Archive | November 2016

Children of the Holocaust

Children of the Holocaust

THANK YOU for watching and rating. Sorry to all that would have left messages of support or sympathy, but I’ve had to disable comments due to an overwhelming number of racist/hateful posts. It’s an unfortunate reality that there are people who wish to deny that the Holocaust ever happened, and I will not have that hateful untruth attached to my video.

WARNING: This video contains graphic images that may be disturbing to some viewers.

This is a short video featuring real pictures of children who were victimized as a result of Hitler’s Final Solution. What happened during the Holocaust is a testament to the evil that existed in the world at that time, and still exists today. 1.5 million innocent children were forever silenced, their lives cut short and their promising futures annihilated. We must never forget, for “those who cannot remember the past are

 


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Szymon Peres nie żyje. Wierzył w niemożliwe

Laboratorium WIĘZISzymon Peres nie żyje. Wierzył w niemożliwe

AGNIESZKA MAGDZIAK-MISZEWSKA


Szymon PeresPrezydent Szymon Peres, 30 marca 2011 r. Fot Chatham House/Flickr/CC BY 2.0

Odszedł prezydent Izraela Szymon Peres – niezmordowany wizjoner, który uważał, że marzyć to znaczy postępować pragmatycznie.

Dzisiaj w Jerozolimie, na cmentarzu położonym na wzgórzu Herzla, odbywa się ceremonia pogrzebowa Szymona Peresa. Był prezydentem Izraela, dwukrotnie premierem, ministrem w 12 rządach, laureatem Pokojowej Nagrody Nobla. To ostatni z wielkich „ojców założycieli” państwa Izraela. Człowiek, który dla świata stał się symbolem wiary w niemożliwe – pokojowe współistnienie Żydów i Arabów, w stabilny, kwitnący i nowoczesny Nowy Bliski Wschód. Niezmordowany wizjoner, który uważał, że marzyć to znaczy postępować pragmatycznie, a pod koniec życia żałował, że nie marzył więcej i śmielej.

Bezustanny niepokój

Urodził się w 1923 roku w Wiszniewie, w przedwojennym województwie nowogródzkim. Sam mówił, że było to miejsce „bardzo małe, całkowicie żydowskie, a my nie żyliśmy ani w Polsce, ani w Rosji. Żyliśmy w Izraelu od dnia moich narodzin, nawet przed emigracją”. Ale żyli tam także Polacy, Białorusini i Rosjanie. Mówili różnymi językami. Czasem się nienawidzili, czasem współpracowali.

Najważniejszą postacią jego dzieciństwa był dziadek ze strony matki, rabin Cwi Meltzer, głęboko religijny syjonista, o którym Peres powie w polskim Senacie w 2008 roku: „dziadek uczył mnie Talmudu, polecił mi też czytać Tołstoja i Dostojewskiego. Z Talmudu dowiedziałem się, że nie ma dróg na skróty, a »Zbrodnia i kara« odebrała mej młodej duszy spokój. Zarówno zbrodnia, jak i kara niepokoiły mnie bezustannie”.

W 1934 roku opuści Polskę, by dołączyć do ojca w Palestynie. Zabierze ze sobą niepokój i doświadczenie wielokulturowego świata. Dziadek i pozostali w Wiszniewie bliscy będą „jednymi z ostatnich Żydów zaprowadzonych do drewnianej synagogi, w której spalono ich żywcem z szalami modlitewnymi na plecach”.

Pokój i rozwój

W Palestynie zacznie jak większość: w szkole rolniczej i w kibucu, będzie „dobry w dojeniu krów”, ożeni się z Sonią. Zacznie pisać wiersze. W 1947 roku upomni się o niego rzeczywistość – wstąpi do nielegalnej wtedy, związanej z ruchem lewicowych syjonistów organizacji bojowej „Hagana”. Rok później Ben Gurion powierzy mu odpowiedzialność za jej uzbrojenie i kadry.

Za wyposażenie armii i rozwój przemysłu obronnego młodego państwa będzie później odpowiadał przez wiele lat. Okaże się doskonałym negocjatorem i mistrzem w zawieraniu międzynarodowych sojuszy gwarantujących bezpieczeństwo. Stanie się także jednym z architektów izraelskiego programu nuklearnego, który jest symbolem siły i militarnej potęgi Izraela. A jednocześnie będzie twierdził, że to nie wystarczy. Rzeczywistych gwarancji bezpieczeństwa należy szukać w regionie, nawet jeśli wydaje się to bardzo trudne albo niemożliwe.

Swoje wystąpienie w polskim Senacie traktował jako „przemówienie życia”

Dlatego właśnie, sam przez całe życie związany z izraelską lewicą, jako szef opozycji wesprze swojego politycznego przeciwnika, Menachema Begina, w kwestii wycofania wojsk izraelskich z Synaju i podpisania traktatu pokojowego z Egiptem. Podobnie będzie wspierał Ariela Szarona w realizacji planu likwidacji żydowskich osiedli w strefie Gazy. Z tego samego powodu zdecyduje się na ponowną współpracę z byłym przyjacielem i wieloletnim rywalem, Icchakiem Rabinem – razem wycofają wojska izraelskie z Libanu, a później rozpoczną negocjacje z Palestyńczykami i Jordanią. Dlatego w 1996 roku powoła Centrum dla Pokoju swojego imienia.

Pokój i rozwój – temu właśnie poświęcił lata swojej prezydentury. Wierzył, że rozwój technologiczny służy międzyludzkiej komunikacji, porozumieniu ludzi ponad granicami, religiami i narodami – a ono warunkiem wstępnym dla jakichkolwiek uczciwych negocjacji pokojowych. Wierzył w edukację. Przede wszystkim w konieczność edukacji kobiet, bo to od nich zależy, jak wielokrotnie powtarzał, wychowanie mężczyzn. Tylko one mogą zmienić ich stosunek do świata.

Mimo sędziwego wieku był wciąż otwarty na świat, nowych ludzi i nowe idee. Był przede wszystkim prezydentem szanowanym i kochanym. A także niesłychanie skromnym i wciąż wierzącym w niemożliwe.

Polskie dziedzictwo

Niemal we wszystkich polskich informacjach i komentarzach dotyczących śmierci Szymona Peresa podkreśla się jego polskie korzenie i znajomość języka polskiego. Peres w domu nie mówił po polsku, języka uczył się w szkole podstawowej, bardzo krótko. W dzieciństwie właściwie nie spotykał Polaków. Jego prawdziwym polskim dziedzictwem była świadomość trudnej, ale możliwej koegzystencji narodów, religii i kultur. A także trauma Zagłady bliskich i całego żydowskiego świata – problem winy, zbrodni i kary.

Wnioski, jakie wyciągnął z tego „polskiego” dziedzictwa, zdeterminowały całe jego życie i skłoniły do poszukiwania możliwości dialogu, porozumienia i wybaczenia. Wbrew doświadczeniu, często wbrew nadziei.

Wierzył w edukację kobiet, bo to od nich zależy wychowanie mężczyzn

I w tym właśnie kontekście Polska była dla niego bardzo ważna – jako centrum żydowskiego życia, jego zniszczenia i odrodzenia pamięci. Bardzo mu zależało, żeby obie strony, ale przede wszystkim współcześni Izraelczycy, zrozumieli znaczenie Polski dla swojej własnej tożsamości i – tak jak on – spojrzeli na nią bez uprzedzeń, gotowi na nowe otwarcie. Dlatego swoje wystąpienie w polskim Senacie traktował jako „przemówienie życia”. Świadom, że będą je transmitować wszystkie izraelskie telewizje (i większość amerykańskich), opowiedział w nim historię dwóch narodów, wyciągając dłoń do pojednania. To wiem na pewno, bo wielokrotnie z nim o tym rozmawiałam.

Zakończył to pamiętne przemówienie tak: „Posłowie! Senatorowie! Za dwa dni będziemy obchodzić Święto Wyzwolenia, Święto Pesach. (…) Proszę Was, abyście modlili się razem ze mną i powiedzieli Wiekuistemu: jesteśmy obowiązani dziękować Temu, który dla nas i dla naszych ojców uczynił wszystkie te cuda. On wywiódł nas z niewoli do wolności, z utrapienia do radości, z żałoby do święta.

Niech Bóg nas wszystkich błogosławi.

Wypełnijmy wszyscy nasze zobowiązanie wobec następnego pokolenia”.

Baruch Dajan Emet, Panie Prezydencie.

Pełny tekst przemówienia prezydenta Szymona Peresa w polskim Senacie


AGNIESZKA MAGDZIAK-MISZEWSKA
Ukończyła filologię polską i teatrologię. Redaktor WIĘZI od 1984 r., w latach 1995-2000 zastępca redaktora naczelnego. Była doradcą premiera Jerzego Buzka ds. polsko-żydowskich (1997-1999). Pracowała w polskiej dyplomacji: w Moskwie (1991-1995), Nowym Jorku (jako konsul generalny, 2001-2005) oraz jako ambasador Polski w Izraelu (2006-2012). W latach 2012-2016 pracowała w Ministerstwie Obrony Narodowej jako doradca wiceministra Roberta Kupieckiego i wicedyrektor Departamentu Wojskowych Spraw Zagranicznych. Od roku 2000 jest członkiem Międzynarodowej Rady Oświęcimskiej.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


BDS spurs anti-Semitism on campuses, says Brandeis study

The Times of IsraelBDS spurs anti-Semitism on campuses, says Brandeis study

JTA


Researchers find strong predictor of hostile environment toward Jews, Israel is presence of active Students for Justice in Palestine groups
File. Muslim students at an anti-Israel protest at the University of California, Irvine, in 2006. (Mark Boster/Los Angeles Times via Getty Images/JTA)File. Muslim students at an anti-Israel protest at the University of California, Irvine, in 2006.
(Mark Boster/Los Angeles Times via Getty Images/JTA)

Reports of anti-Semitic incidents on US college campuses have increased, much of it attributed to the rise of the anti-Israel Boycott, Divestment and Sanctions movement, a new report has found.

Researchers at the Maurice and Marilyn Cohen Center for Modern Jewish Studies at Brandeis University conducted the study, which was released in late October. It was based on a survey taken in the spring among Jewish undergraduate students at 50 US campuses who applied to go on the Birthright Israel trip.

The study found that Brooklyn College, Northwestern University and many of the schools in the University of California system are “hotspots,” where the majority of Jewish students perceive a hostile environment toward Israel and over one-quarter sense a general environment of hostility toward Jews on their campus. On these campuses, it appears that the high rates of anti-Semitic harassment and hostility are largely driven by malice toward Israel.

The study also found that at the University of Wisconsin, Rutgers University and the University of Illinois, hostility toward Jews and anti-Semitic harassment are relatively high but do not seem to be highly connected to criticism of Israel. At these schools, more traditional anti-Semitic stereotypes and tropes seem to be driving the perceived hostility toward Jews.

The study also found that one of the strongest predictors of a perceived hostile environment toward Jews and Israel on campus, according to the Brandeis study, “is the presence of an active Students for Justice in Palestine (SJP) group.”

The campuses selected for the study were not chosen randomly, according to the report, “but were purposely sampled based on the estimated size of the campus Jewish population, geographic diversity, public/private status, selectivity, and prior evidence of high levels of anti-Israel hostility or anti-Semitism.”

Some 75 percent of those surveyed reported hearing hostile remarks toward Israel and more than 20 percent said they had been “blamed for Israel’s actions because they are Jewish.” About one-third of those who answered the survey reported being witness to “some form of anti-Semitic harassment, often Israel related.”

The study also found that there are many schools where anti-Semitism and hostility to Israel are negligible. Respondents at several large private universities, including the University of Miami, Washington University and Syracuse, perceive very little hostility toward Israel, and virtually all of those respondents disagree that there is a hostile environment toward Jews.

Pro-Palestinian students at University College London disrupt an Israel advocacy event on campus on October 28, 2016. (screen capture: YouTube) Pro-Palestinian students at University College London disrupt an Israel advocacy event on campus on October 28, 2016. (screen capture: YouTube)

The study’s authors concluded that while public discussion has focused on legislative remedies to temper anti-Semitism and anti-Israel hostility on college campuses, based on the present research, “our view is that more emphasis needs to be placed on educational strategies.”

“The complex picture painted by this study not only suggests a different policy emphasis, but also reinforces the importance of systematic research to assess the prevalence of anti-Semitic and anti-Israel environments on campuses, and their impact on Jewish students,” they said. “Future research should focus on understanding the dynamics of hostility as they are reflected on different campuses and how they are experienced by both Jewish and non-Jewish students.”


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Mel Gibson Says He’s Sober, Not Anti-Semitic and It’s Time To Move On

Forward LogoMel Gibson Says He’s Sober, Not Anti-Semitic and It’s Time To Move On

Thea Glassman


Mel GibsonMel Gibson

Mel Gibson doesn’t understand why people are still talking about anti-Semitic remarks he made after a drunk driving arrest in 2006.

During an interview with Variety’s podcast Playback, Gibson said he finds it “kind of annoying” when he’s asked to explain his drunken rant.

As a recap, ten years ago Gibson was recorded saying that “f—king Jews” are “responsible for all the wars in the world.” He then asked his arresting officer: “Are you a Jew?”

When asked by Playback’s interviewer how he responds to people who say they won’t watch his films as a result of those comments, the 60-year-old actor explained that he didn’t quite get the problem.

“I don’t understand why after 10 years it’s any kind of issue,” Gibson said. “Surely if I was really what they say I was, some kind of hater, there’d be evidence of actions somewhere.”

He went onto claim that accusations he is prejudiced are “unfair.”

“I’ve never discriminated against anyone or done anything that sort of supports that reputation,” the actor said.

Gibson, whose film “Hacksaw Ridge” comes out early next month, pointed to the fact that a number of years have elapsed since his rant—and people should move on.

“Ten years have gone by…I’m feeling good,” he said. “I’m sober, all of that kind of stuff, and for me it’s a dim thing in the past.”


Mel Gibson and the Case of the Movie-Stealing Jews

twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Sztuka wyklęta – post scriptum

Sztuka wyklęta – post scriptum

KATARZYNA ANDERSZ


Heinrich Tischler i jego szwagier Moritz Hadda, również znany wrocławski architekt /fot. archiwum rodzinneHeinrich Tischler i jego szwagier Moritz Hadda, również znany wrocławski architekt /fot. archiwum rodzinne”

OD 1933 ROKU NIE MÓGŁ WYKONYWAĆ ZAWODU, PODCZAS NOCY KRYSZTAŁOWEJ W LISTOPADZIE 1938 ROKU ZOSTAŁ ARESZTOWANY I WYSŁANY DO BUCHENWALDU. NIECAŁY MIESIĄC PÓŹNIEJ, W WIEKU ZALEDWIE 46 LAT, ZMARŁ. RODZINIE UDAŁO SIĘ UCIEC I OCALIĆ WIĘKSZOŚĆ JEGO PRAC, KTÓRE W TYM ROKU ZOSTAŁY WYSTAWIONE WE WROCŁAWIU PO RAZ PIERWSZY, OD KIEDY NAZIŚCI, PRZYPISUJĄCY IM MIANO „SZTUKI WYKLĘTEJ”, WYRZUCILI JE Z GALERII I MUZEÓW.

Heinrich Tischler miał dwóch synów – Franza i Hansa. Imiona jak z baśni braci Grimm, chłopcy ładni i bardzo utalentowani – jak się okaże, odziedziczyli po swoim ojcu talent plastyczny. Na ostatnim zdjęciu razem, z października 1938 roku, cała trójka wygląda na szczęśliwych. Nie wiemy, kiedy dokładnie zostało zrobione. Może do nocy kryształowej został jeszcze ponad miesiąc, może dwa tygodnie, a może wyliczanie tego zupełnie nie ma sensu, bo tak czy inaczej wkrótce stracą ojca, dużo za wcześnie i w okolicznościach, które nigdy nie powinny się wydarzyć. Heinrich, jak wielu innych mężczyzn żydowskiego pochodzenia, tuż po pogromie z nocy 9 na 10 listopada zostanie aresztowany i wysłany do Buchenwaldu, pękającego w szwach od nadmiaru przywiezionych tam wrogów państwa. Okaże się tym pechowcem, u którego zimno, głód i przeludnienie w obozie wywołają śmiertelną w efekcie chorobę.

Jednak kiedy Heinrich jest jeszcze w Buchenwaldzie, rodzina stara się, jak może, żeby został zwolniony. Interweniuje nawet młoda Irlandka, Eleanor McCarthy, która z Heinrichem i jego żoną Else mieszkała przez trzy miesiące w 1938 roku. Śle wściekłe listy do władz, pytając się, jak to możliwe, że człowiek, który walczył w I wojnie światowej (nie wiadomo, co dokładnie robił, przypuszcza się, że był w kawalerii), jest tak traktowany. Wkrótce Heinrich, zapewne bez związku z interwencją panny McCarthy, a raczej dlatego, że był w stanie udokumentować chęć opuszczenia Niemiec i wyjazdu do Szanghaju, zostaje zwolniony i trafia do żydowskiego szpitala we Wrocławiu. Jest w dobrych rękach, bo dyrektorem tej uchodzącej za najnowocześniejszą w mieście placówki jest brat Else – Sigmund Hadda. Infekcja jest jednak zbyt rozległa i 16. grudnia 1938 roku, zaledwie miesiąc po aresztowaniu i cztery dni po wyjściu z obozu, Heinrich umiera. Zostaje pochowany na cmentarzu żydowskim przy Lotniczej w rodzinnym grobowcu, który, po śmierci swojego ojca, najprawdopodobniej sam zaprojektował. Nie wiemy, czy na twarze chłopców przez te cztery dni po powrocie ojca do domu, choć raz powrócił uśmiech, który widać na fotografii z października. Heinrichowi w tym czasie zrobiono jeszcze dwa zdjęcia. Nie dowiemy się, kto wpadł na pomysł ich wykonania. Heinrich jest na nich w szaliku i płaszczu, może właśnie przyjechał do domu, może jest już w szpitalu. Ciężko ocenić, czy zdaje sobie sprawę z tego, że jest śmiertelnie chory, na pewno na takiego nie wygląda. Nick Tischler, syn Franza, który urodził się równo 20 lat po śmierci dziadka, mówi o tych fotografiach, że oczy Heinricha są już nieobecne.

Heinrich Tischler z synami Franzem i Hansem, listopad 1938 r. /fot. archiwum rodzinneHeinrich Tischler z synami Franzem i Hansem, listopad 1938 r. /fot. archiwum rodzinne

Dla szwagra Heinricha, doktora Sigmunda Haddy, los jest bardziej łaskawy. We Wrocławiu udaje mu się funkcjonować do 1943 roku, potem zostaje deportowany do Theresienstadt (jego wspomnienia po niemiecku dostępne są on-line na stronie Yad Vashem), ale wojnę przeżywa. Umiera w wieku 95 lat w USA. Sigmund to nie jedyny szczęśliwy wyjątek wśród rodzeństwa Else. Drugi z jej braci, Albert (architekt) ucieka z Wrocławia do Frankfurtu, dożywa wieku 83 lat. Nie wyobraża sobie życia poza rodzinnym miastem, więc kilka pierwszych lat po wojnie spędza we Wrocławiu, próbując bezskutecznie budować polsko-niemieckie porozumienie. Emigracja do Izraela jest tylko krótkim epizodem w jego życiu, po którym na dobre wraca do Niemiec. Trzeci brat, pieszczotliwie nazywany Willuschem, jako pracownik japońskiego rządu na fałszywych dokumentach koleją transsyberyjską wyrusza w podróż na wschód. W międzyczasie Japonia opowiada się po stronie państw osi, więc Willusch zostaje w Szanghaju. Tam uczy się sztuki masażu, żeby po zakończeniu wojny praktykować ten fach w Londynie (gdzie był również kantorem). Ostatni z braci Else, Moritz Hadda, również architekt i autor projektów wielu modernistycznych budynków do dziś stojących we Wrocławiu (m.in. domów jednorodzinnych z eksperymentalnego osiedla wystawy WuWa), nie ma tyle szczęścia, co pozostali bracia. Próbuje uciec, ale bezskutecznie. W 1941 roku zostaje wywieziony do Rygi i tam zamordowany. Else po śmierci męża udaje się załatwić wyjazd do Londynu. Czwórka z piątki rodzeństwa Haddów przeżywa – dość dobry wynik jak na wojenne realia.

Wrażenie szczęśliwego życia, jakie daje wspomniane zdjęcie z października 1938 roku i wiele jemu podobnych z tego samego okresu, to w dużym stopniu tylko pozory. Urodzony w Kędzierzynie-Koźlu (wtedy Cosel) Heinrich Tischler od wejścia w dorosłość musiał nauczyć się iść na kompromisy i dostosowywać swoją karierę do okoliczności, które, tak się składa, w tamtym czasie wyjątkowo nie sprzyjały ani aspirującym artystom ani Żydom. Pod koniec października 1938 roku zawodowe życie już od kilku lat nie przynosiło mu satysfakcji ani pieniędzy potrzebnych do utrzymania rodziny, co zresztą odzwierciedla wiele jego prac.

Heinrich Tischler po zwolnieniu z Buchenwaldu /fot archiwum rodzinneHeinrich Tischler po zwolnieniu z Buchenwaldu /fot archiwum rodzinne

Czytaj dalej tu: Sztuka wyklęta – post scriptum


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com