Archive | 2016/09/08

Joanna Olczak-Ronikier, “Wtedy. O powojennym Krakowie”

Joanna Olczak-Ronikier, “Wtedy. O powojennym Krakowie”

Janusz R. Kowalczyk


Wtedy. O powojennym KrakowieJoanna Olczak-Ronikier, laureatka Nagrody Literackiej Nike 2002 za wspomnienia “W ogrodzie pamięci”, kontynuuje je w tym tomie. Nie roszcząc sobie praw do zbawienia świata, daje rzecz o wiele pożyteczniejszą: “portret rodzinny we wnętrzu” – z ekscesami epoki w tle.

Tak obrany – kameralny, niekiedy wręcz intymny – punkt widzenia sprawia, że książka staje się przez to bardziej swojska, familiarna, “spoufalona” z czytelnikiem, skutecznie absorbując jego uwagę. Nie bez znaczenia jest tu fakt, że autorka pochodzi ze znanej rodziny księgarzy i wydawców. Wnuczka Jakuba i Janiny Mortkowiczów, córka pisarki Hanny Mortkowicz-Olczakowej, od wczesnych lat dziecinnych stykała się ze znaczącymi osobistościami ówczesnego życia literackiego, o których potrafi opowiadać równie zajmująco, co bez egzaltacji.

Do Krakowa mama i babcia autorki wspomnień trafiły w marcu 1945 roku wprost z podbocheńskiej wsi, gdzie się schroniły z fałszywymi ausweisami ukrywającymi ich żydowskie pochodzenie. W Warszawie wszystko legło w gruzach: mieszkanie, wydawnictwo, księgarnia – teraz musiały zaczynać od nowa. Po trzech miesiącach w ich sublokatorskim mieszkaniu – w słynnym Domu Literatów przy Krupniczej 22 w Krakowie – pojawiła dziesięcioletnia Joanna, przywieziona od sióstr niepokalanek, pod których opieką spędziła ostatnie lata wojny.

“Chciałabym opisywać w nieskończoność urzekające kolory, zapachy, smaki pierwszych krakowskich miesięcy. Opowiadać na dziesiątkach stron o radości, jaka towarzyszyła kolejnym odkryciom. Ale poczucie proporcji każe mi kontrolować euforyczne uniesienia. W pamięci zbiorowej powojenny czas to czas żałoby i strachu. Własne szczęśliwe wspomnienia nie pasują do tej aury. Jednak nie mogę się usprawiedliwiać, że patrzyłam na świat z ograniczonej, infantylnej perspektywy. Nie chcę udawać, że byłam istotą szczególnie współczującą i wrażliwą. Przeciwnie. Dość samolubnie wykorzystywałam status odzyskanego cudem dziecka.”

Była dziesięciolatką, której prawidłowy rozwój uczuć zahamowało wychowanie z dala od rodzinnego domu. Wychowanie szczególnego rodzaju, w myśl prawideł, które wymusił absurd wojny. A konkretnie – wprowadzenie przez niemieckiego okupanta ustaw rasowych.

“Wiedziałam, że za dnia nie wolno okazywać strachu, ani smutku. Im częściej się człowiek śmieje, im bardziej stara się rozśmieszyć innych, tym więcej ma ludzi wokół siebie, tym bardziej czuje się bezpieczny. Nieświadomie stosowałam nauki rebe Nachmana z Bracławia, który głosił: ‘Człowiek o swojej rozpaczy powinien rozmawiać tylko z Bogiem. I nie dłużej niż kwadrans na dobę. Przez resztę czasu powinien okazywać światu pogodną i uśmiechniętą twarz’.”

Stosowanie się do tych reguł sprawiło, że dziecko nie rozumiało najprostszych odruchów czułości. Powrót na łono rodziny okazał się wyzwaniem dla obu stron. Z początku, kiedy matka lub babcia próbowały ją przytulić, dziewczynka sztywniała.

“Martwiły się moją bezwzględnością, chłodem emocjonalnym, toczyły ze sobą wojnę o metody postępowania. Jedna domagała się surowości i rygorów. Drugiej matczyne serce doradzało pobłażliwość i cierpliwość.”

Stopniowo zawiązywały relacje wewnątrz i na zewnątrz nowego lokum, w którym życie koncentrowało się wokół zakupionego na pobliskim placu Szczepańskim biedermeierowskiego stołu. Przyszła autorka “Wtedy…” odrabiała przy nim lekcje, podczas gdy na drugim krańcu jej ojciec chrzestny Leopold Staff ustalał z babcią kształt kolejnej książki. Wobec monopolizowania przez ludowe państwo wszelkich dziedzin życia zbiorowego, próba wskrzeszenia od podstaw rodzinnej firmy okazała się nie do przeprowadzenia – systematycznie demontowane Wydawnictwo J. Mortkowicza w 1950 roku, po 46 latach aktywności, przestało istnieć.

Wprawdzie przedwojenna inteligencja utraciła należną jej, elitarną pozycję społeczną, jednak tym bardziej się nie poddawała – mobilizowała się i szukała dla siebie godnego miejsca w świecie. Mimo ograniczonych możliwości kultywowano życie towarzyskie, choć nierzadko przyszło podejmować gości daniami ze związkowej stołówki. Przez sublokatorskie pokoje przy Krupniczej 22 przewinął się poczet późniejszych literackich znakomitości: Jerzy Andrzejewski, Jerzy Szaniawski, Tadeusz Różewicz, Stanisław Dygat, Konstanty Ildefons Gałczyński, Stefan Kisielewski. Wdowa po Stanisławie Brzozowskim mijała się na schodach z wdową po Witkacym.

“Wspólny do niedawna pokój pełnił nadal funkcję salonu i do późnego wieczora pełen był ludzi. Za tym samym złocistym biedermeierowskim stołem, na którym dziś rozkładam swoje papiery, zasiadała z samego rana okutana w kolorowe chusty Zosia, roznosząca po domach mleko i sery, i opowiadała, co nowego w Liszkach. Po południu wpadała, prosto z Harendy, wdowa po Kasprowiczu – pani Marusia, zawsze ślicznie uczesana, uróżowana, zalotna, zawsze w kłopotach finansowych. Albo przedwojenna, dawno zapomniana pisarka, żyjąca w tragicznej nędzy staruszka, która przyszła ze skargą, że nikt nie chce drukować jej antybolszewickich powieści, i nie mogła zrozumieć dlaczego.”

Autorka, z urodzenia warszawianka, nigdy nie opuściła Krakowa, wiążąc z nim swoje losy na dobre i złe. Z mieszkania w krakowskim Domu Literatów wyprowadziła się wprawdzie dość dawno, co jej jednak nie przeszkodziło wrócić doń pamięcią, żeby w żywych barwach oddać jego klimat i charakter. Jej Kraków – ten powojenny, ujrzany okiem wrażliwego dziecka, zapamiętany i przefiltrowany przez doświadczenia kolejnych dekad dorosłości – trafia do świadomości czytelnika, a zarazem do kulturowego obiegu, co jest powinnością każdej książki, a zwłaszcza równie mądrej, jak “Wtedy…”.

Joanna Olczak-Ronikier urodziła się 12 listopada 1934 roku w Warszawie – pisarka i scenarzystka, współzałożycielka kabaretu Piwnica pod Baranami. W 1994 napisała monografię “Piwnica pod Baranami, czyli koncert ambitnych samouków”, a w 1998 – biografię twórcy tego kabaretu Piotra Skrzyneckiego: “Piotr”. Jest autorką kilku sztuk, między innymi “Ja-Napoleon”, wystawionej w Teatrze Dramatycznym w Warszawie (1968), oraz scenariusza widowiska teatralnego “Z biegiem lat, z biegiem dni…”, granego w Starym Teatrze w Krakowie w reżyserii Andrzeja Wajdy (1978) i zekranizowanego dla potrzeb telewizji (1980). Za książkę “W ogrodzie pamięci” (2001), opowiadającą o dziejach własnej rodziny otrzymała Nagrodę Literacką Nike 2002 i nagrodę Krakowska Książka Miesiąca (października 2001) jak również Premio Acerbi 2011. Kolejna jej książka “Korczak. Próba biografii” (2011) otrzymała Nagrodę Klio 2011 oraz nominację do Nagrody Literackiej Nike 2012. W 2013 pisarka otrzymała Nagrodę im. Jerzego Turowicza. Za wspomnienia “Wtedy. O powojennym Krakowie” została nominowana do Nagrody Literackiej Nike 2016.

Joanna Olczak-Ronikier
“Wtedy. O powojennym Krakowie”
Społeczny Instytut Wydawniczy Znak, Kraków 2015
wymiary: 140 x 205 mm
oprawa: twarda
liczba stron: 320
ISBN 9788324038695


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


‘It’s not normal that I have to see my father’s murderer daily!’

IsraelNationalNews.com‘It’s not normal that I have to see my father’s murderer daily!’

Shimon Cohen


Meirav Osher, daughter of Avi Osher murdered in 1991, is neighbors with her father’s murderer.

Avi Osher
Avi OsherCourtesy of the family

The terrorist who murdered Avi Osher with a machete in the Jordan Valley in 1991 – and was freed 20 years early as part of a “goodwill gesture” to the Palestinian Authority – is now seeking agricultural employment in the Jordan Valley.

Osher’s daughter Meirav is on a campaign to warn the farmers of the area so as to prevent the terrorist from getting work there.

In an interview with Arutz Sheva, Meirav told of the trauma her family has faced since the freeing of the terrorist and even before, and the difficulty she has in seeing the terrorist who murdered her father return to normal life – right in front of her eyes.

“Today he sits five minutes from my house, leads his life in front of our eyes, causing us suffering for the third time – the first when he murdered, the second when he was freed. He got himself an expensive shovel and he works, presents himself in Israeli communities without shame, pretends and works without a problem. I see him every day on the road. Is this right? Is this normal?

“I live in Bekaot and he lives in Jislig several minutes away, and he works on the road on which I travel. He goes into the food store between the Hamra Junction and the Adam Junction, a place where Jews also buy. He sits at the tire shop with his water pipe and looks around smugly.

“The State of Israel sentenced us to a life of suffering. We haven’t even recovered from the release – why did you put him here? Send him back to Shechem! You’re killing us. Who’s to say that a terrorist like that who murdered a Jew won’t take a shovel and get on a bus carrying children? I’m begging and I’m ready to lie on the road in front of the Knesset for it. I’ve suffered enough. It’s hard for me and my children – we don’t need to see him.”

Meirav talked about her campaign to prevent local farmers from hiring the terrorist. “I’ve set out on a personal campaign, and I’m saying ‘the shame is over.’ I’m advertising his picture and notifying that a murderer is walking freely here – don’t give him work. It can’t be that he passes by the place where he murdered my father, eats and drinks. Get him out of here. The reactions I get [from would-be employers of the terrorist] are ‘we didn’t know’ and ‘I believe everyone.’ There are good people here, and nobody would think to hire a murderer if he presented himself as the man who murdered Avi Osher.”


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Wiera GRAN: ‘Gdy odejdziesz’

Wiera GRAN: ‘Gdy odejdziesz’


Tango composed by Stanisław (Samuel) Ferszko in 1937 especially for Wiera Gran with idea to interpret it as a chanson far from the beat and metrum 2/4, to enhance line of the melody and interpretation of the soloist singer.
Violin – Henryk Gold
Piano – St. Ferszko.
Recorded for Syrena-Rekord, 1937, Warsaw.

 


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com