Archive | 2026/08/31

Antysyjonizm jednoczy ludzi, którzy nie zgadzają się niemal w niczym


Antysyjonizm jednoczy ludzi, którzy nie zgadzają się niemal w niczym

Vivian Baruch


Nie zgadzają się w kwestii religii, kapitalizmu, płci, demokracji i niemal wszystkiego innego – a jednak „Żydzi” wciąż potrafią ich zjednoczyć.

Polityka oparta na poczuciu krzywdy i obwinianiu może być niezwykle skuteczna, ponieważ oferuje prostą odpowiedź na złożone problemy: wskazać wspólnego wroga i zjednoczyć przeciwko niemu grupy, które poza tym niewiele ze sobą łączy.

Profesor literatury jidysz na Uniwersytecie Harvarda Ruth Wisse twierdzi, że antysemityzm i antysyjonizm wyróżniają się spośród współczesnych ideologii tym, że są wyłącznie negatywne. Nawet socjalizm, komunizm i totalitaryzm coś ludziom obiecują, próbując ich do siebie przekonać.

Wskazywanie palcem na Żydów ma długą historię, którą historycy i archeolodzy datują aż na żydowski Exodus z Egiptu faraonów w XIII wieku p.n.e. Tutaj chcę jednak skupić się na jego nowoczesnych formach politycznych. Te „anty-izmy”, jak nazywa je Wisse, sprowadzają skomplikowane problemy społeczne, kulturowe i polityczne do jednej opowieści o winie. Ich siła nie polega wyłącznie na tym, kogo biorą na cel, lecz także na ich zdolności do tworzenia koalicji pomiędzy grupami, które w innych okolicznościach mogą mieć ze sobą niewiele wspólnego.

Dobrym punktem wyjścia są Niemcy w 1879 roku, kiedy Wilhelm Marr założył Ligę Antysemitów. Cesarstwo Niemieckie powstało zaledwie osiem lat wcześniej z 25 państw i nadal było podzielone przez regionalne lojalności, napięcia religijne i tarcia polityczne.

Marr przeformułował klasyczne uprzedzenia religijne wobec Żydów w świecki, pseudonaukowy ruch polityczny. Winą za problemy Niemiec obarczał emancypację Żydów i nowoczesny kapitalizm, dążąc do cofnięcia Żydom praw obywatelskich i usunięcia ich z kraju. W podzielonym społeczeństwie obwinianie Żydów stworzyło wspólną sprawę.

Ten sam mechanizm polityczny pojawiał się w różnych warunkach. W Rosji Sowieckiej Jewsekcja została utworzona w 1918 roku przez bolszewicki rząd Włodzimierza Lenina jako żydowska jednostka antysyjonistyczna, której zadaniem było włączenie żydowskiej klasy robotniczej do systemu sowieckiego. Zamykała synagogi, zakazywała nauczania języka hebrajskiego i uniemożliwiała działalność tradycyjnemu judaizmowi, syjonizmowi oraz konkurencyjnym ruchom politycznym.

Bractwo Muzułmańskie, założone w 1928 roku, rozwinęło odmienny islamistyczny projekt polityczny: usunięcie zachodnich wpływów kolonialnych ze świata islamu i zbudowanie systemu rządów opartego na prawie szariatu. Jego podstawowa zasada głosi, że islam jest zarazem religią i państwem, a społeczna islamizacja ma postępować od indywidualnej pobożności ku władzy politycznej i ostatecznie prowadzić do ponownego zjednoczenia narodów muzułmańskich pod rządami odrodzonego panislamskiego kalifatu.

W 1945 roku w Kairze zorganizowano Ligę Arabską jako ligę antysyjonistyczną, jeszcze przed utworzeniem Państwa Izrael. Społeczeństwa arabskie dysponowały ropą, ziemią i licznymi populacjami, podczas gdy europejskie mocarstwa imperialne były wyczerpane II wojną światową.

A jednak świat arabski pozostawał politycznie podzielony, a panarabizm nie zdołał go zjednoczyć. Antysyjonizm i antysemityzm stały się potężnymi ideami jednoczącymi skądinąd rywalizujące państwa i ruchy, i do dziś pozostają wspólnym wątkiem przebiegającym przez islam sunnicki, szyicki i ibadycki.

Ajatollah Ruhollah Chomeini spopularyzował później określenia „Mały Szatan” na Izrael oraz „Wielki Szatan” na Stany Zjednoczone w czasie islamskiej rewolucji irańskiej w 1979 roku. Jego deklarowanym celem było najpierw wyeliminowanie Izraela, następnie Stanów Zjednoczonych, a potem świata zachodniego, który oskarżał o zwodniczą i demoralizującą władzę wykorzystującą wpływy polityczne, kulturowe i gospodarcze do osłabiania społeczeństw islamskich.

Kolejnego przykładu dostarcza Polska w 1968 roku. Choć antysemityzm był oficjalnie nielegalny, protesty uniwersyteckie zrzucono na „syjonistów”, a rząd przeprowadził czystkę obejmującą 13 000 Żydów i odebrał im obywatelstwo. Jak władze ustalały, kto jest syjonistą? Brały na cel Polaków o żydowskich nazwiskach. Przekonania polityczne nie były kryterium. Obowiązywało założenie: „syjonista, dopóki nie udowodni niewinności” – schemat, którego echo można dostrzec w sposobie traktowania ujawnionych publicznie żydowskich twórców i naukowców w Australii w 2024 roku.

Dziś budowanie koalicji może być jedną z najważniejszych politycznych funkcji antysyjonizmu. Na Uniwersytecie Harvarda 7 października 2023 roku 33 grupy skupione wokół rozmaitych krzywd utworzyły koalicję przeciwko Izraelowi w chwili, gdy był atakowany przez Hamas.

Wiele ruchów reprezentowanych na zachodnich kampusach – antywojennych, radykalnie feministycznych, antykapitalistycznych, antykolonialnych oraz ruchów Occupy – rozwijało się przez dziesięciolecia. Współczesny ruch antysyjonistyczny połączył wiele z nich wokół sloganów takich jak „zglobalizować intifadę”, który – jak pisze autor Danny Burmawi – jest „hasłem z udokumentowaną historią przemocy powodującej masowe ofiary (…) i konkretnym historycznym wzorcem atakowania ludności cywilnej”.

Tę samą dynamikę można dostrzec również na arenie międzynarodowej. W 2026 roku rywalizujące ze sobą i często niewydolne państwa arabskie nadal potrafią znaleźć wspólny język we wrogości wobec Izraela i Stanów Zjednoczonych. W ujęciu Ruth Wisse jest to polityka odwracania uwagi: uwagę przesuwa się z ich niezdolności do stworzenia dobrze prosperujących państw i zbudowania czegoś dla siebie i swoich obywateli na zewnętrznego wroga.

Rodzi to ważne pytanie: skoro polityka antyżydowska była wielokrotnie wykorzystywana jako instrument polityczny, dlaczego nauki polityczne nie badają jej bardziej systematycznie jako narzędzia sprawowania władzy? Dlaczego nie analizujemy jej zmiennych, efektów koalicyjnych i zdolności do przerzucania odpowiedzialności z taką samą powagą, jaką poświęca się innym strategiom politycznym?

Dzisiejsza antysyjonistyczna, antyżydowska nienawiść nie jest przedstawiana językiem klasycznego antysemityzmu. Adam Louis-Klein, dr Naya Lekht, dr Andrew Pessin i Joshua Dabelstein są edukatorami działającymi w Movement Against Antizionism. Jak pisze Dabelstein:

„Współczesny antysyjonizm czerpie legitymizację z antyrasizmu, antykolonializmu, języka praw człowieka, teorii dekolonialnej, troski humanitarnej oraz prestiżu instytucji, które rozpowszechniają te idee”.

W rezultacie – argumentuje Movement Against Antizionism – powstaje swoista struktura przyzwolenia, w której wrogość wobec Żydów można wiarygodnie negować, ponieważ przedstawia się ją jako „polityczną krytykę” Izraela. Nie jest ona niczym takim.

Badania Movement Against Antizionism pokazują, że narracje obwiniające Żydów lub „syjonizm” za szeroko pojęte problemy społeczne czerpią z trzech historycznych źródeł: osi nazistowsko-islamistycznej (lata 30. i 40. XX wieku), propagandy sowiecko-arabskiej (1956–1991) oraz zachodniej teorii kolonializmu osadniczego (od lat 90. do dziś). Dodałabym, że narracje antysyjonistyczne rozchodzą się dziś również poprzez sieci propagandowe państw autorytarnych, takich jak Chiny, Rosja, Iran i Korea Północna, a dodatkowo są wzmacniane przez media społecznościowe i sztuczną inteligencję.

W rezultacie Izrael wiązany jest z nadzwyczaj szerokim wachlarzem niepowiązanych ze sobą problemów: kolonializmem, apartheidem w Republice Południowej Afryki, brutalnością policji w Stanach Zjednoczonych, uciskiem czarnoskórych, debatami wokół amerykańskiego Urzędu Imigracyjnego i Celnego oraz polityki granicznej USA, okrucieństwem wobec zwierząt, pinkwashingiem, globalnym ociepleniem, kryzysem klimatycznym, wyzyskiem kobiet i przemocą reprodukcyjną.

W bardzo różnych ruchach antysyjonizm coraz częściej przedstawiany jest jako wspólny wątek łączący skądinąd odrębne walki.

Ten schemat ma znaczenie, ponieważ polityka krzywdy i obwiniania nie tylko wypacza debatę; przekierowuje też uwagę moralną. Tylko w 2025 roku Zgromadzenie Ogólne ONZ przyjęło 15 rezolucji przeciwko Izraelowi i łącznie 11 przeciwko całej reszcie świata, w tym Chinom, Iranowi, Rosji i Korei Północnej.

Działo się to w czasie, gdy Chiny nadal przetrzymywały setki tysięcy Ujgurów i przedstawicieli innych mniejszości muzułmańskich; Iran przeprowadzał na szeroką skalę „zaginięcia” i zabójstwa protestujących przeciwko terrorystycznemu reżimowi; Rosja atakowała ludność cywilną w swojej rewizjonistycznej wojnie przeciwko Ukrainie; Korea Północna utrzymywała rozległą sieć obozów więziennych, w których nadal dochodziło do arbitralnych zatrzymań, tortur, głodzenia i innych okrucieństw; a w Nigerii mordowano tysiące chrześcijan.

Niezależnie od tego, co ktoś sądzi o polityce Izraela, ta dysproporcja pokazuje, jak łatwo uwaga może zostać zmanipulowana i skoncentrowana na jednym państwie, podczas gdy inne nadużycia podlegają niewielkiej kontroli albo żadnej.

Obrońcy narodu żydowskiego i liberalnej demokracji powinni uważać, by nie przyjmować oskarżeń na warunkach narzuconych przez politykę krzywdy. Gdy zarzut opiera się na fałszywej przesłance, odpowiedzią nie powinna być niekończąca się samoobrona. Należy wskazać tę przesłankę, poddać ją weryfikacji i rozliczyć oskarżyciela z argumentu, który przedstawia.

Ta debata dotyczy również tego, jak zachodnie demokracje rozumieją same siebie. Żydowska pewność siebie w Australii, Ameryce i innych liberalnych demokracjach jest ściśle związana z pewnością siebie demokracji jako takiej.

A jednak od lat 70. wiele instytucji edukacyjnych skupia się bardziej na nauczaniu o porażkach zachodnich demokracji niż o ich osiągnięciach. Instytucje te kształcą nauczycieli, liderów biznesu i mediów, polityków oraz rodziców, którzy następnie przekazują kolejnemu pokoleniu niezrównoważony obraz własnej kultury. Jeśli nie naucza się o korzyściach i moralnych fundamentach liberalnej demokracji, coraz trudniej jest ich bronić.

Częścią problemu, moim zdaniem, jest to, że postępowy liberalizm, w swoim sojuszu z socjalizmem i islamizmem, często traktuje własną kulturę i przynależność narodową z podejrzliwością i poczuciem winy. Bywa niechętny nazywaniu autentycznie nieliberalnych wartości i zachowań poza Zachodem, a jednocześnie bez trudu opisuje społeczeństwa zachodnie jako „opresyjne i kolonialne”. Ta asymetria utrudnia odróżnienie uzasadnionej krytyki społeczeństw demokratycznych od ideologii, które całkowicie odrzucają demokratyczne wolności.

Dlatego wolność Żydów nie jest kwestią marginalną. Jeśli Żydzi nie są wolni w Australii, Ameryce i na Zachodzie, wówczas sam Zachód nie jest już w pełni wolny. Jak twierdzi dziennikarz Haviv Rettig Gur: „To, czego uczysz dzieci, staje się przyszłością”.

Antysyjonizm jest najbardziej destrukcyjną współczesną formą antyżydowskiej nienawiści, ponieważ wchłania i potęguje wcześniejsze tradycje obwiniania.

Ruth Wisse zestawia tajność nazistowskich obozów zagłady ze sposobem, w jaki Hamas nagłaśniał swoją przemoc 7 października. Naziści ukrywali swoje obozy przed opinią publiczną, ponieważ wciąż rozumieli, że szerszy świat zachodni potępi to, co w nich odkryje. Hamas 7 października postąpił odwrotnie. Jego napastnicy nagrywali i transmitowali morderstwa, gwałty, palenie ludzi, okaleczenia i egzekucje. Przemoc wykorzystywano jako propagandę i narzędzie rekrutacji, podczas gdy część świata zachodniego później zaprzeczała temu, co się wydarzyło, albo opisywała to jako „powstanie uciskanego ludu”.

Z tego powodu dzisiejszy antysyjonizm jest częścią szerszej walki o pewność siebie i przetrwanie liberalnej cywilizacji demokratycznej. Tradycje judeochrześcijańska i grecko-rzymska pomogły ukształtować społeczeństwa demokratyczne, dlatego egzystencjalny konflikt Izraela z siłami nieliberalnymi, jeśli nie wręcz barbarzyńskimi, jest symbolem szerszego politycznego wyzwania stojącego przed Zachodem.

Izrael był zmuszony bronić się od chwili swojego powstania 14 maja 1948 roku, kiedy to w ciągu kilku godzin został zaatakowany przez pięć państw arabskich przy wsparciu trzech kolejnych. Hamas, Hezbollah, Iran i antyzachodni propagandyści stanowią kontynuację 78 lat ataków.

Żydzi i obrońcy liberalnej demokracji nie powinni internalizować odpowiedzialności za problemy świata tylko dlatego, że ruch oparty na krzywdzie i obwinianiu przypisuje im tę odpowiedzialność. Żydzi i społeczeństwa demokratyczne nie powinny też rezygnować z wiary w wolności – słowa, ekspresji, przekonań i zrzeszania się – które odróżniają systemy liberalne od nieliberalnych.

Odpowiedzią na politykę krzywdy nie jest podążanie za palcami wskazującymi różnych oskarżycieli. Należy kwestionować fałszywe przesłanki, ujawniać mechanizmy odwracania uwagi i domagać się, by ruchy polityczne oceniano nie tylko po tym, czemu się sprzeciwiają, lecz także po tym, co budują.

Wojna idei ma znaczenie, ponieważ społeczeństwo, które przestaje rozumieć, dlaczego jego wolności są warte obrony, będzie miało trudności z ich zachowaniem. Zadaniem jest więc nie tylko przeciwstawianie się antysyjonizmowi i antysemityzmowi, lecz także odbudowanie wiary w demokratyczną kulturę, którą ideologie te próbują podważyć.


Link do oryginału:

Future of Jewish
Antizionism unites people who disagree on almost everything.
Future of Jewish is the ultimate newsletter by and for people passionate about Judaism and Israel. Subscribe to better understand and become smarter about the Jewish world…

Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Israel-Lebanon Deal Under Strain as Hezbollah Disarmament Falls Short


Israel-Lebanon Deal Under Strain as Hezbollah Disarmament Falls Short

Ailin Vilches Arguello


Smoke billows from southern Lebanon following an Israeli strike, as seen from Nabatieh, southern Lebanon, June 19, 2026. Photo: REUTERS/Stringer

Two months after Israel and Lebanon signed a US-brokered memorandum of understanding, frustration is mounting in Jerusalem as the Lebanese army falls short of its pledge to dismantle Hezbollah’s military infrastructure in the country’s south — threatening to stall the fragile agreement before the two sides can move to the next stage of negotiations.

The Meir Amit Intelligence and Terrorism Information Center (ITIC), an Israel-based research institute, released a new report on Friday warning that the pilot program in southern Lebanon has failed to deliver on the security commitments outlined in the MoU between Beirut and Jerusalem, as the Lebanese army has yet to demonstrate that it can disarm the Iran-backed terrorist group and establish a state monopoly over weapons in the country.

ITIC’s data shows that Hezbollah is not only refusing to give up its weapons but also remains firmly entrenched in the country’s south, with affiliated and allied organizations maintaining a strong presence on the ground, providing a civilian front for the Islamist group’s military-terrorist activities and helping it preserve its foothold in the area.

Under a US-brokered framework, Israel and Lebanon signed a MoU in June outlining the Israeli military’s withdrawal from the country’s south and the transfer of security responsibility to Lebanese authorities.

Although the agreement did not set fixed deadlines, it established pilot zones to test the parties’ compliance and assess whether the Lebanese army could dismantle Hezbollah’s infrastructure and prevent the terrorist group from reestablishing its presence in the area.

According to the ITIC’s assessment, the Lebanese army is both failing to uphold the agreement’s terms and effectively allowing conditions that violate them, as Hezbollah-linked organizations continue operating openly in the pilot zones and the government struggles to confront the group’s extensive civilian infrastructure.

The army’s efforts are further complicated by legal restrictions that limit its ability to search private properties, which are widely known to be used by the terrorist group as civilian cover for its military-terrorist infrastructure.

Among the two most prominent organizations operating in the area are the Islamic Health Organization, which falls under Hezbollah’s Executive Council, and the Wa Ta’awanu Association, which runs aid programs and supports the reconstruction of civilian infrastructure.

Established in 1984, the Islamic Health Organization provides medical services to Shi’ite communities as well as Hezbollah’s operatives, through a vast network of hospitals, medical centers, and clinics across Lebanon, particularly in the south. ITIC points to its extensive presence as a key part of the civilian infrastructure that supports and shields Hezbollah’s terrorist activities.

For its part, the Wa Ta’awanu Association provides food and housing assistance to local residents but has long been suspected of also serving as civilian cover for Hezbollah’s activities in the area.

According to a report by the Israeli news outlet Walla, Israel has warned the United States that the pilot program in southern Lebanon has failed, sharply criticizing the Lebanese army’s efforts and accusing it of failing to effectively dismantle Hezbollah’s infrastructure in the country’s south.

Israeli officials have reportedly accused Lebanese Army Chief of Staff Rudolf Heichal of continuing to cooperate with Hezbollah, avoiding confrontation with the terrorist group’s commanders and failing to carry out effective operations to locate the group’s infrastructure and weapons.

Hostilities between Hezbollah and Israel reignited on March 2, when the terrorist group opened fire in support of Iran two days after the start of the joint US-Israeli military campaign against the Iranian regime. 

Since then, Israeli forces have established a “buffer zone” extending into southern Lebanese territory, which officials say is meant to shield northern residents from Hezbollah attacks amid thousands of rockets and drones fired throughout the war.

Even though a US-backed ceasefire has sharply reduced violence, negotiations and prospects for lasting peace remain fragile, with Israeli forces still launching strikes while positioned in southern Lebanon to maintain its buffer zone and dismantle Hezbollah military infrastructure.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Nearly 1,000 Hollywood Figures Condemn Mark Ruffalo’s ‘Antisemitic Theories’ About Paramount-Warner Bros. Merger


Nearly 1,000 Hollywood Figures Condemn Mark Ruffalo’s ‘Antisemitic Theories’ About Paramount-Warner Bros. Merger

Shiryn Ghermezian


Actor Mark Ruffalo joins the “No Kings Day” protest against US President Donald Trump’s policies, in New York City, US, June 14, 2025. Photo: REUTERS/Eduardo Munoz

A group of nearly 1,000 Hollywood industry figures released a statement on Tuesday condemning “antisemitic theories” in Mark Ruffalo’s criticism of the pending Paramount Skydance-Warner Bros. Discovery merger.

“Singling out Jewish executives and describing them in terms lifted from centuries-old antisemitic conspiracy theories, while invoking Israel as the frame for that attack, is antisemitic,” they said in a statement cited by Variety, adding that there is “no excuse and no defense for this rhetoric.”

The group includes nearly 1,000 “members, friends, and allies of the Jewish community” who work in film, television, music, Broadway, social and digital, and other platforms in and around the entertainment industry. Those backing the statement include American-Israeli billionaire Haim Saban, Black Bear founder and CEO Teddy Schwarzman, and “Pulp Fiction” producer Lawrence Bender.

“It is unacceptable to introduce Jews, antizionism [sic], or antisemitism into conversations about business transactions, simply because those involved are Jewish,” the group noted in their statement. “This is not commentary on a merger. It is not a criticism of a government. This is simple antisemitism, where Jewish executives are portrayed as a secretive and powerful wealth-hoarding elite delighting in mass death. This is the same rhetoric that Nazis, Soviets, and the Klan weaponized against Jews, and its consequences are not only historical: They show up today in attacks against Jews in our streets, our synagogues, and our schools.”

“This is a callous continuation of the ongoing campaign by the same individuals and groups targeting Jewish people and the state of Israel, a pattern of antisemitism and misinformation that puts our community in grave danger,” the statement continued.

The statement was released on behalf of a group called The Brigade, which includes Hollywood figures such as Ram Bergman, Lynn Harris, Matti Leshem, Anthony Bregman, Ben Cosgrove, Jamie Patricof, Craig Emanuel, Shep Rosenman, Ben Cosgrove, Matthew Hiltzik, Micah Green, Michael Auerbach, and Gary Gilbert.

Ruffalo made the offensive comments on Friday while denouncing Paramount Skydance’s acquisition of Warner Bros. Discovery. Paramount’s CEO is David Ellison, and his father, Larry Ellison, is the founder of the technology company Oracle. While criticizing the merger, Ruffalo connected the Ellisons and Oracle to Israel’s war against Hamas terrorists in the Gaza Strip. For several years now, Ruffalo has been very vocal in criticizing Israel’s military actions in Gaza.

On Friday, the Marvel actor, who is currently starring in “Spider-Man: Brand New Day,” posted on his Instagram Story a 2024 clip of Jewish Paramount board member and former Oracle CEO Safra Catz speaking at the Israeli-American Council National Summit about the tech giant and its relation to the Israeli military.

The four-time Oscar nominee commented on the video and wrote, “Look how she revels in what we now have come to see as a genocide, which was built on an apartheid system of oppression powered by Oracle.” Ruffalo accused Oracle of financing Paramount Skydance and said the Ellisons are “crushing workers and consolidating the wealth of the world for their own power,” accusing them of “powering some of the most destructive and inhuman forces in the world.”

Paramount responded to Ruffalo’s claims later that same day, saying it was “troubled when antisemitic tropes are invoked in purported service of a business dispute.”

“Words like ‘genocide’ and ‘apartheid,’ applied to a corporate transaction, aren’t just wrong — they’re a bridge too far, and they cheapen the very real suffering those words are meant to describe,” Paramount added in part. “We understand people feel strongly about this merger and are hopeful and expect that it will be judged based on the legal merits, not underlying bias.”

In response, Ruffalo issued his own statement on Saturday and called the accusation that he is antisemitic “appalling and fundamentally dishonest.”

Several major Jewish groups and leaders have since criticized Ruffalo’s comments in relation to the merger, including the Simon Wiesenthal Center (SWC), Creative Community for Peace, Anti-Defamation League, LA Jewish Federation, Zionist Organization of American (ZOA) National President Mort Klein, and Auschwitz Jewish Center Foundation President and Director General Jack Simony.

LA Jewish Federation CEO Noah Farkas called Ruffalo’s statement an “unhinged rant, which combined Jewish wealth, media control, secret technology, and sinister global power.”

CCFP called for Hollywood to boycott Ruffalo until he apologizes and retracts his statements. CCFP Executive Director Ari Ingel said Ruffalo’s comments criticizing the merger “increasingly fuses hostility toward Israel and Zionism with Jewish-associated wealth, media ownership, oligarchic power, and ominous warnings about concentrated control into a single narrative.”

“Words matter, and so does the willingness to draw a line when legitimate debate gives way to antisemitic tropes,” said SWC CEO Jim Berk.

“We commend [Paramount] for speaking clearly and refusing to allow prejudice to masquerade as political or corporate criticism. At a time when antisemitism is too often minimized, rationalized or repackaged in more socially acceptable language, this kind of moral clarity matters,” Berk added. “Invoking Israel in an issue where it is completely irrelevant is a textbook case of obsession and demonization. Paramount was right to call it out. More leaders and institutions should have the courage to call antisemitism what it is, regardless of who is spreading it.”

Those in Hollywood who have expressed support for Ruffalo’s comments about the merger include Oscar winner Jane Fonda, Emmy-winning “Hacks” star Hannah Einbeinder, and John Cusack.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com