Archive | July 2025

Historyczka: Zbrodnia katyńska jest poddawana manipulacji w imię neoimperialnych interesów Kremla

W świecie, gdzie historia służy polityce, nauka musi pozostać niezależnym głosem prawdy – powiedziała dr Barbara Jundo-Kaliszewska. Fot. Instagram/arch. prywatne


Historyczka: Zbrodnia katyńska jest poddawana manipulacji w imię neoimperialnych interesów Kremla

Andrzej Dobrowolski


Rosyjska polityka historyczna wobec zbrodni katyńskiej, analizowana przez dr Barbarę Jundo-Kaliszewską, ukazuje bardzo niepokojącą ewolucję narracji, której korzenie i konsekwencje sięgają daleko poza historię. Podkreśliła, że to, co niegdyś wydawało się wyjaśnione, na nowo poddawane jest manipulacji w imię neoimperialnych interesów Kremla.

Historyczka, politolożka i popularyzatorka nauki, adiunkt w Katedrze Teorii Prawa i Myśli Politycznej Wydziału Studiów Międzynarodowych i Politologicznych Uniwersytetu Łódzkiego podczas jej wtorkowego wykładu w Instytucie Piłsudskiego w Nowym Jorku, podkreśliła, że to, co niegdyś wydawało się wyjaśnione, jest na nowo poddawane manipulacji w imię neoimperialnych interesów Kremla. Punktem wyjścia jej rozważań była agresja Rosji wobec Ukrainy i konsekwencje tego dla państw byłego obozu sowieckiego.

Zdaniem dr Jundo-Kaliszewskiej Rosja nie tylko prowadzi działania zbrojne, lecz także przekształca historię w narzędzie legitymizacji jej polityki imperialnej. W tym kontekście rewizja narracji wokół Katynia jest kolejnym przejawem ofensywy Kremla. Po zagarnięciu Krymu w 2014 r., a szczególnie po inwazji na Ukrainę w 2022 r., następuje powrót do sowieckiego schematu – obwinianie Niemców za zbrodnię katyńską mimo wcześniejszych deklaracji wprost obciążających NKWD.

Prelegentka wskazała, że na przełomie lat 80. i 90., za czasów Michaiła Gorbaczowa i Borysa Jelcyna, nastąpił wyraźny zwrot w rosyjskiej polityce historycznej.

– Przyświecało temu hasło „jawności dla prawdy historycznej” i deklaracja wypełnienia białych plam w historii. (…) W roku 1992 prezydent Federacji Rosyjskiej Borys Jelcyn przeprosił Polaków za Katyń. Podczas pobytu w Polsce przekazał prezydentowi Lechowi Wałęsie „pierwszy pakiet dokumentów”. W roku 2005 zostały one upublicznione przez Rosję w internecie, m.in. na portalu Katyń RU – przypomniała w rozmowie z PAP.

Zwróciła uwagę, że nawet Władimir Putin, który po katastrofie smoleńskiej przyjechał do Polski, przyznał, że jest to zbrodnia, której nie da się usprawiedliwić. W 2010 r. Duma Rosyjska formalnie potwierdziła odpowiedzialność NKWD za Katyń.

Jundo-Kaliszewska akcentowała, że dziś ten konsensus jest podważany. W 2025 r. Rosja ujawniła rzekomo obciążające Niemców dokumenty, ponownie marginalizując polską wersję wydarzeń i stygmatyzując Polaków jako rusofobów i fałszerzy historii.

– Podczas gdy mamy do czynienia na arenie międzynarodowej z dezinformacją, wypaczonymi narracjami, manipuluje się rzeczywistymi faktami historycznymi, bardzo ważna jest rzetelna wiedza. Np. kiedy Francja czerpie z rosyjskich źródeł albo spotykamy obywatela Rosji powtarzającego obecną wersję Moskwy, trzeba sprzeciwić się dezinformacji – podkreśliła badaczka.

Zwróciła uwagę na proces resowietyzacji pamięci narodowej w Rosji, przejawiający się choćby w nowych podręcznikach, gdzie cytat Putina o „największej katastrofie XX wieku” – upadku ZSRR – poprzedzają zdjęcia Lenina i Gagarina. To symboliczne ramy, które ujawniają priorytety współczesnej narracji rosyjskiej, głęboko zakorzenionej w imperialnym myśleniu. Według badaczki społeczeństwo rosyjskie jest przygotowywane do „porządkowania otoczenia”, co w praktyce może oznaczać kolejne agresje, choćby wobec państw bałtyckich.

Dr Jundo-Kaliszewska zauważyła, że Polska, Litwa i inne kraje regionu nie pozostają bierne. Ich inicjatywa – ustanowienie przez Parlament Europejski 23 kwietnia jako Dnia Ofiar Dwóch Totalitaryzmów – stanowi próbę międzynarodowego przeciwdziałania manipulacjom. Jest to wyraz wspólnej odpowiedzialności, ale też dowód, jak wiele jeszcze trzeba zrobić.

– Cały czas powinniśmy działać także w ramach prawa międzynarodowego, niezależnie od tego, na ile jest ono skuteczne – przekonywała.

Prelegentka zaznaczyła, że katyńska tragedia, choć niegdyś uznana za „załatwioną”, wymaga nowej interwencji. Brak dostępu do dokumentów rosyjskich i białoruskich oraz uproszczony nieraz przekaz edukacyjny w Polsce powodują, że wiedza o zbrodni pozostaje niepełna – zwłaszcza o cywilnych ofiarach spoza korpusu oficerskiego. Dlatego jej zdaniem należy tę wiedzę aktualizować i międzynarodowo promować, szczególnie w kontekście obecnych zbrodni rosyjskich na Ukrainie. Wskazała tu na działania Eweliny Dobrowolskiej, litewskiej minister sprawiedliwości, która w 2022 r. zgłosiła wniosek do Trybunału Karnego w Hadze o ściganie zbrodni wojennych. Podobny wniosek dotyczył Alaksandra Łukaszenki w 2024 r.

Dr Jundo-Kaliszewska, wiceprezes polsko-litewskiego Forum Współpracy i Dialogu Jerzego Giedroycia, komplementowała zbiory Instytutu Piłsudskiego, prowadzonego obecnie przez dr Iwonę Korgę, w których nie brak też dokumentów o Katyniu. Podsumowała swoją wypowiedź podkreśleniem potrzeby rzetelnej wiedzy historycznej jako oręża w walce z dezinformacją.

– W świecie, gdzie historia służy polityce, nauka musi pozostać niezależnym głosem prawdy – powiedziała.

Z Nowego Jorku Andrzej Dobrowolski (PAP)


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Anti-Israel virtue-signaling on Gaza is immoral

Anti-Israel virtue-signaling on Gaza is immoral

Jonathan S. Tobin


Hamas terrorists are counting on Jewish empathy to let them survive to continue pursuing the genocidal war they began on Oct. 7. Anyone who does their bidding is despicable and dangerous.

Comedian Jon Stewart attends Comedy Central’s “The Daily Show” FYC Event at Linwood Dunn Theater in Los Angeles on June 7, 2025. Photo by Phillip Faraone/Getty Images for Comedy Central.

The avalanche of anti-Israel propaganda as a result of a flurry of reports of alleged starvation in the Gaza Strip is starting to overwhelm even the most stalwart supporters of the Jewish state. The images of suffering, even if some of them are fraudulent, have created a sense among many observers that the international opprobrium directed at the Jewish state is so great that it’s no longer a point that can or even should be disputed. They argue that regardless of who is to blame, it’s incumbent on Jerusalem—as the most powerful actor in the conflict—to put an end to the problem, no matter what that might mean.

Some even argue that this is true even if the food crisis is the result of manipulation by Hamas. A ceasefire and flooding the Strip with aid will give the Islamist terrorist group a lifeline, enabling them to emerge triumphant from the war they started on Oct. 7, 2023, with the largest mass slaughter of Jews since the Holocaust. But Israel’s critics, including some who claim to love the Jewish state, now tell us that’s unimportant.

What’s more, others—whether religious groups like the Reform movement, prestigious liberal journalists like The New Yorker’s David Remnick or secular comics like the Comedy Channel’Jon Stewart (who used his show to platform the anti-Zionist Jewish journalist Peter Beinart, who believes in Israel’s elimination) or Jewish actor Mandy Patinkin, are loudly asserting that Israel has betrayed Jewish values in fighting its defensive war against Hamas.

An ‘as a Jew’ moment

As such, and perhaps more than in any other moment in the history of the modern state, this is the quintessential “as a Jew” moment, when many of those who are Jewish or who can claim some association with the Jewish people have come out of the woodwork to condemn Israel, alongside others who have been bashing it nonstop for years.

Those engaging in these arguments speak as if they have the moral high ground that Israel has conceded because of its wartime conduct. The emotional appeals about hunger in Gaza, with some Jews arguing that nothing—not the Palestinian crimes committed on Oct. 7, the necessity to ensure that doesn’t happen again or the possibility of Hamas’s revival—can justify the situation are supposedly rooted in the values of Jewish tradition and faith that the government of Prime Minister Benjamin Netanyahu is allegedly betraying.

These claims are false, despicable and dangerous.

To reject this view is not to deny that Palestinians are suffering. They are and have been since civilians began paying the price for tolerating a Hamas government in Gaza and its genocidal fantasy of an endless war to destroy the neighboring Jewish state. And that suffering has only increased as the war has dragged on into its 22nd month, with no end in sight as long as Hamas continues to reject even the generous terms for a ceasefire and hostage release deal sponsored by the United States.

Indeed, once their celebrations of the Oct. 7 atrocities, in which thousands of Palestinian civilians as well as Hamas and Palestinian Islamic Jihad fighters took part, the people of Gaza have been the human shields behind which the terrorists hide, allowing them to continue the war and holding onto 50 hostages, both living and dead. That is a tragedy. And even though the Hamas casualty statistics are exaggerated to the point of being largely fictional, there should be no denying that many thousands of Arab civilians have been killed, wounded or endured privations as a result of the war begun by the organization that claims to represent them.

An immoral argument

The notion that Israel’s determination to continue the war until Hamas is eradicated and all hostages are released is not merely wrongheaded. It is itself immoral. Simply put, the responsibility for the suffering of the side that started the war and seeks to continue it in order to kill more Jews and destroy the one Jewish state on the planet belongs to Hamas—and its foreign enablers and fellow travelers—not to Israel.

The century-old conflict between Jews and Arabs over the small country between the Jordan River and the Mediterranean Sea, about the size of New Jersey, may be one that is complex, with both sides having historical grievances that are real. But the war that started on Oct. 7 is not morally complex. Any argument that it should be allowed to end with Hamas still standing and in control of any part of Gaza should be labeled for what is—no matter the motivations or the origins of those who make it—an unconscionable surrender to a genocidal organization that means to engage in similar orgies of mass murder, rape, torture, kidnapping and wanton destruction.

Yet that is the argument that much of the world, as well as misguided, faint-hearted Jews, have been echoing for much of the last 22 months.

Logical arguments about the war are deemed irrelevant. Even President Donald Trump, a strong supporter of Israel who only days earlier was calling for Israel to “finish” Hamas in response to the terror group blowing up the negotiations for a ceasefire-hostage release deal that he was pushing for, seemed to have been persuaded by the deluge of images of starving Palestinians on television to change his tune.

Add to that the way FranceBritain, and now, Canada are threatening to recognize a Palestinian state at the U.N. General Assembly in September, coupled with the demands of 25 countries and the European Union that Israel end the conflict, and it’s fair to say that the Jewish state’s isolation is increasing.

Instead of pushing back against these stands that are rooted in cynical political motives rather than humanitarian concerns, Jewish critics of Israel are engaged in moral preening, asserting that they are standing up for Jewish values against an immoral Israel.

The hearts of many Jews are always ready to bleed for victims of war, wherever they are to be found, even among those who wage war on Israel. But they ought to understand that granting a reprieve to Hamas because of, and not in spite of, the suffering they have imposed on their own people is neither moral nor a rational response to a difficult problem. And by doubling down on misleading and false media narratives about the conflict or claiming that the accuracy of the Hamas propaganda about casualties or starvation that the mainstream media parrots, they are only encouraging Hamas to continue to hang on rather than to give up.

It is true that Jewish tradition teaches us to pity such victims. But as the Midrash Tanchuma teaches, “Anyone who has pity on the cruel will show cruelty to the merciful.” That is certainly an apt description of policies that extend a lifeline to Hamas.

Losing the information war

The irony is that there is no question that Israel is losing the information war, even as it has achieved real victories on the battlefield. Public relations (hasbara in Hebrew) has never been an Israeli forte as it goes about the business of living. While the conflict in Gaza is dragging on to the point where it has exhausted the Israel Defense Forces and the Israeli people, the idea that defeating Hamas is a fantasy cooked up by Netanyahu and his associates remains profoundly wrong. The terrorists are a shadow of their former strength. The war that they initiated has turned into a decisive victory for Israel, in which Hamas, Hezbollah and their Iranian sponsors have all suffered decisive defeats that have only bolstered the Jewish state’s strategic position.

The reason why Hamas is continuing a bloody guerrilla war in Gaza, even after its military formations and capability of inflicting rocket fire on Israeli civilians have been smashed, is that they are—as they have been long before Oct. 7—counting on public opinion in the West to hand them an undeserved victory. That is why they have done everything they could to maximize civilian deaths by fighting among and underneath them in tunnels, as well as using hospitals and schools as strongholds.

It’s also why they have deliberately created a food crisis by stealing the massive amounts of aid that Israel has allowed into the Strip, and then hoarding most of the food for their cadres and selling some of it to the population at exorbitant prices. They have also used terrorism to make it difficult, if not impossible, for civilians to access food brought in by the Gaza Humanitarian Foundation, created by Israel and the United States.

This has created great suffering. However, it should be noted that these privations are apparently not enough to create a mass movement among the residents of Gaza to resist Hamas or to demand that it do the one thing that would have ended the war at any point since Oct. 7: release all the remaining hostages and corpses of the murder victims that they continue to hold.

As has been the case for decades, those who criticize or condemn Israel act as if the Palestinians have no moral agency for their conduct or fate.

Instead, Israel-bashers and the “more in sorrow than anger” critics who lament its alleged betrayal of Jewish traditions seem to think that the Palestinians have no responsibility for what has happened and must be saved from the consequences of their actions, no matter how often they reject peace or even just a cessation of hostilities. They don’t care that Israel has fought this war with greater morality and concern for the safety of civilians than in any prior instance of urban combat. Instead, they demand something unique in history: that an aggrieved combatant in a war forced upon them assume complete responsibility for the enemy population even before their opponents surrender.

Israel has gone a long way toward doing just that by allowing aid into Gaza throughout the current conflict. Even that unprecedented gesture has not been enough to silence critics.

Israel isn’t perfect, and neither is Netanyahu. But the prime minister’s resolve in pursuing his country’s war goals in the face of overwhelming American pressure prior to Trump returning to office in January and the drumbeat of unfair international opprobrium since Oct. 8 has enhanced his country’s security immeasurably. Treating the continuation of the war until victory as merely a cynical political ploy on his part or a hateful desire for revenge on the Palestinians is unfair. It also does real damage to Israel’s ability to defend itself against enemies that are still seeking to shed Jewish blood.

That’s why it’s vital to understand that the Jewish virtue-signaling about Gaza is more than just misguided moral posturing.

By taking sides against Israel and joining the chorus of those who seek to delegitimize its self-defense and force an end to the war in a way that clearly grants a triumph to Hamas, these “as a Jew” critics, like Stewart or Patinkin, are giving aid and comfort to genocidal Islamists that is as real as the suffering of the Palestinians. The same is true of many in the Reform movement who have allowed their progressive politics to get in the way of the religious denomination’s moral compass.

It’s also important to point out that those who make these criticisms have no answers as to how Israel can defend itself in a way that will not harm Palestinian civilians, while at the same time, Hamas is determined to maximize their suffering. Anguish about the situation of the Palestinians won’t make things better for them. On the contrary, by lending their voices to the information war against Israel, they ensure that they remain under the thumb of Hamas and others who are similarly committed to the destruction of the Jewish state.

Joining the mob

Though those who speak for Israel and the IDF can always do better, the information war against Israel that is being conducted in bad faith won’t be won by better communication strategies. The only way through is for Jerusalem to stick to its justified demands for an end to Hamas rule in Gaza and for those who care about the Jewish state to give it their backing, despite the temptation to join the mobs smearing it.

Virtue-signaling about Gaza starvation isn’t a reflection of Jewish values. It is a gift to the enemies of the Jewish people, whose goal is the shedding of more Jewish blood.

War remains, as it has always been: sheer hell. The only moral way to end this one is with Hamas’s surrender of control of every inch of Gaza and freedom for all of the hostages. Those who deviate from those demands are doing great harm to both sides in this war to feel good about themselves and to stay in sync with liberal political fashion. And that’s not merely wrong, but deeply, deeply immoral.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


France Demands Probe Into Refugee Vetting Process as Gazan Expelled by Top University Over Antisemitic Posts

France Demands Probe Into Refugee Vetting Process as Gazan Expelled by Top University Over Antisemitic Posts

Ailin Vilches Arguello


A flag is flown during a protest in support of Palestinians in Gaza, amid the ongoing conflict between Israel and Hamas, outside the European Parliament, in Strasbourg, France, Nov. 27, 2024. Photo: REUTERS/Yves Herman

A Palestinian from Gaza studying at the prestigious Sciences Po Lille has been expelled after French authorities discovered hundreds of antisemitic social media posts, including praise for Nazi leader Adolf Hitler and calls for the murder of Jews.

The episode has led ministers in the French government to demand answers and push for an investigation into the vetting process that allowed the Gazan student to enter France in the first place.

After receiving a scholarship, 25-year-old Nour Atalla arrived in France earlier this year, planning to begin her law and communications studies at the Institute of Political Science in Lille, northern France.

She is one of 292 Gazans admitted to the country with support from the French Ministry of Foreign Affairs, following a court ruling that opened the door for Gazans to seek refugee status based on their nationality.

On Wednesday, the university announced it had revoked Atalla’s enrollment after hundreds of her past antisemitic and violent social media posts went viral, sparking widespread condemnation from political leaders and members of the local Jewish community.

In several of these posts, she glorified Hitler, praised Hamas’s Oct. 7, 2023, massacre across southern Israel, called for the execution of Israeli hostages and the killing of Jews, and expressed support for terrorist organizations such as Hamas and Hezbollah.

“The content of these posts directly contradicts the core values of Sciences Po Lille, which actively opposes all forms of racism, antisemitism, and discrimination, as well as any incitement to hatred toward any group,” the university said in a post on X.

In one post, Atalla shared a video of Hitler giving a speech about Jews, writing, “Kill their young and their old. Show them no mercy … And kill them everywhere.”

In another post shared on Oct. 7, 2023, she wrote, “We must do everything we can to match the bloodshed — as much as possible.”

Hamas-led Palestinian terrorists murdered 1,200 people, kidnapped 251 hostages, and perpetrated widespread sexual violence during their Oct. 7 onslaught, the deadliest day for Jews since the Holocaust.

After the posts went viral, French politician Matthias Renault of the far-right National Rally party condemned Atalla’s antisemitic views and called on Interior Minister Bruno Retailleau to revoke her asylum status.

“These repeated views pose a serious threat to French society,” Renault said.

In a statement on X, Retailleau announced that he had ordered legal action to be taken against Atalla and “immediately requested the closure of this hateful account.”

“A Palestinian student, admitted to our country through a procedure beyond our Ministry’s authority, made statements that are entirely unacceptable and deeply concerning,” the French official posted.

“There is no place for Hamas sympathizers in our country,” he continued.

Philippe Baptiste, the French minister responsible for higher education and research, expressed similar outrage, noting he referred to the matter to law enforcement for potential prosecution.

“France does not have to welcome international students who advocate for terrorism, crimes against humanity, and antisemitism,” he said on X. “Whether they come from Gaza or elsewhere, international students holding or relaying such statements have no place in our country. Nor on our territory. Within the government, we will take the necessary steps to ensure that the case of the Palestinian student welcomed at Sciences-Po Lille, who relayed statements of extreme gravity on social networks, is handled with the utmost firmness. I have already referred the matter to the Public Prosecutor under Article 40 of the Code of Criminal Procedure.”

Meanwhile, French Foreign Minister Jean-Noël Barrot called for an investigation into the screening process that allowed Atalla to enter the country.

“A Gazan student making antisemitic remarks has no place in France,” he posted. “The screenings carried out by the competent services of the relevant ministries have clearly not worked. I have requested that an internal investigation be conducted to ensure this cannot happen again under any circumstances.”

Atalla’s arrival drew public attention and widespread media condemnation amid an already tense political climate in France.

Like many countries around the world, France has seen an alarming rise in antisemitic incidents and anti-Israel sentiment since the Hamas-led invasion of and massacre across southern Israel on Oct. 7, 2023.

The growing wave of anti-Jewish hatred is fueled in part by a rapidly expanding Muslim population from the Middle East and North Africa — a result of ongoing migration trends in France.

The local Jewish community in France has consistently called on authorities to take swift action against the rising wave of targeted attacks and anti-Jewish hate crimes they continue to face.

Meanwhile, French President Emmanuel Macron announced last week that the country will recognize a Palestinian state at the United Nations General Assembly in September — part of its “commitment to a just and lasting peace in the Middle East” — and is now urging other nations to join this initiative.

Israeli officials have condemned such a move, calling it a “reward for terrorism.”

The decision came after Spain, Norway, Ireland, and Slovenia officially recognized a Palestinian state last year, claiming that such a move would contribute to fostering a two-state solution to the Israeli-Palestinian conflict and promote lasting peace in the region.

Following France’s announcement, Germany said it was not planning to recognize a Palestinian state in the short term, and Italy argued that recognition must occur simultaneously with the recognition of Israel by the new entity.

However, British Prime Minister Keir Starmer told his cabinet on Tuesday that Britain will recognize a Palestinian state in September unless the Israeli government takes substantive steps to end the “appalling situation” in Gaza.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Próby świadectwa raz jeszcze


Próby świadectwa raz jeszcze


Andrzej Koraszewski


Tekst odwołujący się do Prób świadectwa Jana Strzeleckiego był poniekąd naszym manifestem, kiedy zaczynaliśmy prowadzenie „Listów z naszego sadu”. Dziś próbuję prowadzić je samodzielnie. Sądzę, że jest to możliwe dzięki niesamowitemu wsparciu wspaniałych i rozumiejących przyjaciół. Dziś, zaledwie w miesiąc  i 10 dni po śmierci Małgorzaty, jestem bliski zarówno zmodyfikowanej koncepcji „Listów” jak i nowej organizacji pracy redakcyjnej. Nic z tego nie byłoby możliwe bez pomocy Kuby. Zbudowane przez niego narzędzia AI pozwalają na przyspieszenie i samodzielne wykonanie pracy, którą ciągnęliśmy we dwoje.

 Niesamowitą pomocą jest tu moja wnuczka Paulina, która wyczuwa i realizuje to, bez czego dawno bym się poddał. Mój urlop się nie udał, o tym za chwilę. Dziś , w sobotę 26 lipca 2025 roku mam tu gości, którzy mają mi przekazać nagrodę przyznaną przez B’nai B’rith. To bardzo miłe, ale kiedy pracuje się na styk, to w pewnym momencie człowiek może zaryć nosem w ziemię. Zmarnowałem czas próbując doprowadzić do tego, żeby organizatorką tego spotkania była Marta Koraszewska. Zmarnowałem czas, a przede wszystkim straciłem bardzo dużo sił na bezsensowną walkę. Moja córka już dawno nie jest dzieckiem, ale nigdy nie dotarła do dorosłości. Drogę do dorosłości zabrała jej ponowoczesność. W piątek opublikowałem tekst, którym  chciałem ją przekonać. Koszmarna maź procesu Kafki, zmieniła moją córkę w istotę, do której nie mam szans dotarcia i o której muszę teraz szybko zapomnieć.


Marta nie jest moją biologiczną córką, podobnie jak Paulina nie jest moją biologiczną wnuczką. Ani jedna ani druga nie śledzi mojej pracy, Mariusz, mąż Pauliny, jeszcze bardziej nie śledzi. Mariusz jest robotnikiem budowlanym. wspaniałym człowiekiem, który patrząc na przygotowaną na dzisiejszą uroczystość dekorację w postaci kilku małych izraelskich flag, zapytał czy będzie mógł potem jedną dostać. Okazało się, że chciałby ją na stałe zamontować, na domku Julii, który zbudował w niegdyś naszym ogrodzie, który dziś razem z domem jest własnością Pauliny (więc również i jego). Mariusz nie mógł mi zrobić wspanialszego prezentu.

Marty Koraszewskiej nie będzie tu ani dziś, ani najprawdopodobniej nigdy. W piątek podjąłem ostatni wysiłek, by wyrwać moją córkę z łap ponowoczesności. Opublikowałem list o mojej miłości do niej. Otrzymałem odpowiedź, która ostatecznie kładzie kres marzeniom, odpowiedź która informuje mnie, że Marty Koraszewskiej nigdy nie było i nigdy nie będzie, że jest moim wymysłem i że muszę się z tym pogodzić i ostatecznie zamknąć ten rozdział. Jej odpowiedź na moją ostatnią próbę odzyskania córki brzmiała:

Andrzeju,

piszę bo może tak łatwiej do Ciebie dotrę. Mówisz, że jestem Twoją córką, że jesteś moim ojcem. Nie słyszysz kiedy jasno komunikuję, że to, co zrobiłeś publikując ten list sprawia mi ból. Powiedziałam Ci w zaufaniu o mojej depresji, o tym, że chodzę na terapię. Nie tylko prywatnie to wyśmiałeś (jestem to w stanie przeżyć), ale opublikowałeś tę informację pod moim zdjęciem (również wziętym bez mojej zgody). Ja się mojej depresji nie wstydzę, otwarcie o niej mówię wszystkim bliskim. Jednak wolałabym mieć wpływ na to, kto taką informację posiada. Dzięki Tobie moje zdrowie psychiczne zostało wywleczone przed publiczność. To prawda, że jest to Twój list napisany do mnie, ale zawiera on informacje którymi podzieliłam się z Tobą w zaufaniu i to zaufanie zostało poważnie naruszone. Dla mnie w każdej relacji zaufanie i szacunek to podstawa. Tak się po prostu nie robi, szczególnie osobie, którą się podobno kocha jak córkę. Pewnie się tym nie przejmiesz, bo co też mogą być ważne moje uczucia, ale chciałam to z siebie wyjąć.

Marta

Gospodynią dzisiejszego spotkania jest Paulina. Marta ostatecznie znika z mojego życia, ale nie z mojej pamięci. Ona, jej matka Elżbieta, jej mąż Andrzej Marciniak będą stanowić niesłychanie istotną część Pamiętnika znalezionego w starym łbie. Literatura albo jest prawdą, albo pogonią za sławą. Sława mnie nie interesuje, Próby świadectwa Jana Strzeleckiego to pogoń za prawdą. Rozumie to Danka, której dziś nie będzie, pojawi się w Dobrzyniu dopiero w przyszłym tygodniu. Podjęła się zadania redagowania na bieżąco Pamiętnika.

 

Brak Marty będzie dla mnie dramatem niemal tej samej wielkości,  co strata Małgorzaty. Nigdy więcej nie zobaczę również domu Andrzeja i Elżbiety. Zostawiłem tam za sobą pomnik mojej Żony, drewniane schodki do tego domu. Marta ani nie rozumiała, ani nie mogła zrozumieć mojego wściekłego uporu, żeby w ostatnim dniu mojego „urlopu” zbudować schody – pomnik Małgorzaty. (Paradoksalnie ostatecznie zbudował je Andrzej). Sam dom zasługuje na powieść i jeśli będę żył aż tak długo pewnie ją napiszę, zmieniając imiona i nazwiska, bo w tym absurdalnym procesie milości i dążenia do piękna zgubiła się zdolność bycia człowiekiem. Tak więc zapewne napiszę, że wszelkie podobieństwo do realnie istniejących ludzi jest przypadkowe.

Mojej córki nie ma, skradły ją potwory nowoczesności zmieniając ją w zombi. Jak dziesiątki milionów innych takich istot zachodniego świata Marta Wierzbicka ma całkowicie zablokowaną drogę do dorosłości . Ma chirurgicznie wyciętą zdolność przejścia do dorosłości. Ten proces bodaj najlepiej opisuje  Paul Finlayson. Paul, w odpowiedzi na mój list: I did it again. Here is Polish version of your excellent article:  http://www.listyznaszegosadu.pl/notatki/kurdowie-zapomniany-narald-w-swiecie-odurzonym-wybialrczym-oburzeniem

All the best

Andrzej  

– przysłał mi wczoraj krótki list: Great, just FYI, I was fired a week ago for calling Hamas nazis.         

 

Dlaczego wracam do tekstu opublikowanego w wigilię Bożego Narodzenia 2013 roku? Nagroda, którą dziś wręczy mi Jurek w obecności swojej żony nosi nazwę Wdzięczność–Gratitude–הכרת הטוב – to samo słowo powtórzone w trzech językach.  Jerzy Luty, odczytał mój list we Wrocławiu i w moim imieniu odebrał statuetkę. Nie wiedziałem, że znam ten list na pamięć, ale powtórzyłem go dosłownie Marcie nad Wisłą. Nie mógł do niej dotrzeć, chociaż chyba się starała. Nie jej wina. Cierpi, ale od potworów nie może ani nie chce uciec.

A teraz mój artykuł sprzed dwunastu lat

&&&

W 1971 roku “Czytelnik” wydał pod tym tytułem  niewielką książkę Jana Strzeleckiego. Autor pisał we wstępie, że jest to zarys moralno-intelektualnych doświadczeń czasów wojny. Ta książka jest dla mnie szczególnie ważna. Starszy ode mnie o pokolenie Jan Strzelecki, był zaledwie o kilka lat młodszy od mojego ojca. My byliśmy pokoleniem dzieci rodziców, którzy budzili się z krzykiem po nocach i którzy mieli zrozumiałe trudności z przekazaniem nam tych doświadczeń. Uciekali często w milczenie, by oszczędzić nam  opisów zdarzeń wykraczających poza nie tylko dziecięcą wyobraźnię.

 Przez lata zbierałem okruchy wiedzy o zdarzeniach, które składały się na ich wielką traumę. Próbowałem je zebrać w autobiograficznym opowiadaniu „Ojhyzna”, do którego polskiej wersji czytelnik może dotrzeć na łamach „Listów”.

To opowiadanie mógłbym przepisywać, uzupełniać i szlifować bez końca, ponieważ coraz to nowe doświadczenia własne odsłaniają i przydają wagi zdarzeniom, w których uczestniczyło poprzednie pokolenie. Stosunkowo niedawno dostałem wycinki z przedwojennych poznańskich gazet, gdzie znalazłem opisy początków lat trzydziestych, brutalnych, fizycznych ataków nie tylko na Żydów, ale i na starych profesorów, którzy odważali się protestować przeciw zbydlęceniu. Pojawia się w tych opisach postać Tadeusza Jasińskiego, brata mojej matki, którego opisywano w endeckiej prasie jako „sanacyjnego bojówkarza”, a w „Dzienniku Poznańskim” jako młodego człowieka, który wraz z kolegą miał odwagę stawić czoła grupie bandziorów, atakujących na ulicy starego profesora i towarzyszące mu kobiety.  Tadeusz zginął w czasie wojny w ZSRR z rąk NKWD, ale te wycinki pozwoliły mi lepiej zrozumieć jedną z pierwszych zapamiętanych scen, kiedy moja matka podnosi deskę na schodach i widzę ręce,  które odbierają jedzenie. Pamiętam wystraszone oczy matki, która widzi, że ja widzę i przerażająco poważną rozmowę z niespełna pięcioletnim dzieckiem, że nie wolno o tym co widziałem powiedzieć ani słowa NIKOMU.

Strzelecki pisze:

„Myśmy wiedzieli, czym jest braterstwo. Braterstwo oznacza utożsamianie się z kimś drugim, nieoddzielanie jego losu od swojego; więcej nawet – widzenie jego niebezpieczeństwa wyraźniej niż swojego, doznanie, że jego śmierć jest trudniejsza do przeżycia niż własna. Braterstwo jest łatwością przekraczania tych granic, które filozofowie głoszący samotność człowieka uznają za nieprzekraczalną linię, za którą jest już tylko milczenie lub powrót własnego głosu.”

Z biegiem lat rozumiałem słowa Strzeleckiego coraz lepiej i nie dlatego, że byłem starszy i mądrzejszy, ale dlatego, że powracały realia pozwalające lepiej zrozumieć czas pogardy.

W marcu 1960 roku Tadeusz Mazowiecki wygłosił odczyt w warszawskim Klubie Inteligencji Katolickiej, kończył ten wykład słowami:

„Dlatego walka z antysemityzmem nie jest żadną zasługą ani żadnym humanitarnym gestem litości; nie jest ona też tylko walką o godność Żydów, ale w równej mierze walką o naszą własną godność. Jest walką o godność wszystkich. Uogólnienie właściwe samej istocie antysemityzmu prowadzi bowiem poza pewien próg pojęć moralnych, którego człowiekowi przekroczyć nie wolno, jeśli nie ma się wszystko zawalić.” (Całość tego wykładu można przeczytać tu: Antysemityzm ludzi łagodnych i dobrych .)

W tym samym wykładzie Tadeusz Mazowiecki cytował Leszka Kołakowskiego:

 “…antysemityzm jest środkiem wytwarzania symbolu społecznego. Walka z Żydami  rzadko bywa celem dla siebie. …Najczęściej hasła walki z Żydami łączone są też z innymi, stanowiącymi właściwą, polityczną treść walki. Historia dostarcza pod dostatkiem takich połączeń, w których zwalczano na przykład Żydów i chrześcijan, Żydów i komunistów, Żydów i demokratów. …W naczelnej misji społecznego oddziaływania antysemityzm ma stworzyć uniwersalny symbol zła, który następnie chce się związać w umysłach z tymi zjawiskami w polityce, kulturze, nauce – które trzeba zwalczać. Trzeba z żydostwa uczynić obelgę, którą będzie się piętnować wszystko, co ma być unicestwione, nosiciela nie określonego zła, ale zła w ogóle, abstrakcyjny symbol ujemny, dający się dołączyć do dowolnej sytuacji, jeśli pragnie się ją jako ujemną przedstawić przed światem”.
 

Ponad pół wieku temu Mazowiecki mówił:

„Antysemitów wśród nas nie ma. Nikt, poza jednym czy drugim fanatykiem, do takiej nazwy dziś się nie przyzna. Zawsze zresztą ludzie łagodni i dobrzy mówili: „Antysemitą, to ja nie jestem, potępiam tego rodzaju postawę, …ale ci Żydzi.”

Ilekroć piszę o odradzaniu się atmosfery lat trzydziestych spotykam się z niedowierzaniem i kpiną, jeszcze częściej z otwartą wrogością, w szczególności tych, którzy pytają: „czy wolno krytykować Izrael” i tych którzy bronią praw człowieka, ale tylko tego człowieka, któremu utrudnia się zabijanie Żydów.

Pokazywanie muzułmańskiego, obsesyjnego antyjudaizmu budzi obłąkany gniew postępowych liberałów na Zachodzie, wściekłość  narodowców  i groźby ze strony neonazistów. Ten dziwaczny sojusz nie jest ani nowy, ani tak dziwny jak mogłoby się zdawać. Tę osobliwą koalicję łączy nienawiść do demokracji, do wolnego rynku, do  systemu parlamentarnego. Obie strony potrzebują symbolu zła. Na salonach nie wypada mówić, że jest nim Żyd, więc dziś jest nim syjonista, albo Izrael.

Salonowy lekko w antysyjonizm udrapowany antysemityzm udziela coraz więcej przyzwolenia temu antysemityzmowi, który nie owija już niczego w bawełnę. Tysiące drobnych wydarzeń pokazują jak wzbierające strumienie zaczynają się zlewać w potężną rzekę.

Zbliżają się święta Bożego Narodzenia, 5 grudnia 2013 roku państwowa telewizja rumuńska nadała program z kolędami , jedna z nich brzmiała tak:

„Żydki, przeklęte Żydki, święty Bóg nie zostawi ich przy życiu, ani w niebie, ani na ziemi, będą tylko dymem z komina, do tego tylko Żydek jest dobry, żeby był dymem z komina nad ulicą.”

Jeszcze dziesięć lat temu ta koszmarna kolęda wywołałaby burzę, pisałyby o niej wszystkie gazety, politycy zastanawialiby się, czy Rumunia może być członkiem Unii Europejskiej, dziś wiadomość przeszła niezauważona, baronessa Ashton dyskretnie przyłącza się do świątecznego chóru.

W tym samym tygodniu, burmistrz małego miasteczka w Austrii, Karl Simlinger, zdenerwował się na dziennikarzy informujących o imigrantach starających się o azyl. Jak powiedział:

„Gówno  mnie obchodzą starający się o azyl imigranci, ale winni są dziennikarze, których powinno się wieszać jak Żydów.” 

Dokładnie w tym samym czasie, w Polsce,  w Narewce, na seminarium naukowym poświęconym  “Gradacji kornika drukarza i ochronie różnorodności biologicznej w Puszczy Białowieskiej”, autor jednego z referatów mówił:

 “Drzewa w Puszczy Białowieskiej umierają, bo utraciły swój cel życia, jakim jest pragnienie bycia wyciętym i przerobionym na deski. Odpowiadają za to ekolodzy, realizujący sztuczny program Narodu Wybranego, co w ósmym dniu życia poprzez obrzezanie skrzywia ludzkie ogonki”.

Kierownik zbiornika wodnego Siemianówka i radny gminy Leon Chlabicz, wszechstronnie rozwijał swoją myśl mówiąc m.in.:

„Będąc na pustyni, gdzie poprzez odpowiednie procedury, obrzezanie skrzywiające na ósmy dzień ogonek ludzki, czy codzienne hodowanie, określili się jako Naród Wybrany. A wybrany do czego? Napisane to jest w Księdze Powtórzonego Prawa Starego Testamentu. I ty będziesz pożyczał wszystkim narodom, sam nie będziesz pożyczał. Ty zapanujesz nad wieloma narodami, oni nie będą nad tobą panowali. I właśnie ci ludzie wyobcowani, których genetyka psychika została ukierunkowana na tworzenie sztucznego świata realizują ten program i my pośrednio przyjęliśmy to.”

Autor artykułu w białostockim wydaniu „Gazety Wyborczej”,  który sam był na tym seminarium, pisał:

„Zapytają państwo, jak na owe teorie zareagowali organizatorzy spotkania, czyli przedstawiciele państwowej instytucji? Otóż nie zareagowali w ogóle. Moderujący dyskusję pochwalił nawet radnego za wszechstronną wiedzę.”

Na blogu Eylona Aslana-Levy’ego, pod artykułem wyjaśniającym dlaczego tzw. antysyjonizm jest tylko kiepsko zamaskowaną formą antysemityzmu, internauta napisał:

Moje stanowisko jest takie, jeśli chcesz mnie nazywać antysemitą to niech ci będzie. Wyłącznie wzmacnisz moją odrazę do was, wy haczykowate nosy, narcystyczne dzieci kainowe.

(Czasami widać jak nieantysemitci strasznie męczą się w swoich maskach.)

Tego rodzaju „incydenty” liczą się w steki i tysiące, częstotliwość ich pojawiania się rośnie w dramatycznym tempie, ów „antysemityzm ludzi dobrych i łagodnych” przestał być czymś nagannym, przeciwnie jego zauważanie wielu uważa za rzecz niestosowną. Żadna z trzech przytoczonych wcześniej wiadomości nie znalazła miejsca w krajowym wydaniu „Gazety Wyborczej”, ale w tym czasie „Wyborcza” znalazła miejsce na kłamstwa o Izraelu.

Nie kupuj u Żyda

        

Hasło nie kupuj u Żyda wróciło z całą mocą. Wielką akcję organizują dziś kościoły różnych wyznań, zrzeszenia studentów, rządy, a nawet ponadnarodowe instytucje takie jak Unia Europejska.

Jest to efekt niezwykle udanej inicjatywy wykształconego na Columbia University inżyniera i absolwenta wydziału filozofii (a obecnie doktoranta i ofiary żydowskiego apartheidu) na uniwersytecie w Tel Awiwie, Omara Barguoutiego.

Urodzony w Katarze, wychowany w Egipcie przeniósł się do Ramallah, gdzie w kwietniu 2004 roku rozpoczął akcję nawoływania do  akademickiego bojkotu Izraela (Palestinian Campaign for the Academic and Cultural Boycott of Israel). Nie była to tak zupełnie nowa idea, gdyż dwa lata wcześniej  brytyjski „Guardian” opublikował list otwarty pary brytyjskich profesorów biologii, Stevena i Hilary Rose. List zdobył poparcie ponad 700 osób z środowisk akademickich więc Barguouti rozpoczynał swoją inicjatywę na sprawdzonym gruncie i wiedział, że jest na nią ogromny popyt. 

Bojkot akademicki Izraela udał się nadspodziewanie dobrze i jest rozwijany do dnia dzisiejszego, więc Barguouti w 2005 roku wystąpił z nową globalną inicjatywą bojkotu izraelskich towarów .

Wśród zaangażowanych nie-antysemitów Wielkiego Świata panuje pewna niepewność, czy hasło „nie kupuj u Żyda” ma dotyczyć tylko żydowskich towarów z tzw. terenów okupowanych, czy wszelkich produktów żydowskich, ale w ostatnich dniach sam  Omar Barguouti rozstrzygnął wszelkie wątpliwości.

Kiedy prezydent Autonomii Palestyńskiej, Mahmoud Abbas,  będąc w RPA z okazji pogrzebu Nelsona Mandeli, powiedział na spotkaniu z dziennikarzami, że władze Autonomii odrzucają ideę bojkotu towarów izraelskich, że uznają Izrael i współpracują z Izraelem, ale apelują o bojkot towarów produkowanych w tzw. osiedlach, rozsierdzony Barguouti powiedział „Elektronicznej Intifadzie”:

„Nie ma palestyńskiej partii politycznej, związku zawodowego, NGO, czy innej masowej organizacji, która zdecydowanie nie popierałaby BDS . Żaden palestyński urzędnik, który nie ma demokratycznego mandatu ani rzeczywistego poparcia ze strony społeczeństwa nie może zatem mówić w imieniu palestyńskiego  narodu w sprawach istotnych dla strategii oporu wobec izraelskiego okupacyjnego reżimu, kolonizacji i apartheidu”.

Pomińmy fakt, że o apartheidzie mówi arabski doktorant na izraelskim uniwersytecie, bo akurat to jest tu najmniej istotne, znacznie ważniejsze jest to, że główny inicjator bojkotu izraelskich towarów  mówi wprost, niczego nie ukrywając – nie uznajemy prawa Izraela do istnienia i prowadzimy akcję „nie kupuj u Żyda”.         

Można dyskutować o tym, czy wezwania do bojkotu towarów produkowanych w izraelskich osiedlach za tzw. zieloną linią są zgodne czy sprzeczne z porozumieniem w Oslo, na ile wezwania do tego bojkotu traktowane są poważnie przez samych Palestyńczyków (ponad 100 tysięcy Palestyńczyków pracuje w przedsiębiorstwach izraelskich na terenie Judei i Samarii, a sklepy i domy towarowe handlujące towarami z tych przedsiębiorstw nie narzekają na brak klientów.) W elektronicznej intifadzie chodzi przecież o świat, a nie o postawy lokalnej ludności. A świat radośnie podchwycił stare i dobrze znane hasło „nie kupuj u Żyda”, które można teraz powtarzać w kościołach, w parlamentach i na naukowych seminariach jako zupełnie nowe i zgoła szlachetne.

            

Ciekawą formą głoszenia hasła „nie kupuj u Żyda” jest wspomniany wcześniej bojkot akademicki, bojkot przedstawicieli Izraela podczas festiwali sztuki, bojkot reprezentantów  Izraela na zawodach sportowych.

Jeszcze ciekawszą formą jest stanowcza odmowa oglądania informacji o faktach historycznych czy wydarzeniach bieżących, jeśli pochodzą one z żydowskich źródeł (oczywiście wyjątek stanowią wszelkie informacje od osób pochodzenia żydowskiego otwarcie atakujących Izrael i Żydów, domagających się likwidacji Izraela, czy chwalących organizacje zajmujące się mordowaniem Żydów. Stąd bożyszczami antysemickiej lewicy i antysemickiej prawicy są ludzie tacy jak Noam Chomsky, Richard Falk, Norman Finkelstein i dziesiątki innych.)

Intrygującą egzemplifikacją tej formuły hasła „nie kupuj u Żyda” był niedawny artykuł opublikowany na portalu lewica.pl, na którego czele stoi Piotr Szumlewicz, absolwent wydziału socjologii i filozofii Uniwersytetu Warszawskiego. Od wielu lat redaktor kwartalnika „Bez Dogmatu”.  

Artykuł, o którym mowa  pozornie opowiadał o tragedii upadku krakowskiego oddziału PSR, ale przede wszystkim był dramatycznym apelem by „nie kupować u Żyda”. Autorka tego elaboratu pisała:

“PSR powstał w następstwie powołanej do życia strony racjonalista.pl i jest z nią ściśle związany. Nie tylko “ojcami założycielami” działającymi i tu, i tu, ale oficjalną umową o współpracy. Racjonalista.pl jest organem medialnym PSR-u. I tym samym PSR powiązany jest z tym, z czym poza tym powiązany jest z racjonalista.pl, z instytutem MEMRI.

MEMRI to skrót od Middle East Media Research Institute i jest to agencja zajmująca się badaniem mediów Bliskiego Wschodu. Instytut MEMRI powstał w 1998 r., jego założycielami są Meyrav Wurmser, neokonserwatywna doradca prawicowych izraelskich i amerykańskich polityków, i Yigal Carmon, były oficer Amanu współpracującym z Mossadem, przez 22 lata pracownik na najwyższych szczeblach izraelskich służb wywiadowczych.

MEMRI ma główną siedzibę w Waszyngtonie i filie w Jerozolimie, Bagdadzie i Tokio, filię w Berlinie zamknięto po kilku latach istnienia, w Londynie trochę później. Na dzień dzisiejszy MEMRI zatrudnia ponad 80 pracowników. Instytut rozsyła nieodpłatnie tłumaczenia tekstów i filmików z języków krajów muzułmańskich Bliskiego Wschodu do agencji prasowych, organizacji i prywatnych osób dookoła świata, naukowców, dziennikarzy, intelektualistów, polityków… z jednej strony informując o tym, co dzieje się w mediach tych krajów, z drugiej wpływając na ich rozumienie i ocenę w krajach Zachodnich.

MEMRI podaje, że z jego usług korzysta dowództwo wojsk USA, Biały Dom, Ministerstwo Obrony Stanów Zjednoczonych, Ministerstwo Spraw Zagranicznych USA, Ministerstwo Sprawiedliwości USA oraz ponad 500 akademickich instytucji dookoła świata.”

Zacznijmy od mało istotnej w tym miejscy sprawy, że racjonalista.pl jest własnością Fundacji Wolnej Myśli i  nie jest organem medialnym PSR i że racjonalista.pl nie jest i nigdy nie był powiązany z MEMRI.

Polska strona MEMRI zaczęła się od tego, że racjonalista.pl opublikował kilka artykułów tego  instytutu, a potem zaczęliśmy z Małgorzatą to robić bardziej systematycznie, uzyskując stałe pozwolenie na publikacje wybranych tekstów na łamach Racjonalisty.  (I tak też brzmiała notka na polskiej stronie MEMRI do chwili mojej trzeciej emerytury i rezygnacji z funkcji zastępcy redaktora naczelnego.) Redaktor portalu lewica.pl zapewne nie  ma czasu sprawdzać prawdziwości informacji zawartych w publikowanych przez siebie tekstach, ale nie to jest istotne, ważniejsze jest tu popularyzowanie przez niego hasła „nie kupuj u Żyda”.

Autorka elaboratu wyjaśnia, że MEMRI zajmuje się badaniem mediów Bliskiego Wschodu, informuje,  że z jego usług korzysta dowództwo wojsk USA, Biały Dom  i Ministerstwo Obrony Stanów Zjednoczonych oraz inne ministerstwa Wielkiego Szatana, jak i 500 akademickich instytucji na świecie. Zaś jej założyciel był przez 22 lata pracownikiem Mossadu. Donosi ona pospiesznie, że krytycy zarzucają MEMRI brak obiektywności, a także braki w kompetencjach, tendencyjny – antagonizujący – dobór materiałów, przekłamania, używanie cytatów wyjętych z kontekstów oraz wszelkie manipulowanie faktami na niekorzyść społeczeństw muzułmańskich.

              
Nie wiem czy absolwent socjologii i filozofii UW, Piotr Szumlewicz zajmował się kiedykolwiek analizą języka i wie co sądzić o zwrotach w stylu „naukowcy stwierdzili” czy „krytycy zarzucają”, nie wiem również czy kiedykolwiek czytał jakieś materiały MEMRI osobiście, ale najwyraźniej nie zapytał o konkretne przykłady jakichkolwiek przekłamań w materiałach MEMRI oraz o to na czym polega ów brak obiektywizmu. Najwyraźniej jednak Redaktor Naczelny portalu lewica.pl oraz szacownego niegdyś kwartalnika „Bez Dogmatu”, nie interesuje się tym, czy jakieś informacje są prawdziwe, czy fałszywe, a wyłącznie tym, od kogo pochodzą.

To że jakaś pani coś takiego napisała, to jest mało interesujące, to że znany i szanowany publicysta to publikuje, podpisując się tym samym  pod hasłem „nie kupuj u Żyda”,  jest alarmującym znakiem czasu.

Próby świadectwa

          

Czym są próby świadectwa? Jan Strzelecki pisał:

„Świat, który oni zamierzali stworzyć, był światem głoszącym kres wartościom, które przyświecały w ciągu ostatnich dwóch wieków, usiłowaniom  uczynienia z polityki sztuki mniej krwiożerczej. Ich negacja – której skutków doznawaliśmy w najbardziej bezpośredni sposób – wpłynęła rozstrzygająco na naszą perspektywę świata.”

W jednym z ostatnich akapitów tej małej książeczki mówił:  

„Nasz opór był oporem przeciwko światu, który oni chcieli ludziom zgotować. Ale nasz opór nie był bez reszty wyznaczony przez obiektywny układ rzeczy, tylko przez sąd o tym układzie, przez orzeczenie, że to, co oni czynią, jest zbrodnią, której istnienie jest dla nas wyzwaniem.”

Takie orzeczenie musi bazować na konkretnych faktach, które wymagają nieustannego sprawdzania, pokazywania ich i nieustannej gotowości przyznania się do błędu ilekroć się mylimy.

&&&

Tak kończy się mój wigilijny tekst sprzed 12 lat. Nie wiem o której odbędzie się ceremonia wręczenia nagrody.  Jurek zadzwoni jak będą się zbliżać. Ceremonia będzie bardzo kameralna, brakować tu będzie Yigala Carmona, który od lat marzył, że dotrze z żoną do nas do Dobrzynia, brakować będzie Piotra, chyba, że Mariusz… jeszcze zobaczę. Nie będzie brakować Marty porwanej przez dementorkę Renatkę, obecna będzie moja rozpacz z powodu utraty szansy na odzyskanie córki. Teraz dwie godziny snu i przygotować maskę radości na powitanie przyjaciół.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


As antisemitism surges in Europe, Trump’s pushback proves American exceptionalism

As antisemitism surges in Europe, Trump’s pushback proves American exceptionalism

Jonathan S. Tobin


As outrages against Jews multiply, the administration’s settlement with Columbia, though far from perfect, demonstrates that Jews are not alone in the United States.

Fraternity brothers from the University of North Carolina at Chapel Hill holding American flags greet attendees at the third day of the 2024 Republican National Convention at the Fiserv Forum in Milwaukee, Wis., on July 17, 2024. Photo by Kamil Krzaczynski/AFP via Getty Images.

Incidents of blatant Jew-hatred and the indifference, if not outright encouragement, of such outrages from some European governments have mounted in recent weeks. The egregious treatment of a group of French Jewish students, when the Spanish airline Vueling ejected them from a plane and arrested their instructor because they were singing in Hebrew, represents just the latest instance in which Diaspora Jews and Israelis have been singled out and mistreated.

Oscar Puente, Spain’s Minister of Transport and a member of that country’s Socialist Workers Party, added insult to injury by subsequently defending Vueling’s offensive actions and referring to the French kids who had been treated abusively as “Israeli brats.” That made it clear, at least as far as Spain is concerned, that discrimination against Jews is now not only officially sanctioned but is also seen as a good way to curry favor with voters.

A post-Oct. 7 crisis

While some disingenuously claim that what we are witnessing is an understandable reaction to suffering in Gaza and is merely “criticism” of Israel, the list of occurrences in which those who are identified as Jewish are subjected to abuse and discrimination is now too numerous to deny that what the world is witnessing has become a crisis. Since the Hamas-led Palestinian Arab attacks in southern Israel on Oct. 7, 2023, and the orgy of mass murder, rape, torture, kidnapping and wanton destruction that took place that dark day, Jew-hatred is not merely back in fashion. There is no denying that it has been sanctioned by the intellectual, academic, legal and cultural establishments across the globe, which now regard anti-Zionism as a legitimate, even enlightened point of view, even though it is a prejudicial idea that denies rights to Jews—rights denied to no one else.

While there are places in Europe, such as Hungary or the Czech Republic, where this is not the case, such countries are few and far between, and are the exceptions that are proving the rule. The blood libels of Hamas propaganda that falsely claim that Israel is purposely starving the residents of Gaza and committing “genocide” haven’t merely been mainstreamed; they are now viewed as unquestioned truth, and seen as justifying statements and actions in which Jews are viewed negatively and, as a result, increasingly mistreated.

Incidents of blatant Jew-hatred and the indifference, if not outright encouragement, of such outrages from some European governments have mounted in recent weeks. The egregious treatment of a group of French Jewish students, when the Spanish airline Vueling ejected them from a plane and arrested their instructor because they were singing in Hebrew, represents just the latest instance in which Diaspora Jews and Israelis have been singled out and mistreated.

Oscar Puente, Spain’s Minister of Transport and a member of that country’s Socialist Workers Party, added insult to injury by subsequently defending Vueling’s offensive actions and referring to the French kids who had been treated abusively as “Israeli brats.” That made it clear, at least as far as Spain is concerned, that discrimination against Jews is now not only officially sanctioned but is also seen as a good way to curry favor with voters.

A post-Oct. 7 crisis

While some disingenuously claim that what we are witnessing is an understandable reaction to suffering in Gaza and is merely “criticism” of Israel, the list of occurrences in which those who are identified as Jewish are subjected to abuse and discrimination is now too numerous to deny that what the world is witnessing has become a crisis. Since the Hamas-led Palestinian Arab attacks in southern Israel on Oct. 7, 2023, and the orgy of mass murder, rape, torture, kidnapping and wanton destruction that took place that dark day, Jew-hatred is not merely back in fashion. There is no denying that it has been sanctioned by the intellectual, academic, legal and cultural establishments across the globe, which now regard anti-Zionism as a legitimate, even enlightened point of view, even though it is a prejudicial idea that denies rights to Jews—rights denied to no one else.

While there are places in Europe, such as Hungary or the Czech Republic, where this is not the case, such countries are few and far between, and are the exceptions that are proving the rule. The blood libels of Hamas propaganda that falsely claim that Israel is purposely starving the residents of Gaza and committing “genocide” haven’t merely been mainstreamed; they are now viewed as unquestioned truth, and seen as justifying statements and actions in which Jews are viewed negatively and, as a result, increasingly mistreated.


Jonathan S. Tobin is editor-in-chief of the Jewish News Syndicate, a senior contributor for The Federalist, a columnist for Newsweek and a contributor to many other publications. He covers the American political scene, foreign policy, the U.S.-Israel relationship, Middle East diplomacy, the Jewish world and the arts. He hosts the JNS “Think Twice” podcast, both the weekly video program and the “Jonathan Tobin Daily” program, which are available on all major audio platforms and YouTube. Previously, he was executive editor, then senior online editor and chief political blogger, for Commentary magazine. Before that, he was editor-in-chief of The Jewish Exponent in Philadelphia and editor of the Connecticut Jewish Ledger. He has won more than 60 awards for commentary, art criticism and other writing. He appears regularly on television, commenting on politics and foreign policy. Born in New York City, he studied history at Columbia University.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com