
Islamska Republika Iranu w świadomości europejskich polityków
Andrzej Koraszewski
History repeats the old conceits
The glib replies, the same defeats
Keep your finger on important issues
With crocodile tears and a pocketful of tissues.
– Elvis Costello
Pojazdy Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej podczas rozbijania demonstracji. (Źródło: Wikipedia.)
Przez długie lata politycy Unii Europejskiej odmawiali jakichkolwiek dyskusji na temat uznania Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej za organizację terrorystyczną. Czy mogli nie wiedzieć, że ta formacja została świadomie utworzona na wzór Waffen SS, jako siła mogąca zapobiec przewrotowi wojskowemu, uzbrojona lepiej niż irańska armia, przygotowana do tłumienia protestów i wspierająca eksport rewolucji, zarówno przez zbrojenie i trening milicji szyickich poza granicami Iranu, jaki irańskich grup terrorystycznych na całym świecie.
Jeśli o tym nie wiedzieli, to była to niewiedza z wyboru, niewiedza dyktowana nienawiścią do Izraela i chęcią zysku.
Teraz, kiedy bezmiaru przemocy Korpusu wobec irańskiego społeczeństwa nie daje się już wypchnąć z pola widzenia, najpierw Francja i Hiszpania zaczęły mówić półgębkiem o konieczności uznania oczywistej prawdy. Wreszcie w poniedziałek 19 stycznia Parlament Europejski wezwał do uznania Korpusu za organizacje terrorystyczną.
Jak informowała 31 stycznia BBC:
„Represje nie mogą pozostać bez odpowiedzi” – powiedziała szefowa unijnej dyplomacji Kaja Kallas, dodając, że decyzja ta stawia IRGC – potężną siłę wojskową, gospodarczą i polityczną w Iranie – na tym samym poziomie co dżihadyści tacy jak Al-Kaida czy tzw. Państwo Islamskie.
Szef irańskiej dyplomacji Abbas Aragczi określił decyzję UE jako „sztuczkę” oraz „poważny błąd strategiczny”.
W irańskim „parlamencie” posłowie pojawili się w mundurach Korpusu i poświęcili część posiedzenia na okrzyki „Śmierć Ameryce, śmierć Izraelowi”, Iran ogłosił europejskie armie za „organizacje terrorystyczne” . Niedzielne posiedzenie odbyło się w 47. rocznicę powrotu z wygnania zmarłego ajatollaha Ruhollaha Chomeiniego, który w 1979 roku założył Islamską Republikę Iranu.
Strażnicy Rewolucji stanowią ideologiczne ramię irańskich sił zbrojnych i odpowiadają za ochronę rewolucji islamskiej przed zagrożeniami zewnętrznymi i wewnętrznymi.
Stwierdzenie, że ideologia Bractwa Muzułmańskiego oraz irańskiej rewolucji są powiązane z niemieckim nazizmem to nie jest insynuacja, ani jakieś luźne analogie, ale dobrze udokumentowana historia i klarowna kontynuacja.
Rządy państw zachodnich nie mogą już dłużej ukrywać rozmiarów brutalnej rozprawy z irańskim ruchem protestacyjnym, w wyniku której zginęło ponad 30 tysięcy ludzi, a setki tysięcy zostało rannych.
Teheran przypisuje przemoc „aktom terrorystycznym” inspirowanym przez Stany Zjednoczone i Izrael, a wielu ludzi na Zachodzie gotowych jest w to uwierzyć.
W sobotę w centrum Londynu odbyła się jedna z regularnych demonstracji antyizraelskich. Na proteście można było zobaczyć m.in. takie transparenty:
Ironia tej nazwy, w zestawieniu z mordowaniem tysięcy irańskich protestujących, jest niemal nie do zniesienia. To oni są prawdziwym „ruchem oporu” organizowanym , przez tych, którzy tłumią wolność.
Jak przypomina Elder of Ziyon: „Nieprzypadkowo Chamenei w 2024 roku napisał antysemicki list do protestujących studentów, gratulując im dołączenia do „frontu oporu”, pisząc: „Globalna elita syjonistyczna — która posiada większość amerykańskich i europejskich korporacji medialnych lub wywiera na nie wpływ poprzez finansowanie i łapówki — nazwała ten odważny, humanitarny ruch oporu ‘terroryzmem’”. W tym samym liście stwierdził również: „Gdy karta historii się odwraca, stoicie po jej właściwej stronie”.
Dziś możemy się zastanawiać, co właściwie oznacza uznanie przez rządy państw Unii Europejskiej Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej za organizacje terrorystyczną? Czy Unia gotowa jest poprzeć groźbę militarnej interwencji` w Iranie? Nic na to nie wskazuje.
Jak pisała Vanessa Berg:
Atak na Iran jest bardziej skomplikowany, niż większość ludzi zdaje sobie z tego sprawę.
Operacja militarna przeciwko Iranowi, mająca wesprzeć antyreżimowych protestujących, jest skomplikowana nie dlatego, że stawka jest niejasna, lecz dlatego, że jest boleśnie jasna — i nadzwyczaj wysoka.
Iran jest olbrzymim krajem (1,648,195 km2), jego militarna infrastruktura jest rozrzucona, totalitarny reżim jest głęboko zakorzeniony w instytucjach. Militarny atak może spowodować lawinowe natężenie represji wobec własnego społeczeństwa, jak również zaktywizować atak na międzynarodowy handel.
W ubiegłym tygodniu Iran ujawnił rozbudowaną sieć podwodnych tuneli rakietowych połączonych z Cieśniną Ormuz, mieszczących setki rakiet manewrujących dalekiego zasięgu. Materiały wyemitowane w irańskiej telewizji państwowej pokazywały rzędy gotowych do odpalenia pocisków o zasięgu przekraczającym 1000 kilometrów.
Nie ogranicza się to do Zatoki Perskiej; wspierane przez Iran ugrupowania terrorystyczne, takie jak Huti w Jemenie, mogłyby rozszerzyć ataki na Morze Czerwone, cieśninę Bab al-Mandab i Zatokę Adeńską, zakłócając kluczowe światowe szlaki żeglugowe i potęgując skutki gospodarcze — jak miało to miejsce po 7 października i wybuchu wojny Izrael–Hamas.
Vanessa Berg zwraca uwagę na fakt, że Chiny są największym odbiorcą irańskiej energii. Pekin kupuje około 80–90 procent irańskiego eksportu ropy naftowej, co czyni stabilność tego kraju bezpośrednim interesem gospodarczym Chin. Poważne amerykańskie uderzenie lub regionalna destabilizacja mogłyby zakłócić te dostawy.
Jest zatem wysoce prawdopodobne, że za zamkniętymi drzwiami Chiny sygnalizują Waszyngtonowi swoje preferencje dla powściągliwości, po cichu ostrzegając, że eskalacja mogłaby zagrozić chińskiemu bezpieczeństwu energetycznemu i wciągnąć Pekin w konflikt.
Brak jednoznacznego poparcia ze strony Unii Europejskiej dodatkowo komplikuje całą sprawę.
Nie w pełni skuteczny atak militarny mógłby mieć skutki odwrotne od zamierzonych. Wzrost terroru wobec własnego społeczeństwa i wzmocnienie obecnie bardzo osłabionego reżimu.
Nie wiemy jaka będzie ostateczna decyzja Waszyngtonu, czy Ameryka zdecyduje się na interwencję militarną, czy tylko na odstraszanie i dalsze naciski gospodarcze, pewne jest natomiast, że współdziałanie Unii Europejskiej jest tu niezwykle istotne, nie tylko z moralnego punktu widzenia. Chwilowo widzimy drobny krok we właściwym kierunku.
Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com



