Archive | December 2014

The Conscience of Poland: A Q&A With Adam Michnik

The Conscience of Poland: A Q&A With Adam Michnik

David Samuels


(Photo illustration by Tablet; main photo: Corbis/Reuters)

A conversation with the former dissident and public intellectual, about the ‘Polish mentality,’ anti-Semitism, and ‘wearing Jewish glasses’

As a freshman in high school, I had two heroes, both of whom were condemned to isolation cells for speaking out against stultifying regimes of oppression. It was absurd and woefully self-indulgent for me to draw parallels between my adolescent rebellions against private-school administrators on Manhattan’s Upper East Side and Adam Michnik’s unbending confrontation with the Communist Party in Poland or Anatoli Sharansky’s refusal to be broken by eight years of imprisonment in Siberia. I even knew it was absurd. But I did it anyway, because 14 is an absurd age. I believed that the cause of human freedom anywhere was the cause of human freedom everywhere.

Of the two, Michnik’s fate was the more precious to me. I cut out a black-and-white photograph of him from the inside pages of a magazine that I found in our high-school library and taped it to the door of my locker–not on the inside, but on the outside, in open violation of school policy. Luckily, no one in my high-school administration seemed to have any idea who Michnik was, or else the message of defiance that I intended would surely have been noticed by the authorities. I read everything I could find about Michnik, which wasn’t much, and was happy when the Polish authorities released him from prison for an afternoon so he could attend his father’s funeral, where he flashed a victory sign to the assembled mourners and secret policemen that was duly reported in a single paragraph of a longer article in the New York Times.

When Michnik was released from prison for the last time, during my freshman year of college, I felt a weird sense of personal triumph. I knew that I had done nothing meaningful to help the great cause of human freedom that he championed, but I had not been wrong to believe in my hero, who had stood up to the Polish Communist party and the Soviet Union and unmasked their lies. No matter what they did to him, he refused to give up an inch of the precious real estate inside his own head. He knew what was true, and what was ugly and false, and no one could force him to say otherwise. In the end, Solidarity triumphed, and the ashes of the Communist system blew away like a bad dream.

If the historic triumph of the dissidents and refusniks can appear in retrospect like every authority-hating adolescent’s fantasy version of Disney on Ice, it is also a powerful lesson in how history works, at least sometimes. The refusal of Michnik, Sharansky, and hundreds of other brave individuals to bow to a hopeless imbalance of power became a fulcrum that encouraged a small but dedicated corps of activists and believers to keep pushing against the weight of state power and learned hopelessness until inch by inch, the prison doors swung open. Even at this distance, it’s a ridiculous story, unscientific in the extreme, a fairy tale—and, like most good fairy tales, a necessary antidote to the more common wisdom that injustice will always win in the end. Hundreds of millions of people owe their personal freedom to a handful of men and women who turned their hearts and minds into countries that the bureaucrats and secret police could never occupy.

The fact that some of the heroes of the great anti-Communist refusal turned out to be leaden ideologues or petty political schemers and scroungers is, in the greater scheme of things, a forgivable offense, or at least a predictable one. In that context, it is worth recording that the post-Soviet Michnik proved himself again to be a conscience-driven man with a historian’s understanding of the dialectics of change. He refused to toe Lech Walesa’s party line, and he refused to be part of a self-congratulatory and often self-interested campaign of personal and political vengeance against the apparatchiks who had jailed him, some of whom had talents that could be useful to Poland. Instead, he became a distinguished essayist and editor-in-chief of Poland’s second-largest newspaper, the Gazeta Wyborcza—and would now be a member of his country’s new multi-millionaire elite if he had not given up his shares in his newspaper’s parent company, Agora, in order to safeguard the paper’s editorial integrity.

Read more: The Conscience of Poland: A Q&A With Adam Michnik


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Pięć łamigłówek o okupacji i osiedlach

Pięć łamigłówek o okupacji i osiedlach

Eugene Kontorovich


Dzisiaj [17 grudnia 2014] Szwajcaria zwołała konferencję państw sygnatariuszy Czwartej Konwencji Genewskiej, żeby przedyskutować prawo o okupacji odnoszące się do Izraela. Poprzednio były tylko dwie okazje, kiedy Genewa zwołała sygnatariuszy tego traktatu i oba dotyczyły wyłącznie Izraela. (Tym razem Jerozolima, Waszyngton, Ottawa i Canberra ogłosiły, że zlekceważą te pogaduszki.)

Oczywiście nie ma niczego złego w konferencji międzynarodowej dla omówienia Czwartej Konwencji Genewskiej i próbie lepszego zrozumienia jej wymogów, tak jak stosują się one do konkretnych sytuacji. Zakaz z artykułu 49(6) traktującego o „deportacji i przesiedlaniach” na terytoriach okupowanych z pewnością skorzystałby na naświetleniu. (O zakazie “deportacji i przesiedlaniach” powszechnie mówi się jako o “budowaniu osiedli”.)

Istotnie, badanie przemieszczeń ludności na terytoria okupowane w Gruzji, Ukrainie, Azerbejdżanie, Saharze Zachodniej i na Cyprze byłoby zarówno na czasie, jak pouczające. Nie trzeba dodawać, że państwa sygnatariusze nie to będą omawiać. Niestety, nie interesują ich Konwencje Genewskie, a tylko ich możliwe użycie przeciwko Izraelowi. Jeśli jednak państwa sygnatariusze Konwencji chciałyby mieć interesujący porządek dnia, oto kilka pytań, które mogłyby zadać.

1. Pierwsze dotyczy definicji okupacji Międzynarodowego Czerwonego Krzyża [ICRC] (warunku wstępnego możliwości zastosowania normy „deportacje lub przesiedlania”). Państwa sygnatariusze najwyraźniej uważają, że Izrael okupuje Gazę, nie mówiąc już o całym Zachodnim Brzegu, mimo wycofania wojsk izraelskich z tych terytoriów i istnienia tam niezależnej administracji palestyńskiej. Okupacja jednak, we wszystkich innych kontekstach, wymaga by władza okupacyjna zastąpiła władze miejscowe i faktycznie działała jako władza rządząca, który to warunek nie stosuje się do Gazy i dużych części Zachodniego Brzegu (Obszar A).

W rzeczywistości, definicja ICRC wyklucza tereny takie jak Gaza:

Okupacja ustaje, kiedy siły okupacyjne zostają wyparte lub ewakuują się z terytorium.

Jak okupacja izraelska mieści się w definicji ICRC tego terminu byłoby pożytecznym tematem do przedyskutowania przez państwa sygnatariusze.

 

Czytaj dalej tu: Pięć łamigłówek…


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


10 polskich Żydów, którzy zmienili dzieje świata

10 polskich Żydów, którzy zmienili dzieje świata

Aleksandra Zaprutko-Janicka


"Przeminęło z wiatrem" zawdzięczamy... polskiemu żydowi!
W telewizji oglądasz stary western z Garym Cooperem, po śniadaniu zażywasz suplement diety z witaminami, a w szpitalu robisz sobie EEG. To wszystko sprawka polskich Żydów!

Nie wszyscy czuli się Polakami. Niektórzy wcale nie byli praktykującymi Żydami lub nawet nie przyznawali się do swojego kulturowego dziedzictwa. Wszyscy jednak urodzili się na ziemiach polskich i mieli bezpośrednie, żydowskie korzenie. Przedstawiamy dziesięciu polskich Żydów, którzy zmienili losy świata.

 
 

 
 

Słynne logo MGM z ryczącym lwem.

10. Samuel Goldwyn. Człowiek, który stworzył MGM

Gdyby nie jego zaufanie, Gary Cooper nigdy nie stałby się zbyt dumnym by uciekać stróżem prawa w westernie „W samo południe”. A część nieśmiertelnych hitów kinowych, jak choćby „Deszczowa piosenka”, czy „Przeminęło z wiatrem” nie rozpoczynałoby się czołówką z ryczącym lwem. Samuel Goldwyn, znany wcześniej jako Szmul Gelbfisz, zdecydowanie dołożył swoje trzy grosze do historii kina, a jego wytwórnia filmowa miała pod swoimi skrzydłami całą plejadę gwiazd.

Szmul urodził się w Warszawie w 1879 roku, jako najstarszy z sześciorga dzieci Aarona Dawida Gelbfisza, handlarza używanymi meblami. Za całą edukację musiało mu wystarczyć uczęszczanie do chederu (żydowskiej szkoły religijnej). Kiedy w wieku 15 lat stracił ojca, zamiast zgodnie z tradycją stać się głową rodziny, wyjechał z kraju. Pracował w wielu miejscach, między innymi otarł się o braci Warner, by w końcu z dwoma wspólnikami założył jedną z najbardziej znanych wytwórni filmowych na świecie – Metro-Goldwyn-Mayer, w skrócie MGM.

Electroencephalograph

Elektroencefalografia (EEG) to zasługa Polaka!

9. Adolf Beck. Wynalazca EEG

Po ataku padaczki pacjent poddawany jest badaniu EEG, a lekarz z uwagą śledzi wyniki. Obaj zapewne nie zdają sobie sprawy z tego, że możliwość oglądania funkcji mózgu zawdzięczają… polskiemu Żydowi.

 Adolf Beck urodził się w Krakowie w 1863 roku. Ukończył gimnazjum św. Jacka i w 1884 roku podjął studia medyczne na Uniwersytecie Jagiellońskim. Swoją pracę badawczą rozpoczął już w trakcie studiów, by w 1890 roku obronić pracę doktorską o badaniu mózgu za pomocą elektryczności. 

Mimochodem odkrył przy tym jedną z najistotniejszych metod diagnostycznych neurologii, wykorzystywaną dziś na całym świecie.

nadeslal V.Rozenbaum


 

Czytaj dalej tu: 10 polskich Żydów, którzy zmienili dzieje świata


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Wznowienie książki B. Engelking, SZANOWNY PANIE GISTAPO

Wznowienie książki B. Engelking, SZANOWNY PANIE GISTAPO

SZANOWNY PANIE GISTAPO
Donosy do władz niemieckich w Warszawie i okolicach w latach 1940- 1941
Barbara Engelking

Warszawa 2014, wydanie II
objętość: 117 stron + kolorowa wkładka z ilustracjami 12 stron
oprawa: miękka
format: 120 x 210 cm
cena katalogowa: 40,00 zł
ISBN: 978-83-63444-38-9
ISBN [ebook]: 978-83-63444-00-6

Warszawa dnia 23.40 r.
Szanowny panie gistapo zawiadamiam rzecz radiowe bo na słow niemam odwagi. Tylko listownie proszę jechać na ulice Pańske N 3 do Dozorcyon ma radjo zamurowane wkuhni wścianie wtem wmiejscu co stoiy kohnia potej stronie toiest iego własne łon go shował ja gwarantuje że na pewno znandzće bo dotej pory jeszcze jest tylko na pewno bo ja będę wiedzić czy ście byli bojak nie to ja będę wiedzić co mam robić stem.

W zespole “Der Kommandeur der Sicherheitspolizei und des SD fur den Distrikt Warschau” w Archiwum Instytutu Pamięci Narodowej w Warszawie znajduje się teczka zawierająca dwieście pięćdziesiąt pięć anonimowych donosów do władz niemieckich 1940-1941. Teczka ta, jeszcze nieuporządkowana, została przekazana do Instytutu Pamięci Narodowej z byłego Centralnego Archiwum Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Donosy zgromadzone w brązowej, tekturowej, zawiązanej na teczce – to bez wątpienia oryginały z czasów okupacji. Sygnowane są podwójną numeracją (granatowym i czerwonym kopiowym ołówkiem), ułożone według numeracji oznaczonej na czerwono i w miarę chronologicznie. Pierwszy donos, pochodzący z Otwocka i informujący o sfingowanej kradzieży jedenastu worków cukru z magazynu aprowizacyjnego Zarządu Miejskiego, datowany jest: 7 lipca 1940 roku, ostatni, zawiadamiający, „że stacje benzynowe: Zamojskiego róg Zielenieckiej na Pradze oraz na Żoliborzu plac Wilsona używają fałszywych kwitów na benzynę” – nosi datę 23 czerwca 1941 roku. Większość donosów dotyczy Warszawy (przynajmniej 188), około dwudziestu – Radzynia Podlaskiego

Spis treści:

WPROWADZENIE

I. TEMATYKA DONOSÓW

1. Donosy o charakterze politycznym
2. Donosy o charakterze gospodarczym
3. Donosy o charakterze rasowym

II. ADRESACI DONOSÓW
III. AUTORZY DONOSÓW
IV. OFIARY DONOSÓW
V. MOTYWY DONOSICIELSTWA

1. Motywacje afektywne
2. Motywacje instrumentalne

3. Motywacje afektywno-instrumentalne: antysemityzm
4. Motywacje uwarunkowane społecznie

ZAKOŃCZENIE


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Polska piosenka pochodzenia żydowskiego

Polska piosenka pochodzenia żydowskiego

Mikołaj Gliński


“Ja się boję sama spać”, “U cioci na imieninach”, “Nie masz cwaniaka nad warszawiaka”, “Ta ostatnia niedziela”, “Umówiłem się z nią na dziewiątą”, “Dziś panna Andzia ma wychodne”, “Ach, jak przyjemnie”… Co łączy te tytuły? Oczywiście, to wszystko szlagworty popularnych przedwojennych piosenek. Ale jest jeszcze coś: wszystkie zostały napisane przez polskich twórców pochodzenia żydowskiego.

Julian Tuwim i Marian Hemar w Teatrze Banda, fot. NAC

To w kabarecie powstawały międzywojenne przeboje. Narada muzyczna w kabarecie Banda – na pierwszym planie od lewej: pianista Karol Gimpel, muzyk Mieczysław Hoherman, kierownik muzyczny Marian Hemar, kompozytor Władysław Dan-Daniłowski. Z prawej Julian Tuwim, fot. NAC / www.audiovis.nac.gov.pl


Historia przedwojennej polskiej muzyki rozrywkowej to w dużym stopniu historia piosenek pisanych i komponowanych przez twórców pochodzenia żydowskiego, śpiewanych przez Polaków. Julian Tuwim, Marian Hemar, Andrzej Włast, Jerzy Jurandot, Ludwik Starski, Emanuel Szlechter i Władysław Szlengel – jako tekściarze; Henryk Wars, Artur Gold, Jerzy Petersburski i Zygmunt Białostocki – jako kompozytorzy – to twórcy, spod których pióra wyszła znakomita większość przedwojennych polskich piosenek. To oni w dużej mierze ukształtowali oblicze nowoczesnej polskiej kultury rozrywkowej. Ale choć polską popkulturę w wielkim stopniu tworzyli akulturowani Żydzi, na scenie, estradzie występowali Polacy… Dlaczego tak było i co to mówi o przedwojennej polskiej kulturze?

Rewia "Pod parasolem" w kabarecie "Małe Qui Pro Quo" w Warszawie, 1939, fot. Stanisław Brzozowski / NAC / www.audiovis.nac.gov.pl.

Rewia “Pod parasolem” w kabarecie “Małe Qui Pro Quo” w Warszawie, 1939, fot. Stanisław Brzozowski / NAC / www.audiovis.nac.gov.pl.

Przyglądając się wymienionym wyżej nazwiskom łatwo rozpoznajemy w nich nie tylko wybitnych międzywojennych poetów, tekściarzy i kompozytorów, ale też najważniejszych twórców kabaretowych. To właśnie w kabaretach i rewiach przedwojenna publika słuchała po raz pierwszy piosenek, które potem – śpiewane, nucone czy gwizdane przez ulicę – stawały się wielkimi ogólnopolskimi przebojami.

tips nadeslal Vlady Rozenbaum

W takiej kabaretowej scenerii – przy autorskim stoliku i z fortepianem w zasięgu ręki – powstawały skecze i piosenki Hemara i Tuwima pisane dla najsłynniejszego międzywojennego kabaretu warszawskiego Qui Pro Quo. Podobna jest geneza piosenek pisanych przez Andrzeja Własta, najpłodniejszego tekściarza międzywojnia, zwanego “królem szmiry” a nawet grafomanem. Przez wiele lat Włast co tydzień dostarczał nowych tekstów do programów kolejnych prowadzonych przez siebie teatrów – muzykę pisali Petersburski, Wars czy Artur Gold.

W kabarecie zaczynali też autorzy młodszego pokolenia, jak Ludwik Starski i Emanuel Szlechter, znani przede wszystkim ze swojej działalności na polu kinematografii twórcy scenariuszy i niezliczonych piosenek filmowych (notabene film to w międzywojniu drugi obok kabaretu dostarczyciel muzycznych szlagierów). Jeśli do tego grona dodać Jerzego Jurandota czy Władysława Szlengla – kabaretowych twórców najmłodszego pokolenia, którzy zdążyli zadebiutować na parę lat przed wojną – będziemy mieli w miarę reprezentatywny obraz polskiej międzywojennej muzyki rozrywkowej.

Czytaj dalej tu: Polska piosenka pochodzenia żydowskiego


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com