Archive | 2025/07/24

List otwarty do Adama Michnika

Redaktor jest na urlopie, pod jego nieobecność przypominamy ważniejsze teksty z przeszłości. Dziś “List Otwarty do Adanma Michnika” z lutego 2014 roku. p.o. Administratora, Paulina Raniszewska &&&&&&&


List otwarty do Adama Michnika

Andrzej Koraszewski


Drogi Adamie!

Wracają lata trzydzieste i powraca klarowna dychotomia, albo jesteśmy po stronie łajdactwa, albo mówimy głośno NIE dla planów ludobójstwa, NIE dla obłędu antysemityzmu. Dla uczciwego człowieka nie ma tu niczego pośredniego. Nie wystarczy tu troskliwa pamięć o tych, których już nie ma, nie wystarczy sprzeciw przeciw antysemityzmowi kibiców czy internautów, nie ma miejsca dla formułek o rozłożonej winie. Podobnie jak w latach trzydziestych, albo należymy do tych, którzy żądają numerus clausus i ławkowego getta, albo stajemy razem z tymi, którym obiecuje się zagładę. Nie ma trzeciej drogi i nic tu nie zmienią okazjonalne bąknięcia, że ta czy tamta wypowiedź zapowiadających ludobójstwo jest być może nazbyt drastyczna, lub że jakaś karykatura nazbyt przypomina karykatury ze Stürmera.

Podejrzewam, iż uznasz moje stwierdzenie, że powróciły lata trzydzieste z ich antysemickim obłędem za przesadzone. Argumenty na rzecz tej tezy muszę z konieczności podawać w wielkim skrócie.

Okrzyk: „To nie antysemityzm tylko antysyjonizm” doskonale pamiętamy obaj z czasów Twojego relegowania ze studiów i pierwszego aresztowania. Dziś ten okrzyk wydaje się być hasłem ONZ, Unii Europejskiej i wielu rządów państw europejskich, Amnesty International, pism takich jak brytyjski „Guardian”, wielu Kościołów.

Zacznijmy od ONZ w latach 2002-2012 ta organizacja mająca dążyć do pokojowego rozwiązywania konfliktów wydała 435 rezolucji potępiających Izrael, 5 Koreę Północną, 4 Sudan. Jako historyk i człowiek, który poświęcił swoje życie obronie praw człowieka, masz prawdopodobnie wątpliwości, czy te proporcje odzwierciedlają problemy tego świata.

Kiedy i jak antysemityzm zaczął się ponownie wkradać do światowej polityki? Kiedy jako „antysyjonizm” stał się ponownie szacownym poglądem? Kiedy pod płaszczykiem udawanego współczucia dla Palestyńczyków stał się akceptowaną w towarzystwie formą poparcia dla ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej?

Obaj wiemy, że antysemityzm nie zniknął wraz z upadkiem Trzeciej Rzeszy. Stał się zaledwie niemodny. Holocaust nie przeszkadzał Brytyjczykom w ostrzeliwaniu statków wiozących uciekinierów z Europy. Nie przeszkodził im również w biernym i czynnym przygotowaniu armii arabskich do zagłady palestyńskich Żydów w 1948 roku. Mordy ocalałych Żydów polskich w Kielcach, Częstochowie i wielu innych miejscach były przy tym niemal niewinnym epizodem.

Napadnięty w dniu ogłoszenia niepodległości Izrael przetrwał napaść połączonych armii sąsiadów, co przy wielokrotnej przewadze w liczebności wojsk i uzbrojenia wydawało się cudem. Żydzi wbrew planom ich sąsiadów, na które było ciche przyzwolenie Zachodu, żyli nadal. Wywoływało to nie tylko arabską irytację. Antysyjonistyczne głosy w zachodnim świecie słychać było bardzo wyraźnie w końcu lat czterdziestych i w latach pięćdziesiątych ubiegłego wieku. Ta niechęć Zachodu do tego, że ci Żydzi nadal żyją, była tak wyraźna, iż Stalin zwęszył tu okazję do wstawienia nogi na Bliski Wschód. Przez kilka lat Związek Radziecki był głównym opiekunem Izraela w ONZ, a obóz socjalistyczny głównym dostawcą broni do tego kraju.

W tym czasie Zachód stworzył interesujący problem uchodźców palestyńskich. Arabowie, których armie najeźdźcze zachęcały do opuszczenia swoich domów na tydzień, póki nie oczyści się całej Palestyny z Żydów, w liczbie około 700 tysięcy znaleźli się w Jordanii, Libanie, Syrii, Egipcie i kilku innych krajach. Organizacja Narodów Zjednoczonych ustanowiła specjalną agencję, której zadaniem było pomaganie tym uchodźcom. Ta agencja nigdy nie protestowała przeciw pozbawieniu palestyńskich uchodźców wszelkich praw, przeciw trzymaniu ich przez pokolenia w obozach dla uchodźców, przeciw nadaniu uchodźcom palestyńskim osobliwego prawa do bycia uchodźcą przez wiele pokoleń. Przyjęta przez ONZ definicja uchodźcy jest klarowna. Uchodźcą jest się tylko do czasu zabezpieczenia normalnego życia. Dlatego Polacy przybyli z Kresów przestawali być uchodźcami w momencie, w którym mieli schronienie i możliwość podjęcia pracy. Czy wyobrażasz sobie powojenną Europę z polskimi uchodźcami trzymanymi przez dziesięciolecia w obozach, czy z niemieckimi wypędzonymi trzymanymi do dziś w obozach? Palestyńczycy żyją do dziś w obozach dla uchodźców, w większości krajów są pozbawieni prawa do nabycia domu, prawa do pracy, prawa do wykształcenia, prawa do swobody podróżowania. Współczujący Palestyńczykom mieszkańcy Zachodu z reguły nie wspominają losu, jaki zgotowały im państwa, które ich przyjęły, i nigdy nie zgłaszają pretensji do ONZ i rządów zachodnich za świadome i celowe podtrzymywanie piekła palestyńskich uchodźców.

Na czym zatem polega współczucie dla Palestyńczyków? Pozwolisz, że przedstawię to w najbardziej drastyczny sposób, otóż bardzo często jest to współczucie, że Żydzi utrudniają Palestyńczykom zabijanie Żydów. Słyszymy gromkie protesty, że okupujący oddzielają się murem od okupowanych, że w Izraelu Arabowie mający prawo do reprezentacji politycznej, do pracy w każdym zawodzie, pełny dostęp do oświaty, do niecenzurowanej prasy, którzy mają prawo do nabywania własności i wykonywania każdego zawodu (włącznie z pracą sędziego Sądu Najwyższego, dyplomaty reprezentującego kraj za granicą, czy oficera armii) są obywatelami drugiej kategorii, a Izrael nazywany jest krajem apartheidu.

Czy nie dziwi Cię to, Adamie, że ci sami ludzie są całkowicie obojętni na los Palestyńczyków w obozach dla uchodźców w krajach arabskich, na fakt pozbawienia ich elementarnych praw ludzkich, na to, że są świadomie i z premedytacją wykorzystywani jako mięso armatnie w konflikcie islamu z Żydami?

Czy zatem konflikt palestyńsko-izraelski jest rzeczywiście głównym problemem Bliskiego Wschodu, czy pozwalamy się okłamywać? Arabowie nie zgodzili się na utworzenie państwa palestyńskiego w 1947 roku, nie utworzyli na Zachodnim Brzegu państwa palestyńskiego w latach 1948-1967, odmawiają jego utworzenia dziś. Gaza jest dziś całkowicie samorządną enklawą, Zachodni Brzeg ma niespotykaną w dotychczasowych dziejach autonomię „terytoriów okupowanych”.

Zarówno w rządzonej przez Hamas Gazie, jak i w Autonomii Palestyńskiej są obozy dla uchodźców z obywatelami już nie drugiej, a piątej kategorii, o których prawa Zachód nigdy się nie upominał.

Palestyńczycy są więźniami arabskiego antysemityzmu. Tresowani do nienawiści, szczuci do nienawiści i kochani wyłącznie jako mordercy Żydów.

W innym liście otwartym (reakcji się nie doczekałem) proponowałem Lechowi Wałęsie, żeby zgłosił do Pokojowej Nagrody Nobla kandydaturę wspaniałego palestyńskiego lekarza z Gazy, autora książki Nie będę nienawidził, pewnie o nim nigdy nie słyszałeś, „Gazeta Wyborcza” nigdy o nim nie pisała. [ 1 ] Nawet dla Smoleńskiego byłoby to zbyt trudne.

A więc, czy konflikt izraelsko-palestyński jest centralną kwestia Bliskiego Wschodu, czy tym problemem są ci, którzy chcą, żeby Palestyńczycy zostali na zawsze więźniami muzułmańskiej nienawiści?

Postawmy to pytanie inaczej, czy dla muzułmanów wojna z Izraelem jest wojną religijną i czy chrześcijański  Zachód (wraz z jego lewicą laicką) opowiedział się w tej wojnie po stronie wyznawców Allaha?

Dla założyciela Bractwa Muzułmańskiego Hassana al-Banny to pytanie byłoby absurdalne. Dla niego było oczywiste, że sprawa Izraela to wojna z Żydami, która może się skończyć tylko po zabiciu ostatniego Żyda.

Co mówią jego następcy? Naczelny kapłan tego Bractwa mówił, że kolejny Holocaust będzie z ręki wiernych. Posłuchaj co mówił:

Może wolałbyś usłyszeć podobne wypowiedzi z ust obecnego przewodnika generalnego Bractwa Muzułmańskiego? Obsługująca ten region Marta Urzędowska z pewnością oszczędzi Ci tak drastycznych rzeczy, by nie zakłócać obrazu umiarkowanego Bractwa Muzułmańskiego.

Kusi mnie, żeby dać tu linki do pięciu, czy dziesięciu filmów z wypowiedziami kapłanów i polityków, ale muszę zachować umiar, powiem tylko, że zwrot „O Allahu, zabij ich co do jednego” powtarza się w nich z wielką regularnością.

Czy pamiętasz Adamie obrzydliwą atmosferę w Polsce po wojnie sześciodniowej na Bliskim Wschodzie? Władysław Gomułka zżymał się na tych, którzy odważali się wyrażać radość z powodu tego, że Żydom po raz kolejny udało się uniemożliwić próbę wymordowania ich. Czy pamiętasz jego wykrzywioną twarz, krzyczącą „Polak ma tylko jedną ojczyznę”. Antoni Słonimski odpowiedział na to z gorzką ironią: „Rozumiem, ale dlaczego to musi być Egipt?”

Czy zadałeś sobie kiedyś trud prześledzenia arabskiej propagandy w dniach poprzedzających tę wojnę? Sytuacja międzynarodowa odwróciła się, Związek Radziecki zbroił Egipt, Syrię, Irak i kilka innych krajów. Francja odważnie dostarczała broni Izraelowi.

Czy w obliczu otwarcie zapowiadanej zagłady pojawiły się na Morzu Śródziemnym jakieś amerykańskie lotniskowce, a może Brytyjczycy postawili Egiptowi ultimatum, może ONZ wzmocnił swoje siły pokojowe na Synaju? Nic z tych rzeczy, Związek Radziecki zagrzewał do wojny, reszta świata przyglądała się z zaciekawieniem.

A co zapowiadano? Spójrz na trzy karykatury z krajów arabskich opublikowane w przeddzień tej wojny:

Czy znasz słowo nakba, Adamie? To ciekawe arabskie słowo, oznacza ono klęskę i uczucie upokorzenia po nieudanej próbie wymordowania Żydów. To ważne słowo Adamie, osobliwy klucz do dzisiejszego świata. Po każdej nieudanej próbie wymordowania Żydów rośnie uczucie upokorzenia i natychmiast rozpoczynają się przygotowania do następnej takiej próby.

„Gazeta Wyborcza” prezentuje premiera Netanyahu jako polityka żądnego krwi, stojącego na drodze do pokoju. Nie pamiętam, żeby ta gazeta cytowała kiedykolwiek jego słowa: „Kiedy Arabowie odłożą broń, następnego dnia będzie pokój, kiedy Izraelczycy odłożą broń, następnego dnia przestaną istnieć”.

Czy te słowa ilustrują rzeczywistość, czy są, jak to ładnie nazywają dziennikarze Twojej gazety „retoryką”?

Świat islamu jest podzielony, liczba muzułmańskich ofiar z rąk muzułmanów liczy się w milionach ludzkich istnień. Świat islamu „łączy” tak naprawdę tylko jedna sprawa, wściekły, obłędny antysemityzm. Kiedy gniew ludu obraca się przeciw dyktatorowi, padają zarzuty, że był kryptosyjonistą i współpracował z Izraelem. Musiałeś widzieć karykatury Mubaraka i Kaddafiego z gwiazdą Dawida na czole, syryjska opozycja zarzuca Assadowi współpracę z Izraelem, a Assad zarzuca syryjskiej opozycji, że jest wspierana i zbrojona przez Izrael. Iran zarzuca krajom arabskim, że są uległe wobec Izraela i próbuje pozyskać zwolenników w tych krajach, przekonując, że dla nich wymordowanie Żydów jest świętym obowiązkiem. Szalony świat, w którym nieliczni liberałowie próbują wzywać do opamiętania. Czy ktoś ich słyszy? Czy to na nich koncentrujemy naszą uwagę?

I znów gorzka uwaga — nie pamiętam, żeby „Gazeta Wyborcza” zechciała udzielić swoich łam tym autorom opozycji egipskiej, irańskiej, libańskiej czy tureckiej, którzy nawołują do opamiętania.

Co się stało? Dlaczego niemal cała zachodnia inteligencja zaczęła opowiadać się po stronie otwartych, nie kryjących swoich zamiarów zwolenników ludobójstwa? Dlaczego ambicją zachodnich intelektualistów stała się otwarta lub dyskretna obrona Hamasu, Hezbollahu, Bractwa Muzułmańskiego, irańskich dyktatorów i każdego kto deklaruje gotowość wymordowania Żydów?

Twoi dziennikarze nie są w żaden sposób oryginalni, maszerują w karnym szeregu idących za obowiązującą dziś w świecie modą. Jest oczywiście różnica między Kostkiem Gebertem a Robertem Stefanickim, ale są to drobne różnice stylu i osobistej kultury. Duch jest ten sam jaki widzimy w BBC, w „Guardianie”, w wielu gazetach francuskich, holenderskich, czy belgijskich. Tego ducha bodaj najlepiej oddaje tytuł informacji w „Gazecie Wyborczej” o zamachu terrorystycznym na granicy egipsko-izraelskiej. Tytuł waszej notki brzmiał: „Izraelski samolot zaatakował pojazd, który wjechał od strony Egiptu”. Islamiści zaatakowali egipski posterunek graniczny, zamordowali 16 żołnierzy egipskich, ukradli dwa wojskowe pojazdy, którymi próbowali wjechać na teren Izraela, a Twoja gazeta pisze: Izraelski samolot zaatakował pojazd, który wjechał od strony Egiptu!

Odpowiesz, że w kolejnych dniach naprawiono ten błąd informując obszernie o tym incydencie. Adamie, ja piszę o duchu informowania o konflikcie, który z wielu powodów zdominował umysły współczesnego świata.

Jednym z najbardziej antysemickich miast dzisiejszej Europy jest Malmoe. Mieszkający w tym mieście Żydzi pospiesznie pakują walizki, szukając innego miejsca na ziemi ze względu na zagrożenie życia. Szwedzka prasa donosi o tym niechętnie, władze odwołują spotkania z izraelskim sportowcami, doniesienia na temat konfliktu na Bliskim Wschodzie często są tu takie, że artykuły Stefanickiego, Zawadzkiego czy Urzędowskiej należałyby do wyjątkowo obiektywnych.

Kiedy w 1971 roku przyjechałem na dworzec w Malmoe witał nas tam Natan Tenenbaum z zabawnym transparentem: „Wychodźstwo Starozakonne wita ostatniego arianina Rzeczpospolitej”. Zostawiałem za sobą zatęchła atmosferę polskiego antysemityzmu, który w tamtych czasach miał ohydną gębę najwyższych władz państwowych.

Szwecja tamtych czasów nie tylko wolna była od antysemityzmu, ale wyznaczała wzory moralne, jako kraj otwierający swoje granice dla prześladowanych.

Z pewnym zażenowaniem reagowałem, kiedy nazywano mnie uchodźcą politycznym. Nie byłem zdecydowany na otwartą walkę i ewentualne więzienie, nie byłem również gotowy na konformizm wobec tamtych władz w Polsce. Wyjechałem, bo chciałem żyć normalnym życiem. Na Ciebie i innych patrzyłem z niekłamanym podziwem i uważałem, że moim obowiązkiem jest poświęcenie części tego mojego normalnego życia w Szwecji na informowanie świata o waszych działaniach i o waszych losach. Po szwedzkiej stronie cudownych partnerów znalazłem w Amnesty International. Tamtej Szwecji już nie ma. Drogi moich dawnych przyjaciół poszły w różne strony. Jeden z nich widząc na tablicy ogłoszeniowej spółdzielczego domu towarowego dumny napis, że spółdzielnia bojkotuje żydowskie (przepraszam, izraelskie) towary, robi wściekłą awanturę, była przyjaciółka próbuje nas przekonać, że Izrael jest państwem apartheidu, mającym tysiące więźniów politycznych i że jest największym zagrożeniem dla pokoju na świecie.

Próbuję zrozumieć co się stało, jak ludzie, w których inteligencję i uczciwość nie mogę wątpić, wylądowali wśród sympatyków morderców i zwolenników ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej?

Nie mam na to pytane jednoznacznej odpowiedzi, ale bez wątpienia częścią wyjaśnienia jest skradziony autorytet moralny. ONZ miała być w założeniach autorytetem moralnym tego świata. Antoni Słonimski był przedstawicielem Polski kiedy kładziono powojenne zręby tej organizacji. Jego teksty z tamtego okresu tchną pięknym, naiwnym romantyzmem. Założyciel Amnesty International chciał tak niewiele, aby świat dowiadywał się o prześladowaniach tych, których uwięziono za ich poglądy, dziś jego organizacja wykorzystuje nagromadzony autorytet dla otwartego popierania terrorystów . Założyciel Human Rights Watch wycofał z niej swoje nazwisko i założył nową organizację, ponieważ ludzie, którzy przejęli założoną przez niego organizację, sprzeniewierzyli się jej pierwotnym celom.

Mam wrażenie, że wielu uczciwych ludzi pogubiło się w tym wszystkim ufając skradzionym autorytetom moralnym. Jednym z moich wielkich zawodów jest BBC, korporacja, która przez dziesięciolecia tworzyła standardy dziennikarskiej rzetelności. (Złośliwa anegdota głosiła, że Orwell nigdy na własne oczy nie widział żadnego totalitarnego kraju, ale pracował w BBC, więc miał doświadczenie z pierwszej ręki.)

Jednym z najważniejszych źródeł autorytetu moralnego „Gazety Wyborczej” były i nadal są życiorysy jej założycieli. W czasach gdy świat ponownie stanął na rozdrożu, lament nad losem umarłych nie zastąpi uczciwości intelektualnej wobec żywych.

W ubiegłą sobotę przesłałem Ci mail, w którym pisałem:

Drogi Adamie,
Wczoraj czołowe postaci Iranu zapowiedziały szybką likwidację Izraela, Sekretarz Generalny Hezbollahu oświadczył, że jego organizacja jest zaopatrzona w broń, która umożliwi śmierć dziesiątków tysięcy mieszkańców Izraela. Informacje o tym publikowałem wczoraj. Dziś New York Times poinformował o tym w notce na dalszych stronach, BBC, Guardian wcale, Ban Ki-Moon wspomniał, czytelnik „Gazety” nie miał szans się o tym dowiedzieć. Czy zapowiedź szybkiego ludobójstwa jest warta wspomnienia? Czy zniekształcenia informacji na temat konfliktu na Bliskim Wschodzie, które znajdujemy w „Gazecie Wyborczej” są groźniejsze niż te na stronach lewaków i neonazistów? Moim zdaniem tak. Uczciwy człowiek Wam wierzy. Tych zniekształceń jest u Was niestety bardzo dużo, w postaci przemilczeń, w postaci jednostronnej informacji ludzi, którym się wydaje, że jeśli dają informacje islamistów i zrównoważą ją informacją z Haaretz, to już są uczciwi.
Gdybyś chciał się dowiedzieć co się stało wczoraj w Teheranie to możesz to przeczytać tu. (Jest to link do naszego tekstu pod tytułem: „Iran — eliminacja Izraela jest bliska i bardziej możliwa niż kiedykolwiek”. ) Z Twojej gazety tego się nie dowiesz.
Otworzyłem dziś „Gazetę” i znalazłem Twój tekst o godności. Jak zawsze ciekawy, a jednak wolałbym, żeby najlepsza gazeta w tym kraju była lepszym źródłem informacji o świecie.
Serdeczne pozdrowienia

Andrzej

W poniedziałek przeczytałem w „Gazecie Wyborczej” artykuł Roberta Stefanickiego pod znamiennym tytułem: „Wystraszony Iran chce nastraszyć Izrael”. Wytłuszczony początek głosi:

Istnienie Izraela to obraza dla ludzkości — twierdził prezydent Iranu Mahmud Ahmadineżad. Irańscy przywódcy zaostrzają retorykę w odpowiedzi na groźby ataku, którymi szermują politycy z Izraela. Komentatorzy twierdzą jednak, że ta wojna nie wybuchnie.

W dalszej części artykułu autor cytuje niektóre wypowiedzi irańskiego prezydenta określającego Żydów jako „skorumpowaną nieludzką mniejszość sprzeciwiającą się wszystkim boskim wartościom”, stwierdzającego, że „stawianie czoła istnieniu tego sztucznego tworu syjonistycznego jest równoznaczne z obroną praw i godności wszystkich istot ludzkich”. Autor cytuje również słowa Najwyższego Przywódcy Alego Chameinego, że syjonistyczna rakowata narośl pozostaje największym problemem wszystkich muzułmanów i niebawem zniknie z pejzażu regionu.

Och, to stały rytuał, uspakaja nas dziennikarz „Gazety Wyborczej” i nie warto by było zwracać na te słowa uwagi, gdyby nie rosnące napięcie między Iranem a Izraelem.

Czy nie sądzisz, drogi Adamie, że mieszkańcy Izraela, którzy trzykrotnie bronili się przed ostateczną zagładą z rąk połączonych armii państw arabskich, mieszkańcy tego kraju liczącego niespełna 8 milionów ludności, na który tylko w tym roku spadło blisko 400 rakiet, którzy codziennie słyszą wezwania do anihilacji swego istnienia, mogą mieć na ten temat inne zdanie i że jest to dziennikarstwo, delikatnie mówiąc, łajdackie?

Czytajmy jednak dalej. Dziennikarz „Gazety Wyborczej” daje odpór (pamiętasz jak modne było to słowo w Polsce w 1968 roku w kręgach moczarowskich siepaczy?). Stefanicki pisze:

„Bloger w USA opublikował izraelskie plany zaatakowania Iranu: wojna zacznie się od cyberataku, następnie pociski balistyczne uderzą w irańskie instalacje nuklearne i centra dowodzenia, izraelskie myśliwce dokończą dzieła”. I następnie ten dziennikarz dodaje: „Zdaniem komentatorów publikacja była kontrolowanym przeciekiem z Jerozolimy”.

Ten tajemniczy bloger to Richard Silverstein, dość dobrze znany ze swoich antyizraelskich wystąpień, który wiele razy podawał kłamliwe informacje. Ta zaś oparta była na swobodnych dywagacjach innego blogera i nie miała nic wspólnego z żadnymi „przeciekami z Jerozolimy”.  Dziennikarz „Gazety Wyborczej” miałby przynajmniej dość przyzwoitości, żeby podać źródło. Użyj jednak wyobraźni, czy sądzisz, że władze Izraela chciałyby puszczać tak doskonałe plany, zdradzając swoją wyuzdaną taktykę? Jeden żałosny kłamca podpiera się innym żałosnym kłamcą i Twoja gazeta to publikuje.

Zostawmy Roberta Stefanickiego, wszystkie głosy na temat tego konfliktu są w „Gazecie” w podobnym duchu. Niemal wszystkie prezentują konflikt na Bliskim Wschodzie tak jakby były tam dwie strony, krzywdzeni muzułmanie i krzywdzący ich Żydzi. Palestyńczycy będący największą ofiarą współczesnego antysemityzmu, są dziś nosicielami najpotężniejszego ładunku nienawiści. Te różnice są jednak na granicy błędu. Głęboko niechętny stosunek do Żydów w Autonomii wynosi 97 procent, w Jordanii 97 procent, w Egipcie 95. Tylko izraelscy Arabowie mniej chętnie nienawidzą Żydów (35 procent).  Trudno się dziwić Palestyńczykom, ich życie od kołyski jest przygotowaniem do roli morderców.

Kończąc ten list chciałbym Ci pokazać krótki film z Iranu. Na tym filmie podczas wiecu nienawiści do Izraela, duchowny wzywa do wojennego okrzyku Allahu Akbar. Tłum milczy, tłum nie daje się podbechtać, w końcu przekazująca to na żywo telewizja puszcza muzykę.

Być może Adamie pora wsłuchać się w milczenie tego tłumu.

Drogi Adamie,

Nie wiem, czy kiedykolwiek przeczytasz ten list. Atmosfera lat trzydziestych powróciła i znów na prawo i lewo widzimy obłędną gębę morderczego antysemityzmu. Obrońcy osobliwej moralności próbują nas przekonać, że maleńki Izrael jest supermocarstwem zagrażającym światu. Egipski pisarz, żałuje, że jest już stary i nie może sam stanąć do walki, ale przekonuje, że strata dziesięciu milionów Egipcjan nie byłaby zbyt wielka, żeby uwolnić świat od Żydów.

On i wielu innych wierzą, że z pomocą Allaha, któregoś dnia to się wreszcie uda. Wątpię w pomoc Allaha, ale pomoc Zachodu dzielnie zbrojącego coraz liczniejsze armie arabskie jest widoczna gołym okiem. Pomoc tych, którzy otwarcie lub dyskretnie opowiadają się po stronie nienawiści, widoczna jest dla nielicznych. Najbardziej przekonujące są skradzione autorytety moralne, te bowiem przekonują ludzi uczciwych, kierujących się szlachetnymi intencjami.

Czy ludzie tacy jak Ty zdążą się ocknąć i czy usłyszymy ich głos? Nie wiem. Trudno w tej sprawie o optymizm. Musiałem jednak ten list napisać.
*Pierwsza publikacja w portalu “Racjonalista” , 22 sierpnia 2012r.

Uzupełnienie

Odpowiedzi od Adama Michnika nigdy nie dostałem, ale wiem, że ten list krążył wśród dziennikarzy  “Gazety Wyborczej”. Napisał do mnie Mariusz Zawadzki przekonując mnie, że jego łajdactwo to czysta cnota. Całkiem niedawno miałem długą i początkowo przyjazną wymianę zdań z Pawłem Smoleńskim, przyjazny ton się skończył, kiedy napisał obrzydliwy tekst po śmierci Ariela Szarona (piszę o tej naszej wymianie zdań w artykule pt.: Mała rzecz o brzydocie łajdactwa.  Z przyjemnością muszę odnotować, że dziś moje uwagi o artykułach Marty Urzędowskiej są niesprawiedliwe. Odnoszę wrażenie, że ta dziennikarka przeszła przez te dwa lata bardzo pozytywną ewolucję i nie  tylko widzi, ale i rozumie z tamtej rzeczywistości znacznie więcej, a co więcej, stara się uczciwie to prezentować.

Adam Michnik od dawna jest już tylko honorowym Naczelnym. Naczelnym Redaktorem tego dziennika jest Jarosław Kurski. Naczelny to twarz pisma, profil każdego pisma jest kształtowany przez jego redaktora naczelnego. Tak więc wszystkie świństwa, kłamstwa i brednie są jakoś powiązane z twarzą Jarosława Kurskiego. Żyjemy w czasach, w których brunatna fala wzrasta, a zwyczajna uczciwość staje się czymyś w niektórych kręgach zgoła wstydliwym.

Dobrzyń nad Wisłą, 14 lutego 2014r.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Don’t be misled by AOC and Mamdani’s fake moderation

Don’t be misled by AOC and Mamdani’s fake moderation

Jonathan S. Tobin


The Democrats’ “big tent” includes antisemites, some of whom plan to be its leaders. Unlike the GOP’s Israel-haters, they have a realistic chance of achieving their ambitions.

Rep. Alexandria Ocasio-Cortez (D-N.Y.) arrives for a meeting of the House Democratic Caucus at the U.S. Capitol in Washington, D.C., on May 7, 2024. Photo by Kent Nishimura/Getty Images.

For the true believers among the radical Israel-haters and antisemites that now dominate the American left, it was a betrayal. The vote Rep. Alexandria Ocasio-Cortez (D-N.Y.) cast against an amendment to the annual U.S. defense spending bill that would have cut a $500 million allocation for Israel’s Iron Dome missile-defense system was harshly criticized by her friends at the Democratic Socialists of America. It even led some of its adherents to vandalize her district office in the Bronx, N.Y. As far as they were concerned, even a vote in favor of protecting Israeli civilians against terrorist rocket fire is tantamount to support for the “genocide” that the group believes is being perpetrated by a state that has no right to exist.

For AOC, it was yet another indication that she has her sights set on being more than just the leader of the left-wing congressional “Squad.”

Much like the Democratic Party nominee for mayor of New York City, 33-year-old Zohran Mamdani, the congresswoman wants to play both ends against the middle when it comes to Israel and antisemitism. Along with 204 other Democrats, Ocasio-Cortez voted against the entire spending bill that provided some aid to Israel as well as funding all of the nation’s defense appropriations. But she chose not to join four fellow “Squad” members—Reps. Rashida Tlaib (D-Mich.), Ilhan Omar (D-Minn.), Summer Lee (D-Pa.) and Al Green (D-Texas)—and two Republicans, the measure’s sponsor, Rep. Marjorie Taylor Greene (R-Ga.), and Rep. Thomas Massie (R-Ky.), in seeking to end support for the Iron Dome.

The vote on the amendment seemed to signal the creation of a new cross-party group of the most hard-core Israel-haters. But no one should be deceived by AOC’s decision to strike a more moderate tone, even if it was unacceptable to the antisemites of the DSA.

The ‘progressives’ and Israel

If she and the rest of the Democrats’ Progressive Caucus, whose 95 members make up 45% of the Democrats’ 212 members in the House of Representatives, had their way, the United States would not only cut military aid to Israel, but it would also be condemned for defending itself against Hamas and isolated on the international stage. The Democrats’ base isn’t just “pro-Palestinian” but increasingly open to the intersectional left’s demonization of Jews and Israel, which has been normalized in academia, the arts and mainstream journalism. As a result, all of the energy in a divided Democratic Party that is still recovering from its stunning 2024 defeat at the hands of President Donald Trump and the GOP is now on the left.

And as early polls about the 2028 presidential race show, Pennsylvania Gov. Josh Shapiro—the Democrats’ only leading moderate seen as a potential candidate for the White House—trails far behind former Vice President Kamala Harris and others, including AOC. While a survey three years in advance can be dismissed as meaningless, the numbers are encouraging for those who think that their party’s grassroots will ultimately be reluctant to recycle someone who was soundly beaten by Trump, like Harris, or nominate inauthentic figures like California Gov. Gavin Newsom or former U.S. Secretary of Transportation under the Biden administration Pete Buttigieg.

AOC is backed by Sen. Bernie Sanders (I-Vt.), who nearly led the Democrats’ left wing to victory in 2016 and 2020, only to be denied the nomination by the party’s establishment. That makes the 35-year-old a politician with a future, whether a run for the presidency or a challenge to Senate Minority Leader Chuck Schumer if he seeks to hold on to his seat in 2028.

She and Mamdani both seem to understand that if they are going to attain high office, then they need to position themselves slightly to the right of their leftist backers. In this way, they hope to avoid completely alienating liberals and moderates, including Jewish voters and donors who may not agree with their radical stands on economic policies and against Israel, but who can generally be relied upon to always vote for Democrats in this hyper-partisan era. Seen in that light, her vote for Iron Dome and the subsequent vandalism at her office by antisemites does her a lot of good.

That’s the same strategy that Mamdani is pursuing as he seeks to fend off challenges from Andrew Cuomo, the former governor of New York, and incumbent Mayor Eric Adams, both running as Independents, in addition to Republican candidate Curtis Sliwa.

Mamdani has tried to pretend that he is an opponent of Jew-hatred. Of late, he is even willing to say that he will “discourage” his supporters from chanting “Globalize the intifada”—a demand for international terrorism against Jews everywhere—that he has been reluctant to censure. Still, like AOC, he has consistently endorsed the most extreme rhetoric demonizing not merely Israel’s efforts to eradicate the Hamas terrorists who led the invasion of and massacre in southern Israel on Oct. 7, 2023, as “genocide,” but also made clear his opposition to the continued existence of the one Jewish state on the planet.

He thinks all he needs to do to avoid being labeled as an extremist is to pay lip service to opposition to the surge of antisemitism that has led to both violence against Jews and the targeting of Jewish students on college campuses by Mamdani’s fellow anti-Zionists. Indeed, just a few years ago, Mamdani was one of them as chapter president of the anti-Jewish, anti-Israel Students for Justice in Palestine at Bowdoin College in Maine.

Seen in that light, his discouragement of the use of one of multiple antisemitic catchphrases chanted on college campuses is meaningless. Most Democrats have fallen in line behind his candidacy, lest they find themselves out of sync with their party base. He has been pressed by some of them to disavow just one of the litanies of slogans employed by those who don’t merely oppose Israeli policies but view the existence of the only Jewish state on the planet as immoral. The issue is not his position on the use of a single slogan; it’s his effectual anti-Zionism—something inextricably linked to antisemitism. Still, it’s alarming that the party leadership has chosen not to take a stand that makes it clear they think that such a position is disqualifying.

A ‘big tent” party

The fact that most Democrats seem to agree is a troubling sign of the times.

That was made clear earlier this month when Democratic National Committee chairman Ken Martin said on PBS’s “NewsHour” that his conception of the party as a “big tent” included those who advocate globalizing the intifada, even if he personally disagreed with it.

As appalling as that is, it is understandable given the current atmosphere inside his party.

The stands of major Democratic constituency groups, such as the Young Democrats of America, which recently approved a platform falsely accusing Israel of “genocide” and the North Carolina Democratic Party’s call for an arms embargo on Israel, have tied the hands of Martin and the party’s congressional leadership when it comes to ostracizing Israel-haters. Indeed, they know that these symbolic statements, which have no impact on the Trump administration’s pro-Israel policies or the facts on the ground in the Middle East, represent normative opinion among Democrats these days, as polls have repeatedly shown.

So, while it is an understandable concession to the sentiments of what is starting to seem like a plurality, if not a majority, of Democratic voters, it also demonstrates how the Overton Window on acceptable discourse about Jews and Israel has moved in recent years.

Much like the stands of the administrations of many academic institutions that have tolerated and even encouraged antisemitism on their campuses, Martin’s statement is both shocking and an example of the Democrats’ hypocrisy. It goes without saying that he wouldn’t declare that racists who called for violence against African-Americans or Hispanics belonged inside the tent. Moreover, he and other members of his party have always been vocal about the need for their Republican opponents to disavow and condemn any of their members who are extremists and/or bigots.

A GOP problem

Nevertheless, it’s fair to ask whether—given Taylor Greene’s stand on Iron Dome funding and the steady drumbeat of antisemitic agitation from right-wing podcast hosts like Tucker Carlson and Candace Owens—the Republicans now have their own Jew-hatred problem.

The Georgia congresswoman’s speech on the floor of the House demanding an end to funding for the missile-defense system that has saved countless Israeli lives was an eye-opener to those who may have thought that hatred for the Jewish state is confined to AOC’s “Squad” mates. Much like the stand of her fellow Republican Massie, MTG’s position can be dismissed as pure isolationism—“America alone” as opposed to Trump’s “America first.” The malevolence toward Israel that she demonstrated was a reminder that antisemitism is the place where the far left and the far right come together.

Given her well-known ignorance of most issues and propensity for saying outlandish things—like talk of Jewish “space lasers” that can only be characterized as stupid—most Republicans have little use for her. But, much like Carlson, she has often been included in Trump’s circle of friends and supporters in recent years. That’s something that ought to worry the vast majority of conservatives and Republicans who remain steadfast supporters of Israel as well as of the president’s tough response to the post-Oct. 7 surge in Jew-hatred that most Democrats oppose.

That said, the question to ask about the willingness of Republicans like Tayler Greene and Massie to make common cause with notorious Democratic antisemites like Tlaib and Omar is whether their faction of the GOP is significant enough to give it any hope of leading it in the foreseeable future. And that is where the real contrast between the two parties’ anti-Israel factions can be found.

The intersectional and virulently anti-Israel faction of the Democrats may not yet be in control of the party, but as the comments of the DNC chair and the refusal of party leaders to disavow an open Israel-hater and an avowed hard-core Socialist like Mamdani demonstrate, they are clearly afraid of them. While Taylor Greene’s stands and the comments of Carlson, Owens and others on the far right can’t be ignored, there is little danger of anyone who shares their views being in control of a GOP that remains, outside of a few outliers, a lockstep pro-Israel party.

That leaves supporters of Israel with the unfortunate reality of a situation where the Jewish nation has become a partisan issue rather than a matter of a bipartisan consensus. This is a disturbing development for a pro-Israel community that has always sought to build support on both sides of the aisle. But that ideal is simply no longer possible in a political universe in which people like AOC and Mamdani have—unlike Taylor Greene—a far from insignificant shot to ascend to high office underneath the Democrats’ banner.


Jonathan S. Tobin is editor-in-chief of the Jewish News Syndicate, a senior contributor for The Federalist, a columnist for Newsweek and a contributor to many other publications. He covers the American political scene, foreign policy, the U.S.-Israel relationship, Middle East diplomacy, the Jewish world and the arts. He hosts the JNS “Think Twice” podcast, both the weekly video program and the “Jonathan Tobin Daily” program, which are available on all major audio platforms and YouTube. Previously, he was executive editor, then senior online editor and chief political blogger, for Commentary magazine. Before that, he was editor-in-chief of The Jewish Exponent in Philadelphia and editor of the Connecticut Jewish Ledger. He has won more than 60 awards for commentary, art criticism and other writing. He appears regularly on television, commenting on politics and foreign policy. Born in New York City, he studied history at Columbia University.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Europe Sees Sharp Rise in Attacks Targeting Israelis Amid Growing Antisemitism

Europe Sees Sharp Rise in Attacks Targeting Israelis Amid Growing Antisemitism

Ailin Vilches Arguello


Anti-Israel protesters march in Germany, March 26, 2025. Photo: Sebastian Willnow/dpa via Reuters Connect

Across Europe, Israelis are facing a disturbing surge of targeted attacks and hostility, as a wave of antisemitic incidents — from violent assaults and vandalism to protests and legal actions — spreads amid rising tensions following recent conflicts in the Middle East.

On Wednesday, a group of Israeli teenagers was physically assaulted by dozens of pro-Palestinian assailants — some reportedly armed with knives — on the Greek island of Rhodes.

This latest antisemitic incident took place after the Israeli teens left a nightclub, when a group of pro-Palestinian individuals followed them to their hotel and violently attacked them, leaving several with minor injuries.

According to police reports, the group of 20 Israeli tourists were seen shouting pro-Israel slogans at a bar, which provoked a response from around 10 pro-Palestinian supporters who began calling them “murderers.”

This latest attack came less than a day after pro-Palestinian protests at the port of another Greek island, Syros, forced an Israeli cruise ship to cancel its stop, leaving around 1,600 Israeli passengers stranded and raising safety concerns.

Around 300 protesters gathered at the dock, waving Palestinian flags and holding banners reading “Stop the Genocide” and “No AC [Air Conditioning] in Hell,” while chanting antisemitic slogans.

Last week in Athens, a group of pro-Palestinian activists vandalized an Israeli restaurant, shouting antisemitic slurs and spray-painting graffiti with slogans such as “No Zionist is safe here.”

The attackers also posted a sign on one of the restaurant’s windows that read, “All IDF soldiers are war criminals — we don’t want you here,” referring to the Israel Defense Forces.

Since the Hamas-led invasion of and massacre across southern Israel on Oct. 7, 2023, antisemitic incidents have surged to alarming levels across Europe. This recent attack is just one of the latest in a wave of anti-Jewish hate crimes that Greece and other countries have witnessed in recent months.

In Switzerland, a series of antisemitic attacks in Davos, a town located in the eastern Swiss Alps, has caused significant concern and outrage within the local Jewish community.

Jonathan Kreutner, secretary general of the Swiss Federation of Jewish Communities (SIG), informed the newspaper Jüdische Allgemeine of three incidents believed to have been carried out by the same individual.

Local law enforcement is now investigating an unidentified assailant who verbally harassed a Jewish couple at a local store in Davos, spat on them, and physically attacked them in an attempt to force them out.

This same individual is alleged to have later spat on another elderly Jewish couple and insulted a Jewish person on a bus while making threatening hand gestures.

In Germany, four masked individuals vandalized a Jewish restaurant in Freiburg, southwest of the country, on Monday by throwing eggs at its windows and inside the premises.

In Berlin, the planned launch event for a new restaurant by Israeli chef Eyal Shani and entrepreneur Shahar Segal was canceled over the weekend amid an anti-Israel protest.

The restaurant Gila and Nancy, originally set to open this week, will now launch in about three weeks following a surge of online campaigns and boycott calls targeting Israeli-owned businesses.

In Belgium, two IDF soldiers were arrested and interrogated by local authorities following a complaint filed by the Hind Rajab Foundation (HRF), an anti-Israel legal organization dedicated to pursuing legal action against IDF personnel.

According to HRF, the soldiers attending the Tomorrowland music festival were accused of involvement in war crimes.

The organization said they were seen waving the flags of the IDF’s Givati Brigade, which has been “involved in the systematic destruction of civilian infrastructure in Gaza and in carrying out mass atrocities against the Palestinian population.”

In France, airport authorities acknowledged a breach of protocol earlier this month after a staff member was filmed chanting “free Palestine” while inspecting passports, reportedly of passengers from Israel.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com