Archive | 2016/11/04

Szymon Peres nie żyje. Wierzył w niemożliwe

Laboratorium WIĘZISzymon Peres nie żyje. Wierzył w niemożliwe

AGNIESZKA MAGDZIAK-MISZEWSKA


Szymon PeresPrezydent Szymon Peres, 30 marca 2011 r. Fot Chatham House/Flickr/CC BY 2.0

Odszedł prezydent Izraela Szymon Peres – niezmordowany wizjoner, który uważał, że marzyć to znaczy postępować pragmatycznie.

Dzisiaj w Jerozolimie, na cmentarzu położonym na wzgórzu Herzla, odbywa się ceremonia pogrzebowa Szymona Peresa. Był prezydentem Izraela, dwukrotnie premierem, ministrem w 12 rządach, laureatem Pokojowej Nagrody Nobla. To ostatni z wielkich „ojców założycieli” państwa Izraela. Człowiek, który dla świata stał się symbolem wiary w niemożliwe – pokojowe współistnienie Żydów i Arabów, w stabilny, kwitnący i nowoczesny Nowy Bliski Wschód. Niezmordowany wizjoner, który uważał, że marzyć to znaczy postępować pragmatycznie, a pod koniec życia żałował, że nie marzył więcej i śmielej.

Bezustanny niepokój

Urodził się w 1923 roku w Wiszniewie, w przedwojennym województwie nowogródzkim. Sam mówił, że było to miejsce „bardzo małe, całkowicie żydowskie, a my nie żyliśmy ani w Polsce, ani w Rosji. Żyliśmy w Izraelu od dnia moich narodzin, nawet przed emigracją”. Ale żyli tam także Polacy, Białorusini i Rosjanie. Mówili różnymi językami. Czasem się nienawidzili, czasem współpracowali.

Najważniejszą postacią jego dzieciństwa był dziadek ze strony matki, rabin Cwi Meltzer, głęboko religijny syjonista, o którym Peres powie w polskim Senacie w 2008 roku: „dziadek uczył mnie Talmudu, polecił mi też czytać Tołstoja i Dostojewskiego. Z Talmudu dowiedziałem się, że nie ma dróg na skróty, a »Zbrodnia i kara« odebrała mej młodej duszy spokój. Zarówno zbrodnia, jak i kara niepokoiły mnie bezustannie”.

W 1934 roku opuści Polskę, by dołączyć do ojca w Palestynie. Zabierze ze sobą niepokój i doświadczenie wielokulturowego świata. Dziadek i pozostali w Wiszniewie bliscy będą „jednymi z ostatnich Żydów zaprowadzonych do drewnianej synagogi, w której spalono ich żywcem z szalami modlitewnymi na plecach”.

Pokój i rozwój

W Palestynie zacznie jak większość: w szkole rolniczej i w kibucu, będzie „dobry w dojeniu krów”, ożeni się z Sonią. Zacznie pisać wiersze. W 1947 roku upomni się o niego rzeczywistość – wstąpi do nielegalnej wtedy, związanej z ruchem lewicowych syjonistów organizacji bojowej „Hagana”. Rok później Ben Gurion powierzy mu odpowiedzialność za jej uzbrojenie i kadry.

Za wyposażenie armii i rozwój przemysłu obronnego młodego państwa będzie później odpowiadał przez wiele lat. Okaże się doskonałym negocjatorem i mistrzem w zawieraniu międzynarodowych sojuszy gwarantujących bezpieczeństwo. Stanie się także jednym z architektów izraelskiego programu nuklearnego, który jest symbolem siły i militarnej potęgi Izraela. A jednocześnie będzie twierdził, że to nie wystarczy. Rzeczywistych gwarancji bezpieczeństwa należy szukać w regionie, nawet jeśli wydaje się to bardzo trudne albo niemożliwe.

Swoje wystąpienie w polskim Senacie traktował jako „przemówienie życia”

Dlatego właśnie, sam przez całe życie związany z izraelską lewicą, jako szef opozycji wesprze swojego politycznego przeciwnika, Menachema Begina, w kwestii wycofania wojsk izraelskich z Synaju i podpisania traktatu pokojowego z Egiptem. Podobnie będzie wspierał Ariela Szarona w realizacji planu likwidacji żydowskich osiedli w strefie Gazy. Z tego samego powodu zdecyduje się na ponowną współpracę z byłym przyjacielem i wieloletnim rywalem, Icchakiem Rabinem – razem wycofają wojska izraelskie z Libanu, a później rozpoczną negocjacje z Palestyńczykami i Jordanią. Dlatego w 1996 roku powoła Centrum dla Pokoju swojego imienia.

Pokój i rozwój – temu właśnie poświęcił lata swojej prezydentury. Wierzył, że rozwój technologiczny służy międzyludzkiej komunikacji, porozumieniu ludzi ponad granicami, religiami i narodami – a ono warunkiem wstępnym dla jakichkolwiek uczciwych negocjacji pokojowych. Wierzył w edukację. Przede wszystkim w konieczność edukacji kobiet, bo to od nich zależy, jak wielokrotnie powtarzał, wychowanie mężczyzn. Tylko one mogą zmienić ich stosunek do świata.

Mimo sędziwego wieku był wciąż otwarty na świat, nowych ludzi i nowe idee. Był przede wszystkim prezydentem szanowanym i kochanym. A także niesłychanie skromnym i wciąż wierzącym w niemożliwe.

Polskie dziedzictwo

Niemal we wszystkich polskich informacjach i komentarzach dotyczących śmierci Szymona Peresa podkreśla się jego polskie korzenie i znajomość języka polskiego. Peres w domu nie mówił po polsku, języka uczył się w szkole podstawowej, bardzo krótko. W dzieciństwie właściwie nie spotykał Polaków. Jego prawdziwym polskim dziedzictwem była świadomość trudnej, ale możliwej koegzystencji narodów, religii i kultur. A także trauma Zagłady bliskich i całego żydowskiego świata – problem winy, zbrodni i kary.

Wnioski, jakie wyciągnął z tego „polskiego” dziedzictwa, zdeterminowały całe jego życie i skłoniły do poszukiwania możliwości dialogu, porozumienia i wybaczenia. Wbrew doświadczeniu, często wbrew nadziei.

Wierzył w edukację kobiet, bo to od nich zależy wychowanie mężczyzn

I w tym właśnie kontekście Polska była dla niego bardzo ważna – jako centrum żydowskiego życia, jego zniszczenia i odrodzenia pamięci. Bardzo mu zależało, żeby obie strony, ale przede wszystkim współcześni Izraelczycy, zrozumieli znaczenie Polski dla swojej własnej tożsamości i – tak jak on – spojrzeli na nią bez uprzedzeń, gotowi na nowe otwarcie. Dlatego swoje wystąpienie w polskim Senacie traktował jako „przemówienie życia”. Świadom, że będą je transmitować wszystkie izraelskie telewizje (i większość amerykańskich), opowiedział w nim historię dwóch narodów, wyciągając dłoń do pojednania. To wiem na pewno, bo wielokrotnie z nim o tym rozmawiałam.

Zakończył to pamiętne przemówienie tak: „Posłowie! Senatorowie! Za dwa dni będziemy obchodzić Święto Wyzwolenia, Święto Pesach. (…) Proszę Was, abyście modlili się razem ze mną i powiedzieli Wiekuistemu: jesteśmy obowiązani dziękować Temu, który dla nas i dla naszych ojców uczynił wszystkie te cuda. On wywiódł nas z niewoli do wolności, z utrapienia do radości, z żałoby do święta.

Niech Bóg nas wszystkich błogosławi.

Wypełnijmy wszyscy nasze zobowiązanie wobec następnego pokolenia”.

Baruch Dajan Emet, Panie Prezydencie.

Pełny tekst przemówienia prezydenta Szymona Peresa w polskim Senacie


AGNIESZKA MAGDZIAK-MISZEWSKA
Ukończyła filologię polską i teatrologię. Redaktor WIĘZI od 1984 r., w latach 1995-2000 zastępca redaktora naczelnego. Była doradcą premiera Jerzego Buzka ds. polsko-żydowskich (1997-1999). Pracowała w polskiej dyplomacji: w Moskwie (1991-1995), Nowym Jorku (jako konsul generalny, 2001-2005) oraz jako ambasador Polski w Izraelu (2006-2012). W latach 2012-2016 pracowała w Ministerstwie Obrony Narodowej jako doradca wiceministra Roberta Kupieckiego i wicedyrektor Departamentu Wojskowych Spraw Zagranicznych. Od roku 2000 jest członkiem Międzynarodowej Rady Oświęcimskiej.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


BDS spurs anti-Semitism on campuses, says Brandeis study

The Times of IsraelBDS spurs anti-Semitism on campuses, says Brandeis study

JTA


Researchers find strong predictor of hostile environment toward Jews, Israel is presence of active Students for Justice in Palestine groups
File. Muslim students at an anti-Israel protest at the University of California, Irvine, in 2006. (Mark Boster/Los Angeles Times via Getty Images/JTA)File. Muslim students at an anti-Israel protest at the University of California, Irvine, in 2006.
(Mark Boster/Los Angeles Times via Getty Images/JTA)

Reports of anti-Semitic incidents on US college campuses have increased, much of it attributed to the rise of the anti-Israel Boycott, Divestment and Sanctions movement, a new report has found.

Researchers at the Maurice and Marilyn Cohen Center for Modern Jewish Studies at Brandeis University conducted the study, which was released in late October. It was based on a survey taken in the spring among Jewish undergraduate students at 50 US campuses who applied to go on the Birthright Israel trip.

The study found that Brooklyn College, Northwestern University and many of the schools in the University of California system are “hotspots,” where the majority of Jewish students perceive a hostile environment toward Israel and over one-quarter sense a general environment of hostility toward Jews on their campus. On these campuses, it appears that the high rates of anti-Semitic harassment and hostility are largely driven by malice toward Israel.

The study also found that at the University of Wisconsin, Rutgers University and the University of Illinois, hostility toward Jews and anti-Semitic harassment are relatively high but do not seem to be highly connected to criticism of Israel. At these schools, more traditional anti-Semitic stereotypes and tropes seem to be driving the perceived hostility toward Jews.

The study also found that one of the strongest predictors of a perceived hostile environment toward Jews and Israel on campus, according to the Brandeis study, “is the presence of an active Students for Justice in Palestine (SJP) group.”

The campuses selected for the study were not chosen randomly, according to the report, “but were purposely sampled based on the estimated size of the campus Jewish population, geographic diversity, public/private status, selectivity, and prior evidence of high levels of anti-Israel hostility or anti-Semitism.”

Some 75 percent of those surveyed reported hearing hostile remarks toward Israel and more than 20 percent said they had been “blamed for Israel’s actions because they are Jewish.” About one-third of those who answered the survey reported being witness to “some form of anti-Semitic harassment, often Israel related.”

The study also found that there are many schools where anti-Semitism and hostility to Israel are negligible. Respondents at several large private universities, including the University of Miami, Washington University and Syracuse, perceive very little hostility toward Israel, and virtually all of those respondents disagree that there is a hostile environment toward Jews.

Pro-Palestinian students at University College London disrupt an Israel advocacy event on campus on October 28, 2016. (screen capture: YouTube) Pro-Palestinian students at University College London disrupt an Israel advocacy event on campus on October 28, 2016. (screen capture: YouTube)

The study’s authors concluded that while public discussion has focused on legislative remedies to temper anti-Semitism and anti-Israel hostility on college campuses, based on the present research, “our view is that more emphasis needs to be placed on educational strategies.”

“The complex picture painted by this study not only suggests a different policy emphasis, but also reinforces the importance of systematic research to assess the prevalence of anti-Semitic and anti-Israel environments on campuses, and their impact on Jewish students,” they said. “Future research should focus on understanding the dynamics of hostility as they are reflected on different campuses and how they are experienced by both Jewish and non-Jewish students.”


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Mel Gibson Says He’s Sober, Not Anti-Semitic and It’s Time To Move On

Forward LogoMel Gibson Says He’s Sober, Not Anti-Semitic and It’s Time To Move On

Thea Glassman


Mel GibsonMel Gibson

Mel Gibson doesn’t understand why people are still talking about anti-Semitic remarks he made after a drunk driving arrest in 2006.

During an interview with Variety’s podcast Playback, Gibson said he finds it “kind of annoying” when he’s asked to explain his drunken rant.

As a recap, ten years ago Gibson was recorded saying that “f—king Jews” are “responsible for all the wars in the world.” He then asked his arresting officer: “Are you a Jew?”

When asked by Playback’s interviewer how he responds to people who say they won’t watch his films as a result of those comments, the 60-year-old actor explained that he didn’t quite get the problem.

“I don’t understand why after 10 years it’s any kind of issue,” Gibson said. “Surely if I was really what they say I was, some kind of hater, there’d be evidence of actions somewhere.”

He went onto claim that accusations he is prejudiced are “unfair.”

“I’ve never discriminated against anyone or done anything that sort of supports that reputation,” the actor said.

Gibson, whose film “Hacksaw Ridge” comes out early next month, pointed to the fact that a number of years have elapsed since his rant—and people should move on.

“Ten years have gone by…I’m feeling good,” he said. “I’m sober, all of that kind of stuff, and for me it’s a dim thing in the past.”


Mel Gibson and the Case of the Movie-Stealing Jews

twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com