
Guterres ostrzega, że ONZ jest zagrożona „finansowym upadkiem”
Hugh Fitzgerald
No proszę. Ta najbardziej skorumpowana i demoralizująca spośród organizacji międzynarodowych, Organizacja Narodów Zjednoczonych, znalazła się na skraju bankructwa. Kwoty, które wcześniej zapewniał jej największy darczyńca, Stany Zjednoczone, zostały obcięte o wiele miliardów dolarów, ponieważ Waszyngton słusznie zidentyfikował ONZ jako niewyczerpane źródło antyizraelskiej propagandy oraz – poprzez swoje złośliwe zniekształcanie obrazu państwa żydowskiego – jako nieustannego propagatora antysemityzmu. Również wiele innych krajów, w tym Chiny, Rosja, Arabia Saudyjska, Meksyk i Wenezuela, z powodów niezwiązanych z Izraelem, zalega z wpłatami składek naliczonych na rzecz ONZ.
Sekretarz generalny Antonio Guterres ubolewa nad tym stanem rzeczy i ma nadzieję zawstydzić USA – kraj, który wstrzymał największą część swojej obowiązkowej składki i który obciął o wiele miliardów także swoje dobrowolne wpłaty – aby uregulowały należności i przywróciły swoje hojne dobrowolne darowizny. Te zaległości, w swoim szczycie w 2022 roku, przekraczały 15 miliardów dolarów, lecz w tym roku wyniosą zaledwie 2 miliardy. Amerykanie nie ustąpią w kwestii nowych, drastycznie obniżonych wpłat na rzecz ONZ, przynajmniej tak długo, jak prezydentem jest Donald Trump, a sekretarzem stanu Marco Rubio. Więcej na temat publicznego lamentu Guterresa nad opłakanym stanem finansów ONZ można przeczytać tutaj: „Szef ONZ Guterres ostrzega przed ‘nieuchronnym finansowym upadkiem’ ONZ, wskazując na nieopłacone składki”, Jerusalem Post, 30 stycznia 2026 r.
Szef ONZ poinformował państwa członkowskie, że organizacji grozi „nieuchronny finansowy upadek”, wskazując na nieopłacone składki oraz zasadę budżetową, która zmusza globalne ciało do zwracania niewydanych środków – wynika z listu, do którego w piątek dotarła agencja Reuters.
Sekretarz generalny ONZ Antonio Guterres wielokrotnie mówił o pogłębiającym się kryzysie płynności finansowej organizacji, lecz jest to jak dotąd jego najostrzejsze ostrzeżenie. Pojawia się ono w momencie, gdy jej główny darczyńca, Stany Zjednoczone, wycofuje się z multilateralizmu na wielu frontach.
„Kryzys się pogłębia, zagrażając realizacji programów i niosąc ryzyko finansowego załamania. A sytuacja w najbliższej przyszłości jeszcze się pogorszy” – napisał Guterres w liście do ambasadorów datowanym na 28 stycznia.
Stany Zjednoczone drastycznie ograniczyły dobrowolne finansowanie agend ONZ i odmówiły uiszczenia obowiązkowych wpłat na regularny budżet oraz budżet misji pokojowych.
Prezydent USA Donald Trump stwierdził, że ONZ ma „wielki potencjał”, ale go nie realizuje, i powołał Radę Pokoju, która – jak obawiają się niektórzy – może podważyć pozycję starszej organizacji międzynarodowej.
ONZ nie ma już „wielkiego potencjału”. Miała go kiedyś – w bezpośrednich latach powojennych – i przez pierwsze dwadzieścia lat swojego istnienia, od 1945 do 1965 roku, wykonywała pewną pożyteczną pracę, zwłaszcza za pośrednictwem UNESCO, w dziedzinach kultury i edukacji. Później jednak zarówno blok komunistyczny, jak i blok muzułmański państw członkowskich stawały się coraz bardziej głośne w ONZ, przekształcając ją w narzędzie swoich antyzachodnich kampanii. Blok komunistyczny zniknął, lecz muzułmański blok 57 państw zdołał uczynić rzekome grzechy państwa żydowskiego głównym przedmiotem obrad Zgromadzenia Ogólnego, które przyjęło więcej rezolucji potępiających Izrael niż wszystkich rezolucji potępiających pozostałe 192 państwa członkowskie razem wzięte. Kiedyś ONZ była kierowana przez zaawansowane kraje Zachodu; dziś to kraje Trzeciego Świata, a zwłaszcza państwa muzułmańskie, rozciągnęły swoją władzę w sposób kapilarny na całą ONZ i jej agendy składowe.
Założona w 1945 roku ONZ liczy 193 państwa członkowskie i działa na rzecz utrzymania międzynarodowego pokoju i bezpieczeństwa, promowania praw człowieka, wspierania rozwoju społecznego i gospodarczego oraz koordynowania pomocy humanitarnej.
Tak przynajmniej twierdzi sama ONZ. Wielu z nas wie, że dawno przestała ona promować prawa człowieka, a zamiast tego wykorzystuje to hasło do forsowania antyzachodniej, a zwłaszcza antyizraelskiej agendy. Nie tyle „wspiera rozwój społeczny i gospodarczy”, ile raczej stara się zwabić kraje Zachodu do przekazywania ogromnych sum na utrzymanie i wyżywienie beznadziejnych przypadków Trzeciego Świata. To właśnie w korytarzach ONZ zaczęły rozbrzmiewać podstępne wezwania do ‘reparacji’ od Zachodu dla Trzeciego Świata.
To Stany Zjednoczone są, zdaniem Guterresa, największym dłużnikiem. USA są winne ONZ około 1,5 miliarda dolarów z tytułu regularnego budżetu oraz dodatkowe 1,5–2,4 miliarda dolarów na operacje pokojowe, co łącznie daje potencjalnie ponad 4 miliardy dolarów zaległości na początku 2026 roku.
USA wykorzystują siłę portfela – a dokładniej siłę wstrzymania pieniędzy – aby wywrzeć presję na ONZ i zmusić ją do porzucenia swojej złośliwej obsesji na punkcie Izraela. Jak dotąd to nie zadziałało, ale według najnowszego ostrzeżenia Guterresa ONZ stoi w obliczu ‘finansowego upadku’. Wkrótce się przekonamy, czy ONZ zdoła zakończyć swoją obsesję na punkcie Izraela, aby skłonić Waszyngton do uregulowania zaległości i przywrócenia dawnych, wysokich dobrowolnych wpłat do agend ONZ.
Nie sądzę, aby ONZ była w stanie się zmienić; jej antyizraelska wrogość jest zbyt wyraźna i zbyt długotrwała, by organizacja mogła odzyskać moralną równowagę. Pozwólmy więc ONZ spokojnie tracić na znaczeniu i wpływach, a spróbujmy czegoś nowego: ligi krajów o podobnych poglądach, głównie z Europy oraz Ameryki Północnej i Południowej. Wydaje się, że właśnie to Trump ma na myśli, tworząc swoją Radę Pokoju, którą postrzega jako alternatywę dla ONZ.
Obsesja na punkcie Izraela, która doprowadziła do amerykańskich cięć zarówno w obowiązkowych, jak i dobrowolnych wpłatach, jest tylko jednym z powodów finansowych problemów ONZ. Skandaliczne wydatki tej organizacji muszą się skończyć. Tysiące członków jej rozbudowanej biurokracji znane są z podróżowania po świecie pierwszą klasą i zatrzymywania się w pięciogwiazdkowych hotelach. Otrzymują oni wygórowane pensje, znacznie wyższe niż osoby na porównywalnych stanowiskach w sektorze prywatnym. Sam Antonio Guterres zarabia więcej niż prezydent Trump. Biurokracja ONZ jest rozdęta: sam Sekretariat zatrudnia na całym świecie 40 tysięcy osób. Jeśli doliczymy wszystkie agendy, fundusze i programy powiązane z ONZ (takie jak UNICEF czy WHO), łączna liczba pracowników w szeroko rozumianym systemie ONZ wynosi 116 tysięcy. W ciągu najbliższych dwóch–trzech lat personel ten powinien zostać zredukowany o dwie trzecie. Ponadto pracownicy ONZ powinni podróżować nie pierwszą, lecz ekonomiczną klasą, i zatrzymywać się nie w pięciogwiazdkowych, lecz w hotelach średniej klasy. Ogromny personel ONZ przywykł do poziomu luksusu, który budzi wściekłość. Należy sprowadzić tych biurokratów na ziemię, aby żyli jak reszta z nas.
Tylko w ten sposób – poprzez zakończenie obsesji antyizraelskiej i radykalne ograniczenie wydatków – ONZ będzie miała szansę uniknąć „finansowego upadku”, który właśnie przepowiedział Guterres.
Link do oryginału: https://jihadwatch.org/2026/02/guterres-warns-the-un-is-in-danger-of-financial-collapse
Jihad Watch, 4 lutego 2026
Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com




