Archive | 2025/07/26

Tajemnica popularności sprawy palestyńskiej

Terroryści Państwa Islamskiego z dumą pokazywali obcinanie głów 21 chrześcijanom w Libii 15 lutego 2015 roku. (Źródło zdjęcia: zrzut z ekranu wideo.)


Tajemnica popularności sprawy palestyńskiej

Andrzej Koraszewski


Barbarzyństwo. Obcinanie głów, gwałty, mordowanie dzieci, podpalenia, porwania, sadyzm, palenie kościołów, nawracanie mieczem, niewolnictwo i handel kobietami. Islamskie Państwo Iraku i Syrii (ISIS), Hamas, Hezbollah, Huti, Al-Kaida, talibowie, Boko Haram — to garść tych, o których mogłeś słyszeć; są jeszcze dziesiątki innych, a wszystkie łączą te same metody, ten sam okrzyk „Allahu Akbar”, to samo żądanie podporządkowania wszystkich prawu szariatu. Precz z muzyką, precz z nauką, precz z demokracją. Islam jest rozwiązaniem. Czasem się łączą, częściej się spierają, mordują się wzajemnie, konkurują o to, kto jest bardziej radykalny, kto bardziej barbarzyński.

Ameryka jest Wielkim Szatanem. To z Ameryki płynie najgorsze zepsucie. Wszyscy niewierni są źli, chociaż niektórzy mogą się przydać jako chwilowi sojusznicy — zabije się ich później. Izrael jest Małym Szatanem. Mały, bo pogardzany. Mały, bo to ledwie widoczna plamka na mapie, otoczona muzułmańskim oceanem. Mały, bo dopiero po likwidacji Małego Szatana rozpocznie się prawdziwa walka z Wielkim Szatanem.

Amerykański ekspert Michael Doran z Hudson Institute stanął przed pytaniem, dlaczego świat patrzył z odrazą na ISIS, dlaczego Zachód zawiązał koalicję i podjął z nim walkę, a Hamas chronił, karmił i wspierał — mimo że te grupy łączy ta sama barbarzyńska ideologia?

No tak, ISIS walczył z innymi muzułmanami, z Kurdami, z Jazydami, z chrześcijanami, ustanowił kalifat. Hamas, wywodzący się z Bractwa Muzułmańskiego (które też dąży do odbudowy islamskiego kalifatu), formułuje swoje cele odrobinę inaczej. Jego priorytetem jest walka z Żydami do dnia Sądu Ostatecznego, a bardziej konkretnie — do ostatecznej likwidacji Izraela.
Michael Doran uważa, że administracja Bidena popełniła fundamentalny błąd — że ta wojna na Bliskim Wschodzie nigdy nie była wojną Gazy z Izraelem ani Izraela z Gazą. To jest wojna Iranu z Zachodem.

Czy to znaczy, że Hamas, atakując izraelskie skupiska ludności 7 października 2023 roku, działał na rozkaz Teheranu? Zdaniem Dorana (i nie tylko jego) — zdecydowanie tak, chociaż Irańczycy mogli nie być poinformowani o dacie ataku. (Sinwar mógł mieć tu swoje kalkulacje.) Tak czy inaczej, znakomity ekspert jest przekonany, że gdyby administracja Bidena od początku ogłosiła, że to wojna Islamskiej Republiki Iranu z Zachodem, to i sama wojna wyglądałaby inaczej, i reakcje świata byłyby inne.

To brzmi rozsądnie, ale rozumowanie ma kilka wad. Pierwszą i największą jest to, że mamy tu krytykę wydarzeń, które już miały miejsce, więc dyskusja jest akademicka. Druga — że wojna propagandowa wyglądałaby prawdopodobnie identycznie. Jak podkreślał w tej rozmowie Eylon Levy, centrum propagandowe Hamasu znajduje się w Katarze. Tak więc, aczkolwiek to Iran jest dziś głównym organizatorem islamskiej wojny z Zachodem i jego wartościami, sunnicki Katar (podobnie jak Hamas i Turcja, powiązana z Bractwem Muzułmańskim) nie tylko finansuje Hamas, nie tylko gości jego przywódców, ale stanowi centrum kierowanej na cały świat islamistycznej propagandy, której zwornikiem jest „sprawa palestyńska”.
Katar zainwestował wiele miliardów dolarów w amerykańskie (i nie tylko) uniwersytety. Ma na swojej liście płac wielu zachodnich dziennikarzy i polityków. Nadająca z Doha Al-Dżazira traktowana jest przez media zachodnie nie jak machina czysto propagandowa, ale jak wiarygodne źródło informacji.

W tej sytuacji, niezależnie od tego, jak definiowałby tę wojnę Biały Dom, jej prezentacja w mediach i na uniwersytetach byłaby najprawdopodobniej identyczna. Dygnitarze Hamasu powtarzają dziś z dumą, że przywrócili i wzmocnili zarówno w świecie islamskim, jak i wśród niewiernych, „sprawę palestyńską”. Zachodni eksperci formułują to inaczej, ale również przyznają, że w wojnie propagandowej Zachód przegrywa (z walną pomocą zachodniej lewicy).
Jak ta „sprawa palestyńska” jest prezentowana? Katar nie musi inwestować w takich miejscach jak Polska. Propaganda Al-Dżaziry dociera do nas przez ocean, prezentowana jest przez wolontariuszy w wydestylowanej, często wręcz karykaturalnej formie.
Pani doktor Ewa Górska (pracownica naukowa Digital Justice Center we Wrocławiu) tak prezentuje „sprawę palestyńską”:

„Kwestia palestyńska to nie problem ‘bliskowschodni’, ale od samego początku europejski. Ma swoje korzenie w XIX-wiecznej Europie Środkowo-Wschodniej, gdzie splotły się idee państwa narodowego, imperializmu, rasizmu i antysemityzmu. Pogromy oraz marginalizacja skłoniły wielu Żydów do zwrócenia się ku idei migracji do ziemi biblijnej.”</>

Syjonizm to ruch nacjonalistyczny i kolonialny — stwierdza polska „uczona”, powtarzając to, co już słyszeliśmy setki razy ze studia w Doha. Zauważa pani doktor, że to nie jest tradycyjny kolonializm, ale kolonializm osadniczy, który wysiedla i zasiedla, zupełnie jak ci osadnicy w Ameryce czy Australii. „Uczona” nie wspomina o zasadniczej różnicy polegającej na tym, że Żydzi mieszkali nieprzerwanie w tej ziemi od pięciu tysięcy lat (chociaż czasem ze znanych przyczyn ich liczebność spadała do niewielkich rozmiarów), że z tej ziemi byli wyganiani, że żaden „kolonializm osadniczy” nie znajduje w ziemi śladów swoich przodków, że „rdzenna ludność” arabska cudownie rozmnożyła się w tym samym czasie, w którym — w wyniku najpierw osłabienia, a potem upadku imperium osmańskiego — do Eretz Israel zaczęli wracać najpierw Żydzi jemeńscy, a następnie europejscy. (Nawet jeśli Ewa Górska coś czytała o islamskim antyjudaizmie, to bardzo stanowczo odmawia przyjęcia go do swojej świadomości.)

Wraca też doktor Górska do ulubionej tezy Mahmuda Abbasa, że Izrael został stworzony, bo europejscy politycy chcieli się pozbyć paskudnych Żydów ze swoich krajów. Co więcej, Żydzi wcale tak bardzo nie tęsknili do ziemi biblijnej, bo rozważali inne możliwości. No ale jak im ci Brytyjczycy ułatwili Deklaracją Balfoura, to zaczęli kupować „palestyńską” ziemię, osadzać się i wypychać rdzennych Palestyńczyków. Głównym żydowskim narzędziem było przeobrażanie przyrody, sadzenie lasów sosnowych, „przejmowanie władzy nad przestrzenią”. Jednocześnie Żydzi „intensywnie rozwijali rolnictwo, żeby udowodnić Brytyjczykom, że Palestyna może wyżywić więcej żydowskich imigrantów”.

Ta komiczna gimnastyka intelektualna ciągnie się strona za stroną. „Uczona” stara się nie wiedzieć, że przybysze kupowali malaryczne moczary i jałowe piachy (bo głównie to im oferowano), a sprzedający śmiali się w kułak z „głupich Żydów”. Nie, nie chcieli niczego udowodnić Brytyjczykom swoim rolnictwem — chcieli przetrwać we wrogim środowisku przyrody i ludzi. (Prawdą jest, że zmieniali malaryczne moczary i pustynie w kwitnące ziemie, co przyciągało masy rdzennych Arabów z sąsiednich, wynędzniałych krajów.)
Manewry i zabawy językowe specjalistki z centrum digitalnej sprawiedliwości sporo pokazują. Jak niektórzy pamiętają, w 1921 roku Mandat Palestyński został zredukowany o 78 procent, a jego wschodnia część za rzeką Jordan została przeznaczona na arabską Palestynę, czyli
Transjordanię. Ewa Górska przywołuje spis ludności pomniejszonego Mandatu Palestyńskiego z 1922 roku (pomija słowo „mandat” i pisze o „Palestynie”), gdzie według tego spisu mieszkało wówczas 760 tysięcy osób, z czego tylko 11 procent wyznawało judaizm. Jej „Palestyna” to obszar „od rzeki do morza”, czyli obejmujący Judeę i Samarię. W wyniku „nakby” (przegranej wojny eksterminacyjnej, w której pięć arabskich armii obiecywało oczyścić Izrael z Żydów), tereny dzisiejszego Izraela opuściło 750 do 800 tysięcy Arabów, w Izraelu pozostało ponad 100 tysięcy.
Znaczna część tych, którzy wyjechali w oczekiwaniu na oczyszczenie Izraela z Żydów, udała się do Judei i Samarii, okupowanej przez uzbrojone i dowodzone przez Brytyjczyków wojska jordańskie. Skąd się wzięło w Mandacie tylu Arabów? Kto ich zachęcał do wyjazdu na krótki okres czasu, ilu Arabów zostało rzeczywiście wypędzonych ze swoich domów i dlaczego?
Ani na te pytania, ani na wiele innych digitalna sprawiedliwość nie ma odpowiedzi.

Wypada zatem powrócić do percepcji barbarzyństwa w świadomości społeczeństw demokratycznego świata, czyli — dlaczego barbarzyństwo talibów i ISIS wywołuje, jeśli nie stanowcze potępienie, to przynajmniej głęboką niechęć lub brak zainteresowania, a barbarzyństwo „Palestyńczyków” wywołuje empatię i gniew, że Izraelczycy utrudniają im mordowanie Żydów. Ideologia jest praktycznie ta sama: to samo zamiłowanie do sadystycznych mordów, ten sam apokaliptyczny patriarchalizm, ta sama brutalna dyskryminacja kobiet, ta sama nietolerancyjność wobec niewiernych i ten sam cel ostateczny — podporządkowanie świata prawu szariatu i walka (jak to określa konstytucja Iranu), do chwili, kiedy okrzyk „nie ma boga nad Allaha” będzie rozbrzmiewał na całym świecie.

23 lutego 2025 r. sekretarz generalny libańskiego Hezbollahu, szejk Na’im Kassem, wygłosił 34-minutowe, nagrane wcześniej przemówienie podczas masowego pogrzebu dwóch przywódców Hezbollahu, Hassana Nasrallaha i Haszema Safi Al-Dina, którzy zostali zlikwidowani przez Izrael odpowiednio 27 września 2024 r. i 4 października 2024 r. na południowych przedmieściach Bejrutu.

Sekretarz generalny Hezbollahu oświadczył, że Hezbollah „stawił czoła ‘izraelskiemu’ tworowi i stojącemu za nim największemu tyranowi, Ameryce, która prowadziła wojnę z Gazą, Palestyną, Libanem, Irakiem i Iranem… Presja na ruch oporu, jego bojowników i środowisko była bezprecedensowa, ale taki sam był odpowiadający temu poziom odporności”.
Ten naczelnik irańskiej armii zastępczej w Libanie najwyraźniej zgadza się z oceną amerykańskiego eksperta Michaela Dorana i dobrze wie, że nie jest to wojna Izraela z Hamasem ani Hamasu z Izraelem, ale wojna islamu z Zachodem, której daleko do zakończenia. Wynik ciągu dalszego zależy nie tylko od tego, na ile Izrael zdoła stawić czoła temu zdeklarowanemu wrogowi Zachodu, a na ile Zachód będzie mu krępował ręce, ale również od tego, na ile uda się zatrzymać propagandową ofensywę szyickiego Teheranu i sunnickiego Bractwa Muzułmańskiego. „Sprawa palestyńska” jest tu kluczowa, bowiem przez przeciwstawienie potężnych „żydowskich kolonialistów” bezbronnym i niewinnym „Palestyńczykom” daje się zgrabnie ukryć i głównych aktorów, i bezmiar barbarzyństwa śmiertelnego wroga.

Szyicki Iran i sunnickie państwa oraz grupy dżihadystyczne konkurują ze sobą, kto bardziej walczy o „sprawę palestyńską”. Nieświadomi tej konkurencji niektórzy „ludzie Zachodu”, w imię nowoczesnych ideologii, dołączyli do tej walki o „prawa człowieka”, których głównym symbolem stała się „sprawa palestyńska” i w poczuciu własnej szlachetności mogą dziś dawać upust mrocznym uczuciom wchłoniętym przez wychowanie w kulturze, która przez dwa tysiąclecia była silnie antysemicka.
Edmund Burke (1729–1775), uważany za ojca brytyjskiego konserwatyzmu, pisał, że „Polityka powinna być dostosowana nie do ludzkich rozumowań, ale do natury ludzkiej, której rozum jest tylko częścią i wcale nie największą częścią”. Doskonale o tym wiedzieli radzieccy propagandyści (a ich propaganda znakomicie przetrwała rozpad ZSRR), doskonale wiedzą o tym propagandyści w Katarze i zacierają ręce, kiedy widzą, że dziś kariery „naukowe” na zachodnich uniwersytetach najłatwiej i najtaniej można zrobić, korzystając z obfitych źródeł Al-Dżaziry. Recepta prosta: pamiętaj o starych przesądach i antagonizmach, używaj pojęć, które już mają silną negatywną konotację, apeluj do uczuć, a nie do rozumu — bo mówisz do milionów, a nie do wybranych. Nie zgub „sprawy palestyńskiej” — to trampolina digitalnej sprawiedliwości. Czucie i wiara silniej mówią do konsumentów „informacji” niż mędrca szkiełko i oko.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


US, Israel Recall Negotiators From Gaza Ceasefire Talks, Witkoff Says ‘Selfish’ Hamas Not Showing Good Faith

US, Israel Recall Negotiators From Gaza Ceasefire Talks, Witkoff Says ‘Selfish’ Hamas Not Showing Good Faith

Corey Walker


Explosions send smoke into the air in Gaza, as seen from the Israeli side of the border, July 17, 2025. Photo: REUTERS/Amir Cohen

Israel and the United States both recalled their negotiators from Gaza ceasefire talks in Qatar on Thursday, with US envoy to the Middle East Steve Witkoff saying that Hamas has not been acting in good faith and “clearly shows a lack of desire” to reach a deal despite weeks of mediated discussions with the Palestinian terrorist group.

“While the mediators have made a great effort, Hamas does not appear to be coordinated or acting in good faith,” Witkoff posted on X/Twitter. “We will now consider alternative options to bring the hostages home and try to create a more stable environment for the people of Gaza. It is a shame that Hamas has acted in this selfish way. We are resolute in seeking an end to this conflict and a permanent peace in Gaza.”

Witkoff’s statement came as Israeli officials also confirmed pulling its negotiating team from Doha for consultations, accusing Hamas of altering the terms of a potential ceasefire agreement just as talks appeared to be gaining momentum. The announcement also came amid mounting international concern over deteriorating conditions in Gaza, where the UN and multiple aid agencies have warned of a worsening hunger crisis. However, negotiations have stalled over what Israeli officials described as Hamas’s new and unrealistic demands concerning prisoner releases and terms for a permanent ceasefire.

“In light of the response conveyed by Hamas this morning, it has been decided to return the negotiating team for additional consultations in Israel,” Israeli Prime Minister Benjamin Netanyahu’s office said in a statement. “We appreciate the efforts by the mediators, Qatar and Egypt, and the efforts of envoy Witkoff, to achieve a breakthrough in the negotiations.”

Hamas has demanded that Israel release 200 Palestinian terrorists serving life sentences for killing Israelis and another 2,000 Palestinians who were detained in Gaza following the Oct. 7, 2023, invasion of and massacre across southern Israel, according to Axios reporter Barak Ravid. In exchange, Hamas would turn over 10 living hostages to Israel.

According to Ravid and Israeli journalist Amit Segal, Hamas specifically requested the release of 20 murderers for each living hostage, in addition to the 2,000 detainees.

Hamas’s new demands were part of its response following an earlier ceasefire proposal, accepted by Israel, which included the release of 125 Palestinians serving life sentences and 1,200 Palestinians arrested by the Israeli military in Gaza after Oct. 7.

The terrorist group, which has ruled Gaza for nearly two decades, also reportedly demanded that Israeli forces withdraw to smaller areas of territory in the enclave than previously discussed as part of the ceasefire and that UN agencies and international organizations should provide aid to the war-torn area rather than the US-backed Gaza Humanitarian Foundation. In addition, Hamas demanded guarantees that Israel would not resume fighting after the 60-day ceasefire, a condition the Jewish state has opposed.

Hamas is still holding 50 hostages, including 49 of the 251 abducted by Hamas-led Palestinian terrorists during the Oct. 7 atrocities that started the ongoing war. The terrorist group has repeatedly insisted that any ceasefire must lead to a permanent end to the war and the withdrawal of Israeli forces from Gaza. Israel has said all hostages must be freed and Hamas can’t retain control of neighboring Gaza when the fighting stops.

In a statement, Hamas said it was “surprised” by Witkoff’s comments regarding its approach to the ceasefire talks.

“We are surprised by the negative statements made by US envoy Steve Witkoff regarding the movement’s position at a time when the mediators welcomed and expressed their satisfaction with [our] constructive and positive stance that opens the door to reaching a comprehensive agreement,” the Islamist group said.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


France to recognize Palestinian state, drawing Israeli, US reproach

France to recognize Palestinian state, drawing Israeli, US reproach

update desk U.S. News


“Such a move rewards terror and risks creating another Iranian proxy, just as Gaza became,” Israeli Prime Minister Benjamin Netanyahu stated.

U.S. President Donald Trump talks with French President Emmanuel Macron at the G7 summit in Kananaskis, Alberta, Canada, June 16, 2025. Credit: Daniel Torok/White House.

French President Emmanuel Macron stated on Thursday that “consistent with its historic commitment to a just and lasting peace in the Middle East,” Paris intends to recognize a Palestinian state.

“I will make this solemn announcement before the United Nations General Assembly this coming September,” Macron stated. “The urgent priority today is to end the war in Gaza and to bring relief to the civilian population.” 

Israeli Prime Minister Benjamin Netanyahu “strongly” condemned Macron’s decision “to recognize a Palestinian state next to Tel Aviv in the wake of the Oct. 7 massacre.”

“Such a move rewards terror and risks creating another Iranian proxy, just as Gaza became,” Netanyahu stated. “A Palestinian state in these conditions would be a launch pad to annihilate Israel—not to live in peace beside it. Let’s be clear: the Palestinians do not seek a state alongside Israel. They seek a state instead of Israel.”

Danny Danon, the Israeli ambassador to the United Nations, stated that “neither international conferences disconnected from reality nor unilateral statements at the United Nations will lead to peace.”

“Macron’s decision to recognize a Palestinian state after the massacre of Oct. 7 and precisely at a time when Hamas is still holding hostages is a disgraceful reward for terrorism,” Danon said. “Anyone who ignores the reality on the ground—that Israel has no partner for peace—harms not only Israel but the stability of the entire region.”

Marco Rubio, the U.S. Secretary of State, said that Washington “strongly rejects” Macron’s plan.

“This reckless decision only serves Hamas propaganda and sets back peace,” Rubio stated. “It is a slap in the face to the victims of Oct. 7.”

Sen. Tom Cotton (R-Ark.) stated that Macron’s decision is “a shameful endorsement of terrorists” and that “the best way for this conflict to end is to back Israel in its righteous mission of rescuing the hostages and defeating Hamas.”

AIPAC stated that Macron “is acting as Hamas’s handmaiden” and is “rewarding Hamas’s barbaric attack on the Jewish state on Oct. 7.”

“This unilateral recognition makes peace and reconciliation even more elusive,” it said. “We urge the administration and Congress to express their opposition to the French government concerning this irresponsible action.”


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com