Archive | October 2015

Nie tylko Jedwabne… “Miasta śmierci” na Podlasiu.

Nie tylko Jedwabne… “Miasta śmierci” na Podlasiu. “Polacy stopniowo uczyli się zabijać Żydów”

   Przemysław Średziński


Pomnik poświęcony ofiarom mordu w Jedwabnem

Książka “Miasta śmierci. Sąsiedzkie pogromy Żydów” autorstwa dr. Mirosława Tryczyka pojawi się w księgarniach 21 października i zapewne wywoła burzę. Autor opisuje w niej bestialskie mordy, których dokonano nie tylko w Jedwabnem, ale też w kilkunastu innych miastach i wsiach Podlasia. W swoich badaniach korzystał m.in. z materiałów zgromadzonych w IPN, zeznań świadków zbrodni złożonych w śledztwach, materiałów radzieckich, niemieckich i instytutu Yad Vashem.

Przemysław Średziński: Impulsem do napisania książki “Miasta śmierci” była historia rodzinna?

Dr. Mirosław Tryczyk*: Dziadek pochodzi z Podlasia. Był osobą o dość mocno antysemickich poglądach, podobnie zresztą jak mój ojciec. Ja się gdzieś przez całe życie z tą sytuacją mierzyłem, z nastrojem antysemickim, który funkcjonował u nas w domu. Chciałem stawić temu czoło, tym bardziej, że (ja w książce o tym nie pisałem) we wsi, z której się wywodzimy, znaleziono w 2011 roku masowe groby Żydów. I to był dla mnie impuls do pracy. Zacząłem szukać w archiwach i odkrywać kolejne miejsca. Materiał urósł tak, że musiałem napisać tę książkę.

Pisze Pan, że zanim doszło do pogromów na Podlasiu, występowały tam “nastroje pogromowe”. Kto za nimi stał?

Trzeba pamiętać o tym, że wschód II RP, a zwłaszcza tereny obecnego Podlasia zarówno po obecnej polskiej jak i białoruskiej stronie granicy, był zdominowany przez środowiska narodowe. To widać w statystykach, wynikach wyborów, składach rad gminnych i miejskich z lat 30. ubiegłego wieku z tego terenu. W Jedwabnem oraz miasteczkach wokół niego przeważały nastroje, które określiłbym jako skrajnie narodowe. We wsiach zwolennicy Obozu Narodowo-Radykalnego dokonywali zamachów bombowych na Żydów. Organizowano marsze antyżydowskie, bojkoty sklepów, oblewanie naftą produktów i bicie Polaków, którzy kupowali w sklepach żydowskich. Warto przypomnieć, że już w latach 30. policja powstrzymała pogrom w Radziłowie. Te akcje narodówki były powszechne. Do tego dochodziły tzw. akcje wychowawcze, ale w tym negatywnym znaczeniu tego słowa. Świadectwa, do których dotarłem, mówiły na przykład, że na lekcjach religii dzieciom kazano trzymać bułkę w zębach przez całą lekcję – za karę, bo ją kupiły w żydowskiej piekarni. Opowiadano dzieciom, że Żydzi są odpowiedzialni za śmierć Chrystusa.

Ale to nie wzięło się z niczego i nie pojawiło się ot tak?

To wszystko miało swoje korzenie w głębokiej narracji antysemickiej, która dominowała na tym terenie za pośrednictwem lokalnej prasy, wypowiedzi sołtysów i kazań w kościołach. Trzeba także pamiętać, że narodowy, ale też antysemicki i antybolszewicki ton wypowiedzi był nadawany przez miejscową inteligencję, głównie nauczycieli – co mnie wprawiło w szczególne przerażenie. Okazało się, że w kilku miastach za pogromami stali właśnie przedstawiciele miejscowego nauczycielstwa np. w Rajgrodzie czy Szczuczynie.

W książce pisze Pan też o niechlubnej roli miejscowego kleru.

Współcześni badacze historii Kościoła na tamtym terenie podkreślają nasycenie lokalnego kleru poglądami narodowymi i nacjonalistycznymi. Gdy już trwały rozciągnięte w czasie pogromy, tak jak np. w Radziłowie, ksiądz Aleksander Dołęgowski bardziej podsycał te nastroje niż je tonował. Chociaż nie należy przy tym zapominać o postawie księdza Bolesława Czarkowskiego z Brańska, który wyraził swój głęboki sprzeciw wobec nastrojów antysemickich i pogromowych, co chyba zadecydowało, że pogromu w Brańsku nie było. Ale to też pokazuje, jaki był wpływ miejscowego kleru na rozwój wydarzeń. Mógł on podsycać nastroje, ale mógł je też tonować. W 14 badanych przeze mnie miejscowościach dominowała niestety ta pierwsza postawa.

A na czym opierano ideologię?

Taką ostateczną kalką ideologiczną, którą udało się zbudować środowiskom narodowym, była teza: Żyd-bolszewik. Takie zestawienie ideologiczne, które udało się zaszczepić lokalnej ludności, miało charakter decydujący, zwłaszcza jeśli wziąć pod uwagę, że te tereny wpadły pod okupację sowiecką po 17 września 1939 r. Było ono krzywdzące dla miejscowych Żydów tym bardziej, że przed wybuchem II wojny, starali się oni bardzo manifestować swoje lojalne, obywatelskie wobec Rzeczpospolitej postawy. Wstępowali do wojska, przeprowadzali zbiórki pieniędzy dla armii. W czasie okupacji sowieckiej razem z Polakami byli wywożeni na Sybir. Choć zdarzali się oczywiście i tacy, którzy kolaborowali z Sowietami, podobnie zresztą jak niektórzy z miejscowych Polaków.

Mirosław Tryczyk, \

Czytaj dalej tu: Nie tylko Jedwabne… “Miasta śmierci” na Podlasiu.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Wyzwolenie naszej Jerozolimy

Wyzwolenie naszej Jerozolimy

Daniel C. Greenfield Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska



Kiedy Legion Arabski z Jordanii zajął połowę Jerozolimy, przeprowadził czystkę etniczną populacji żydowskiej i anektował miasto – jedynym państwem, które uznało tę aneksję była wówczas Wielka Brytania, która dostarczyła również oficerów, broni i szkolenia Legionowi, umożliwiając ten podbój. Oficerowie, tacy jak pułkownik Bill Newman, major Geoffrey Lockett i major Bob Slade, pod dowództwem Glubba Paszy, lepiej znanego jako generał John Bagot Glubb, którego syn później nawrócił się na islam, najechali Jerozolimę i użyli sił muzułmańskich, którymi dowodzili, by umożliwić podział i czystkę etniczną Jerozolimy.

Od tego czasu tamta aneksja i czystka etniczna uzyskały międzynarodowy mandat. W jakiejkolwiek innej sprawie byłoby całkowicie niewyobrażalne potępienie przez społeczność międzynarodową ludzi z grupy „wyczyszczonej” etnicznie, którzy przeżyli próbę ludobójstwa, za powrót do miasta, w którym żyli. Jest jednak standardową polityką Departamentu Stanu i Foreign Office potępianie Żydów za mieszkanie w tych częściach Jerozolimy, które zostały oczyszczone etnicznie przez muzułmanów, nazywanie ich „osadnikami” żyjącymi w „osiedlach” i opisywanie ich jako „przeszkody dla pokoju”. Pokoju opartego na zaaprobowaniu czystki etnicznej.

Określanie żydowskich domów w Jerozolimie, będącej jednym z najstarszych miast świata, miastem, które wszystkie trzy religie regionu kojarzą z Żydami i historią żydowską, mianem “osiedli” jest triumfem wypaczonego języka, przed którym Orwell musiałby uchylić kapelusza. Jak można mieć „osiedle” w mieście starszym of Londynu i Waszyngtonu? Żeby to zrozumieć, trzeba zapytać dyplomatów z Londynu i Waszyngtonu, którzy twierdzą uparcie, że kolejna runda kompromisów izraelskich przyniesie pokój w całym regionie.

Powiadają, że w Jerozolimie są trzy religie, ale w rzeczywistości są tam cztery religie. Czwartą religią jest prawdziwa Religia Pokoju, ta, która nieustannie żąda krwawych ofiar, by umożliwić pokój, która twierdzi uporczywie, że będzie pokój, kiedy wygna się Żydów z Judei i Samarii, wygna z ich domów w Jerozolimie i znowu uczyni z nich tułaczy i żebraków. Co dziwne, ta religia nie ma na imię islam – to jest dyplomacja.

Dyplomacja powiada, że granice 1948 r. ustanowione przez najeźdźcze armie arabskie, powinny być ostatecznymi granicami i że kiedy Izrael zjednoczył rozdarte miasto w 1967 r., był to akt agresji, podczas gdy kiedy siedem armii arabskich najechało na Izrael w 1948 r., był to prawomocny sposób ustalania granic. Kiedy Jordania etnicznie wyczyściła wschodnią Jerozolimę, ustaliła standard, który Izraelczycy są zobowiązani dochowywać do dziś przez trzymanie się z dala od wschodniej Jerozolimy.

Wiceprezydent Biden tak zdenerwował się, że władze miejskie Jerozolimy częściowo zatwierdziły budowę kilku budynków w mieście podczas jego wizyty, że dostał jednego ze swoich legendarnych napadów złości. Hillary Clinton zajrzała do MSNBC, żeby powiedzieć Andrei Mitchell, iż “To była obraza. I była to obraza nie tylko wobec Wiceprezydenta, który na to nie zasłużył”. David Axelrod przeglądał swój słownik synonimów i wyłonił się nazywając to “afrontem” i “obelgą”. Dwa za cenę jednego.

Artykuły redakcyjne w gazetach potępiały rząd izraelski za ciężką zniewagę wobec administracji Obamy. „Prowokacja Izraela” krzyczała pogrubioną czcionką „Chicago Tribune”, opisując to jako „bombę dyplomatyczną”, która wybuchła Bidenowi w twarz. „Atlantic”, ochoczy do włączenia się w licytację metafor, pisał o Izraelu wymierzającym Bidenowi policzek. Dołączyła horda innych publicystów, żeby opisać, jak Izraelczycy kopali i bili biednego wiceprezydenta, trzymając jego głowę w muszli sedesowej.

To czy Joe Biden był ofiarą Żydów, czy też Żydzi byli ofiarami Joe Bidena, jest kwestią perspektywy. Administracja Hitlera bardzo się zdenerwowała, kiedy odkryli, że żydowscy sportowcy będą brać udział w Olimpiadzie w Berlinie w 1936 r. Kiedy dokonujesz czystki etnicznej, ofiary mają pozostać niewidoczne. Jest w złym guście pokazanie się i zdobycie złotych medali na Olimpiadzie albo też odbudowywanie swoich zniszczonych synagog. Jest to obraźliwe dla czyścicieli etnicznych i ich wspólników.

Brzmi to jak ostre oskarżenie, ale jest całkowicie i niezaprzeczalnie prawdziwe

Kiedy muzułmanie wprowadzają się do żydowskiego miasta, biedny Joe nie płacze, że został zbombardowany dyplomatycznym afrontem i pobity menorą. Kiedy kraje muzułmańskie finansują budowę muzułmańskich domów w Izraelu, nie ma gniewnych oświadczeń Clinton i żadnego walenia słownikiem synonimów przez Davida Axelroda. Muzułmańskie domy w Jerozolimie lub gdziekolwiek indziej w Izraelu nie są problemem. Problemem są tylko domy żydowskie. Nie chodzi o Izrael. Gdyby chodziło o Izrael, to Arabowie z obywatelstwem izraelskim powodowaliby równie głośne wycie Bidena. Tylko Żydzi są problemem.

Cały Proces Pokojowy jest w rzeczywistości przedłużonym rozwiązaniem najnowszego etapu Problemu Żydowskiego. Problemem, jak to stwierdziło tak wielu dyplomatów, jest to, że Żydzi żyją w miejscach, których chcą Arabowie. Przed 1948 r. Żydzi żyli w Gazie, ale zostali stamtąd wygnani, wrócili, a potem zostali znowu wygnani przez własny rząd, który podporządkował się żądaniom międzynarodowym. Teraz tylko Hamas żyje w Gazie i bez Żydów jest tam tak pokojowo i przyjemnie jak w Niemczech nazistowskich.

Są jednak nadal Żydzi na Zachodnim Brzegu i trzeba się ich stamtąd pozbyć. Kiedy wygna się wystarczająco dużo Żydów, zapanuje pokój. To nie jest akapit z Mein Kampf ani jakieś szalone kazanie z telewizji Autonomii Palestyńskiej – to jest konsensus społeczności międzynarodowej. Ten konsensus stwierdza, że jedynym powodem, dla którego nadal nie ma pokoju, jest to, że niewystarczająco dużo Żydów zostało wygnanych ze swoich domów. Czystka etniczna na rzecz pokoju nie poszła wystarczająco daleko.

Będzie pokój, kiedy znikną wszyscy Żydzi. To jest z pewnością niezaprzeczalne. Spójrzcie tylko na Gazę, albo na Egipt, Irak lub Afganistan, który ma w sumie dwóch Żydów i obaj dobrze po siedemdziesiątce. Albo na Pakistan, Arabię Saudyjską i Syrię, gdzie pokój panuje teraz, kiedy wszyscy Żydzi zniknęli. Ktoś mógłby powiedzieć, że przemoc wydaje się wzrastać proporcjonalnie do liczby muzułmanów, ale wszyscy wiemy, że byłaby to wypowiedź rasistowska. Z drugiej strony sugerowanie, że przemoc rośnie wraz z liczbą Żydów żyjących na ziemi, której chcą muzułmanie, jest tylko dyplomacją. Jest faktem zdroworozsądkowym, o którym wszyscy mający coś wspólnego z polityka zagraniczną wiedzą, że jest prawdą.

Skąd będziemy wiedzieć, kiedy muzułmanie mają już całą ziemię, której chcą? Kiedy ustanie przemoc. Wszyscy wiedzą, że porozumienia nic nie znaczą. Niezależnie od tego ile podpisze się kawałków papieru, bomby i rakiety nadal wybuchają; rzeczywiste, takie które zabijają ludzi, nie fikcyjne, które denerwują wiceprezydentów. Jedynym sposobem osiągnięcia porozumienia jest szukanie po omacku, oddawanie parceli za parcelą ziemi, aż wybuchy ustaną lub aż muzułmanie spełnią swój pierwotny cel zepchnięcia Żydów do morza.

Jest to cudowna rzecz w dyplomacji, jeśli jesteś dyplomatą, i straszna rzecz, jeśli jesteś kimkolwiek innym i nie masz bezpiecznej ucieczki, kiedy dyplomacja zawiedzie. A dyplomacja w tym regionie zawsze zawodzi. Camp David i każde porozumienie, jakie Izrael zawarł z krajami muzułmańskimi, nie jest warte papieru, na którym go spisano.

W 1966 r. Jerozolima była miastem rozdartym na dwoje, rozdzielonym drutem kolczastym i kulami snajperów muzułmańskich. Dyplomacja nie zjednoczyła tego miasta. Izrael prowadził dyplomację niemal do gorzkiego końca, aż zrozumiał, że nie ma żadnego wyboru i musi walczyć. Izrael nie rzucił się radośnie w wojnę, jego przywódcy robili, co mogli, by uniknąć konfliktu, prosząc społeczność międzynarodową o interwencję i powstrzymanie Egiptu przed rozpoczęciem wojny.

Kiedy Izrael poszedł na wojnę, jego przywódcy nie chcieli wyzwalać Jerozolimy, chcieli, by Jordania pozostała neutralna. Także, kiedy Jordania wkroczyła do wojny, nie chcieli wyzwalać miasta. Opatrzność i wrogość muzułmanów zmusiła ich do wyzwolenia Jerozolimy i zmusiła ich do zatrzymania jej. Teraz niektórzy z nich chcieliby ją oddać jako kolejną ofiarę krwawemu bóstwu dyplomacji, którego ołtarz ocieka krwią i palonymi ofiarami.

Kiedy obchodzimy Jom Jeruszalajim, Dzień Jerozolimy, ważne jest pamiętanie, że miasto jest zjednoczone i wolne, ponieważ zawiodła dyplomacja. Największy triumf zdarzył się, ponieważ dyplomacja okazała się beznadziejna i bezużyteczna w odstraszeniu ludobójczych ambicji muzułmańskich. Gdyby Izrael poddał się naciskom międzynarodowym i gdyby Nasser był tak subtelny jak Sadat, to Wojna Sześciodniowa wyglądałaby jak Wojna Jom Kippur, ale walki odbywałyby się w granicach z 1948 r. – i Izrael najprawdopodobniej nie istniałby dzisiaj.

Kiedy Żydzi wspominają wielki triumf Dnia Jerozolimy, czyściciele etniczni i ich wspólnicy zajęci są szukaniem sposobów na wygnanie Żydów z Jerozolimy, z miasteczek, wsi i miast. Nie chodzi o arabskich mieszkańców Jerozolimy, którzy wielokrotnie zapewniali, że chcą pozostać częścią Izraela. Nie chodzi o pokój, który nie pojawił się po poprzedniej rundzie ustępstw i nie pojawi się także po tej. Chodzi o rozwiązanie problemu żydowskiego.

Jak długo Żydzi pozwalają definiować siebie jako problem, będzie bardzo wielu ofiarujących rozwiązanie. A rozwiązanie nieodmiennie polegają na zrobieniu czegoś z Żydami. Jest zrozumiałe, że jeśli Żydzi są problemem, rozwiązaniem jest przeniesienie ich lub pozbycie się ich. Krwawy bóg dyplomacji zawsze zakłada, że to oni są problemem. Jest mniej kłopotów przy definiowaniu Żydów jako problemu, niż byłoby przy definiowaniu muzułmanów jako problemu. Same liczby pokazują, że tak jest.

Dzień Jerozolimy jest przypomnieniem, czym jest prawdziwy problem i jakie jest rzeczywiste rozwiązanie. Problemem jest muzułmańska okupacja Izraela. Problemem jest islamizacja Jerozolimy. Problemem jest muzułmańska przemoc w poparciu muzułmańskiej okupacji Izraela i wszystkich innych miejsc. Izrael jest rozwiązaniem. Tylko kiedy wyzwolimy się od kłamstw, kiedy przestaniemy wierzyć, że jesteśmy problemem i zrozumiemy, że jesteśmy rozwiązaniem. Tylko kiedy uwolnimy się od Joe Bidenów i Peterów Beinartów, Jimmy Carterów i ludzi takich jak Barack Obama, Gilad Atzmon i Jeremy Ben Amin. Tylko wtedy wyzwolenie, które zaczęło się w 1967 r. zostanie dopełnione.


Daniel Greenfield
Amerykański pisarz i publicysta, mieszka w Nowym Jorku. Prowadzi stronę internetową Sultan Knish


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Fox News Blames Jews for Dying During the Holocaust

Fox News Blames Jews for Dying During the Holocaust: What is Happening to America?

Ring of Fire Staff


article-2518619-1B7B9B40000005DC-700_634x422

Fox News medical consultant, Dr. Keith Ablow, states that Ben Carson is right that the Jews in Germany were weak and scared, and significantly contributed to their massacre. Ablow and Carson claim that Jews should have taken up arms, refused to cooperate with the Germans, and began a rebellion. They should have done this even though they had no idea at the time they were being placed on trains and being shipped to death camps.

Dr. Ablow wrote the following, which is posted at FoxNews.com:

If Jews in Germany had more actively resisted the Nazi party or the Nazi regime and had diagnosed it as a malignant and deadly cancer from the start, there would, indeed, have been a chance for the people of that country and the world to be moved to action by their bold refusal to be enslaved.

Yes, that would have required immeasurable courage. Yes, that would have required unspeakable losses. But is that not the lesson of the Old Testament? Does not Abraham bind his son Issac to an altar, willing to sacrifice his son’s life to God’s Word—to the truth? Must not we all be ready to sacrifice ourselves to stand in the way of evil?

Granted, I was not there. Granted, hindsight is 20/20. But it turns out it was a bad idea for any Jew to have turned over a gun. It was a bad idea for any Jew to have boarded a train. It was a bad idea for any Jew to have passed through a gate into a camp. It was a bad idea for any Jew to do any work at any such camp. It was a bad idea for any Jew to not attempt to crush the skull or scratch out the eyes of any Nazi who turned his back for one moment. And every bullet that would have been fired into a Nazi coming to a doorway to confiscate a gun from a Jew would have been a sacred bullet

It is beyond offensive for Fox News to publish any type of suggestion that the Jews are to blame for the massacre of 6,000,000 Jews by the Nazi regime. Moreover, it fails to address the fact that the Nazis also killed approximately 5,000,000 non-Jews. Were these other 5,000,000 people simply cowards and weak who contributed to their own death? Fox News also fails to recognize that approximately half of those killed were women and children.

Finally, as always, Fox News fails to perform any research. There was Jewish armed resistance during the Nazi regime. It proved futile, as those resisting were trying to battle one of the most powerful military machines in history, which successfully conquered numerous countries.

As stated in WikiPedia:

Between April and May 1943, Jewish men and women of the Warsaw Ghetto took up arms and rebelled against the Nazis after it became clear that the Germans were deporting remaining Ghetto inhabitants to the Treblinka extermination camp. Warsaw Jews of the Jewish Combat Organization and the Jewish Military Union fought the Germans with a handful of small arms and Molotov cocktails, as Polish resistance attacked from the outside in support. After fierce fighting, vastly superior German forces pacified the Warsaw Ghetto and either murdered or deported all of the remaining inhabitants to the Nazi killing centers. The Germans claimed that they lost 18 dead and 85 wounded, though this figure has been disputed, with resistance leader Marek Edelman estimating 300 German casualties. Some 13,000 Jews were killed, and 56,885 were deported to concentration camps. There were many other major and minor ghetto uprisings, however most were not successful. Some of the ghetto uprisings include the Białystok Ghetto Uprising and the Częstochowa Ghetto Uprising.

To read the entire offensive article by Fox News, click Why Ben Carson is right about Jews, the Holocaust and guns.

Watch our commentary on the Fox News hate machine:

 


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Mother of Injured Baby: ‘The Arabs Watching Just Laughed’

Wounded Widow, Mother of Injured Baby Recounts Tale of Jerusalem Terror From Hospital Bed: ‘The Arabs Watching Just Laughed’

Ruthie Blum


The mother of newly widowed Adele (Benita) Bennett.
Photo: Screenshot.

Newly widowed Adele (Benita) Bennett. Photo: Screenshot. “I ran several meters with a knife stuck in my shoulder, covered in blood,” newly widowed Adele (Benita) Bennett told Israel’s Channel 2 on Sunday, from her hospital bed in Hadassah-Ein Kerem. “And the Arabs watching applauded and spit at me, calling out, ‘You should die, too.’”

The 22-year-old wife of murdered Aharon (Benita) Bennett, whose funeral she was unable to attend due to the critical injuries she sustained in the Jerusalem terror attack on Saturday night, recounted the terrifying ordeal, in which her two-year-old son was also stabbed. The baby, whose injury was described by doctors as “light,” was transferred Sunday afternoon from Shaarei Zedek Medical Center to Hadassah, to be reunited with his mother.

Adele’s account is as follows:

We were walking to the Kotel [the Western Wall]. We saw that a lot of people were walking alongside us. We didn’t think there would be a problem. The streets were crowded.

We prayed at the Kotel. And on our way back, there were lots of people around us.

We got to an area where we suddenly noticed that we were alone. Everyone had disappeared. I asked Aharon, ‘Where is everybody?’ [Because] there weren’t enough people around for us to feel safe.

So we decided to run to a safer area, near security forces, and then we would continue on our way.

Suddenly, he [the terrorist] emerged from one of the shops, that vile murderer. I didn’t understand what was happening to me.

I felt someone at my back, and then I saw my husband starting to confront him. Aharon punched him in the face. My husband is a big man; he really fought with him. He’s extremely strong… [But then the terrorist turned around] and started stabbing me, and after that resumed stabbing my husband.

Many Arabs were around us watching what was happening. They simply laughed and smiled.

I really begged, ‘Help me, help me!’

He [the terrorist] pushed Aharon down to the ground and continued stabbing him. I tried to fight him, to get the knife out of his hand. I realized I wouldn’t be able to; I felt I was about to fall. I thought I had to alert security forces.

[When I reached them], I told them that I was wounded and that my children and my husband were back there. I fell on the ground; I couldn’t move.

As I ran to them, I heard cursing; I got slapped, yelled at. They were animals. I felt that it had been organized.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Podziemie polskie a Żydzi.

Zimmerman: Podziemie polskie a Żydzi. Solidarność, zdrada i wszystko pomiędzy

Filip Mazurczak


Częścią nowej tendencji w historiografii jest świadoma próba unikania starej szkoły potępienia z jednej strony oraz apologetyki z drugiej.

Filip Mazurczak: Przez wiele lat spora część publikacji historycznych na temat relacji polsko-żydowskich podczas II wojny światowej była albo apologetyczna, albo oskarżycielska. Jednak stosunki między Polakami i Żydami były w tym okresie bardzo złożone i trudno włożyć je w biało-czarne ramy. Czy obecne badania na ten temat stają się bardziej wyważone?

Joshua D. Zimmerman: Przez prawie 60 lat po wojnie dwa sprzeczne ze sobą obozy historyków wydawały monografie na temat wojennych stosunków polsko-żydowskich. Polacy argumentowali, że ich rodacy zachowywali się poprawnie w stosunku do Żydów, udzielając im pomocy, kiedy to było możliwe w okrutnych warunkach okupacji. Twierdzili, że Holokaust był kwestią niemiecko-żydowską, której Polacy byli niewinnymi świadkami. Dla kontrastu, żydowscy historycy w tym okresie przekonywali, że skala zniszczenia nie mogła być możliwa bez milczącej zgody oraz, w niektórych wypadkach, współudziału Polaków.
Jednak po 1989 roku niektórzy Polacy zaczęli zdawać sobie sprawę z roli poniektórych swoich rodaków w mordowaniu Żydów. Z kolei część żydowskich historyków zaczęła pisać o Polakach, którzy pomagali Żydom. W XXI wieku rozdźwięk pomiędzy tymi dwoma grupami jest znacznie mniejszy. Po części wynika to z nowych kierunków, za którymi podążają polscy naukowcy, począwszy od pojawienia się Centrum Badań nad Zagładą Żydów i jego rocznika „Zagłada Żydów” w Warszawie w 2005 roku. Rozwój nowych, samokrytycznych badań w Polsce był równoległy do rosnącego uznania żydowskich uczonych w Stanach Zjednoczonych, Izraelu oraz Europie Zachodniej na temat osób i grup przynależących do polskiego podziemia, którzy niestrudzenie starali się pomagać Żydom.
Polscy naukowcy, którzy przyczynili się do tych zmian w swoim kraju to m. in. Dariusz Libionka, Alina Skibińska, Joanna Tokarska-Bakir, Jan Grabowski, Jacek Leociak, Paweł Machcewicz, Jerzy Mazurek, Adam Puławski, Marcin Urynowicz and Andrzej Żbikowski. Jeśli chodzi o żydowskich badaczy, ceniona książka Antony’ego Polonsky’ego, pt. Dzieje Żydów w Polsce i Rosji jest przykładem bardziej zrównoważonego spojrzenia na zachowania Polaków w stosunków do Żydów podczas II wojny światowej. Na Zachodzie coraz więcej się mówi o członkach polskiego podziemia na dużą skalę pomagającym Żydom. Bestseller Azyl. Opowieść o Żydach ukrywanych w warszawskim zoo autorstwa Diane Ackerman (2007) przybliża czytelnikom historię Jana Żabińskiego, dyrektora warszawskiego zoo i członka Armii Krajowej, który wraz ze swoją żoną Antoniną ukrył kilkaset Żydów. Obecnie trwa tworzenie hollywoodzkiej ekranizacji książki. Słynny kurier Armii Krajowej Jan Karski został pośmiertnie odznaczony przez prezydenta Obamę Prezydenckim Medalem Wolności. Z kolei Irena Sendlerowa została nominowana do Pokojowej Nagrody Nobla w 2007 roku. Obraz polskiego podziemia stopniowo się zmienia, gdyż mamy do czynienia z nowymi dowodami, że oprócz osób, które popełniały zbrodnie wobec Żydów, w polskim ruchu oporu byli także bohaterowie pomagający im.

Jeden z aspektów relacji polsko-żydowskich, które często przedstawia się w uproszczonych, biało-czarnych barwach, to powstanie w warszawskim getcie. Jedni twierdzą, że podziemie polskie zdradziło Żydów, inni zaś – że wykazało się ono wielką solidarnością. Czy prawda leży gdzieś pośrodku?

Próbuję odpowiedzieć na to pytanie w mojej nowej książce The Polish Underground and the Jews, 1939-1945 („Podziemie polskie a Żydzi. 1939-1945”) w dwóch skrupulatnie udokumentowanych rozdziałach. Można by powiedzieć, że powstanie w getcie jest osią, wokół której się dyskutuje o wojennych stosunkach polsko-żydowskich. Za sprawą książek Reubena Ainszteina czy Israela Gutmana wydanych w okresie od lat 50-tych do 80-tych ubiegłego wieku zaczęła pojawiać się konkluzja, że podziemie polskie zrobiło żałośnie mało, by pomagać Żydom podczas powstania w getcie. Historycy ci doszli do ogólnego wniosku, że reakcja Polaków na powstanie w getcie była zdradą. Motyw zdrady pojawił się w powieściach Leona Urisa Exodus (1958) czy Miła 18 (1961), czy w amerykańskim miniserialu Holokaust, wyemitowanym w 1978 roku. Przyciągnął on przed ekrany 100 mln widzów na całym świecie. Jednak w tym czasie w Polsce pojawiały się głosy sprzeciwu wobec tej wersji historii. Polsko-żydowski historyk i były dyrektor Żydowskiego Instytutu Historycznego w Warszawie Marian Fuks pod koniec lat 80-tych stwierdził, że bez bez broni, amunicji i materiałów wybuchowych przekazanych Żydom przez Armię Krajową powstania w getcie w ogóle by nie było.
Moja nowa książka rekonstruuje reakcję delegatury rządowej, AK oraz polskiego rządu emigracyjnego. Jeśli chodzi o gen. Stefana Grota-Roweckiego, głównego komendanta Armii Krajowej, źródła historyczne pozwalają na kilka konkluzji. Po pierwsze, gen. Grot-Rowecki autoryzował przepływ broni, amunicji oraz materiałów wybuchowych do getta pod koniec stycznia 1943 roku. Decyzja ta wynikała z nacisków rządu emigracyjnego oraz nowego przekonania generała dla udowodnionej umiejętności walki ze strony Żydów. Gen. Grot-Rowecki doszedł do wniosku, że żydowskie organizacje oporu zasługiwały na pomoc, a jako że Żydzi byli obywatelami polskimi – pomoc taka im przysługiwała. On także wyraził zgodę (bądź wydał rozkaz) na siedem udokumentowanych akcji solidarnościowych na rzecz partyzantów w getcie. Podczas wspomnianego powstania od piętnastu do dwudziestu ludzi Grota-Roweckiego zostało zranionych, a dwoje poniosło śmierć. W moich badaniach także dotarłem do notki komendanta Armii Krajowej do polskiej granatowej policji z początku powstania w getcie, by rozstrzelać wszelkich pomagającym Niemcom polskich policjantów. Jeszcze wcześniej, w lutym 1943 roku, Grot-Rowecki rozdał rozkaz komendantom okręgów i podokręgów, by udzielali pomocy wojskowej zamkniętym w gettach Żydom chcącym stawiać opór. Jednak prawie żaden z nich nie posłuchał tego rozkazu, a zdecydowana większość Żydów spoza Warszawy nie otrzymała żadnej pomocy.
30 kwietnia 1943 roku delegat rządu emigracyjnego w Warszawie apelował do Polaków, by pomagali Żydom w podziemnej prasie. 6 maja 1943 roku komendant Armii Krajowej oraz delegat rządu wydali drukowaną w gazetach podziemnych o największym nakładzie deklarację potępiającą polskich szantażystów jako zdrajców, których podziemie polskie skaże na śmierć.

Czy jednak są powody, dla których niektórzy żydowscy partyzanci w warszawskim getcie czuli się opuszczeni, a nawet zdradzeni przez Polaków?

Najważniejszy dowód w tej sprawie pochodzi ze świadectwa Icchaka Cukiermana. Kiedy w getcie wybuchło powstanie, Cukierman mieszkał po „aryjskiej” stronie Warszawy, służąc jako łącznik pomiędzy Żydowską Organizacją Bojową a Armią Krajową. Poprosił o spotkanie z komendantem AK, aby skoordynować wspólne akcje. Po pięciu dniach szef warszawskiego okręgu AK poinformował Cukiermana, że spotkanie się nie odbędzie. W notce napisano, że akcje zbrojne AK odbyły się i że będzie ich więcej, ale jakikolwiek bezpośredni kontakt będzie niemożliwy.
O ambiwalentnym stosunku polskiego podziemia do powstania świadczą także ważne badania Pawła Szapiro, który odkrył, że choć w prasie podziemnej dużo pisano o powstanie w getcie, to nigdy nie wspomniano o pomocy udzielonej powstańcom przez Armię Krajową. Szapiro doszedł do wniosku, że władze podziemia musiały zakazać poruszania tego tematu w obawie przed reakcją społeczeństwa.

Drugie duże antyhitlerowskie powstanie odbyło się w stolicy Polski. Mowa oczywiście o Powstaniu Warszawskim. W 1994 roku Michał Cichy wywołał ogólnonarodową debatę swoim artykułem „Czarne karty Powstania” wydrukowanym w „Gazecie Wyborczej”, w którym napisał, że renegacki oddział AK zamordował ok. 30 Żydów podczas Powstania. Z kolei inni autorzy, m.in. Norman Davies czy Alexandra Richie, twierdzą, że stosunki polsko-żydowskie w tym czasie były wzorowe, zwracając uwagę, że podczas Powstania Batalion Zośka wyzwolił ponad 300 Żydów z obozu koncentracyjnego KL Warschau („Gęsiówka”). Czy można powiedzieć, że relacje pomiędzy Polakami a Żydami w Warszawie w 1944 roku obejmowały szerokie spektrum, od bohaterstwa po zbrodnię?

Ostatni rozdział mojej nowej książki poświęcam żydowskim doświadczeniom Powstania. Generalnie zgadzam się z tym poglądem. Podczas Powstania około 400 Żydów zostało ocalonych przez AK. Batalion Zośka wyzwolił ich 348 z „Gęsiówki”, a oddział „Kolegium A” Kedywu uratował 50-osobowy żydowski batalion robotniczy z Umschlagplatzu. Jednak, jak Pan zauważa, zdeprawowane jednostki wewnątrz AK zamordowały do 30 Żydów.
Wspomnienia dwóch żydowskich uczestników Powstania Warszawskiego – Chaima Goldsteina oraz Michaela Zylberberga – przedstawiają pogląd, że większość polskich powstańców była lojalna i przyjaźnie nastawiona wobec Żydów, a ci, którzy ich atakowali, byli nieliczni. Na przykład Zylberberg akcentuje, iż Żydzi biorący udział w Powstaniu robili to jako Polacy. Większość posługiwała się swoimi polskimi pseudonimami. Świadectwa tych Żydów także świadczą o jednomyślności ideowej z powstańcami.
Temat Żydów w Powstaniu Warszawskim jest związany z Pana pierwszym pytaniem na temat zmian zachodzących w polskiej oraz żydowskiej historiografii dotyczącej relacji polsko-żydowskich podczas II wojny światowej. Po raz pierwszy widzimy, że polscy oraz żydowscy uczeni prezentują odwrotne poglądy niż dotychczas.
Z okazji 60 rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego w 2004 roku, polsko-żydowski pisarz Edward Kossoy (1913-2012) stwierdził na łamach periodyków naukowych „Polin: Studies in Polish Jewry” oraz „Yad Vashem Studies”, że żydowscy uczestnicy Powstania Warszawskiego stanowili ciągłość z tradycją żydowskiego uczestnictwa w walce zbrojnej na rzecz niepodległości Polski z Powstania Kościuszkowskiego w 1794 roku oraz Legionów Piłsudskiego podczas I wojny światowej. Jednak w swojej książce Żydzi w powstańczej Warszawie (2009 roku) Barbara Engelking oraz Dariusz Libionka stwierdzili, że teksty Kossoya były zbytnio propolskie. Krytykowali Armię Krajową za niedołączenie Żydowskiej Organizacji Bojowej do swoich szeregów (ŻOB walczył w szeregach lewicowej Armii Ludowej). Ich zdaniem stanowiło to zdecydowane zerwanie z polską tradycją powstańczą. Z kolei w trzecim tomie swojej wydanej w 2012 roku książki Dzieje Żydów w Polsce i Rosji Antony Polonsky przedstawił relacje polsko-żydowskie podczas Powstania w bardziej pozytywnym świetle niż Engelking i Libionka.

Wydawany przez AK oraz polski rząd emigracyjny „Biuletyn Informacyjny”, którego redaktorem naczelnym był harcmistrz Aleksander Kamiński, uznany przez Izrael za „Sprawiedliwego wśród narodów świata”, nigdy nie wydał antysemickiego artykułu i apelował do czytelników, by pomagali żydowskim uciekinierom z gett. Jaki stosunek do Żydów miały inne publikacje podziemne? Niektórzy polscy uczeni twierdzą, że prożydowska orientacja „Biuletynu” była „wyjątkiem”. Czy tak rzeczywiście było?

Wiele się zastanawiałem nad tą kwestią. Niedawno mój liczący 30 stron esej o artykułach na temat Żydów na łamach „Biuletynu Informacyjnego” pojawił się w nowym tomie Warsaw: the Jewish Metropolis („Warszawa. Żydowska metropolia”) redagowanym przez Glenna Dynnera oraz Francois Guisneta. Podczas pisania nowej książki badałem tajną prasę wydawaną przez podziemie polskie lojalne wobec polskiego rządu emigracyjnego i uznawane przez niego.
Na przestrzeni kilku lat przestudiowałem ok. 100 tajnych publikacji AK. Największym zaskoczeniem był fakt, że zdecydowana większość z nich milczała w sprawie Żydów, nawet podczas największych fal deportacji do obozów śmierci w latach 1942-1944. Jednak często pisano o Żydach, prawie zawsze w sposób przychylny, na łamach wysokonakładowych pism wydawanych w Warszawie, Krakowie, Wilnie oraz we Lwowie. Jak inni, m.in. Antony Polonsky, zauważyli, tajna prasa Armii Krajowej oraz Delegatury Rządu na Kraj wyrażała solidarność z Żydami wobec zbrodni wyrządzanych im nie tylko przez Niemców, ale i przez szmalcowników.
Jednak jednoznacznie antysemickie publikacje także ukazywały się pod znakiem wydawniczym delegatury. Na przykład w 1943 roku Departament Informacji i Dokumentacji Delegatury wydał 154-stronicową książeczkę, pt. Honor i Ojczyzna. Zawierała otwarcie antyżydowski tekst, w którym stwierdzono, że Żydzi byli nielojalni wobec Polski podczas zarówno niemieckiej, jak i sowieckiej okupacji. Zdaniem autora tej książki, Żydzi nigdy nie wyrazili chęci dołączenia do walki zbrojnej z okupantem, lecz współpracowali z wrogiem. W tym samy roku szef Departamentu Rolnictwa Delegatury wydał szokującą 100-stronicową książeczkę pod oficjalnym znakiem wydawniczym, w której napisano, że jedynym pozytywnym skutkiem okupacji niemieckiej byłoby zniknięcie „elementów obcych” (czyli Żydów) z ziem polskich. Oczywiście niektórzy członkowie podziemia polskiego uskarżali się w liście do Delegatury, domagając się usunięcia autora ze stanowiska. Jednak nie doszło do takiego kroku i nie ma dowodów na odpowiedź na ten list.

Jednym z najtrudniejszych tematów związanych ze stosunkami polsko-żydowskimi podczas okupacji jest szmalcownictwo. Wielu polskich historyków zauważa, że polskie sądy podziemne skazywały ich na śmierć, lecz inni są mimo wszystko niezadowoleni z reakcji podziemia. Kto ma rację?

Być może jest to najbardziej drażliwy temat spośród tych wciąż badanych. W mojej książce pragnąłem przede wszystkim przedstawić czytelnikowi wyniki swoich badań. Pokazuję udokumentowane reakcje podziemia polskiego na szantażystów.
Przywódcy polskiego podziemia oraz prasy podziemnej po raz pierwszy potępili polskich szantażystów w październiku 1942 roku. Gdy problem się nasilał, podziemie stawało się coraz aktywniejsze. W wewnętrznych komunikatach z lutego 1943 roku Henryk Woliński, Szef Referatu Żydowskiego w AK, narzekał do swoich przełożonych, że uczyniono zbyt mało, by chronić Żydów przed szantażystami. Co więcej, polski rząd emigracyjny zaczął naciskać na władze podziemia, by wydawały deklaracje, wykonywały wyroki i nagłaśniały owe kary. Przykładem tego poglądu jest Jan Karski, który przekazał komunikat od przywódców żydowskich w Warszawie premierowi Sikorskiemu jesienią 1942 roku. Prosili premiera o wymuszenie na władzach podziemia, by ogłosiły karę śmierci dla Polaków szantażujących Żydów oraz aby wykonywali wyroki i wydrukowali nazwiska tych zbrodniarzy w prasie. W marcu 1943 roku Delegatura Rządu na Kraj oraz główny komendant Armii Krajowej ogłosili, że szmalcownicy zostaną skazani na karę śmierci. Z kolei we wrześniu „Biuletyn Informacyjny”, największa gazeta podziemna, na pierwszej stronie wydrukował ogłoszenie, że 25 lipca sąd podziemny wykonał wyrok śmierci na Bogusława Pilnika za przestępstwo szantażowania Żydów. Później wydrukowano trzy podobne ogłoszenia. Jednak naukowcy, m. in. Jan Grabowski czy Dariusz Libionka zauważyli, że kara śmierci znacznie rzadziej wykonywana była na szmalcownikach niż na innych kolaborantach.

Natomiast jedną z najjaśniejszych kart wojennych relacji Polaków i Żydów była podjęta przez polski rząd emigracyjny próba nacisku na Zachód w kwestii zaprzestania dokonywania ludobójstwa na europejskich Żydach. Dlaczego próby polskiego rządu nie odniosły skutków?

W moim studium temat polskiego rządu emigracyjnego znajduje się nad polskim podziemiem a Żydami. Bardzo pomogły mi prace Davida Engela oraz Dariusza Stoli. Interesowało mnie zbadanie polityki rządu emigracyjnego wobec Żydów, a w szczególności sposób, w jaki wydawał swoim przedstawicielom w okupowanej ojczyźnie instrukcje dotyczące Żydów. Ogromna liczba monografii na temat reakcji Wielkiej Brytanii oraz Stanów Zjednoczonych na Zagładę sugeruje, że polski rząd emigracyjny nie potrafił wpłynąć na politykę Aliantów. Jednak próby polskiego rządu zostały dobrze udokumentowane. Wśród nich należy wymienić orędzie polskiego ministra spraw zagranicznych do ONZ w grudniu 1942 roku, apelujący do Aliantów, by wykorzystali swoje możliwości wojskowe, w celu powstrzymania rzezi polskich Żydów oraz wydaną z tej okazji anglojęzyczną publikację dokumentującą niemieckie zbrodnie przeciwko Żydom. Rząd wysłał Jana Karskiego w Waszyngtonu w 1943 roku, gdzie rozmawiał on z Franklinem Delano Rooseveltem i poinformował amerykańskiego prezydenta o Holokauście. Fakt, że Karski miał poważne kłopoty z przekonaniem żydowskiego członka gabinetu Roosevelta Henry’ego Morgenthau’a Jr. o prawdzie tych raportów ukazuje przeszkody, na jakie polski rząd musiał się napotkać. Alianci mogli wydać swoim generałom rozkaz bombardowania szyn kolejowych do Auschwitz, jednak tego nie uczynili, a polski rząd emigracyjny nie miał takiej pozycji, by mógł cokolwiek na nich wymusić.

Jak Pan zauważył, polscy badacze są coraz bardziej świadomi ciemnych aspektów historii relacji polsko-żydowskich podczas II wojny światowej, natomiast ich żydowscy koledzy coraz częściej piszą o pomocy udzielonej prześladowanym Żydom przez Polaków. Pana nowa książka jest bardzo cenna, bo nie tylko jest świetnie udokumentowana, ale także pokazuje pełny obraz stosunków polsko-żydowskich: bohaterstwo, łajdactwo, ambiwalencję. Czy Pan uważa, że dzięki tym zmianom relacje pomiędzy Polakami a Żydami się poprawiają i że naukowcy obecnie piszą i dyskutują o tej części naszej wspólnej historii na podstawie faktów, a nie emocji?

Tak. Częścią nowej tendencji w historiografii jest świadoma próba unikania starej szkoły potępienia z jednej strony oraz apologetyki z drugiej. Przeciwnie, nowe badania są poświęcone neutralnym, naukowym poszukiwaniom źródłowym. Badacze związani z Centrum Badań nad Zagładą Żydów przy Polskiej Akademii Nauk są przykładem tej tendencji. Należy zauważyć, że podtytułem „Zagłady Żydów” jest „Studia i Materiały”. Redaktorzy podkreślają, że ich periodyk jest oparty na dokumentach i dowodach. Rzeczywiście, wiele artykułów drukowanych tam zawiera załącznik z oryginalnymi materiałami archiwalnymi wydrukowanymi w całości. Ten sam trend można zauważyć w pracach Antony’ego Polonsky’ego, którego badania są skrupulatnie dokumentowane w publikacjach zajmującymi się częściej dowodami niż polemiką.

Prof. Joshua D. Zimmerman jest Profesorem Historii Żydów Wschodniej Europy na Yeshiva University, gdzie prowadzi także katedrę zajmującą się interdyscyplinarnymi naukami o Holokauście. Jego publikacje to m.in.: The Polish Underground and the Jews, 1939-1945 („Podziemie polskie a Żydzi. 1939-1945”), Contested Memories. Poles and Jews during the Holocaust and Its Aftermath („Sporna pamięć. Polacy i Żydzi podczas Holokaustu i po jego zakończeniu”), Poles, Jews and the Politics of Nationality: The Jewish Labor Bund and the Polish Socialist Party in Late Tsarist Russia, 1892-1914 („Polacy, Żydzi i polityka narodowości. Żydowska partia pracy Bund i Polska Parta Socjalistyczna w schyłkowych latach Rosji Carskiej”).

 


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com