Archive | 2016/09/16

Papież w Auschwitz. Stary człowiek daje mu TO zdjęcie. “Chłopiec w trzecim rzędzie prycz to ja”

Papież w Auschwitz. Stary człowiek daje mu TO zdjęcie. “Chłopiec w trzecim rzędzie prycz to ja”

Piotr Idem


Światowe Dni Młodzieży. Papież Franciszek idzie w niemym marszu przez Auschwitz-Birkenau. Ma spotkać się z dwunastoma byłymi więźniami niemieckiego obozu. Stoją w rzędzie, każdy ma przywitać się z papieżem i zamienić z nim kilka słów. Nagle jeden z nich otwiera skoroszyt z dwoma zdjęciami. Wskazuje palcem na siebie.

Naftali Furst daje album papieżowi. Potem wyciąga długopis i drugi, identyczny skoroszyt. Na jego prośbę papież podpisuje zdjęcia (od. 24:26).

 

Komentatorzy telewizyjni są zdezorientowani, nie mówią ani kto wręcza zdjęcia, ani po co. Na liście ocalałych, jaką podają, nie ma osoby proszącej o podpis w skoroszycie pod zdjęciami.

W depeszach zagranicznych agencji imię i nazwisko Naftalego Fursta już się pojawia. Mieszkający od 1949 roku w Hajfie były więzień nie po raz pierwszy wskazuje na swoje obozowe zdjęcie mówiąc: “Dwunastoletni chłopiec w trzecim rzędzie drewnianych prycz to ja”.

Jak powstało to zdjęcie

Zdjęcie zrobił Harry Miller, fotograf amerykańskiej 3. Armii generała Pattona. Był 16 kwietnia 1945 roku, pięć dni po wyzwoleniu obozu koncentracyjnego KL Buchenwald. Więźniowie nie opuszczają swoich baraków, są wygłodzeni, więc natychmiastowe rzucenie się na jedzenie doprowadziłoby ich do śmierci. Miller robi zdjęcia obozu, w którym są jeszcze ludzie. Właśnie wtedy powstaje fotografia, na której w baraku na pryczy – jak twierdzi – leży Naftali Furst. Ta sama fotografia, którą wręczy papieżowi 29 lipca 2016 roku.

Wychudzony, nagi człowiek zakrywa przed obiektywem krocze obozową koszulą. Po lewej stronie ustawione są rzędy prycz. Na jednej z nich leży Elie Wiesel, laureat Pokojowej Nagrody Nobla z 1986 roku i twórca pojęcia “Holokaust”, w którym stracił najbliższą rodzinę: ojca, matkę i siostrę. Do Buchenwaldu trafił z Auschwitz-Birkenau, podobnie zresztą jak Naftali Furst, który – według swojej wersji – na zdjęciu leży o jedną pryczę wyżej od niego.

Więźniowie Buchenwaldu 5 dni po wyzwoleniu obozu. Naftali Furst utrzymuje, że jest na tym zdjęciu (fot. Private H. Miller/US Army/public domain)Więźniowie Buchenwaldu 5 dni po wyzwoleniu obozu. Naftali Furst utrzymuje, że jest na tym zdjęciu (fot. Private H. Miller/US Army/public domain)

Urodzony w 1932 roku Furst zaczął publicznie opowiadać o tym, co przeżył podczas wojny, dopiero w 1998 roku. Razem z bratem Shmuelem spisali wtedy swoje wspomnienia i zatytułowali je “Bracia Furst”. Ale pewnie nie doszłoby do tego, gdyby nie strach Naftalego, który bał się, że jego pamięć o tym, co przeżył, zabierze mu starość albo choroba. Do 1998 roku to, co go spotkało, tłumił w sobie. Jak pisze, o wszystkim wiedziała tylko garstka ludzi. Sam nie rozumiał jak to jest, że on i członkowie jego rodziny, z natury “płaczliwi”, podczas wojny nie zapłakali ani razu. Od publikacji wspomnień jeździ po świecie i pokazuje zdjęcia mówiąc: “Przeżyłem”.

Obóz

Po anszlusie Austrii i z nastaniem przyjaźni słowacko-niemieckiej mały Naftali, jego brat i rodzice, świecka żydowska rodzina z Bratysławy, muszą opuścić swój dom. A był wygodny, z pokojówką i nianią. Tracą dorobek całego życia. Tata Naftalego, stolarz, w szale rąbie siekierą meble. Wypędzeni przeprowadzają się do dziadka i wujka, którzy wynajmują małe mieszkanie w pobliżu. Naftali i jego brat czują, że są inni. Na ulicy dzieci śmieją się z nich, że są Żydami. Zaczynają rozumieć, co to może dla nich znaczyć. Co chwila się przeprowadzają. Ojciec próbuje zapewnić rodzinie bezpieczeństwo, pracując w swoim fachu. Tym samym zajmie się w obozie w Sered’, do którego trafią w 1942 roku. Spędzą tam z przerwami dwa lata.

To pierwszy obóz, do którego trafią, i ostatni, w którym będą mogli trzymać się całą rodziną. W Sered’ dostają dla siebie pomieszczenie trzy na cztery metry. Muszą pomieścić się we czwórkę. Tkwią w napięciu, że zaraz zostaną wywiezieni ze Słowacji do Rzeszy albo na tereny okupowanej Polski. W listopadzie 1944 roku trafiają do Auschwitz. Numery obozowe: Naftali B-14026, ojciec B-14024, brat B-14025, mama A-26097. Rozdzielają ich, ale bracia starają się trzymać razem.

Naftali nie potrafi pogodzić się z tym, co się stało. Nie może uwierzyć, że znalazł się w Auschwitz. Zaczyna wygrażać Bogu w latrynie. Dziś wspomina:

“To było na początku mojego pobytu w Auschwitz. Poszedłem do latryny. Byłem tam kompletnie sam i zacząłem przeklinać Boga na wszystkie możliwe sposoby, jakie mogłem znać w swoim wieku. Czekałem na karę, ale nic się nie stało. W tym momencie straciłem wiarę w to, że ktoś taki jak Bóg mógłby mi pomóc”.

Potem przeżywa marsz śmierci. Opisuje go tak: Przez trzy dni i noce, w cienkich spodniach i koszuli, idzie pieszo z Auschwitz do Gliwic. Jest zima, styczeń 1945 roku. W Gliwicach pakują go do wagonu wypełnionego na metr śniegiem. Z zapaleniem płuc dojeżdża do KL Buchenwald. Z obozowego szpitala zabierają go do siebie więźniarki wcielone do burdelu w Buchenwaldzie. Tam udaje mu się doczekać do 11 kwietnia, dnia wkroczenia wojsk amerykańskich.

Naftali Furst wśród więźniów bloku dziecięcego 66 w Buchenwaldzie. To drugie zdjęcie, które wręczył papieżowi (fot. public domain)
Naftali Furst wśród więźniów bloku dziecięcego 66 w Buchenwaldzie. To drugie zdjęcie, które wręczył papieżowi (fot. public domain)

Przeżyli

Cała rodzina Naftalego odnajduje się po wojnie. Spotykają się w Bratysławie. Naftali jest tam pierwszy. Początkowo nikogo nie może znaleźć. Jedzie do Pieszczan, gdzie spotyka ciotkę i wujka. Z audycji radiowych dowiaduje się, że jego mama dożyła wyzwolenia w obozie w Lippstadt, wraca więc do Bratysławy. Tam czeka na niego ojciec, który po Auschwitz trafił do Dachau. Po godzinie zjawia się mama. Brat chory na tyfus, w ciężkim stanie, leży w szpitalu w Pradze. Ale żyje.

W 1949 roku Shmuel i Naftali wyjeżdżają do Izraela. Rok później dołączają do nich rodzice, którzy nie widzą dla siebie miejsca w nowym, czechosłowackim ustroju. W Izraelu Naftali będzie mieszkał w kibucu, służył w armii, fotografował, uczył się jeździć samochodem. Zostanie ojcem i dziadkiem.

Naftali Furst: Człowiek nie jest ścianą lub salą tortur

Dziś mówi, że kiedy dobrzy ludzie są pasywni, źli ludzie wygrywają wojny. W wywiadach przed spotkaniem z papieżem w Auschwitz mówi o drugim cudzie w swoim życiu. Pierwszy przeżył w wieku dwunastu lat, gdy ocalał z Holokaustu. Drugim jest dla niego spotkanie z papieżem w dawnym miejscu kaźni.

Pytam Naftalego Fursta, dlaczego na spotkanie z papieżem w Auschwitz zabrał zdjęcia. – Chciałem nadać temu spotkaniu dodatkowego znaczenia, w miejscu, gdzie tak wiele wycierpiałem. Te zdjęcia, które wręczyłem papieżowi, ilustrują cierpienia i tortury, jakie były częścią życia w obozach koncentracyjnych, w tym KL Auschwitz. Chciałem, by papież nie tylko zobaczył ocalałych, ale też ich poczuł. Tych, którzy dokładnie w tym miejscu, w którym staliśmy z papieżem, przeżyli horror. Bo żyjąca osoba myśli, czuje, pamięta. Człowiek nie jest ścianą lub salą tortur. Poza tym chciałem mieć pamiątkę z mojego spotkania z papieżem. Teraz ona jest wieczna – mówi.


Więcej o Naftalim i innych dzieciach z Buchenwaldu można dowiedzieć się z filmu Stevena Moskovica “Kinderblock 66 – Return to Buchenwald”:

 


Piotr Idem. Fotograf. Z aparatem nie rozstaje się nigdy. Zdobywca Grand Prix PUOT Expo 2013. Dotąd publikował zdjęcia i teksty w “Gazecie Wyborczej”, “Dużym Formacie”, “Tygodniku Powszechnym”, “Newsweeku”, “Wprost” i “Doc! Photo Magazine”. Jego pracę można śledzić na blogu piotridem.blogspot.com.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


International Law Expert: UN’s Obsession With Israeli-Palestinian Conflict

Algemeiner.comInternational Law Expert: UN’s Obsession With Israeli-Palestinian Conflict Robs It of Ability to Deal With More Serious Problems (INTERVIEW)

Barney Breen-Portnoy


Dr. Eugene Kontorovich. Photo:
Northwestern University website.

Dr. Eugene Kontorovich. Photo: Northwestern University website.The UN’s obsession with the Israeli-Palestinian conflict has robbed it of the ability to deal with other more serious problems around the world, an international legal expert told The Algemeiner on Thursday.

Dr. Eugene Kontorovich — a professor at Northwestern University’s Pritzker School of Law and head of the international law department at the Kohelet Policy Forum — said his research has found that the standards the UN applies to Israel regarding its policies in the West Bank are not applied to any other country.

“As I was doing research, one of the things I discovered was that even in situations which under international law clearly qualify as an occupation, the UN almost never uses the word occupation,” Kontorovich told The Algemeiner.

The professor further detailed this point in a Wall Street Journal op-ed he co-authored with Penny Grunseid that was published earlier this week:

Our research shows that the UN uses an entirely different rhetoric and set of legal concepts when dealing with Israel compared with situations of occupation or settlements worldwide. For example, Israel is referred to as the ‘Occupying Power’ 530 times in General Assembly resolutions. Yet in seven major instances of past or present prolonged military occupation — Indonesia in East Timor, Turkey in northern Cyprus, Russia in areas of Georgia, Morocco in Western Sahara, Vietnam in Cambodia, Armenia in areas of Azerbaijan, and Russia in Ukraine’s Crimea — the number is zero. The UN has not called any of these countries an ‘Occupying Power.’ Not even once.

It gets worse. Since 1967, General Assembly resolutions have referred to Israeli-held territories as ‘occupied’ 2,342 times, while the territories mentioned above are referred to as ‘occupied’ a mere 16 times combined. The term appears in 90% of resolutions dealing with Israel, and only in 14% of the much smaller number of resolutions dealing with all the other situations, a difference that vastly surpasses the threshold of statistical significance. Similarly, Security Council resolutions refer to the disputed territories in the Israeli-Arab conflict as ‘occupied’ 31 times, but only a total of five times in reference to all seven other conflicts combined.

Speaking with The Algemeiner, Kontorovich said, “What Israel is told by the international community to do, which is to prevent its Jewish nationals from living in territories it controls, is told only to it. The important part of this research was not to show that there is a double standard and not to show that Israel is singled out — that’s a bit like saying cops stop minorities more on suspicion of illegal activities. What this shows is that what the UN is telling Israel to do is not legally required. In other words, the rule it says Israel is violating doesn’t exist. You can’t have a rule in just one situation.”

Kontorovich said that while change at the UN was a hopeless prospect, “the question is whether the American government will empower the UN by not vetoing damaging resolutions. Will America give greater strength and legitimacy to this dysfunctional institution?”

In their Wall Street Journal op-ed, Kontorovich and Grunseid concluded with a scathing assessment of the international body:

The evidence shows that the organization’s claim to represent the interest of international justice is hollow, because the UN has no interest in battling injustice unless Israel is the country accused.

At a time of serious global crises — from a disintegrating Middle East to a land war and belligerent occupation in Europe — the leaders of the free world cannot afford to tempt the UN into indulging its obsessions. Especially when the apparent consequence of such scapegoating is that the organization ignores other situations and people in desperate need of attention.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


II edycja festiwalu MADE IN POLIN // CYTATY

II edycja festiwalu MADE IN POLIN // CYTATY

MHZP


 II edycja festiwalu MADE IN POLIN // CYTATY | Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN 

Motywem przewodnim tegorocznej edycji festiwalu Made in POLIN będą międzykulturowe zapożyczenia: to, co cytowane, przekształcane, a czasem zawłaszczone. Cytaty, trawestacje, polemiki i remiksy. To, co reinterpretowane i wchłonięte. Słowa, dźwięki, obrazy, obiekty i idee. W kulturze popularnej i wysokiej, w życiu codziennym i sztuce. Żartobliwie i poważnie. 

Wstęp wolny, na wybrane wydarzenia wymagana rezerwacja miejsc. Rezerwacja wejściówek ruszy po 21 września br.

W ramach festiwalu swój finał będzie miał projekt Dźwięki przedwojennej ulicy Zamenhofa. Przez 6 miesięcy wolontariusze pod okiem ekspertów zbierali informacje dotyczące historii tej ważnej części przedwojennej żydowskiej Warszawy – miejsca, w którym dzisiaj stoi Muzeum POLIN. Efekt ich pracy stał się inspiracją dla artystów, którzy na Made in POLIN przygotowali instalacje, koncerty i inne projekty specjalne.

Wydarzenia w ramach Made in POLIN:

REICH/JIMEK/CYTATY – koncert orkiestry Sinfonia Varsovia

Chór POLIN

Podczas całego festiwalu zapraszamy na wydarzenia dla dzieci i rodziców w miejsca edukacji rodzinnej „U króla Maciusia” w Muzeum POLIN.

Zespół:

  • Kuratorka programowa: Karolina Sakowicz 
  • Koordynatorka organizacyjna: Aleksandra Zagrodzka
  • Zespół programowy: Zuzanna Benesz-Goldfinger, Ewa Budek, Beata Chomątowska, Ewa Chomicka, Anna Czerwińska, Anna Dybała, Szymon Gotowski, Przemysław Kaniecki, Katarzyna Kulińska, Anna Pokłosiewicz, Michał Majewski, Zofia Mioduszewska, Maria Mossakowska, Kajetan Prochyra, Ewa Opawska, Małgorzata Waszczuk i Jan Woźniakowski 
Mecenas: 

Organizatorem koncertu STEVE REICH // RADZIMIR DĘBSKI i SINFONIA VARSOVIA oraz projektu „Dźwięki przedwojennej ulicy Zamenhofa” jest Stowarzyszenie Żydowski Instytut Historyczny w Polsce.


Partner: 

Projekt sfinansowano ze środków Fundacji PZU

Projekt dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Projekt współfinansuje m.st. Warszawa

Patroni medialni zobacz:  POLIN


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com