Archive | September 2016

Haifa team sires Intel’s ‘fastest-ever’ processor

The Times of IsraelHaifa team sires Intel’s ‘fastest-ever’ processor

SHOSHANNA SOLOMON


Company says its 7th-generation chip is over 70% quicker than 5-year-old PC, promises longer-lasting battery and better security

Intel's 7th Generation Core U-series with logo (Courtesy)Intel’s 7th Generation Core U-series with logo (Courtesy)

Intel Corp. announced Tuesday its most advanced, next-level processor, whose development was led by its facility in Haifa, Israel, with the promise of a double-digit rise in computer performance, longer battery life and better security.

The seventh-generation new Intel Core enhanced 14-nanometer-plus processor, called Kaby Lake, is its “strongest and fastest ever,” Intel said in a statement, and aims to meet the demands of increased connectedness and internet use, and growing consumption of high-quality video, ultra-high-definition (UHD) premium and user-generated content, 360-degree video formats, Virtual Reality and digital sports content. It will power ultra-thin notebooks and two-in-one laptop-tablet hybrids.

Built on the foundation of the Skylake processors, which Intel launched last year and were also led from Israel, the Kaby Lake processors are more than 70 percent faster than a 5-year-old PC and 3.5 times better in 3D graphics performance, the company said in a statement.

The new processors will have a longer-lasting battery — 9.5 hours of 4K video playback — and better security, and will enable more natural and intuitive interactions of users with their PCs, Intel said.

“The seventh-generation processors push our performance forward,” Ran Senderovitz, general manager at Intel Israel Development Centers, said in a phone briefing with reporters.

The Israeli team, with its colleagues worldwide, has pushed the boundaries of “global technology to new places,” he said. “We are talking about amazing technologies, technologies of 14nm. So it is like taking a hair and dividing it by 8,000.”

Intel's team in Haifa (Courtesy Mor Mazor)Intel’s team in Haifa (Courtesy Mor Mazor)

The new processors increase productivity with an up to 12 percent faster speed for application processes compared to the previous, sixth-generation, Intel processors, and an up to 19% faster speed for internet use, Senderovitz said. “To present year after year a double-digit performance improvement requires a lot of innovation and determination,” he said.

The challenge of the Israeli team, which led the efforts and worked in collaboration with Intel’s other global developers, was to make these processors faster and more energy-efficient and also support high-quality video and virtual reality, as required by users today.

“Today computers are at the center of our creativeness,” Senderovitz said, used for everything from editing music to viewing and creating UHD video content and gaming.

Israel has traditionally been an important development center for Intel, with local teams coming up with some of the company’s most important products – among them the Sandy Bridge and Ivy Bridge processors, and last year’s Skylake, which are in many of the computers currently in use.

Ran Senderovitz, general manager at
Intel Israel Development Centers. (Courtesy)
Kaby Lake will allow computers to dispense with a fan and have a small battery, making them light and thin, some of them just 7 millimeters thick and weighing 1.3 kilograms.

“We are getting closer to a level in which computers are becoming as thin as smartphones,” Senderovitz said.

The first computers with the new processors are expected to hit the market in September and will be aimed initially at private customers and small and medium businesses.

Intel expects to see over 100 computer designs using the Kaby Lake in the fourth quarter of the year. Additional products, targeted at enterprises, workstations and enthusiasts’ notebooks and desktops, are expected in January, Intel said.

The processors will be included in a variety of designs and price ranges, which may also include features like hassle-free facial recognition and Intel’s Thunderbolt 3 technology, a single-wire USB Type C connection that supports up to 40 Gpbs transfer speeds. The processors will also allow some PCs to offer users touch, voice and stylus interaction, Intel said.

Intel has been operating in Israel since 1974 and directly employs around 10,000 workers in its Kiryat Gat production center and in four development centers, in Haifa, Yakum, Jerusalem and Petah Tikva. The Haifa center is Intel’s largest outside the US.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Czy Żydzi, którzy odmawiają wyrzeczenia się Izraela, są wykluczeni z grup “postępowych”?

Czy Żydzi, którzy odmawiają wyrzeczenia się Izraela, są wykluczeni z grup “postępowych”?

Alan Dershowitz
tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska


Aktywiści skrajnej lewicy próbują wykluczyć z “postępowych” organizacji Żydów, którzy nie wyrzekają się Izraela.

W zeszłym roku pani rabin Susan Talve, długoletniej działaczce przeciw rasizmowi w St. Louis, powiedziano, że jej poparcie dla Izraela jest nie do pogodzenia z celami Black Lives Matter: poinformowano ją, że “Solidarność od Ferguson do Palestyny stała się centralnym założeniem ruchu”, ponieważ „państwowy ucisk Izraela i USA są głęboko powiązane”. Również student, który przybył na wiec Black Lives Matter na Northwestern University w zeszłym roku, dowiedział się, że “popierasz Izrael, więc nie możesz popierać nas”.

Wydaje się, że ostatnio tak właśnie reaguje wielu aktywistów skrajnej lewicy, którzy dominują tak zwane “postępowe” ruchy sprawiedliwości społecznej.

Przez ostatnich kilka lat postępowi Żydzi i postępowi zwolennicy Izraela musieli uznać rzeczywistość, że ci, którzy nie odrzucają Izraela i nie akceptują ruchu Bojkot Dywestycje Sankcje („BDS”) wraz z jego unikatową formą bigoterii, nie są dłużej mile widziani w niektórych kręgach postępowych. A chociaż zarówno partia demokratyczna, jak i republikańska uznają znaczenie sojuszu USA z Izraelem, ta dynamika jest bardziej zagrożona dzisiaj niż kiedykolwiek za mojego życia.

Samozwańcze “skrzydło postępowe” partii demokratycznej – reprezentowane przez radykalne i często represyjne organizacje, takie jak MoveOn, CodePink, Occupy Wall Street i Black Lives Matter – otwarcie sprzeciwiają się państwu narodowemu narodu żydowskiego. Coraz częściej te organizacje żądają, by ich członkowie i „sojusznicy”, jeśli chcą pozostać w ich organizacji, wyrzekli się poparcia dla Izraela i dla syjonizmu. Używając pretekstu intersekcjonalności – pseudo-akademickiej teorii, która twierdzi, że wszystkie ruchy sprawiedliwości społecznej za wyjątkiem tych, które popierają Żydów lub Izrael, są nieodmiennie powiązane – aktywistom antyizraelskim udało się uczynić opozycję wobec Izraela i poparcie dla BDS papierkiem lakmusowym, sprawdzianem (szczególnie dla Żydów) przynależności do ruchów „postępowych”, zajmujących się całym szeregiem zagadnień.

Kilka miesięcy temu zwolennicy społeczności LGBTQ w Izraelu dostali solidną nauczkę, kiedy aktywiści BDS wraz z miejscowym oddziałem Black Lives Matter zerwali imprezę gejów, ponieważ była tam reprezentacja grupy izraelskiej. Protestujący twierdzili, że organizatorzy imprezy uprawiają “pinkwashing” okupacji izraelskiej przez okazywanie solidarności z izraelską społecznością LGBTQ.

Członkowie National Women’s Studies Association (“NWSA”), którzy także popierają Izrael, zostali w podobny sposób wykluczeni. W zeszłym roku organizacja głosowała za poparciem BDS i jedna z aktywistek BDS wyjaśniła: „W tej konkretnej rezolucji ważne są powody; fakt, że rezolucja twierdzi wyraźnie, że BDS jest sprawą feministyczną… że nie można nazywać siebie feministką… bez zajęcia stanowiska wobec tego, co dzieje się w Palestynie”. (Ale można nazywać siebie feministką bez zajęcia stanowiska w sprawie Syrii, Rosji, Arabii Saudyjskiej i innych krajów, które w rażący sposób łamią prawa człowieka.)

Ten rodzaj represyjnego opakowania ideologicznego stawia postępowych Żydów i liberalnych sympatyków Izraela w coraz bardziej niewygodnej pozycji. Z jednej strony, głęboko obchodzą ich sprawy takie jak prawa kobiet, reform systemu sprawiedliwości, ochrona środowiska i prawa LGBT. Z drugiej strony, zostają wykluczeni z grup, które działają na rzecz tych właśnie spraw, ponieważ – choć często krytyczni wobec konkretnych posunięć izraelskich w sprawie osiedli i okupacji – odmawiają wyrzeczenia się Izraela jako narodowego ruchu wyzwolenia narodu żydowskiego.

Aktywiści skrajnej lewicy nie są w stanie zaakceptować takiego stanowiska. Ich wrogość wobec Izraela nie wypływa z żadnych konkretnych działań lub polityki Izraela. Także gdyby Izrael wycofał się z Zachodniego Brzegu, zburzył barierę bezpieczeństwa i uznał Hamas za legalną organizację polityczną, nadal by im to nie wystarczyło. Dla tych radykałów nie jest ważne, co Izrael robi; ważne jest, czym jest: państwem narodowym narodu żydowskiego – lub, żeby użyć ich terminologii: imperialistycznym przedsięwzięciem kolonializmu, apartheidu i ludobójstwa. Niedawno ogłoszona platforma polityczna Black Lives Matter oferuje doskonały przykład takiej ekstremistycznej retoryki: stwierdza, że wsparcie militarne i ekonomiczne USA dla Izraela czyni obywateli amerykańskich współwinnymi „ludobójstwa dziejącego się wobec ludu palestyńskiego”.

Fakt, że program BLM czyta się, jak gdyby został przeniesiony z elaboratów BDS, nie jest przypadkowy: te dwie grupy są od dawna związane i znany aktywista BDS pomógł podobno sformułować części deklaracji BLM. BLM dalece jednak nie jest jedyną organizacją ze skrajnej lewicy, która została zainfekowana jadem BDS. W rzeczywistości BDS naciskał i naciska na wiele organizacji postępowych, by przyjęły postawę antyizraelską. American Green Party, na przykład – która jest schronieniem dla niezadowolonych działaczy postępowych w tym cyklu wyborczym – wystąpiła ostatnio z poparciem dla BDS i wezwała USA do zakończenia poparcia dla “izraelskiego reżimu apartheidu”.

Ten trend jest szczególnie widoczny na kampusach uniwersyteckich, gdzie chmara grup akademickich – w tym, o ironio, Native American Scholars Association i Americans Studies Association – uchwaliły rezolucje poparcia dla BDS. Wiele z tych organizacji poparło także Palestinian Academic and Cultural Boycott (“PACBI”), która zachęca uczestników do wpisywania na czarną listę, w stylu maccartystowskim, izraelskie instytucje akademickie, jak również grupy i osoby, które promują „Piętno Izrael”. Ta kategoria obejmuje najwyraźniej artystów, takich jak Matisyahu, i akademików, takich jak ja, o czym dowiedziałem się w zeszłym roku, kiedy znany orędownik BDS odmówił debatowania ze mną w Oxford Student Union.

PACBI potępia także otwarcie “projekty normalizacji” – programy i wydarzenia mające na celu pojednanie izraelsko-palestyńskie, bo niewystarczająco podkreśla to kolonialną naturę państwa Izraela. Są to właśnie te rodzaje inicjatyw, które szeroko popierają i promują ci ludzie postępowi, którzy są krytyczni wobec osiedli, ale nadal popierają Izrael i rozwiązanie w postaci dwóch państw. Nie jest przypadkiem, że BDS wytypowała ich do specjalnego bojkotu. Aktywiści BDS chcą wypchnąć wszystkich sympatyków Izraela – niezależnie od ich stanowiska w innych kwestiach politycznych – poza postępowy obóz.

Te starania odnoszą jak dotąd alarmujące sukcesy, ale mimo nacisków skrajnej lewicy liberałowie i ludzie postępowi, którzy popierają Izrael, muszą nadal zdobywać dla siebie przestrzeń polityczną. Robiąc to, mogą iść w ślady Jewish Community Relations Council, która odcięła się “od platformy Black Lives Matter i tych organizacji BLM, które te platformę przyjęły”, ale jest oddana „jednoznacznie dążeniu do sprawiedliwości dla wszystkich Amerykanów i do wspólnej pracy z naszymi przyjaciółmi i sąsiadami w społeczności Afro-Amerykańskiej, których doświadczenie z wymiarem sprawiedliwości jest aż nazbyt często zabarwione uprzedzeniami rasowymi”. Takie wysiłki są niezbędne, by zapewnić, że to nie sympatycy Izraela, ale właśnie ci represyjni bigoci, którzy fałszywie roszczą sobie nazwę postępowych i którzy podpisują się pod polityka tożsamości praktykowaną przez BDS, byli delegitymizowani przez główny nurt ludzi postępowych i liberałów.


Alan Morton Dershowitz

Amerykański prawnik i komentator spraw międzynarodowych. Emerytowany wykładowca prawa konstytucyjnego (w 1967 roku w wieku lat 28 został najmłodszym profesorem zwyczajnym prawa w historii Harvard Law School).

Dershowitz jest autorem wielu książek, wśród których najgłośniejszą jest The Case for Israel (2003). Jest to książka, z którą można się zgadzać lub nie, ale która jest obowiązkową lekturą dla każdego, kto próbuje zrozumieć zawikłany obraz konfliktu na Bliskim Wschodzie oraz sposobu postrzegania Izraela przez resztę świata.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


The true pioneers of Israel

The Times of IsraelThe true pioneers of Israel

Sarah Tuttle-Singer


Jordan Valley old-timers during a May Day parade in the 1940s.
From the collection of Naftali Oppenheim. (photo credit: Courtesy Bitmuna)

Jordan Valley old-timers during a May Day parade in the 1940s. From the collection of Naftali Oppenheim. (photo credit: Courtesy Bitmuna)

Here’s the thing about Israel: Even though we’re an ancient people, we’re actually a very young country
And the early founders were mostly orphans with no parents and no grandparents to speak of.

Because the grandparents stayed behind in shtetls or in mellahs. They kissed their pioneer grandchildren goodbye as the youngsters headed off with rucksacks, off to trains, and on to ships, a return from exile, inspired by the stories that their grandparents would tell around the table.

And these children began their lives without adults to help them teach THEIR children.

Or worse: The grandparents were murdered, turned to ash, and never got to say goodbye, and their grandchildren who were lucky to survive rubbed the smoke from their eyes with their tears, and kept on walking to that ancient home, following that yearning, to build a place where we would be safe, where grandparents would not be killed.

But these children — modern Israel’s early founders — built this place all alone, without the benefit of a gentle hand or sage advice, or the wisdom of perspective from the staircase of the generations. These early founders, transplanted seeds, far flung from the trees, forged their own way in dirt with only genetic memory, but no daily guidance.

The founders of Kibbutz Malkiya, on the Lebanon border, en route to the kibbutz in 1949. From the collection of Ferol and Rivkaleh Atzmon. (photo credit: Courtesy Bitmuna)

But when they were sick, they made their own chicken soup.

And when they were cold, they knitted their own scarves.

They raised the children among them with no mother, no father, no grandmother, no grandfather to celebrate, to comfort in Yiddish, in Ladino, in Farsi, or in Arabic.

So they made up new lullabies in Hebrew.

And today, Israel is STILL a young country where most people are STILL young enough not to know better — where we benefit from that generation who gained their wisdom in tents, in the field and on their feet, running, dreaming, seldom sleeping.

And this is the first real generation where almost every Israeli child has grandparents who themselves had parents who raised them — the first time where there are three, even FOUR generations in a room together, from generation to generation at weddings, or bar mitzvahs, at the park, or on a beach.

And today, during the last gasp of summer “vacation,” how grateful I am that my kids are planting seeds with their Safta in her garden. Or maybe they’re sewing a puppet, or playing in the park, or reading stories in our ancient language.

Oh GOD, I am grateful, for the wonderful, incredible grandparents we have today — who live and love unconditionally, and forge a new way so our children will know what it’s like to have grandparents, so that they will know how to BE grandparents, too.

I am grateful that we are able to shape our history as a modern people.

And the grandparents in Israel today are truly pioneers.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


10 of Tel Aviv’s best examples of Bauhaus residential architecture

10 of Tel Aviv’s best examples of Bauhaus residential architecture

Rothschild Boulevard by Salomon Gepstein, 1932

Tel Aviv is home to one of the best-preserved collections of Bauhaus and International Style architecture in the world. Micha Gross from the Israeli city’s Bauhaus Center has selected 10 of the most important examples (+ slideshow).

Over 4,000 Bauhaus-style buildings were constructed in Tel Aviv between 1920 and 1940, by German-Jewish architects who immigrated to the region after the rise of the Nazis.

They based their new architecture for the city on teachings from the renowned Bauhaus art school, which ran between 1919 and 1933.

Most of the structures feature elements typical of Modernism – like undecorated surfaces, ribbon windows, flat roofs, outdoor living spaces and pilotis – but are defined separately from the movement as they follow stricter rules of volume expression, visual balance and non-ornamentation.

Their style is also known as the International Style, a term coined by American architects Philip Johnson and Henry-Russell Hitchcock for their 1932 exhibition at New York’s Museum of Modern Art.

The majority of Tel Aviv’s examples can be found in the central White City – a UNESCO World Heritage Site that is protected as “an outstanding example of new town planning and architecture in the early 20th century”.

The Bauhaus Center Tel Aviv was founded in the area in 2000 to increase awareness of the heritage and encourage preservation works. It hosts a library, a shop and a gallery for exhibitions, and offers architectural tours for visitors and enthusiasts.

Co-founder Micha Gross has chosen 10 of the best residential examples for Dezeen, which all feature in a 2015 book he edited titled Preservation and Renewal: Bauhaus and International Style Buildings in Tel Aviv. See his picks below:

Bruno House, 3 Strauss Street by Ze'ev Haller, 1933
Bruno House, 3 Strauss Street by Ze’ev Haller, 1933

read more: 10 of Tel Aviv’s best examples of Bauhaus..


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Żydowscy żołnierze Września

Żydowscy żołnierze Września

Andrzej Fedorowicz


W Wojsku Polskim służbę odbyło 180 tys.Międzywojenne Wojskow Polskie

W powszechnej opinii w 1939 roku Hitlerowi przeciwstawili się wyłącznie Polacy. Tymczasem aż jedną trzecią wrześniowej armii stanowiły mniejszości narodowe, do walki stanęło m.in. 100 tysięcy Żydów. Mało o nich wiemy.

„Mobilizacja! Słowo, które zelektryzowało cały świat, nie ominęło również mojego miasteczka. Dzień 24 sierpnia zastał je jak gdyby w jakieś uroczyste święto. Na ulicach pełno młodzieży, która entuzjastycznie szykuje się do złożenia ofiary krwi. W mieście, jak gdyby nigdy nie istniało ONR czy inne antysemickie organizacje, zauważyć można całkowite zbratanie między nacjami. Młodzież polska i żydowska, złączona wspólnym celem, ręka w rękę przechadza się i żegna znajomych. Stosunkowo wielu z nas zostało powołanych. Poczucie »równouprawnienia« dodaje nam animuszu. Ja otrzymałem wezwanie do 68. Pułku Piechoty we Wrześni. Ponieważ mundur miałem jeszcze ze służby czynnej, przeobrażenie się z cywila w wojskowego zajęło mi zaledwie kilka minut”.

Ta relacja anonimowego uczestnika kampanii wrześniowej, złożona po kilku latach już w warszawskim getcie (archiwum Emanuela Ringelbluma), jest jedną z wielu pokazujących, jaka przemiana nastąpiła tuż przed wybuchem wojny w relacjach między Polakami i Żydami. Zniknęły dotychczasowe izolacja i nieufność. Autor relacji widzi to nawet po przybyciu do Wrześni, którą uważa za miasto „ultraantysemickie”.

„Dotąd Żydzi, którzy tylko nielicznie je zamieszkiwali, byli jak gdyby więźniami, nie wolno im prawie było ukazywać się na ulicach miasteczka, a o wyjściu wieczorem, by nie natknąć się na czynne zniewagi, mowy być nie mogło. Perspektywa wojny to zmieniła. Sam widziałem, jak ci dotychczas znienawidzeni mieszkańcy z łopatami, kilofami szli w szeregach razem z innymi kopać rowy OPL” – wspominał żołnierz.

1 września 1939 roku w gazecie mniejszości żydowskiej „Nasz Przegląd” ukazuje się oświadczenie: „Organizacja Syjonistyczna i naród żydowski stoją po stronie polskiej, gotowe do walki o swą godność i niepodległość. To oświadczenie powinno być drogowskazem dla światowego żydostwa. Miejsce Żydów całego świata jest po stronie polskiej”.

Dzień później w tym samym dzienniku odezwę publikuje Zarząd i Rada Naczelna Związku Rabinów RP: „Bracia w Izraelu, Obywatele Najjaśniejszej Rzeczypospolitej Polskiej! Odwieczny wróg napadł w niecny, nikczemny sposób na naszą tak gorąco przez nas umiłowaną Ojczyznę, Polskę. (…) My, Żydzi, dzieci tej ziemi od zamierzchłych czasów, stajemy wszyscy w karnym ordynku, zwarci i opanowani na wezwanie Pana Prezydenta Rzeczypospolitej i Naczelnego Wodza, aby bronić naszej ukochanej Ojczyzny, każdy na wyznaczonym mu przez władze posterunku, i oddamy, gdy zajdzie tego potrzeba, na ołtarzu Ojczyzny, nasze życie i nasze mienie bez reszty. Jest to naszym najszczytniejszym obowiązkiem obywatelskim i religijnym, według nakazów naszej Świętej Wiary, który z największą radością spełnimy – tak nam i Polsce dopomóż Bóg”.

Izrael Bursztyn dostaje Krzyż Walecznych

W nocy 18 sierpnia 1939 r. Izraela Bursztyna, 31-letniego jubilera mieszkającego przy ulicy Mirowskiej w Warszawie, budzi walenie w drzwi. Kiedy je otwiera, widzi wojskowego żandarma. Ten wręcza mu nakaz mobilizacji. Bursztyn służył w 65. Pułku Piechoty w Grudziądzu, specjalizuje się w ciężkich karabinach maszynowych i walkach przeciw czołgom. Ma przydział do batalionów przeciwpancernych, kilkakrotnie uczestniczył w czterotygodniowych ćwiczeniach rezerwistów. Jednak mimo doskonałej historii służby jako Żyd nie otrzymał dotąd żadnego odznaczenia ani awansu.

Bursztyn ubiera się i idzie na dworzec kolejowy, skąd jedzie do pułku w Radomiu. Następnego dnia zostaje mianowany dowódcą drużyny z funkcją kaprala i wysłany na ćwiczenia. 30 sierpnia razem z innymi Żydami składa przysięgę przed majorem Baruchem Steinbergiem, naczelnym rabinem Wojska Polskiego. Tego samego dnia wyjeżdża pod Wieluń, by zająć stanowisko w pobliżu niemieckiej granicy. Jego grupa znajduje się na pierwszej linii natarcia. 1 września o 5 rano przed pozycją drużyny Bursztyna pojawiają się czołgi, a za nimi oddziały liniowe SS.

„Szturm był bardzo ciężki, ale stawiliśmy twardy opór – wspominał później. – Dowodziłem i jednocześnie sam dużo strzelałem z ckm-u. Nasza pozycja pozostała nietknięta, ale padły pierwsze, liczne ofiary. Pamiętam dobrze pierwszego zabitego z naszej grupy, mojego przyjaciela Elenberga, ślusarza. Po ciężkim dniu nieustannych szturmów i ataków nasz front został jednak w wielu miejscach przerwany. Musieliśmy wycofać się do Wierzchlasu”.

Tam Bursztyn i jego oddział biorą udział w jednym z najbardziej zaciętych epizodów bitwy granicznej. „Walczyliśmy trzy dni bez przerwy, bardzo często na bagnety. Nasza grupa prowadziła najbardziej bohaterskie walki. Zostaliśmy jednak rozbici. Wielu oficerów, którzy uratowali się od śmierci z ręki wroga, popełniło tam samobójstwo” – notował. Pluton, w którym służy Bursztyn, rusza w stronę Łodzi, spotykając po drodze inne pozbawione dowództwa grupy. Znajduje ich komendantura polowa, która na nowo organizuje oddziały i przywraca im zdolność bojową. Drużyna Bursztyna, która wciąż ma uratowany z walk ckm, stacza nad rzeką krótką, wygraną potyczkę z Niemcami, po czym zostaje skierowana do pilnowania mostu.

W środku nocy, walcząc ze zmęczeniem i snem, żołnierz zauważa, że ktoś kręci się pod mostem. Mężczyzna ubrany jest jak chłop i na pytanie, co tam robi, odpowiada: „Mam chleb do sprzedania”. Bezsensowna odpowiedź i dziwny akcent wydają się Bursztynowi podejrzane. Chwyta mężczyznę i zaczyna przesłuchanie. „Biłem go tak długo, aż wybiłem z niego prawdę, którą podejrzewałem. Był Niemcem. Pod chłopskim paltem miał wojskowy mundur. Prawdopodobnie był strzelcem spadochronowym. Obiegłem wszystkie miejsca pod mostem i znalazłem tam podłożony dynamit. Faceta kazałem odprowadzić do komendantury polowej. Został zabity na miejscu” – wspominał.

Za ten czyn następnego dnia Izrael Bursztyn został odznaczony Krzyżem Walecznych i otrzymał upragniony awans na plutonowego. Weźmie jeszcze udział w największej bitwie Września, nad Bzurą, i ucieknie razem z kolegami z niewoli, zabijając niemieckiego konwojenta. Po powrocie do Warszawy zostanie przyjęty jak bohater. Organizujący ewakuację polskich żołnierzy do Francji oficerowie wielokrotnie będą namawiali go do wyjazdu. Jednak, ulegając prośbom żony, Bursztyn pozostanie w okupowanej stolicy.

To jedynie fragment tekstu. Cały artykuł “Żydowscy żołnierze Września” przeczytasz w najnowszym numerze “Newsweek Historia”.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com