty to their party’s president, and concern about what the deal portends for Israeli and American security. There are long and short answers to the question: “Why are Jews liberal?” The long answer traces back to the Enlightenment in Europe when parties of the right were monarchist and anti-Semitic, while parties of the left favored pluralism and religious freedom. I don’t buy the long argument. Tsar Alexander III, who instigated pogroms against the Jews, is long dead. So is Napoleon, who liberated them.

In the meantime, Jews have suffered under Communists, who proved just as cruel as the monarchists. Jewish liberals often explain that their views spring from Jewish tradition, which admonishes the Jewish people to engage in “tikkun olam” or “healing the world.” I’m skeptical. Tikkun olam is traditionally understood as adhering faithfully to the commandments (keeping kosher, visiting the sick, and observing the Sabbath, for example), the better to prepare the world for the messianic age. Many of those who brandish the Hebrew phrase today have commandeered it to bolster support for same-sex marriage, government-run health care, and the rest of the progressive agenda — an interpretation that would, to quote the immortal words of Tevye in Fiddler on the Roof, “cross a rabbi’s eyes.” No, the short explanation of Jewish liberalism is straightforward. Jewish Americans tend to be disproportionately urban, secular, and educated.

Each of those categories is highly correlated with liberalism and membership in the Democratic party — God (you should forgive the expression) help us. Speaking of Him, Jewish Americans are less likely than any other religious group in America to say they believe in God. A 2013 Pew poll found that 62 percent of Jews reported that their identity was rooted mainly in culture and ancestry rather that religion. Only 34 percent of Jews said they were certain that God exists, compared with 69 percent of the general public (though an additional 38 percent say they believe, but without certainty, placing believers in the majority).

While 62 percent of American Christians and 81 percent of Muslims report attending services at least monthly, only 23 percent of Jews do. Fifty-eight percent of Jewish adults are college graduates, compared with 29 percent of the general population. About 20 percent of Americans live in rural areas. This is true of only 4 percent of American Jews. Even without knowing anything else about Jews, the above statistics would predict what we see: That about 70 percent of American Jews lean Democrat, while 22 percent are Republicans. Still, for those Democrats pondering what the Iran vote will mean for their own political futures, other statistics should pull them up short. Though comparatively irreligious, 70 percent of American Jews remain strongly or somewhat strongly attached to the State of Israel.

Though some liberal Jews may have, at times, been persuaded by Obama-administration claims that troubles in relations with Israel are traceable to Bibi Netanyahu’s prickly personality, that line is less likely to be effective now that all major parties in Israel have united in opposition to the Iran deal/capitulation. But here’s the kicker that Senators Schumer, Cardin, and others will want to bear in mind: The American Jewish world is changing very fast. The older, more secular, doggedly liberal Jews are dying off, falling away from organized Jewish life, and intermarrying (which means their children are no longer Jewish in most cases).

Orthodox Jews, by contrast, are thriving, and they have large families — ten or more children are not uncommon. In New York City, the Orthodox accounted for 33 percent of Jews in 2002, but 40 percent only ten years later. In 2012, 74 percent of Jewish children in New York were growing up in Orthodox homes. The religious/cultural conservatism of these observant Jews affects their political affiliation. Fifty-seven percent of Orthodox Jews are Republicans, and huge majorities are very concerned about Israel. They might forgive a vote for Obamacare, but a vote to provide billions of dollars to the paymasters of Hezbollah and Hamas; a vote to permit the Iranian regime to acquire missiles, stealth aircraft, and more with which to kill Americans and Israelis; a vote that, in essence, accepts the eventual nuclearization of Iran without any corresponding concessions from the mullahs — do Democrats want to chance it?


Mona Charen is a senior fellow at the Ethics and Public Policy Center. © 2015 Creators.com


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Zdrada Palestyńczyków przez działaczy na rzecz pokoju

Zdrada Palestyńczyków przez działaczy na rzecz pokoju

Fred Maroun
Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska


Były prezydent USA, Jimmy Carter, chrześcijański działacz na rzecz pokoju, z przywódcami Hamasu w Gazie.

Były prezydent USA, Jimmy Carter, chrześcijański działacz na rzecz pokoju, z przywódcami Hamasu w Gazie.

Witryna internetowa BBC wyjaśnia, że „istnieje kilka różnych rodzajów pacyfizmu, ale wszystkie opierają się na myśli, że wojna i przemoc są niczym nieusprawiedliwione i że konflikty powinny być rozwiązywane w sposób pokojowy”. Jest to nadzwyczaj naiwne, szczególnie jeśli jest się celem krwiożerczej i irracjonalnej organizacji, takiej jak Daesh [ISIS]. Mimo swojej naiwności pacyfizm jest egalitarną filozofią o dobrych intencjach, opartą na wierze, że wszyscy ludzie są z gruntu dobrzy i w sposób naturalny skłaniają się ku pokojowej koegzystencji i wzajemnym szacunku. Filozofią Hamasu jednak jest islamska supremacja, tyrania, ucisk, antysemityzm, homofobia, mizoginia, gloryfikacja śmierci i przemocy. Każdy, kto wierzy w pacyfizm, powinien w sposób naturalny nie ufać i potępiać Hamas najostrzejszymi możliwymi słowami.

Mimo swojej naiwności, pacyfizm ma sens, kiedy stosuje się go wobec rządów demokratycznych. Takie rządy są bardzo wrażliwe na oskarżenia o łamanie praw człowieka, jeśli ci, których prawa łamie, nie stosują przemocy i nie grożą. Z tego powodu pacyfizm działał przeciwko reżimowi brytyjskiemu w Indiach.

Idealna strategia dla propalestyńskich działaczy pokoju

Jednym miejscem na świecie, gdzie naiwna postawa pacyfistyczna miałaby sens, jest konflikt Palestyńczyków z Izraelem. Gdyby Palestyńczycy wyrzekli się przemocy (nie tylko słownie, ale także w czynach), nie ulega wątpliwości, że osiągnęliby więcej w tym konflikcie. Wszystkie zastrzeżenia przytaczane przez Izrael przeciwko utworzeniu niepodległego państwa palestyńskiego, rozpadłyby się. Izrael czułby się zmuszony do złagodzenia posterunków bezpieczeństwa, nie budowałby barier bezpieczeństwa i zakończyłby blokadę Gazy. Izrael nie miałby nikogo, kogo mógłby wsadzić do więzienia za ataki terrorystyczne i Izrael nie miałby wyboru i musiał zgodzić się na umowę pokojową, najprawdopodobniej na warunkach korzystnych dla Palestyńczyków.

Propalestyńscy działacze pokojowi mają więc dwa bardzo silne powody, by potępić Hamas i opowiadać się za strategią działania bez przemocy w konflikcie z Izraelem: po pierwsze fakt, że ideologia Hamasu jest sprzeczna z ich ideologią, po drugie fakt, że Izrael jest idealnym kandydatem na strategię bez przemocy. Gdyby pro palestyńscy działacze pokojowi byli w stanie przekonać Palestyńczyków, by używali metod pokojowych, byłoby to zwycięstwo dla ich w dużej mierze zdyskredytowanej ideologii pacyfistycznej oraz byłoby to niezmiernie korzystne dla Palestyńczyków.

Samozwańczy działacze pokojowi

Dobrą nowiną jest to, że nie brakuje działaczy, którzy identyfikują się jako propalestyńscy działacze pokojowi, ale złą nowiną jest, że jeśli ktokolwiek spróbuje znaleźć dowody, że promują pacyfizm i potępiają Hamas, to nie będzie miał łatwego życia. Oto kilka przykładów:

• Act Now to Stop War and End Racism (ANSWER), amerykańska organizacja na rzecz pokoju zaprzecza, że Hamas jest organizacją terrorystyczną.
• Alexei Sayle, brytyjski artysta komediowy, mówi, że “nie ma specjalnej sympatii do Hamasu”, ale następnie usprawiedliwia ich czyny przy pomocy niemających z tym związku faktów (takich jak to, że Arabowie byli ofiarami “setek lat kolonializmu”, którego Żydzi także byli ofiarami), jak też kłamstwami, włącznie z kłamstwem, że “Izrael jest przedłużeniem rozwiniętego Zachodu”.
• Avi Shlaim, profesor z Oxford University, który wypowiada przyprawiające o zawrót głowy twierdzenie, że “Hamas nie jest organizacją terrorystyczną, choć istotnie ucieka się do zamachów terrorystycznych na cywilów izraelskich”, a dla wzmocnienia efektu dodaje: “ani nie jest ruchem dżihadystycznym”. Następnie obraża wszystkich Arabów i muzułmanów, mówiąc: „w oczach zwykłych Arabów i muzułmanów na całym świecie jest to patriotyczna grupa, która walczy z godną podziwu odwagą”.
• Bay Area Women in Black, amerykańska organizacja na rzecz pokoju, promuje mit, że Hamas jest ruchem wyzwolenia narodowego walczącym z “miejscową marionetką Izraela (Fatahem)”.
• Brian Eno, muzyk brytyjski, opłakuje sytuację w Gazie, obwiniając Izrael i USA, ale nie wspominając Hamasu.
• Canadians for Justice and Peace in the Middle East (CJPME), kanadyjska organizacja na rzecz pokoju, dyskretnie popiera żądania Hamasu w sprawie 10-letniego zawieszenia broni z Izraelem, chociaż te żądania obejmują bezwarunkowe zniesienie wszelkich restrykcji na import wszystkiego, włącznie z bronią.
• Code Pink, amerykańska organizacja na rzecz pokoju, chce zdjęcia Hamasu z amerykańskiej listy organizacji terrorystycznych i w pełni popiera żądania Hamasu w sprawie “długotrwałego zawieszenia broni”, nazywając tę propozycję “bardzo sensowną”.
• David Heap, profesor z Western University i członek komitetu organizującego wyprawę kanadyjskiego statku do Gazy, nie potrafił zmusić się do powiedzenia niczego bardziej potępiającego niż to, że “nie jest przyjacielem Hamasu”.
• Desmond Tutu, emerytowany biskup anglikański z RPA, wzywa do uznania Hamasu i porównuje Hamas do African National Congress Nelsona Mandeli.
• Frankie Boyle, brytyjski artysta komediowy, daje Hamasowi pełne rozgrzeszenie, czyniąc antysemicką analogię między Izraelem broniącym się przed Hamasem, a ciastkiem “rozwalanym na kawałki przez bardzo rozzłoszczonego Żyda”.
• George Galloway, były parlamentarzysta brytyjski, dostarczył pieniądze prosto do rąk Hamasu. Nic dziwnego, że Hamas uważa go za bohatera.
• Greta Berlin, współzałożycielka Movement (FGM), zapytana: “Premier izraelski posunął się do stwierdzenia, że państwo żydowskie jest ofiarą wspieranej przez Iran kampanii zbrojenia władców hamasowskich w Gazie pociskami rakietowymi, które mogą dosięgnąć Tel Awiwu i Jerozolimy. Jakie jest twoje stanowisko?”, odpowiedziała lekceważąco: “Głupiec”.
• If Americans Knew (IAK), amerykańska organizacja na rzecz pokoju, radośnie powitała wybór Hamasu i obecnie twierdzi, że “Hamas nie jest problemem”.
• International Women’s Peace Service (IWPS), wielonarodowa organizacja na rzecz pokoju, szeroko demonizuje Izrael, ale zaprzecza jakiemukolwiek przestępczemu zachowaniu Hamasu, nawet porwaniu trzech izraelskich nastolatków na Zachodnim Brzegu w 2014 r., za które Hamas publicznie przyjął odpowiedzialność.
• Jeremy Corbyn, parlamentarzysta brytyjski i kandydat na szefa Partii Pracy, zaprosił terrorystów z Hezbollahu i Hamasu do brytyjskiego parlamentu i mówił o nich jako o “naszych przyjaciołach”.
• Jewish Voices for Peace, głównie amerykańska organizacja na rzecz pokoju, mówi nam uspokajająco, że Hamas “zawsze pokazywał gotowość dostosowania się do okoliczności” i jest “prawomocnie wybraną partią u władzy”.
• Jimmy Carter, były prezydent Stanów Zjednoczonych, jak najdalszy od potępienia Hamasu, żąda zamiast tego, by jego “prawomocność” została uznana.
• Ken Loach, brytyjski reżyser filmowy i telewizyjny, oskarża Izrael o “wielkie zbrodnie”, ale nie mówi absolutnie niczego o Hamasie.
• Mary Hughes Thompson, współzałożycielka Free Gaza Movement (FGM), nie ma słów potępienia dla Hamasu, ale systematycznie zrównuje Izrael z Daesh, przez mówienie o Izraelu JSIL (Żydowskie Państwo w Lewancie).
• Miriam Margolies, brytyjska aktorka, broniła Hamasu, mówiąc, “nie znoszę Hamasu, ale zostali demokratycznie wybrani”, jak gdyby zostanie wybranym usprawiedliwiało tyranię i terroryzm. Zgodnie z taką logiką można powiedzieć także: „Holocaust był wstrętny, ale naziści zostali wybrani demokratycznie!”
• Naim Ateek, założyciel i szef chrześcijańskiej grupy “pokoju”, Sabeel, uważa Hamas za “ruch teologii wyzwolenia”.
• Naomi Wolf, pisarka amerykańska i była doradczyni polityczna, napisała na Facebooku: “Stoję razem z ludźmi z Gazy właśnie dlatego, że sprawy mogły wyglądać inaczej, gdyby więcej ludzi stanęło po stronie Żydów w Niemczech”, zrównując tym samym stosunki między Izraelem a Palestyńczykami ze stosunkami między nazistami a Żydami, i konsekwentnie wynosząc Hamas na ten sam poziom moralny, co żydowski ruch oporu, który walczył z nazizmem.
• Natalie Bennett, przywódczyni brytyjskiej Green Party, odmawia obwinienia Hamasu za ataki rakietowe na Izrael i zamiast tego wzywa, by “Izrael natychmiast zatrzymał swoją ofensywę i by ustało wystrzeliwanie rakiet na Izrael” (tak jakby te rakiety leciały z własnej woli).
• Noam Chomsky, profesor w MIT, broni Hamasu i zaprzecza temu, że jest on “nastawiony na zniszczenie Izraela”, obwiniając o całą przemoc w Gazie Izrael i USA.
• Norman Finkelstein, profesor w DePaul University, twierdzi, że wbrew temu, co mówi Human Rights Watch (HRW): “Masowe ostrzeliwanie przez Hamas cywilów izraelskich” nie jest zbrodnią wojenną.
• Roger Waters, brytyjski artysta, bronił Hamasu w ONZ, przedstawiając go jako legalną władzę, która tylko chce pokoju z Izraelem.
• Russell Brand, brytyjski artysta komediowy, zaprzecza, że Hamas zajmuje się terroryzmem i określa ich czyny jako coś, co “my postrzegamy jako akty terroryzmu”.
• Stop the War Coalition, brytyjska organizacja na rzecz pokoju, nie tylko odmawia potępienia Hamasu, ale posuwa się nawet do twierdzenia, że “Hamas jest całkowicie niezdolny do używania kiedykolwiek ‘ludzkich tarczy’”.
• Students for Justice in Palestine (SJP), wielonarodowa organizacja na rzecz pokoju, nie dopuszcza absolutnie żadnej krytyki Hamasu, ale nieustannie powtarza, że Hamas został “wybrany demokratycznie”, jak gdyby zostanie wybranym kiedyś w przeszłości rozgrzeszało partię ze wszystkich zbrodni na całą wieczność.
• Tony Greenstein, pisarz brytyjski i członek-założyciel Palestine Solidarity Campaign, rozgrzesza Hamas ze wszystkich zbrodni, twierdząc, że rzekomo “Izrael stworzył Hamas”.

Jak to jest możliwe?

Ci tak zwani działacze na rzecz pokoju nie żyją w nędzy, nie są naiwnymi, niewykształconymi nastolatkami, którzy nie wiedzą, czym naprawdę jest Hamas. Są to osoby wysoko wykształcone i wysoko opłacane. Jaki może być powód, że robią dokładną odwrotność tego, co dyktowałaby im ich filozofia i domniemane poparcie dla Palestyńczyków?

• Czy są antypalestyńskimi aktywistami, którzy chcą przeszkodzić Palestyńczykom w osiągnięciu pokoju i godności? Jeśli tak, to z pewnością oszukują bardzo wielu ludzi.
• Czy wcale nie są działaczami na rzecz pokoju, ale wyznawcami podżegającej do wojny filozofii Hamasu? To jest możliwe.
• Czy też osiągnęli tak głębokie poziomy nienawiści do państwa żydowskiego, że nie są w stanie zobaczyć, iż ich działania są sprzeczne z samą istotą bycia działaczem na rzecz pokoju i że krzywdzą tych, których twierdzą, że popierają? Moim zdaniem jest to najbardziej prawdopodobne wyjaśnienie i zgodne jest z ogólną mentalnością „pro palestyńskich” działaczy, którzy w rzeczywistości nie są propalestyńscy w żadnym praktycznym sensie.

Oczywiście są Palestyńczycy, którzy rozważali taktykę działania bez przemocy. Już w kwietniu 2001 r. palestyński działacz praw człowieka, Bassem Eid opowiadał się za oporem bez przemocy jako sposobem osiągnięcia celów Palestyńczyków. Eid także często potępia Hamas, który uważa za odpowiedzialny za pogorszenie się sytuacji w Gazie. „Propalestyńscy” działacze na rzecz pokoju mają więc wybór. Nie muszą popierać Hamasu. Mogą popierać zorientowanych na pokój Palestyńczyków, ale dobrowolnie i chętnie wybierają popieranie, obronę i usprawiedliwianie Hamasu. Ci „działacze na rzecz pokoju” w rzeczywistości nie są żadnymi działaczami na rzecz pokoju. Są orędownikami terroryzmu, jeśli nie we własnym przekonaniu, to w czynach.


Fred Maroun

Pochodzący z Libanu Kanadyjczyk arabskiego pochodzenia. Wyemigrował do Kanady w 1984 roku, po 10 latach wojny domowej. Jest działaczem na rzecz liberalizacji społeczeństw Bliskiego Wschodu. Prowadzi stronę internetową fredmaroun.blogspot.com


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


The amazing story of P/N Kondrat, a new Jew in Poland

The amazing story of P/N Kondrat, a new Jew in Poland

Lily Galili


P/N Kondrat (  )

P/N Kondrat ( )

Born Catholic but with a vague sense of not belonging, he converted – and immediately felt persecuted

Late this June, P. Nathan Kondrat celebrated his birthday in his hometown, not far from Warsaw, Poland. Not the kind of birthday that marks one’s day of birth, but rather the Catholic version, the day of one’s saint. A remark by a Jewish friend that “Jews do not celebrate this kind of a birthday” was answered with a similar amused-serious response: “It’s not Nathan who is celebrating; it’s Piotr.”

Piotr and Nathan, as you must have guessed by now are, one and the same: a 52-year-old prominent Polish actor best known for his monodramas, mainly Shakespeare. Now you already know about Kondrat more than most of his colleagues and even family: that the man they’ve known for decades is actually a Jew. A new-born Jew.

Several years ago Kondrat converted. It was a Reform conversion that included one year of Judaism studies, some basic Hebrew, history of Israel and a circumcision. Kondrat is not the only Pole to find Judaism: some actually learn late in life about their hidden roots and come out of the closet in a rather accepting atmosphere; others simply make it up, mostly to acquire some exotic flavor or possible financial gain from being associated with the world Jewish community.

“Synagogue in Warsaw”

Kondrat is different. Not only did he choose to go down this bumpy road alone, but strangely enough, he immediately adopted another Jewish characteristic – a profound sense of persecution. He has become not only a Jew, but a persecuted one. “People here have anti-Semitism under the skin,” he says in an interview with i24news in Warsaw. “If I make it public in my circles, I’d be ridiculed. I encountered it even in my own family: a friend of my former mother-in-law explained to my children that Jews killed Jesus ( I made sure she doesn’t come to visit them again), and I’m afraid to tell my cousin that she’s of Jewish origin herself. She’s so anti- Semitic.”

He’s absolutely convinced that he can detect a change in attitude on those rare occasions people find out about his transformation. “Some distance themselves from me, some just have this weird look on their face when they realize I’m a Jew. When asked to spell my name (P.N Kondrat), I’d rather say ‘N’ like ‘Nathalie’ and not ‘N’ like Nathan. ‘Nathan’ doesn’t get a lot of empathy here.”

It all started many years ago, with a nagging feeling, when Kondrat worked in a Jewish theater in Poland. The director often asked him why he chose to work there and Kondrat explained that his grandmother grew up in Buchach (now Ukraine). Kondrat clung to that history of Jewish Buchach, wanting it to be his. No signs pointed in that direction: his father spent years in orphanages run by the Church, became a devout Catholic who forced his own sons to attend church religiously. Like all kids, Kondrat resented the coercion, but sensed something more. While playing Hamlet on stage, he had long discussions with the ghost of the father; as Piotr Kondrat, he continued those discussions with his real father – off stage. To no avail. All he heard from his father was that his own father died when the boy was two, an answer that seemed to close that chapter.

Wikipedia

The Ukrainian town of Buchach – Wikipedia

In 2008, he started to attend the synagogue in Warsaw. The first Jewish ceremony he attended was a traditional Passover meal. Kondrat was impressed – both by the endless waiting for food to be served while the story of the Israelite exodus from Egypt was read, but also by the concept of passing down the story from generation to generation. So he came again. For Shabbat, for holidays. And then he stayed. A rabbi from Berlin, another one from London and a woman rabbi from Budapest certified his conversion. Israel’s ambassador to Poland, Zvi Rav-Ner, attended the ceremony. Kondrat feels happy. When he lights candles with his twin boys, whenever he makes a blessing over the wine. For now, it’s his secret. He will let his boys choose later in life between the two traditions – Catholic and Jewish.

But the real closure came much later. Kondrat’s father died recently at the age of 87, not knowing his son has become Jewish, information that wouldn’t have made him happy. His death was for Kondrat a signal to embark upon a more profound search. And he did. In the process, he came across some documents waiting to be discovered: his dead father was actually the out of wedlock son of a Jew from Buchach by the name of Maler. Everything fell into place. ” We don’t come out of nowhere,” says Kondrat. “It brings me immense pleasure when we mention the forefathers, our ancestors. No one is born the moment he or she come into this world; we are a link in a long chain and it matters who preceded us. The silent conversation I’ve been carrying on with my father for years – has been answered. There was a cloud hanging over me – and now it’s clear. I found peace.”

Not everybody, even in his immediate family, shares his enthusiasm. His brother warns him that now no one is going to see him as theirs – neither the Jews, nor the Catholics. Kondrat says his brother is actually concerned about his own daughter. Having a Jewish uncle is not a great asset in many circles in Poland. But it’s certainly an asset for him. Last month, Kondrat was invited to play the role of Shylock, a Venetian money lender in Shakespeare’s “Merchant of Venice”. He went there, this time, knowing who his grandfather was. “It gave me, as an actor, a greater freedom and clarity”. And in between, Kondrat almost became a rabbi. He enrolled to study rabbinical studies in Berlin. “Luckily I didn’t go,” he says; “otherwise, I wouldn’t have been here to find those documents proving who I really am.”


Lily Galili is a feature writer, analyst of Israeli society and expert on immigration from the former Soviet Union. She is the co-author of “The Million that Changed the Middle East.”


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Remember the Jewish Communities of Lublin, Poland

HerbRemember the Jewish Communities of Lublin, Poland

1.  Piatidin and Ludmir Pogroms
2.  Hrubieszow
3.  Krylow
4.  Tyszowce
5.  Laszczow
6.  Partisans in Hrubieszow
7.  Zamosc
8.  Dubienka
9.  Izbica (Transit Ghetto)
10. Krasnystaw
11. Chelm
12. Sawin (Labor Camp)
13. Wlodawa
14. Rejowiec (Transit Ghetto)
15. Piaski (Transit Ghetto)

15. Dorohucza and Trawniki
16. Lublin
18. Krasnik
19. Janiszow Labor Camp
20. Ludmilowka Pogrom
21. Poniatowa Death Camp
22. Markuszow-Lubartow Partisans
23. Krasnik-Janow Lubelski Partisans
24. Parczew-Wlodawa Partisans
25. Swierze
26. Sobibor Death Camp
27. Lipowa 7 and Majdanek Death Camp
28. Belzec Death Cam

 


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Zburzyć dom Żydów

Zburzyć dom Żydów

Andrzej Koraszewski


Pisze Pani o zdjęciach oddziaływujących na nasze emocje. Odczuwa Pani niepokój z powodu tego polowania na nasze uczucia. Opisuje Pani konkretne zdjęcie ofiar zamachu, dwie kobiety trzymają się za ręce, leżą martwe na chodniku, trzymające się za ręce postaci młodych kobiet. W czwartym akapicie pisze Pani, że chodzi o zamach w tureckim mieście na granicy z Syrią, że zginęły 32 osoby, że jedna z ofiar była kurdyjską lekarką. Nie pyta Pani co oznacza zamach terrorystyczny ISIS na terenie Turcji, nie pisze Pani, że miasto jest głównie kurdyjskie i zamach skierowany był przeciwko Kurdom, że ofiarami byli uczestnicy spotkania Kurdyjskiej Federacji Socjalistycznej Młodzieży.

Ma Pani poczucie, że to zdjęcie jest bezpłatną reklamą, że dają ISIS reklamę i sławę.

Powiedzenie, że jedno zdjęcie jest warte więcej niż tysiąc słów, jest od dawna banałem. Powtarzane jest w kółko od 1911 roku. W miarę pojawiania się coraz lepszego sprzętu fotograficznego i coraz lepszych technik druku, zdjęcia wypychały z gazet coraz więcej tekstu. W dobie Internetu i fotografii cyfrowej przechodzimy do komunikacji obrazkowej.

Pani pytanie, czy powinniśmy dokumentować zdjęciami każdą kroplę przelanej krwi, jest zasadne. Ważna jest uczciwa pełna informacja. Informacja o faktach, która nie ma wyłącznie na celu wywołania w nas uczuć gniewu i oburzenia, która będzie rzetelną relacją o tym, co się stało i pozwoli na samodzielne wyrobienie sobie opinii.

Nie jestem pewien, czy podzielam Pani zdanie, że to zdjęcie jest reklamą, lub chociażby kryptoreklamą ISIS. Oczywiście nie mam pojęcia jak takie zdjęcie działa na ludzi z patologiczną osobowością.

Oglądałem niedawno zdjęcia z nagranego przez ISIS wideo, na którym dziesięciolatek podrzyna gardło związanemu mężczyźnie. Sam fakt przekazania światu tej filmowej dokumentacji świadczy, że są dumni ze swojego barbarzyństwa i są przekonani, że to bestialstwo może być dla wielu atrakcją. Czy powinniśmy widzieć te zdjęcia, czy wystarczy ograniczyć się do słów? Nie wiem, nie bardzo rozumiem co może oznaczać w tym kontekście słowo „powinniśmy”?

Zamach w tureckim, kurdyjskim mieście jest dla mnie powodem do pytań poważniejszych. Wzburzona zdjęciem wspomina go Pani marginalnie, a przecież ten zamach był atakiem na ideę budowania domu Kurdów. Idea budowania domu Kurdów jest bardziej znienawidzona przez Turków niż przez ISIS. Od stuleci morduje się za samą myśl o domu Kurdów. ISIS nienawidzi Kurdów tylko za to, że się bronią. Właśnie prezydent Obama wydał przyzwolenie na ludobójstwo Kurdów przez Turcję. Turcja rozpoczęła bombardowanie irackich Kurdów. John Kerry nie pojedzie z misją pokojową do Istambułu. Europejskie media również nie okazują najmniejszego zaniepokojenia. Wszystko jest wspaniale.

Czy słyszała Pani o stowarzyszeniach solidarności z Kurdami? Ja nie spotkałem takich stowarzyszeń. Nie widziałem również zdjęć ludzi chodzących na ulicy z plakatami „Jestem Kurdem”. Nie było takich demonstracji, kiedy Saddam Husajn użył broni chemicznej mordując całe kurdyjskie wsie, nie było ich, kiedy ISIS oblegał Kobane, ani kiedy w Turcji mordowano Kurdów demonstrujących na rzecz swoich rodaków po drugiej stronie granicy. Teraz ISIS zaatakował Kurdów na terenie Turcji. Turecki premier odrzuca oskarżenia, że turecka policja coś zaniedbała. A czy turecki wywiad mógł ISIS w czymś pomóc? Lepiej nie wkraczać na teren niebezpiecznych spekulacji. Wiemy z pewnością (w oparciu o rzetelne badania), że w społeczeństwie tureckim są silne sympatie do ISIS i jeszcze silniejsza nienawiść do Kurdów.

Czytałem niedawno artykuł wspaniałej tureckiej dziennikarki, Uzay Bulut, która również wspomina ten zamach w Suruç tylko marginalnie. Pani czytelnik zareagował na Pani artykuł atakiem na Amerykę i inne kraje zachodnie, twierdzi, że wszystkie okropności w muzułmańskim świecie są winą Zachodu. Mieszkająca w Ankarze Uzay Bulut ma na ten temat inne zdanie. Ta wychowana w muzułmańskiej rodzinie dziennikarka pisze między innymi:

„Za każdym razem kiedy ISIS, Boko Haram, Iran, lub jakakolwiek grupa terrorystyczna jest przedmiotem dyskusji, wielu ludzi uważa, że winnym za dokonane przez nich zniszczenia i morderstwa jest Zachód. Nic nie mogłoby być dalsze od prawdy. Obwinianie narodów Zachodu za złe strony świata muzułmańskiego jest po prostu odmianą ksenofobii i próbą zepchnięcia winy, co nie pozwala nam zrozumieć prawdziwej przyczyny problemu.”

Uzay Bulut przypomina, że we wszystkich miejscach na świecie, które są zdominowane przez islam, obserwujemy dyskryminację mniejszości religijnych, kobiet, liberałów, opozycji politycznej. W tej dyskryminacji biorą również udział muzułmanie niemający żadnych związków z grupami islamistycznymi. Pisze, że idea dżihadu, czyli podporządkowania nie-muzułmanów muzułmanom (własnej odmiany) jest głęboko zakorzeniona w świętych pismach, w historii islamu i w mentalności muzułmańskich społeczeństw.

Wychowana w religii muzułmańskiej turecka dziennikarka przypomina, że od siódmego wieku armie muzułmańskie najeżdżały i grabiły ziemie żydów, chrześcijan, hindusów, buddystów, zaratusztrian i innych. Muzułmanie byli i nadal są kolonialistami, którzy przynoszą zacofanie i wojnę z wszelkim oświeceniem. Ona również jest krytyczna wobec Zachodu, jej krytyka ma jednak inny charakter niż krytyka formułowana przez Pani czytelników. Jeden z wielu Pani czytelników pisze:

„USA (i niezapomnijmy tu o roli Izraela) zamieniła Bliski Wschód i północną Afrykę w morderczy koszmar, w wojenną pożogę. Khadafi , który w Afryce był przeszkodą dla AFRICOM został usunięty i wszelkiego rodzaju paramilitarne grupy szkolone i wyposażone przez US mordują i palą całe regiony -The U.S. Military Swarms Over Africa.”

Uzay Bulut widzi to troszkę inaczej:

„Powinniśmy także krytykować Zachód – i innych, jak Organizację Narodów Zjednoczonych i jej wypaczony raport z wojny w Gazie – za popieranie tych, którzy dumnie dokonują ataków terrorystycznych przeciwko cywilom izraelskim, i powinniśmy krytykować Zachód za nie stanięcie po stronie państwa Izrael w obliczu ludobójczej nienawiści do Żydów. […]Działacze praw człowieka i akademicy na Zachodzie kłamią muzułmanom o ich kulturze, jak też kłamią, kiedy ostro krytykują i zwalają na Amerykę, Europę lub „syjonistów” winę za problemy muzułmanów; to nigdy nie może doprowadzić do żadnego pozytywnego rozwoju w świecie muzułmańskim. Za te problemy odpowiedzialna jest kultura islamska i ideologia religijna.”

Dla tych Pani czytelników bohaterami a zarazem ofiarami Zachodu są postaci takie jak Chomeini, Saddam Husajn, Muammar Kaddafi, Mursi czy przywódcy Hezbollahu i Hamasu. Turecka dziennikarka jest przekonana, że imperialne idee podparte nienawiścią do Zachodu, do wszelkiego humanizmu i wspierającą tę nienawiść antyżydowską obsesją, to zagrożenie dla muzułmańskiego świata i dla wszystkich innych.

Zdaje się, że już opowiadałem Pani, że zajmowałem się kiedyś historią gospodarki. Moim mistrzem był jedyny czarny laureat nagrody Nobla w ekonomii, Arthur W. Lewis. Lewis poświęcił swoje życie badaniom przyczyn niepowodzeń reform gospodarczych w krajach trzeciego świata. Nie był specjalnie popularny, bo nie interesowała go krytyka kolonializmu, ani Zachodu. Jego badania pokazywały niedwuznacznie, że główny ciężar winy spoczywał na rodzimych elitach, że władze kolonialne nie zakazywały oświaty, ani reformy rolnej, że stare elity broniły feudalnego porządku, a nowe karmiły się niezadowoleniem mas, ale ani jedne, ani drugie nie troszczyły się ani o uwłaszczenie ludu, ani o wolny handel, ani o równość wobec prawa. Kolonialiści przynosili więcej postępu niż chciały na to pozwolić miejscowe elity. Nie była to w żaden sposób pochwała kolonializmu, prowadził drobiazgowe badania, które pokazywały, że w jednych krajach udawało się przerwać obroty błędnego koła, a w innych, przy podobnych lub nawet mniejszych przeciwnościach losu, widzieliśmy pogłębiające się zacofanie.

Odnosi się wrażenie, że ci Pani czytelnicy doskonale czuliby się w odurzonym zbiorową nienawiścią tłumie wrzeszczącym „Śmierć Ameryce, śmierć Izraelowi”. Pojawia się zasadne pytanie: jak osiąga się ten stan zbiorowego odurzenia nienawiścią?

Uczestnicy tych tłumów mogą być w najwyższym stopniu oburzeni zdjęciową dokumentacją barbarzyństwa ISIS i równocześnie patrzeć obojętnie na publiczne egzekucje w Iranie, a nawet żądać kary śmierci na tych, którzy ujawniają, co dzieje się w irańskich więzieniach. Problem publikacji zdjęć dokumentujących zbrodnie jest bardzo poważny.

Czy zna Pani zdjęcia Margaret Burke-White z Buchenwaldu zrobione w kwietniu 1945 roku? Czy pokazywanie tych zdjęć kolejnym pokoleniom jest rzeczą niewłaściwą? Być może ważny jest kontekst i intencje?

Generał Eisenhowernakazał wówczas sporządzenie zdjęciowej i filmowej dokumentacji, by nikt nie mógł powiedzieć, że tego wszystkiego nie było. Dziś te zdjęcia pokazywane są rzadko, pewnie ze względu na ich drastyczność.

Obraz publikowany w gazecie, pokazywany w telewizji, w Internecie, przekazywany za pośrednictwem twittera nie zawsze jest dokumentacją, czasem jest fałszerstwem, może być również prawdą. Niemieccy naziści ogłosili światu prawdę o zbrodni katyńskiej. Świat zachodni odmówił wiary, polscy politycy, badacze i dziennikarze mieli poważny problem. Było bardzo wiele poszlak by podejrzewać, że wiele tysięcy polskich oficerów zostało zlikwidowanych przez NKWD. Samo badanie niemieckiej dokumentacji wydawało się naszym zachodnim sojusznikom czymś wielce niestosownym.

Rola obrazu w mediach i propagandzie to wielki problem. Czy zbierała Pani kiedyś znaczki pocztowe? Dziś to już nie jest modne. Przekaz za pośrednictwem znaczka docierał również do tych, którzy nie szukają informacji. Chciałbym Pani opowiedzieć o dwóch znaczkach pocztowych. Pierwszy z nich pochodzi z Iranu, puszczony w obieg w 1991 roku, był wydany z okazji dnia Dziecka. Widzimy na nim kilkuletniego chłopca rzucającego kamieniem w szybę z gwiazdą Dawida. Ten znaczek przypomniał mi relacje jak pod koniec XIX wieku jemeńscy Żydzi zwrócili się do władz w Istambule ze skargą na ciągłe wybijanie szyb przez jemeńskie dzieci. Nakazano władzom jemeńskim, żeby coś z tym zrobiły, odpowiedź brzmiała, że nie można tego zakazać, jest to trwająca od setek lat tradycja. Być może zapomniałbym o tej historii, gdyby nie opowieść brata mojej matki z Poznania, który zaraz po pierwszej wojnie światowej został zapisany do polskiego harcerstwa, gdzie pod nadzorem zastępowych bawiono się w wybijanie szyb w żydowskich domach. Ten znaczek pocztowy wydany z okazji Dnia Dziecka jest zaledwie uzupełnieniem setek przemówień polityków, miliardów dolarów przeznaczonych nie na rozwój, a na zbrojenie każdego, kto wyraża ochotę zabijania Żydów, dorocznych obchodów Al-Quds i militarnych planów wymordowania tak żydowskich, jak i arabskich mieszkańców Izraela.

Zastanawiam się, który obraz wywołuje mój głębszy protest – zdjęcie dwóch ofiar zamachu na uczestników spotkania kurdyjskiej socjalistycznej młodzieży w Turcji, czy ten irański znaczek pocztowy?

Drugi znaczek, o którym chciałbym Pani opowiedzieć puszczono w obieg dziesięć lat później w Iraku. Jego cel był podobny, miał wywołać uczucia solidarności z Palestyńczykami i przekonać społeczeństwo irackie, że Irak nienawidzi Żydów porządniej niż ci wstrętni Irańczycy. Symbolem jest oczywiście sprawa al-Dury, prawdopodobnie jedno z największych kłamstw w propagandzie arabskiej.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com