Archive | August 2015

Pora utemperować polskich duchownych

Pora utemperować polskich duchownych

Jan Woleński
[ W.K.

[ webmaster – duchowienstwo problemem nie tylko w Izraelu ]


Prof. Jan Woleński

Prof. Jan Woleński / Paweł Ulatowski/Polityka

Apel do rządu RP: – Duchowni nie mogą naruszać zasad konstytucji

Nie można przejść do porządku dziennego nad naruszaniem konstytucyjnych zasad funkcjonowania Rzeczpospolitej Polskiej.

Potrzebna, a wręcz niezbędna jest obywatelska reakcja na ostatnie poczynania Kościoła katolickiego (dokładniej: jego części) wobec Bronisława Komorowskiego, jeszcze urzędującego Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej. Nie ma przy tym znaczenia to, że kończy swoje urzędowanie, ponieważ sprawa dotyczy przestrzegania fundamentalnych zasad leżących u podstaw naszej państwowości.

Podpisując tzw. ustawę o in vitro, Prezydent RP skorzystał ze swojego konstytucyjnego prawa. Każdy może kwestionować decyzję o podpisaniu rzeczonej ustawy, odwołując się do zasad moralnych. Sposób wyrażania takiego protestu jest sprawą indywidualną. Kto czyni to tak, jak to dzieje się w programach rozgłośni Radio Maryja, musi liczyć się z odpowiedzialnością karną.

Sugestie dla księży („Nasz Dziennik”, 31 lipca 2015) dotyczące tego, czy Bronisław Komorowski oraz inni politycy opowiadający się za metodą in vitro, mają prawo do korzystania z pełnego uczestnictwa w katolickich praktykach religijnych z powodu skorzystania ze swego konstytucyjnego uprawnienia i dalsza publiczna dyskusja na ten temat – są wydarzeniem bezprecedensowym w nowożytnej historii stosunków pomiędzy jakimkolwiek państwem a Kościołem katolickim.

Każdy jako tako obznajmiony z prawem kanonicznym wie, że w rozważanym przypadku nie mają zastosowania tzw. latae sententiae, określające przyczyny ekskomuniki z mocy prawa. A skoro nie mają, to jedyną podstawą ograniczenia kogokolwiek w pełnym uczestnictwie w praktykach religijnych jest treść relacji pomiędzy spowiednikiem a osobą spowiadającą się.

Co więcej, tajemnica spowiedzi znajduje się w latae sententiae, co znaczy, że kwestia pełnego udziału konkretnej osoby w praktykach religijnych nie może być przedmiotem oficjalnych zaleceń wskazujących, jak duchowny ma zachować się w danym wypadku, np. widząc, że określona osoba korzysta (lub chce to uczynić) z tej lub innej praktyki religijnej.

Czynienie tej kwestii przedmiotem publicznej debaty pełnej gróźb wobec ludzkiego sumienia i niewybrednych epitetów stanowi gorszący przykład postawy sprzecznej z najbardziej elementarnymi regułami ładu społecznego. Jest rzeczą żenującą, że te oczywiste prawdy trzeba przypominać duchownym, w tym niektórym biskupom, a także specjalistom od teologii moralnej. Nie ma zatem najmniejszych wątpliwości, że kampania w sprawie pełnego uczestnictwa takich lub innych polityków w praktykach religijnych jest wątpliwa z teologicznego punktu widzenia.

Ale ten aspekt nie jest najważniejszy z obywatelskiego punktu widzenia w przeciwieństwie do jej czytelnych intencji politycznych. Nie można przejść do porządku dziennego nad naruszaniem konstytucyjnych zasad funkcjonowania Rzeczpospolitej Polskiej, w szczególności art. 25 Konstytucji RP, stanowiącego m.in., że stosunki pomiędzy państwem polskim a związkami wyznaniowymi „są kształtowane na zasadach poszanowania ich autonomii oraz wzajemnej niezależności każdego w swoim zakresie, jak również współdziałania dla dobra człowieka i dobra wspólnego”.

Jakkolwiek Kościół katolicki ma pełne prawo do propagowania swego rozumienia dobra człowieka i dobra wspólnego, musi uznać, że nie jest wyłącznym autorytetem w tych materiach.

Naszym zdaniem konieczne jest wezwanie oficjalnego przedstawiciela dyplomatycznego Stolicy Apostolskiej akredytowanego w Polsce do Ministerstwa Spraw Zagranicznych i zażądanie od niego interwencji temperującej poczynania Episkopatu polskiego, jego poszczególnych przedstawicieli i innych duchownych naruszające konstytucyjne i konkordatowe zasady stosunków pomiędzy Rzeczpospolitą Polską a Kościołem katolickim.

PS Artykuł w „Naszym Dzienniku” jest dostępny po uprzednim wykupieniu. Jest to znakomity przykład aplikacji zasady „Pecunia non olet” do zagadnień moralnych.

— prof. Jan Woleński (UJ), filozof prawa i języka, logik


Chętnych, którzy chcieliby podpisać niniejszy list, prosimy o przesłanie imienia i nazwiska na adres: internet@polityka.pl

Pod listem podpisali się:

1. Monika Małecka
2. Katarzyna Winsch-Supera
3. Tomasz Rejmer
4. Jacek Zeman
5. Anna Iwańska
6. Aneta Hallberg
7. Mateusz Zurawik
8. Beata Kotarska
9. Arkadiusz Czekay
10. Agata Szczerbiak
11. Jolanta Straszewska
12. Jadwiga Majchrzak
13. Magdalena Nowak
14. Tomasz Kalbarczyk
15. Joanna Banaś
16. Regina Perkowska
17. Katarzyna Rembiasz
18. Izabela Morska
19. Agnieszka Ziółkowska
20. Olgierd Wąsowicz
21. Katarzyna Gibała-Nowak
22. Paweł Chromcewicz
23. Bogdan Miś
24. Marta Czeluscinska-Murawiec
25. Sylwia Kosmala
26. Izabela Kiriczok
27. Michał Beffinger
28. Monika Dowgiałło
29. Marta Glińska
30. Kamil Maciąg
31. Karolina Czarnecka
32. Bartłomiej Lis
33. Elżbieta Lach
34. Katarzyna Pawlikowska
35. Izabela Ślusarek
36. Ryszard Będkowski
37. Piotr Łukasiewicz
38. Ewa Szymecka
39. Karol Makowski
40. Prof. Stanisław Obirek
41. Maria Kuncewicz
42. Agnieszka Malinowska
43. Prof. Shoshana Ronen
44. Agata Pisarska
45. Leszek Tyboń
46. Małgorzata Miłaszewska
47. Natalia Pokrywka
48. Tomasz Sadurski
49. Małgorzata Borowska
50. Aleksandra Żelazińska
51. Agnieszka Wolf
52. Bogdan Tłuchowski
53. Maria Augustyńczyk
54. Dariusz Bieńkowski
55. Iwona Zakrocka
56. Marek Olesiński
57. Magdalena Nowak
58. Andrzej Koraszewski
59. Antoni Orlikowski
60. Jacek Minorczyk
61. Ewa Maria Lizak
62. Mateusz Węgrzyn
63. Jacek Kubiak
64. Andrzej Maziarz
65. Filip Wadowski
66. Viola Kowalska
67. Marek Konopacki
68. Andrzej Majka
69. Sabina Pilat
70. Katarzyna Szyszkiewicz-Kosik
71. Renata Kornicka
72. Jolanta Kornicka
73. Dariusz Przerwa
74. Monika Dźwierzyńska
75. Agata Jabłońska
76. Andrzej Michalski
77. Ewa Wróblewska
78. Barbara Purol
79. Anna Wróblewska
80. Grzegorz Basarab
81. Katarzyna Rejzerewicz
82. Damian Kieruj
83. Jolanta Ciach
84. Katarzyna Surdyka
85. Urszula Banat
86. Barbara Bricout
87. Grzegorz Zaleski
88. Grażyna Pietrowska
89. Tomasz Pietrowska
90. Marian Józefczyk
91. Marek Ubysz
92. Agnieszka Hałaczkiewicz
93. Halina Skorek
94. Andrzej Skorek
95. Sława Wyrwa
96. Katarzyna Buśko
97. Sergiusz Papuga
98. Ewa Biela
99. Bartłomiej Leś
100. Renata M. Niemierowska
101. Anna Stefańska
102. Marian Wawrzynkowski
103. Magdalena Papuga
104. Alicja Erchard
105. Kacper Piechaczek
106. Stanisław Pietrzyk
107. Grzegorz Hinc
108. Maja Zakrzewska
109. Michał Jędrak
110. Anna Marcinkowska
111. Michał Jadrzak
112. Jerzy Łukaszewski
113. Dorota Radecka
114. Zbigniew Mostowski
115. Barbara Żydczak
116. Eugenia Zwiernik
117. Eliza Susdorf
118. Krystyna Napiórkowska
119. Dariusz Tkocz
120. Igor Klar
121. Kazimierz Ożóg
122. Krystyna Miller
123. Eugeniusz Piłat
124. Adam Babicz
125. Zbigniew Miller
126. Michał Orlicki
127. Marek Prusakowski
128. Dagmara Weinkiper-Hälsing
129. Jarek Chmielewski
130. Anna Marcinkowska
131. Ireneusz Romanowski
132. Rafał Mundry
133. Krzysztof Kozubowski
134. Agnieszka Boruszkowska
135. Michał Wiśniewski
136. Filip Słowik
137. Teresa Urbańska
138. Aleksander Nikiel
139. Grzegorz Malinowski
140. Katarzyna Mikołajczak
141. Elżbieta Osińska
142. Łukasz Zołotar
143. Maja Levergne
144. Agnieszka Paduch
145. Irena Paduch
146. Jacek Kubiak
147. Marcin Kryjak
148. Dorota Pliszczyńska
149. Artur Kulik
150. Lech Kozłowski
151. Izabela Rogalska
152. Elżbieta Rogalska
153. Janusz Rogalski
154. Cezary Zięciak
155. Ireneusz Stanisław Niedźwiecki
156. Janusz M. Wawer
157. Marian Talar
158. Ewa Burczyk
159. Aleksandra Szeliga
160. Urszula Korycka
161. Paweł Banczew
162. Bożena Kurek
163. Joanna Zywert
164. Karol Frąckowiak
165. Adam Kak
166. Tadeusz Woleński
167. Natalia Kaczor
168. Andrzej Gancorz
169. Iwona Ewertowska-Klaja
170. Janusz M. Dąbrowski
171. Stanisław Stęplowski
172. Katarzyna Rosiak
173. Andrzej Huniewicz
174. Piotr Kowalski
175. Antoni Pilch
176. Magdalena Szpilman
177. Olga Andrynowska
178. Krzysztof Podemski
179. Lech Isakiewicz
180. Marta Żakowska
181. Agata Purol
182. Paweł Nawalany
183. Marcin Zawadzki
184. Daria Wilanowicz
185. Aniela Sadowska
186. Anna Żarnowiecka
187. Rafał Haendel
188. Marta Syrwid
189. Marek Nowakowski
190. Mateusz Kijowski
191. Krystyna Redłowska
192. Sławomir Redłowski
193. Grażyna Roguż
194. Tomasz Żuczek
195. Agnieszka Budzyna
196. Marek Krasucki
197. Nina Nowakowska
198. Natalia Rapp
199. Jerzy Sobczyński
200. Anna Marcol
201. Stanisław Stasiński
202. Włodzimierz Nowak
203. Łukasz Skurczyński
204. Monika Chmarzyńska
205. Hanna Bieluszko
206. Renata Szperlińska
207. Jan Machowski
208. Dorota Bielska
209. Barbara Sielnicka-Kalmus
210. Tadeusz Jorkstas
211. Marek Kubale
212. Janusz Machowski
213. Anna Nowak
214. Dr Joanna Preizner
215. Anna Kubale
216. Jolanta Wrońska
217. Teresa Urbańska
218. Cezary Kunicki
219. Radosław Lewandowski
220. Leszek Kwiatkowski
221. Bernard Kujawski
222. Agnieszka Grabowska
223. Krystyna Kmiecik
224. Marcin Buła
225. Janusz Ossowski
226. Maria Domagała
227. Maria Tajchman
228. Kinga Zygma
229. Anna Grudzińska-Mazurkiewicz
230. Jerzy Sójka
232. Jakub Urbanik
233. Krystyna Kolwas
234. Ewa Kurowska
235. Barbara Adam
236. Marta Habior


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Jest kolejna druga Ziemia. I to jeszcze nie koniec

Jest kolejna druga Ziemia. I to jeszcze nie koniec

Przemek Berg


Badacze z ośrodka NASA, kontrolującego misję teleskopu Keplera, znaleźli kolejną planetę, którą okrzyknięto mianem drugiej Ziemi. Można powiedzieć, że zapanowała moda na odkrywanie nowych planet podobnych do naszej.

Kepler 452b jest oddalona o 1,4 tys. lat świetlnych

Kepler 452b jest oddalona o 1,4 tys. lat świetlnych

Planeta, którą nazwano Kepler 452b jest oddalona o 1,4 tys. lat świetlnych od nas i znajduje się w gwiazdozbiorze Łabędzia. Jest większa i starsza od naszej planety. Jej średnica jest o 60 proc. większa od średnicy Ziemi. Naukowcy szacują, że ma ok. 6 mld lat (to 1,5 mld więcej niż nasz Układ Słoneczny). Masy i budowy planety jeszcze nie ustalono, ale wiadomo, że planeta krąży wokół gwiazdy podobnej do naszego Słońca: – To najprawdopodobniej pierwsza planeta o skalistej budowie, na której możliwe byłoby życie – stwierdził Jeff Coughlin, naukowiec z NASA.

Odległość między Kepler 452b a jej Słońcem sprawia, że rok trwa na niej 385 dni, czyli prawie tyle co na Ziemi. Co więcej, naukowcy z dużym prawdopodobieństwem szacują, że na planecie jest woda.

Kepler-186f okrąża co 130 dni niewielką gwiazdę typu czerwony karzeł. 490 lat świetlnych od Ziemi.

Kepler-186f okrąża co 130 dni niewielką gwiazdę typu czerwony karzeł. 490 lat świetlnych od Ziemi.

Dzięki misji Keplera liczba odkrytych planet poza Układem Słonecznym wzrosła do 1030, podczas gdy kandydatek na planety jest 4696. 12 spośród odkrytych egzoplanet ma średnicę zbliżoną lub do dwóch razy większą od Ziemi. Krążą wokół gwiazd, z których 9 ma podobną wielkość i temperaturę jak nasze Słońce.

Kepler szuka drugiej Ziemi

Takich planet poszukuje teleskop Keplera i łowcy z Planet Hunters. Są wśród nich – te ze środka ciągu - bardzo podobne do Ziemi.

Takich planet poszukuje teleskop Keplera i łowcy z Planet Hunters. Są wśród nich – te ze środka ciągu – bardzo podobne do Ziemi.

Odyseja kosmicznego teleskopu Keplera trwa od marca 2009 r. Uznaje się ją za jedną z najlepszych w całej historii badań kosmosu.

Największym wyzwaniem dla należącego do NASA teleskopu Keplera było poszukiwanie drugiej Ziemi – a więc planety skalistej, niedużej, zlokalizowanej w tzw. ekosferze, czyli okrążającej macierzystą gwiazdę w odległości „w sam raz” – niezbyt dalekiej i niezbyt bliskiej.

Po zbadaniu przez teleskop 150 tys. gwiazd na pograniczu gwiazdozbiorów Lutni oraz Łabędzia, przed uczonymi ukazał się zupełnie nowy świat.

Okazało się, że planet jest znacznie więcej niż gwiazd, a tych ostatnich tylko w naszej Galaktyce jest ok. 400 mld. Zdecydowana większość spośród ok. 1700 odkrytych przez teleskop Keplera planet w niczym nie przypomina Ziemi. Są to zwykle planety znacznie od Ziemi większe i bardzo często orbitują wokół swoich gwiazd zbyt blisko, by znaleźć się w strefie ekologicznej.

Teleskop Keplera odkrywał też planety o rozmiarach Ziemi lub nawet mniejsze, na przykład znaleziona w Lutni w 2011 r. egzoplaneta Kepler-20f ma promień równy 1,034 promienia Ziemi (a jej sąsiadka Kepler-20e jest mniejsza od Wenus), ale okrąża swoją gwiazdę podobną do Słońca w 19 dni. Jest więc zdecydowanie zbyt blisko.

Niektóre z odkrywanych obcych planet nawet orbitują w strefach ekologicznych, na przykład dwie ostatnie egzoplanety z układu Kepler-62 zidentyfikowanego w 2013 r. Są jednak sporo większe i masywniejsze od Ziemi. Takie planety z kolei mają (jeśli w ogóle) najczęściej grube i gęste atmosfery, więc ciśnienie na ich powierzchniach byłoby zbyt duże dla znanych nam organizmów. By planeta mogła stać się kolebką życia, musi być spełnione wiele rozmaitych warunków.

Mimo to takich planet mogą być miliardy. Znawcy zagadnienia szacują, że aż 17 proc. gwiazd naszej Galaktyki ma planetę lub planety typu ziemskiego. Pytanie – ile z nich krąży w strefie ekologicznej? Na podstawie zebranych przez teleskop danych uczeni obliczają, że jedna na pięć gwiazd porównywalnych ze Słońcem (chodzi o gwiazdy typu żółty karzeł) ma chociaż jedną planetę typu ziemskiego, czyli o porównywalnej masie, rozmiarach i temperaturze. Żółtych karłów jest w naszej Galaktyce ok. 7 proc., czyli w przybliżeniu 30 mld. Jest czego szukać.

Inne drugie Ziemie

W styczniu tego roku naukowcy z NASA donieśli o odkryciu innej kandydatki na drugą Ziemię. Nazwano ją Kepler-186b. Planeta jest oddalona od Ziemi o 475 lat świetlnych, tzw. czerwonego karła (gwiazdę o rozmiarach mniejszych niż Słońce) okrąża w 35 dni. Jej powierzchnia jest prawdopodobnie skalista. I o 12 proc. większa od powierzchni Ziemi. Panuje na niej też podobna temperatura (0–60 stopni Celsjusza).

Do tej pory sądzono, że najbliższą Ziemi jest planeta Kepler-186f. Ma ona promień równy 1,1 promienia Ziemi – jest więc tylko trochę od Ziemi większa – i okrąża swoją macierzystą gwiazdę co 130 dni. Oznacza to, że od tej gwiazdy – w tym przypadku czerwonego karła, którego promień stanowi 0,47 promienia Słońca, dzieli ją istotnie mniejsza odległość niż ta, w jakiej Ziemia krąży wokół Słońca.

Uczeni uznają jednak, że Kepler-186f porusza się w tzw. strefie ekologicznej, czyli przestrzeni, w której nie jest ani zbyt gorąco, ani też zbyt zimno dla życia, jakie znamy. Ale czy to wystarczy, by na którejś z odkrytych planet istniało życie? Tego wciąż nie wiemy. Poszukiwanie drugiej Ziemi nie sprowadza się do pytania, czy druga Ziemia – a więc planeta o odpowiedniej masie i zajmująca przy swojej gwieździe ekosferę – gdzieś w naszej Galaktyce istnieje. Wiadomo już dzisiaj, że istnieje, a nawet że istnieje wiele takich planet! Ich odnalezienie jest tylko kwestią czasu.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


To 95-letni Żyd zasponsorował ucieczkę chrześcijan z Syrii do Polski.

To 95-letni Żyd zasponsorował ucieczkę chrześcijan z Syrii do Polski.

Michał Gąsior


Milioner żydowskiego pochodzenia finansuje pobyt w Polsce syryjskich uchodźców

Milioner żydowskiego pochodzenia finansuje pobyt w Polsce syryjskich uchodźców / Fot. YouTube/M100Sanssouci Colloquium

Podczas wojny ocalono mu życie, teraz się odpłaca

Nie byłoby akcji ewakuacji z Syrii ponad 150 chrześcijańskich uchodźców, gdyby nie 95-letni Lord Weidenfeld. Milioner z Wielkiej Brytanii wyłożył pieniądze, dzięki którym Fundacja Estera sprowadziła i zakwaterowała w Polsce Syryjczyków. Dlaczego? O swojej motywacji mówi krótko: – W 1938 roku jako żydowski chłopiec zostałem uratowany przez chrześcijan. Teraz spłacam dług wdzięczności.

Zagadka fundacji

O pomyśle udzielenia azylu 1500 uchodźcom z Syrii, którym ze względu na chrześcijańskie wyznanie groził terror Państwa Islamskiego, po raz pierwszy usłyszeliśmy na początku maja. To było spore zaskoczenie, bo oto nieznana dotąd Fundacja Estera, na czele której stoi pół Polka, pół Syryjka, ogłosiła, że ma środki na transport i zakwaterowanie w Polsce tak licznej grupy uciekinierów. O wsparcie rządu prosiła dlatego, że bez niego uchodźcy nie mogliby wydostać się z Syrii.

Dziś w Polsce jest już około 50 syryjskich rodzin, czyli ponad 150 osób. Polscy podatnicy nie płacą na nich ani grosza. Skąd więc pochodzą środki na utrzymanie syryjskich chrześcijan? Okazuje się, że za określeniem “finansowana z prywatnych pieniędzy” stoi głównie jeden człowiek – George Weidenfeld, brytyjski wydawca żydowskiego pochodzenia, który stworzył specjalny fundusz, z którego finansuje podobne akcje ratowania bliskowschodnich chrześcijan.

Ci, którzy trafili do Polski, to tylko początek. Milioner z tytułem Lorda planuje w najbliższym czasie ewakuować co najmniej 2 tys. osób. Choć Fundacja Estera nie chce zdradzać szczegółów współpracy z funduszem Weidenfelda, wiadomo, że w ramach programu, który sponsoruje, pokrywane są koszty transportu i nawet 18-miesięcznej finansowej opieki nad azylantami. To wystarczy, by skutecznie pomóc uchodźcom zacząć nowe życie.

Ratunek od wyznawców Chrystusa

Odpowiedzi na pytanie, skąd taka szczodrość brytyjskiego Lorda, dostarcza jego życiorys. Weidenfeld urodził się w 1919 roku w Austrii. Kiedy kraj znalazł się pod hitlerowską okupacją, jako żydowski chłopiec musiał uciekać. Życie uratowali mu brytyjscy kwakrzy, czyli protestanckie Religijne Towarzystwo Przyjaciół. 19-letni wówczas Weidenfeld znalazł się w w jednym z pociągów, które w latach 1938-1940 przewiozły ponad 650 dzieci z Czechosłowacji do Wielkiej Brytanii. Do dziś podkreśla, że gdyby nie pomoc chrześcijan, mógłby być jedną z ofiar Holokaustu.

I właśnie wdzięczność jest motorem napędowym działań 95-letniego milionera. W wywiadach, jakich udzielił ostatnio brytyjskim gazetom, podkreśla, że z podobnym zagrożeniem, w jakim lata temu sam się znalazł, spotykają się teraz chrześcijanie z Bliskiego Wschodu. Porównuje terror Państwa Islamskiego do terroru nazistowskich Niemiec. Wzywa, by nie czekać bezczynnie w obliczu zjawiska, które nierzadko nazywa się “współczesnym Holokaustem”.

– Mam dług do spłacenia. Moim podstawowym celem jest udzielenie chrześcijanom schronienia. Nie mogę ocalić świata, ale istnieje bardzo konkretna możliwość, by zrobić coś dla Żydów i chrześcijan. Niech inni robią, co chcą dla muzułmanów – stwierdza Weidenfeld. Taka selekcja ze względu na wyznanie co rusz ściąga na niego krytykę. Lord się jednak nie przejmuje. Mówi, że to chrześcijanie najbardziej potrzebują pomocy. W Syrii i Iraku stawia im się wybór: albo będą płacić podatek od wiary, albo czeka ich wygnanie lub śmierć.

Lord Weidenfeld

ISIS jest bezprecedensowe w swoim prymitywnym okrucieństwie […]. Gdy idzie o czystą żądzę horroru i sadyzmu, są wyjątkowi. Nigdy nie było takich kanalii, jak ci ludzie.

Wzór – brytyjski Schindler

Działania brytyjskiego milionera zostały docenione przez wiele osób na całym świecie. W Polsce zauważyła je nie tylko Fundacja Estera. Za akcję ratunku chrześcijan dziękowało Lordowi np. Towarzystwo Jana Karskiego.

Sam zainteresowany ma jedną postać, na której się wzoruje. To Nicholas Winton, Brytyjczyk, który dzięki organizacji wspomnianej akcji dziecięcych transportów w czasie II Wojny Światowej został okrzyknięty “brytyjskim Schindlerem”. Czy 95-latek może być “współczesnym brytyjskim Schindlerem”? Na pewno przez wielu już jest tak postrzegany. Inni powiedzą jednak, że miłosierdzie nie polega na tym, by od prześladowań ratować tylko ludzi jednej wiary. A reprezentantów innej “zostawiać innym”, czyli często na pewną śmierć.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


The Iran Deal Isn’t Anything Like Nixon Going to China

The Iran Deal Isn’t Anything Like Nixon Going to China

by Gabriel Scheinmann and Michael Green


Analogies, Sigmund Freud once wrote, decide nothing, but they can make one feel more at home. President Obama is explicitly comparing his diplomatic triumph with Iran to President Nixon’s opening to China in 1972. Nixon, the president explained in a July 14 interview with New York Times columnist Thomas Friedman, “understood there was the prospect, the possibility, that China could take a different path” of “very important strategic benefit to the United States” — a point repeated in supportive commentary by Fareed Zakaria, and others. Meanwhile, former Obama National Security Council official Phil Gordon has cast the president’s breakthrough with Iran as a noble contrast to the George W. Bush administration’s alleged rejection of diplomacy with North Korea, claiming that Pyongyang developed nuclear weapons because Bush refused to implement a similar disarmament framework with North Korea negotiated by President Bill Clinton.

It is not surprising that an administration that came into office rejecting geopolitics and poo-pooing strategy in favor of “don’t do stupid [stuff]” would treat history as a plaything for twitter-sized talking points. But the historical analogies most popular with the administration reveal precisely why this deal is so fraught with risk.
Nixon was right to play the China card against the Soviets in 1971 — but for reasons that simply do not apply to Iran. First, in 1971, China already had nuclear weapons and Nixon never asked Mao to abandon them. Second, the Soviet threat to Washington and Beijing, which ultimately drove the two countries together, was incalculably graver than the threat posed by the Islamic State to either Iran or the United States (the president and National Security Adviser Susan Rice have dismissed the Islamic State as “the JV team” and “not an existential threat” so perhaps they do not even really believe their own Nixon analogies). Third, the more militant, pro-Soviet faction in China led by Lin Biao had been purged by 1971, whereas Iran’s Revolutionary Guard Corps and its Quds Force are on the ascendance and, in fact, will gain billions of dollars as a result of being delisted from the sanctions list. Fourth, by 1971 China no longer posed an existential threat to major U.S. allies in Asia (Japan, though initially shocked by Nixon’s surprise opening, rushed to normalize relations with Beijing), whereas Iran does pose an existential threat to Israel and our Gulf allies, who are more likely to hedge against lost U.S. credibility than normalize with an irredentist and threatening Iran. Taiwan was the biggest strategic loser and continued cross-Strait flare-ups demonstrate that Nixon’s opening to China was not risk-free. On the whole, however, Nixon’s bold move had a strong geostrategic rationale that is almost entirely missing from Obama’s Iran policy.

polecil: Vlady Rozenbaum

The use of the 1994 Agreed Framework as a positive example of diplomacy with a nuclearizing outcast state is not a good one for supporters of the Iran deal. First of all, the Bush administration did not come into office rejecting Clinton’s Agreed Framework with Pyongyang, as Gordon alleges. There was enormous doubt about the deal — for good reasons — but in June 2001 the Bush White House announced that it would continue implementing the nuclear deal as long as North Korea did and sent a delegation to Pyongyang in October 2002 to broaden the agenda to include issues of human rights, destabilizing regional behavior, and missiles — issues ignored by Clinton’s Agreed Framework with the North and unwisely undermined by Obama’s current agreement with Iran. What scuttled the Agreed Framework was the intelligence community’s unanimous agreement in 2002 — and Pyongyang’s subsequent acknowledgment — that North Korea had been cheating on the Agreed Framework almost from the beginning by opening a clandestine path to nuclear weapons production through uranium enrichment. The North’s most senior defector, Hwang Jang-yop, told the White House in October 2003 that he had participated directly in top-level meetings in which the lead negotiator on the Agreed Framework explained the regime’s strategy would be to prevaricate on inspections of nuclear facilities for 5 to 10 years and then “confront the Americans with an even more powerful deterrent.” And so they did — a red flag when one considers the opportunities Iran will have to confound inspectors while continuing nuclear enrichment and missile activities under the current deal. 

 

There may be good arguments for diplomatic engagement with Tehran, but the administration’s historical analogies only make the case for opposition to the agreement struck with Iran on July 14.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com