Archive | 2015/10/12

Nie tylko Jedwabne… “Miasta śmierci” na Podlasiu.

Nie tylko Jedwabne… “Miasta śmierci” na Podlasiu. “Polacy stopniowo uczyli się zabijać Żydów”

   Przemysław Średziński


Pomnik poświęcony ofiarom mordu w Jedwabnem

Książka “Miasta śmierci. Sąsiedzkie pogromy Żydów” autorstwa dr. Mirosława Tryczyka pojawi się w księgarniach 21 października i zapewne wywoła burzę. Autor opisuje w niej bestialskie mordy, których dokonano nie tylko w Jedwabnem, ale też w kilkunastu innych miastach i wsiach Podlasia. W swoich badaniach korzystał m.in. z materiałów zgromadzonych w IPN, zeznań świadków zbrodni złożonych w śledztwach, materiałów radzieckich, niemieckich i instytutu Yad Vashem.

Przemysław Średziński: Impulsem do napisania książki “Miasta śmierci” była historia rodzinna?

Dr. Mirosław Tryczyk*: Dziadek pochodzi z Podlasia. Był osobą o dość mocno antysemickich poglądach, podobnie zresztą jak mój ojciec. Ja się gdzieś przez całe życie z tą sytuacją mierzyłem, z nastrojem antysemickim, który funkcjonował u nas w domu. Chciałem stawić temu czoło, tym bardziej, że (ja w książce o tym nie pisałem) we wsi, z której się wywodzimy, znaleziono w 2011 roku masowe groby Żydów. I to był dla mnie impuls do pracy. Zacząłem szukać w archiwach i odkrywać kolejne miejsca. Materiał urósł tak, że musiałem napisać tę książkę.

Pisze Pan, że zanim doszło do pogromów na Podlasiu, występowały tam “nastroje pogromowe”. Kto za nimi stał?

Trzeba pamiętać o tym, że wschód II RP, a zwłaszcza tereny obecnego Podlasia zarówno po obecnej polskiej jak i białoruskiej stronie granicy, był zdominowany przez środowiska narodowe. To widać w statystykach, wynikach wyborów, składach rad gminnych i miejskich z lat 30. ubiegłego wieku z tego terenu. W Jedwabnem oraz miasteczkach wokół niego przeważały nastroje, które określiłbym jako skrajnie narodowe. We wsiach zwolennicy Obozu Narodowo-Radykalnego dokonywali zamachów bombowych na Żydów. Organizowano marsze antyżydowskie, bojkoty sklepów, oblewanie naftą produktów i bicie Polaków, którzy kupowali w sklepach żydowskich. Warto przypomnieć, że już w latach 30. policja powstrzymała pogrom w Radziłowie. Te akcje narodówki były powszechne. Do tego dochodziły tzw. akcje wychowawcze, ale w tym negatywnym znaczeniu tego słowa. Świadectwa, do których dotarłem, mówiły na przykład, że na lekcjach religii dzieciom kazano trzymać bułkę w zębach przez całą lekcję – za karę, bo ją kupiły w żydowskiej piekarni. Opowiadano dzieciom, że Żydzi są odpowiedzialni za śmierć Chrystusa.

Ale to nie wzięło się z niczego i nie pojawiło się ot tak?

To wszystko miało swoje korzenie w głębokiej narracji antysemickiej, która dominowała na tym terenie za pośrednictwem lokalnej prasy, wypowiedzi sołtysów i kazań w kościołach. Trzeba także pamiętać, że narodowy, ale też antysemicki i antybolszewicki ton wypowiedzi był nadawany przez miejscową inteligencję, głównie nauczycieli – co mnie wprawiło w szczególne przerażenie. Okazało się, że w kilku miastach za pogromami stali właśnie przedstawiciele miejscowego nauczycielstwa np. w Rajgrodzie czy Szczuczynie.

W książce pisze Pan też o niechlubnej roli miejscowego kleru.

Współcześni badacze historii Kościoła na tamtym terenie podkreślają nasycenie lokalnego kleru poglądami narodowymi i nacjonalistycznymi. Gdy już trwały rozciągnięte w czasie pogromy, tak jak np. w Radziłowie, ksiądz Aleksander Dołęgowski bardziej podsycał te nastroje niż je tonował. Chociaż nie należy przy tym zapominać o postawie księdza Bolesława Czarkowskiego z Brańska, który wyraził swój głęboki sprzeciw wobec nastrojów antysemickich i pogromowych, co chyba zadecydowało, że pogromu w Brańsku nie było. Ale to też pokazuje, jaki był wpływ miejscowego kleru na rozwój wydarzeń. Mógł on podsycać nastroje, ale mógł je też tonować. W 14 badanych przeze mnie miejscowościach dominowała niestety ta pierwsza postawa.

A na czym opierano ideologię?

Taką ostateczną kalką ideologiczną, którą udało się zbudować środowiskom narodowym, była teza: Żyd-bolszewik. Takie zestawienie ideologiczne, które udało się zaszczepić lokalnej ludności, miało charakter decydujący, zwłaszcza jeśli wziąć pod uwagę, że te tereny wpadły pod okupację sowiecką po 17 września 1939 r. Było ono krzywdzące dla miejscowych Żydów tym bardziej, że przed wybuchem II wojny, starali się oni bardzo manifestować swoje lojalne, obywatelskie wobec Rzeczpospolitej postawy. Wstępowali do wojska, przeprowadzali zbiórki pieniędzy dla armii. W czasie okupacji sowieckiej razem z Polakami byli wywożeni na Sybir. Choć zdarzali się oczywiście i tacy, którzy kolaborowali z Sowietami, podobnie zresztą jak niektórzy z miejscowych Polaków.

Mirosław Tryczyk, \

Czytaj dalej tu: Nie tylko Jedwabne… “Miasta śmierci” na Podlasiu.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Wyzwolenie naszej Jerozolimy

Wyzwolenie naszej Jerozolimy

Daniel C. Greenfield Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska



Kiedy Legion Arabski z Jordanii zajął połowę Jerozolimy, przeprowadził czystkę etniczną populacji żydowskiej i anektował miasto – jedynym państwem, które uznało tę aneksję była wówczas Wielka Brytania, która dostarczyła również oficerów, broni i szkolenia Legionowi, umożliwiając ten podbój. Oficerowie, tacy jak pułkownik Bill Newman, major Geoffrey Lockett i major Bob Slade, pod dowództwem Glubba Paszy, lepiej znanego jako generał John Bagot Glubb, którego syn później nawrócił się na islam, najechali Jerozolimę i użyli sił muzułmańskich, którymi dowodzili, by umożliwić podział i czystkę etniczną Jerozolimy.

Od tego czasu tamta aneksja i czystka etniczna uzyskały międzynarodowy mandat. W jakiejkolwiek innej sprawie byłoby całkowicie niewyobrażalne potępienie przez społeczność międzynarodową ludzi z grupy „wyczyszczonej” etnicznie, którzy przeżyli próbę ludobójstwa, za powrót do miasta, w którym żyli. Jest jednak standardową polityką Departamentu Stanu i Foreign Office potępianie Żydów za mieszkanie w tych częściach Jerozolimy, które zostały oczyszczone etnicznie przez muzułmanów, nazywanie ich „osadnikami” żyjącymi w „osiedlach” i opisywanie ich jako „przeszkody dla pokoju”. Pokoju opartego na zaaprobowaniu czystki etnicznej.

Określanie żydowskich domów w Jerozolimie, będącej jednym z najstarszych miast świata, miastem, które wszystkie trzy religie regionu kojarzą z Żydami i historią żydowską, mianem “osiedli” jest triumfem wypaczonego języka, przed którym Orwell musiałby uchylić kapelusza. Jak można mieć „osiedle” w mieście starszym of Londynu i Waszyngtonu? Żeby to zrozumieć, trzeba zapytać dyplomatów z Londynu i Waszyngtonu, którzy twierdzą uparcie, że kolejna runda kompromisów izraelskich przyniesie pokój w całym regionie.

Powiadają, że w Jerozolimie są trzy religie, ale w rzeczywistości są tam cztery religie. Czwartą religią jest prawdziwa Religia Pokoju, ta, która nieustannie żąda krwawych ofiar, by umożliwić pokój, która twierdzi uporczywie, że będzie pokój, kiedy wygna się Żydów z Judei i Samarii, wygna z ich domów w Jerozolimie i znowu uczyni z nich tułaczy i żebraków. Co dziwne, ta religia nie ma na imię islam – to jest dyplomacja.

Dyplomacja powiada, że granice 1948 r. ustanowione przez najeźdźcze armie arabskie, powinny być ostatecznymi granicami i że kiedy Izrael zjednoczył rozdarte miasto w 1967 r., był to akt agresji, podczas gdy kiedy siedem armii arabskich najechało na Izrael w 1948 r., był to prawomocny sposób ustalania granic. Kiedy Jordania etnicznie wyczyściła wschodnią Jerozolimę, ustaliła standard, który Izraelczycy są zobowiązani dochowywać do dziś przez trzymanie się z dala od wschodniej Jerozolimy.

Wiceprezydent Biden tak zdenerwował się, że władze miejskie Jerozolimy częściowo zatwierdziły budowę kilku budynków w mieście podczas jego wizyty, że dostał jednego ze swoich legendarnych napadów złości. Hillary Clinton zajrzała do MSNBC, żeby powiedzieć Andrei Mitchell, iż “To była obraza. I była to obraza nie tylko wobec Wiceprezydenta, który na to nie zasłużył”. David Axelrod przeglądał swój słownik synonimów i wyłonił się nazywając to “afrontem” i “obelgą”. Dwa za cenę jednego.

Artykuły redakcyjne w gazetach potępiały rząd izraelski za ciężką zniewagę wobec administracji Obamy. „Prowokacja Izraela” krzyczała pogrubioną czcionką „Chicago Tribune”, opisując to jako „bombę dyplomatyczną”, która wybuchła Bidenowi w twarz. „Atlantic”, ochoczy do włączenia się w licytację metafor, pisał o Izraelu wymierzającym Bidenowi policzek. Dołączyła horda innych publicystów, żeby opisać, jak Izraelczycy kopali i bili biednego wiceprezydenta, trzymając jego głowę w muszli sedesowej.

To czy Joe Biden był ofiarą Żydów, czy też Żydzi byli ofiarami Joe Bidena, jest kwestią perspektywy. Administracja Hitlera bardzo się zdenerwowała, kiedy odkryli, że żydowscy sportowcy będą brać udział w Olimpiadzie w Berlinie w 1936 r. Kiedy dokonujesz czystki etnicznej, ofiary mają pozostać niewidoczne. Jest w złym guście pokazanie się i zdobycie złotych medali na Olimpiadzie albo też odbudowywanie swoich zniszczonych synagog. Jest to obraźliwe dla czyścicieli etnicznych i ich wspólników.

Brzmi to jak ostre oskarżenie, ale jest całkowicie i niezaprzeczalnie prawdziwe

Kiedy muzułmanie wprowadzają się do żydowskiego miasta, biedny Joe nie płacze, że został zbombardowany dyplomatycznym afrontem i pobity menorą. Kiedy kraje muzułmańskie finansują budowę muzułmańskich domów w Izraelu, nie ma gniewnych oświadczeń Clinton i żadnego walenia słownikiem synonimów przez Davida Axelroda. Muzułmańskie domy w Jerozolimie lub gdziekolwiek indziej w Izraelu nie są problemem. Problemem są tylko domy żydowskie. Nie chodzi o Izrael. Gdyby chodziło o Izrael, to Arabowie z obywatelstwem izraelskim powodowaliby równie głośne wycie Bidena. Tylko Żydzi są problemem.

Cały Proces Pokojowy jest w rzeczywistości przedłużonym rozwiązaniem najnowszego etapu Problemu Żydowskiego. Problemem, jak to stwierdziło tak wielu dyplomatów, jest to, że Żydzi żyją w miejscach, których chcą Arabowie. Przed 1948 r. Żydzi żyli w Gazie, ale zostali stamtąd wygnani, wrócili, a potem zostali znowu wygnani przez własny rząd, który podporządkował się żądaniom międzynarodowym. Teraz tylko Hamas żyje w Gazie i bez Żydów jest tam tak pokojowo i przyjemnie jak w Niemczech nazistowskich.

Są jednak nadal Żydzi na Zachodnim Brzegu i trzeba się ich stamtąd pozbyć. Kiedy wygna się wystarczająco dużo Żydów, zapanuje pokój. To nie jest akapit z Mein Kampf ani jakieś szalone kazanie z telewizji Autonomii Palestyńskiej – to jest konsensus społeczności międzynarodowej. Ten konsensus stwierdza, że jedynym powodem, dla którego nadal nie ma pokoju, jest to, że niewystarczająco dużo Żydów zostało wygnanych ze swoich domów. Czystka etniczna na rzecz pokoju nie poszła wystarczająco daleko.

Będzie pokój, kiedy znikną wszyscy Żydzi. To jest z pewnością niezaprzeczalne. Spójrzcie tylko na Gazę, albo na Egipt, Irak lub Afganistan, który ma w sumie dwóch Żydów i obaj dobrze po siedemdziesiątce. Albo na Pakistan, Arabię Saudyjską i Syrię, gdzie pokój panuje teraz, kiedy wszyscy Żydzi zniknęli. Ktoś mógłby powiedzieć, że przemoc wydaje się wzrastać proporcjonalnie do liczby muzułmanów, ale wszyscy wiemy, że byłaby to wypowiedź rasistowska. Z drugiej strony sugerowanie, że przemoc rośnie wraz z liczbą Żydów żyjących na ziemi, której chcą muzułmanie, jest tylko dyplomacją. Jest faktem zdroworozsądkowym, o którym wszyscy mający coś wspólnego z polityka zagraniczną wiedzą, że jest prawdą.

Skąd będziemy wiedzieć, kiedy muzułmanie mają już całą ziemię, której chcą? Kiedy ustanie przemoc. Wszyscy wiedzą, że porozumienia nic nie znaczą. Niezależnie od tego ile podpisze się kawałków papieru, bomby i rakiety nadal wybuchają; rzeczywiste, takie które zabijają ludzi, nie fikcyjne, które denerwują wiceprezydentów. Jedynym sposobem osiągnięcia porozumienia jest szukanie po omacku, oddawanie parceli za parcelą ziemi, aż wybuchy ustaną lub aż muzułmanie spełnią swój pierwotny cel zepchnięcia Żydów do morza.

Jest to cudowna rzecz w dyplomacji, jeśli jesteś dyplomatą, i straszna rzecz, jeśli jesteś kimkolwiek innym i nie masz bezpiecznej ucieczki, kiedy dyplomacja zawiedzie. A dyplomacja w tym regionie zawsze zawodzi. Camp David i każde porozumienie, jakie Izrael zawarł z krajami muzułmańskimi, nie jest warte papieru, na którym go spisano.

W 1966 r. Jerozolima była miastem rozdartym na dwoje, rozdzielonym drutem kolczastym i kulami snajperów muzułmańskich. Dyplomacja nie zjednoczyła tego miasta. Izrael prowadził dyplomację niemal do gorzkiego końca, aż zrozumiał, że nie ma żadnego wyboru i musi walczyć. Izrael nie rzucił się radośnie w wojnę, jego przywódcy robili, co mogli, by uniknąć konfliktu, prosząc społeczność międzynarodową o interwencję i powstrzymanie Egiptu przed rozpoczęciem wojny.

Kiedy Izrael poszedł na wojnę, jego przywódcy nie chcieli wyzwalać Jerozolimy, chcieli, by Jordania pozostała neutralna. Także, kiedy Jordania wkroczyła do wojny, nie chcieli wyzwalać miasta. Opatrzność i wrogość muzułmanów zmusiła ich do wyzwolenia Jerozolimy i zmusiła ich do zatrzymania jej. Teraz niektórzy z nich chcieliby ją oddać jako kolejną ofiarę krwawemu bóstwu dyplomacji, którego ołtarz ocieka krwią i palonymi ofiarami.

Kiedy obchodzimy Jom Jeruszalajim, Dzień Jerozolimy, ważne jest pamiętanie, że miasto jest zjednoczone i wolne, ponieważ zawiodła dyplomacja. Największy triumf zdarzył się, ponieważ dyplomacja okazała się beznadziejna i bezużyteczna w odstraszeniu ludobójczych ambicji muzułmańskich. Gdyby Izrael poddał się naciskom międzynarodowym i gdyby Nasser był tak subtelny jak Sadat, to Wojna Sześciodniowa wyglądałaby jak Wojna Jom Kippur, ale walki odbywałyby się w granicach z 1948 r. – i Izrael najprawdopodobniej nie istniałby dzisiaj.

Kiedy Żydzi wspominają wielki triumf Dnia Jerozolimy, czyściciele etniczni i ich wspólnicy zajęci są szukaniem sposobów na wygnanie Żydów z Jerozolimy, z miasteczek, wsi i miast. Nie chodzi o arabskich mieszkańców Jerozolimy, którzy wielokrotnie zapewniali, że chcą pozostać częścią Izraela. Nie chodzi o pokój, który nie pojawił się po poprzedniej rundzie ustępstw i nie pojawi się także po tej. Chodzi o rozwiązanie problemu żydowskiego.

Jak długo Żydzi pozwalają definiować siebie jako problem, będzie bardzo wielu ofiarujących rozwiązanie. A rozwiązanie nieodmiennie polegają na zrobieniu czegoś z Żydami. Jest zrozumiałe, że jeśli Żydzi są problemem, rozwiązaniem jest przeniesienie ich lub pozbycie się ich. Krwawy bóg dyplomacji zawsze zakłada, że to oni są problemem. Jest mniej kłopotów przy definiowaniu Żydów jako problemu, niż byłoby przy definiowaniu muzułmanów jako problemu. Same liczby pokazują, że tak jest.

Dzień Jerozolimy jest przypomnieniem, czym jest prawdziwy problem i jakie jest rzeczywiste rozwiązanie. Problemem jest muzułmańska okupacja Izraela. Problemem jest islamizacja Jerozolimy. Problemem jest muzułmańska przemoc w poparciu muzułmańskiej okupacji Izraela i wszystkich innych miejsc. Izrael jest rozwiązaniem. Tylko kiedy wyzwolimy się od kłamstw, kiedy przestaniemy wierzyć, że jesteśmy problemem i zrozumiemy, że jesteśmy rozwiązaniem. Tylko kiedy uwolnimy się od Joe Bidenów i Peterów Beinartów, Jimmy Carterów i ludzi takich jak Barack Obama, Gilad Atzmon i Jeremy Ben Amin. Tylko wtedy wyzwolenie, które zaczęło się w 1967 r. zostanie dopełnione.


Daniel Greenfield
Amerykański pisarz i publicysta, mieszka w Nowym Jorku. Prowadzi stronę internetową Sultan Knish


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Fox News Blames Jews for Dying During the Holocaust

Fox News Blames Jews for Dying During the Holocaust: What is Happening to America?

Ring of Fire Staff


article-2518619-1B7B9B40000005DC-700_634x422

Fox News medical consultant, Dr. Keith Ablow, states that Ben Carson is right that the Jews in Germany were weak and scared, and significantly contributed to their massacre. Ablow and Carson claim that Jews should have taken up arms, refused to cooperate with the Germans, and began a rebellion. They should have done this even though they had no idea at the time they were being placed on trains and being shipped to death camps.

Dr. Ablow wrote the following, which is posted at FoxNews.com:

If Jews in Germany had more actively resisted the Nazi party or the Nazi regime and had diagnosed it as a malignant and deadly cancer from the start, there would, indeed, have been a chance for the people of that country and the world to be moved to action by their bold refusal to be enslaved.

Yes, that would have required immeasurable courage. Yes, that would have required unspeakable losses. But is that not the lesson of the Old Testament? Does not Abraham bind his son Issac to an altar, willing to sacrifice his son’s life to God’s Word—to the truth? Must not we all be ready to sacrifice ourselves to stand in the way of evil?

Granted, I was not there. Granted, hindsight is 20/20. But it turns out it was a bad idea for any Jew to have turned over a gun. It was a bad idea for any Jew to have boarded a train. It was a bad idea for any Jew to have passed through a gate into a camp. It was a bad idea for any Jew to do any work at any such camp. It was a bad idea for any Jew to not attempt to crush the skull or scratch out the eyes of any Nazi who turned his back for one moment. And every bullet that would have been fired into a Nazi coming to a doorway to confiscate a gun from a Jew would have been a sacred bullet

It is beyond offensive for Fox News to publish any type of suggestion that the Jews are to blame for the massacre of 6,000,000 Jews by the Nazi regime. Moreover, it fails to address the fact that the Nazis also killed approximately 5,000,000 non-Jews. Were these other 5,000,000 people simply cowards and weak who contributed to their own death? Fox News also fails to recognize that approximately half of those killed were women and children.

Finally, as always, Fox News fails to perform any research. There was Jewish armed resistance during the Nazi regime. It proved futile, as those resisting were trying to battle one of the most powerful military machines in history, which successfully conquered numerous countries.

As stated in WikiPedia:

Between April and May 1943, Jewish men and women of the Warsaw Ghetto took up arms and rebelled against the Nazis after it became clear that the Germans were deporting remaining Ghetto inhabitants to the Treblinka extermination camp. Warsaw Jews of the Jewish Combat Organization and the Jewish Military Union fought the Germans with a handful of small arms and Molotov cocktails, as Polish resistance attacked from the outside in support. After fierce fighting, vastly superior German forces pacified the Warsaw Ghetto and either murdered or deported all of the remaining inhabitants to the Nazi killing centers. The Germans claimed that they lost 18 dead and 85 wounded, though this figure has been disputed, with resistance leader Marek Edelman estimating 300 German casualties. Some 13,000 Jews were killed, and 56,885 were deported to concentration camps. There were many other major and minor ghetto uprisings, however most were not successful. Some of the ghetto uprisings include the Białystok Ghetto Uprising and the Częstochowa Ghetto Uprising.

To read the entire offensive article by Fox News, click Why Ben Carson is right about Jews, the Holocaust and guns.

Watch our commentary on the Fox News hate machine:

 


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com