Archive | April 2016

Eksplozja autobusu w Jerozolimie. Jest wielu rannych. Władze wskazują na zamach

Eksplozja autobusu w Jerozolimie. Jest wielu rannych. Władze wskazują na zamach

łz, jk, pw


Co najmniej 21 osób zostało rannych, w tym dwie ciężko w wyniku eksplozji autobusu w Jerozolimie – poinformowała w poniedziałek późnym wieczorem izraelska policja. Władze potwierdziły, że doszło do zamachu terrorystycznego. Wcześniej mówiono o 20 poszkodowanych.


Video Arutz Sheva

 

– Ładunek wybuchowy był umieszczony z tyłu autobusu – powiedział rzecznik izraelskiej policji Micky Rosenfeld.

Do zdarzenia doszło w dzielnicy Derech Hebron na południowym zachodzie Jerozolimy. Dziennik „Haaretz” podał na swojej stronie internetowej, że na miejscu natychmiast zaczęła się akcja ratunkowa. – Kilkanaście osób leżało na ziemi z poparzeniami i krwawiącymi ranami – relacjonował przedstawiciel służb ratunkowych.

Izraelska policja oświadczyła, że gdy doszło do eksplozji autobus był pusty. Poszkodowanymi mają być osoby, które były zbyt blisko wybuchu. To przede wszystkim pasażerowie autobusu jadącego obok.

Szukali śladów bomby

Początkowo policja mówiła, że doszło do zamachu terrorystycznego, potem jednak rzecznik Asi Aharoni oświadczył, że wybuch mógł też zostać spowodowany zwykłym pożarem autobusu.

Ostatecznie jednak władze potwierdziły atak terrorystyczny. Rzeczniczka burmistrza Jerozolimy Nira Barkata oświadczyła później, że eksplozja z pewnością była efektem zamachu. – To była mała, ale na pewno bomba – powiedziała agencji Reutera Brachie Sprung.

Kto to zrobił?

Na razie nie wiadomo, kto stoi za tym atakiem. Premier Izraela Benjamin Netanjahu oświadczył w poniedziałek wieczorem, że jego bezpośredni sprawcy a także inspiratorzy zostaną pociągnięci do odpowiedzialności. – Ustalamy, kto podłożył bombę i jakie było jej źródło. Nie otrzymaliśmy żadnego ostrzeżenia o podłożeniu materiału wybuchowego. Badamy wszystkie możliwości – podkreślił przedstawiciel jerozolimskiej policji.


Video Arutz Sheva

 

Od początku października ubiegłego roku Izrael, a w szczególności Jerozolima i Zachodni Brzeg, stały się areną starć między Palestyńczykami a izraelskimi żołnierzami i funkcjonariuszami służb bezpieczeństwa. Przyczyną najnowszego konfliktu jest wkroczenie Żydów do kompleksu meczetów al-Aqsa w Jerozolimie oraz brak postępów w rozmowach pokojowych.

Eksplozje autobusów w Jerozolimie były częste w czasie palestyńskiego powstania w latach 2000–2005. Potem jednak stały się rzadkością rzadkością.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Gross: Sprawiedliwi byli wyklęci we własnym społeczeństwie

JEWISH.PLGross: Sprawiedliwi byli wyklęci we własnym społeczeństwie

Katarzyna Markusz


GrossFotKMGrossFotKM

O historii, pamięci i prokuratorskich dochodzeniach z nią związanych rozmawiamy z prof. Janem Tomaszem Grossem.

Ilu Niemców zabili Polacy w czasie wojny?

Mówimy o Niemcach zabitych przez Polaków w czasie okupacji i kampanii wrześniowej w Polsce. Było to nie więcej niż 30 tysięcy.

A ilu Żydów zabili Polacy w tym czasie?

Tutaj te estymacje są jeszcze luźniejsze. Z całą pewnością kilkadziesiąt tysięcy, a może nawet więcej.

Kilka dni temu był Pan przesłuchiwany przez Prokuraturę Okręgową w Katowicach w związku z Pańskim artykułem w „Die Welt” z ubiegłego roku. Pojawiło się w nim stwierdzenie, że Polacy zabili więcej Żydów niż Niemców. O co pytali prokuratorzy?

Artykuł, który ukazał się we wrześniu nie był napisany do „Die Welt”. Ukazał się w wielu różnych gazetach. Tak się stało, że polscy dziennikarze przeczytali go w „Die Welt” i stamtąd przenieśli go w obieg dyskusyjny w polskich mediach. Nikt nie zauważył, że to jest tekst napisany po angielsku dla Project Syndicate. Każda gazeta, która była nim zainteresowana, mogła go przedrukować.

Prokurator pytał, jak to się stało, że ten artykuł został przeze mnie napisany dla Project Syndicate. Odpowiedziałem, że to organizacja, która publikuje teksty napisane przez wielu ludzi. Ma też regularnych współpracowników, wśród nich kilku laureatów Nagrody Nobla. Piszą tam politycy, historycy, dziennikarze. Poproszono mnie o napisanie artykułu na temat sytuacji uchodźców w Europie i reakcji na nich w Europie Wschodniej. O tym napisałem ten tekst i o to mnie pytał prokurator.

Pytał też, jak Pani przed sekundą, skąd się biorą te liczby. Ja je w szczegółach wyliczałem.

To sformułowanie, o którym Pani wspomniała, pokazuje się w moim tekście w dużym zdaniu, w którym jest mowa, że Polacy dzielnie walczyli z Niemcami w tym okresie i mogą być dumni z powodu znakomitego podziemia antynazistowskiego. Równocześnie trzeba przyznać, że zabili więcej Żydów niż Niemców.

Boi się Pan, że zostanie pociągnięty do odpowiedzialności karnej przez prokuraturę?

Jeszcze nie jestem osobą oskarżoną. Byłem przesłuchiwany jako świadek. Prokurator musi zdecydować, czy postawić mi zarzuty, czy też nie. Art. 133 Kodeksu Karnego mówi o ubliżaniu polskiemu narodowi. Ja w życiu swoim nie pisałem nic na temat narodu polskiego. Wiele stron zaczerniłem atramentem i wydaje mi się, że nigdzie nie użyłem sformułowania „naród polski”. Uważam, że jest to zarezerwowane z jednej strony dla wieszczy, takich jak Mickiewicz na przykład, a z drugiej strony to pojęcie przyswojone przez narodowców, Endecję i ONR. Ja ani do jednej, ani do drugiej formacji nie należę i nie używam takich słów, bo one nie pasują do niczego, co mam do powiedzenia na jakikolwiek temat.

Nie można nikomu ubliżać, mówiąc prawdę. To, co napisałem w tych paru zdaniach, to jest prawda. To samo w sobie wyklucza możliwość odpowiedzialności karnej, ale rozumiem, że jest to sytuacja polityczna i ktoś może podjąć decyzję, że należy mnie postawić w stan oskarżenia.

Prawie dwa lata temu IPN planował przeprowadzenie ekshumacji w Wąsoszu w ramach prowadzonego śledztwa dotyczącego popełnionej tam zbrodni. Latem ubiegłego roku od prowadzenia tego śledztwa odsunięto prokuratora Radosława Ignatiewa. W tym roku śledztwo umorzono. Jak Pan ocenia tę decyzję?

Bardzo źle. Prokurator Ignatiew pokazał, że jest bardzo dobrym specjalistą i że potrafi w sprawach dramatycznych, jak to co się wydarzyło w Jedwabnem i Wąsoszu – w obu przypadkach nastąpiły masowe mordy ludności żydowskiej przez ludność polską – zachować obiektywizm. Jest doskonałą osobą, która mogła śledztwo w sprawie Wąsosza poprowadzić. Żałuję, że mu to odebrano i żałuję, że śledztwo zostało umorzone. Należało to doprowadzić do końca.

Umorzono też sprawy dotyczące mordów w Jedwabnem, Radziłowie, Szczuczynie, Bzurach. Jednocześnie zbudowano potężne Muzeum Historii Żydów Polskich, Muzeum Polaków Ratujących Żydów im. Rodziny Ulmów w Markowej. W Toruniu powstaje kaplica poświęcona Polakom ratującym Żydów, a w Warszawie planowane są dwa pomniki – wokół kościoła na Placu Grzybowskim i przy MHŻP. Czy to znaczy, że Polacy pamiętają tylko o swoich bohaterach? Czy zapominając o negatywnych stronach naszej przeszłości jesteśmy w stanie poznać prawdziwą historię?

Nie, jednoznacznie nie. Jest to część smutnej dla mnie sytuacji, w której, w związku z tak prowadzoną polityką historyczną, okazuje się, że przynajmniej w wyobraźni tych, którzy w tej chwili decydują o tych sprawach, Polacy są społeczeństwem, które nie może żyć dobrze z otwartą i obiektywną pamięcią o swojej własnej przeszłości. To jest jakby wywłaszczenie Polaków z ich tożsamości.

Podobne były rezultaty prowadzenia polityki historycznej w okresie komunistycznym. Pamięć o Sprawiedliwych wśród Narodów Świata w Polsce była rzeczą całkowicie zarzuconą przez wszystkie polskie ekipy. Podczas, gdy w Izraelu, od samego początku powstania instytucji, która dokumentuje okres Zagłady, Sprawiedliwym, w tym również Polakom, oddawano cześć. W Polsce to była kategoria ludzi całkowicie pominiętych. Teraz, kiedy się eksponuje działania tych szlachetnych ludzi, też mówi się na ten temat nieprawdę. Trzeba o tych ludziach pamiętać, że byli wyklęci w swoim własnym społeczeństwie. To byli żołnierze wyklęci. To byli ludzie poddawani ostracyzmowi w czasie wojny i po wojnie. Prosili Żydów, aby nikomu nie mówili, że zostali właśnie przez nich uratowani. Bali się reakcji swojego środowiska. Jeżeli polskie społeczeństwo ma im oddać hołd, to powinno o tym mówić. Do tej pory przy różnych pomnikach ten wątek jest całkowicie pominięty.

W styczniu kancelaria prezydenta zwróciła się do MSZ z pytaniem w sprawie możliwości odebrania Panu Krzyża Kawalerskiego Orderu Zasługi. Wszystko za sprawą Reduty Dobrego Imienia, która namawiała swoich sympatyków do wysyłania petycji w tej sprawie do prezydenta. Te działania skrytykowali wybitni historycy. Jak Pan podebrał tę sytuację?

Wypowiedzi różnych osób w tej sprawie, szczególnie Reduty, były formułowane w sposób nieakceptowalny dla mnie. Byłem tam określany m.in. jako zdrajca. Biuro prezydenta, z szacunku dla tego urzędu, nie powinno wchodzić w negocjacje ze sformułowaniami, listami, petycjami, które są pisane z intencją obrażania drugiej osoby. To jest ambarasująca historia, ale ambarasująca dla władzy, która się angażuje w tego typu działalność. No, ale polskie władze robią w tej chwili znacznie więcej bardziej ambarasujących rzeczy z punktu widzenia opinii o Polsce na całym świecie. To jest drobny kamyczek w tej lawinie nieszczęśliwych zdarzeń w polskiej polityce, które od października ubiegłego roku mają miejsce.

Pracuje Pan teraz nad nową książką?

Tak. Pracuję nad książką na temat okupacji wschodnich terenów Polski w latach 1939-41. Kiedyś napisałem taką książkę po angielsku. Nigdy nie została wydana po polsku. Teraz staram się to zrobić. Pisząc ją trzydzieści lat temu nie miałem dostępu do archiwów sowieckich. Teraz są one dostępne. Byłem w Moskwie, we Lwowie, w Kijowie. To będzie poszerzona o tę dokumentację wersja książki sprzed 30 lat.

Rozmawiała Katarzyna Markusz


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Warszawa odda hołd uczestnikom powstania w getcie

Warszawa odda hołd uczestnikom powstania w getcie

Krzysztof Bielawski


Rocznica Powstania w Getcie Warszawskim przypada 19 kwietnia. Wydarzenia związane z jej obchodami rozpoczną się dwa dni wcześniej.

W niedzielę,17 kwietnia 2016 r. o godz. 16.00 spod Pomnika Bohaterów Getta wyruszy Marsz Modlitwy Polskiej Rady Chrześcijan i Żydów. Jego uczestnicy odmówią modlitwy oraz psalmy.

Pomnik Wspólnego Męczeństwa Żydów i Polaków (fot. Krzysztof Bielawski/Muzeum POLIN)

W poniedziałek, 18 kwietnia 2016 r. o godz. 12.00, przed Pomnikiem Wspólnego Męczeństwa Żydów i Polaków przy ul. Gibalskiego 21 zostaną złożone wieńce i odmówione modlitwy. Uroczystość organizują Ministerstwo Obrony Narodowej oraz Fundacja Rodziny Nissenbaumów.

Główna ceremonia rocznicowa rozpocznie się we wtorek, 19 kwietnia 2016 r. o godz. 12.00 pod Pomnikiem Bohaterów Getta. Hołd powstańcom oddadzą przedstawiciele organizacji żydowskich, instytucji państwowych i miejskich oraz mieszkańcy stolicy. Organizatorem jest Towarzystwo Społeczno-Kulturalne Żydów w Polsce. Muzeum POLIN jest patronem uroczystości.

Pomnik Bohaterów Getta (fot. Krzysztof Bielawski/Muzeum POLIN)

O godz. 17.00 w Muzeum POLIN Stowarzyszenie Żydów Kombatantów i Poszkodowanych w II Wojnie Światowej odznaczy kolejne osoby medalami Powstanie w Getcie Warszawskim.

W obchody rocznicy Powstania w Getcie Warszawskim jak co roku włącza się Muzeum Historii Żydów Polskich.

W niedzielę, 17 kwietnia 2016 r. o godz. 11.00 muzeum zaprasza na warsztaty Marek Edelman i jego mural. Uczestnicy wykonają szablony żonkila i odmalują je na lnianej torbie lub pod nowym muralem Marka Edelmana. W historię street artu oraz idei zaangażowanego graffiti wprowadzi Dariusz Paczkowski, autor muralu Marka Edelmana. Wstęp bezpłatny, obowiązuje rezerwacja miejsc.Wolontariusze akcji „Żonkile” (fot. Kajus W. Pyrz)

Już po raz czwarty Muzeum POLIN organizuje akcję społeczno-edukacyjną „Żonkile”. 19 kwietnia na ulicach Warszawy i innych miast w Polsce i za granicą wolontariusze będą rozdawać papierowe żonkile – symbol pamięci o bohaterach powstania z 1943 r.  19 kwietnia 2016 r. o godz. 12.30 na stronie www.polin.pl odbędzie się premiera filmu Nie było żadnej nadziei. Powstanie w getcie warszawskim.

27 kwietnia 2016 r. o godz. 18.00 Muzeum POLIN zaprasza na promocję anglojęzycznej, multimedialnej wersji książki Marek Edelman. Życie. Do końca, autorstwa Witolda Beresia i Krzysztofa Burnetki. Podczas spotkania zostanie zaprezentowany 15-minutowy film o tytułowym bohaterze, wystąpi zespół Klezmer Trio, a autorzy książki porozmawiają o odbiorze Marka Edelmana w świecie. Zaprezentowana zostanie nowa strona internetowa poświęcona Markowi Edelmanowi. Wstęp wolny.

Również 27 kwietnia 2016 r. o godz. 18.00 w Muzeum POLIN odbędzie spacer tematyczny po wystawie stałej, poświęcony powstańcom walczącym w getcie.  Bilety w cenie 35 zł/25 zł, konieczna wcześniejsza rezerwacja.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Podawał się za Żyda z Izraela i nikt tego nie sprawdził

Głos WielkopolskiPodawał się za Żyda z Izraela i nikt tego nie sprawdził

Krzysztof M. Kaźmierczak


Podawał się za Żyda z Izraela i nikt tego nie sprawdził

Występujący od lat jako rabin Jacoob Ben Nistell nie tylko nie jest żydowskim duchownym, ale też nazywa się inaczej i nie pochodzi z Izraela. Nikt nie sprawdzał jego tożsamości chociaż występował w ważnych rolach – religijnych i publicznie. Kiedy odkryliśmy jego prawdziwą tożsamość próbował wprowadzić nas w błąd podając się za rosyjskojęzycznego obcokrajowca oraz brygadzistę w hurtowni we Wrocławiu.

Jacoob (lub Yaakav – bo stosuje dwie pisownie) Ben Nistell przyznał, że nie jest rabinem przed dwoma tygodniami w rozmowie z Głosem. Nie powiedział wtedy jednak, że nazywa się inaczej. I że wbrew temu jak przedstawia się w społeczności żydowskiej i pisze o sobie na Facebooku, nie urodził się i nie mieszka w Hajfie w Izraelu, nie zna też hebrajskiego.

Podający się za Ben Nistella pełni w Filii Gminy Żydowskiej w Poznaniu ważną funkcję. Według „Almanachu Żydowskiego” Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich w RP jest osobą odpowiedzialną za „religijne przygotowanie oraz prowadzenie szabatu i świąt”. Wiele razy występował też jako reprezentant FGŻ na oficjalnych uroczystościach (patrz niżej). Głośno o nim na cały kraj stało się dopiero przed Wielkanocą, gdy jako rabin wziął udział wraz z imamem w rekolekcjach. – Znam go, ale to nie żaden Nistell tylko Jacek Niszczota. On jest z Ciechanowa – z tą informacją zadzwonił do nas mieszkaniec woj. małopolskiego (prosił by nie podawać jego nazwiska) po zobaczeniu w TVN24 relacji z rekolekcji. Zapewnił, że zetknął się z nim osobiście i poznał go też po głosie. Jako Igor i brygadzista Żeby zweryfikować sygnał zadzwoniliśmy anonimowo na komórkę Nistella podaną przez Alicję Kobus z FGŻ. Na ten sam numer, pod którym rozmawialiśmy z nim gdy przyznał, że nie jest rabinem. Pytanie o Jacka Niszczotę zaskoczyło go. Po chwili stwierdził, że… wyszedł on do sklepu i będzie za 10 minut.

Po wskazanym czasie komórkę odebrał ten sam mężczyzna tyle, że teraz mówił łamanym rosyjskim. Przedstawił się jako Igor, który oświadczył, że nie zna żadnego Niszczoty, nic nie wie i tylko odebrał komórkę, która „leży w firmie”. Parokrotnie dopytywał się w jakim celu szukamy Niszczoty. W końcu powiedział, by dzwonić o godz. 20. O wskazanej porze odebrał ten sam człowiek, który powiedział, że jest Jackiem Niszczotą.

Kiedy przedstawiliśmy się, że dzwonimy z “Głosu” zaprzeczył, że jest Nistellem. Oświadczył, że nie zna go ani nikogo z gminy żydowskiej w Poznaniu. Przedstawił się jako „brygadzista na zmianie w hurtowni cateringowej we Wrocławiu”. Powiedział, że Igor (który wcześniej zaprzeczył, że zna Niszczotę) jest jego zastępcą. Kiedy zaproponowaliśmy przyjazd do hurtowni i rozmowę na miejscu odmówił podania jej nazwy i adresu. Bo dobrze wyglądał Już wcześniej, gdy rozpytywaliśmy wśród osób związanych z poznańską społecznością żydowską dwie osoby powiedziały, że słyszały, że Nistell nazywa się inaczej. Kierująca FGŻ zapewnia, że tego nie wiedziała. – Jestem zaskoczona. Nigdy nie sprawdzałam dokumentu tożsamości pana, który przedstawił się jako Ben Nistell. Nie weryfikowaliśmy też czy jest Żydem. Mówił, że pochodzi z Hajfy, jego matka wciąż tam mieszka, a on ma paszport izraelski i syna w tamtejszej armii. Uwierzyłam mu, że jest tym, za kogo się podaje ze względu na to jak wyglądał i, że potrafił się modlić po hebrajsku i znał obyczaje żydowskie – tłumaczy Alicja Kobus, szefowa FGŻ i zarazem wiceprzewodnicząca Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich. Podkreśla, że podający się za Ben Nistella jest wolontariuszem, a nie członkiem poznańskiej gminy ani Związku Gmin. Poinformowała, że po rozmowie z nami telefonicznie zażądała od niego okazania dokumentów.

Czytaj dalej tu: Podawał się za Żyda z Izraela i nikt tego nie sprawdził


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Rare Jewish prayer book predates oldest known Torah scroll

Rare Jewish prayer book predates oldest known Torah scroll

FoxNews.com [2013]


Researchers have identified what is likely the oldest Jewish prayer book ever found, dated by both scholars and Carbon-14 tests to circa 840 C.E.

Researchers have identified what is likely the oldest Jewish prayer book ever found, dated by both scholars and Carbon-14 tests to circa 840 C.E.

Scholars are calling a rare Hebrew text dating back to the 9th century the earliest known Jewish prayer book, predating the world’s oldest Torah scroll.

The 50-page book is 4.3 inches tall and about 4 inches wide and is written in an archaic form of Hebrew, on pages of aged parchment. The text includes 100 Jewish blessings and discusses topics such as the apocalyptic tale of the End Times and the Passover Seder.

Carbon testing dates the prayer book to the year 840, which is 300 to 400 years before the oldest known Torah scroll from the 12th and 13th centuries.

“This find is historical evidence supporting the very fulcrum of Jewish religious life,” said Jerry Pattengale, executive director of the Green Scholars Initiative, the group that announced the find. “This Hebrew prayer book helps fill the gap between the Dead Sea Scrolls and other discoveries of Jewish texts from the ninth and tenth centuries.”

“This was a liturgical set of prayers, hymns and poems used for various occasions,” Pattengale told the Huffington Post. “The prayer book is really what most of the Jewish community would be in touch with on a daily basis, [creating] a connection between the Bible and their daily worship.”

The book is the Jewish equivalent of an early complete edition of the Christian Book of Common Prayer.

Started by the Green family of the retail chain Hobby Lobby, the Green Scholar’s Initiative is the research arm of The Green Collection, one of the world’s largest private collections of biblical texts and artifacts containing more than 40,000 items.

The prayer book which was purchased from a private collector will be on display in a yet-to-be named biblical museum set to open in March 2017 in Washington, D.C.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com