
Zmienili nazwę ziemi. Nie zdołali zmienić nazwy ludu
Pierre Rehov
Trzy tysiące lat, cztery imperia i jedna nazwa, która przetrwała każde imperium próbujące ją pogrzebać. IZRAEL
I. TRON
Około 1000 roku p.n.e. pasterz, który został wojownikiem i królem, imieniem Dawid, zdobył jebusyckie miasteczko położone na wzgórzu między dwoma wąwozami i uczynił je stolicą zjednoczonego królestwa Izraela. Jego syn Salomon zbudował na tym wzgórzu Świątynię, a przez następne cztery stulecia Dom Dawida zasiadał na tronie w Jerozolimie, podczas gdy dwie instytucje — monarchia i kapłaństwo — zrosły się, tworząc kręgosłup narodu. Królestwo to rozpadło się, zostało podbite, jego lud uprowadzono do Babilonii w 586 roku p.n.e., a Świątynię spalono doszczętnie. To właśnie na ten element historii liczył każdy wróg Żydów od czasów Nabuchodonozora: że zniszczenie oznacza koniec. Nie oznaczało. W ciągu dwóch pokoleń wygnańcy powrócili i rozpoczęli odbudowę na tych samych fundamentach, a w 516 roku p.n.e. Druga Świątynia stanęła w miejscu pierwszej — na tym samym wzgórzu, które Dawid tysiąc lat wcześniej kupił za pełną cenę od jebusyckiego rolnika, aby nikt nigdy nie mógł powiedzieć, że zostało ono zagarnięte, a nie prawowicie nabyte. Persowie, Grecy, a w końcu Rzymianie przychodzili i odchodzili jako kolejni władcy tego wzgórza, aż w 70 roku n.e. Tytus spalił Drugą Świątynię, podczas gdy jego ojciec Wespazjan umacniał imperium na gruzach zdławionej prowincji. Józef Flawiusz, który był świadkiem tych wydarzeń, szacował liczbę zabitych na setki tysięcy. Nawet to nie położyło kresu tej historii. Lekcja płynąca z pierwszych tysiąca stu lat tej opowieści jest prosta i jest to lekcja, której każdy kolejny zdobywca uparcie odmawiał przyjęcia: można spalić budynek. Nie można spalić prawa do niego.

II. NAZWA, KTÓRĄ UKRADLI
Sześćdziesiąt lat po spaleniu Świątyni Żydzi ponownie chwycili za broń, tym razem pod wodzą dowódcy imieniem Szymon bar Kochba, i przez trzy lata, od 132 do 135 roku n.e., utrzymywali niezależne państwo judejskie wbrew potędze Cesarstwa Rzymskiego znajdującego się u szczytu swojej potęgi. Hadrian, który rozpoczął panowanie jako budowniczy, a zakończył je jako rzeźnik, sprowadził swoje najlepsze legiony i zdławił powstanie z bezwzględnością, która zaszokowała nawet rzymskich kronikarzy. Kasjusz Dion podawał, że zburzono pięćdziesiąt twierdz, zrównano z ziemią dziewięćset osiemdziesiąt pięć wsi, a w samych walkach zginęło blisko sześćset tysięcy ludzi, podczas gdy głód i choroby pochłonęły niezliczone dalsze ofiary. Hadrianowi nie wystarczyło zwycięstwo. Chciał wymazać pamięć wraz z ludźmi. Odbudował Jerozolimę jako pogańską kolonię, Aelię Capitolinę, na ruinach żydowskiej Świątyni postawił świątynię Jowisza i pod karą śmierci zakazał Żydom wstępu do miasta, skazując ich na wygnanie z własnej stolicy, które miało trwać przez stulecia.
A potem zrobił coś, czego nie uczyniono stronie pokonanej w żadnej innej wojnie Rzymu: zlikwidował nazwę kraju. Judea — nazwa królestwa Dawida, nazwa, która przez tysiąc lat określała tę ziemię i ten lud — została cesarskim dekretem wymazana z mapy i zastąpiona nazwą Syria Palaestina, zaczerpniętą celowo od Filistynów, żeglującego ludu pochodzącego z obszaru Morza Egejskiego, który zniknął z historii pół tysiąclecia wcześniej i który nie był ani semicki, ani arabski, ani w żaden istotny sposób związany z rzeczywistą ludnością tej ziemi. Nie była to korekta geograficzna. Był to akt wojny psychologicznej wymierzony w sam zapis historii — próba odcięcia przez rzymskiego cesarza narodu od jego własnej nazwy poprzez oddanie jego ojczyzny duchowi wymarłego wroga. Dziewiętnaście stuleci później ta nazwa nadal miała wykonywać dokładnie tę polityczną pracę, do której zaprojektował ją Hadrian. Tak daleko może zawędrować dobrze ulokowane kłamstwo, kiedy nie pozostaje nikt, kto mógłby je sprostować w chwili, gdy powstaje.

III. LUDZIE, KTÓRZY ZOSTALI
Oto czego cesarski dekret nie zdołał dokonać, bo żaden dekret nie jest w stanie tego zrobić: nie opróżnił tej ziemi z Żydów. Pozbawiona prawa wstępu do Jerozolimy ocalała ludność żydowska przegrupowała się w Galilei, w takich miejscowościach jak Seforis, Usza, Beit Sze’arim i Tyberiada, i przez następnych pięćset lat, pod panowaniem rzymskim, a później bizantyjskim, nadal funkcjonowała jako samorządna cywilizacja religijna. Patriarchat, Nasi, nadal przewodził światowemu żydostwu z ziemi galilejskiej. Juda ha-Nasi około 200 roku n.e. spisał tam Misznę. Akademie w Tyberiadzie około roku 400 stworzyły Talmud Jerozolimski. Nie była to społeczność diaspory, która z bezpiecznego wygnania za granicą pisała z tęsknotą o utraconej ojczyźnie. To właśnie tutaj znajdowała się siedziba żydowskiego prawa i żydowskiego przywództwa, fizycznie obecna na tej ziemi przez stulecia po tym, jak światu oznajmiono, że Żydzi zostali z niej usunięci.
Bizantyjskie rządy chrześcijańskie nakładały kolejne ograniczenia, zakazując Żydom sprawowania urzędów publicznych i budowania nowych synagog, lecz ograniczenie praw to nie wysiedlenie, a kiedy perscy Sasanidzi na krótko zajęli kraj w 614 roku n.e., Żydzi z Galilei i Jerozolimy powstali, by walczyć u ich boku, wciąż żywiąc nadzieję na odrodzenie pięć stuleci po tym, jak Hadrian sądził, że rozstrzygnął tę kwestię raz na zawsze. Nadzieja ta wyprzedziła swój czas o kolejne trzynaście stuleci. Ostatecznie jednak nie była błędna.

IV. CHRONIENI, KTÓRZY NIGDY NIE BYLI WOLNI
Bizantyjczycy wciąż dochodzili do siebie po wojnie z Persją, gdy między 636 a 640 rokiem n.e. kraj zdobyły arabskie armie pod wodzą kalifa Umara, a dla pozostałych tam Żydów i chrześcijan powstała nowa kategoria prawna: dhimmi, ludzie „chronieni”. Ochrona miała swoją cenę i swój pułap. Pakt Umara, skodyfikowany w następnych dziesięcioleciach, nakładał na Żydów obowiązek płacenia specjalnego podatku pogłównego, dżizji, zabraniał im budowania nowych synagog lub naprawiania starych bez zezwolenia, zakazywał jazdy konnej, noszenia broni i składania zeznań przeciwko muzułmaninowi w sądzie, a w różnych okresach i miejscach narzucał charakterystyczny ubiór mający widocznie oznaczać ich podrzędny status.
Status ten nie był niezmienny i uczciwość wymaga, by to powiedzieć: za panowania niektórych kalifów i w niektórych stuleciach żydowscy lekarze, poeci, filozofowie i urzędnicy zdobywali rzeczywiste znaczenie na muzułmańskich dworach, a społeczności żydowskie w Bagdadzie i Kordobie stworzyły część najbogatszego dorobku intelektualnego w dziejach judaizmu. Ochrona była jednak zawsze warunkowa, zawsze mogła zostać cofnięta według kaprysu władcy i nigdy nie oznaczała równości. Kiedy w XII wieku dynastia Almohadów przetoczyła się przez muzułmańską Hiszpanię i Afrykę Północną, nie zaprzątała sobie głowy modyfikowaniem systemu dhimma. Zniosła go całkowicie i postawiła Żydów przed wyborem między konwersją a śmiercią — polityką, która opróżniła Kordobę z Żydów i zmusiła całe pokolenie uchodźców, wśród nich rodzinę Majmonidesa, do ucieczki, by ratować życie. Stulecia dworskiej poezji nie zmieniają faktu, że cały ten system, nawet w swojej najbardziej łagodnej postaci, stanowił prawny sufit zawieszony nad głowami rdzennej ludności w jej własnej ziemi przodków, a w najbardziej brutalnej — wyrok śmierci z odroczonym terminem wykonania.

V. KRZYŻ I MIECZ
Jeśli muzułmańscy zdobywcy oferowali podporządkowanie, któremu od czasu do czasu towarzyszył złoty wiek, krzyżowcy nie pozostawiali nawet takiej dwuznaczności. W 1096 roku, zanim pierwsza krucjata w ogóle dotarła do Ziemi Świętej, chrześcijańskie tłumy pod wodzą takich dowódców jak hrabia Emicho przetoczyły się przez Nadrenię, a społeczności żydowskie w Spirze, Wormacji, Moguncji, Kolonii i Trewirze zostały wymordowane w jednych z największych antyżydowskich masakr średniowiecza, opisanych z przejmującymi szczegółami przez współczesnych im hebrajskich kronikarzy, którzy odnotowali przypadki rodzin wybierających wspólną śmierć zamiast przymusowego chrztu.
Trzy lata później krzyżowcy dotarli do Jerozolimy i 15 lipca 1099 roku, kiedy miasto upadło, nie poprzestali na zabiciu muzułmańskiego garnizonu. Współcześni chrześcijańscy kronikarze — nie wrodzy propagandyści, lecz skrybowie samych krzyżowców — zapisali, że Żydów z miasta zapędzono do głównej synagogi, a następnie podpalono budynek, zamykając ich w środku. Jest to jedna z nielicznych masakr w całej tej trzytysiącletniej historii, w przypadku której dowodów dostarczyli świadkowie należący do samych sprawców. Przez większą część następnego stulecia Królestwo Jerozolimskie krzyżowców zabraniało Żydom osiedlania się w mieście, które zbudował ich król Dawid, a pozostałości zorganizowanego życia żydowskiego w kraju trwały w Tyrze, Aszkelonie i Cezarei, aż rekonkwista Saladyna w 1187 roku ponownie otworzyła Jerozolimę dla żydowskiego osadnictwa. Dwie rywalizujące potęgi, wymachujące dwiema różnymi świętymi księgami, zgadzały się dokładnie w jednej kwestii dotyczącej ludu wywodzącego się z tej ziemi: żadna nie chciała go na niej widzieć.

VI. LEKARZ DWÓCH WYGNAŃ
Mojżesz ben Majmon urodził się w Kordobie w 1138 roku, w społeczności żydowskiej żyjącej wówczas pod bardziej tolerancyjną odmianą muzułmańskich rządów, lecz gdy miał trzynaście lat, Almohadzi zdobyli miasto i ostatecznie położyli kres temu układowi. Nastąpiło ponad dziesięć lat ucieczki — najpierw przez muzułmańską Hiszpanię, potem do Fezu w Maroku — i życia w społeczności żydowskiej, której pozostawiono wybór między ukrywaniem na zewnątrz własnej tożsamości a śmiercią.
W 1165 roku rodzina wreszcie wyruszyła morzem do jedynego miejsca, które — niezależnie od jego ówczesnego stanu — nadal należało do niej prawem dziedzictwa: wylądowała w Akce, a Majmonides udał się do Jerozolimy i modlił się pośród ruin na Wzgórzu Świątynnym, po czym pojechał do Hebronu, do Groty Patriarchów, gdzie pochowany jest Abraham. Obie te daty zapisał później jako osobiste święta, które obchodził do końca życia — niezwykłe wyznanie ze strony człowieka, którego cały projekt filozoficzny opierał się na zdyscyplinowanym racjonalizmie, i dowód na to, że nawet najbardziej chłodny umysł średniowiecznego judaizmu nie potrafił stanąć na tej ziemi bez głębokiego poruszenia.
Rzeczywistość polityczna zrobiła następnie to, co przez tysiąc lat przed nim robiła Żydom na tej ziemi: panowanie krzyżowców i zrujnowana miejscowa infrastruktura żydowska nie pozostawiały miejsca na zbudowanie tam życia, więc rodzina ruszyła dalej, do Fustatu w Egipcie, gdzie Majmonides został nadwornym lekarzem wezyra Saladyna i nagidem egipskich Żydów oraz gdzie napisał Miszne Torę i Przewodnik błądzących — dwa dzieła, które miały kształtować judaizm rabiniczny przez następnych osiemset lat. Zmarł w Fustacie w 1204 roku. Tradycja głosi, że jego ciało przewieziono na północ i pochowano w Tyberiadzie, w Galilei, która dawała schronienie żydowskiemu przywództwu od czasu katastrofy powstania Bar Kochby. Jego grób stoi tam do dziś, jako miejsce pielgrzymek ludu, którego największy filozof postanowił nawet po śmierci powrócić pod ten jeden adres, o którym Hadrian, angażując potęgę całego imperium, próbował przekonać świat, że już do niego nie należy.

VII. WZGÓRZA, KTÓRE NIGDY NIE OPUSTOSZAŁY
Społeczność żydowska Jerozolimy, niemal całkowicie unicestwiona podczas chorezmijskiego splądrowania miasta w 1244 roku, została odbudowana po zajęciu kraju przez mameluków w 1260 roku, w dużej mierze dzięki przybyciu w 1267 roku Nachmanidesa, kolejnego wygnańca z Hiszpanii. Zastał on w mieście zaledwie garstkę Żydów, założył synagogę, która do dziś nosi jego imię, i pisał do rodaków, zachęcając Żydów z całego basenu Morza Śródziemnego, by przybywali i odbudowywali to, co kolejne podboje nieustannie próbowały zniszczyć.
Podbój osmański w 1517 roku przyniósł nowe fale przybyszów, wśród których było wielu uchodźców wygnanych z Hiszpanii w 1492 roku, a w XVI wieku uczynili oni Safed intelektualną stolicą żydowskiego świata — miastem, w którym Józef Karo skompilował Szulchan Aruch, a Izaak Luria na nowo ukształtował żydowski mistycyzm dla wszystkich kolejnych pokoleń. Przez wszystkie te stulecia, zwłaszcza w galilejskiej wiosce Peki’in, żydowskie osadnictwo jest udokumentowane bez ani jednej przerwy od czasów Drugiej Świątyni — pojedyncza, nieprzerwana nić biegnąca pod każdym imperium, które sądziło, że ją przecięło.
W połowie XIX wieku, zanim polityczny syjonizm zaistniał jako zorganizowany ruch, zarówno osmańskie rejestry, jak i raporty brytyjskich oraz pruskich konsulów urzędujących w Jerozolimie zgodnie wskazywały, że Żydzi stanowili już najliczniejszą pojedynczą grupę ludności miasta. Fale, które nadeszły w kolejnych dziesięcioleciach — uchodźcy przed rosyjskimi pogromami, przed europejskim faszyzmem, przed Holokaustem, po którym ocaleni dosłownie nie mieli na świecie dokąd się udać, bo nikt nie chciał ich przyjąć — nie były kolonistami przybywającymi do obcego kraju. Były kolejnym powracającym nurtem rzeki, która tak naprawdę nigdy nie przestała płynąć, zbiegającym się ponownie na wzgórzach, których ich przodkowie nigdy całkowicie nie opuścili.

VIII. KRĄG SIĘ ZAMYKA
14 maja 1948 roku Dawid Ben Gurion stanął w Tel Awiwie i ogłosił powstanie państwa. Nie nazwał go Palaestiną. Nazwał je Izraelem — imieniem patriarchy Jakuba, nazwą królestwa Dawida, nazwą, którą Hadrian próbował całą potęgą Cesarstwa Rzymskiego na zawsze wymazać z mapy, trzydzieści pięć lat po tym, jak sądził, że dokończył dzieła.
Rzym przeminął; jego cesarze są przypisami zadawanymi studentom studiów magisterskich. Królestwo Jerozolimskie krzyżowców przeminęło. Kalifat Almohadów przeminął. Aelia Capitolina nie istnieje na żadnej mapie wydrukowanej po starożytności. To, co pozostało — w Jerozolimie, Hebronie, Tyberiadzie, w galilejskich miastach, których synagogi stoją od czasów, gdy spisywano tam Misznę — to ten sam lud, od którego nazwano tę ziemię, zanim pewien cesarz uznał, że kłamstwo może przeżyć naród.
Nie mogło.
Każda potęga, która kiedykolwiek próbowała poprzez zmianę nazwy wymazać ten lud z jego własnej historii, sama jest dziś jedynie rozdziałem w historii kogoś innego; ten lud natomiast nie jest rozdziałem.
Wciąż pisze swoją historię.
Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com



