Archive | 2025/07/08

RABIN JONATHAN SACKS – Wolność wymaga cierpliwości

Amerykańscy żołnierze w Afganistanie Fot. Wikipedia


Wolność wymaga cierpliwości

RABIN JONATHAN SACKS


SZLACH – 17 CZERWCA 2017/23 SIWAN 5777

Czyim pomysłem było posłanie szpiegów?

Według parszy na ten tydzień – był to pomysł Boga.

„I oświadczył Wiekuisty Mojżeszowi, i rzekł: Wyszlij sobie mężów, aby wypatrzyli ziemię Kanaan, którą oddaję synom Israela, – po jednym mężu z każdego pokolenia ojców ich poszlecie; wszystkich z dostojniejszych między nimi. I wysłał ich Mojżesz z puszczy Paran […]” (Be-midbar 13:1-3).

Według słów Mojżesza, zapisanych w księdze Dwarim, zdecydowali o tym ludzie:

„Tedyście przystąpili do mnie wszyscy, a rzekli: »Wyszlijmy ludzi przed sobą, aby zbadali nam tę ziemię, i zdali nam sprawę o drodze, po której wnijść mamy, i o miastach, do których wejdziemy!«. I okazało się to dobrem w oczach moich; i wziąłem z was dwunastu mężów, po mężu jednym z każdego pokolenia” (Dwarim 1:22-23).

Raszi godzi te dwie sprzeczności. Twierdzi, że Mojżesz zapytał Boga, co robić, po tym, gdy ludzie przyszli do niego z propozycją wysłania szpiegów. Bóg na to zezwolił – nie nakazał tego, a jedynie nie zakazał. „Gdy człowiek obiera kierunek, tam będzie wiedziony” (Makot 10b), jak mówili rabini. Co to oznacza? Bóg nie powstrzymuje ludzi przed dążeniem do obranego celu wybraną ścieżką, nawet kiedy wie, że droga ta prowadzi do tragedii. Oto natura wolności, którą obdarzył nas Bóg – wolność popełniania błędów.

Majmonides („Przewodnik błądzących III”, rozdział 32) przedstawia interpretację, która pozwala spojrzeć inaczej na tę sprawę. Zaczyna od zwrócenia uwagi na wers 17 z rozdziału 113, z którym rozpoczyna się exodus. Bóg nie prowadzi uwolnionego w końcu przez faraona ludu przez ziemię Filistynów, mimo że ta droga byłaby krótsza. Wiedzie go okrężną drogą przez pustynię do Morza Sitowego. Mówi: „[…] »By nie pożałował lud, gdy zobaczy wojnę, a nie powrócił do Micraim«” (Be-midbar 13:17).

Majmonides komentuje: „I tak poprowadził Bóg lud okrężną drogą, z dala od prostego szlaku, który wcześniej miał w planach, bo obawiał się, że doświadczyć może lud ten trudów, zbyt wielkich i ponad swoje siły. Poprowadził ich więc Bóg inną drogą, aby dokonać tego, co sobie wcześniej zamierzył”. Następnie dodaje: „Jest rzeczą oczywistą, że podróż przez pustkowie, pozbawiona komfortu, jakim jest, na przykład, kąpiel, buduje odwagę. Komfort prowadzi do bojaźliwości i tchórzostwa. Poza tym czas wędrówki dał możliwość wzrastania nowego pokolenia z dala od warunków niewoli i poniżenia”. Według Majmonidesa nie było zatem istotne, kto wysłał szpiegów. Nie była też ważna kara jako taka – a więc decyzja, że lud skazany będzie na czterdziestoletnią wędrówkę przez pustynię i że tylko najmłodszemu pokoleniu dane będzie wejść do Ziemi Obiecanej. Wszystko, co się wydarzyło, było nieuniknioną konsekwencją wynikającą z ludzkiej natury.

Nie wystarczy kilka dni czy tygodni, żeby zmienić naród niewolników w społeczeństwo, które zdoła udźwignąć odpowiedzialność autonomii. Izraelici potrzebowali pokolenia ludzi urodzonych w świadomości wolności, ugruntowanej przez doświadczenie pustyni, nieskrępowanych niewolniczymi nawykami. Nie ma drogi na skróty. Wolność wymaga czasu. Najczęściej, w istocie, bardzo długiego czasu.

Opisywany tu wymiar czasu jest rzeczą fundamentalną w żydowskim rozumieniu polityki i rozwoju ludzkości. Właśnie dlatego w Torze Mojżesz wielokrotnie powtarza starszemu pokoleniu, aby uczyło dzieci, opowiadało historie z przeszłości, pielęgnowało pamięć. Dlatego samo przymierze rozciągnięte jest w czasie – przekazywane jest z pokolenia na pokolenie. Z tego też powodu historia Izraelitów opowiedziana w Tanachu rozciąga się. Opowieść z Biblii hebrajskiej toczy się przez tysiąc lat, od czasów Mojżesza do ostatnich proroków. Bóg dokonuje swego dzieła nie w jednym momencie historii, ale w jej całej rozpiętości. Inaczej niż w chrześcijaństwie czy islamie, nie ma jednego momentu w judaizmie, w którym dokonuje się transformacja kondycji ludzkiej, nie ma krótkiego okresu, ani nawet pojedynczego pokolenia, w którym wszystko, co najistotniejsze, nagle zostaje w całości wyjawione. Dlaczego, pyta Majmonides w „Przewodniku błądzących” (III, r. 32), Bóg nie uczynił po prostu Izraelitów na tyle silnymi, aby przekroczyli rzekę Jordan i wstąpili do Ziemi Obiecanej? Ponieważ, odpowiada, oznaczałoby to pożegnanie się z ludzką wolnością, prawem wyboru i odpowiedzialnością. Nawet Bóg, twierdzi Majmonides, musi pielęgnować ziarno ludzkości, jej ewolucja to proces bardzo czasochłonny. Nie jest więc tak, że Bóg nie może zmieniać ludzi. Oczywiście, może. On ich stworzył i On mógłby dokonać ich przemiany. Jednak decyduje się tego nie robić, wycofuje się, ograniczając swoje działanie – dokonuje tego, co w kabale luriańskiej nazwane zostało cimcum. Chce, aby ludzie stworzyli społeczeństwo wolności, a jakże mieliby tego dokonać, jeśli Bóg sam by ich tej wolności pozbawił. Niczym rodzic, który musi powstrzymać się od robienia pewnych rzeczy dla swojego dziecka, jeśli chce, aby weszło w dorosłość, tak i Bóg musi ograniczyć swój wkład w rozwój ludzkości, jeśli chce, aby jego lud osiągnął moralną i polityczną dojrzałość.

W jednej z moich książek nazywam ten fenomen wyobraźnią chronologiczną, w opozycji do greckiej wyobraźni logicznej. W logice brakuje bowiem wymiaru czasowego. Dlatego też filozofowie mają skłonność do bycia albo skrajnie konserwatywnymi (Platon w swym państwie nie chciał poetów, ponieważ ich obecność groziła zakłócaniem porządku publicznego), albo głęboko rewolucyjnymi, jak Rousseau czy Marks. Dzisiejszy porządek społeczny może być albo dobry, albo zły. Jeśli jest właściwy, nie powinniśmy go zmieniać, a kiedy zawodzi, powinien zostać obalony. Fakt, że zmiana wymaga czasu, czasami nawet kilku pokoleń, to idea, którą trudno wpasować w myśl filozoficzną – nawet filozofowie, jak Hegel czy Marks, którzy analizowali czynnik czasu, robili to odruchowo, przy okazji, mówiąc o „nieuchronności dziejowej”, nie biorąc jednak pod uwagę, że czas może być niespodziewanym sprawdzianem wolności.

PRENUMERATA

Jedną z bardziej osobliwych cech zachodniej cywilizacji jest fakt, że przez ostatnie stulecia ludzie, którzy bronili tradycji, jak Edmund Burke, Michael Oakshott czy T. S. Eliot, byli mocno konserwatywni i chcieli utrzymania status quo. Nie ma jednak powodu, dla którego tradycja z góry musiałaby być konserwatywna. Możemy przekazywać dzieciom nie tylko historię naszej przeszłości, ale również plany i ideały, których nie udało nam się zrealizować. Możemy pragnąć, żeby wzniosły się wyżej, niż nam się udało, by zawędrowały dalej na drodze wolności, niż my zdołaliśmy zawędrować. Przykładem takiego podejścia jest wypowiadane na rozpoczęcie sederu pesachowego zdanie: „W tym roku w niewoli, w przyszłym na wolności; w tym roku tutaj, w przyszłym w Izraelu”. Tradycja może ulegać ewolucji bez wywoływania rewolucji.

Oto lekcja z historii o szpiegach: mimo gniewu Wszechmocnego, Jego lud nie został skazany na wieczne wygnanie, musiał jednak pogodzić się z faktem, że nie będzie mu dane osiągnąć tego, na co gotowe było dopiero najmłodsze pokolenie.

Dziś często zapominamy o tej lekcji. Działania wojenne w Afganistanie i Iraku zostały podjęte, przynajmniej częściowo, w imię demokracji i wolności. Szerzenie tych wartości nie jest jednak zadaniem wojny, ale edukacji i instytucji prospołecznych, jest konsekwencją powolnego procesu akceptowania odpowiedzialności. Na to potrzeba pokoleń, a czasami i po długim czasie zmiana jest niezauważalna. Ludzie – niczym Izraelici zniechęceni raportem szpiegów – z natury skłonni są do tracenia wiary i chcą powrotu do przewidywalnej przeszłości („Ustanówmy sobie wodza, i wróćmy do Micraim” [Be-midbar 14:4]), zamiast skłaniać się ku nieznanej przyszłości, wymagającej i pełnej niebezpieczeństw. Dlatego też w historii odnajdujemy więcej przykładów rządów tyranów niż demokracji.

Polityka wolności wymaga cierpliwości, wieloletnich starań i podtrzymywania nadziei. Emmanuel Levinas mówił o „trudnej wolności”, ale wolność nigdy nie jest łatwa. Historia o szpiegach uczy nas, że pokolenie, które wyszło z Egiptu, nie było jeszcze gotowe na tę wolność. Ich sytuacja była tragiczna. Jednak ich dzieci miały ją w przyszłości osiągnąć i to było pociechą Izraelitów.


Tłumaczenie: Jolanta Różyło © CHIDUSZ 2017


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com

 


Książka o niemieckich nazistach nad Nilem

Aribert Heim, znany jako „Dr Śmierć” i „Rzeźnik z Mauthausen”, uniknął sprawiedliwości. Żył spokojnie w Kairze jako muzułmański konwertyta Tarek Hussein Farid aż do swojej śmierci w 1992 roku. [Źródło zdjęcia: Wikipedia]


Książka o niemieckich nazistach nad Nilem

bataween
Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska


Około sześciu tysięcy nazistów schroniło się w Egipcie po II wojnie światowej. Pisze o tym w niedawno wydanej książce pod tytułem: Nazis on the Nile: The German Military Advisers in Egypt, 1949-1967 brytyjski badacz i dziennikarz Vyvyana Kinrossa (Nomad). Niemieccy naziści podżegali do pogromu Żydów egipskich w 1948 roku i pomogli poddawać Żydów egipskich torturom i deportacji. Ich dziedzictwo może trwać do dzisiaj. Justin Marozzi napisał o tej książce w „The Spectatorze”:

.

Jak ujawnia w tej mrocznej historii specjalista ds. komunikacji rządowej i obserwator Bliskiego Wschodu, Vyvyan Kinross, nie była to kwestia małej garstki doradców. W szczytowym momencie kolonia niemieckich ekspertów w Kairze – pracujących w wielu dziedzinach związanych z armią i bezpieczeństwem, od programów rakietowych, poprzez produkcję uzbrojenia i bezpieczeństwo wewnętrzne po służbę zagraniczną, wywiad i propagandę – mogła liczyć około 6 tysięcy.

Autor przyznaje, że te postacie były „odrażające, ale również fascynujące”. Wydaje się to niedopowiedzeniem, jeśli chodzi o Johanna von Leersa, kluczowego nazistowskiego propagandystę i ideologa, honorowego Sturmbannführera w Waffen-SS i antybohatera książki Nazis on the Nile. Akolita Josepha Goebbelsa, człowiek, który między 1933 rokiem a końcem wojny napisał 27 pełnych nienawiści książek, w tym pod takimi tytułami jak Żydostwo i niegodziwość. Krew i rasa oraz Żydzi patrzą na ciebie

Po kilku latach uprawiania antysemickiej propagandy w Argentynie Juana Peróna, w 1956 roku von Leers przeniósł się do Kairu, gdzie do 1965 roku pełnił funkcję doradcy Gamala Abdela Nasera, prezydenta Egiptu, pomagając w organizowaniu antyizraelskiej propagandy. Kiedy dziennikarz „Toronto Star” wytropił go w jego biurze w egipskim ministerstwie doradztwa narodowego w 1956 roku, po kilku nerwowych chwilach zatwardziały nazista ujawnił swoje prawdziwe ja, wygłaszając tyradę przeciwko amerykańskim Żydom, opowiadając o kierowanych przez syjonistów atakach prasowych na Nassera i przedstawił swoje stanowisko wobec nowego państwa żydowskiego. „Izrael jest nienormalny – powiedział dziennikarzowi – Musi zniknąć. Powoduje kłopoty”. Podobnie jak wielu jego rodaków, przeszedł później na islam i zmienił nazwisko na Omar Amin.

Oś czasu Kinrossa jest starannie dobrana. Obejmuje ona trzy upokarzające egipskie klęski militarne: wojnę arabsko-izraelską w latach 1948-9, wojnę sueską w 1956 roku i wojnę sześciodniową z 1967 roku. W czasie, kiedy Egipt poniósł czwartą klęskę militarną w wojnie Jom Kippur w 1973 roku, niemieckich doradców wojskowych, naukowych i wywiadowczych w sercu tej wciągającej narracji już dawno nie było.

Nie ma tu wiele humorystycznych akcentów, ale w zderzeniu teutońskiej sprawności ze zrelaksowanym stosunkiem do pracy Egipcjan oraz niezdolnością byłych oficerów nazistowskich iWehrmachtu do nagięcia otaczającego ich świata do własnej woli jest coś niemal komicznego.

W centrum doradców wojskowych znajdował się dr Wilhelm Voss, niezwykle sprawny organizator, łączący zdolność myślenia całościowego z imponującą znajomością szczegółów – „zestaw umiejętności, którym egipska kultura zarządzania w tamtych czasach nie była raczej pobłogosławiona”, pisze Kinross. Generał brygady Oskar Munzel, wysoko odznaczony oficer wojsk pancernych Wehrmachtu, podzielił się swoimi frustracjami z izraelskim szpiegiem Paulem Frankiem: „Tysiące razy próbowałem wbić im w tępe głowy, że ładna farba i duże numery identyfikacyjne nie decydują o zdolności bojowej czołgów”.

W 1952 roku wysokiej rangi oficer niemieckiej marynarki wojennej, baron Theodor von Bechtolsheim, który został egipskim doradcą wojskowym, skarżył się, że „orientalne niechlujstwo irytuje mnie raz po raz, podczas gdy oni tylko kręcą głowami. Malaisz!” Zrozumie to każdy, kto zna Egipt w latach 80., żart ówczesnych egipskich emigrantów głosił, że Egiptem rządzi IBM –  Inshallah (z wolą Boga), Bukra (jutro) i Maalesh (nieważne).

Mimo wielu talentów Niemcy często mieli trudności z przystosowaniem się do różnych profesjonalnych wyzwań w Egipcie, także dlatego, że pełnili role ściśle doradcze. Oznaczało to na przykład, że mogli doradzać w sprawie prześladowań i deportacji Żydów, a nie mogli bezpośrednio ich likwidować, jak to zrobili naziści w Europie.

Jeden z najmroczniejszych rozdziałów książki dotyczy prześladowań egipskich Żydów, którzy zostali poddani opresyjnemu ustawodawstwu, ekonomicznemu niszczeniu, wywłaszczeniu, zatrzymaniom, torturom i deportacji, zgodnie z niemieckimi doświadczeniami i umiejętnościami. FBI twierdziło, że pogrom Żydów egipskich w 1948 roku po wojnie arabsko-izraelskiej został zainicjowany przez Adolfa Eichmanna, jednego z kluczowych architektów Holocaustu, który przebywał wówczas w Kairze. Masowe wypędzenia Żydów rozpoczęły się wraz z inwazją sueską w 1956 roku i w ciągu trzech miesięcy wyjechało około 10 tysięcy Żydów. „Stosowane metody są tak podobne do tego, co Hitler robił przed wojną, że aż przerażające” – donosił „New York Times.

Podobieństwo nie stanowi zagadki. Jedną z czołowych postaci w kierownictwie służb bezpieczeństwa państwowego Egiptu był Leopold Gleim, SS Standarten-führer i były szef departamentu spraw żydowskich Gestapo w Polsce. Służył pod nim były SS Gruppen-führer Alois Moser, poszukiwany w ZSRR za zbrodnie przeciwko Żydom, oraz Bernhardt Bender, były SS Sturmbannführer, który prowadził ośrodek przesłuchań na nieużywanym statku towarowym nazywanym przez żydowskie ofiary „Pływającym Piekłem”. Bender był podobno pomysłodawcą i organizatorem pięciu obozów dla Żydów, z których jeden miał być wzorowany na jednostce sterylizacyjnej bloku 10 w Dachau. Kinross przyznaje, że jeśli istnieje niepewność i nadmierne poleganie na źródłach zachodnich, zwłaszcza amerykańskich i CIA, dzieje się tak dlatego, że „egipskie akta wciąż pozostają niedostępne”.

Chociaż trudno powiedzieć kto był najbardziej odrażającym nazistą na kairskim wygnaniu, Waffen-SS Untersturmführer  Aribert Heim, znany jako „Dr Śmierć”, prawdopodobnie znalazłby się na podium. Jako lekarz w obozie koncentracyjnym Mauthausen w Austrii, jedną z jego makabrycznych sztuczek było zabicie przez wstrzyknięcie trucizny więźnia wybranego ze względu na nienaganne uzębienie, następnie odcięcie głowy, gotowanie jej aż odpadną tkanki miękkie i po spreparowaniu podarowanie czaszki partyjnemu przyjacielowi w charakterze ozdoby na biurko. Aby uniknąć wydanego w 1962 roku międzynarodowego nakazu aresztowania, uciekł do Kairu, gdzie aż do śmierci w 1992 roku, żył spokojnie jako muzułmański konwertyta Tarek Hussein Farid.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com

European Muslim Leaders Visit Israel to Promote Peace, Condemn Extremism Amid Rising Antisemitism

European Muslim Leaders Visit Israel to Promote Peace, Condemn Extremism Amid Rising Antisemitism

Ailin Vilches Arguello


Israeli President Isaac Herzog meets with Muslim leaders from across Europe during a visit to promote interfaith dialogue and regional peace. Photo: Screenshot

In a bid to foster interfaith dialogue, a delegation of Muslim leaders from across Europe met with Israeli President Isaac Herzog in Jerusalem on Monday, kicking off a week-long visit amid growing concerns over rising antisemitism worldwide.

Organized by the European Leadership Network (ELNET), a nongovernmental, nonpartisan group founded in 2007 to strengthen Israel-EU relations, the visit brought together Muslim leaders from France, Italy, the Netherlands, Belgium, and England to promote interfaith cooperation.

In a post on X, Herzog praised the initiative, saying he was “moved and inspired” by his meeting with the delegation.

“They stand bravely against extremism, and speak out for coexistence and partnership between faiths,” the Israeli leader wrote.

“Here in Israel we live together side by side, Muslim and Jew, together with people of all faiths — and I urged them to take back with them to their communities a message of hope and peace for the future of the region,” Herzog continued.

“Inshallah, we will all see better days, with our hostages back home, and the end of conflicts and suffering in our region,” he said.

The 15-member delegation of Muslim imams from across Europe arrives at a time of rising global antisemitism and anti-Jewish hate crimes — particularly in Europe — following the Oct. 7, 2023, Hamas-led invasion of and massacre across southern Israel.

“The war that broke out after Oct. 7 is not a war between Israel and Hamas or Israel and Hezbollah but a war between two worlds,” Imam Hassen Chalghoumi, chairman of the Conference of Imams of France, told Herzog during their meeting.

“You represent the world of humanity and democracy,” the Muslim leader said. “You represent the world of brotherhood, humanity, and liberty.”

Imam Chalghoumi noted that members of the delegation were fully aware of the risks they faced due to their visit.

Herzog praised the group for their “courageous” visit. “We are all the sons of Abraham,” he said, expressing hope that regional peace would soon be within reach.

“I believe that the historic progress in our region is the result of dialogue — between Muslims and Jews and between Jews and Muslims,” the Israeli leader said. “Against the extremist forces trying to stop this progress of living together, there are other forces that are growing stronger every day, advancing this vision.”

The delegation also emphasized their message of solidarity and love for the Jewish people, expressing hope for the safe return of the hostages still held by Hamas in Gaza.

“We want to see all the hostages home, and also to stop the suffering of the residents of Gaza and live a good life together,” Herzog told them.

After meeting with the Israeli leader, the delegation visited the Knesset and toured Jerusalem’s Old City.

The group is also scheduled to meet with Muslim victims of the Hamas onslaught, visit the Syrian and Lebanese borders, and tour sites in southern Israel impacted by the Oct. 7 attacks.

In a post on X, Noor Dahri, one of the imams in the delegation, praised the visit, saying it was “a great pleasure” to meet the Israeli leader.

“It was a peace journey from European Muslim Imams to Israel,” the Muslim leader said. “We want peace between both nations and strongly condemn political Islam and Islamist groups like Hamas, Hezbollah and others.”


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com