Archive | March 2026

FIFA COO Says World Cup ‘Too Big’ to Be Postponed by Israel-Iran War


FIFA COO Says World Cup ‘Too Big’ to Be Postponed by Israel-Iran War

Shiryn Ghermezian


Soccer Football – FIFA Club World Cup – Group D – Esperance de Tunis v Chelsea – Lincoln Financial Field, Philadelphia, Pennsylvania, US – June 24, 2025, General view of the FIFA logo before the match. Photo: REUTERS/Lee Smith

FIFA Chief Operating Officer Heimo Schirgi said the 2026 World Cup is “too big” to postpone and will proceed as planned despite the ​ongoing conflict in the Middle East.

Schirgi made the comments while speaking on Monday outside construction of the International Broadcast Center, which is located inside the Kay Bailey Hutchison Convention Center and will serve as a hub for international coverage of the World Cup. Schirgi was asked about Iran as it remains unclear if the country will participate in World Cup, after the US and Israel launched joint airstrikes against the Islamic Republic that led to the killing of Iranian Supreme Leader Ayatollah Ali Khamenei and several other high-ranking Iranian officials. Iran has retaliated with strikes against Israel and civilian areas across the Middle East.

“At some stage, we will have a ​resolution, and the World Cup will go on, obviously,” Schirgi replied, according to ⁠NBC 5 in Dallas. “The World Cup is too big, and ​we hope that everyone can participate that has qualified.”

FIFA Secretary General Mattias Grafstrom previously said the organization is closely monitoring the situation in the Middle East ahead of the World Cup in June. Schirgi added that FIFA has been in contact with Iran’s soccer ​federation, but did not provide details ⁠about what was discussed, according to Reuters.

The FIFA ​World Cup will take place across cities in the US, Mexico, and Canada from June 11 to July 19. Iran qualified for the tournament through its participation in the ‌Asian ⁠Football Conference. It is set to compete in Group G at the World Cup and is scheduled to face New Zealand on June 15 and Belgium on June 21, both in Los Angeles, before going head-to-head against Egypt on June 26 in Seattle. Soccer fans from Iran are already barred from entering the United States for the World Cup as part of a travel ban that the Trump administration announced in June.

The 2026 World Cup will have 48 nations competing, making it the largest in history.

Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Jak Islamska Republika przenika społeczeństwa Zachodu

Zdjęcie: Edoardo Ceriani / Unsplash


Jak Islamska Republika przenika społeczeństwa Zachodu

Lucy Tabrizi


Otwarte systemy informacyjne liberalnych demokracji zostały stworzone, aby chronić wolność. Dziś należą do głównych narzędzi wykorzystywanych do jej atakowania.

.

Gdy wojna w Gazie zaczyna znikać z pierwszych stron gazet, pojawił się nowy konflikt, który zajął uwagę komentatorów i aktywistów. Wielu z tych, którzy przez miesiące z pasją mówili o „oporu” i „okupacji”, ma teraz równie silne opinie na temat konieczności szanowania suwerenności ekspansjonistycznego Islamskiego reżimu Iranu.

Ci, którzy nie zniknęli całkowicie w antyzachodniej otchłani, wydają się chwilowo zdezorientowani, próbując potępić Islamską Republikę, a jednocześnie wciąż obsadzać Izrael i Stany Zjednoczone w roli głównych złoczyńców. Inni, wykazując godną podziwu konsekwencję, po prostu rozszerzyli swoje poparcie na samą Islamską Republikę. Jest to spektakl, którego wcześniej nie widziałam na taką skalę w zachodnich środowiskach aktywistycznych, zwłaszcza tych, które postrzegają siebie jako humanitarne.

Według niektórych bardziej kreatywnych wyjaśnień to CIA lub Jimmy Carter w praktyce doprowadzili do powstania Islamskiej Republiki. Wymaga to pominięcia dość niewygodnej części historii Iranu, ale ma tę zaletę, że jest elegancko proste. Zgodnie z tą logiką, gdy kobieta zostaje pobita za niewłaściwie noszony hidżab, za to również ostatecznie można obwinić Amerykę. Podobnie jak za wszelkie ofiary uboczne podczas prób uderzenia w reżim. Trudna robota.

Być może osiągnęliśmy szczyt moralnej inwersji, skoro widzimy czuwania ku czci ajatollaha organizowane przez te same środowiska, które świętowały zabójstwo amerykańskiego aktywisty politycznego Charliego Kirka, ponieważ uznały go za „szerzącego nienawiść”. Albo może weszliśmy w jakąś parodystyczną symulację.

Jak do tego doszło?

Obserwowanie tego procesu przypomina o czymś, co w ciągu ostatnich dekad stawało się coraz bardziej oczywiste: współczesne konflikty toczą się nie tylko przy użyciu broni, ale także poprzez narracje. W tej walce nie jesteśmy jedynie widzami. Jesteśmy polem bitwy.

Sądząc po zamieszaniu, które obecnie obserwujemy, wojna informacyjna dla kogoś przebiega wyjątkowo dobrze. Niestety, tym kimś rzadko jest Zachód.

Część powodów ma charakter psychologiczny. Ludzie, jako istoty plemienne, często przychodzą na miejsce z już gotowymi wnioskami, a następnie szukają dowodów, które je potwierdzą. Na Zachodzie wiele założeń kształtujących debatę publiczną powstało w wyniku dziesięcioleci kulturowego kształtowania poprzez edukację, media i politykę.

Po katastrofie nazizmu wiele zachodnich społeczeństw było zdeterminowanych, by udowodnić, że są przeciwieństwem tego, co go zrodziło. Rezultatem była głęboka nieufność wobec nacjonalizmu i siły państwowej, połączona z silnym przywiązaniem do tolerancji i praw mniejszości.

Z czasem ten instynkt przerodził się w nadmierną korektę. Duże części świata zachodniego funkcjonują dziś w przekonaniu, że państwa zachodnie są wyjątkowo potężne i wyjątkowo winne imperializmu oraz niewolnictwa, a zatem zwykle są agresorem.

Izrael zajmuje szczególne miejsce w tej moralnej hierarchii: zawsze agresor, często przedstawiany jako przedłużenie amerykańskiej potęgi. Nic dziwnego, że wrogie podmioty szybko nauczyły się wykorzystywać ten moralny odruch poprzez wojnę medialną szybciej, niż my nauczyliśmy się ją rozpoznawać.

Zaledwie kilka tygodni po rozpoczęciu tego, co szybko staje się konfrontacją USA–Izrael–Iran–i połowy Bliskiego Wschodu, ten odruch powrócił niemal słowo w słowo: „Netanjahu zbombardował szkołę”. Niektóre narracje starzeją się jak dobre wino.

W tragicznym przypadku szkoły w Minab na południu Iranu fakty tego, co się wydarzyło, pozostają niejasne (mimo niezwykłej pewności, z jaką internet — w każdym obozie ideologicznym — już to wyjaśnił) i ustalenie ich zajmie czas. Jednak gwałtowna debata, która po tym wybuchła, ujawniła, jak bardzo ideologicznie opętany stał się nasz dyskurs publiczny oraz jak łatwo części mediów i organizacji pozarządowych przyjmują za dobrą monetę słowa propagandystów Islamskiej Republiki.

W październiku 2023 roku, w pierwszych tygodniach wojny w Gazie, eksplozja w szpitalu Al-Ahli Arab wywołała niemal identyczną lawinę informacyjną. W ciągu minut świat usłyszał, że Izrael zbombardował szpital i zabił setki cywilów — twierdzenie to jako pierwszy rozpowszechnił kontrolowany przez Hamas resort zdrowia w Gazie. Późniejsze dowody wskazywały na rakietę wystrzeloną z samej Gazy, która spadła na teren szpitala, a wstępne liczby ofiar zostały później obniżone do kilkunastu.

Ale wtedy nie miało to już większego znaczenia. Narracja zdążyła obiec świat, wywołując reakcje rządów, protesty i nagłówki na pierwszych stronach gazet. Nie wyciągnięto z tego żadnej lekcji. Ta sama dynamika rozgrywa się teraz ponownie — tym razem z udziałem sponsora Hamasu, Islamskiej Republiki.

Islamska Republika prowadzi jeden z najbardziej kontrolowanych systemów medialnych na świecie. Gdy nasilają się niepokoje, reżim rutynowo wyłącza internet, odcinając Irańczyków od komunikacji ze światem zewnętrznym i pozostawiając państwową telewizję jako główne źródło informacji.

Nawet bez całkowitej blokady dziennikarstwo funkcjonuje tam pod surowymi ograniczeniami, a organizacje monitorujące wolność prasy regularnie umieszczają Iran niemal na samym końcu globalnych rankingów. W takich systemach media działają mniej jako niezależni strażnicy, a bardziej jako instrumenty przekazu państwowego, a praca zagranicznych dziennikarzy często odbywa się wyłącznie za zgodą reżimu.

Niebezpieczeństwo polega na tym, że narracje powstające w tak ściśle kontrolowanych systemach informacyjnych często przenikają do znacznie bardziej otwartych środowisk medialnych. Społeczeństwa przyzwyczajone do wolnej prasy często zakładają, że podobne normy obowiązują wszędzie, przez co są podatne na mylenie propagandy państwowej z niezależnym reportażem.

Wielu tych, którzy przez lata przywoływali „dzieci Gazy” jako moralny okrzyk mobilizujący — w dużej mierze oparty na danych i narracjach publikowanych przez kontrolowane przez Hamas ministerstwo zdrowia — zdaje się teraz odkrywać swoje współczucie dla irańskich dzieci szkolnych w podobnych okolicznościach: gdy można obwinić Stany Zjednoczone lub Izrael i gdy twierdzi tak Islamska Republika. Odwołanie się do irańskiej telewizji państwowej pełni obecnie funkcję swoistej struktury pozwolenia: podaj źródło, zaznacz, że nie można go niezależnie zweryfikować — ale i tak powtórz twierdzenie. To ten sam model, którego wiele redakcji używało podczas wojny w Gazie.

Ustalenie tego, co naprawdę wydarzyło się w konflikcie, wymaga czasu. Dowody trzeba zebrać, zweryfikować i potwierdzić. Tymczasem media społecznościowe zachęcają do odwrotnego zachowania — popychając miliony ludzi do wyciągania absolutnych wniosków w ciągu minut. Większość z nas nie jest śledczymi ani analitykami wywiadu, ale architektura współczesnego środowiska informacyjnego zachęca nas do zachowywania się tak, jakbyśmy nimi byli.

Platformy społecznościowe dramatycznie przyspieszają tę dynamikę. Ich algorytmy nie nagradzają niepewności, niuansów ani weryfikacji. Nagradzają szybkość i oburzenie. Twierdzenie, które wywołuje gniew lub potwierdza podejrzenia danego „plemienia”, może okrążyć świat, zanim ktokolwiek ustali, czy jest prawdziwe.

Innym powodem, dla którego takie narracje rozprzestrzeniają się tak szybko, jest fakt, że wiele zachodnich instytucji funkcjonuje w tym samym ekosystemie informacyjnym. Dziennikarze, organizacje pozarządowe, grupy wsparcia i instytucje międzynarodowe często polegają na tych samych lokalnych źródłach, aktywistach, sieciach reporterskich i pośrednikach. Gdy jakaś teza trafi do tego ekosystemu, może zostać powtórzona w wielu mediach, aż zacznie wyglądać jak szerokie, niezależne potwierdzenie. W rzeczywistości często prowadzi do tego samego niewielkiego zestawu źródeł.

Nie jest to zjawisko unikalne dla jednego konfliktu ani jednej frakcji politycznej. To dobrze udokumentowany problem strukturalny w relacjonowaniu konfliktów — szczególnie w miejscach, gdzie niezależna weryfikacja jest niezwykle trudna.

Dla przeciwników, którzy w najbliższym czasie nie mogą pokonać Zachodu militarnie, logika jest prosta: uderzyć w naszą spójność, wiarygodność i wewnętrzną pewność siebie. Wpływać na narrację. Kształtować percepcję publiczną. Podkopywać legitymację od środka. To nie teoria spiskowa — to strategia stosowana od dziesięcioleci.

Zachodni obserwatorzy mogli to zauważyć podczas wyborów w USA w 2016 roku, gdy rosyjskie kampanie dezinformacyjne stały się poważnym problemem politycznym. Dochodzenia udokumentowały skoordynowane farmy trolli, sieci botów i fałszywe tożsamości internetowe rozpowszechniające wprowadzające w błąd narracje w mediach społecznościowych oraz wzmacniające polaryzujące treści.

W tamtym czasie zagrożenie traktowano bardzo poważnie. Komentatorzy — zwłaszcza po lewej stronie sceny politycznej i w mediach — ostrzegali, że wrogie państwa odkryły nową potężną formę wojny: manipulowanie środowiskiem informacyjnym otwartych społeczeństw.

Wróćmy do teraźniejszości — i wiele z tych samych głosów, które przez lata alarmowały o rosyjskiej dezinformacji, wydaje się znacznie mniej ostrożnych, gdy narracje korzystne dla Islamskiej Republiki Iranu krążą w tym samym ekosystemie medialnym, który często wzmacnia rosyjską propagandę.

Najwyraźniej zagraniczna propaganda jest niezwykle niebezpieczna — chyba że potwierdza coś, w co już chcieliśmy wierzyć.

Jest to szczególnie godne uwagi w kontekście pogłębiającej się w ostatnich latach współpracy między Iranem a Rosją. Iran dostarczał drony wykorzystywane przez Rosję w Ukrainie, a oba rządy współpracują gospodarczo, aby omijać zachodnie sankcje. Ich zbieżność wykracza jednak poza współpracę militarną i ekonomiczną: oba reżimy intensywnie inwestują w wojnę narracyjną mającą wpływać na globalną opinię publiczną.

Nie jest to zresztą nowe zjawisko. Jednym z najbardziej znaczących wydarzeń poprzedzających rewolucję irańską w 1979 roku był pożar kina Rex w Abadanie w 1978 roku, w którym zginęły setki ludzi. Choć późniejsze dowody sugerowały, że odpowiedzialni byli islamscy bojownicy, szybko rozeszły się pogłoski, że ogień podłożyła tajna policja szacha. Oskarżenie to podsyciło społeczne oburzenie i przyspieszyło rewolucyjny impet przeciwko monarchii.

Ta lekcja pokazuje, jak narracje — gdy zakorzenią się w ekosystemie politycznym — mogą kształtować wydarzenia w świecie rzeczywistym jeszcze zanim zostanie ustalona prawda, tworząc krytyczne okna czasowe, w których percepcja publiczna może zostać zdecydowanie ukształtowana.

Współczesne konflikty to nadal starcia między siłami zbrojnymi, ale coraz częściej również toczą się poprzez obrazy, historie i mobilizację emocjonalną, które natychmiast rozchodzą się w globalnym systemie informacyjnym. Walka o legitymację bywa równie ważna jak walka na polu bitwy.

W dążeniu Zachodu do promowania różnorodności, sprawiedliwości i otwartości znaczna część jego kultury medialnej i instytucjonalnej stała się bardzo przepuszczalna dla aktywizmu ideologicznego oraz operacji wpływu. Naciski te pochodzą z wielu kierunków: od sieci powiązanych z długoterminową strategią „cywilizacyjnego dżihadu” Bractwa Muzułmańskiego, przez ekosystemy propagandowe Iranu, po kampanie soft power państw takich jak Katar, Chiny czy Rosja.

Otwarte społeczeństwa są pod tym względem jednocześnie silne i podatne na wpływy. Ich instytucje działają niezależnie, środowiska medialne są pluralistyczne, a debata jest zachęcana, a nie kontrolowana. Państwa autorytarne natomiast ściśle kontrolują własne środowiska informacyjne, jednocześnie działając swobodnie w naszych. Nie muszą cenzurować zachodnich mediów czy uniwersytetów — wystarczy, że wprowadzają narracje do systemów, które już są skłonne je wzmacniać.

Z czasem narracje te przenikają przez sieci aktywistyczne, organizacje pozarządowe, redakcje medialne i instytucje akademickie, kształtując sposób interpretowania konfliktów oraz reakcji politycznych. Bez większej dawki sceptycyzmu irańskie media państwowe lub podobni przeciwnicy mogą opublikować twierdzenie i obserwować, jak eksploduje ono w naszych systemach informacyjnych — wywołując oburzenie, protesty i żądania działania, na długo zanim fakty zdążą je dogonić.

A po pewnym czasie okazuje się, że reżimy, które więżą kobiety i wieszają dysydentów, mają zachodnich aktywistów broniących ich w imię praw człowieka.

Otwarte systemy informacyjne liberalnych demokracji zostały stworzone, aby chronić wolność. Dziś należą do głównych narzędzi wykorzystywanych do jej atakowania. Niewygodne pytanie brzmi: dlaczego tak wielu z nas samych uczestniczy w tym procesie, wzmacniając narracje służące naszym przeciwnikom, gdy z taką gorliwością chcemy potępiać Zachód.

Rozpoznanie tej dynamiki nie wymaga bronienia każdej polityki czy działania Zachodu. Wymaga jednak uznania, jak łatwo można kształtować percepcję, gdy emocjonalnie silne narracje wyprzedzają weryfikację. W wielu przypadkach konsensus w zachodnich mediach i środowisku akademickim jest dla przeciwników takich jak Iran czy Rosja bardziej wartościowy niż pocisk rakietowy.

Gdy narracja się utrwali, jej konsekwencje polityczne mogą osłabić i podzielić nasze społeczeństwa, zwracając nas przeciwko sobie nawzajem i przeciwko naszym własnym interesom. To strategiczna przewaga, którą współcześni przeciwnicy nauczyli się wykorzystywać.


Link do oryginału:

 Future of Jewish
How the Islamic Republic Infiltrates Western Societies
Future of Jewish is the ultimate newsletter by and for people passionate about Judaism and Israel. Subscribe to better understand and become smarter about the Jewish world…

Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Dlaczego Europejczycy boją się przeciwstawić mułłom


Dlaczego Europejczycy boją się przeciwstawić mułłom

Giulio Meotti


Europejczycy są przerażeni perspektywą walki w tej wojnie. Ponieważ już przegrali ją u siebie.


Senator Lindsey Graham powiedział wprost:
„To żałosne. Jak bardzo Zachodnia Europa upadła. Do naszych europejskich sojuszników: w sposób żałosny zmiękliście i utraciliście zapał do konfrontowania się ze złem — najwyraźniej chyba kiedy stoi ono u waszych drzwi. Co za wstyd.”

Graham się myli: nawet nie wtedy, gdy stoi u naszych drzwi. 

Kraje takie jak Hiszpania były „niechętnymi partnerami” nawet w koalicji przeciwko ISIS, które rzuciło pod nasze progi ciała zabitych.

Bo, jak ujął to Michel Houellebecq w Jerozolimie, „my, ludzie Zachodu, utraciliśmy wolę życia i obawiam się, że nawet wojna by nas nie obudziła”.

A oto znów jesteśmy w kolejnej wojnie.

Donald Trump jest wściekły z powodu odmowy brytyjskiego premiera Keira Starmera, który nie chce wesprzeć Ameryki brytyjskimi zasobami powiedział: „on nie jest Churchillem”. Ale Wielka Brytania nie jest na Starym Kontynencie wyjątkiem, zwłaszcza w Europie Zachodniej.

Kilka godzin po rozpoczęciu ataków na Iran hiszpański socjalistyczny premier Pedro Sánchez napisał na X:
„Odrzucamy jednostronną akcję militarną Stanów Zjednoczonych i Izraela.”

Izraelski minister spraw zagranicznych Gideon Sa’ar nie miał trudności z oskarżeniem hiszpańskiego rządu o „opowiedzenie się po stronie Iranu”. A Iran podziękował Hiszpanii.

Krótko po dżihadystycznych zamachach w 2004 roku, które skłoniły Madryt do wycofania wojsk z Iraku, wybory wygrał socjalista José Luis Rodríguez Zapatero.

CNN opublikowało dokumenty opisujące cele Al-Kaidy w wojnie przeciwko Zachodowi:
„Uważamy, że rząd hiszpański nie wytrzyma nawet dwóch ataków, nie mówiąc o trzech. A nawet w takim przypadku zwycięstwo Partii Socjalistycznej będzie zagwarantowane, a wycofanie wojsk hiszpańskich stanie się jej hasłem wyborczym.”

Po zamachu na Atocha terroryści ogłosili:
„Zawieszamy operacje militarne na ziemi Al-Andalus, dopóki nie poznamy kierunku nowego rządu socjalistycznego (który obejmie władzę za kilka dni — przyp. red.), który obiecał wycofanie hiszpańskiej armii z Iraku.”

Romano Prodi natychmiast dał do zrozumienia, w którą stronę wieje wiatr:
„Jest jasne, że użycie siły nie jest odpowiedzią na rozwiązanie konfliktu z terrorystami.”

Emmanuel Macron martwi się „eskalacją” w Iranie i każe swojemu ministrowi spraw zagranicznych zadzwonić do Chin (Chin, które kupują niemal całą irańską ropę). Jego niepokój podziela przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen, która powiedziała, że jest „głęboko zaniepokojona” atakiem i wezwała wszystkie strony do „zachowania maksymalnej powściągliwości”.

Brzmi to jak błagania pacjenta w stanie terminalnym. Europa wydaje się pozbawiona woli istnienia jako aktor geopolityczny.

Spróbujmy teraz wyobrazić sobie, co Trump myśli o tych Europejczykach, którzy nieustannie narzekają na „kryzys NATO” lub brak entuzjazmu Białego Domu w obronie Europy.

Europa? Właśnie trwa największa wojna na Bliskim Wschodzie od 20 lat, a Europa jest w niej mniej obecna niż małe arabskie emiraty.

„Macron, wygodnie oddający się rytualnemu potępianiu ‘międzynarodówki reakcyjnej’, reprezentowanej przez duet Trump–Netanjahu, nigdy nie mówi ani słowa o międzynarodówce islamistycznej, otwarcie chronionej przez La France Insoumise” — pisze Ivan Rioufol. „Tymczasem to egzystencjalne zagrożenie jest dla Francji o wiele bardziej niebezpieczne.”

Szacuje się, że w Europie mieszka 46 milionów muzułmanów, czyli 6 procent całej populacji. Mimo niezliczonych masowych demonstracji na rzecz arabskich Palestyńczyków w miastach Europy Zachodniej od 2023 roku do dziś, uliczne protesty popierające Irańczyków były znikome. Zaledwie kilka pikiet irańskiej diaspory. Dlaczego?

Z tego samego powodu, dla którego europejskie rządy niechętnie wspierają amerykańsko-izraelskie ataki na Iran: obawiają się, że konflikt przeniesie się na ich ulice.

Premier Starmer przyjął setki muzułmanów na zakończenie Ramadanu w historycznej Westminster Hall:
„Nie uczestniczyliśmy w ataku na Iran, więc prosimy — nie nienawidźcie nas! Poza tym uznajemy Gazę i Palestynę!”

Nie tylko uliczne protesty martwią europejskie rządy; obawiają się także perspektywy zamachów terrorystycznych.

W latach 1985–1986 seria zamachów terrorystycznych w Paryżu została przeprowadzona przez agentów Iranu, którzy byli również odpowiedzialni za ataki w Hiszpanii, w tym w restauracji El Descanso w Madrycie, gdzie zabili 18 osób.

Dokąd uciekł terrorysta, który w Szwecji zamordował irackiego chrześcijańskiego uchodźcę Salwana Momikę? Oczywiście do Iranu.

Weźmy Shahida Butta — skazanego terrorystę, który planował atak na brytyjski konsulat w Jemenie oraz na kościół anglikański.

Dziś startuje on w wyborach w Birmingham, w okręgu wyborczym, w którym 91 procent mieszkańców stanowią mniejszości etniczne, a 70 procent to muzułmanie.

Prawdopodobnie wygra.

Skazany islamski terrorysta ma duże szanse zostać wybrany na urząd publiczny w Wielkiej Brytanii.

Dlatego właśnie Europejczycy boją się walczyć w tej wojnie. Ponieważ już mają ją u siebie.

W 1989 roku, kiedy ajatollah Chomeini wydał fatwę przeciwko Salmanowi Rushdiemu, tysiące muzułmanów wyszło na ulice w Wielkiej Brytanii i Francji, domagając się śmierci pisarza. Gdy Chomeini ogłosił fatwę przeciw Rushdiemu, polski dysydent Adam Michnik napisał:
„Świat, w którym fanatyk rządzący Iranem może opłacać zabójców na całym świecie, jest światem, w którym nikt nie jest bezpieczny.”

Dokładnie dwadzieścia lat temu Rushdie poprosił Unię Europejską o zawieszenie relacji z Iranem.

Europa zareagowała jednak jak królik oślepiony światłami nadjeżdżającego samochodu wobec nowego islamskiego ekstremizmu.

Nic się nie zmieniło. Niech nie maskują swojej odmowy udziału w tym historycznym momencie odwołaniami do „prawa międzynarodowego”, „dyplomacji”, „roztropności” i „pokoju”.

To nic innego jak strach przebrany w szlachetne słowa.

To nie dotyczy Iranu. Chodzi o nas, Europejczyków. I o fakt, że jesteśmy starzy, przerażeni, coraz bardziej bezużyteczni i coraz bardziej ulegli.


Link do oryginału: https://www.israelnationalnews.com/news/423459?utm_source=substack&utm_medium=email

Israel National News, 6 marca2026

Giulio Meotti – Włoski publicysta, autor książki „A New Shoah: The Untold Story of Israel’s Victims of Terrorism”.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Israel Ramps Up Strikes on Iran’s Leadership, Repression Apparatus


Israel Ramps Up Strikes on Iran’s Leadership, Repression Apparatus

Ailin Vilches Arguello


Smoke rises following an explosion, amid the US-Israeli conflict with Iran, in Tehran, Iran, March 7, 2026. Picture taken with a mobile phone. Photo: Majid Asgaripour/WANA (West Asia News Agency) via REUTERS

Israel has intensified a sweeping campaign targeting Iran’s leadership and internal security machinery, in what officials say is a bid to destabilize the regime and lay the groundwork for its potential collapse.

On Tuesday night, the Israel Defense Forces (IDF) killed Iranian Intelligence Minister Ismail Khatib in Tehran during a precision airstrike carried out with a narrow window of real-time intelligence.

According to Israeli officials, the strike followed rapidly obtained intelligence pinpointing Khatib’s hideout, allowing the Air Force to divert jets mid-mission and eliminate the target within minutes.

Emerging reports indicate that Iranian civilians are increasingly supplying Israel with real-time intelligence — including the locations of checkpoints and security forces — providing critical insight that enables faster, more precise Israeli strikes.

Shortly after the attack, Iranian President Masoud Pezeshkian confirmed Khatib’s death, condemning it as a “cowardly assassination” and warning that those responsible would be held accountable.

Appointed in 2021, Khatib led Iran’s Ministry of Intelligence, a central pillar of the regime’s repression apparatus, overseeing espionage, covert operations, and intelligence activities targeting both domestic dissent and foreign adversaries, including Israeli and US targets.

He also played a central role during the regime’s brutal crackdown on internal dissent, including the latest nationwide anti-government protests, which security forces violently crushed, with thousands of demonstrators tortured and killed.

Khatib’s assassination is the latest in a wave of targeted killings of senior Iranian officials in recent days, further weakening the regime’s leadership and operational networks.

“The intensity of the attacks in Iran is increasing. We are in the midst of a decisive victory,” Israeli Defense Minister Israel Katz said in a statement after announcing Khatib’s death.

“Israel’s policy is clear and unequivocal: No one in Iran has immunity and everyone is in the crosshairs,” he continued.

Katz also said Israeli forces now have the “green light” to carry out targeted assassinations, signaling a new phase in their operations.

“Prime Minister Benjamin Netanyahu and I have authorized the IDF to thwart any senior Iranian official who is surrounded, intelligence and operational, without the need for additional authorization. We will continue to thwart and hunt them all,” the Israeli official said.

“Significant surprises are expected in all arenas that will escalate the war we are waging against Iran and Hezbollah in Lebanon,” he continued, referring to Iran’s chief terrorist proxy.

Earlier this week, the Air Force also killed Ali Larijani, secretary of Iran’s National Security Council, in what was the most significant assassination since the killing of former Supreme Leader Ayatollah Ali Khamenei at the start of the campaign. Larijani was widely believed to be running the country following Khamenei’s death.

Gholam Reza Soleimani, commander of the Basij forces, was also killed during the strike. He led the paramilitary units used by the regime to violently suppress protests and crush political opposition across the country.

“We are undermining this regime in the hope of giving the Iranian people a chance to remove it,” Netanyahu said in a statement after announcing the operation’s successful outcome.

“It won’t happen all at once; it won’t happen easily. But if we persist in this — we will give them a chance to take their fate into their own hands,” the Israeli leader continued.

With the conflict now stretching over more than two weeks, Israel is now taking a strategic turn, with the Air Force on Wednesday hitting a gas processing facility in the country’s southern region.

Located in the Persian Gulf, the South Pars gas field targeted in the attack is the world’s largest natural gas reservoir, shared between Iran and Qatar, and supplies roughly 70 percent of the country’s total natural gas output.

According to Michael Doran, an American analyst specializing in Middle Eastern politics, this latest operation reflects a widening of the campaign beyond military objectives to pressure other key parts of the regime.

“Strategically, this marks a shift toward targeting economic lifelines, not just military assets, with the goal of weakening regime stability,” Doran wrote in a post on X.

.

Following the strike, Iran’s Islamic Revolutionary Guard Corps (IRGC) warned they could retaliate by targeting energy infrastructure across the Gulf, including facilities in Qatar, Saudi Arabia and the United Arab Emirates, raising the threat of wider disruptions to the global energy market.

Meanwhile, Netanyahu delivered another speech addressing the Iranian people ahead of Nowruz, the Persian New Year marking the start of spring, urging them to celebrate and seize the moment to challenge the regime.

“Israeli aircraft are striking terrorist operatives in the field — on the roads and in the squares. Go out and celebrate, and have a happy Nowruz holiday — we are watching from above,” the Israeli leader said in a video statement.
.

According to a new Washington Post report, Israel’s campaign is increasingly focused on dismantling Iran’s internal repression systems, aiming to create a leadership vacuum and logistical breakdown that could hinder the regime’s ability to respond if mass protests erupt again.

Israeli forces have carried out targeted strikes on senior Basij and IRGC officers, destroyed infrastructure used to suppress protests, and launched cyber operations to disrupt internal security communications and coordination, crippling the regime’s ability to redeploy its forces effectively.

So far, Israel says it has launched thousands of strikes on a wide range of targets linked to the IRGC, Basij, and other internal security forces, with thousands of personnel reportedly killed or wounded.

Late Tuesday night into Wednesday morning alone, around 300 Basij commanders and field officials were killed in a wave of strikes on key command and operational centers, according to Iran International.

So far, Israel says it has dropped some 10,000 munitions on targets linked to the IRGC, Basij, and other internal security forces, delivering a devastating blow to the regime’s security apparatus.

Even with Israel’s military strikes inflicting heavy damage, Iranian security forces remain in control of the streets and continue threatening protesters with gunfire, though Israeli officials believe mounting economic strain, sustained military pressure, and rising public anger are pushing the regime closer to potential collapse, even if it’s not imminent.

“The Iranians are starting to understand in recent days what happened to them,” the IDF’s Intelligence Directorate chief, Maj. Gen. Shlomi Binder, said in a recent closed-door security discussion, according to Israel’s Channel 12. “They are now discovering how bare the command line is and what damage has been done to them. What they shoot is what they manage to shoot. They simply can’t do any more than that.”

Binder reportedly noted that the while the Iranian people are currently “afraid to come out because of the presence of our planes and the Americans,” Israel is progressively destroying Iran’s ability to launch missiles and mount offensive operations. 

“They are in distress,” he said.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Izrael: Prowadzimy operację lądową w Libanie. Celem eliminacja Hezbollahu

Dym unosi się po izraelskim ataku, który nastąpił po eskalacji konfliktu między Hezbollahem a Izraelem, w trakcie konfliktu USA i Izraela z Iranem, na południowych przedmieściach Bejrutu w Libanie, 17 marca 2026 r. (Fot. REUTERS/Mahmoud Hassano)


Izrael: Prowadzimy operację lądową w Libanie. Celem eliminacja Hezbollahu

Marta Urzędowska


Izraelskie siły zbrojne prowadzą operację lądową na południu Libanu. Tłumaczą to koniecznością wzmocnienia bezpieczeństwa północnego Izraela.

Izraelska armia przyznała we wtorek (17.03), że jej żołnierze od kilku dni prowadzą zbrojną operację lądową w Libanie wymierzoną w Hezbollah.

„To działanie jest częścią szerszych wysiłków na rzecz ustanowienia i wzmocnienia naszej defensywy – przekazują w oświadczeniu wojskowi. – Obejmują one rozmontowanie terrorystycznej infrastruktury i wyeliminowanie terrorystów działających na tych terenach, ma to na celu usunięcie zagrożenia i stworzenie dodatkowego poziomu zabezpieczeń dla mieszkańców północnego Izraela” – tłumaczą.

Izraelskie media informują, że obecnie na południu Libanu działają już trzy izraelskie dywizje składające się z setek żołnierzy. Dwie kolejne dołączą do nich w najbliższych dniach.

Wojna na Bliskim Wschodzie: USA i Izrael chcą zniszczyć Hezbollah

Wielka konfrontacja na Bliskim Wschodzie, której skutkiem jest wejście izraelskich wojsk do Libanu, trwa już trzeci tydzień.

Rozpoczęła się 28 lutego, gdy Ameryka i Izrael zaatakowały Iran, a izraelska armia uderzyła w irańskiego sojusznika – libański Hezbollah. Wojna eskaluje: Amerykanie i Izraelczycy bombardują cele w Iranie, gdzie – poza najwyższym przywódcą Alim Chameneim i innymi ważnymi liderami – zginęło ponad 1,3 tys. osób. Jednocześnie izraelska armia prowadzi naloty na cele Hezbollahu, głównie w Bejrucie i Dolinie Bekaa, w której Partia Boga jest najsilniejsza.

W odpowiedzi na amerykańsko-izraelską agresję Irańczycy prowadzą ostrzał Izraela. Zginęło w nich kilkanaście osób, choć sytuacja pozostaje w dużej mierze spokojna. We wtorek (17.03) w wielu regionach dzieci wróciły do szkoły, a życie toczy się normalnie.

Iran bombarduje także kraje arabskie rejonu Zatoki Perskiej, w których Amerykanie mają swoje bazy. W połączeniu z blokowaniem przez Irańczyków Cieśniny Ormuz, którą dotychczas odbywał się transport tego surowca, wywołuje to duże skoki jego cen.

Konflikt na Bliskim Wschodzie. Izrael nie opuszcza Libanu

Walka Iranu z Izraelem i USA trwa, a sytuacja w Libanie wyraźnie się pogarsza. W wyniku izraelskich nalotów zginęło już ponad 850 osób. Swoje domy musiało opuścić 800 tys. osób, wśród nich – jak alarmują Lekarze bez Granic – 300 tys. dzieci.

Do bombardowania dochodzi operacja lądowa, a to oznacza poważną eskalację, choć sama obecność izraelskich żołnierzy w Libanie to żadna nowość. Zostali w nim po poprzedniej konfrontacji z Hezbollahem, zakończonej rok temu i stacjonowali nielegalnie w kilku niewielkich bazach blisko granicy z Izraelem, co oznaczało faktycznie okupację tej części Libanu.

Obecnie Izraelczycy wchodzą w głąb Libanu i nie jest jasne, jak długo zamierzają pozostać, co jest rażącym naruszeniem suwerenności. W ostatni weekend portal Axios informował, że celem izraelskiej armii jest przejęcie całego terytorium na południe od rzeki Litanii, czyli ok. 30 km od izraelskiej granicy. W ostatnich dniach izraelska armia wydawała nakazy ewakuacji dla okolicznych mieszkańców.

W poniedziałek (16.03) izraelski minister obrony Israel Katz ostrzegł na spotkaniu z dowódcami, że mieszkańcy „nie wrócą do domów położonych na południe od rzeki, dopóki nie zostanie zagwarantowane bezpieczeństwo mieszkańców północnego Izraela”. Chodzi o niebezpieczne tereny przygraniczne, na których regularnie dochodzi do ostrzału, może to więc oznaczać, że nigdy nie wrócą do swoich domów.

Starcia nie ustają. Uchodźcy koczują w fatalnych warunkach

Izraelczycy przekonują, że operacja jest niezbędna, bo – jak poinformował rzecznik armii płk Nadav Shoshani – Hezbollah „zamierza poszerzać swoje operacje w południowym Libanie”. Już dziś terroryści z Partii Boga odpalają w kierunku Izraela setki rakiet dziennie i wysyłają do walki setki bojowników z elitarnej jednostki Radwan.

.
Przesiedlony chłopiec niesie dziecko w pobliżu namiotów po eskalacji konfliktu między Hezbollahem a Izraelem, w trakcie konfliktu amerykańsko-izraelskiego z Iranem, w Bejrucie, Liban, 17 marca 2026 r. Fot. REUTERS/Raghed Waked

Jak opisuje BBC, w poniedziałek (16.03) w pobliżu trzech przygranicznych miasteczek doszło do starć między terrorystami z Hezbollahu a izraelskimi żołnierzami. Hezbollah potwierdził też, że posłał rakiety i drony na izraelskie miasteczko Kiriat Szmona i miasto Naharija. W nocy z poniedziałku na wtorek Hezbollah ostrzelał izraelski posterunek w przygranicznym libańskim miasteczku Aitarun i odpalił rakiety na izraelskich żołnierzy w izraelskich miastach Margaliot i Juval.

W obliczu trwających nalotów i nasilających się starć lądowych pogarsza się sytuacja uchodźców. Według Lekarzy bez Granic, na miejscu jest ok. sześciuset schronisk, jednak często są to budynki bez zaplecza sanitarnego. Brakuje jedzenia, pitnej wody, koców i materacy, środków higienicznych. Dostęp do leków i pomocy medycznej jest utrudniony. Schroniska są przepełnione, więc wielu uchodźców koczuje na ulicach lub w samochodach, albo szuka miejsca w opuszczonych budynkach.


Redagowała Iwona Görk


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com