Archive | September 2015

Rosz Ha-Szana dla dzieci – warsztaty

Rosz ha-Szana dla dzieci – warsztaty

Data wydarzenia: wtorek, 15 Wrzesień, 2015 – 10:00


Teatr Żydowski organizuje obchody święta Rosz ha-Szana dla dzieci. To tradycyjne święto żydowskie jest odpowiednikiem nowego roku w kalendarzu łacińskim. Żydzi będą w Rosz ha-Szana świętować rozpoczęcie roku 5776.

Spotkanie w Teatrze Żydowskim będzie dla najmłodszych widzów okazją by poznać tradycje i obrzędy związane z tą uroczystością. W ramach spotkania będzie można skosztować tradycyjnych specjałów i wziąć udział w warsztatach przy akompaniamencie muzyki.

Spotkanie poprowadzi Etl Szyc.

Wstęp wolny po potwierdzeniu obecności. Prosimy o kontakt pod numerem: tel. +48 22 850 64 50.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Israel blanketed in haze: Domestic flights canceled

Israel blanketed in haze: Domestic flights canceled

Ilana Curiel, Itay Blumenthal


Israelis woke up to a morning of yellow skies and exhausting heat, with the country being covered by a massive Middle Eastern sand storm; Environmental Protection Ministry warns against physical activities outdoors.

Heavy haze caused by a sand storm sweeping over the Middle East hung in the air throughout Israel on Tuesday morning, causing disruptions to domestic flights and leading Arkia and Israir to cancel all of their flights for the day on its Tel Aviv-Eilat line.
At least 10 flights have been delayed on the ground in Eilat because of the weather conditions.

High concentrations of breathable particles were measured in the early morning hours in areas ranging from the Golan Heights to Jerusalem. The haze will continue to spread across Israel throughout the afternoon hours, leading the ministry to issue a warning against conducting physical activities outdoors.

The sand storm in Tel Aviv (Photo: Adam Evenhaim)
The sand storm in Tel Aviv (Photo: Adam Evenhaim)

The Environmental Protection Ministry has cautioned anyone suffering from heart or lung conditions, as well as senior citizens, children, and pregnant women, from conducting strenuous physical activity outdoors. The warning additionally stated that students should avoid conducting physical activities outside of the classroom, cautioning that in severe cases, the pollution could lead to death.

The sand storm in Netanya (Photo: Ido Erez)

The sand storm in Netanya (Photo: Ido Erez)
Dr. Levana Kordova, scientific manager at the Environment Ministry’s Air Monitoring Center, explained that, “In the next few hours, the haze will cover all of Israel. We will continue to track and monitor developments. For sensitive populations, short term exposure to such dense clusters of particulates can cause a stroke, heart attacks, and even death. The storm comes in addition the existing high heat and high humidity.”

Sand storm in Tel Aviv (Photo: Moti Kimchi)

Sand storm in Tel Aviv (Photo: Moti Kimchi)
According to Dr. Kordova, “Schools should avoid exerting the students, and sports classes should be held in indoor halls.”

Thick haze (Photo: Elior Levy)
Thick haze (Photo: Elior Levy)

The ministry explained that the tiny particulates make their way into our lungs, to the area in our bloodstream where our body conducts the oxygen to carbon dioxide exchange, leading to various possible medical conditions.
We aren’t alone; several of our neighboring countries were already hit with the system on Monday. Different areas of Syria suffered the effects of the sand storm, which was severe in its scope and intensity, and caused decreased visibility across the country. Syrian official state media outlet Sana managed to break away from its reporting on the civil war to cover the storm.

Sand storm in Syria (Photo: Reuters)
Sand storm in Syria (Photo: Reuters)


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Dyplomatyczne zwyrodnienie plamki żółtej

Dyplomatyczne zwyrodnienie plamki żółtej

Andrzej Koraszewski


Jeffrey Feltman
Jeffrey Feltman

Pogarszanie się wzroku i słuchu dramatycznie zmniejsza naszą zdolność obserwowania otaczającego nas świata. Pogarszanie się wzroku u ludzi starszych wiekiem często związane jest z tzw. zwyrodnieniem plamki żółtej, które powoduje początkowo wykrzywianie się linii prostych, potem utratę widzenia centralnego, a w konsekwencji może prowadzić do całkowitej ślepoty. Podobne zjawisko obserwujemy coraz częściej w zaburzeniach widzenia organizacji międzynarodowych, rządów, szacownych niegdyś organizacji coraz częściej zaledwie udających, że bronią praw człowieka.

Rada Bezpieczeństwa Organizacji Narodów Zjednoczonych mogłaby się wydawać najwspanialszym osiągnięciem ludzkości, która zgodnie postanowiła utworzyć ciało, mające bacznie obserwować świat i zapobiegać przemocy. Organizacja Narodów Zjednoczonych liczy sobie siedemdziesiąt lat, u człowieka jest to wiek, w którym prawdopodobieństwo pojawienia się zwyrodnienia plamki żółtej niesłychanie wzrasta.

Stwierdzenie, że Rada Bezpieczeństwa ONZ jest ciałem w stanie pompatycznej wegetacji wydaje się być banałem. Na jednym polu jest jednak niebywale skuteczna, intensywnie wspiera narastanie brunatnej fali przez świadome i zorganizowane odwracanie uwagi od popełnianych przez państwa aktów przemocy przez ceremonialne i nieustające przyszywanie żółtej łaty żydowskiemu państwu jako pariasowi świata, na którego należy skierować nienawiść całej ludzkości.

Zatrzymajmy się przy jednym drobnym i z pozoru błahym wydarzeniu w codziennej pracy Rady Bezpieczeństwa. Nie rzadziej niż raz w miesiącu Rada Bezpieczeństwa jest informowana o sytuacji na Bliskim Wschodzie. Najnowszy taki briefing miał miejsce 19 sierpnia 2015r.

Częstotliwość informowania Rady Bezpieczeństwa ONZ o sytuacji na Bliskim Wschodzie wydaje się ze wszech miar zrozumiała. Ostatecznie jest to region w ogniu. Liczba zabitych w Syrii zbliża się do ćwierć miliona, wielokrotnie więcej jest rannych, wiele milionów zostało uchodźcami. Wojna trwa również w sąsiednim Iraku, gdzie jedna z najbardziej barbarzyńskich organizacji współczesnego świata morduje ludzi tysiącami, gwałci, torturuje, oficjalnie wprowadziła niewolnictwo, pali kościoły i meczety, niszczy światowej klasy zabytki. Finansowane i zbrojone przez Iran milicje utrzymują stan ciągłej wojny domowej w Libanie, walczą w Syrii, w Jemenie, dokonują aktów terrorystycznych w innych krajach arabskich i prowadzą działania przeciwko Izraelowi. Iran od lat podgrzewa konflikt szyicko-sunnicki, co wzmacnia i bez tego silny terroryzm sunnicki. W samym Iranie w więzieniach torturuje się i morduje przedstawicieli opozycji, na ulicach publicznie wiesza się gejów, mniejszości religijne poddawane są bezlitosnej dyskryminacji. Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że Bliski Wschód zasługuje na ciągłą uwagę Rady Bezpieczeństwa ONZ.

Najnowszy raport podsekretarza generalnego do spraw politycznych, Jeffrey’a Feltmana, zaczyna się tak:

Pani Prezydent, członkowie Rady Bezpieczeństwa

Zwracam się do was w czasie, gdy w sposób widoczny wzrasta ryzyko konfliktu izraelsko-palestyńskiego. W ubiegłym miesiącu byliśmy świadkami pozbawionych wszelkich skrupułów zbrodni nienawiści ekstremistycznych elementów, nagannej odwetowej przemocy, prowokacji w świętych miejscach Jerozolimy i niepokojącego wzrostu liczby rakiet wystrzeliwanych z Gazy w kierunku Izraela.

W najbliższych dniach będziemy mieli rocznicę zakończenia ostatniego wyniszczającego konfliktu w Gazie – konfliktu z którego Palestyńczycy z Gazy jeszcze się nie podnieśli…

Podsekretarz generalny nie powiedział ilu ludzi zostało przez ten rok zabitych w Syrii, prawdopodobnie tylko dlatego, że ONZ od ponad roku zaprzestała podawania informacji o ofiarach w Syrii ze względu na trudności ze zbieraniem danych. Nie podał informacji o ofiarach ISIS, o zabitych i rannych w Jemenie, nie wspomniał o tragedii Jazydów i Kurdów. Podsekretarz generalny przeszedł do tragedii podpalenia w palestyńskiej wsi Duma na Zachodnim Brzegu, gdzie w pożarze zginęło 18 miesięczne dziecko, którego ojciec zmarł kilka dni później zaś matka i czteroletnie dziecko nadal walczą o życie.

Podsekretarz generalny nie mówił, że sprawców nadal nie złapano, że jedynym dowodem, że dokonali tego żydowscy ekstremiści, jest napisane na murze hebrajskie słowo. Podsekretarz generalny nie miał wątpliwości, co zgrabnie podparł stanowczą reakcją izraelskiego premiera, który w odróżnieniu od polityków palestyńskich traktujących swoich terrorystów jak bohaterów, domaga się ścigania sprawców zbrodni, niezależnie czy są nimi Żydzi, czy ktokolwiek inny.

Sierpniowa informacja o sytuacji na Bliskim Wschodzie dla Rady Bezpieczeństwa ONZ ma 1769 słów, z tego 174 poświęcone są sytuacji w Libanie i Syrii. Nie pojawia się nazwa ISIS nie ma Jemenu. Oto co podsekretarz generalny miał do powiedzenia o całej reszcie Bliskiego Wschodu poza Izraelem i Gazą:

Kilka słów na temat sytuacji w Libanie i Syrii.

W Syrii według doniesień naloty lotnictwa syryjskiego na plac targowy w mieście Douma 15 i 16 sierpnia 2015 zabiły lub raniły 300 cywilów, i były jednymi z najkrwawszych od początku konfliktu, który zaczął się w marcu 2011. To jeszcze jedna ze zbrodni, z której ci, którzy są za nią odpowiedzialni, powinni być rozliczeni. Akty wrogości muszą się skończyć i strony muszą okazać autentyczną wolę rozwiązania konfliktu przez nieodwracalne polityczne przesunięcia i zaangażowanie się w wysiłki Specjalnego Wysłannika Sekretarza Generalnego, jak do tego wezwano w Oświadczeniu Prezydium Rady Bezpieczeństwa.

W Libanie spory polityczne w dalszym ciągu utrudniają prawidłowe funkcjonowanie libańskich instytucji państwowych mimo chwalebnych wysiłków premiera Salema, aby kierować pracami rządu. W dalszym ciągu wzywamy przywódców libańskich, aby bez dalszej zwłoki i odpowiedzialnie wypełnili prezydencką pustkę. Sytuacja na Błękitnej Linii i obszarach działania UNIFIL-u pozostaje spokojna, mimo niemal codziennych naruszeń libańskiej przestrzeni powietrznej przez izraelskie lotnictwo.

Podsekretarz generalny nie słyszał nic o żadnym Hezbollahu w Libanie, ani o miastach i wsiach atakowanych przez ISIS, ani o terroryzowaniu przez Hezbollah chrześcijańskich i sunnickich mieszkańców tego kraju.

Miesiąc temu podobny raport o sytuacji na Bliski Wschodzie przedstawił Specjalny Koordynator Rady Bezpieczeństwa na Bliski Wschód, Nikolai Mladenow, który rozpoczął swoje wystąpienie słowami:

„Pozwólcie, że zacznę od przekazania najgorętszych życzeń dla moich muzułmańskich kolegów i ich rodzin z okazji Eid Al-Fitr i zakończenia miesiąca Ramadanu.” Następnie poinformował, że konflikt izraelski-palestyński jest coraz silniej splątany z tektonicznymi wstrząsami na Bliskim Wschodzie.

„Patrząc na rozległą transformację regionu jest rzeczą konieczną, być może w stopniu większym niż wcześniej, znalezienie permanentnego rozwiązania, opartego na idei dwóch państw, Izraela i niepodległej, pokojowej i gospodarczo silnej Palestyny, żyjących obok siebie w pokoju, bezpieczeństwie i wzajemnym poszanowaniu.”

Dyplomaci Rady Bezpieczeństwa na oko sprawiają wrażenie zdrowych na umyśle, może im jednak dokuczać daleko posunięta degeneracja żółtej plamki połączona z chroniczną potrzebą przyszywania żółtej łaty Żydom, co pozwala im na peryferyjne dostrzeganie zdeformowanego Izraela mimo całkowitej utraty widzenia centralnego.

Rada Bezpieczeństwa zatwierdziła i rozszerzyła niedawno osławioną umowę Zachodu z Iranem, którą najdrastyczniejszym jak dotąd komentarzem opatrzył szwajcarski ambasador w Iranie, Giulio Haas, który zorganizował w czwartek, 27 sierpnia 2015, wielką konferencję biznesmenów irańskich i szwajcarskich w Zurichu. (Jak wiadomo, Szwajcaria, zawsze neutralna dziewica, była prawdopodobnie największym beneficjentem Holocaustu.) Na konferencji ambasador Haas zachęcał do jak najlepszego wykorzystania możliwości jakie otworzyła umowa z Iranem, a dla poprawienia ducha tego spotkania pokazał na wielkim ekranie obrazek pokojowych gołąbków z flagami USA i Iranu załatwiających się na głowie izraelskiego premiera.

Rząd szwajcarski wyraził nadzieję, że nikogo ten żart nie uraził.

Degeneracja żółtej plamki w kołach dyplomatycznych Europy i Ameryki wydaje się przyjmować zastraszające rozmiary. Jednak twierdzenie, że atmosfera przypomina coraz bardziej lata trzydzieste ubiegłego wieku wywołuje głośne oburzenie.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Holocaust-Era Images Show Jewish Children in School

Holocaust-Era Images Show Jewish Children in School

Erica Terry


jewish students

Yad Vashem paid tribute to the start of a new school year this week, sharing some rare photos of Holocaust-era children likewise taking to the classroom.

In the images, viewers can see Jewish pupils with their teachers, in their schools, and on the playground before, during and after World War II.

Yad Vashem is Israel’s Holocaust museum and trust, and dedicates itself to preserving the memories of the Shoah.

From Yad Vashem:

As the new school year begins, please view and share these special photos of Jewish schoolchildren before, during and immediately after the Holocaust.

jewish children


jewish students


jewish kids


jewish kids

Read more: Holocaust-Era Images…


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Fotoreportaż. Dana Rothschild w Autonomii Palestyńskiej

Fotoreportaż. Dana Rothschild w Autonomii Palestyńskiej

Dana Rothschild


Postanowiłam pojechać na wycieczkę organizowaną przez…. Machsom Watch… tak tak… moi spadkobiercy mało nie spadli z krzeseł ze śmiechu, jak ich zawiadomiłam o tym moim pomyśle… Powiedziałam też reszcie redakcji portalu, że jak nie wrócę żywa, to żeby ładnie ogłosili, że zginęłam na posterunku… a co? Nie na posterunku?

Zapisałam się i parę dni przed terminem wycieczki dostałam tzw. program.

Nu, zwiedzanie trwało 8,5 godziny, jeśli tak można nazwać 8 godzin prania mózgów. Nie mogę tutaj niestety zrelacjonować słowo w słowo ośmiogodzinnych “wyjaśnień” pani przewodniczki, więc będą tylko krótkie zdania, które powtarzały się przez całą wycieczkę, w każdym miejscu koło którego przejeżdżaliśmy lub zatrzymywaliśmy się.

Już początek był “świetny”. Pani przewodniczka się przedstawiła.

– Jestem wolontariuszką Machsom Watch, jestem lewicowa, nie używam żadnych innych terminów, tylko „tereny okupowane”, „Palestyńczycy”, „osiedla” i „osadnicy” i nie będzie tutaj żadnych dyskusji politycznych. Machsom Watch istnieje od 14 lat i skupia 300-350 kobiet, które obserwują co się dzieje na punktach kontroli granicznej, czyli tzw. check points. [Check point po hebrajsku to właśnie „machsom”] Oprócz tego organizacja ma dodatkowe zajęcia: lekcje angielskiego i hebrajskiego dla dzieci, nauka wyrobów artystycznych i innych, żeby Palestyńczycy mogli je robić, sprzedawać i zarabiać pieniądze, pomoc w otrzymywaniu pozwoleń na pracę w Izraelu, bezpłatna pomoc prawna – powiedziała przewodniczka.

Innymi słowy „ja mówię co chcę, a wy macie zamknąć buzie, nie ma dyskusji”…

Potem ruszyliśmy w drogę i się zaczęło: “Qalkilya to miasto oblężone, teraz wjeżdżamy w strefę zwana „kav ha-tefer”, to ta między zieloną linią a strefą C, widzicie, nie ma żadnego przejścia, nie ma żołnierzy, nie ma sprawdzania dowodów osobistych, bo Izrael uważa, ze to ziemie izraelskie. A teraz dojeżdżamy do tzw. „przejścia rolniczego”, które jest zamknięte. Tylko dwa razy w tygodniu otwiera się je dla rolników, którzy chcą przewieźć swoje produkty, ale jak znajdzie się tam jakiś, który zechce przewieźć lodówkę, to już żołnierze nie pozwalają” i dodała sarkastycznie: „Dlaczego nie pozwalają? Bo tak im się chce, bo chcą zgnoić Palestyńczyków”. Tutaj wtrąciła się Polanija (czyli polska Żydówka) numer 1 (byłyśmy tam trzy) i zapytała się czy to żołnierze nie pozwalają, czy wojsko i usłyszeliśmy: “wojsko, ale wojsko czy żołnierze to to samo”.

„Nie, nie to samo, bo żołnierz nie może sam wg własnego widzimisię podejmować takich decyzji”, powiedziała Polanija numer 1.

Dalej pani przewodniczka wyjaśniła, że po drugiej stronie tego przejścia rolniczego i za płotem leży wioska Hableh, ale ziemie mieszkańców Hableh leżą po drugiej stronie między płotem a przejściem i oni nie mogą uprawiać swoich ziem i w ogóle nie mają prawa przebywać po tej stronie przejścia. Nu, rozejrzałam się ciutko i widzę piękne szkółki ogrodnicze, arabskie oczywiście, wiec jak to ja, uprzejmie się zapytałam, gdzie mieszkają ci Arabowie, którzy są właścicielami tych szkółek, jak i pracownicy arabscy i usłyszałam, że to są mieszkańcy Hableh i mogą przechodzić i właśnie mieć te swoje szkółki i mogę tam kupić sobie roślinki „dużo taniej niż w Izraelu”. Powiedziałam wtedy pani przewodniczce, ze ja trochę nie rozumiem, jak to może być, że nie wolno im przebywać na tej przejętej przez Izrael ziemi w „strefie szwu”, ale jednak przebywają. Pani wolontariuszka zmieniła temat, wiec niestety, nie mogę wam powiedzieć, dlaczego im nie wolno, ale wolno. Wycieczka rzuciła się na kwiatki i inne warzywa i owoce, które są dużo tańsze niż w Izraelu i ostatecznie trzeba pomoc biednym Palestyńczykom i się obkupić. Nic nie kupiłam, tylko robiłam zdjęcia (dużo zdjęć robiłam z okna autobusowego) i się rozglądałam.

Nu, zwiedzanie trwało 8,5 godziny, jeśli tak można nazwać 8 godzin prania mózgów. Nie mogę tutaj niestety zrelacjonować słowo w słowo ośmiogodzinnych “wyjaśnień” pani przewodniczki, więc będą tylko krótkie zdania, które powtarzały się przez całą wycieczkę, w każdym miejscu koło którego przejeżdżaliśmy lub zatrzymywaliśmy się.

Już początek był “świetny”. Pani przewodniczka się przedstawiła.

– Jestem wolontariuszką Machsom Watch, jestem lewicowa, nie używam żadnych innych terminów, tylko „tereny okupowane”, „Palestyńczycy”, „osiedla” i „osadnicy” i nie będzie tutaj żadnych dyskusji politycznych. Machsom Watch istnieje od 14 lat i skupia 300-350 kobiet, które obserwują co się dzieje na punktach kontroli granicznej, czyli tzw. check points. [Check point po hebrajsku to właśnie „machsom”] Oprócz tego organizacja ma dodatkowe zajęcia: lekcje angielskiego i hebrajskiego dla dzieci, nauka wyrobów artystycznych i innych, żeby Palestyńczycy mogli je robić, sprzedawać i zarabiać pieniądze, pomoc w otrzymywaniu pozwoleń na pracę w Izraelu, bezpłatna pomoc prawna – powiedziała przewodniczka.

Innymi słowy „ja mówię co chcę, a wy macie zamknąć buzie, nie ma dyskusji”…

Potem ruszyliśmy w drogę i się zaczęło: “Qalkilya to miasto oblężone, teraz wjeżdżamy w strefę zwana „kav ha-tefer”, to ta między zieloną linią a strefą C, widzicie, nie ma żadnego przejścia, nie ma żołnierzy, nie ma sprawdzania dowodów osobistych, bo Izrael uważa, ze to ziemie izraelskie. A teraz dojeżdżamy do tzw. „przejścia rolniczego”, które jest zamknięte. Tylko dwa razy w tygodniu otwiera się je dla rolników, którzy chcą przewieźć swoje produkty, ale jak znajdzie się tam jakiś, który zechce przewieźć lodówkę, to już żołnierze nie pozwalają” i dodała sarkastycznie: „Dlaczego nie pozwalają? Bo tak im się chce, bo chcą zgnoić Palestyńczyków”. Tutaj wtrąciła się Polanija (czyli polska Żydówka) numer 1 (byłyśmy tam trzy) i zapytała się czy to żołnierze nie pozwalają, czy wojsko i usłyszeliśmy: “wojsko, ale wojsko czy żołnierze to to samo”.

100 2600

100 2601


Czytaj dalej tu: Dana Rothschild w Autonomii Palestyńskiej


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com