Archive | May 2015

Go to Israel or ‘Die in Syria’

Middle East ForumAbbas to Syria’s Palestinian Refugees: Go to Israel or ‘Die in Syria’

Alexander H. Joffe and Asaf Romirowsky


PA President Mahmoud Abbas won’t allow imperiled Palestinian refugees in Syria to take refuge in the West Bank, saying “it’s better they die in Syria than give up their right of return” to Israel.

Faced with the suffering of their own people, the Palestinians’ leadership recently decided not to help. Palestinian Authority (PA) President Mahmoud Abbas rejected a deal with Israel brokered by the United Nations that would allow Palestinian refugees living in Syria to resettle in the West Bank and Gaza. Abbas stated unequivocally that “we rejected that and said it’s better they die in Syria than give up their right of return.” The Palestine Liberation Organization has also ruled out any military action to help the 18,000 or more refugees who are trapped in the Yarmouk camp near Damascus.

Abbas’s cold-blooded response reveals something fundamental about Palestinian society and identity. Far more than territory, the key Israeli-Palestinian issue is the idea of a Palestinian “right of return”—the belief in a legal and moral right of Palestinian refugees, and more importantly their descendants from around the world, to return to ancestral homes in [Israel’s part of] what was once Mandatory Palestine. This belief is so vital to Palestinian national identity that their leaders would rather they die than give it up and have a chance to live.

United Nations General Assembly Resolution 194 (III) of December 1948 supposedly codifies this “right.” However, a closer look reveals it to be conditional: “refugees wishing to return to their homes and live at peace with their neighbors should be permitted to do so at the earliest practicable date, and … compensation should be paid for the property of those choosing not to return.” The resolution also calls for the United Nations “to facilitate the repatriation, resettlement and economic and social rehabilitation of the refugees and the payment of compensation.”

Interestingly, all the Arab States in the UN at the time (Egypt, Syria, Lebanon, Iraq, Saudi Arabia, and Yemen) voted against the resolution, since it implicitly accepted the partition of Mandatory Palestine that recognized the Jewish right to a state. But the actual text of the resolution has been irrelevant since the beginning; Palestinian identity has crystallized around the dream of an unconditional “right of return,” as has Palestinian propaganda to the world.

Since 1948, the “right of return” has been repeated innumerable times and has become rooted deeply in Palestinian culture. Abbas himself stated that “the right of return is a personal decision… neither the PA, nor the state, nor the PLO, nor Abu-Mazen [Abbas], nor any Palestinian or Arab leader has the right to deprive someone from his right to return.” Put this way, which Palestinian would be the first to violate a cultural norm?

UNRWA has evolved from a temporary relief and works program into a broad social welfare organization.

More amazing still is the extent to which this imaginary right has been embraced elsewhere. One example, of many, is the American Friends Service Committee, a leading architect of the boycott, divestment and sanctions movement against Israel, which calls for the “implementation of refugees’ right of return, equality, and justice for Palestinians and Israelis.” This simply means the end of Israel as a Jewish state, hardly equality or justice for both peoples. Such dishonesty about this pivotal Palestinian demand prolongs the crisis.

So, too, do high-ranking UNRWA officials who defend the Palestinian “right of return,” in speeches and official web pages, not to mention through pervasive promotion in UNRWA schools. How does promoting the claim that Palestinians are entitled to return to places in Israel once occupied by their parents, grandparents, or even great-grandparents serve the cause of peace?

Czytaj dalej tu: Go to Israel or…


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Odkryłem zupełnie nowy rozdział

Odkryłem zupełnie nowy rozdział

Krzysztof Bielawski


Ilustracja

Chuck Fishman (foto: K. Bielawski)

Z Chuckiem Fishmanem – fotografem, autorem albumu Polish Jews. The final chapter rozmawia Krzysztof Bielawski

– W 1975 odwiedziłeś Polskę aby fotografować polskich Żydów. Dlaczego? Co było Twoją inspiracją?

– W tym czasie byłem studentem fotografii i wiedziałem, że zostanę profesjonalnym fotografem. Zamierzałem zrealizować projekt, esej fotograficzny. Jednym z dwóch pomysłów jakie miałem było pojechać na Brooklyn w Nowym Jorku, wtedy dla mnie egzotyczne miejsce, i przyjrzeć się od środka chasydom lubawiczowskim. Drugi pomysł to była Europa wschodnia. Rozmawiałem o tym z kolegą ze szkoły, a że robiłem wtedy zdjęcia do gazetki szkolnej, to zapytał, dlaczego nie zrobimy tego razem wraz z opisem, ponieważ on zajmował się pisaniem. Odrzuciliśmy projekt Brooklynu, ale wtedy pomyśleliśmy, że Europa Wschodnia jest zbyt duża. Co było jej centrum? Polska. Pojechaliśmy razem bez konkretów, wiedzieliśmy tylko, że mamy coś zrobić.

Jednak gdy tak myślę o tym, to zainspirowała mnie matka kolegi, który mieszkał w moim bloku, a jego rodzice byli ocalonymi Polakami. Cały czas byliśmy w swoich mieszkaniach, dlatego traktowałem ją jak moją drugą matkę. Myślę, że to było powodem, aby zobaczyć skąd pochodzi mój przyjaciel i co tam jest.

Przyjechałem pociągiem z Frankfurtu, z zachodnich Niemiec. Pierwszym miastem był Wrocław, a pierwszą rzeczą jaką zobaczyłem był duży, biały podniszczony budynek, z pobitymi szybami i przeszły mnie ciarki. Doszło do mnie wtedy, że to wszystko jest prawdziwe, takie ogromne, że w końcu jestem za żelazną kurtyną. Życie po tej stronie było zupełnie inne.

Wszędzie byli żołnierze, a ja przyjechałem z dwiema kamerami w torbie i mówiłem, że jestem tylko studentem. Jak zobaczyłem, że to wszystko jest prawdziwe, zacząłem zastanawiać się co teraz zrobić. Nauczyłem się paru wyrażeń. Umiem trochę w jidysz, po hebrajsku, odrobinę w różnych językach. Nauczyłem się pytań typu: „Gdzie jest bożnica żydowska?” Oczywiście odpowiedzią było: „Nie ma”. „Gdzie jest cmentarz żydowski?” – „Nie ma”. Spytasz 20 osób i dostaniesz 19 odpowiedzi „Nie ma”, ale może trafisz na jedną, która Ci coś wskaże. Może uda Ci się zobaczyć jakiś budynek, ślad po mezuzie i wiesz, że jesteś w okolicy, może znajdziesz beit midrasz, o ile on istnieje. I tak kawałek po kawałku…

Ilustracja

Zygmunt Nissenbaum odmawia błogosławieństwo podczas zakładania tałesu w trakcie modlitwy porannej w jedynym warszawskim domu modlitwy, przylegającym do nieczynnej synagogi Nożyków. Synagoga Nożyków – jedyna, która przetrwała drugą wojnę światową – jest nieużywana, ponieważ jest zbyt duża i zbyt zimna dla kilku osób, które przychodzą na modlitwę. Styczeń 1979 r. (foto: ©Chuck Fishman)

To był 1975 r., byłem w Polsce sześć i pół tygodnia. Wsiadłem w pociąg z Katowic do Wiednia w nadziei, że uda mi się odjechać z nagraniami. Spakowałem moje filmy na dno torby, dojechałem do Wiednia. Gdy wróciłem do domu, negatywy włożyłem do lodówki, żeby przechować i obrobić później film. Te filmy stały się materiałem do albumu Polish Jews. The final chapter, który – jak później się okazało – wcale nie był ostatnim rozdziałem. Miałem także wystawy tych zdjęć. Zostałem profesjonalnym fotografem pracującym dla dziennikarzy, więc wróciłem do Polski jako zawodowiec.

Gdy wróciłem w 1978 r., pierwszy raz zobaczyłem żydowskie dzieci uczące się hebrajskiego w Warszawie i sfotografowałem je. Zastanawiałem się skąd one się wzięły, bo nigdy wcześniej nie widziałem tu żydowskich dzieci. Oczywiście zrobiłem im zdjęcia w 1978, w 1979, w beit ha-midraszu, gdziekolwiek mogłem je znaleźć, ale robiłem to po cichu.

Czytaj dalej tu: Odkryłem zupełnie nowy rozdział


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


The Torah’s Peace Plan

The Torah’s Peace Plan

Tzvi Fishman


Largest gold treasure ever discovered in Israel found by divers in Casaerea.
Largest gold treasure ever discovered in Israel found by divers in Casaerea.
Photo Credit: Courtesy, Clara Amit / Israel Antiquities Authority

We’ve witnessed the deaths and tragic folly of the Oslo Peace Plan, and the Wye Peace Plan, and the Saudi Peace Plan, and the Two-State Solution. It reminds me of one of the stories in my movie, “Stories of Rebbe Nachman,” about the peasant who discovers that the treasure was with him, right in his very own home, all along. It’s the very same thing with the Israeli-Arab conflict. The solution of the problem, and the one-and-only path to peace, has been with us all the time. It’s stated, clear and simple, in the beginning of this week’s Torah portion:

“If you walk in my statutes, and keep My commandments and do them, then I will give you rain in due season, and the Land shall yield its increase… and you shall eat your bread to the full, and dwell in your Land in safety. And I will give peace in the Land, and you shall lie down, and none shall make you afraid; and I will remove evil beasts out of the Land, and war shall not go through your Land. And you shall chase your enemies, and they shall fall by the sword before you….” (Vayikra, 26:2).

In other words, if we keep the Torah and its commandments, then there will be peace and prosperity in Israel. If not, G-d forbid, the Torah portion goes on to detail the horrors which will befall us, many of which we have already painfully endured.

This is the only “peace plan” that can work, because it is the peace plan which the Almighty has decreed for us from the beginnings of our Nation. Nothing else can ever work – neither negotiation, compromise, surrender of territory, two states, three states, or four states, or UN peacekeepers defending a dividing wall that reaches the sky. There will be peace when we listen to G-d and do want he tells us to do – all for our very own good.

Just like the peasant says in the movie “Stories of Rebbe Nachman”: “The treasure was with me all the time, and I didn’t even know it!”

A shot from the movie “Stories of Rebbe Nachman”

A shot from the movie “Stories of Rebbe Nachman”

 

About the Author: Tzvi Fishman was awarded the Israel Ministry of Education Prize for Creativity and Jewish Culture for his novel “Tevye in the Promised Land.” A wide selection of his books are available at Amazon. The views expressed in this blog are solely those of the author and do not represent the views of The Jewish Press


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Dlaczego zostałem arabskim izraelskim dyplomatą?

Dlaczego zostałem arabskim izraelskim dyplomatą?

Tlumaczyla Malgorzata Koraszewska


 

 

George Deek jest Arabem z Jaffy, jest również prawnikiem i Izraelskim dyplomatą. Jest również potomkiem uciekinierów z 1948 roku, którzy postanowili wrócić do swojego domu w Jaffie. Mówi o arabskiej nadziei, o konieczności rozstania się z nienawiścią i mentalnością ofiary.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


11. Międzynarodowy Festiwal Filmowy Żydowskie Motywy

11. Międzynarodowy Festiwal Filmowy Żydowskie Motywy | Jewish Motifs IFF.

Renata Zawadzka-Ben Dor


Jedenasty festiwal krótszy ale lepszy

Międzynarodowy Festiwal Filmowy Żydowskie Motywy w tym roku wszedł w kolejną, drugą dekadę. Trochę niefortunnie, z przyczyn obiektywnych trwał o dwa dni krócej. Miejmy nadzieję, że to się już nie powtórzy. Było wspaniale jak zwykle ale jednak odczuwamy pewien niedosyt. Obejrzeliśmy 25 filmów ale tych, które można by było zakwalifikować gdyby “czas i pieniądz” na to pozwoliły było więcej.

Dlaczego robimy ten Festiwal? Najprostsza odpowiedź: bo Mirek Chojecki go wymyślił. Trochę bardziej złożona: bo można, bo świat nadal jest zainteresowany Żydami, bo w rozmaitych filmach produkowanych na świecie pojawiają się bezpośrednio albo w tle wątki żydowskie. Co roku powstają nowe filmy. Najwięcej kwalifikujących się do tej kategorii utworów powstaje w Izraelu. Na drugim miejscu zwykle plasuje się Ameryka. Na trzecim Polska. Mniej tego typu dzieł tworzą Francuzi, Niemcy, Czesi. Część z tej produkcji możemy zobaczyć na festiwalach filmów dokumentalnych, sporo w telewizji. A jednak coś zawsze umyka. Festiwal jest okazją by na chwilę skupić się na tym co – przynajmniej naszym zdaniem – w produkcji ostatnich dwóch lat było najlepsze, a przynajmniej na tyle dobre, że warto było zmierzyć się z konkurencją. Specyfiką naszego festiwalu są darmowe wejścia na pokazy ale też filmy pozyskiwane za darmo. Bywa, że reżyser chce zaistnieć ze swoim dziełem na naszej imprezie ale veto z rożnych powodów (pieniądze, premiery na innych festiwalach itp) stawia właściciel praw. W tym roku taki los spotkał dwa bardzo interesujące filmy: austriacko-izraelski “Decent One” (reż Vanessa Lapa) i izraelski “Self Made” (reż. Shira Geffen).

Józef Hen i Andrzej Wajda – jak co roku uroczyście otwierają festiwal

Na tegoroczną, jedenastą edycję festiwalu przysłano blisko 300 filmów. najwięcej – jak zwykle z Izraela. Komisja selekcyjna nominowała 25 spośród nich (w tym 5 krótkometrażówek). Czy to wszystkie, które było warto pokazać? Na pewno nie. Każdemu z nas zabrakło na festiwalu kilku osobistych faworytów. Musieliśmy spuścić z tonu. Mieliśmy w tym roku do dyspozycji tylko trzy dni w dwóch salach kina Muranów i emisję na uroczystym otwarciu festiwalu w Muzeum Historii Żydów Polskich. To niewiele. Dzięki temu selekcja była ostrzejsza a więc poziom wyższy. Tak przynajmniej twierdzi Magda Łazarkiewicz, dyrektor artystyczna festiwalu. Na frekwencję nie mogliśmy narzekać. Były wprawdzie seanse -te przedpołudniowe – kiedy sala była wypełniona zaledwie w 80% ale i takie na których część widzów musiała się zadowolić dostawionymi krzesełkami albo wręcz podłogą. Przyleciala większość zaproszonych reżyserów i producentów. Spotkania z nimi były “gorące”. Atmosfera jak zwykle znakomita. W pewnej mierze zawdzięczamy to także kultowemu kinu Muranów i “wiernej nam” kawiarni “Pardon to tu”, wybranej na miejsce nieformalnych spotkań (mają przedziwny wybór piw) no i oczywiście wszystkim którzy nas wsparli czym się dało.

Zrządzeniem losu festiwal w tym roku zaczął się i zakończył emisją tego samego filmu bowiem Złoty Warszawski Feniks – Grand Prix festiwalu -został przyznany izraelskiemu filmowi “Viviane chce się rozwieść” (Gett), wybranemu przez nas na otwarcie. Odebrał ją współreżyser Shlomi Elkabetz. Na mnie film wywarł ogromne wrażenie

Mchał Nekanda Trepka i Rafał Kwapisz

W tym roku Jury nie przyznało nagrody regulaminowej filmowi fabularnemu. Ja osobiście żałuję, że tej nagrody nie dostała “Bułgarska rapsodia” (reż. Ivan Nitchev – pierwsza izraelsko-bułgarska koprodukcja) Sądząc z tego co słyszałam w kuluarach – nie tylko mnie ten film zachwycił. No cóż. Żal, żalem ale za to dwa Feniksy powędrowały do reżyserek dwóch bardzo osobistych, wzruszających izraelskich filmów dokumentalnych: “Życie na Granicy” (reż. Ronit Ifergan) i “Mój Arabski przyjaciel” (reż. Noga Nezer). Obydwa w aż boleśnie bezpośredni sposób pokazujące te elementy izraelskiej codzienności, o której zwykle nie myślimy, koncentrując się na tym tylko, co wciskają nam media. Nie nagrodzono filmu, który pokochałam od pierwszego wejrzenia “East Jerusalem, West Jerusalem”. Pozwolę sobie go zarekomendować bo przecież gdzieś, kiedyś się na pewno da obejrzeć. Bohaterami są znakomici muzycy izraelscy, amerykańscy i palestyńscy wspólnie nagrywający w palestyńskim studio we Wschodniej Jerozolimie album muzyczny Davida Brozy “East Jerusalem- West Jerusalem”. Część akcji odbywa się w obozie uchodźców w Shuafat tuż za murem – we Wschodniej Jerozolimie. Nieomal na wyciągnięcie ręki. Do niedawna między dwoma częściami Jerozolimy była możliwa komunikacja.. Dzięki temu mógł powstać film który w jakimś sensie jest utworem promującym album Davida Brozy. Jednak sama uroda filmu, jego bohaterowie i znakomita muzyka – a może przed wszystkim jego przesłanie „muzyka może być pomostem do celu jakim jest pokój” sprawia, że zobaczyć go trzeba koniecznie.


Józef Hen, Agnieszka Holland i Andrzej Wajda w tle.

“Regulaminowy” Warszawski Feniks – za utwór krótkometrażowy został przyznany węgierskiemu filmowi “Ishler” (reż Attila Hartung). Niestety nie widziałam go. Moim faworytem w tej kategorii był izraelski liryczny “Dobry Boże” (scenariusz i reżyseria: Erez Tadmar i Guy Nattiv)
Poza nagrodami regulaminowymi jury jak co roku przyznało nagrody specjalne. Warszawski Feniks, Nagroda im. Antoniego Marianowicza dla najlepszego polskiego filmu, ufundowana przez Stowarzyszenie Autorów ZAiKS, została przyznana Sławkowi Grünbergowi za obraz “Karski i władcy ludzkości”. Na projekcji tego filmu było tłumnie aż do końca spotkania z reżyserem. Gratulujemy. To naprawdę dobry film. Kolejną nagrodę specjalną ufundowana przez Warszawską Wyznaniową Gminę Żydowską, dla filmu najlepiej obrazującego współczesne życie żydowskie, dostały “Głosy z budki” w reżyserii Liny Chaplin. Nagrodę Specjalną Orkiestry Mandolinowej z Góry Kalwarii za najlepszy film lub przedsięwzięcie mające na celu ochronę muzycznego dziedzictwa kulturalnego ufundował Avner Yonai dla filmu :”Minkowski | Saga”, (reż. Rafael Lewandowski) Nagrodę Publiczności widzowie przyznali filmowi: “W ciszy” (reż. Zdeněk Jiráský).

Renata Zawadzka-Ben Dor


Wszystko o festiwalu tu:

http://www.jewishmotifs.org.pl

Zainteresowanych obrazkami zapraszam tu:


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com