Archive | 2025/07/29

„O mnie się nie martw” – 15 lat temu zmarła Katarzyna Sobczyk

Krajowy Festiwal Piosenki Polskiej w Opolu. Na zdjęciu: Katarzyna Sobczyk, która zdobyła nagrodę za piosenkę pt. „O mnie się nie martw”. Obok kompozytor Józef Krzeczek, 1964 r. Fot. PAP/Ryszard Okoński


„O mnie się nie martw” – 15 lat temu zmarła Katarzyna Sobczyk

Paweł Tomczyk


28 lipca 2010 roku zmarła Katarzyna Sobczyk – piosenkarka, która podbiła w latach 60. serca polskiej publiczności, śpiewając: „Nie wiem, czy to warto” „O mnie się nie martw” i „Boję się hipopotama”. Za swą karierę zapłaciła jednak wysoką cenę.

„Radość jak kwiaty rwać, to nie grzech. / Umieć głośno się śmiać, to nie grzech. No nie? / Nieść piosenkę do gwiazd, osiemnaście mieć lat, / to nie grzech! To nie grzech! To nie grzech!” – nuciła w ślad za Kasią Sobczyk cała Polska od 1965 roku.

Jej głos słychać wciąż m.in. w drugim odcinku serialu „Wojna domowa” (1965), w którym idolka młodzieży Simona Grabczyk (Magdalena Zawadzka) wykonuje przebój „Nie bądź taki szybki Bill”.

W 1967 roku zaśpiewała „Trzynastego – nawet w grudniu jest wiosna” – ze słowami Janusza Kondratowicza i muzyką Ryszarda Poznakowskiego. Wdzięczna i optymistyczna w wydźwięku piosenka „polemizująca” z popularnym przesądem, stała się wielkim przebojem. Po 13 grudnia 1981 r. musiała jednak zniknąć z radiowej anteny. Przykuła bowiem uwagę uzurpatorskich władz stanu wojennego, które — jak przypomniał Rafał Podraza autor książkowego wywiadu z Januszem Kondratowiczem pt. „Wieczór nad rzeką zdarzeń” — doszukiwały się w niej „wrogości wobec ustroju”. Szczególny niepokój wzbudził wers: „Trzynastego kapelusze z głów poważnych zrywa wiatr”. Kondratowicz był wzywany na przesłuchania. Próżno tłumaczył, że „nie jest Nostradamusem” – a piosenkę napisał 15 lat wcześniej. Próżno, bo z murów i kolportowanych nielegalnie ulotek biła wówczas po oczach sentencja: „Zima wasza – wiosna nasza!”. Utwór w brawurowej interpretacji Kasi Sobczyk trafił „na półkę”.

„Radość jak kwiaty rwać, to nie grzech. / Umieć głośno się śmiać, to nie grzech. No nie? / Nieść piosenkę do gwiazd, osiemnaście mieć lat, / to nie grzech! To nie grzech! To nie grzech!”

Urodziła się 21 lutego 1945 roku w Tyczynie (Podkarpackie). Naprawdę miała na imię Kazimiera, ale to nie było dobre imię dla nowoczesnej, big-beatowej dziewczyny – na estradzie została więc Kasią. „Kiedy skończyła 8 miesięcy, jej rodzice zdecydowali się wyjechać na »Ziemie odzyskane«. Ze względu na to, jaka była malutka, postanowili oddać ją do bliskiej rodziny, dopóki nie urządzą się na nowym miejscu. Kiedy po ok. półtora roku przyjechała odebrać ją mama, Kasia zżyta z rodziną, w której ją zostawiono, nie chciała iść do »pani«. Jej mama musiała pomieszkać w Tyczynie jeszcze jakiś czas, aby Kasia się do niej przyzwyczaiła” – czytamy na stronie Miejsko-Gminnego Ośrodka Kultury im. Katarzyny Sobczyk w Tyczynie. „To zdarzenie jakoś zaważyło na osobowości Kasi Sobczyk. Po latach zrobiła podobnie – zostawiła zaledwie półrocznego syna u znajomych i wyjechała do USA” – oceniła Agnieszka Dajbor („Viva”, 2022). Zadebiutowała w 1961 roku w Koszalinie jako wokalistka amatorskiej grupy Biało-Zieloni, która działała przy Wojewódzkim Domu Kultury. W 1963 roku znalazła się w Złotej Dziesiątce 2. Festiwalu Młodych Talentów w Szczecinie. „Na pewno mogła się podobać. Była zgrabna, filigranowa, dziewczęca, z dołeczkami w buzi, co zawsze rozczula” – napisała Agnieszka Dajbor.

W 1964. r. zaczęła występować z zespołem Czerwono-Czarni. w tym samym roku na festiwalu w Opolu piosenką „O mnie się nie martw” wyśpiewała pierwszą nagrodę w kategorii piosenki rozrywkowej i tanecznej. Zaś w Sopocie – gdzie oznajmiła, że „Biedroneczki są w kropeczki” – wpadła w oko i ucho szefowi paryskiej „Olimpii” Bruno Coquatrixowi. Zaproponował jej roczny kontrakt. 19-letnia artystka odmówiła. „Byłam bardzo młoda, zakochana, nie zawsze pewna swego losu w życiu osobistym. Myślałam, że jak wyjadę do Paryża bez mojej miłości, to cały świat się zawali” – powiedziała Januszowi Kopciowi w rozmowie zatytułowanej „Gdybyśmy byli kloszardami” (meritum.us, 2001). „Poza tym wystraszona dyrekcja Estrady Szczecińskiej zaczęła jęczeć, że im zabraknie najlepszej solistki, a kasa podupadnie, przyjechano nawet do Sopotu i zaczęto mnie straszyć, że pan Coquatrix wywiezie mnie do Paryża i będę mu za to musiała zapłacić swoją »niewinnością«. No i wystraszona Kasia odmówiła” – dodała.

Rezygnacja z Paryża nie oznaczała jednak egzystencji w nędzy. „Zarobki… bardzo proszę, każdy młody talent otrzymywał 100 złotych od koncertu” – opowiadała piosenkarka Januszowi Kopciowi. „A niebawem trzeba się było przygotować do egzaminu weryfikacyjnego przy Ministerstwie Kultury i Sztuki i po zdaniu egzaminu przyznawano grupę B, co oznaczało 350 złotych od koncertu. Potem w zależności od zasług i popularności przyznawano komisyjnie kategorię A ,tj. 500–700 złotych, a później S – 1000 złotych. Ja doszłam dosyć szybko do najwyższej i nie miałam powodu do narzekań” – wyjaśniła. Wg portalu gofin.pl, średnie wynagrodzenie miesięczne w PRL w 1965 roku wynosiło 1867 zł.

W 1965 roku Kasia Sobczyk znów tryumfowała w Opolu piosenką „Nie wiem czy to warto”, ale w Sopocie już nie wystąpiła. „Ktoś puścił plotkę, że przerwała ciążę, co miało taką siłę rażenia, że szefowie Festiwalu zrezygnowali z jej występu” – napisała Agnieszka Dajbor. „Zamiast niej śpiewała Łucja Prus piosenkę do wiersza Wisławy Szymborskiej: »Nic dwa razy się nie zdarza«. Podobno Kasia Sobczyk płakała jak bóbr. Jak wspominał Krzysztof Dzikowski, nie rozumiała, dlaczego ktoś postanowił ją ukarać. Znienawidziła Łucję Prus i gdy piosenkarka pojawiała się na koncercie, Kasia stawiała ultimatum: ona albo ja!” – dodała.

W 2017 roku plotka okazała się jednak tragiczną prawdą. Szerokim echem rozszedł się fragment udzielonego Januszowi Kopciowi wywiadu, który – zgodnie z życzeniem artystki – miał być upubliczniony siedem lat po jej śmierci.

„Zabiłam. Miałam wtedy 18 lat. Byłam w ciąży, z saksofonistą. Bardzo go kochałam i on mnie wtedy też kochał. Powiedział: fajnie, będziemy mieli dziecko. Niczym się nie przejmuj, tylko jeszcze zaśpiewaj w Opolu. Zaśpiewałam i za tę piosenkę: »Nie wiem, sama nie wiem, czy to warto kochać ciebie+ dostałam nagrodę. 1965 rok. A potem on zaprowadził mnie do lekarza i usunęliśmy tę ciążę. Byłam w takiej rozpaczy, płakałam dzień i noc, gorączkowałam, umierałam prawie. Ale Bóg pozwolił mi przeżyć. Kiedy przyznałam się mamie, powiedziała: córcia, co ty zrobiłaś, przecież ja bym ci to dziecko wychowała, pomogłabym ci. Ale było za późno. Wiesz, że ten dzieciaczek śni mi się? Wyciąga rączki: mama, mama. Budzę się na poduszce mokrej od łez” – wyznała Katarzyna Sobczyk. „Jedyne, co mogłam wtedy zrobić, to zerwać z tym chłopakiem. Nie chciałam na nikogo patrzeć. Moja wielka miłość mi minęła. Została krzywda. Nie mogłam z nim być, bo on nie chciał dziecka” – powiedziała.

„Płaciłam cenę za moją karierę rozstaniem z najbliższymi. Syna zostawiałam pod opieką znajomej i jechałam w trasę. Sergiusz dorastał beze mnie. Do znajomej mówił »Mamusiu« a do mnie »Mamo«. Biedne dziecko. Kompletne rozdwojenie jaźni.”

„Gdzie jesteś, Mały Książę, gdzie? / Odszedłeś z mej książeczki kart / W świecie, gdzie nikt nie kocha róż / Na zawsze ktoś pozostał sam” – wzruszała całą Polskę Kasia Sobczyk w 1966 roku. W tym samy roku wzięła ślub z wokalistą i kompozytorem Henrykiem Fabianem Sawickim (1943-98), z którym miała syna Sergiusza (1975-2013) – gitarzystę i kompozytora rockowego.

„Płaciłam cenę za moją karierę rozstaniem z najbliższymi. Syna zostawiałam pod opieką znajomej i jechałam w trasę. Sergiusz dorastał beze mnie. Do znajomej mówił »Mamusiu« a do mnie »Mamo«. Biedne dziecko. Kompletne rozdwojenie jaźni” – powiedziała w 1995 roku Katarzyna Sobczyk aktorce i dziennikarce Jadwidze Polanowskiej (cytat za książką pt. „Być dzieckiem legendy” Małgorzaty Puczyłowskiej opublikowaną w 2012 roku). „A ja jeździłam w trasy całymi latami. Można zwariować prowadząc takie życie. Wszystko stało się tak szybko, nie miałam czasu zastanowić się” – dodała.

„Miałem około roku, kiedy mama i ojciec oddali mnie do państwa Sitków, którzy byli przyjaciółmi brata mojej mamy i mieli opinię ludzi godnych zaufania” – powiedział Sergiusz Fabian Małgorzacie Puczyłowskiej, który dzieciństwo spędził w Koszalinie, podczas gdy jego biologiczni rodzice mieszkali w Warszawie, skąd wyruszali w trasy po Polsce. „Gdy podrosłem i zacząłem się spotykać z moim biologicznym ojcem, to wcale nie krył, że była to ich przemyślana decyzja” – dodał. „Łożyli na moje utrzymanie i dość rzadko, ale odwiedzali mnie. Jednak wszystko czego potrzebuje małe dziecko – czułą opiekę i miłość – dostałem od rodziców, którzy mnie przysposobili – mamy Danuty i taty Franka, bo tak nazywałem” – podkreślił.

Pożegnanie Kasi Sobczyk na warszawskich Starych Powązkach

W 1979 roku Sobczyk i Fabian wyjechali do Stanów Zjednoczonych. „Ale ich amerykański sen się nie spełnił. Nie poradzili sobie jako muzycy. Nie poradzili sobie też jako małżeństwo. Rozstali się” – napisała Agnieszka Dajbor.

W 1992 roku piosenkarka znów wyjechała do Chicago. Syn był „bardzo rozżalony”. „Miałem wtedy niewiele ponad 17 lat i było mi jej bardzo brak” – opowiadał Sergiusz Fabian Małgorzacie Puczyłowskiej. Rozłąka tym razem miała trwać 16 lat.

„Chciałam Sergiusza nieraz sprowadzić do siebie, ale on nie chciał. Z biegiem lat nasze relacje się poprawiły, myśleliśmy nawet o wspólnych koncertach. I może jeszcze to nam wyjdzie” – powiedziała Sobczyk Bożenie Stasiak w rozmowie pt. „Katarzyna Sobczyk: Wierzę, że wygram z rakiem”, opublikowanej w „Super Expressie” 26 lipca 2010 roku.

W Ameryce m.in. pracowała jako pokojówka i sprzątaczka. Równocześnie śpiewała, głównie dla Polonii, swoje stare przeboje. „W Chicago ludzie chcieli słuchać tylko takiego repertuaru. A ja musiałam i chciałam spełniać ich życzenia” – wspominała.

W 2008 roku artystka zdecydowała się na powrót do Polski. „Wtedy już byłam chora. Nie chciałam, żeby leczyli mnie tamtejsi lekarze. Nie, nie dlatego, że nie miałam do nich zaufania, ale wtedy, co zrozumiałe, miałam różne nastroje. No i w przypływie tych najgorszych myślałam sobie, że jakby co, to wolę być między swoimi, w Polsce. I chociaż miałam już wyznaczony czas operacji strun głosowych, spakowałam trochę najbardziej niezbędnych rzeczy, wzięłam pieniądze, jakie na moją terapię zebrali przyjaciele podczas koncertów, wsiadłam w samolot – i już. A tu oddałam się pod opiekę specjalistom z Centrum Onkologii” – opowiadała Sobczyk w „Super Expressie”.

Nie poinformowała syna o swoim powrocie. „Zadzwonił do mnie jej znajomy, znany poseł i cały w pretensjach zarządził, żebym w końcu zajął się matką” – opowiadał Sergiusz Fabian Małgorzacie Puczyłowskiej. „A ja nawet nie wiedziałem, że przyjechała! Zapytałem go, dlaczego wtedy, gdy wesoło spędzali razem czas, nie pouczył jej, żeby pojechała zaopiekować się małym dzieckiem? Poseł oburzony rozłączył się” – wspominał.

Opis ostatnich kontaktów matki z synem zawarty w książce „Być dzieckiem legendy” jest dramatyczny i wzruszający. Tydzień przed śmiercią Katarzyna Sobczyk zadzwoniła do Sergiusza, by go przeprosić. „Powiedziała, żebym jak najszybciej przyjechał. Na szczęście zdążyłem. Znów najbardziej łączyła nas muzyka. Puszczałem mamie »O mnie się nie martw« w wersji punkowej, a ona tylko powtarzała »Ale bomba!«” – wspominał Sergiusz Fabian.

Katarzyna Sobczyk zmarła w warszawskim Hospicjum Onkologicznym św. Krzysztofa 28 lipca 2010 roku – miała 65 lat. Jest pochowana na Starych Powązkach w Warszawie.

„Wszyscy się martwią, że zmarnowałam swój talent” – powiedziała piosenkarka Januszowi Kopciowi w 2001 roku. „Ja uważam, że nie. Może mogłabym stać nieco wyżej w rankingu piosenkarek, ale cóż, los chciał inaczej. Ja wierna jestem sobie, mojemu stylowi śpiewania, nie chcę być popularna za wszelką cenę. Nie opłakujcie zatem zmarnowanego talentu Kasi Sobczyk” – dodała. (PAP)


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Netanyahu to Christian leaders: No starvation in Gaza

Netanyahu to Christian leaders: No starvation in Gaza

Etgar Lefkovits


At an event in Jerusalem with White House Faith Office leader Paula White, Israeli Prime Minister Benjamin Netanyahu blasted the U.N.’s “excuses and lies” with regard to the Gaza Strip.

Israeli Prime Minister Benjamin Netanyahu speaks at a Christian Conference in Jerusalem hosted by Trump adviser Pastor Paula White, on April 27, 2025. Photo by Chaim Goldberg/Flash90.

Israeli Prime Minister Benjamin Netanyahu on Sunday categorically rejected claims of starvation in the Gaza Strip, dismissing such reports as “a bold-faced lie.”

Speaking at a Daystar TV conference in Jerusalem hosted by Pastor Paula White, leader of the White House Faith Office, Netanyahu said, “There is no policy of starvation in Gaza, and there is no starvation in Gaza.” Israel, he continued, had “enabled humanitarian aid throughout the duration of the war to enter Gaza. Otherwise, there would be no Gazans.”

It is Hamas that had been preventing the distribution of aid in Gaza, said Netanyahu, noting that Israel had supplied 1.9 million tons of food to the war-ravaged territory since the beginning of the war nearly two years ago.

“Hamas robs, steals this humanitarian aid and then accuses Israel of not supplying it,” he continued.

The implementation of safe corridors over the weekend to allow food into Gaza, with 10-hour humanitarian pauses in the fighting, has taken away the United Nations’ “excuses and lies” that it could not deliver the food because it was too dangerous, said Netanyahu.

“The U.N. has no excuses left. No excuses left. Stop lying. Stop finding excuses,” said the Israeli premier. “Do what you have to do and stop accusing Israel deliberately of this egregious falsehood.”

‘Cherished Christian friends’

Netanyahu began his remarks at the event by highlighting the bond between Christians and Jews, which he called “a partnership bonded in faith, in history, in tradition,” and which he said was now facing “a battle of the truth.”

His outreach to the American evangelical Christian community also comes against the backdrop of spurious allegations against Israeli Jews regarding arson at a church, and a bureaucratic dustup, since resolved, over visas to evangelical Christian groups visiting the Holy land.

U.S. Ambassador to Israel Mike Huckabee described the alleged July 7 attack on ancient church ruins in the Arab village of Taybeh in Samaria as “terror,” but the Israel Police subsequently announced that the holy site had not sustained any damage and arson had not been confirmed.

Meanwhile, Israel’s interior minister reversed a bureaucratic change in the process of issuing visas to American evangelicals that had led to delays and additional costs for pro-Israel Christian organizations.

“American Christians are some of Israel’s strongest supporters, and the resolution of this issue among friends is a welcome outcome,” stated Huckabee following the resolution of the visa issue.

Netanyahu on Sunday called the friendship between Christians and Jews “the mainstay of our present and future ability to live in a free, prosperous and peaceful world,” an alliance which he warned was “being challenged by an Islamic fundamentalism that seeks to subjugate all Muslims that they views as infidels and eradicate both the American and Israeli presence in the Middle East.”

Israel, he continued, was the “guardian of Christianity in the Middle East.” However, that “truth is being reversed,” he added.

“We see the effort to break down our bond, in America and other parts of the world. That partnership that promotes Judeo-Christian values, that protects in Israel Christians as nowhere else in the Middle East,”
he said.

The Jewish state is portrayed by “purchased influencers” on American television as an enemy of Christianity, he continued.

“What folly, what lies. What a travesty of truth.”


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Israel Announces Daily Pauses in Gaza Fighting as Aid Airdrops Begin

Israel Announces Daily Pauses in Gaza Fighting as Aid Airdrops Begin

Reuters and Algemeiner Staff


Palestinians carry aid supplies that entered Gaza through Israel, in Beit Lahia in the northern Gaza Strip, July 27, 2025. Photo: REUTERS/Dawoud Abu Alkas

Israel on Sunday announced a halt in military operations for 10 hours a day in parts of Gaza and new aid corridors as Jordan and the United Arab Emirates airdropped supplies into the enclave, where images of starving Palestinians have alarmed the world.

Israel has been facing growing international criticism, which the government rejects, over the humanitarian crisis in Gaza, and indirect ceasefire talks in Doha between Israel and the Palestinian militant group Hamas have broken off with no deal in sight.

US President Donald Trump, on a visit to Scotland, said Israel would have to make a decision on its next steps in Gaza, and he did not know what would happen after the collapse of ceasefire and hostage-release negotiations with Hamas.

Military activity will stop from 10 a.m. to 8 p.m. (0700-1700 GMT) until further notice in Al-Mawasi, a designated humanitarian area along the coast, in central Deir al-Balah and in Gaza City, to the north.

The military said designated secure routes for convoys delivering food and medicine will also be in place between 6 a.m. and 11 p.m. starting from Sunday.

U.N. aid chief Tom Fletcher said staff would step up efforts to feed the hungry during the pauses in the fighting.

“Our teams on the ground … will do all we can to reach as many starving people as we can in this window,” he said on X.

In their first airdrop in months, Jordan and the United Arab Emirates parachuted 25 tons of aid into Gaza on Sunday, a Jordanian official said, adding that those were not a substitute for delivery by land.

Palestinian health officials in Gaza City said at least 10 people were injured by falling aid boxes.

Work on a UAE project to run a new pipeline that will supply water from a desalination facility in neighboring Egypt to around 600,000 Gazans along the coast would also begin in a few days, the Israeli military said.

On Saturday, a five-month-old baby, Zainab Abu Haleeb, died of malnutrition at Nasser Hospital, health workers said.

“Three months inside the hospital and this is what I get in return, that she is dead,” said her mother, Israa Abu Haleeb, as the baby’s father held their daughter’s body wrapped in a white shroud.

The Egyptian Red Crescent said it was sending more than 100 trucks carrying over 1,200 metric tons of food to southern Gaza on Sunday. Some had been looted in the area of Khan Younis after entering Gaza, residents said.

A group of 25 states including Britain, France and Canada last week said Israel’s denial of aid was unacceptable.

The military’s spokesperson said Israel was committed to international law and monitors the humanitarian situation daily. Brigadier General Effie Defrin said there was no starvation in Gaza, but appeared to acknowledge conditions were critical.

“When we start approaching a problematic line (threshold) then the IDF works to let in humanitarian aid,” he said. “That’s what happened over the weekend.”

Israel cut off aid to Gaza from the start of March to pressure Hamas into giving up dozens of hostages it still holds and reopened it with new restrictions in May.

It says it has been allowing in aid but must prevent it from being diverted by terrorists and blames Hamas for the suffering of Gaza’s people.

HOPE, UNCERTAINTY

Many Gazans expressed some relief at Sunday’s announcement, but said fighting must end.

“People are happy that large amounts of food aid will come into Gaza,” said Tamer Al-Burai, a business owner. “We hope today marks a first step in ending this war that burned everything up.”

Prime Minister Benjamin Netanyahu said Israel would continue to allow the entry of humanitarian supplies whether it is fighting or negotiating a ceasefire and vowed to press on with the campaign until “complete victory.”

Hamas said Israel was continuing its military offensive.

“What is happening isn’t a humanitarian truce,” said Hamas official Ali Baraka.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com